Wrobieni w bank

Wrobieni w bank

Piszą pozwy, zakładają stowarzyszenia, pikietują na ulicach. Polacy mają dość finansowych sztuczek, więc wypowiedzieli bankom wojnę.

Straciłem żonę, klientów, musiałem zamknąć biuro. Jestem zadłużony w ZUS, mam obciążoną hipotekę, a w dodatku został mi do spłaty ponad milion złotych z odsetkami – mówi Tomasz Sadlik, tłumacz przysięgły z Krakowa. W ubiegłym tygodniu przed jednym z krakowskich sądów rozpoczął się bezprecedensowy proces, w którym Sadlik pozwał Raiffeisen Bank za udzielenie mu kredytu hipotecznego we frankach szwajcarskich. To pierwsza tego typu sprawa w Polsce. Jak mówi Sadlik, po ponad sześciu latach spłacania musi oddać bankowi dwa razy większą kwotę, niż pożyczył. Chce spłacić kredyt po kursie franka z momentu zaciągnięcia pożyczki albo go przewalutować na złote. Za Sadlikiem stoi kilkuset innych poszkodowanych, którzy tak jak on zamierzają podać banki do sądów.

– Nie mam tak przerąbane jak pan Sadlik, bo nie straciłem żony ani mnie nie ściga windykacja, ale ledwo wiążę koniec z końcem – mówi pan Paweł, 54-letni przedsiębiorca spod Poznania. Po starym kursie franka zdołał zapłacić tylko dwie raty, później szwajcarska waluta wystrzeliła w kosmos. Na początku płacił 3,6 tys. zł miesięcznie, dzisiaj o 2 tys. zł więcej. – Nie stać mnie na sądzenie się z bankiem w pojedynkę, więc zbieram innych poszkodowanych przez PKO BP i będziemy składać zbiorowy pozew – mówi biznesmen.

Protestują nie tylko nabici we franki, ale również ci, którzy wzięli kredyt w złotych. Bankowcy odpowiadają, że każdy konsument jest w końcu dorosłą osobą, powinien zdawać sobie sprawę z ryzyka i ponosi pełną odpowiedzialność za podpis złożony na umowie. Dla banku kredyt to zwykły produkt, na którym trzeba zarobić. Dobrze zareklamowany, opakowany w ładne pudełko jest wpychany klientowi często bez dodatkowych uwag o ryzyku i zagrożeniach. Te są spisane małym drukiem albo zaszyfrowane w umowie tak, że aby je zrozumieć, potrzebny byłby doktorat z prawa i ekonomii.

Bankowa bajera

Leszek Ropel jest właścicielem jednej z sopockich restauracji. Kilka lat temu zaufał doradcy Getin Banku, który obiecał, że odkładając miesięcznie kilkaset złotych, po 15 latach zagwarantuje sobie sowitą emeryturę. Z tym że nie oferowano mu zwykłego funduszu emerytalnego, ale polisolokatę, która dzięki temu, że była ukrytym ubezpieczeniem, miała produkować nieopodatkowane zyski. Ropel jednak zysków nigdy nie zobaczył. – Wpłaciłem 16 tys. zł wkładu początkowego i przez rok regularnie odkładałem prawie 500 zł miesięcznie. Kiedy przeczytałem, że ta polisa to jeden wielki przekręt, chciałem wycofać swoje 21 tys. zł, które już zgromadziłem – mówi. Ale zamiast tysięcy bank mu wypłacił śmieszne 900 zł. Okazało się, że z wkładu własnego traci się na dzień dobry 25 proc. środków na koszty bankowe. Jeżeli pieniądze chcemy wyciągnąć już po pierwszym roku „oszczędzania”, stracimy dużą część z odłożonej kwoty. Ropel pół roku temu zgłosił sprawę prokuraturze w Sopocie. Przed kilkoma dniami dowiedział się, że została umorzona. Czeka na pismo z uzasadnieniem, bo prokuratura telefonicznie nie chciała udzielać wyjaśnień. W te wakacje Ropel zamierza zorganizować pikietę przed sopockim oddziałem Getinu. Jak mówi, bank oferował jego polisolokatę tysiącom innych osób, które tak jak on utopiły w niej oszczędności życia. W październiku pod siedzibą Raiffeisen Banku w Krakowie pikietował też Sadlik.

