Karierowicze książęta

Karierowicze książęta

Jeden reprezentuje komunistyczną arystokrację, drugi to rzutki ekonomista z pospólstwa. Duet Xi i Li jest na ostatniej prostej do przejęcia władzy w Chinach.
Xi Jinping ma poczciwą, skorą do uśmiechu twarz i gęstą czuprynę z  nienagannym przedziałkiem. U przyszłego szefa Komunistycznej Partii Chin próżno szukać wysokich zakoli, które w Chinach są oznaką mądrości, siły i powodzenia – w biznesie, polityce, lecz także u kobiet. W przeszłości łysiny z dumą obnosili kolejni gensekowie: Mao, Deng Xiaoping czy Jiang Zemin.

Później oznaki przywódczej charyzmy zaczęły zanikać. Prezydent Hu Jintao grzywkę zaczesuje na bok. Bo we współczesnych Chinach nie ma  zapotrzebowania na charyzmatyczne przywództwo. Partia sparzyła się na  eksperymentach Mao i dlatego woli wypuszczać kolejne generacje precyzyjnie sformatowanych liderów, tak jak fabryki w Shenzhen wypuszczają kolejne generacje smartfonów.

Piąte pokolenie politycznych liderów, któremu ma przewodzić Xi Jinping, to ulepszona wersja poprzednich modeli władzy.

Duet Xi Li

Xi Jinping, który w ciągu kilkunastu najbliższych miesięcy przejmie po  Hu Jintao pełnię władzy w Chinach, od kilku lat zdobywa kolejne przyczółki: jest już wiceprezydentem, członkiem kilkuosobowego komitetu stałego politbiura i wiceszefem wpływowej Centralnej Komisji Wojskowej. Jesienią ma zostać szefem KPCh. O jego wyborze decydują aparatczycy –  znacznie lepiej wykształceni niż poprzednie pokolenia, ukształtowane jeszcze przez Długi Marsz Mao Tse-tunga, lepiej też znający świat i  języki obce. Dla własnego bezpieczeństwa wolą kolektywne przywództwo niż  jednoosobowe rządy dyktatora. Dlatego Xi ma do pomocy rzutkiego Li Keqianga.

Obecny wicepremier ma pokierować rządem, gdy Xi zostanie prezydentem. Administracja Xi Li – jak nazywają w Chinach ten tandem –  ma przygotować kraj na to, że globalny kryzys może zakończyć trwający za  Wielkim Murem od ćwierć wieku cud gospodarczy. Zamówienia dla chińskich fabryk z Europy i USA spadają na łeb na szyję, pompowany kredytami rynek nieruchomości dostał zadyszki, a korupcja i rosnąca przepaść między bogatą elitą a miliardem zwykłych obywateli grozi wybuchem nowej rewolucji kulturalnej. To wyzwania, którym musi sprostać chińska autokracja w wersji 5.0.

Dlatego przywódczy kolektyw poza sprawnością w  zarządzaniu powinien dysponować także autorytetem na miarę tego, jaki partyjna mitologia przypisuje posągowym postaciom dawnych partyzanckich przywódców. Mają być odporni na korupcję – głosi oficjalna wykładnia – i  moralne zepsucie, które sieje telewizja, zmuszając cenzorów do  ograniczenia rewii i rozmaitych reality show. Wywodzący się z nizin społecznych aparatczyk Li Keqiang ma ciągotki liberalne, więc na  autorytet się nie nadaje. Co innego Xi Jinping. W jego żyłach płynie błękitna krew partyjnego arystokraty z marksistowskim pochodzeniem sięgającym pierwszego pokolenia najbliższych towarzyszy Mao.

