Szczegóły dot. zarzutów przedstawione zostały w czwartek (20 sierpnia) przez Prokuraturę Krajową. Dotyczą śledztwa obejmującego cztery zdarzenia, które miały miejsce w ubiegłym roku. Jest ono prowadzone przez warszawskie organy ścigania.
Pierwszy zarzut dot. zdjęcia ukraińskiej flagi, drugi – zdjęcia flagi Unii Europejskiej, a także jej podeptania i spalenia, trzeci – zniszczenia ekspozycji poświęconej przedstawicielom mniejszości seksualnych, zaś czwarty – pomówienia Muzeum Historii Żydów Polskich POLIN.
Dariusz Korneluk – szef PK – na antenie TVN24 przekazał, że europoseł (prezes ugrupowania Konfederacja Korony Polskiej) „nie przyznał się i odmówił składania wyjaśnień”.
Minister sprawiedliwości: Niedługo zabraknie przestępstw
Komunikat prasowy PK nie umknął prokuratorowi generalnemu – w piątek (21 sierpnia) Waldemar Żurek postanowił na niego zareagować. „Wydaje się, że Pan europoseł uznał, iż zarzuty prokuratorskie najlepiej przyjmować w ilościach hurtowych. Cztery nowe dzisiaj, siedem w poprzednim akcie oskarżenia – przy takim tempie rozbudowy tego specyficznego portfolio niedługo zacznie mu brakować artykułów w Kodeksie karnym” – podsumował.
Szef resortu sprawiedliwości zastrzegł, że „prokuratura po prostu robi swoje”. „Konsekwentnie – bez taryfy ulgowej i bez oglądania się na polityczne krzyki. Nikt, kto z taką determinacją uderza w autorytet Państwa Polskiego, nie może liczyć na to, że cokolwiek rozejdzie się po kościach” – podkreślił we wpisie na platformie X.
Rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Warszawie informował, że za poszczególne czyny, o których popełnienie podejrzewany jest Braun, grozi od trzech miesięcy do nawet ośmiu lat więzienia (ale także inne kary – w tym grzywny czy ograniczenia wolności, czyli tzw. zawiasy).
Czytaj też:
Prokuratura powróciła do głośnej sprawy. To oznacza dla Brauna kłopoty? Czytaj też:
Kontrowersyjny kandydat Brauna. Ciążą na nim zarzuty szpiegostwa
