Jestem już leciwą kobietą

Jestem już leciwą kobietą

Muszę myśleć raczej o ławie oskarżonych niż o ławie sejmowej – mówi Aleksandra Jakubowska, była polityk SLD, która odeszła z polityki po aferze Rywina.

Pije pani?

Aleksandra Jakubowska: Nie, nie piję. Pani mnie pyta, jakbym była jakąś ukrytą alkoholiczką, której zdarza się wypadek i przyznaje się do swojego problemu. Wtedy, w 2006 r., miałam 0,4 promila alkoholu. Wieczorem oglądaliśmy mecz, finał mistrzostw świata, był 30-stopniowy upał i popijaliśmy whisky z wodą. Następnego dnia teściowa mnie poprosiła, żebym pojechała po pierogi, z krzaków wyjechał pijany rowerzysta i wjechał na mnie. Potem został skazany przez sąd. A ja dostałam grzywnę...

...i dwuletni zakaz prowadzenia samochodu.

Plus zabrane prawo jazdy. Pani prokurator miała wielką ochotę wsadzić mnie do aresztu na 48 godz., ale jakoś się powstrzymała. A ponowny egzamin zdałam za pierwszym razem. Losowało się egzaminatorów. Powiedział mi: „Wszyscy koledzy mi zazdroszczą, że pani mnie wylosowała”.

Dobrze pani wygląda.

A dziękuję.

Wraca pani od fryzjera w Domu Poselskim.

Ale w Sejmie nie bywam.

Nie ciągnie pani?

Nie, nie. Poza tym to już jest zupełnie inny Sejm.

Budynek ten sam. Politycy, pani koledzy, też chodzą. Coraz ich więcej.

Ale życie towarzyskie tam zamiera, bo wszyscy się boją paparazzich. To już nie jest parlament tętniący życiem i różnymi skandalikami. Nie wiem, czy to dobrze, czy źle, ale się zmieniło. Widzi pani, ja jestem osobą, która dochowuje wierności takim osobom, jak fryzjerka, manikiurzystka, kosmetyczka. O własnym mężu nie mówiąc…

No i Leszek Miller.

Mam coś takiego, że jestem lojalna w stosunku do szefów. Oczywiście różne są stopnie mojej sympatii…

I lojalności?

Nie, lojalności nie. Rzadko sobie pozwalam na publiczne osobiste oceny, choć ostatnio to zrobiłam. Taki młody człowiek pisze książkę o rzecznikach i robił ze mną długi wywiad. Powiedziałam mu, którego lubię, którego nie lubię.

Cimoszewicza mniej niż Millera?

Cimoszewicza nie lubię ani nie lubiłam.

Bo mruk?

Bardzo trudny charakter.

Robi piękne zdjęcia żubrów.

Ma dużą wrażliwość. Wrzuca te zdjęcia na Facebooka, ale w żadne interakcje z innymi uczestnikami tego portalu społecznościowego nie wchodzi.

Pani Aleksandro, jeśli mogę tak mówić… Czy lepiej funkcjami?

Niektórzy mówią do mnie „pani minister”, ale to już minęło. Jak widzę w telewizji program, gdzie jest pięciu premierów i do każdego się mówi „panie premierze”, to trochę mi zgrzyta.

Pani w ogóle wszystko zgrzyta ostatnio.

Zgrzyta mi głupota. Zgrzyta mi agresja i taki straszliwie tandetny, niski, knajacki poziom dyskursu publicznego. Media działają na pewnym wtrysku, który powoduje, że politycy stają się agresywniejsi. Nawet, wie pani, płeć nie gra roli. Teraz na odlew się wali w Kempę, w Pawłowicz, w Senyszyn.

Jarosław Kaczyński w kobiety nie wali.