Partia książąt

W październiku upłynęło 35 lat od aresztowania Bandy Czworga, które zakończyło koszmar rewolucji kulturalnej i pchnęło Chiny na drogę rynkowych reform. Półprywatne i nieoficjalne obchody tej daty zorganizowano w kompleksie budynków w alei Jianguomenwai 1 w Pekinie. Pod tym prestiżowym adresem mieści się Chińskie Centrum Handlu Światowego z 330-metrowym drapaczem chmur. Goście spotkania należeli do  kilku wpływowych rodzin partyjnych dygnitarzy, którzy od końca lat 70. patronują rynkowym reformom w Chinach. Był tam Hu Deping, syn partyjnego liberała Hu Yaobanga, którego usunięcie z władz partii wywołało w 1989 r. masowe protesty na placu Tiananmen. Nie zabrakło Ye Xiangzhen, córki marszałka Ye Jianyinga, który pod koniec lat 70. pomógł obalić maoistów z Bandy Czworga, a potem zapewnił wsparcie armii dla reformatorów.

Rodzinę Xi reprezentowała siostra przyszłego prezydenta pani, Xi Qianping. Jej ojciec w latach 80. kładł podwaliny pod rynkową gospodarkę w Chinach. To on wymyślił i nadzorował tworzenie specjalnej strefy ekonomicznej w Shenzhen, która dziś jest jednym z głównych centrów przemysłowych świata. Chińską elitę polityczno-biznesową, do której należą uczestnicy spotkania w alei Jianguomenwai, Chińczycy nazywają „partią książąt". Jej członkom wytykają rozrzutność i wystawny tryb życia, którego symbolem stała się rodzina Bo, wywodząca się od jednego z ośmiu założycieli Komunistycznej Partii Chin. Syn Bo Yibo o imieniu Xilai jest dziś członkiem politbiura, a wnuk Guagua znany jest głównie z tego, że  rozbija się po Pekinie czerwonym ferrari, w wolnych chwilach studiując zarządzanie na Harvardzie. Córka Xi Jinpinga też studiuje na tej słynnej amerykańskiej uczelni, ale jej rodzina zalicza się do tej grupy chińskich partyjnych mandarynów, którzy mają poczucie misji i stawiają na skromny wizerunek. – Partia jest jak chirurg, który ma  raka: nie może usunąć go sam, potrzebuje pomocy, bo bez niej nie  przeżyje – powiedziała na spotkaniu w Chińskim Centrum Handlu Światowego Ma Xiaoli, zaprzyjaźniona z Xi Jinpingiem i jego siostrą od dziecka.

Jej ojciec walczył u boku ojca Xi w partyzantce, a potem kierował centrum szkolenia partyjnych kadr. Z analiz amerykańskiego wywiadu opublikowanych przez WikiLeaks wynika, że partyjna arystokracja, której przewodzi teraz Xi, uważa korupcję za przywarę dorobkiewiczów z gminu. Siebie samych postrzegają w roli zbawców, zdolnych uratować Chiny przed chciwością „synów sklepikarzy". Tak nazywane jest otoczenie Hu Jintao, którego rodzice prowadzili herbaciarnię w Szanghaju. „Synowie sklepikarzy” nie poddają się bez walki. Przeciw Xi wystawili rzutkiego wicepremiera do spraw ekonomicznych Li Keqianga, który tak długo nosił teczkę za  prezydentem Hu Jintao, aż nazwano go jego kopią. Potem coś zaczęło się zmieniać. Li zrezygnował z grzecznego przedziałka wzorowanego na  fryzurze pryncypała i zaczął zaczesywać włosy do góry, pokazując postępującą i jakże władczą łysinę. Co więcej, nie wahał się krytykować systemu politycznego, a nawet rządowych statystyk.

– Nie brałbym poważnie danych dotyczących PKB, to tylko propaganda – stwierdził kiedyś z przekąsem wicepremier, który skończył prawo w czasach, kiedy tę  dyscyplinę uważano za burżuazyjną fanaberię, i napisał doktorat z  ekonomii, gdy chiński kapitalizm dopiero raczkował. W 1998 r. został najmłodszym gubernatorem prowincji w Chinach, stawiając na nogi gospodarkę zacofanego Henanu. Jednak prześladował go pech. Serię pożarów i wybuchów w kopalniach Henanu przypisano jego nieudolności. Przydomek „Trzy Pożary Li" przylgnął do niego na długie lata, nie przysparzając mu popularności w oczach przesądnych rodaków. Li starał się zmienić ten wizerunek.

