Gra na wielu szachownicach

Gra na wielu szachownicach

Zaczęło się! Z chrzęstem ruszyły tryby potężnej amerykańskiej machiny wyborczej. Na razie trzeba wybrać republikanina, który spróbuje pozbawić pracy prezydenta Obamę.
Jako pierwsi mieli wskazać faworyta mieszkańcy Iowy. Mieli, ale nie wskazali, bo 3 stycznia Mitt Romney wygrał minimalnie, o osiem głosów. Mocna druga pozycja Ricka Santorum oznacza, że bratobójcza walka republikanów długo się nie skończy. Santorum to piąty konserwatysta, który zyskuje poparcie porównywalne z  poparciem dla lidera wyścigu. Bezpośredni konkurenci Romneya się zmieniają, a on trwa. Wciąż jednak nie jest w stanie urwać się grupie pościgowej.

Dlaczego? Bo republikański lud nie chce przystojnego technokraty, który ma największe szanse wśród ogólnokrajowego elektoratu środka. Wolałby konserwatystę utożsamiającegosię z ideologią Partii Herbacianej. Doradcy Obamy modlą się, by wola ludu zwyciężyła, ale tak łatwo raczej nie będzie.

Zwycięstwo Romneya w zachowawczej Iowie zdaje się wskazywać, że to on stanie do finałowego starcia z prezydentem. Więcej będzie jednak wiadomo dopiero po starciach w Karolinie Południowej (21 stycznia), na Florydzie (31 stycznia) i w Nevadzie (4 lutego).

Staroświecki urok konwentyklu

O tym, jak zacięta jest tegoroczna walka, świadczy fakt, że kandydaci Partii Republikańskiej ruszyli do Iowy, niepozornego rolniczego stanu wielkości zaledwie połowy Polski, leżącego w sercu kraju, już nazajutrz po Bożym Narodzeniu. A z nimi tabun doradców, rzeczników, układaczy przemówień, charakteryzatorów, stylistów, inżynierów sceny. Ruszyli autobusami w barwach narodowych, upstrzonych wyborczymi hasłami.

Na każdym autobusie zdjęcie innego kandydata, lecz wszyscy wyglądają podobnie, sfotografowani w pozach znamionujących dostojeństwo, a  jednocześnie przystępność i pogodę ducha. Dni poprzedzające głosowanie to dziesiątki wieców, przemówień, odwiedzin w lokalnych restauracjach, warsztatach, oborach.

Mało kto poza granicami USA wie, czym są archaiczne konwentykle (caucuses) w Iowie. Otóż mają formę plebiscytu ludowego: emisariusze poszczególnych kandydatów do ostatniej chwili prowadzą kampanię w „komisariatach wyborczych", zgromadzeni spierają się, komu udzielić poparcia, a o zwycięstwie może zadecydować rzut monetą.

1784 konwentykle odbywają się w kościołach, szkołach, bibliotekach, remizach, a część nawet w prywatnych domach. Kandydaci nie  poprzestali na tradycyjnych spotkaniach z wyborcami i uściskach, choć nadal są one kluczem do sukcesu. Agencje PR i partyjne komitety akcji politycznej przygotowały reklamówki telewizyjne, radiowe, internetowe. Poczta co dzień dostarczała mieszkańcom Iowy sterty listów od polityków. W porze kolacji urywały się telefony: każdy pretendent do  nominacji zachwalał z taśmy swoje walory, gromił przeciwników.

Czasem robił to w jego imieniu inny prominentny polityk, sportowiec, celebryta. Te wszystkie wyrafinowane i kosztowne umizgi były skierowane do zaledwie 120-tysięcznego twardego elektoratu Partii Republikańskiej. Ludzi tak wiernych swoim przekonaniom, że gotowi byli poświęcić pół dnia na udział w obywatelskich naradach poprzedzających głosowanie.

Jak zdobywano stan Iowa

Romney zaczął swą kampanię od miasta Davenport, gdzie zwołał wiec w  hotelu Blackhawk. Otuchy dodawał mu stan portfela – zebrał dużo pieniędzy i mógł zmiażdżyć rywali reklamówkami. Jak ujął to Newt Gingrich: „Każdy z 66 głosów, które zyskał w stosunku do głosowania z  roku 2008, kosztował go 100 tysięcy dolarów".