Myślę, że to wynika z – i nie mówię tego złośliwie – żoliborskiego wychowania. Natomiast pojawiło się takie nowe pokolenie – i to nawet nie zależy od wieku – które uważa, że wszystko wolno i każdy argument, nawet poniżej pasa, wykorzystany przeciwko przeciwnikowi, jest ku chwale i w służbie swojej partii.

Pani zaczyna mówić: „Za moich czasów to było…”.

Jestem już leciwą kobietą. Niestety, mamy ten zwyczaj, że każdy tabloid, kiedy pisze o kimś, natychmiast dodaje po nazwisku, ile ma lat. Nie miałam więc takiego szczęścia jak moje ciotki, które w powstaniu warszawskim straciły dokumenty i natychmiast wykorzystały okazję, odmładzając się. Co im się zresztą odbiło czkawką, bo miały potem problemy z przyjęciem do organizacji kombatanckiej. Właściwie jedyne, na czym się dobrze znam, to polityka. I nie chcę być złośliwa w stosunku do swojego byłego ugrupowania, ale sądząc po publicznych wypowiedziach, nie wszyscy powinni występować publicznie.

Którzy?

Nie wyciągnie pani tego ode mnie. Dopóki Leszek Miller jest przewodniczącym tej partii, będę się starała, nawet gryząc zęby i język, mówić źle o nich tylko w najradykalniejszych przypadkach. Zresztą wrogowie sami to za mnie zrobią. A ja, jak pani wie, nie jestem wrogiem SLD, choć w grudniu tego roku minie dziesięć lat, odkąd nie jestem członkiem tej partii.

Myślałam, że pani się z powrotem zapisała, bo pojawia się pani w biurze partii.

Nie widziałam powodów, żeby się zapisywać. Nie widzę też, żeby ze strony SLD były jakieś podchody.

Przecież spotyka się pani z Leszkiem Millerem. Słyszałam, że planujecie pani polityczną przyszłość.

O mojej przyszłości nie rozmawiamy. Podrzucam mu historie, które znajduję na różnych portalach.

Doradza mu pani?

Nieformalnie tak, bo jeśli mnie prosi o opinię, to mu jej nie skąpię. Dzisiaj np. wrzuciłam mu taki blog, który opisywał, co Joanna Senyszyn powiedziała o Żołnierzach Wyklętych.

Czyli doniosła pani na Senyszyn.

To jest w publicznej przestrzeni. Senyszyn sama na blogu i na Twitterze o tym pisze.

Senyszyn pani też nie lubi.

Wie pani, ja z Joanną Senyszyn cztery lata siedziałam w ławach poselskich ramię w ramię i zdążyłam sobie przez ten czas wyrobić na jej temat zdanie. Dwa czy trzy lata temu napisałam blog pt. „Joasiu, lepiej zatańcz z gwiazdami”. Potem Joanna zmieniła zdanie na temat Leszka Millera, więc… Odpuściłam jej trochę (śmiech). Ostatnio bardzo mocno się wyściskaliśmy na imieninach Leszka, to znaczy ona się na mnie rzuciła.

Co roku od afery Rywina bywa pani na imieninach Leszka Millera?

Na imieninach nie co roku, natomiast co roku się spotykamy 4 grudnia, w rocznicę katastrofy śmigłowca. W ubiegłym roku minęło dziesięć lat.

Z czego pani żyje?

Administruję galerią handlową w Podkowie Leśnej.

A dla SLD pani nie pracuje? Nie zarabia pani w partii?

Robię ekspertyzy dla SLD, ale nie jest to dla mnie główne źródło utrzymania, bo to są sporadyczne historie.

Kiepsko płacą czy rzadko?

Płacą w miarę możliwości…

Jakie to są ekspertyzy?

Dotyczące mediów, marketingu politycznego – tego typu rzeczy.

Ale jak pani robi te ekspertyzy, skoro na Twitterze pani pisze, że telewizji pani nie śledzi. „Jak to dobrze, że od lat nie oglądam! Dziś w @KropkaNadI @Prof M Platek i @Niesiolowski”.

