Wiplerjugend, pupilek i cwany gapa

Wiplerjugend, pupilek i cwany gapa

Oni dopiero się rozkręcają﹒ na razie badają grunt i zbierają się w sobie﹐ ale – możecie być pewni – to już długo nie potrwa﹒ W 2012 r. będzie o nich głośno: Przemysław Wipler, Andrzej Rozenek i Marcin Korolec.
Przyjaciel: – Jeśli piszecie o Przemku, to koniecznie wspomnijcie o Wiplerjugend. Jak to, nie wiecie, co to jest? Za Wiplerem od lat ciągnie się czereda młodych ludzi pozbieranych w różnych oszołomsko-patriotycznych środowiskach zbliżonych do UPR. Mówię tak, bo sam jestem jednym z nich. Gdziekolwiek pojawia się Wipler, tam jest i jego Wiplerjugend. To maszyna. Nagle wyskakują i organizują całą przestrzeń wokół niego. Młodzi, dobrze wykształceni i karni niczym wojsko. Przemysław Wipler, 33 lata. Sejmowy debiutant, wybrany z warszawskiej listy PiS. Gospodarczy liberał i obyczajowy konserwatysta. Pod koniec lat 90. był rzecznikiem prasowym UPR, należy do Opus Dei. Pewny siebie, egocentryczny i trochę zarozumiały. Chętnie używa zaimka „ja": to znam, tamto czytałem, z tym się przyjaźnię, a tamtego ściągnąłem do rządu. Gra w squasha i – jak każdy prawdziwy prawicowiec – czyta powieści fantasy. Boi się uzależnienia od gier RPG. Jego ulubiona strategia to „Europa Universalis", w której jako władca Polski prowadzi ekspansję terytorialną. Raz dotarł aż do Mongolii.

– O co chodzi z tym Wiplerjugend? – pytamy. Wipler bez zastanowienia odpowiada: – Na drugim roku studiów prowadziłem zajęcia formacyjne z uczniami jednego z warszawskich liceów. Potem założyłem Stowarzyszenie KoLiber i Akademię Młodych. No i zaczęto mówić: młodzież Wiplera to, młodzież Wiplera tamto. Aż wreszcie ktoś wymyślił: młodzież Wiplera, czyli Wiplerjugend.

Czas Wiplerjugend nadszedł w 2005 r., gdy władzę zdobyło PiS. Piotr Woźniak, ówczesny minister gospodarki, postanowił powołać departament dywersyfi kacji dostaw nośników energii i na jego czele postawił Wiplera. Za nim do resortu przyszła grupa młodych, karnych, wykształconych. Był wśród nich Janusz Batko – informatyk, miał ofertę dobrze płatnej pracy w Google Engineering Centre w Zurychu, ale wybrał stanowisko specjalisty u Wiplera. I Krzysztof Rogala – prawnik i ekonomista, zrezygnował z dyrektorskiego stanowiska w Fiat Banku. – Takich jak oni było więcej. Starałem się ściągnąć ludzi z doświadczeniem w biznesie – mówi Wipler.

Poseł PiS lubi się chwalić, ale – trzeba to przyznać – jak na 33 lat CV ma już całkiem pękate. Zaczynał jako redaktor w „Najwyższym Czasie!", potem był asystentem zarządu w Centrum im. Adama Smitha, wreszcie trafi ł do międzynarodowej korporacji Deloitte, gdzie został doradcą podatkowym. Po dwóch latach – akurat kiedy w fi rmie pojawił się gen. Gromosław Czempiński – przeszedł do Ernst & Young. – Czempiński pana zwolnił? – dopytujemy. Wipler kręci głową: – On tam nie był od zwalniania, sam się zwodowałem. W tzw. wielkiej czwórce [Deloitte, Ernst & Young, KPMG, PwC] zmiana firmy jest jednym ze sposobów na podwyższenie wynagrodzenia. Coś jak gra w Wielkim Szlemie.

