Artur Chodziński nie usłyszał dotąd zarzutów i nie został przesłuchany. W programie „Stan wyjątkowy” podano, że śledczy mają sprawdzać, czy były funkcjonariusz CBA zdecyduje się na współpracę i złoży wyczerpujące wyjaśnienia. Jego decyzja może mieć poważne konsekwencje. Chodziński przez lata działał na styku służb, polityki, biznesu i mediów. W CBA pracował za czasów Mariusza Kamińskiego oraz Ernesta Bejdy, a po odejściu ze służby nawiązał współpracę z szefem Zondacrypto Przemysławem Kralem.
Artur Chodziński w cieniu prawicy działa od lat. Tam gdzie afera, tam jest i on
Chodziński nie był szerzej znany. Według autorów podcastu miał uczestniczyć w działaniach CBA dotyczących afery taśmowej, a później kierować operacją wymierzoną w Romana Giertycha. Jego nazwisko pojawiało się również w związku z przeciekami do prawicowych mediów.
W 2015 roku został zwolniony ze służby. Z przywołanego w materiale wyroku wynika, że powodem było m.in. przekazywanie informacji z systemów CBA osobom trzecim. Po objęciu władzy przez PiS wrócił jednak do Biura.
Zondacrypto i politycy prawicy. Co miał wiedzieć Chodziński?
Po odejściu z CBA Chodziński został doradcą Krala. Zarabiał 15 tys. euro miesięcznie i miał otwierać biznesmenowi drzwi do środowiska prawicy. Do tej pory w śledztwie dotyczącym sprawy ujawniono już powiązania z ukrywającym się w USA byłym ministrze sprawiedliwości Zbigniewem Ziobrą, Michałem Moskalem z PiS i Przemysławem Wiplerem z Konfederacji.
Na ostatnim posiedzeniu Sejmu Donald Tusk cytował zeznania Krala dotyczące planowanego wsparcia fundacji związanej z Ziobrą. Były minister sprawiedliwości utrzymuje, że przedstawiano mu tę pomoc jako bezinteresowną i że nie znał postępowań dotyczących giełdy.
Autorzy wskazują również na spotkanie Krala, Chodzińskiego i Moskala na Ibizie oraz późniejsze działania posła dotyczące rynku kryptoaktywów. Wipler zaprzecza natomiast, by wpłaty dla jego fundacji były wynagrodzeniem za nieformalny lobbing na rzecz Zondacrypto.
Współpraca z prokuraturą może zmienić wszystko
Zdaniem twórców „Stanu Wyjątkowego” Chodziński posiada wiedzę wykraczającą daleko poza samą aferę. Jeden z cytowanych przez nich prokuratorów twierdzi, że śledczy badają, czy były agent jest gotowy na rzetelne wyjaśnienia. Jeśli zdecyduje się współpracować, jego zeznania mogą otworzyć nowe wątki śledztwa i uderzyć w kariery kilku polityków prawicy.
Czytaj też:
15 tys. euro miesięcznie dla byłego agenta CBA. Co robił dla szefa Zondacrypto? Czytaj też:
Służby przeszukały mieszkanie byłego agenta CBA. Chodzi o aferę Zondacrypto
