Idą, skacząc po górach

Idą, skacząc po górach

Męczarnia i ryzyko. Podchodzi się kilometrami w kopnym śniegu, potem zjeżdża tak, że bolą płuca i wysiadają nogi. Po co te dziewczyny z Podhala biegną na nartach w wysokie Tatry?
Właściwie są dwie możliwości: albo są w Tatrach, albo właśnie tam wracają. Nawet latem jeśli wyjeżdżają, to żeby jak najszybciej wrócić. Wypędzone na plażę czują się, jakby je ktoś okradał z wakacji. Od plaży wolą śnieg, kamienie i kosówkę. Żyją w miastach z delikatnym dystansem, mimochodem. Jakby to było tylko na chwilę, trochę na niby. To, po co zimą pchają się w Tatry, nazywają skiturami.

W skituringu zasady są proste: masz podejść na nartach tam, skąd chcesz zjechać. Z  daleka od tłumów kłębiących się pod wyciągiem i muzyczki z głośnika. Na  własne ryzyko, bo może zejść lawina. I nie pękać, gdy zrobi się groźnie. Dla Ani, Pauliny, Eweliny i Magdy narciarstwo poza trasą to pasja. Coś więcej niż sport.

Dziewczyny nie pękają

Kiedyś, jeszcze w latach 80., prawdziwe kobiety siedziały w domu. Facet zdobywał szczyty. W góry chodziło kilka z nich. Garstka. A potem wszystko się pozmieniało. Dla dziewczyn z Zakopanego Tatry są na  wyciągnięcie ręki. Narty na nogach każda ma od dziecka. Kiedy ponad 10 lat temu nowy sport, skitury, trafił do Polski, jego mekką zostało Zakopane. W Tatrach są największe w Polsce przewyższenia, można w nich zjeżdżać nawet w maju i czerwcu.

Mocne dziewczyny prowadziła na nartach przewodniczka Zofia Bachleda. Nowy sport właściwie do dziś nie ma u nas jednej nazwy: mówi się o nim ski tury, narciarstwo pozatrasowe, narciarstwo wysokogórskie. Dziś cała kobieca kadra pochodzi właśnie z  Zakopanego: twarde, zwariowane dziewczyny, które nie pękają. Zakochane w  Tatrach i nartach. Pozytywna szajba.

– Po co chodzimy w Tatry? Człowiek, który nigdy nie wziął działki, nie zrozumie narkomana – śmieje się jedna z nich. – Góry wciągają jak narkotyk.

Magda biegnie na Kasprowy

Narciarstwo pozatrasowe w górach typu alpejskiego: zawsze okupione ogromnym wysiłkiem, psychicznie wymagające. Do zjazdu podchodzi się kilometrami w kopnym śniegu, na zawodach w morderczym tempie, od którego bolą płuca. W czasie zjazdu wysiadają zmęczone podchodzeniem nogi. Zjeżdża się po stromiźnie. – Na zawodach czołowe alpejki przed stromiznami miewają łzy w oczach. Jedna popłakała się przy mnie, gdy zobaczyła, po czym ma zjeżdżać – opowiada jedna z polskich zawodniczek.

– Zjazdy często zamiast wygodnym stokiem wiodą wąskimi, stromymi żlebami. Trzeba się szybko zwijać – tłumaczy Magdalena Derezińska-Osiecka, 30-letnia doktorantka filozofii na UJ, z kompletną szajbą na punkcie biegania i narciarstwa. Wysoka, energiczna, jakby w  ciągłym pośpiechu. Jest październik 2008 r. Magda Derezińska mknie zboczem Kasprowego Wierchu. Leje deszcz. To „Tatrzański bieg pod górę". Na ostatnim kilometrze śnieg i oblodzone kamienie. Derezińska zostawia za sobą osiem rywalek, dostaje nagrodę specjalną, czekan. Jest w szóstym miesiącu ciąży.

– Szłaś czy biegłaś? – Najpierw trochę biegłam, potem już tylko szybko szłam. Tak że bez szaleństw. Kilka tygodni później Magda wybiera się na skitury z mężem Kubą. Idą na Halę Kondratową i  dalej, do Kotła Świnickiego. Zjeżdżają na nartach. Magda zapamięta, że z  powodu wielkiego brzucha nie może się schylić, żeby zapiąć but. Następnego dnia w szpitalu na świat przychodzi Henio Osiecki.