Po odejściu z Ministerstwa Gospodarki Wipler wszedł do spółki zajmującej się budową biogazowni – z danych KRS wynika, że zasiadał we zarządach i radach nadzorczych 27 firm. Równolegle zajął się pracą w think tankach: był dyrektorem Instytutu Jagiellońskiego, założył Fundację Republikańską. Jeszcze w czasie kampanii wyborczej, gdy wydawało się, że PiS ma szansę na przejęcie władzy, mówiło się, że Wipler mógłby zostać ministrem gospodarki. Poseł PiS powątpiewa: – Nie sądzę. Gdyby przyszło co do czego, na biurko prezesa zapewne trafiłoby kilka donosów dotyczących jego biznesowej przeszłości i byłoby po sprawie.

Wipler zresztą średnio pasuje do PiS. Kluczy w sprawie kary śmierci („Kiedyś byłem za, ale widząc, jak działa polski wymiar sprawiedliwości, dziś jestem wstrzemięźliwy"), przyznaje się do palenia marihuany („Próbowałem trzy razy, ale to było dawno temu, mój organizm źle na to reagował") i gustuje w liberalnych lekturach („Śmieszy mnie, jak doświadczeni posłowie PO polecają sobie »Wolny wybór« Friedmana. Klasykę to się czyta na studiach”). – W takich sprawach jak deregulacja, otwieranie zawodów czy gaz łupkowy Przemek pewnie będzie szukać współpracy z Platformą, ale to kaczysta z krwi i kości – twierdzi Marek Wróbel, członek zarządu Fundacji Republikańskiej.

Wipler: – Wiem, że w PiS część osób traktuje mnie nieufnie, ale to normalne. Jestem kotem, dla mnie to czas pró… Przepraszam, muszę kończyć, Radio Maryja dzwoni.

Pupil Urbana

Znajomy dziennikarz: – Jakby go gdzieś szkolili. Zero emocji i po trupach do celu. Typ zimnego sukinsyna.

Przemysław Ćwikliński, wicenaczelny „Nie": – Bardzo konkretny. Jak rozstawał się z pierwszą żoną, zrobił to szybko i porządnie. Zostawił jej dom, umówił terminy spotkań z dziećmi, nawet alimenty ustalił wyższe od tych, które zasądził sąd. Gdyby ktoś chciał napisać poradnik „Jak rozstać się z klasą", powinien zgłosić się do Roziego.

Andrzej Rozenek, 42 lata. Po raz pierwszy w Sejmie, wybrany z katowickiej listy Ruchu Palikota. Opanowany, ale zdecydowany. Były dziennikarz śledczy „Nie" i wicenaczelny pisma. Zwolennik niskich podatków i redystrybucji dóbr wśród najuboższych. Że taki budżet się nigdy nie zepnie? Zepnie, zepnie, zobaczycie. Niech no tylko Ruch dojdzie do władzy. Kiedyś w ZSP, a dziś w Ordynackiej.

Są ludzie, którym wszystko wychodzi niby przypadkiem. Rozenek jest jednym z nich. Miał kandydować z SLD, z ostatniego miejsca w okręgu podwarszawskim. Tuż przed rejestracją listy partyjny aparat zrobił jednak małe szacher-macher: ostatnie miejsce zgarnął dla siebie, a Rozenka przesunął oczko wyżej, pozbawiając szans na mandat. – W międzyczasie dowiedziałem się, że wycięto Włodka Czarzastego, wylecieli też Jan Widacki i Sergiusz Najar. Wkurzyłem się i poprosiłem, żeby mnie wykreślono. Musiało się to rozejść, bo zaraz dostałem propozycję z Ruchu Palikota. Powiedziałem: „Dobrze, ale poproszę jedynkę". Zgodzili się, no i jestem. Dostałem 15 tys. głosów – opowiada Rozenek. Pierwsze posiedzenie klubu parlamentarnego Ruchu i kolejna niespodzianka. – Na rzecznika prasowego klubu rekomenduję Andrzeja – ogłasza Palikot. Rozenek (twierdzi, że nic nie wiedział) się zgadza. Przechodzi medialne szkolenie i dziś – zaraz po Palikocie – jest główną twarzą Ruchu.

Rozenek miał w życiu szczęście także i wcześniej. W 2010 r. był w trójce Polaków – obok Leszka Millera i Adama Michnika – uczestniczących w sesji Klubu Wałdajskiego. Spotkanie odbyło się w Soczi, jego gospodarzem był Władimir Putin. Jakim cudem wicenaczelny niszowego pisma trafił do letniej rezydencji premiera Rosji? Rozenek rozkłada ręce – mówi, że nie wie.