Szkoda mi czasu na oglądanie, bo ja to sobie buty mogę obejrzeć w sklepie. Poza tym wszystko wiem, co tam jest.

Słyszę, że Monikę Olejnik też pani ceni.

W pewnym momencie nasze drogi życiowe się absolutnie rozeszły. Gdy w stanie wojennym Monika Olejnik była przyjmowana do radia, to mnie akurat komisja weryfikacyjna wyrzucała ze „Sztandaru Młodych”. I może te różne doświadczenia…

Sugeruje pani coś, pani Aleksandro?

Nie, niczego nie sugeruję. Mówię, jak było.

„Nie potwierdzam, nie zaprzeczam” - tak w 2011 r. mówiła pani o swoich planach politycznych.

To wszystko był PR w związku z wydaniem książki.

To pani jest PR-owcem?

Tak, oczywiście. Wie pani, każdy rzecznik rządu ma we krwi trochę PR. A ponieważ głównie na moich barkach spoczywała promocja tej książki…

Ja oczywiście pani do końca nie wierzę.

(śmiech) Bo pani myśli, że kto raz polizał polityki, ten… Wie pani, to jest tak jak z chorobą telewizyjną... Nie mam tej choroby.

Po tym wywiadzie kilku polityków mogłoby się do pani zgłosić po doradztwo. Właśnie załatwiam pani pracę.

Proszę bardzo. Mam działalność gospodarczą, gdzie taki punkt jest przewidziany.

Droga pani jest?

Nie, jestem bardzo tania, bo nie mam szans, by konkurować z wielkim firmami piarowskimi, ale jestem skuteczna.

Tak?

Tak.

I twarda?

Wie pani, muszę być twarda, bo gdybym się załamała, to wszystko wokół mnie by się załamało.

Pani bliscy znajomi mówią, ludzie z SLD też, że pani czyni kroki, by do tej polityki wrócić.

Jednak ja nie mam osób bliskich. Poza moją rodziną, moim mężem, moim synem i może dwiema osobami, które absolutnie nic z tzw. warszawką nie mają wspólnego, nie mam bliskich. Chciałabym, żeby się powiodło Millerowi, bo uważam, że jest człowiekiem, który zasłużył sobie na to, by z polityki odejść w chwale, a nie tak, jak mu to usiłowano zgotować… Poza tym utożsamiam się z nim tak jakby osobiście, bo nasze losy były podobne w pewnym momencie. To znaczy ja też dzięki moim kolegom znalazłam się w tym miejscu, w którym się znalazłam.

Czyli na dole.

Tak, wywrócili moje życie do góry nogami. Zapłaciłam za swoją przygodę z polityką.

W wyborach chyba nie może pani startować, bo była pani skazana prawomocnym wyrokiem.

W tym roku wyrok ulega zatarciu. Jednak mam jeszcze swoje sprawy sądowe nierozstrzygnięte i byłabym osobą głupią i nieodpowiedzialną, gdybym którekolwiek ugrupowanie obciążała swoimi sprawami, startując w wyborach. Muszę myśleć raczej o ławie oskarżonych niż o ławie sejmowej.

Myślałam raczej o szefowaniu sztabowi wyborczemu SLD.

Tam są młode, fajne dziewczyny, które mają dużo energii…

No, dobrze, Leszek Miller nie powiedział: „Ola, my im jeszcze pokażemy”?

Nie, nie. Nie było takich tekstów. On już pokazuje, ale ja nie… (śmiech). Myślę, że Donald Tusk wiele korzysta na doświadczeniach Leszka Millera, usuwając ludzi, którzy mu potencjalnie mogą w podobny sposób zagrozić… Jeśli kiedyś napiszę pamiętnik...

...a napisze pani?

Może napiszę, a może już napisałam.

O Jezu.

Kręcą się dwa wydawnictwa…

Nie zaprzeczam, nie potwierdzam?