Magda: –  Co kręci mnie w skiturach? Że w tym sporcie stadionem, tłem, areną, są góry. Że jesteś w górach. Tak, popełniam też grzech każdego skialpinisty, grzech pychy: że to nie jest sport dla każdego, tylko dla  tych, których stać na to, żeby „o własnych mięśniach" wejść pod górę. I  że możesz pójść w miejsca, w które nie pójdzie zwykły turysta.

Siostry Figurówny, Ania i Paulina, przez kilka lat do szkoły mają pod górkę. Co  wynika z topografii: podstawówka i gimnazjum są w Bukowinie Tatrzańskiej, a rodzinny dom w leśniczówce przy Łysej Polanie. Z leśniczówki właściwie wszędzie jest pod górkę, więc jeśli dziewczyny chcą się rekreacyjnie przebiec, w ciągu godziny robią po kilkaset metrów przewyższeń. Dziś obie studiują w Krakowie (Ania na trzecim roku leśnictwa, Paulina na drugim inżynierii środowiska). Obie wysokie blondynki. Dowcipne. Wesołe. Żeby nie zwariować, po zajęciach biegają w  pobliskim lasku. W Tatry wracają co weekend. Na pierwsze skitury zabiera je ojciec, leśniczy Tatrzańskiego Parku Narodowego.

– Po asfalcie – mówi Ania. – Nasypało śniegu na drogę z Łysej Polany do Morskiego Oka. Byłam wściekła. Wcześniej robiłam tę trasę na biegówkach, o wiele szybciej. Narty do skiturów dziś są lekkie jak piórko. W latach 90. ważą parę kilogramów.

Paulina: – To, co miałam wtedy na nogach, ważyło pięć kilogramów. Żółte blizzardy, ciągnęłam je za sobą jak kłody, w za dużych butach po mamie. Ania i Paulina jeżdżą w skiturowej kadrze narodowej. W 

Zakopanem mówi się, że razem z Julią Wajdą tworzą twardą ekipę. Nie  pękają.

Ania: – Na długich zawodach przychodzi moment, w którym już nie  walczysz z innymi. Chcesz tylko usiąść i już nie wstać. Piękne widoki, ale ty się nie możesz nimi cieszyć, musisz jechać. Ale lubię to. Tę adrenalinę. Przełamiesz jakąś barierę – chcesz więcej i dalej. Jeszcze bardziej stromo. A kiedy stromizna zamienia się w pion?

Ania: – Czasem stajesz, patrzysz na dół. Wydaje ci się, że to koniec. Wtedy trzeba zrobić pierwszy skręt. Po coś się w końcu ten skialpinizm uprawia. – Po  co? – Kiedy zjeżdżasz, a po wszystkim miękną ci kolana, to znaczy, że  odchodzi adrenalina. To jest to. Widzisz z bliska prawdziwe zagrożenie.

Tam, gdzie przestrzeń

Skialpinizm odbywa się daleko od kibiców. Nie jest telewizyjny. Raczej egzotyczny – co to za sport, w którym zawodnicy i zawodniczki narażeni są na zasypanie lawinami? I niszowy: w Polsce mało kto słyszał, że  istnieje kobieca reprezentacja w skialpinizmie. Ania Figura w 2011 r. zdobyła na mistrzostwach świata brąz w sprincie. To jedyne zawody, które ogląda publiczność – pozostałe odbywają się wysoko w górach, zawodników obserwują tylko sędziowie. W sprincie chodzi się i zjeżdża na krótkim odcinku, najczęściej obok wyciągu.

– Ten sprint wyszedł trochę przypadkiem – opowiada. – I nie pojadę już na takie zawody. Nie o to chodzi w tym wszystkim. Kocham skialpinizm za to, że się dzieje tam, gdzie jest przestrzeń. Bieganie pod wyciągiem mi nie smakuje. Skialpinizm prawdopodobnie nie zostanie nigdy dyscypliną olimpijską. Jest zbyt niebezpieczny. Sporty na igrzyskach nie mogą być ekstremalne, a wyścigi muszą się odbywać w miejscach, do których może dotrzeć publiczność. I kamery. Najlepiej gdzieś obok wyciągów.