Przypadku w tym wszystkim jest niewiele. Każda z tych historii ma to samo wyjaśnienie. Brzmi ono: Jerzy Urban. Rozenek był w „Nie" jego pupilkiem. To Urban go wypromował, polecił Palikotowi, dał swoje kontakty. – Andrzej był nim zafascynowany. Znał jego poglądy, czytał wszystkie książki, felietony. Zawsze liczył się z jego zdaniem – mówi Przemysław Ćwikliński.

I dodaje: – U Roziego nie ma miejsca na chaos. Porządek na biurku, przegląd samochodu zrobiony z wyprzedzeniem. Chyba nie chciałbym pojechać z nim na wakacje. Bałbym się, że mnie też uporządkuje.

Żuczek tylko udaje

Znajomy: – Pierwsze wrażenie z rozmowy z nim jest takie, że facet nie umie policzyć do trzech. Cedzi słowa, jakby mówienie sprawiało mu ból. Ciągle mruży oczy i wygląda na śpiącego, ale to tylko maska cwanego gapy. Udaje, że nic nie wie, a tak naprawdę jest piekielnie inteligentny i rozumie wszystko. „Przepraszam, ale ja się na tym nie znam, czy mógłby mi pan to wyjaśnić?", „Przyznaję, nie jestem w tej dziedzinie specjalistą, zresztą w ogóle niewiele z tego wszystkiego rozumiem" – to jego typowe chwyty.

Pracownica Ministerstwa Gospodarki: – Gonią nas terminy, totalna nerwówka, wszyscy uwijają się jak w ukropie. Zdyszana wpadam z dokumentami do Korolca, a ten spokojnie mości się w fotelu: „Jeszcze raz i bez pośpiechu. Zastanówmy się, przejrzyjmy papiery. Jeśli wszystko jest w porządku, to puszczamy pismo i idziemy dalej". Wprowadza spokój i dystans. To, co my, urzędnicy, lubimy najbardziej.

Marcin Korolec, 44 lata. Poglądy ma konserwatywno-liberalne, ale to bez znaczenia, bo pracował już dla wszystkich ekip: począwszy od Unii Wolności, poprzez SLD i PiS, a skończywszy na PO. Dziś to lojalny żołnierz Donalda Tuska, wzorem polityków Platformy nazywa go nawet kierownikiem. Z wykształcenia jest historykiem i prawnikiem, ale skończył też słynną francuską École Nationale d’Administration, w której kształcą się polityczne elity Paryża. Specjalizuje się w negocjacjach międzynarodowych, biegle włada francuskim i angielskim. Ze względu na flegmatyczny sposób bycia został przez urzędników Ministerstwa Gospodarki nazwany „żuczkiem". Jest pracoholikiem – podczas negocjacji gazowych z Gazpromem był tak przemęczony, że zasłabł. Lekarze podejrzewali atak serca. Jego hobby to biegi i narciarstwo. Dziś ani na jedno, ani na drugie nie ma czasu, więc o kondycję dba tak, jak może: unika wind, a do kancelarii premiera stara się chodzić piechotą. Ma czworo dzieci.

Korolec to jak na ministerstwo środowiska postać nietypowa. Jego stosunek do ekologii jest, delikatnie mówiąc, zdystansowany. Od perspektywy przyrodników znacznie bliższe są mu interesy przemysłu i bezpieczeństwo energetyczne. Widać to po jego pierwszych decyzjach kadrowych. Do resortu ściągnął już Piotra Woźniaka, Macieja Woźniaka (zbieżność nazwisk przypadkowa) i Beatę Jaczewską. Duży Woźniak, czyli Piotr, w czasie rządów PiS był ministrem gospodarki, a w środowisku będzie podsekretarzem stanu odpowiedzialnym za gaz łupkowy. Mały Woźniak, czyli Maciej, to były szef departamentu ropy i gazu w resorcie gospodarki i były doradca Tuska ds. bezpieczeństwa energetycznego, który zajmował się m.in. kontraktem gazowym. Z kolei Jaczewska, która ma być wiceministrem odpowiedzialnym za klimat i ochronę atmosfery, do tej pory zajmowała się… inwestycjami zagranicznymi i rynkiem wewnętrznym. Przyszła prosto z resortu gospodarki. Ten skład zapewne jest daleki od marzeń Zielonych, ale Korolec się tym nie przejmuje. Na razie ma wsparcie premiera, który, powołując rząd, zapowiedział, że „minister środowiska nie będzie rzecznikiem Greenpeace".