Michele Bachmann i Rick Perry prowadzili natarcie od zachodu. Najpierw zajęli miasteczko Council Bluffs, gdzie „seksowna dla Jezusa" ortodoksyjna ewangeliczka spotkałasię z fanami w Scooter’s Coffeehouse, a gubernator Teksasu przemówił do klienteli Main Street Cafe. Stamtąd ruszyli na północ i  wschód. Oboje walczyli o tego samego wyborcę: religijnego tradycjonalistę z krzyżykiem na szyi i rewolwerem za pasem, wierzącego, że Obama jest wcieleniem wszelkiego zła.

Po piętach deptał im Rick Santorum, który – jak prawdziwy mężczyzna – zaczął podbój Iowy nie od  słów, lecz czynów. Pojechał polować na bażanty. Newt Gingrich uderzył ze  wschodu. Do niebiesko-biało-czerwonego autobusu przesiadł się w Dubuque na granicy Iowy z Wisconsin i Illinois. Wieczorem był już w Decorah, gdzie zjadł z miejscowymi słynną pizzę od pani Mabe, i podążył dalej, na  północ. Za nim ciągnęła najliczniejsza ekipa reporterów.

Najbardziej ryzykowną taktykę przyjął Ron Paul. Z marszu opanował centralnie położoną stolicę Des Moines i urządził tam bazę wypadową, która umożliwiała szybkie atakowanie największych miast: Sioux City i Council Bluffs na zachodzie oraz Cedar Rapids, Waterloo, Iowa City na wschodzie. Zamiast ciułać głosy prowincjuszy, Paul chciał kilkoma decydującymi szturmami podbić obszary najgęściej zaludnione. Miał nadzieję, że  zadziała prawo wielkich liczb: 20 proc. ze 120 tysięcy mieszkańców Cedar Rapids jest lepsze niż połowa 30-tysięcznej populacji Bettendorf. Pogoda sprzyjała wojowaniu. Do niedzieli temperatura wahała się w granicach 10 stopni Celsjusza.

Cztery lata temu kandydaci musieli stawiać czoła zimie na miarę kampanii moskiewskiej Napoleona, pokonywać oblodzone drogi, błąkać się w zawiejach. Ładna pogoda oznacza dużą frekwencję, a ta z  kolei mniej radykalny elektorat. W prawyborach wzięli więc udział nie  tylko zatwardziali ortodoksi, lecz także wyborcy, którym bliżej do  centrum. Innymi słowy: wzrosły szanse Romneya, choć ledwo, ledwo uniknął on porażki.

Wróg mojego wroga

Rick Santorum jest reprezentantem głównego nurtu polityki. Teraz nabrał wiatru w żagle: sponsorzy sypnęli gotówką, partyjny establishment spojrzał przychylniejszym okiem, New Hampshire stanęło przed nim otworem. Ma jednak na karku czterech konserwatystów, którzy podzielą się z nim głosami. Romney chciałby, aby taka sytuacja trwała jak najdłużej. I Obama też: niech się republikanie wykrwawią! O życie walczyli w Iowie Michele Bachmann i Rick Perry. Kongresmenka z Minnesoty musiała od razu pożegnać się z prezydenckimi ambicjami. Perry, który zebrał najwięcej pieniędzy ze wszystkich kandydatów republikańskich, będzie próbował szczęścia w New Hampshire.

Tam nastąpi kolejne cięcie stawki do trzech, najwyżej czterech kandydatów. Przy tym Jon Huntsman w ogóle odpuścił sobie Iowę. Uważa, że konwentykle „nie mają większego znaczenia, o ich wyniku wszyscy zapominają po jednym lub dwóch dniach i światło reflektorów pada na New Hampshire, pierwszy stan, gdzie odbywają się prawybory".

Jest w tym trochę racji. Cztery lata temu Iowę wziął baptystyczny pastor Mike Huckabee wspierany przez chrześcijańskich fundamentalistów przeciwnych teorii ewolucji i prawu do aborcji, obawiających się legalizacji małżeństw homoseksualnych, za to  sprzyjających karze śmierci. W New Hampshire Huckabee poległ. Wierny pozostał mu jedynie Chuck Norris.

Ich wspólne wiece zyskały miano „Huck and Chuck Show", lecz wkrótce Huck wycofał się z wyścigu. W  przeciwieństwie do potyczki w Iowa pierwsze właściwe prawybory mogą zapewnić zwycięzcy realną masę krytyczną i wywołać efekt lawiny. Wygrana w New Hampshire dowodzi wszem wobec, że kandydat jest – jak mawiają Amerykanie – „wybieralny”. A to z kolei przyciąga do jego obozu niezdecydowanych.

