Operacja: urlop

Operacja: urlop

To mógł być NAJSPOKOJNIEJSZY URLOP PREMIERA. Żadnego kryzysu w kraju. Tym razem kłopoty szef rządu zafundował sobie sam.

Ośrodek narciarski niedaleko włoskiego Predazzo. Trzeci dzień tegorocznego urlopu premier wraz z rodziną spędza jak zwykle na stoku. W pewnym momencie zmęczeni szusowaniem państwo Tuskowie szukają miejsca na odpoczynek. Wybór pada na niewielką knajpkę na uboczu. Jest prawie pusta. Szef rządu ściąga kask i zapala cygaro. Nie ma pojęcia, że narciarz, który zatrzymał się nieco niżej i wyciągnął aparat, to paparazzi.

CYGARO I OŚMIU BOROWIKÓW

Mimo że w Dolomitach pełno jest rodaków wyposażonych w kamery i telefony komórkowe, Donald Tusk czuje się bezpiecznie i anonimowo. Narty to co prawda sport urazowy, ale idealny dla osób publicznych. W kaskach i ciemnych okularach wszyscy na stoku wyglądają podobnie. Zmiana miejsca wypoczynku też osłabiła czujność premiera. W tym roku po raz pierwszy nie zarezerwował pensjonatu w ulubionej Moenie, gdzie od lat z rodziną spędzał zimowy urlop, o czym wiedziało pół Polski. Wybrał luksusowy apartament oddalony stamtąd kilkadziesiąt kilometrów.

Mija około 40 minut. Relaks dobiega końca. Szef rządu gasi cygaro, cała rodzina zakłada narty i zjeżdża w dół. Nadal nikt nie zdaje sobie sprawy z tego, że towarzyszy im paparazzi. Zarówno narciarskie popisy premiera, jak i powrót do hotelu zostają uwiecznione na fotografiach. Podobnie jak cały następny dzień urlopu rodziny Tusków. Zdjęcia szefa rządu z cygarem pojawiają się w internecie we wtorek wieczorem. Od tej chwili nastrój premiera znacznie się pogarsza. A gdy się okazuje, że w narciarskim wypadzie w Dolomity Tuskowi towarzyszy cała ośmioosobowa obstawa Biura Ochrony Rządu, pojawia się wściekłość.

– Donald na pewno nie miał pojęcia, że tylu chłopaków z BOR pojechało z nim na narty, on tego nie znosi. Współczuję chłopakom na miejscu i współczuję szefowi BOR. Donald, jak wróci, to głowy im pourywa – mówi współpracownik premiera. Po tym jak w „Fakcie” ukazały się zdjęcia limuzyn i ochroniarzy pakujących narty do bagażnika, opatrzone tytułem „Ochrona Tuska w Alpach kosztuje tyle, co rok życia polskiej rodziny!”, samochody BOR nagle zniknęły spod hotelu. Tego dnia premier wyruszył na przystanek skibusa i dostał się na stok, korzystając z lokalnego darmowego transportu. – Był wściekły na siebie, bo to zdjęcie z cygarem to ewidentna wizerunkowa wtopa, i wściekły na BOR, że przyprawili mu gębę jakiegoś bonzy, który lubi się wozić, gdy on akurat nie znosi takiej ostentacji – mówi współpracownik szefa rządu. To prawda. Tusk wyjątkowo nie lubi świty BOR. Zwłaszcza podczas urlopu.

KAMUFLAŻ PRZED KIEROWNIKIEM

Siedziba Biura Ochrony Rządu. Luty 2008 r. Trwa gorączkowa narada, co robić w sytuacji, kiedy premier poinformował, że jedzie na narty, ale ani on, ani jego otoczenie nie chce powiedzieć dokąd. – To jest prywatny wyjazd i szef rządu nie życzy sobie obstawy – powtarzają jak mantrę współpracownicy Tuska. Zapada decyzja, że trójka ludzi pojedzie jednak na miejsce i będzie ochraniać, ale tak, aby „obiekt” się nie zorientował.