Początek w ekipie Tuska Korolec miał jednak trudny. Został odziedziczony po rządzie Jarosława Kaczyńskiego, więc przyklejono mu łatkę pisowca. Tusk przekonał się do niego dopiero pod koniec 2008 r., kiedy Korolec negocjował pakiet klimatyczny. Po zakończeniu obrad premier publicznie go pochwalił („wspiął się na wyżyny profesjonalizmu") i przyznał mu nagrodę finansową.

Okładka tygodnika WPROST: 2/2012
Więcej możesz przeczytać w 2/2012 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 0

Spis treści tygodnika Wprost nr 2/2012 (1508)

  • Mitt Romney i mity prawicy 8 sty 2012, 12:00 Nasza prawica﹐ PiS przede wszystkim﹐ coraz bardziej przypomina amerykańską partię republikańską﹒ Niestety, to nie komplement. 4
  • Na skróty 8 sty 2012, 12:00 Radosław Sikorski planuje kadrową rewolucję. W MSZ trwają poszukiwania kilkudziesięciu kandydatów na ambasadorów – dowiedział się „Wprost". Do zmian dojdzie na najważniejszych placówkach: w Waszyngtonie, Londynie,... 7
  • Postanawiam zaapelować 8 sty 2012, 12:00 Rok 2012 będzie realizacją moich postanowień. Postanawiam, że mimo osaczającej mnie rzeczywistości nie przestanę palić, chociaż w tej sprawie prawie działam w podziemiu, ale jak się coś kocha, to mówi się trudno. Postanawiam, że w... 9
  • Polska zapłacze 8 sty 2012, 12:00 Proszę państwa, witam was w 2012 r. To będzie bardzo ciekawy rok, bo jaki ma być, skoro zaczął się od internetowej deklaracji nawrócenia Mai „Frytki" Frykowskiej. Pramatka polskich celebrytek zadeklarowała, że koniec z wódą,... 10
  • 200 tysięcy godzin życia 8 sty 2012, 12:00 Patrzysz sobie﹐ czytelniku﹐ na Miecugowa w telewizorze﹐ Wkurza cię albo rozbawia. I nawet nie wiesz, że mówi do ciebie człowiek, którego życie wisiało i wisi na włosku. A czasem na żetonie w kasynie. 14
  • Ciao, Bartek! 8 sty 2012, 12:00 Bartosz Arłukowicz nie chciał być ministrem zdrowia﹐ Ale był za słaby, żeby wybrzydzać﹒ Zresztą co tu wybrzydzać. Poprzedniczka zostawiła po sobie straszną żabę, którą Arłukowicz musi teraz zjeść. 21
  • Leczenie strachem 8 sty 2012, 12:00 Dwa tysiące leków staniało﹐ A chorzy płacą w aptekach więcej niż wcześniej﹒ Lekarze boją się, że zapłacą kary, jeśli źle wypiszą receptę. A farmaceuci – że nikt im nie odda za leki, które wydadzą ze zniżką . Zapowiedź premiera, że sporne przepisy ustawy... 24
  • Wiplerjugend, pupilek i cwany gapa 8 sty 2012, 12:00 Oni dopiero się rozkręcają﹒ na razie badają grunt i zbierają się w sobie﹐ ale – możecie być pewni – to już długo nie potrwa﹒ W 2012 r. będzie o nich głośno: Przemysław Wipler, Andrzej Rozenek i Marcin Korolec. 30
  • Zagłada to temat nie dla Hollywood 8 sty 2012, 12:00 do dyskusji o tym﹐ czy polacy pomogli Zydom﹐ czy nie pomogli﹐ nowy film agnieszki Holland nic nie wnosi﹒ Była znacząca grupa Żydów, którzy ocaleli dzięki Polakom, ale też dosyć duża grupa osób, które zginęły z rąk polskich. To nie jest kwestia ocen,... 33
  • Podskoki 8 sty 2012, 12:00 SKOK płaci﹐ SKOK wymaga﹒ Czyli: jak doszło do tego, że apologeci IV RP i smoleńscy mściciele stali się lobbystami. 36