Kolejna runda rozegra się między Romneyem a Santorum. Dla byłego gubernatora Massachusetts będzie decydująca. Romney ma  dom w New Hampshire i przez ostatnie cztery lata spędził tam więcej czasu niż wielu mieszkańców stanu. Nawet drugie miejsce stanowiłoby wielką osobistą porażkę, świadczyło, że republikanie po prostu go nie lubią. W podobnej sytuacji jest Huntsman, który zdecydował się zagrać w  New Hampshire va banque. Przegrana oznaczałaby bankructwo i odejście od  stolika.

Do gry wrócić może natomiast Gingrich, który w Karolinie Południowej ma nad Romneyem przewagę 37:21, na Florydzie aż 43:25. Jeśli Gingrich utrzyma się w New Hampshire, nie jest wykluczone, że przetrzyma dwie następne rundy. Gdyby obronną ręką wyszedł stamtąd Santorum, miałby szanse zjednoczyć konserwatystów szukających alternatywy wobec Romneya. W obu przypadkach możliwa jest zatem długa, zacięta i kosztowna wojna domowa, jaką stoczyli Barack Obama i Hillary Clinton. Dla prawdziwego kibica styczeń to najbardziej fascynujący czas kampanii. Wczesne prawybory przypominają turniej szachowy, w którym każdy gra z każdym równocześnie na wielu szachownicach.

Jednym opłaca się zawierać milczące sojusze, inni nie znajdują taktycznego wsparcia i są skazani na własne siły. Zasady gry zmieniają się w najmniej spodziewanych momentach, stawką jest władza nad światem, a irracjonalny sędzia częściej słucha głosu serca niż rozumu. I pomyśleć, że w Europie mówią, że najbardziej skomplikowaną grą, jaką wymyślili Amerykanie, jest baseball.

Okładka tygodnika WPROST: 2/2012
Więcej możesz przeczytać w 2/2012 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 0

Spis treści tygodnika Wprost nr 2/2012 (1508)