Dla skialpinistów taka perspektywa to porażka. W standardowym bagażu skiturowca jest miejsce na czekan i raki. Na zawodach narciarze muszą zaliczyć wyznaczoną trasę w górach, wchodzić na szczyty i zjeżdżać w szybkim tempie. W ten sposób pokonują dziennie przewyższenia 1,5-1,7 tys. m. To  tak, jakby dwa razy podejść i zjechać z Kasprowego Wierchu do Kuźnic. Na  czas. Na najsłynniejszych francuskich zawodach Pierra Menta takie trasy robi się trzy, cztery dni z rzędu, z przerwą na odpoczynek. Zawodnicy balansują na granicy kompletnego wyczerpania.

Niektórzy schodzą z trasy, bo ze zmęczenia mają halucynacje. Ania Figura jako nastolatka bała się pierwszego zjazdu. Dziś ma 21 lat i tętno spoczynkowe na poziomie 47 uderzeń serca na minutę. Na zawodach przez dwie, trzy godziny utrzymuje średnie tętno na poziomie 170 uderzeń na minutę.

Tłumacząc z języka trenerów na polski: filigranowa blondynka jest maszyną do  pokonywania alpejskich zboczy. Rok temu zajęła w teamie z Julią Wajdą drugie miejsce w kategorii junior w Pierra Menta. Rodzice Magdy Derezińskiej też chodzili w góry. Ale Derezińska bez pomocy rodziców odkryła, że „lubi sobie dowalać". Może pomogły geny (na nartach jeździli dziadkowie, a ojciec, alpejczyk, w latach 70. zaszedł wysoko w Pucharze Świata)? W 2004 r. Derezińska zrobiła najlepszy polski wynik w historii: została wicemistrzynią świata w skituringu.

– Jej medal był pierwszy. Dzięki niej, a nie dzięki jakiemuś mężczyźnie, polskie skitury pojawiły na scenie światowej. To było dawno, ale sława Magdy wśród narciarzy nie  gaśnie – opowiada mi jedna z zakopiańskich alpinistek.

Nawet jeśli los rzuca je do miasta, i tak wracają w Tatry. Magda (spoczynkowe tętno 54) to kombajn: robi doktorat, wychowuje dziecko, współpracuje z ośrodkiem Karta, otwiera firmę Tatrarunning (pierwszą w Polsce, która organizuje profesjonalne treningi i obozy przed biegami górskimi). Mieszka w  Krakowie. Dużo biega. Chce być mocna w Tatrach, na skiturach.

– Bieganie? Nigdy nie było dla mnie celem samym w sobie – mówi. – Na pewno bardziej podoba mi się skialpinizm. Biegałam po Tatrach z kolegami z  nizin i czułam, że im to nie do końca pasuje. Co lubię w nartach? W  maratonie areną są miasta, w skialpinizmie góry. Oprócz zmęczenia masz dodatkowe zagrożenia: mróz, wysokość, lawiny. Ostatnie kilometry maratonu są bardzo trudne, to prawda, ale to nie jest wiatr 90 km/h, prosto w twarz, na wysokiej i wąskiej grani. Kiedy w weekendy wraca do  Zakopanego, odzywa się szajba: wkłada buty i kontrolnie wbiega na  Kasprowy Wierch.

Sprawdza, czy jeszcze nie zardzewiała. 32-letnia Ewelina Zwijacz-Kozica ma już trochę dość dziennikarzy. A raczej ma dość robienia sensacji z tego, że jako pierwsza od wielu lat kobieta została niedawno ratowniczką TOPR. Mieszka od urodzenia w Zakopanem, chodzi na  nartach od lat. Wspina się na dobrym poziomie VI.2 OS. Tłumacząc z  języka wspinaczkowego na polski: robi to bardzo, bardzo dobrze. Ewelina (tętno spoczynkowe 41): ładna, ironiczna. Nie uważa się za zawodowca. Nie jest zawodniczką. Raczej człowiekiem gór.

Cztery lata temu zdobyła wicemistrzostwo Polski w parach skiturowych: – Okupiłam to chorobami. Chodziłam wcześniej na skiturach rekreacyjnie, a nagle na treningach trzeba było cisnąć i wypluwać płuca. Organizm nie był przyzwyczajony do  tak ostrego tempa. Było ciężko.