Wie pani, zawsze jest dobrze powiedzieć, jeśli człowiek za dużo wie, że napisał pamiętniki i są złożone u adwokata albo u notariusza i w razie gdyby…

Gdyby co?

...gdyby coś się człowiekowi stało… Zbyt duża wiedza jest czasami groźniejsza niż śmiertelna choroba. W polityce czasem zapomina się o tym, kto kiedyś był śmiertelnym wrogiem, i zawiera się z nim alianse. No jakoś nie mogę zapomnieć, kto był moim śmiertelnym wrogiem. (śmiech)

Kto na pierwszym miejscu? Kwaśniewski?

On śmiertelnym wrogiem nie jest. Raczej człowiekiem, który okazał się wielkim rozczarowaniem. Myślę, że nie tylko moim. Nie mogę mu darować, że rozwalił SLD w taki sposób.

Kto jeszcze?

Nałęcz. On jest u mnie skreślony, nie chcę mieć z nim nic wspólnego. Wie pani, nie lubię zdrajców, a ktoś, kto tyle razy zdradzał, jest skreślony absolutnie. Kiedy patrzę na te tony wazeliny, którą wylewa w mediach na temat swojego szefa, to widzę w nim żałosnego karierowicza. Po kimś, kto ma tytuł profesora, oczekiwałoby się subtelniejszych metod włażenia, za przeproszeniem, w d...ę szefowi.

Jak mi pani to wytnie w autoryzacji...

Nie, nie wytnę. Tylko pani będzie musiała wykropkować.

Miller, Czarzasty, Kwiatkowski - oni wrócili na salony. Kwiatkowski u Palikota...

Jeżeli myśli pani, że marzeniem mojego życia jest bycie na salonach u Palikota, to nie.

Pani ma Millera.

Miller nie prowadzi salonu.

Czarzasty ma wielkie ambicje, podobno prezydenckie.

Nie wiem, jak by to pogodził z koniecznością zrezygnowania ze sweterków.

Kiedy z nim rozmawiałam, był w marynarce.

Tak? Może on specjalnie ubiera się do mediów w te sweterki, żeby zwrócić na siebie uwagę.

Więc tylko pani została.

Widzi pani. Jestem osobą, która zawsze wzbudzała skrajne emocje. Nie ma stanów pośrednich. Lubię różne cytaty, nie stosuję ich tak często jak Leszek, ale przypomniał mi się jeden: „Upadłeś? Podnieś się i idź dalej”.

Coelho?

Ani jednej jego książki nie przeczytałam.

Te ostatnie 12 lat pani życia to niezła masakra, którą sama pani sobie zafundowała.

Nie sama, nie sama. Ale nie umiałam odmawiać.

Kiedy SLD dojdzie do władzy, to pani doradzi mu, żeby…

Nie wiem, czy SLD dojdzie do władzy… Miałam wiele pomysłów. Kiedyś nawet pisałam fragment przemówienia dla Leszka na taką konwencję, gdzie był taki program „Bilet do przeszłości”. To miał być taki system stypendiów dla dzieci z terenów dotkniętych strukturalnym bezrobociem. To znaczy, już w tym okresie można było zauważyć, że to bezrobocie zaczyna być dziedziczne na tych terenach. Wychowałam się na Żbikowie, w dzielnicy Pruszkowa. Gdyby nie kluby sportowe, które wyciągały do dzieciaków rękę, to wiele z nich źle by skończyło. Teraz tych klubów nie ma. A powinno się postawić na sport wśród dzieci.

To są hasła na papierze.

No są. Ale kiedyś kluby sportowe działały.

Teraz też działają.

Działają, ale nie na taką skalę.

Była pani najbliżej premiera Millera. Zresztą nie tylko jego, bo i Oleksego, i Cimoszewicza.