  • Mitt Romney i mity prawicy 8 sty 2012, 12:00 Nasza prawica﹐ PiS przede wszystkim﹐ coraz bardziej przypomina amerykańską partię republikańską﹒ Niestety, to nie komplement. 4
  • Na skróty 8 sty 2012, 12:00 Radosław Sikorski planuje kadrową rewolucję. W MSZ trwają poszukiwania kilkudziesięciu kandydatów na ambasadorów – dowiedział się „Wprost". Do zmian dojdzie na najważniejszych placówkach: w Waszyngtonie, Londynie,... 7
  • Postanawiam zaapelować 8 sty 2012, 12:00 Rok 2012 będzie realizacją moich postanowień. Postanawiam, że mimo osaczającej mnie rzeczywistości nie przestanę palić, chociaż w tej sprawie prawie działam w podziemiu, ale jak się coś kocha, to mówi się trudno. Postanawiam, że w... 9
  • Polska zapłacze 8 sty 2012, 12:00 Proszę państwa, witam was w 2012 r. To będzie bardzo ciekawy rok, bo jaki ma być, skoro zaczął się od internetowej deklaracji nawrócenia Mai „Frytki" Frykowskiej. Pramatka polskich celebrytek zadeklarowała, że koniec z wódą,... 10
  • 200 tysięcy godzin życia 8 sty 2012, 12:00 Patrzysz sobie﹐ czytelniku﹐ na Miecugowa w telewizorze﹐ Wkurza cię albo rozbawia. I nawet nie wiesz, że mówi do ciebie człowiek, którego życie wisiało i wisi na włosku. A czasem na żetonie w kasynie. 14
  • Ciao, Bartek! 8 sty 2012, 12:00 Bartosz Arłukowicz nie chciał być ministrem zdrowia﹐ Ale był za słaby, żeby wybrzydzać﹒ Zresztą co tu wybrzydzać. Poprzedniczka zostawiła po sobie straszną żabę, którą Arłukowicz musi teraz zjeść. 21
  • Leczenie strachem 8 sty 2012, 12:00 Dwa tysiące leków staniało﹐ A chorzy płacą w aptekach więcej niż wcześniej﹒ Lekarze boją się, że zapłacą kary, jeśli źle wypiszą receptę. A farmaceuci – że nikt im nie odda za leki, które wydadzą ze zniżką . Zapowiedź premiera, że sporne przepisy ustawy... 24
  • Wiplerjugend, pupilek i cwany gapa 8 sty 2012, 12:00 Oni dopiero się rozkręcają﹒ na razie badają grunt i zbierają się w sobie﹐ ale – możecie być pewni – to już długo nie potrwa﹒ W 2012 r. będzie o nich głośno: Przemysław Wipler, Andrzej Rozenek i Marcin Korolec. 30
  • Zagłada to temat nie dla Hollywood 8 sty 2012, 12:00 do dyskusji o tym﹐ czy polacy pomogli Zydom﹐ czy nie pomogli﹐ nowy film agnieszki Holland nic nie wnosi﹒ Była znacząca grupa Żydów, którzy ocaleli dzięki Polakom, ale też dosyć duża grupa osób, które zginęły z rąk polskich. To nie jest kwestia ocen,... 33
  • Podskoki 8 sty 2012, 12:00 SKOK płaci﹐ SKOK wymaga﹒ Czyli: jak doszło do tego, że apologeci IV RP i smoleńscy mściciele stali się lobbystami. 36
  • Budowniczowie drugiej Polski 8 sty 2012, 12:00 Prawicowi dziennikarze chcą nowej Polski﹒ Właśnie podpalili lont przekonani, że wysadzą wreszcie beczkę z prochem, na której siedzi odwieczny wróg – twórcy III RP. 40
  • W kwestii seksu i Matki Boskiej 8 sty 2012, 12:00 Wymierający naród nie poderwie się ani w obronie krzyża﹐ Ani czegokolwiek innego, a zniechęcanie narodu do seksu jest samobójcze! 43
  • Uwaga, uwaga, nadszedł! 8 sty 2012, 12:00 Czego tak naprawdę chce nasza prawicowa opozycja? Przede wszystkim odejścia od demokracji, która funkcjonuje u nas trochę kulawo, ale nie najgorzej. 44
  • Jestem wielobożny 8 sty 2012, 12:00 O przeprowadzkach, swoim plemieniu i o tym, skąd się wzięła orkiestra – Jerzy Owsiak, twórca Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy, opowiada Zbigniewowi Hołdysowi. 47
  • Idą, skacząc po górach 8 sty 2012, 12:00 Męczarnia i ryzyko. Podchodzi się kilometrami w kopnym śniegu, potem zjeżdża tak, że bolą płuca i wysiadają nogi. Po co te dziewczyny z Podhala biegną na nartach w wysokie Tatry? 51
  • Ludzie słuchawki 8 sty 2012, 12:00 Pracują w nocy, w dzień śpią. Godzinami rozmawiają przez telefon w obcych językach. Pracownicy call center szybko tracą kontakt z rzeczywistością. Żyją jak zombie. 54
  • Gianni 8 sty 2012, 12:00 Był twardzielem, regularnie faulował przeciwników. Słynął z niewyparzonego języka i ciągle pakował się w kłopoty. Teraz chce zacząć w życiu nowy rozdział. Na razie jako trener białostockiej Jagiellonii. 56
  • Karierowicze książęta 8 sty 2012, 12:00 Jeden reprezentuje komunistyczną arystokrację, drugi to rzutki ekonomista z pospólstwa. Duet Xi i Li jest na ostatniej prostej do przejęcia władzy w Chinach. 58