– To była absolutna szopka. Najpierw musieliśmy ustalić miejsce pobytu. Gdy jakimś cudem uzyskaliśmy informacje i pojechaliśmy, to musieliśmy się ukrywać. Kabaret – wspomina jeden z funkcjonariuszy. Premier rusza na narty. Sam pakuje sprzęt i bagaże do służbowej toyoty. Siada za kierownicą. Nie wie, że w trasie towarzyszą mu dwa specjalnie wynajęte na tę okoliczność samochody. Są białe, zwyczajne, by szef rządu nie nabrał podejrzeń. Oba mają tablice rejestracyjne spoza Warszawy. Też dla niepoznaki. Kierowcy to funkcjonariusze BOR, ale spoza osobistej ochrony Tuska, żeby nie rozpoznał ich twarzy. W autach nie mają radiostacji, bo poza granicami Polski nie mogą z nich korzystać. Kontaktują się przez telefony komórkowe.

Premier zatrzymuje się rzadko i na krótko. Tankuje paliwo i jedzie dalej. Nie oszczędza silnika. – Jeździ po męsku, na autostradzie potrafi grzać 190, a nawet 200 km/h – przyznaje jeden z funkcjonariuszy. Po kilkunastu godzinach zakonspirowana kolumna dojeżdża do Moeny. Tam opiekę nad premierem przejmuje druga ekipa. To też ludzie z BOR, też spoza osobistej ochrony premiera. Jest wśród nich ratownik medyczny. Cała trójka zna angielski i jeździ na nartach. Obserwują Tuska i jego rodzinę 24 godziny na dobę. Robią to jednak tak dyskretnie, że szef rządu nie zdaje sobie sprawy z ich obecności.

Podobnie jest podczas kolejnych urlopów. Trzech funkcjonariuszy na miejscu i eskorta przez Europę. Z biegiem czasu współpraca cywilizuje się w takim stopniu, że współpracownicy premiera przestają ukrywać nazwę miejsca, do którego udaje się ich szef. Szef rządu również godzi się z dyskretną obecnością ochroniarzy. Przed każdym wyjazdem dostaje karteczkę z numerem telefonu, pod który ma dzwonić, gdyby coś się działo. Prywatne eskapady Tuska zawsze podnoszą ciśnienie w Biurze Ochrony Rządu. A gdyby coś się stało na drodze? Gdyby zatrzymała go policja obcego kraju? Gdyby wywrócił się na nartach i nie mógł się podnieść? Dlaczego nie może wsiąść do naszej bezpieczniejszej, opancerzonej limuzyny i dać się zawieźć na miejsce? – funkcjonariusze jednych tchem zadają pytania, dopowiadając, że gdyby wydarzyło się coś złego, cała odpowiedzialność spadłaby na nich. – Premier jest normalnym facetem, który raz w roku chce pobyć ze swoją rodziną, poprowadzić samochód i choć przez chwilę poczuć się wolnym człowiekiem – argumentują z kolei współpracownicy Tuska.

– Wszystko pięknie, ludziom bardzo się podoba, kiedy premier sam prowadzi samochód, wynajmuje apartament i bez oficjalnej eskorty jeździ na nartach, ale chłopaki z BOR mają swoją robotę i nie powinni się ukrywać przed kierownikiem – przyznaje polityk PO i przypomina, jak Radosław Sikorski podczas narciarskiego urlopu w Szwajcarii przewrócił się na nartach tak nieszczęśliwie, że nie mógł się podnieść. Ochroniarz i ratownik medyczny w jednej osobie zwiózł szefa dyplomacji na dół na własnych plecach. – Gdyby chłopaka tam nie było, Szwajcarzy zorganizowaliby spektakularną akcję ratunkową z drogim śmigłowcem, a na BOR nie zostawiono by suchej nitki – przekonuje mój rozmówca. – Ale osiem osób nie jest chyba potrzebnych do tego, aby pomóc premierowi na stoku? – dopytuję, tym bardziej że poza Polską BOR nie ma zbyt wielu możliwości działania. Nie może nikogo nawet wylegitymować, nie mówiąc już o zatrzymaniu czy przeszukaniu. – Osiem osób to rzeczywiście przegięcie. Tym bardziej że żadna z tych ośmiu osób albo nie zauważyła paparazziego robiącego zdjęcia przez dwa dni, albo co gorsza zauważyła i nie ostrzegła Donalda. A co by było, gdyby to nie był aparat, tylko coś groźniejszego? – przyznaje polityk PO. Od razu jednak dodaje, że VIP-y też nie ułatwiają życia tym, którzy mają ich chronić.

