Były premier odniósł się do jednego z wątków afery Zondacrypto. „Nie wierzę, że prezes PiS nie wiedział”

Były premier odniósł się do jednego z wątków afery Zondacrypto. „Nie wierzę, że prezes PiS nie wiedział”

Zbigniew Ziobro
Zbigniew Ziobro Źródło: Shutterstock / TomaszKudala
Kazimierz Marcinkiewicz wspomniał o początkach afery Zondacrypto. – Pamiętajmy, że fundacja związana ze Zbigniewem Ziobrą (...) otrzymała duże pieniądze – zaznaczył w rozmowie z „Faktem”.

Od tygodni najważniejszym tematem politycznym jest ten dot. afery Zondacrypto. Upadła giełda, nazwana początkowo BitBay, powstała w 2014 r. m.in. z inicjatywy Sylwestra Suszka. Osiem lat później biznesmen zaginie w tajemniczych okolicznościach na terenie stacji benzynowej w Czeladzi (Śląsk), która należy nieoficjalnie do Mariana „Mańka” W. Po zaginięciu Suszka prezesem Zondy został mec. Przemysław K.

Ale cofnijmy się do 2018 r., kiedy to Komisja Nadzoru Finansowego uznała, że działalność BB budzi wątpliwości i wpisała giełdę na specjalną listę. O swoich obawach powiadomiła też śledczych. W kolejnym roku prokuratorzy stwierdzili naruszenie przepisów o usługach płatniczych, ale nie postawili nikomu zarzutów i umorzyli postępowanie. Nie dopatrzyli się bowiem ws. znamion czynu zabronionego.

Do tego momentu w rozmowie z „Faktem” cofnął się także Kazimierz Marcinkiewicz – były szef rządu.

Afera Zondacrypto. Były premier dopatrzył się „mechanizmu budzącego podejrzenia korupcyjne”

– Mamy tu do czynienia z aferą, która tak naprawdę trwa już od 2018 r. Wtedy wprawdzie pisowski KNF podjął działania, ale pisowska prokuratura już nie. Kiedy zaginął Suszek kolejne postępowania były umarzane. Tymczasem osoby, które dopiero teraz zostały doprowadzone do prokuratury na przesłuchania, powinny zostać przesłuchane już wiele lat temu. Pytanie brzmi – dlaczego nie zrobiono tego za rządów PiS? – zastanawia się.

Wspomniał też o byłym ministrze sprawiedliwości. – Pamiętajmy również, że fundacja związana ze Zbigniewem Ziobrą, kiedy był on prokuratorem generalnym, otrzymała duże pieniądze. Trudno o bardziej dosadne zobrazowanie mechanizmu, który może budzić podejrzenia korupcyjne. Z jednej strony nie podejmuje się śledztwa, a z drugiej w tym samym czasie pojawiają się duże pieniądze – zwrócił uwagę.

Spotkanie na Ibizie

Jednym z wątków afery jest ubiegłoroczne spotkanie posła PiS z Przemysławem K., do którego dojść miało na Ibizie.

– Nie wierzę w tłumaczenia, że [Jarosław] Kaczyński [prezes Prawa i Sprawiedliwości – przyp. red.] nie wiedział o wyjeździe [Michała] Moskala na Ibizę, gdzie spotkał się z K. Jestem przekonany, że miał pełną wiedzę o tym, co się dzieje, jak przebiegają te działania i kiedy mają miejsce – uważa Marcinkiewicz.

Niedługo po powrocie do Polski zgłosił 13 poprawek łagodzących projekt ustawy o kryptoaktywach, co wiele osób łączy właśnie z jego wcześniejszym spotkaniem z K. Sam związek czasowy nie przesądza jednak o wpływie spotkania na działania parlamentarzystów PiS – Moskal zaprzecza, by opracowywał treść projektu.

Czytaj też:
Siostra zaginionego Suszka wstrząśnięta. „Rodzice dowiedzieli się z telewizji, że ich syn nie żyje”
Czytaj też:
Afera Zondacrypto problemem dla Nawrockiego? Ten sondaż nie ucieszy Pałacu Prezydenckiego

Źródło: „Fakt”