  • Gra na wielu szachownicach 8 sty 2012, 12:00 Zaczęło się! Z chrzęstem ruszyły tryby potężnej amerykańskiej machiny wyborczej. Na razie trzeba wybrać republikanina, który spróbuje pozbawić pracy prezydenta Obamę. 61
  • Żelazna Dama zekranizowana 8 sty 2012, 12:00 Nowy film o Margaret Thatcher nie zadowolił na Wyspach nikogo. Wedle jednych trzeba było się skupić na jej politycznych triumfach, innym brakuje opowieści o klęskach. 64
  • Mistrz kierownicy za sterem 8 sty 2012, 12:00 Sobiesław Zasada za kołem sterowym swego luksusowego katamaranu – to zdjęcie mogłoby ilustrować broszurę reklamową funduszu emerytalnego. Ale byłemu rajdowcowi na emeryturę niespieszno. Wciąż zawiaduje ponad 40 spółkami, lubi szybką jazdę autem, a Atlantyk przepłynął ot,... 68
  • Sortujący Holender 8 sty 2012, 12:00 Od 15 stycznia polscy szczypiorniści będą walczyć o mistrzostwo Europy. Mają spore szanse na medal! A to dzięki pewnemu holenderskiemu biznesmenowi… z Kielc. 71
  • Knajpa nasza codzienna 8 sty 2012, 12:00 Dla dzisiejszych „pięknych dwudziestoletnich” to miejsce spotkań, pracy i odpoczynku. Nie rozumieją pytania o to, czy czują się tu bardziej jak w domu, czy jak w świetlicy albo biurze. – Jak to jak? Jak w knajpie! – odpowiadają, robiąc miejsce przy... 74
  • Nieustraszeni łowcy gwiazd 8 sty 2012, 12:00 Za pomocą amatorskiego sprzętu w przydomowych garażach odkrywają obce światy, tropią komety, tworzą mapy gwiazd. Raz w roku spotykają się w egipskich ciemnościach, żeby razem pogapić się w niebo. 76
  • „Millennium”: instrukcja obsługi 8 sty 2012, 12:00 Hollywood zabrało się do najpopularniejszej kryminalnej powieści wszech czasów. Do kin trafia właśnie „Dziewczyna z tatuażem”, a saga Stiega Larssona ostatecznie podbija cały świat. Jak do tego doszło? 80
  • Pijacy z Karaibów 8 sty 2012, 12:00 Johnny Depp w „Dzienniku zakrapianym rumem” po raz drugi wciela się w bohatera stworzonego przez pisarza Huntera S. Thompsona. Co takiego aktor widzi w narkotycznej prozie legendy kontrkultury? 84
  • Z brzucha 8 sty 2012, 12:00 „Ten film może ranić uczucia widzów” – kartka z takim napisem pojawiła się przed pokazem „Code blue” na festiwalu w Cannes. – To jest film z brzucha – mówi jego autorka Urszula Antoniak. Poznajcie jedną z najciekawszych europejskich... 86
  • Gucio i Cezar wiecznie żywi 8 sty 2012, 12:00 Butenko pinxit znaczy: prostota, absurd, ciepły humor, dziwaczne postacie. Legendarny twórca polskich komiksów dla dzieci przypomina o sobie w nowym zbiorze przygód „Gucia i Cezara”. 88
  • Polski bitnik 8 sty 2012, 12:00 Był kultowym poetą. Potem pokłócił się ze wszystkimi i obraził na cały świat. Jacek Podsiadło, dla którego bunt nigdy się nie kończy, wydał właśnie nowy tom wierszy. 90
  • Normalność 8 sty 2012, 12:00 Właśnie czytam depeszę o tym, że eksperci uznali Breivika za normalnego. Dla prawników i komentatorów to kolejna zagwozdka: nie można go będzie zamknąć w psychiatryku na resztę życia. Czuć wielkie rozczarowanie i próby kwestionowania... 94
  • Nasza wojna jądrowa 8 sty 2012, 12:00 Gdy kończy się serial „Rzym", a życie Marka Antoniusza i Kleopatry zmierza do niechybnego już kresu, po kolejnym orgiastycznym szaleństwie jedno z nich rzuca: „Ale cośmy przeżyli, to nasze!”. Przypomniała mi się ta... 95
  • Mandarynkowa rozkosz 8 sty 2012, 12:00 Początek karnawału to czas szczególny. spragnieni zmysłowych doznań tęsknimy za odrobiną szaleństwa, czemu dajemy wyraz już na sylwestrowych balach i zabawach. Żyjemy w przekonaniu, że szalony czas karnawału rozgrzesza nas z... 96
  • Horrorskop 2012 (część druga i ostatnia) 8 sty 2012, 12:00 SŁOWO SIĘ RZEKŁO i masz babo placek. Nakarm nim, proszę, kobyłkę, a ja w tym czasie dokończę wróżenie. SKORPION 23.10 – 21.11: TOMASZ NAŁĘCZ (29 PAŹDZIERNIKA 1949), JANUSZ PALIKOT (26 PAŹDZIERNIKA 1964) Zaczniesz i skończysz... 97
  • W sprawie służby zdrowia, z ostatniej chwili 8 sty 2012, 12:00 Trwa protest lekarzy, który został zawieszony, bo został odwołany 97
  • Upadek irokeza 8 sty 2012, 12:00 W kulturze znane jest pojęcie wędrówki symboli. Symbole, znaki, godła same jednak nie wędrują, są przechwytywane lub wchłaniane przez konkurencyjne szczepy, nacje czy grupy. Najsłynniejszym przykładem takiego przejmowania jest swastyka.... 98

ZKDP - Nakład kontrolowany