Zwalczał bezwzględnie korupcję, dyscyplinował sektor bankowy i chłodził przegrzane inwestycje. W 2010 r. udanie zadebiutował na Światowym Forum Ekonomicznym w Davos. Jednak Biura Politycznego, które namaszcza kandydatów na prezydenta, to nie przekonało. Nieoficjalnie mówiło się, że zaszkodziły mu łatka pechowca, liberalne skrzywienie i niebezpieczne ideologicznie przyjaźnie z  dysydentami na emigracji. Naprawdę poszło jednak o guanxi, czyli koneksje, które w Chinach znaczą więcej niż staranne wykształcenie i  talenty. Utalentowany syn chłopa musiał ustąpić szlachetnie urodzonemu delfinowi, którego guanxi okazały się nieporównanie bardziej rozległe.

Kiedy Li Keqiang biegał jeszcze boso po polach ryżowych w Anhui, jego polityczny rywal, a zarazem przyszły szef, wiódł żywot typowy dla  członka „partii książąt". Służbowy kierowca woził syna wicepremiera do  elitarnej szkoły podstawowej nr 4 w Pekinie, zarezerwowanej dla dzieci partyjnej elity. Potem jednak, w czasie rewolucji kulturalnej, ojciec pana Xi popadł w niełaskę i trafił do więzienia na 16 lat.

– Nic z tego nie rozumiałem, ale zmuszono mnie, żeby zrozumiał. Przełknąłem w życiu więcej goryczy niż większość ludzi – wspominał później Xi Jinping, który podobnie jak wiele innych „czerwonych książątek" został jako nastolatek zesłany na reedukację na wieś i zmuszony do udziału w sesjach potępiających ojca. Po takim praniu mózgu wstąpił do Czerwonej Gwardii i  skończył przyspieszony kurs marksizmu dla żołnierzy. – Xi niczym się nie  wyróżniał. Dziewczyny miały go za nudziarza, a on zaczytywał się Marksem w czasie, gdy my czytaliśmy de Gaulle’a – opowiadał jeden z jego kolegów amerykańskim dyplomatom, których depesze z Pekinu opublikowało WikiLeaks.

To jednak okazało się nieważne. Ważne było guanxi ojca, który po wyjściu z więzienia został zrehabilitowany i mianowany gubernatorem strategicznej prowincji Guandong. Dzięki znajomościom Xi trafił na staż do Centralnej Komisji Wojskowej, a potem został sekretarzem ministra obrony, budując przydatne w dalszej karierze guanxi w armii.

W 1982 r. poprosił o przeniesienie na prowincję, gdzie przez następne 20 lat piął się w hierarchii, rozbudowując koneksje w partyjnym aparacie. Przez wiele lat znany był najbardziej jako mąż swojej słynnej żony. Peng Liyuan to etatowa diwa Wyzwoleńczej Armii Ludowej, która dosłużyła się stopnia generała, wyśpiewując sopranem patriotyczne pieśni z czasów partyzanckiej chwały. W 2007 r. Xi zabłysnął jako nowy gubernator Szanghaju, mający oczyścić miasto z korupcji. Jego poprzednik na tym stanowisku dostał za łapówkarstwo 18 lat więzienia, padając ofiarą wojny o wpływy między partyjnymi weteranami a „synami sklepikarzy".

Ostrożny Xi nie opowiedział się po żadnej ze stron. W Szanghaju zabawił tylko siedem miesięcy, po czym został awansowany do politbiura z zadaniem nadzorowania prestiżowej dla Chin olimpiady w Pekinie. To wtedy ówczesny szef Departamentu Skarbu USA Henry Paulson powiedział o Xi: – To jest facet, który wie, jak doprowadzić sprawę do końca.

Poza liberała

Xi przebył długą drogę od czasu, gdy w 2002 r. na pytanie reportera, czy  będzie kolejnym prezydentem Chin, odpowiedział nerwowo: – Omal nie  wylałem sobie wody na koszulę! Próbujesz mnie wystraszyć?

Dziesięć lat później jest już w przedsionku władzy, jednak ciągle ma powody do  niepokoju, choć sukcesję ma już chyba zapewnioną. W końcu kolejne stanowiska w partyjnej hierarchii przejmuje gładko.