I nigdy nie miałam oporów przed mówieniem im przykrych rzeczy. Moi koledzy z otoczenia premiera Oleksego mówili: „Jezus Maria, ty przestań do niego chodzić, bo później on zawsze jest w złym humorze”. Mówiłam: „Ja mu złe wieści przynoszę, od dobrych to wy jesteście”. Rzucał w nich piórami, bo twierdził, że atramentu nie było. Potem się okazywało, że Oleksy źle przyciska pióro...

Możemy wspominać, rozmawiać o tym, co było, ale ja chciałabym wiedzieć, jak pani zamierza naprawić swój wizerunek. Bo wydaje mi się, że przez administrowanie galerią handlową w Podkowie Leśnej to się nie uda.

A po co ja mam ten wizerunek odbudowywać? Do dzisiaj przypisuje się Marii Antoninie zdanie: „Nie mają chleba, niech jedzą ciastka”, co było okrutnym czarnym PR, bo Maria Antonina była królową, która szalenie dbała o biednych, ale ktoś postanowił ją niszczyć.

Tak jak panią?

Trudno sobie wyobrazić, żeby zmasowana akcja medialna nie przyniosła rezultatów.

Afera Rywina i „lub czasopisma”, afera ubezpieczeniowa w Opolu i jazda po pijanemu - to była zmasowana akcja medialna przeciwko Jakubowskiej?

Nie, tylko „lub czasopisma”. Proszę pamiętać, że ja w sprawie „lub czasopisma” nawet jako świadek nie byłam przesłuchiwana. Żadnego wyroku w tej sprawie nie ma. Teraz czasami piszę na stronie Salonu 24 LubCzasopisma. Igor Janke mnie tam zaprosił.

Widzę, że dystansik do siebie jest.

Jest. Mam taką koszulkę i kiedyś ją włożę. Z jednej strony jest „Lub czasopisma”, z drugiej „i inne rośliny”. Dzisiaj ludzie, którzy się znają na mediach i śledzą ustawy, pytani, jaki wpływ na przepisy miały słowa: „lub czasopisma”, nie potrafią powiedzieć. Nawet Nałęcz by nie potrafił.

A pani potrafi?

Nie, nie potrafię. W owym czasie jedyna instytucja, która podlegała pod rygor tego punktu w projekcie ustawy, to byli franciszkanie.

Niech pani nie żartuje.

Nie żartuję. Oni mieli Telewizję Niepokalanów i wydawali czasopisma.

Powtórzę: niech pani nie żartuje.

Dobrze, to był błąd, techniczny błąd. W każdym „Monitorze” jest rubryka sprostowań do wydrukowanych już tekstów ustaw. Pamiętam wielką aferę z przecinkiem w Kodeksie karnym...

No dobrze, po aferze Rywina scena polityczna zaczęła się walić, a pani mówi, że to kwestia franciszkanów…

Zostałam skazana za to, że w ustawie, która była przyjmowana trzy miesiące przed pojawieniem się Lwa Rywina w Agorze, za zgodą Juliusza Brauna, przewodniczącego Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji, i oczywiście premiera, wprowadziłam zapis zakazujący prywatyzacji ośrodków regionalnych TVP. Pierwszy wyrok był uniewinniający, drugi skazujący. I to jest zaszczyt. Bo zostać skazanym w Polsce za to, że się broniło interesów państwa, to jest zaszczyt.

Pani każdą porażkę przekuje w sukces.

W Polsce nikt, żaden urzędnik, nie został skazany za to, że działał na szkodę interesu Skarbu Państwa. Umie pani wymienić jakieś nazwisko? Nie. Przeciwstawiałam się mocarstwowym zakusom Agory, bo wiedziałam, że w Polsce będzie źle, jeśli jedna firma wykupi wszystkie środki masowego przekazu. Tyle że ludzie zapamiętują politykom coś, co nie do końca rozumieją. Pamięta pani grubą kreskę Mazowieckiego? Byłam wtedy sprawozdawcą sejmowym, wiem, że on powiedział o grubej kresce w kontekście gospodarki, a nie nierozliczania ubeków. Albo Cimoszewicz w czasie powodzi.