PROCEDURY NA PAPIERZE

– Po Smoleńsku padło wiele słów na temat bezpieczeństwa VIP-ów. Spisano zalecenia na papierze i tam pozostały – opowiada ekspert w tej dziedzinie. Chodzi o zachowanie zarówno pojedynczych polityków, jak i ich współpracowników. Programy wizyt, informacje o planach premiera i prezydenta przekazywane są do BOR w ostatniej chwili. Funkcjonariusze nie mają czasu na dokładne sprawdzenie. – Trudno tak pracować – skarżą się BOR-owcy. Po gmachu przy ul. Podchorążych w Warszawie (to siedziba BOR) krąży anegdota. Otwarcie nowego mostu w Brzegu Dolnym na Dolnym Śląsku, październik zeszłego roku. Na miejsce wybiera się prezydent Bronisław Komorowski. Funkcjonariusze BOR jadą na miejsce. Tyle że zamiast w Brzegu Dolnym pojawiają się w oddalonym o 70 km Brzegu. To zupełnie inne miasto i inny most, ale Kancelaria Prezydenta, informując o wizycie, zapomniała dodać, że chodzi o Brzeg Dolny, a nie ten zwykły Brzeg.

Ochraniani politycy często nie zdają sobie sprawy z tego, że coś, co im wydaje się na pstryknięcie palców, uruchamia całą machinę państwa. Ot, choćby prozaiczna sprawa: zmiana planów podróży w jej trakcie. Mistrzem był w tym Jacek Rostowski. Jako wicepremierowi przysługiwała mu ochrona. Jako minister finansów (teraz były) często podróżował, więc potrafił już na lotnisku wypatrzyć, że jest jakiś inny lot, który pozwoli mu być na miejscu pół godziny wcześniej. Tłumaczeń BOR-owca, że tak nie można, bo on ma przecież broń i ta broń została zgłoszona na ten, a nie na inny lot, nie przyjmuje. – To już pana problem – kwituje wszelkie prośby o trzymanie się pierwotnego planu podróży.

W takiej sytuacji funkcjonariusz może zrobić dwie rzeczy. Albo zostawić swojego podopiecznego i pozwolić mu lecieć samemu, albo zostawić broń. Obie rzeczy są sprzeczne z procedurami. To jednak polityków nie interesuje. Podobnie jak koszty. – Rzucili się na nas za ośmioosobową delegację w Dolomity i jej koszty, a jak Kwaśniewski siedzi ponad miesiąc w Szwajcarii, to kto płaci za hotel dla BOR-owca? A jak Wałęsa lata po świecie, to kto za to płaci? Szukamy tańszych pokoi w pobliżu hotelu VIP-a, choć powinniśmy być w tym samym co on, ale już same bilety lotnicze wykańczają budżet. To jakiś absurd. Co z tego, że mamy pięknie opisane procedury na papierze?! – opowiada jeden z funkcjonariuszy.

W rozważaniach finansowych pojawia się również wątek Bogdana Borusewicza. Marszałek Senatu jest znany ze swojego upodobania do częstych podróży do Gdańska. Czasem dwa razy dziennie. „Super Express” wytknął Borusewiczowi, że lata głównie w sprawach prywatnych, a nie służbowych. Czasami po to, aby wyprowadzić psa. Reporterzy tabloidu ustalili, że za jego loty Kancelaria Senatu zapłaciła prawie 400 tys. zł. Nie dodali, że wraz z marszałkiem leci ochroniarz, który również kupuje bilet. W Warszawie musi być limuzyna, która zawiezie go na lotnisko, a w Gdańsku inna, która go odbierze.