Także niedawny rywal Li Keqiang znalazł swoje miejsce w szeregu, zgodnie z konfucjańską tradycją i lojalnością wobec partii rezygnując z osobistych ambicji dla  dobra kolektywu. Jednak problem w tym, że ten prawie półtoramiliardowy chiński „kolektyw" żyje w kraju nieodwracalnie zmienionym przez rynkową transformację.

Nadciągającego z zagranicy kryzysu nie da się powstrzymywać sztywnym kursem juana, cenzurą internetu czy wyrzucaniem z  telewizji burżuazyjnych reality show. A gdy ten kryzys się pojawi, to  wraz z nim przyjdzie pytanie, jakimi metodami nowe pokolenie autokratów będzie legitymizować swoje panowanie.

Ich lider ma już odpowiedź. – Żeby być branym poważnie, trzeba czasami walnąć pięścią w stół – mówi Xi Jinping z grzecznym uśmiechem ulizanego partyjnego liberała.

Okładka tygodnika WPROST: 2/2012
Więcej możesz przeczytać w 2/2012 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 0

Spis treści tygodnika Wprost nr 2/2012 (1508)

  • Mitt Romney i mity prawicy 8 sty 2012, 12:00 Nasza prawica﹐ PiS przede wszystkim﹐ coraz bardziej przypomina amerykańską partię republikańską﹒ Niestety, to nie komplement. 4
  • Na skróty 8 sty 2012, 12:00 Radosław Sikorski planuje kadrową rewolucję. W MSZ trwają poszukiwania kilkudziesięciu kandydatów na ambasadorów – dowiedział się „Wprost". Do zmian dojdzie na najważniejszych placówkach: w Waszyngtonie, Londynie,... 7
  • Postanawiam zaapelować 8 sty 2012, 12:00 Rok 2012 będzie realizacją moich postanowień. Postanawiam, że mimo osaczającej mnie rzeczywistości nie przestanę palić, chociaż w tej sprawie prawie działam w podziemiu, ale jak się coś kocha, to mówi się trudno. Postanawiam, że w... 9
  • Polska zapłacze 8 sty 2012, 12:00 Proszę państwa, witam was w 2012 r. To będzie bardzo ciekawy rok, bo jaki ma być, skoro zaczął się od internetowej deklaracji nawrócenia Mai „Frytki" Frykowskiej. Pramatka polskich celebrytek zadeklarowała, że koniec z wódą,... 10
  • 200 tysięcy godzin życia 8 sty 2012, 12:00 Patrzysz sobie﹐ czytelniku﹐ na Miecugowa w telewizorze﹐ Wkurza cię albo rozbawia. I nawet nie wiesz, że mówi do ciebie człowiek, którego życie wisiało i wisi na włosku. A czasem na żetonie w kasynie. 14
  • Ciao, Bartek! 8 sty 2012, 12:00 Bartosz Arłukowicz nie chciał być ministrem zdrowia﹐ Ale był za słaby, żeby wybrzydzać﹒ Zresztą co tu wybrzydzać. Poprzedniczka zostawiła po sobie straszną żabę, którą Arłukowicz musi teraz zjeść. 21
  • Leczenie strachem 8 sty 2012, 12:00 Dwa tysiące leków staniało﹐ A chorzy płacą w aptekach więcej niż wcześniej﹒ Lekarze boją się, że zapłacą kary, jeśli źle wypiszą receptę. A farmaceuci – że nikt im nie odda za leki, które wydadzą ze zniżką . Zapowiedź premiera, że sporne przepisy ustawy... 24
  • Wiplerjugend, pupilek i cwany gapa 8 sty 2012, 12:00 Oni dopiero się rozkręcają﹒ na razie badają grunt i zbierają się w sobie﹐ ale – możecie być pewni – to już długo nie potrwa﹒ W 2012 r. będzie o nich głośno: Przemysław Wipler, Andrzej Rozenek i Marcin Korolec. 30