– W przypadku wieloletnich produktów inwestycyjnych zysk zazwyczaj pojawia się dopiero w dłuższym okresie. Wysokość środków zaraz po rozpoczęciu inwestycji, czy nawet w ciągu kilku pierwszych lat, nie jest wymiernym wskaźnikiem potencjalnego wyniku, jaki można osiągnąć po pełnym okresie jej trwania. Klient jest informowany, że wycofanie środków z części inwestycyjnej przed końcem okresu umownego wiąże się z poniesieniem kosztów – mówi Wojciech Sury, rzecznik prasowy Getin Banku.

Ale polisolokata to niejedyne zmartwienie klientów Getinu. Skarżyli się też na pakiety inwestycyjne Pareto z umową skonstruowaną tak, żeby przypadkiem nikt jej nie zrozumiał, albo aneks do umowy kredytowej o pieszczotliwej nazwie Mini Procent. Miał pomóc kredytobiorcom, którzy nie są w stanie płynnie wpłacać kolejnych rat. Tyle że za tę pomoc Getin kazał sobie płacić sporą prowizję. Bank zalała fala skarg i zażaleń. Oczywiście część winy spada na naiwność i chciwość samych oburzonych, którzy nie czytają dokładnie umów, ale kto z nich mógł się wtedy spodziewać, że pracownicy banku – instytucji zaufania publicznego – zachowają się tak niemoralnie i narażą własnych klientów na potężne straty?

– Pracownicy oddziałów Getinu byli szkoleni i przygotowywani do roli jednorazowych sprzedawców, którzy mają umieć perfekcyjnie wcisnąć klientowi kit, by generować obroty dla banku. Przez lata to się udawało: kit wciskali sprawnie, wkurzonym ludziom mówili beztrosko: „Trzeba było czytać, co się podpisuje”, kasa płynęła do banku szerokim strumieniem. Czasem mieli ułańską fantazję, a wtedy mówili „Owszem, napisaliśmy nieprecyzyjną umowę, i co nam zrobisz?” – pisze na swoim blogu dziennikarz ekonomiczny Maciej Samcik.

Z takimi nadużyciami od kilku lat walczy wrocławski adwokat Tomasz Repucho. Pierwsza jego wygrana to sprawa Marcina Konopki z Wrocławia, któremu bank udzielił na niejasnych warunkach kredytu hipotecznego w złotych. – Bank zmieniał oprocentowanie tego kredytu na podstawie wybranych parametrów finansowych. To taki zamknięty katalog różnych wskaźników ekonomicznych, który nie jest udostępniany klientowi. Niektóre z nich w trakcie umowy malały, inne rosły i nawet bankowcy nie potrafili powiedzieć, które biorą pod uwagę przy zmianie oprocentowania – tłumaczy mecenas. To jedna z tak zwanych klauzul niedozwolonych, które działają na niekorzyść klienta, a często są ukrywane w umowach. – Wystarczyły nam dwa spotkania w sądzie, żeby wygrać – mówi prawnik. Dzisiaj prowadzi pięć podobnych spraw przeciw BRE Bankowi i jedną przeciw bankowi Santander. Wraz z Marcinem Konopką założył także blog, gdzie udziela darmowych porad prawnych osobom poszkodowanym przez banki. Na stronie znajduje się również cała lista klauzul niedozwolonych i nazwy banków, nadużywających w ten sposób swojej pozycji.

Przemilczane ryzyko

– Jestem wkurzona. Gdyby wtedy mój doradca chociaż powiedział słowo, że frank może o tyle wzrosnąć, nigdy bym się w to nie pakowała – mówi 40-letnia warszawianka. Kredyt we frankach wzięła wraz z mężem w 2006 r. Obydwoje pracowali w mediach, przyzwoicie zarabiali. Dzień po podpisaniu umowy urodziło im się dziecko. Dzisiaj po siedmiu latach spłacania muszą bankowi oddać jeszcze dwa razy tyle, ile warte jest ich mieszkanie, pod które brali kredyt.