  • Budowniczowie drugiej Polski 8 sty 2012, 12:00 Prawicowi dziennikarze chcą nowej Polski﹒ Właśnie podpalili lont przekonani, że wysadzą wreszcie beczkę z prochem, na której siedzi odwieczny wróg – twórcy III RP. 40
  • W kwestii seksu i Matki Boskiej 8 sty 2012, 12:00 Wymierający naród nie poderwie się ani w obronie krzyża﹐ Ani czegokolwiek innego, a zniechęcanie narodu do seksu jest samobójcze! 43
  • Uwaga, uwaga, nadszedł! 8 sty 2012, 12:00 Czego tak naprawdę chce nasza prawicowa opozycja? Przede wszystkim odejścia od demokracji, która funkcjonuje u nas trochę kulawo, ale nie najgorzej. 44
  • Jestem wielobożny 8 sty 2012, 12:00 O przeprowadzkach, swoim plemieniu i o tym, skąd się wzięła orkiestra – Jerzy Owsiak, twórca Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy, opowiada Zbigniewowi Hołdysowi. 47
  • Idą, skacząc po górach 8 sty 2012, 12:00 Męczarnia i ryzyko. Podchodzi się kilometrami w kopnym śniegu, potem zjeżdża tak, że bolą płuca i wysiadają nogi. Po co te dziewczyny z Podhala biegną na nartach w wysokie Tatry? 51
  • Ludzie słuchawki 8 sty 2012, 12:00 Pracują w nocy, w dzień śpią. Godzinami rozmawiają przez telefon w obcych językach. Pracownicy call center szybko tracą kontakt z rzeczywistością. Żyją jak zombie. 54
  • Gianni 8 sty 2012, 12:00 Był twardzielem, regularnie faulował przeciwników. Słynął z niewyparzonego języka i ciągle pakował się w kłopoty. Teraz chce zacząć w życiu nowy rozdział. Na razie jako trener białostockiej Jagiellonii. 56
  • Karierowicze książęta 8 sty 2012, 12:00 Jeden reprezentuje komunistyczną arystokrację, drugi to rzutki ekonomista z pospólstwa. Duet Xi i Li jest na ostatniej prostej do przejęcia władzy w Chinach. 58
  • Gra na wielu szachownicach 8 sty 2012, 12:00 Zaczęło się! Z chrzęstem ruszyły tryby potężnej amerykańskiej machiny wyborczej. Na razie trzeba wybrać republikanina, który spróbuje pozbawić pracy prezydenta Obamę. 61
  • Żelazna Dama zekranizowana 8 sty 2012, 12:00 Nowy film o Margaret Thatcher nie zadowolił na Wyspach nikogo. Wedle jednych trzeba było się skupić na jej politycznych triumfach, innym brakuje opowieści o klęskach. 64
  • Mistrz kierownicy za sterem 8 sty 2012, 12:00 Sobiesław Zasada za kołem sterowym swego luksusowego katamaranu – to zdjęcie mogłoby ilustrować broszurę reklamową funduszu emerytalnego. Ale byłemu rajdowcowi na emeryturę niespieszno. Wciąż zawiaduje ponad 40 spółkami, lubi szybką jazdę autem, a Atlantyk przepłynął ot,... 68
  • Sortujący Holender 8 sty 2012, 12:00 Od 15 stycznia polscy szczypiorniści będą walczyć o mistrzostwo Europy. Mają spore szanse na medal! A to dzięki pewnemu holenderskiemu biznesmenowi… z Kielc. 71
  • Knajpa nasza codzienna 8 sty 2012, 12:00 Dla dzisiejszych „pięknych dwudziestoletnich” to miejsce spotkań, pracy i odpoczynku. Nie rozumieją pytania o to, czy czują się tu bardziej jak w domu, czy jak w świetlicy albo biurze. – Jak to jak? Jak w knajpie! – odpowiadają, robiąc miejsce przy... 74