Powiedział, że ludzie się powinni ubezpieczać.

A w drugim zdaniu, że rząd uruchomi wszystkie możliwe środki na pomoc powodzianom.

Mnie się zdaje, że pani nie przestała rzecznikować.

Jak się miało z premierami tyle kryzysowych sytuacji... Za Oleksego Olin, za Cimoszewicza powódź, no i za Millera afera Rywina.

Olin, powódź, Rywin...

OPR, czyli opresyjna Jakubowska. Po tym jak w 2003 r. spadliśmy tym helikopterem, Urban napisał, że ja przynoszę pecha.

Z tej naszej rozmowy rodzi się takie przesłanie, że pani jest uczciwa, ufna, nieskazitelna, dobra, tylko ludzie wilcy...

Nie mam zamiaru zwalać winy na innych za to, co złego wydarzyło się w moim życiu. Nie mam zamiaru mieć pretensji do wody, że był taki silny nurt, a ja nie umiem pływać. Powinnam mieć pretensje tylko do siebie, że do tej rzeki wchodziłam. Nie mam snów emigranta politycznego. Nie śni mi się Sejm, konferencje prasowe, nic z tych rzeczy.

A ja jednak uważam, że niedługo pani przestanie być emigrantem.

To niech pani założy Społeczny Komitet Rewitalizacji Aleksandry Jakubowskiej za fundusze unijne premier Bieńkowskiej. ■

Okładka tygodnika WPROST: 4/2014
Więcej możesz przeczytać w 4/2014 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 0

Spis treści tygodnika Wprost nr 4/2014 (1612)