Złapać okazję

Magda trzy lata temu urodziła dziecko. Postanowiła, że teraz będzie trochę inaczej. Odpuści tempo, treningi: – Ale cały czas w środku mnie coś rwało. I ciągnęło, żeby jednak robić coś mocniej sportowo – mówi. Na  spotkanie w Krakowie wpada z plecakiem. W plecaku buty i ciuchy do  biegania. – Jeśli nie pójdę na trening teraz, to potem nie pójdę w  ogóle. Muszę łapać okazje. Matka musi być dobrze zorganizowana.

Ewelina Zwijacz-Kozica: – To duży wysiłek pracować, lecieć na trening, po  treningu po córkę, z którą idę na jej trening, a po nim trzeba odrobić lekcje i zająć się trochę domem. Jak zrobię tak sześć razy w tygodniu, jestem wykończona.

Henio, syn Magdy, miał dwa lata, kiedy stanął na  starcie zawodów Koziołka Matołka, narciarskiego turnieju dla dzieci. Ola, córka Eweliny, weszła na deski, gdy miała roczek. Ewelina ma  radykalne podejście do sportu: – Dziecko musi umieć pływać i jeździć na  nartach. Młodsze dziewczyny nie mają takich dylematów. W zimie trenują, w lecie coraz częściej wspinają się po Tatrach.

Ania Figura zrobiła kurs przewodnicki, jest instruktorem narciarskim. Po studiach chce wrócić w  góry: – Może do Zakopanego, może gdzie indziej. Nieważne. Byle jak najbliżej Tatr.

Okładka tygodnika WPROST: 2/2012
Więcej możesz przeczytać w 2/2012 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 0

Spis treści tygodnika Wprost nr 2/2012 (1508)