  • Nieustraszeni łowcy gwiazd 8 sty 2012, 12:00 Za pomocą amatorskiego sprzętu w przydomowych garażach odkrywają obce światy, tropią komety, tworzą mapy gwiazd. Raz w roku spotykają się w egipskich ciemnościach, żeby razem pogapić się w niebo. 76
  • „Millennium”: instrukcja obsługi 8 sty 2012, 12:00 Hollywood zabrało się do najpopularniejszej kryminalnej powieści wszech czasów. Do kin trafia właśnie „Dziewczyna z tatuażem”, a saga Stiega Larssona ostatecznie podbija cały świat. Jak do tego doszło? 80
  • Pijacy z Karaibów 8 sty 2012, 12:00 Johnny Depp w „Dzienniku zakrapianym rumem” po raz drugi wciela się w bohatera stworzonego przez pisarza Huntera S. Thompsona. Co takiego aktor widzi w narkotycznej prozie legendy kontrkultury? 84
  • Z brzucha 8 sty 2012, 12:00 „Ten film może ranić uczucia widzów” – kartka z takim napisem pojawiła się przed pokazem „Code blue” na festiwalu w Cannes. – To jest film z brzucha – mówi jego autorka Urszula Antoniak. Poznajcie jedną z najciekawszych europejskich... 86
  • Gucio i Cezar wiecznie żywi 8 sty 2012, 12:00 Butenko pinxit znaczy: prostota, absurd, ciepły humor, dziwaczne postacie. Legendarny twórca polskich komiksów dla dzieci przypomina o sobie w nowym zbiorze przygód „Gucia i Cezara”. 88
  • Polski bitnik 8 sty 2012, 12:00 Był kultowym poetą. Potem pokłócił się ze wszystkimi i obraził na cały świat. Jacek Podsiadło, dla którego bunt nigdy się nie kończy, wydał właśnie nowy tom wierszy. 90
  • Normalność 8 sty 2012, 12:00 Właśnie czytam depeszę o tym, że eksperci uznali Breivika za normalnego. Dla prawników i komentatorów to kolejna zagwozdka: nie można go będzie zamknąć w psychiatryku na resztę życia. Czuć wielkie rozczarowanie i próby kwestionowania... 94
  • Nasza wojna jądrowa 8 sty 2012, 12:00 Gdy kończy się serial „Rzym", a życie Marka Antoniusza i Kleopatry zmierza do niechybnego już kresu, po kolejnym orgiastycznym szaleństwie jedno z nich rzuca: „Ale cośmy przeżyli, to nasze!”. Przypomniała mi się ta... 95
  • Mandarynkowa rozkosz 8 sty 2012, 12:00 Początek karnawału to czas szczególny. spragnieni zmysłowych doznań tęsknimy za odrobiną szaleństwa, czemu dajemy wyraz już na sylwestrowych balach i zabawach. Żyjemy w przekonaniu, że szalony czas karnawału rozgrzesza nas z... 96
  • Horrorskop 2012 (część druga i ostatnia) 8 sty 2012, 12:00 SŁOWO SIĘ RZEKŁO i masz babo placek. Nakarm nim, proszę, kobyłkę, a ja w tym czasie dokończę wróżenie. SKORPION 23.10 – 21.11: TOMASZ NAŁĘCZ (29 PAŹDZIERNIKA 1949), JANUSZ PALIKOT (26 PAŹDZIERNIKA 1964) Zaczniesz i skończysz... 97
  • W sprawie służby zdrowia, z ostatniej chwili 8 sty 2012, 12:00 Trwa protest lekarzy, który został zawieszony, bo został odwołany 97
  • Upadek irokeza 8 sty 2012, 12:00 W kulturze znane jest pojęcie wędrówki symboli. Symbole, znaki, godła same jednak nie wędrują, są przechwytywane lub wchłaniane przez konkurencyjne szczepy, nacje czy grupy. Najsłynniejszym przykładem takiego przejmowania jest swastyka.... 98

ZKDP - Nakład kontrolowany