  • Zagłada to temat nie dla Hollywood 8 sty 2012, 12:00 do dyskusji o tym﹐ czy polacy pomogli Zydom﹐ czy nie pomogli﹐ nowy film agnieszki Holland nic nie wnosi﹒ Była znacząca grupa Żydów, którzy ocaleli dzięki Polakom, ale też dosyć duża grupa osób, które zginęły z rąk polskich. To nie jest kwestia ocen,... 33
  • Podskoki 8 sty 2012, 12:00 SKOK płaci﹐ SKOK wymaga﹒ Czyli: jak doszło do tego, że apologeci IV RP i smoleńscy mściciele stali się lobbystami. 36
  • Budowniczowie drugiej Polski 8 sty 2012, 12:00 Prawicowi dziennikarze chcą nowej Polski﹒ Właśnie podpalili lont przekonani, że wysadzą wreszcie beczkę z prochem, na której siedzi odwieczny wróg – twórcy III RP. 40
  • W kwestii seksu i Matki Boskiej 8 sty 2012, 12:00 Wymierający naród nie poderwie się ani w obronie krzyża﹐ Ani czegokolwiek innego, a zniechęcanie narodu do seksu jest samobójcze! 43
  • Uwaga, uwaga, nadszedł! 8 sty 2012, 12:00 Czego tak naprawdę chce nasza prawicowa opozycja? Przede wszystkim odejścia od demokracji, która funkcjonuje u nas trochę kulawo, ale nie najgorzej. 44
  • Jestem wielobożny 8 sty 2012, 12:00 O przeprowadzkach, swoim plemieniu i o tym, skąd się wzięła orkiestra – Jerzy Owsiak, twórca Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy, opowiada Zbigniewowi Hołdysowi. 47
  • Idą, skacząc po górach 8 sty 2012, 12:00 Męczarnia i ryzyko. Podchodzi się kilometrami w kopnym śniegu, potem zjeżdża tak, że bolą płuca i wysiadają nogi. Po co te dziewczyny z Podhala biegną na nartach w wysokie Tatry? 51
  • Ludzie słuchawki 8 sty 2012, 12:00 Pracują w nocy, w dzień śpią. Godzinami rozmawiają przez telefon w obcych językach. Pracownicy call center szybko tracą kontakt z rzeczywistością. Żyją jak zombie. 54
  • Gianni 8 sty 2012, 12:00 Był twardzielem, regularnie faulował przeciwników. Słynął z niewyparzonego języka i ciągle pakował się w kłopoty. Teraz chce zacząć w życiu nowy rozdział. Na razie jako trener białostockiej Jagiellonii. 56
  • Karierowicze książęta 8 sty 2012, 12:00 Jeden reprezentuje komunistyczną arystokrację, drugi to rzutki ekonomista z pospólstwa. Duet Xi i Li jest na ostatniej prostej do przejęcia władzy w Chinach. 58
  • Gra na wielu szachownicach 8 sty 2012, 12:00 Zaczęło się! Z chrzęstem ruszyły tryby potężnej amerykańskiej machiny wyborczej. Na razie trzeba wybrać republikanina, który spróbuje pozbawić pracy prezydenta Obamę. 61
  • Żelazna Dama zekranizowana 8 sty 2012, 12:00 Nowy film o Margaret Thatcher nie zadowolił na Wyspach nikogo. Wedle jednych trzeba było się skupić na jej politycznych triumfach, innym brakuje opowieści o klęskach. 64
  • Mistrz kierownicy za sterem 8 sty 2012, 12:00 Sobiesław Zasada za kołem sterowym swego luksusowego katamaranu – to zdjęcie mogłoby ilustrować broszurę reklamową funduszu emerytalnego. Ale byłemu rajdowcowi na emeryturę niespieszno. Wciąż zawiaduje ponad 40 spółkami, lubi szybką jazdę autem, a Atlantyk przepłynął ot,... 68
  • Sortujący Holender 8 sty 2012, 12:00 Od 15 stycznia polscy szczypiorniści będą walczyć o mistrzostwo Europy. Mają spore szanse na medal! A to dzięki pewnemu holenderskiemu biznesmenowi… z Kielc. 71
  • Knajpa nasza codzienna 8 sty 2012, 12:00 Dla dzisiejszych „pięknych dwudziestoletnich” to miejsce spotkań, pracy i odpoczynku. Nie rozumieją pytania o to, czy czują się tu bardziej jak w domu, czy jak w świetlicy albo biurze. – Jak to jak? Jak w knajpie! – odpowiadają, robiąc miejsce przy... 74