  • Mitt Romney i mity prawicy 8 sty 2012, 12:00 Nasza prawica﹐ PiS przede wszystkim﹐ coraz bardziej przypomina amerykańską partię republikańską﹒ Niestety, to nie komplement. 4
  • Na skróty 8 sty 2012, 12:00 Radosław Sikorski planuje kadrową rewolucję. W MSZ trwają poszukiwania kilkudziesięciu kandydatów na ambasadorów – dowiedział się „Wprost". Do zmian dojdzie na najważniejszych placówkach: w Waszyngtonie, Londynie,... 7
  • Postanawiam zaapelować 8 sty 2012, 12:00 Rok 2012 będzie realizacją moich postanowień. Postanawiam, że mimo osaczającej mnie rzeczywistości nie przestanę palić, chociaż w tej sprawie prawie działam w podziemiu, ale jak się coś kocha, to mówi się trudno. Postanawiam, że w... 9
  • Polska zapłacze 8 sty 2012, 12:00 Proszę państwa, witam was w 2012 r. To będzie bardzo ciekawy rok, bo jaki ma być, skoro zaczął się od internetowej deklaracji nawrócenia Mai „Frytki" Frykowskiej. Pramatka polskich celebrytek zadeklarowała, że koniec z wódą,... 10
  • 200 tysięcy godzin życia 8 sty 2012, 12:00 Patrzysz sobie﹐ czytelniku﹐ na Miecugowa w telewizorze﹐ Wkurza cię albo rozbawia. I nawet nie wiesz, że mówi do ciebie człowiek, którego życie wisiało i wisi na włosku. A czasem na żetonie w kasynie. 14
  • Ciao, Bartek! 8 sty 2012, 12:00 Bartosz Arłukowicz nie chciał być ministrem zdrowia﹐ Ale był za słaby, żeby wybrzydzać﹒ Zresztą co tu wybrzydzać. Poprzedniczka zostawiła po sobie straszną żabę, którą Arłukowicz musi teraz zjeść. 21
  • Leczenie strachem 8 sty 2012, 12:00 Dwa tysiące leków staniało﹐ A chorzy płacą w aptekach więcej niż wcześniej﹒ Lekarze boją się, że zapłacą kary, jeśli źle wypiszą receptę. A farmaceuci – że nikt im nie odda za leki, które wydadzą ze zniżką . Zapowiedź premiera, że sporne przepisy ustawy... 24
  • Wiplerjugend, pupilek i cwany gapa 8 sty 2012, 12:00 Oni dopiero się rozkręcają﹒ na razie badają grunt i zbierają się w sobie﹐ ale – możecie być pewni – to już długo nie potrwa﹒ W 2012 r. będzie o nich głośno: Przemysław Wipler, Andrzej Rozenek i Marcin Korolec. 30
  • Zagłada to temat nie dla Hollywood 8 sty 2012, 12:00 do dyskusji o tym﹐ czy polacy pomogli Zydom﹐ czy nie pomogli﹐ nowy film agnieszki Holland nic nie wnosi﹒ Była znacząca grupa Żydów, którzy ocaleli dzięki Polakom, ale też dosyć duża grupa osób, które zginęły z rąk polskich. To nie jest kwestia ocen,... 33
  • Podskoki 8 sty 2012, 12:00 SKOK płaci﹐ SKOK wymaga﹒ Czyli: jak doszło do tego, że apologeci IV RP i smoleńscy mściciele stali się lobbystami. 36
  • Budowniczowie drugiej Polski 8 sty 2012, 12:00 Prawicowi dziennikarze chcą nowej Polski﹒ Właśnie podpalili lont przekonani, że wysadzą wreszcie beczkę z prochem, na której siedzi odwieczny wróg – twórcy III RP. 40
  • W kwestii seksu i Matki Boskiej 8 sty 2012, 12:00 Wymierający naród nie poderwie się ani w obronie krzyża﹐ Ani czegokolwiek innego, a zniechęcanie narodu do seksu jest samobójcze! 43
  • Uwaga, uwaga, nadszedł! 8 sty 2012, 12:00 Czego tak naprawdę chce nasza prawicowa opozycja? Przede wszystkim odejścia od demokracji, która funkcjonuje u nas trochę kulawo, ale nie najgorzej. 44
  • Jestem wielobożny 8 sty 2012, 12:00 O przeprowadzkach, swoim plemieniu i o tym, skąd się wzięła orkiestra – Jerzy Owsiak, twórca Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy, opowiada Zbigniewowi Hołdysowi. 47
  • Idą, skacząc po górach 8 sty 2012, 12:00 Męczarnia i ryzyko. Podchodzi się kilometrami w kopnym śniegu, potem zjeżdża tak, że bolą płuca i wysiadają nogi. Po co te dziewczyny z Podhala biegną na nartach w wysokie Tatry? 51
  • Ludzie słuchawki 8 sty 2012, 12:00 Pracują w nocy, w dzień śpią. Godzinami rozmawiają przez telefon w obcych językach. Pracownicy call center szybko tracą kontakt z rzeczywistością. Żyją jak zombie. 54
  • Gianni 8 sty 2012, 12:00 Był twardzielem, regularnie faulował przeciwników. Słynął z niewyparzonego języka i ciągle pakował się w kłopoty. Teraz chce zacząć w życiu nowy rozdział. Na razie jako trener białostockiej Jagiellonii. 56
  • Karierowicze książęta 8 sty 2012, 12:00 Jeden reprezentuje komunistyczną arystokrację, drugi to rzutki ekonomista z pospólstwa. Duet Xi i Li jest na ostatniej prostej do przejęcia władzy w Chinach. 58