– Zostałem oszukany. Pani, która doradzała mi przy kredycie, zapewniała, że w ciągu 30 lat trwania kredytu w razie problemów stracę najwyżej nieruchomość i to, co do tej pory wpłaciłem. Powiedziała, że warunki nie podlegają negocjacji, a umowa, którą mi podsunęła, jest wzorcowa. „Takie kredyty bierze teraz każdy, więc nie ma się nawet co zastanawiać” – mówiła – relacjonuje rozmowy z doradcą bankowym Sadlik. Pani, która go namówiła do zaciągnięcia kredytu, jest dzisiaj najbardziej poszukiwaną osobą w Polsce, bo sąd zobowiązał krakowskiego tłumacza do odnalezienia ówczesnej pracownicy Raiffeisen Banku w terminie 30 dni. Sadlik kredyt wziął w 2006 r. Bardzo dobrze zarabiał, a pieniędzy potrzebował na nowe biuro tłumaczeniowe. – Zaczął się kryzys, straciłem klientów, a rata mojego kredytu wzrosła prawie dwukrotnie. Próbowałem renegocjować kredyt, ale bank za każdym razem odsyłał mnie z kwitkiem – żali się tłumacz. Czy znalazłby się w podobnej sytuacji, biorąc kredyt w złotych? – Pewnie tak – odpowiada.

– To są ludzkie dramaty, ale jak ktoś jest dorosły, to bierze takie sprawy na poważnie. Osoby, które zaciągały tego typu kredyty, były świadome ryzyka – mówi Łukasz Dajnowicz z Komisji Nadzoru Finansowego. W 2006 r. Komisja Nadzoru Bankowego dała rekomendację, aby banki w pierwszej kolejności oferowały kredyty w złotych. Kredyty w obcej walucie można było oferować tylko wtedy, kiedy klient podpisał oświadczenie, że jest świadomy ryzyka. – Proszę sobie wyobrazić sytuację, że kredytobiorcy we frankach nagle dostają taryfę ulgową i mogą płacić niższe raty. Co mają na to powiedzieć klienci, którzy zaciągnęli kredyt w złotych? – pyta Dajnowicz. – Gdyby bankowiec narysował klientowi jakąkolwiek pesymistyczną prognozę, że kurs franka grubo wzrośnie, to nikt by tak chętnie tego kredytu nie brał, ale wtedy rzadko który bank w ogóle o tym informował – mówi radca prawny Monika Śmigielska. Szykuje właśnie pozew zbiorowy przeciwko kilku bankom, które udzielały kredytów we frankach. – Jak na razie zgłosiło się do nas 100 osób. Najwięcej takich, które wzięły kredyt z Getin Noble Banku i Banku Millennium. Chcemy zgromadzić jak najwięcej poszkodowanych, żeby koszt procesu rozłożył się na wiele osób, bo opłata od pozwu wynosi nawet 100 tys. zł. Szykuje się długi proces, najpewniej we wszystkich instancjach – mówi Śmigielska.

– To bank jest tutaj profesjonalistą. Kiedy przygotowywał umowy po niższym kursie franka, już wiedział, że są one dla niego opłacalne. Skoro teraz kurs wzrósł prawie dwukrotnie, bankowcy zgarniają jeszcze większe zyski kosztem klienta wprowadzonego w błąd. Banki już zarobiły swoje na frankowiczach, więc niech dadzą im spokój. Nic dziwnego, że dzisiaj można przeczytać, że mimo kryzysu banki w 2012 r. po raz kolejny zanotowały rekordowe zyski – dodaje.

Oswobodzić niewolników

– Jeżeli ma się doradców bankowych, którzy są fachowcami, myślą o panu, troszczą się, dzwonią, proponują spotkania, przedstawiają prospekty, to człowiek darzy ich przecież zaufaniem, wierzy, że wiedzą, o czym mówią. Umowa została podpisana w miłej atmosferze przy kawie. Nikt wtedy nie przedstawił mi żadnego czarnego scenariusza, nie powiedział: „Panie Pawle, istnieje ryzyko, że kurs może drastycznie wzrosnąć i będzie pan miał kłopoty” – mówi przedsiębiorca spod Poznania. Ma firmę z branży budowlanej, która kwitła, gdy brał kredyt we frankach. Postanowił wziąć kredyt, żeby wybudować dom. – Mieszkam w nim już od kilku lat. Nie wyobrażam sobie, że ogłaszam bankructwo – mówi. – Istnieje takie pojęcie prawne jak nadzwyczajna zmiana stosunków, która umożliwia zmianę zawartej już umowy, jeśli jedna ze stron odnosi nieuzasadnione straty, a druga rekordowe zyski. Klauzula umożliwia zrównanie pozycji obu stron, bo żadna z nich nie mogła w czasie podpisania umowy przewidzieć, że nadejdą tak nieoczekiwane okoliczności – mecenas Śmigielska tłumaczy, jak będzie bronić niewolników franka w sądzie. Skrzydeł dodają jej informacje z Norwegii czy Hiszpanii, gdzie sądy uznały kredyty w obcej walucie za spekulację i albo je anulowały, albo przewalutowały.