Wysokie koszty i brak współpracy to najczęstsze skargi ze strony chroniących. Ochraniani argumentują, że politycy też ludzie i nie chcą być krępowani procedurami, a czasami marzą, by poczuć się jak zwykli obywatele. Jeśli chodzi o zarzut braku dokładnych programów wizyt oraz informacji na temat planów najważniejszych osób w państwie, kancelarie zarówno premiera, jak i prezydenta przekonują, że polityka to sprawa dynamiczna i rzadko kiedy można podać precyzyjny plan. – To po co są przepisy? Gdyby ktoś to skontrolował, byłby spory kłopot dla urzędników rządowych i prezydenckich, ale ostatecznie największa odpowiedzialność pewnie spadłaby na chłopaków z BOR – denerwuje się mój rozmówca. Gdy proszę o rozmowę z rzecznikiem Biura Ochrony Rządu, słyszę, że nie są to kwestie do publicznych rozważań. Podobnie jak sprawa wysłania ośmiu ochroniarzy w Dolomity.

MYSZY HARCUJĄ

– Donald ma swoje dolce vita w Dolomitach, a my mamy swoje dolce vita – mówi mi uśmiechnięty urzędnik kancelarii premiera. Urlop premiera, który w BOR wywołuje zamieszanie, w budynku przy Alejach Ujazdowskich witany jest z radością. Mniejszy stres, mniejsza presja. – Kierownik nie ciśnie ministrów, ministrowie nie cisną dyrektorów, a dyrektorzy nie cisną nas. Życie bywa piękne – opowiada szeregowy pracownik. Rzeczywiście w gmachu panuje atmosfera rozluźnienia. Dla wielu urzędników to jedyny czas na pozałatwianie własnych spraw. – Późniejsze poranki i brak siedzenia po nocach w pełnej gotowości – przyznaje pracownik kancelarii. Niby życie toczy się normalnie, ale wtajemniczeni wiedzą, że tak nie jest.

Sala na czwartym piętrze w KPRM. We wtorek jak zwykle zbiera się rząd. Pod nieobecność jego szefa pracami Rady Ministrów kieruje wicepremier Elżbieta Bieńkowska. To jej debiut w tej roli. Program liczy tylko pięć punktów. Nie ma w nim nic kontrowersyjnego ani specjalnie ważnego. – Donald nigdy by nie pozwolił, żeby ministrowie zajmowali się jakimś znaczącym projektem, gdy on jest na urlopie. Żaden dokument budzący spory koalicyjne albo kłótnie pomiędzy ministrami nie ma szans na przyjęcie w takim okresie. Zasada ograniczonego zaufania – śmieje się jeden z ministrów. Posiedzenie jest więc formalnością. Bieńkowska prowadzi je w swoim żołnierskim stylu. – Mogłoby tak być częściej. Z nią to jest krótka piłka. Jak chcę coś załatwić z Elą, to decyzja zapada natychmiast. Tak albo nie, a jak nie, to nawet wiadomo dlaczego – opowiada kolega z rządu. Tak jest i tym razem. Posiedzenie kończy się po 30 minutach. Minister spraw zagranicznych żartuje, że Bieńkowska nie pobiła rekordu Pawlaka, ale była blisko. Były prezes PSL jako wicepremier zakończył obrady w ciągu 20 minut.

URLOPOWE FATUM PREMIERA

– Sielanka za chwilę się skończy. Kierownik wróci z nart, i zamiast wypoczęty, wróci zły – prognozuje jeden ze współpracowników, dodając, że tym razem może być zły wyłącznie na siebie. – To mógł być drugi w historii urlopów Donalda wypoczynek bez żadnego zamieszania w kraju, a on z tym cygarem wyjechał – mówi jeden z ministrów, przypominając wszelkie urlopowe kryzysy. A tych było wiele. Premier nie ma szczęścia do spokojnego wypoczynku. Już w 2008 r. musiał skrócić urlop i wrócić do kraju po trzech dniach z powodu zamieszania po stanowczej wypowiedzi unijnej komisarz Neelie Kroes o negatywnym zaopiniowaniu pomocy dla polskich stoczni. Kilka miesięcy później podczas zimowego wypoczynku Tuska rozszalał się kryzys gazowy. Rosyjsko-ukraińska wojna gazowa doprowadziła do ograniczenia dopływu gazu do krajów Europy Środkowej i Zachodniej. Tusk nie wraca co prawda do Polski, ale przerywa wakacje, aby z Dolomitów polecieć do Bratysławy na spotkanie szefów państw Grupy Wyszehradzkiej właśnie na temat gazu.