  • Funkcjonariusz 19 sty 2014, 20:00 Tomasz Terlikowski to człowiek interesujący, choć osobliwy. Wiara głęboka, rozum płytki. Idea czysta, czyn plugawy. W duszy ambrozja, w ustach jad. Savonarola III Rzeczpospolitej. Chuck Norris katolicyzmu. Zastępowy Pana Zastępów.... 4
  • Skaner 19 sty 2014, 20:00 UKRAINA Ukraina walczy Bijatyka w ukraińskim parlamencie. Do incydentu doszło podczas uchwalania pakietu ustaw zawężających swobody obywatelskie. Głosami rządzącej Partii Regionów i komunistów ograniczono wolność zgromadzeń, a... 6
  • Operacja: urlop 19 sty 2014, 20:00 To mógł być NAJSPOKOJNIEJSZY URLOP PREMIERA. Żadnego kryzysu w kraju. Tym razem kłopoty szef rządu zafundował sobie sam. 10
  • Sąd nad Macierewiczem 19 sty 2014, 20:00 Sprawa wraca po niemal dokładnie siedmiu latach od ujawnienia słynnego raportu z likwidacji Wojskowych Służb Informacyjnych. Prokuratura w ostatnich dniach umorzyła śledztwo w sprawie publikacji sprzed lat. Nie będzie występować o... 14
  • Na rzecz obcego wywiadu 19 sty 2014, 20:00 Ujawniając światu, że jestem agentem polskiego wywiadu, Antoni Macierewicz działał na rzecz obcego wywiadu. W rozumieniu prawa jest to zbrodnia. 16
  • ALEKSANDER MAKOWSKI I „ZEN” 19 sty 2014, 20:00 Makowski to pułkownik wywiadu i jedna z jego legend. Wychowany w Londynie i Waszyngtonie stypendysta Harvardu i doktor prawa, absolwent szkoły wywiadu w Kiejkutach. Mimo negatywnej weryfikacji w 1990 r. nadal brał udział w misjach wywiadu... 17
  • Macierewicz musi siedzieć! 19 sty 2014, 20:00 Likwidację WSI i publikację raportu Macierewicza powinna zbadać sejmowa komisja śledcza – pisze poseł Twojego Ruchu. 18
  • Komisja zagrożeniem dla prezydenta 19 sty 2014, 20:00 – Korzyść z odsłonięcia skali zagrożenia wywiadowczego ze strony Rosji była większa niż straty z opublikowania raportu – mówi prof. Andrzej Zybertowicz. 18
  • Pierworodny, jedyny, 19 sty 2014, 20:00 Samobójstwo 16-letniego SEBASTIANA Z SUWAŁK obnażyło niemoc systemu pomocy społecznej. Nie po raz pierwszy padły zapewnienia o wyciąganiu wniosków z bolesnej lekcji. Dotychczas jednak lekcji nie odrobiono. 20
  • Wrobieni w bank 19 sty 2014, 20:00 Piszą pozwy, zakładają stowarzyszenia, pikietują na ulicach. Polacy mają dość finansowych sztuczek, więc wypowiedzieli bankom wojnę. 24
  • Ekstremistka od praw człowieka 19 sty 2014, 20:00 Monika Płatek wyrasta właśnie na nową gwiazdę lewicy. W swoich szeregach widziałby ją Janusz Palikot. Tyle że ona nie lubi stać w szeregu. 32
  • Jestem na ławce rezerwowych 19 sty 2014, 20:00 W dzieciństwie, które spędziłem w Kenii, nauczyłem się gospodarczego liberalizmu. Bo tam każdy, nawet małe dziecko, musiał o siebie zadbać – mówi Jacek Rostowski (PO), były wicepremier i minister finansów. 35
  • Politycy w habicie 19 sty 2014, 20:00 Informacja o tym, że wiceminister w rządzie Tuska jest oblatem benedyktyńskim, zelektryzowała opinię publiczną. Ale świeckich zakonników w Sejmie, Senacie i instytucjach publicznych jest znacznie więcej. 38
  • Jestem już leciwą kobietą 19 sty 2014, 20:00 Muszę myśleć raczej o ławie oskarżonych niż o ławie sejmowej – mówi Aleksandra Jakubowska, była polityk SLD, która odeszła z polityki po aferze Rywina. 42
  • Pełnosprawna miłość 19 sty 2014, 20:00 Do związku trzeba dojrzeć. Wtedy można pokonać trudności piętrzące się przed osobami z niepełnosprawnością. 46
  • Nowi Żydzi 19 sty 2014, 20:00 Zastanawiam się, gdzie jest to centrum zarządzania nienawiścią, które powstało jakiś czas temu w Polsce i które prowadzi coraz skuteczniejszą, zdywersyfikowaną działalność, zmierzającą do zbudowania jak największej liczby gett, w... 49
  • Londyńczycy znad Wisły 19 sty 2014, 20:00 Polacy przysparzają Wielkiej Brytanii dochodu narodowego i spowalniają starzenie się społeczeństwa. A jednak są solą w oku premiera Davida Camerona. 50