  • Nieustraszeni łowcy gwiazd 8 sty 2012, 12:00 Za pomocą amatorskiego sprzętu w przydomowych garażach odkrywają obce światy, tropią komety, tworzą mapy gwiazd. Raz w roku spotykają się w egipskich ciemnościach, żeby razem pogapić się w niebo. 76
  • „Millennium”: instrukcja obsługi 8 sty 2012, 12:00 Hollywood zabrało się do najpopularniejszej kryminalnej powieści wszech czasów. Do kin trafia właśnie „Dziewczyna z tatuażem”, a saga Stiega Larssona ostatecznie podbija cały świat. Jak do tego doszło? 80
  • Pijacy z Karaibów 8 sty 2012, 12:00 Johnny Depp w „Dzienniku zakrapianym rumem” po raz drugi wciela się w bohatera stworzonego przez pisarza Huntera S. Thompsona. Co takiego aktor widzi w narkotycznej prozie legendy kontrkultury? 84
  • Z brzucha 8 sty 2012, 12:00 „Ten film może ranić uczucia widzów” – kartka z takim napisem pojawiła się przed pokazem „Code blue” na festiwalu w Cannes. – To jest film z brzucha – mówi jego autorka Urszula Antoniak. Poznajcie jedną z najciekawszych europejskich... 86
  • Gucio i Cezar wiecznie żywi 8 sty 2012, 12:00 Butenko pinxit znaczy: prostota, absurd, ciepły humor, dziwaczne postacie. Legendarny twórca polskich komiksów dla dzieci przypomina o sobie w nowym zbiorze przygód „Gucia i Cezara”. 88
  • Polski bitnik 8 sty 2012, 12:00 Był kultowym poetą. Potem pokłócił się ze wszystkimi i obraził na cały świat. Jacek Podsiadło, dla którego bunt nigdy się nie kończy, wydał właśnie nowy tom wierszy. 90
  • Normalność 8 sty 2012, 12:00 Właśnie czytam depeszę o tym, że eksperci uznali Breivika za normalnego. Dla prawników i komentatorów to kolejna zagwozdka: nie można go będzie zamknąć w psychiatryku na resztę życia. Czuć wielkie rozczarowanie i próby kwestionowania... 94
  • Nasza wojna jądrowa 8 sty 2012, 12:00 Gdy kończy się serial „Rzym", a życie Marka Antoniusza i Kleopatry zmierza do niechybnego już kresu, po kolejnym orgiastycznym szaleństwie jedno z nich rzuca: „Ale cośmy przeżyli, to nasze!”. Przypomniała mi się ta... 95
  • Mandarynkowa rozkosz 8 sty 2012, 12:00 Początek karnawału to czas szczególny. spragnieni zmysłowych doznań tęsknimy za odrobiną szaleństwa, czemu dajemy wyraz już na sylwestrowych balach i zabawach. Żyjemy w przekonaniu, że szalony czas karnawału rozgrzesza nas z... 96
  • Horrorskop 2012 (część druga i ostatnia) 8 sty 2012, 12:00 SŁOWO SIĘ RZEKŁO i masz babo placek. Nakarm nim, proszę, kobyłkę, a ja w tym czasie dokończę wróżenie. SKORPION 23.10 – 21.11: TOMASZ NAŁĘCZ (29 PAŹDZIERNIKA 1949), JANUSZ PALIKOT (26 PAŹDZIERNIKA 1964) Zaczniesz i skończysz... 97
  • W sprawie służby zdrowia, z ostatniej chwili 8 sty 2012, 12:00 Trwa protest lekarzy, który został zawieszony, bo został odwołany 97
  • Upadek irokeza 8 sty 2012, 12:00 W kulturze znane jest pojęcie wędrówki symboli. Symbole, znaki, godła same jednak nie wędrują, są przechwytywane lub wchłaniane przez konkurencyjne szczepy, nacje czy grupy. Najsłynniejszym przykładem takiego przejmowania jest swastyka.... 98

ZKDP - Nakład kontrolowany