Najgorzej było jednak dwa lata temu. 12 stycznia 2011 r. rosyjski Międzypaństwowy Komitet Lotniczy prezentuje raport dotyczący katastrofy w Smoleńsku. W Polsce rozpętuje się polityczne piekło. Początkowo rzecznik rządu twierdzi, że nie ma podstaw, aby premier przerwał urlop. Ostatecznie jednak wsiada do rządowego embraera i leci do Werony po szefa rządu. Tusk pojawia się w Warszawie na kilka godzin. Występuje na konferencji prasowej, po czym wraca w Dolomity. Powrót szefa rządu w góry jest oczywiście tajny. O tym, że Tusk poleciał do Werony po swoją rodzinę, nie wie nawet ówczesny minister obrony narodowej, który jest przekonany, że jego szef jest w Warszawie i spotka się z nim, aby omówić kryzysową sytuację.

– Utajnianie urlopów to było jakieś szaleństwo – przyznaje polityk PO. Scenariusz był prosty. Premier tydzień przed urlopem jest wszędzie: udziela wywiadów, występuje na konferencjach. W tygodniu urlopowym pokazują się dwa wywiady w tygodnikach, w poniedziałek i w środę, aby powstało wrażenie, że szef rządu przez cały czas jest w kraju. Ministrowie nie odpowiadają na żadne pytania dotyczące wypoczynku. Dopiero w ostatnich latach kancelaria premiera zaczęła rezygnować z prób oszukiwania dziennikarzy.

– Współpracownicy Tuska w końcu doszli do wniosku, że to bez sensu, bo i tak zawsze było jakieś wariactwo. A to zamieszanie w służbie zdrowia, a to wojna w prokuratorze i pytania o to, gdzie jest premier – mówi polityk PO i dodaje, że odkąd sami informują o planach szefa rządu, urlopowe fatum zniknęło. Pierwszy normalny urlop Tusk spędził w ubiegłym roku. – Cisza, spokój, szacunek, budowanie, nic się nie działo, tak jak teraz – opowiada współpracownik Tuska i dodaje: – Odpukać. Wszak gdy rozmawiamy, premier wciąż jest w Dolomitach. ■

Okładka tygodnika WPROST: 4/2014
Więcej możesz przeczytać w 4/2014 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 0

Spis treści tygodnika Wprost nr 4/2014 (1612)