  • Gra na wielu szachownicach 8 sty 2012, 12:00 Zaczęło się! Z chrzęstem ruszyły tryby potężnej amerykańskiej machiny wyborczej. Na razie trzeba wybrać republikanina, który spróbuje pozbawić pracy prezydenta Obamę. 61
  • Żelazna Dama zekranizowana 8 sty 2012, 12:00 Nowy film o Margaret Thatcher nie zadowolił na Wyspach nikogo. Wedle jednych trzeba było się skupić na jej politycznych triumfach, innym brakuje opowieści o klęskach. 64
  • Mistrz kierownicy za sterem 8 sty 2012, 12:00 Sobiesław Zasada za kołem sterowym swego luksusowego katamaranu – to zdjęcie mogłoby ilustrować broszurę reklamową funduszu emerytalnego. Ale byłemu rajdowcowi na emeryturę niespieszno. Wciąż zawiaduje ponad 40 spółkami, lubi szybką jazdę autem, a Atlantyk przepłynął ot,... 68
  • Sortujący Holender 8 sty 2012, 12:00 Od 15 stycznia polscy szczypiorniści będą walczyć o mistrzostwo Europy. Mają spore szanse na medal! A to dzięki pewnemu holenderskiemu biznesmenowi… z Kielc. 71
  • Knajpa nasza codzienna 8 sty 2012, 12:00 Dla dzisiejszych „pięknych dwudziestoletnich” to miejsce spotkań, pracy i odpoczynku. Nie rozumieją pytania o to, czy czują się tu bardziej jak w domu, czy jak w świetlicy albo biurze. – Jak to jak? Jak w knajpie! – odpowiadają, robiąc miejsce przy... 74
  • Nieustraszeni łowcy gwiazd 8 sty 2012, 12:00 Za pomocą amatorskiego sprzętu w przydomowych garażach odkrywają obce światy, tropią komety, tworzą mapy gwiazd. Raz w roku spotykają się w egipskich ciemnościach, żeby razem pogapić się w niebo. 76
  • „Millennium”: instrukcja obsługi 8 sty 2012, 12:00 Hollywood zabrało się do najpopularniejszej kryminalnej powieści wszech czasów. Do kin trafia właśnie „Dziewczyna z tatuażem”, a saga Stiega Larssona ostatecznie podbija cały świat. Jak do tego doszło? 80
  • Pijacy z Karaibów 8 sty 2012, 12:00 Johnny Depp w „Dzienniku zakrapianym rumem” po raz drugi wciela się w bohatera stworzonego przez pisarza Huntera S. Thompsona. Co takiego aktor widzi w narkotycznej prozie legendy kontrkultury? 84
  • Z brzucha 8 sty 2012, 12:00 „Ten film może ranić uczucia widzów” – kartka z takim napisem pojawiła się przed pokazem „Code blue” na festiwalu w Cannes. – To jest film z brzucha – mówi jego autorka Urszula Antoniak. Poznajcie jedną z najciekawszych europejskich... 86
  • Gucio i Cezar wiecznie żywi 8 sty 2012, 12:00 Butenko pinxit znaczy: prostota, absurd, ciepły humor, dziwaczne postacie. Legendarny twórca polskich komiksów dla dzieci przypomina o sobie w nowym zbiorze przygód „Gucia i Cezara”. 88
  • Polski bitnik 8 sty 2012, 12:00 Był kultowym poetą. Potem pokłócił się ze wszystkimi i obraził na cały świat. Jacek Podsiadło, dla którego bunt nigdy się nie kończy, wydał właśnie nowy tom wierszy. 90
  • Normalność 8 sty 2012, 12:00 Właśnie czytam depeszę o tym, że eksperci uznali Breivika za normalnego. Dla prawników i komentatorów to kolejna zagwozdka: nie można go będzie zamknąć w psychiatryku na resztę życia. Czuć wielkie rozczarowanie i próby kwestionowania... 94
  • Nasza wojna jądrowa 8 sty 2012, 12:00 Gdy kończy się serial „Rzym", a życie Marka Antoniusza i Kleopatry zmierza do niechybnego już kresu, po kolejnym orgiastycznym szaleństwie jedno z nich rzuca: „Ale cośmy przeżyli, to nasze!”. Przypomniała mi się ta... 95
  • Mandarynkowa rozkosz 8 sty 2012, 12:00 Początek karnawału to czas szczególny. spragnieni zmysłowych doznań tęsknimy za odrobiną szaleństwa, czemu dajemy wyraz już na sylwestrowych balach i zabawach. Żyjemy w przekonaniu, że szalony czas karnawału rozgrzesza nas z... 96
  • Horrorskop 2012 (część druga i ostatnia) 8 sty 2012, 12:00 SŁOWO SIĘ RZEKŁO i masz babo placek. Nakarm nim, proszę, kobyłkę, a ja w tym czasie dokończę wróżenie. SKORPION 23.10 – 21.11: TOMASZ NAŁĘCZ (29 PAŹDZIERNIKA 1949), JANUSZ PALIKOT (26 PAŹDZIERNIKA 1964) Zaczniesz i skończysz... 97
  • W sprawie służby zdrowia, z ostatniej chwili 8 sty 2012, 12:00 Trwa protest lekarzy, który został zawieszony, bo został odwołany 97
  • Upadek irokeza 8 sty 2012, 12:00 W kulturze znane jest pojęcie wędrówki symboli. Symbole, znaki, godła same jednak nie wędrują, są przechwytywane lub wchłaniane przez konkurencyjne szczepy, nacje czy grupy. Najsłynniejszym przykładem takiego przejmowania jest swastyka.... 98

ZKDP - Nakład kontrolowany