  • Biegły pod lupą 19 sty 2014, 20:00 Błędna opinia biegłego psychiatry czy psychologa potrafi zniszczyć komuś życie. Autorzy krzywdzących opinii rzadko ponoszą karę za niedouczenie i niefrasobliwość. 52
  • Pudding kontratakuje 19 sty 2014, 20:00 Najgorszy polityk świata, Pan Pudding, nudziarz. Takie tytuły kolekcjonował do tej pory FranÇois Hollande. Dopóki nie wywołał skandalu erotycznego. 56
  • Skazani na samotność 19 sty 2014, 20:00 Choć żyjemy w XXI wieku, trąd nadal sieje spustoszenie. Chorych skazuje się na życie w odizolowanych obozach. 60
  • O jeden most za daleko 19 sty 2014, 20:00 Gwiazdor republikanów Chris Christie przechodzi największy kryzys w swojej karierze. Jeśli nie przetrwa, pójdzie na polityczne dno. Ale jeśli przetrzyma, być może zostanie prezydentem. 62
  • Jak ogrzać dom 19 sty 2014, 20:00 Tegoroczna zima nie była dotychczas mroźna, ale i tak możesz oszczędzić ciepło, które zużywasz w domu. Niezależnie od tego, czy palisz w piecu, czy korzystasz z usług elektrociepłowni. 66
  • Ciepło, cieplej, tanio 19 sty 2014, 20:00 Ciepło drożeje. Na jego cenę mogą jednak mieć wpływ zarówno sami konsumenci, ograniczając jego zużycie, jak i producenci, m.in. wdrażając nowe technologie, poprawiając monitoring i skuteczność zarządzania sieciami. 72
  • Polacy nie wiedzą o możliwości zmiany sprzedawcy energii? 19 sty 2014, 20:00 Mamy prawo do zmiany firmy sprzedającej energię elektryczną. Szkoda, że wie o tym mniej niż połowa Polaków. Bo taka zmiana może oznaczać dla nas duże oszczędności. 76
  • Spaleni wstydem, pijani szczęściem 19 sty 2014, 20:00 Niepokój wierci w płucach, a od złości świerzbią ręce. Naukowcy opracowali emocjonalne mapy ciała, które mogą pomóc psychologom. I poetom. 78
  • Najlepsza aktorka świata 19 sty 2014, 20:00 Nawet Hollywood musi kogoś szanować. Tym kimś jest Meryl Streep. 80
  • Elitarny burdel 19 sty 2014, 20:00 Jest o nich coraz głośniej. „POŻAR W BURDELU” szydzi i drwi, ale inteligentnie, czyli pod prąd masowej rozrywki. I na tym wygrywa. 84
  • Kalejdoskop kulturalny 19 sty 2014, 20:00 TEATR Szkolny Kraków na piątkę Lubię spektakle dyplomowe Wydziału Aktorskiego PWST. Z reguły mają krótki żywot, ale oznaczają pierwsze spotkanie z dopiero zapowiadającymi się artystami. Kryje się w nich też zaraźliwa dawka... 88
  • Miedź globalna 19 sty 2014, 20:00 Staliśmy się firmą globalną. Produkujemy miedź na trzech kontynentach, w trzech zupełnie odmiennych obszarach kulturowych – mówi Herbert Wirth, prezes KGHM Polska Miedź. 94
  • Bytowskie okna na świat 19 sty 2014, 20:00 Drutex jest dziś firmą o zasięgu globalnym. Jesteśmy liderem sprzedaży okien na rynku polskim i europejskim, a wkrótce nasze moce produkcyjne się podwoją – mówi prezes Druteksu Leszek Gierszewski. 97
  • Zdrowie to pełnia życia 19 sty 2014, 20:00 Zmiany społeczne powodują, że Polacy zaczynają zwracać uwagę na niematerialne aspekty życia, takie jak zdrowie – mówi socjolog zdrowia dr Tomasz Sobierajski. 100
  • Z widokiem na prestiż 19 sty 2014, 20:00 Wyjątkowe miejsce dla apartamentowca to Łazienki Królewskie. Gdyby tylko można było tam budować, byłby to najlepiej położony budynek w Polsce – mówi Michał Borowski, prezes spółki Tacit Development Polska JS, która zbudowała 160-metrowy apartamentowiec Cosmopolitan... 102
  • Raj w sercu Bieszczad 19 sty 2014, 20:00 Arłamów kiedyś kojarzył się z miejscem internowania Lecha Wałęsy. Dziś mieści się tu luksusowy kompleks hotelowy z centrum konferencyjnym i zapleczem rekreacyjnym. 104
  • Bomba tygodnia 19 sty 2014, 20:00 Rąbanka Zawsze miałam podejrzenia, że Tomasz Terlikowski jest niespełnionym muzykiem, na moje oko gitarzystą, który marzy o tym, że po naładowanym seksualnie koncercie ląduje w garderobie jak jakiś Keith Richards, ze stadem gruppies obu... 106

ZKDP - Nakład kontrolowany