  • Funkcjonariusz 19 sty 2014, 20:00 Tomasz Terlikowski to człowiek interesujący, choć osobliwy. Wiara głęboka, rozum płytki. Idea czysta, czyn plugawy. W duszy ambrozja, w ustach jad. Savonarola III Rzeczpospolitej. Chuck Norris katolicyzmu. Zastępowy Pana Zastępów.... 4
  • Skaner 19 sty 2014, 20:00 UKRAINA Ukraina walczy Bijatyka w ukraińskim parlamencie. Do incydentu doszło podczas uchwalania pakietu ustaw zawężających swobody obywatelskie. Głosami rządzącej Partii Regionów i komunistów ograniczono wolność zgromadzeń, a... 6
  • Operacja: urlop 19 sty 2014, 20:00 To mógł być NAJSPOKOJNIEJSZY URLOP PREMIERA. Żadnego kryzysu w kraju. Tym razem kłopoty szef rządu zafundował sobie sam. 10
  • Sąd nad Macierewiczem 19 sty 2014, 20:00 Sprawa wraca po niemal dokładnie siedmiu latach od ujawnienia słynnego raportu z likwidacji Wojskowych Służb Informacyjnych. Prokuratura w ostatnich dniach umorzyła śledztwo w sprawie publikacji sprzed lat. Nie będzie występować o... 14
  • Na rzecz obcego wywiadu 19 sty 2014, 20:00 Ujawniając światu, że jestem agentem polskiego wywiadu, Antoni Macierewicz działał na rzecz obcego wywiadu. W rozumieniu prawa jest to zbrodnia. 16
  • ALEKSANDER MAKOWSKI I „ZEN” 19 sty 2014, 20:00 Makowski to pułkownik wywiadu i jedna z jego legend. Wychowany w Londynie i Waszyngtonie stypendysta Harvardu i doktor prawa, absolwent szkoły wywiadu w Kiejkutach. Mimo negatywnej weryfikacji w 1990 r. nadal brał udział w misjach wywiadu... 17
  • Macierewicz musi siedzieć! 19 sty 2014, 20:00 Likwidację WSI i publikację raportu Macierewicza powinna zbadać sejmowa komisja śledcza – pisze poseł Twojego Ruchu. 18
  • Komisja zagrożeniem dla prezydenta 19 sty 2014, 20:00 – Korzyść z odsłonięcia skali zagrożenia wywiadowczego ze strony Rosji była większa niż straty z opublikowania raportu – mówi prof. Andrzej Zybertowicz. 18
  • Pierworodny, jedyny, 19 sty 2014, 20:00 Samobójstwo 16-letniego SEBASTIANA Z SUWAŁK obnażyło niemoc systemu pomocy społecznej. Nie po raz pierwszy padły zapewnienia o wyciąganiu wniosków z bolesnej lekcji. Dotychczas jednak lekcji nie odrobiono. 20
  • Wrobieni w bank 19 sty 2014, 20:00 Piszą pozwy, zakładają stowarzyszenia, pikietują na ulicach. Polacy mają dość finansowych sztuczek, więc wypowiedzieli bankom wojnę. 24
  • Ekstremistka od praw człowieka 19 sty 2014, 20:00 Monika Płatek wyrasta właśnie na nową gwiazdę lewicy. W swoich szeregach widziałby ją Janusz Palikot. Tyle że ona nie lubi stać w szeregu. 32
  • Jestem na ławce rezerwowych 19 sty 2014, 20:00 W dzieciństwie, które spędziłem w Kenii, nauczyłem się gospodarczego liberalizmu. Bo tam każdy, nawet małe dziecko, musiał o siebie zadbać – mówi Jacek Rostowski (PO), były wicepremier i minister finansów. 35
  • Politycy w habicie 19 sty 2014, 20:00 Informacja o tym, że wiceminister w rządzie Tuska jest oblatem benedyktyńskim, zelektryzowała opinię publiczną. Ale świeckich zakonników w Sejmie, Senacie i instytucjach publicznych jest znacznie więcej. 38
  • Jestem już leciwą kobietą 19 sty 2014, 20:00 Muszę myśleć raczej o ławie oskarżonych niż o ławie sejmowej – mówi Aleksandra Jakubowska, była polityk SLD, która odeszła z polityki po aferze Rywina. 42
  • Pełnosprawna miłość 19 sty 2014, 20:00 Do związku trzeba dojrzeć. Wtedy można pokonać trudności piętrzące się przed osobami z niepełnosprawnością. 46
  • Nowi Żydzi 19 sty 2014, 20:00 Zastanawiam się, gdzie jest to centrum zarządzania nienawiścią, które powstało jakiś czas temu w Polsce i które prowadzi coraz skuteczniejszą, zdywersyfikowaną działalność, zmierzającą do zbudowania jak największej liczby gett, w... 49
  • Londyńczycy znad Wisły 19 sty 2014, 20:00 Polacy przysparzają Wielkiej Brytanii dochodu narodowego i spowalniają starzenie się społeczeństwa. A jednak są solą w oku premiera Davida Camerona. 50
  • Biegły pod lupą 19 sty 2014, 20:00 Błędna opinia biegłego psychiatry czy psychologa potrafi zniszczyć komuś życie. Autorzy krzywdzących opinii rzadko ponoszą karę za niedouczenie i niefrasobliwość. 52
  • Pudding kontratakuje 19 sty 2014, 20:00 Najgorszy polityk świata, Pan Pudding, nudziarz. Takie tytuły kolekcjonował do tej pory FranÇois Hollande. Dopóki nie wywołał skandalu erotycznego. 56
  • Skazani na samotność 19 sty 2014, 20:00 Choć żyjemy w XXI wieku, trąd nadal sieje spustoszenie. Chorych skazuje się na życie w odizolowanych obozach. 60
  • O jeden most za daleko 19 sty 2014, 20:00 Gwiazdor republikanów Chris Christie przechodzi największy kryzys w swojej karierze. Jeśli nie przetrwa, pójdzie na polityczne dno. Ale jeśli przetrzyma, być może zostanie prezydentem. 62
  • Jak ogrzać dom 19 sty 2014, 20:00 Tegoroczna zima nie była dotychczas mroźna, ale i tak możesz oszczędzić ciepło, które zużywasz w domu. Niezależnie od tego, czy palisz w piecu, czy korzystasz z usług elektrociepłowni. 66
  • Ciepło, cieplej, tanio 19 sty 2014, 20:00 Ciepło drożeje. Na jego cenę mogą jednak mieć wpływ zarówno sami konsumenci, ograniczając jego zużycie, jak i producenci, m.in. wdrażając nowe technologie, poprawiając monitoring i skuteczność zarządzania sieciami. 72
  • Polacy nie wiedzą o możliwości zmiany sprzedawcy energii? 19 sty 2014, 20:00 Mamy prawo do zmiany firmy sprzedającej energię elektryczną. Szkoda, że wie o tym mniej niż połowa Polaków. Bo taka zmiana może oznaczać dla nas duże oszczędności. 76
  • Spaleni wstydem, pijani szczęściem 19 sty 2014, 20:00 Niepokój wierci w płucach, a od złości świerzbią ręce. Naukowcy opracowali emocjonalne mapy ciała, które mogą pomóc psychologom. I poetom. 78
  • Najlepsza aktorka świata 19 sty 2014, 20:00 Nawet Hollywood musi kogoś szanować. Tym kimś jest Meryl Streep. 80
  • Elitarny burdel 19 sty 2014, 20:00 Jest o nich coraz głośniej. „POŻAR W BURDELU” szydzi i drwi, ale inteligentnie, czyli pod prąd masowej rozrywki. I na tym wygrywa. 84
  • Kalejdoskop kulturalny 19 sty 2014, 20:00 TEATR Szkolny Kraków na piątkę Lubię spektakle dyplomowe Wydziału Aktorskiego PWST. Z reguły mają krótki żywot, ale oznaczają pierwsze spotkanie z dopiero zapowiadającymi się artystami. Kryje się w nich też zaraźliwa dawka... 88
  • Miedź globalna 19 sty 2014, 20:00 Staliśmy się firmą globalną. Produkujemy miedź na trzech kontynentach, w trzech zupełnie odmiennych obszarach kulturowych – mówi Herbert Wirth, prezes KGHM Polska Miedź. 94
  • Bytowskie okna na świat 19 sty 2014, 20:00 Drutex jest dziś firmą o zasięgu globalnym. Jesteśmy liderem sprzedaży okien na rynku polskim i europejskim, a wkrótce nasze moce produkcyjne się podwoją – mówi prezes Druteksu Leszek Gierszewski. 97
  • Zdrowie to pełnia życia 19 sty 2014, 20:00 Zmiany społeczne powodują, że Polacy zaczynają zwracać uwagę na niematerialne aspekty życia, takie jak zdrowie – mówi socjolog zdrowia dr Tomasz Sobierajski. 100
  • Z widokiem na prestiż 19 sty 2014, 20:00 Wyjątkowe miejsce dla apartamentowca to Łazienki Królewskie. Gdyby tylko można było tam budować, byłby to najlepiej położony budynek w Polsce – mówi Michał Borowski, prezes spółki Tacit Development Polska JS, która zbudowała 160-metrowy apartamentowiec Cosmopolitan... 102
  • Raj w sercu Bieszczad 19 sty 2014, 20:00 Arłamów kiedyś kojarzył się z miejscem internowania Lecha Wałęsy. Dziś mieści się tu luksusowy kompleks hotelowy z centrum konferencyjnym i zapleczem rekreacyjnym. 104
  • Bomba tygodnia 19 sty 2014, 20:00 Rąbanka Zawsze miałam podejrzenia, że Tomasz Terlikowski jest niespełnionym muzykiem, na moje oko gitarzystą, który marzy o tym, że po naładowanym seksualnie koncercie ląduje w garderobie jak jakiś Keith Richards, ze stadem gruppies obu... 106

ZKDP - Nakład kontrolowany