– Kredyty we frankach są jednymi z najlepiej spłacanych kredytów w Polsce, a ci, którzy je wzięli, jednymi z najbardziej zadowolonych. Na 100 osób, które zaciągnęło taki kredyt, zaledwie dwie mają kłopot ze spłatą. Kiedy kurs franka był na niskim poziomie, nie było słychać o niezadowolonych. Nikt nie protestował. Dziś kurs jest taki, za jakiś czas będzie inny – mówi dr Przemysław Barbrich ze Związku Banków Polskich. Jednak zdaniem prof. Witolda Modzelewskiego, szefa Instytutu Studiów Podatkowych i byłego wiceministra finansów, to, co robiły banki, to klasyczny zakład bukmacherski. – One żadnego kredytu we frankach szwajcarskich nie udzielały. Dawały tak naprawdę w złotych, ale zobowiązywały do spłaty po nieznanym w przyszłości kursie. W ofertach i reklamach powszechnie przedstawiały to jako najlepszą i najbezpieczniejszą formę kredytu, wprowadzając klientów w błąd. Zarabiały na tym ogromne pieniądze. Bank to nie jest kasyno, lecz instytucja objęta nadzorem publicznym. Kredyt to umowa prawna, która zakłada, że spłacam to, co pożyczyłem. Tymczasem banki w Polsce i Europie uprawiały zwyczajną spekulację – tłumaczy profesor.

Sadlik i Ropel wierzą, że odzyskają swoje pieniądze. Kibicują im mecenas Śmigielska i Repucho, jak również tysiące osób w Polsce, które dały się nabrać na bankowe sztuczki. Jeśli Sadlik wygra, na wojnę z bankami może wyruszyć kilkaset tysięcy zadłużonych. Na razie sąd nie wyznaczył terminu następnej rozprawy. ■

Okładka tygodnika WPROST: 4/2014
Więcej możesz przeczytać w 4/2014 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 0

Spis treści tygodnika Wprost nr 4/2014 (1612)

  • Funkcjonariusz 19 sty 2014, 20:00 Tomasz Terlikowski to człowiek interesujący, choć osobliwy. Wiara głęboka, rozum płytki. Idea czysta, czyn plugawy. W duszy ambrozja, w ustach jad. Savonarola III Rzeczpospolitej. Chuck Norris katolicyzmu. Zastępowy Pana Zastępów.... 4
  • Skaner 19 sty 2014, 20:00 UKRAINA Ukraina walczy Bijatyka w ukraińskim parlamencie. Do incydentu doszło podczas uchwalania pakietu ustaw zawężających swobody obywatelskie. Głosami rządzącej Partii Regionów i komunistów ograniczono wolność zgromadzeń, a... 6
  • Operacja: urlop 19 sty 2014, 20:00 To mógł być NAJSPOKOJNIEJSZY URLOP PREMIERA. Żadnego kryzysu w kraju. Tym razem kłopoty szef rządu zafundował sobie sam. 10
  • Sąd nad Macierewiczem 19 sty 2014, 20:00 Sprawa wraca po niemal dokładnie siedmiu latach od ujawnienia słynnego raportu z likwidacji Wojskowych Służb Informacyjnych. Prokuratura w ostatnich dniach umorzyła śledztwo w sprawie publikacji sprzed lat. Nie będzie występować o... 14
  • Na rzecz obcego wywiadu 19 sty 2014, 20:00 Ujawniając światu, że jestem agentem polskiego wywiadu, Antoni Macierewicz działał na rzecz obcego wywiadu. W rozumieniu prawa jest to zbrodnia. 16
  • ALEKSANDER MAKOWSKI I „ZEN” 19 sty 2014, 20:00 Makowski to pułkownik wywiadu i jedna z jego legend. Wychowany w Londynie i Waszyngtonie stypendysta Harvardu i doktor prawa, absolwent szkoły wywiadu w Kiejkutach. Mimo negatywnej weryfikacji w 1990 r. nadal brał udział w misjach wywiadu... 17
  • Macierewicz musi siedzieć! 19 sty 2014, 20:00 Likwidację WSI i publikację raportu Macierewicza powinna zbadać sejmowa komisja śledcza – pisze poseł Twojego Ruchu. 18
  • Komisja zagrożeniem dla prezydenta 19 sty 2014, 20:00 – Korzyść z odsłonięcia skali zagrożenia wywiadowczego ze strony Rosji była większa niż straty z opublikowania raportu – mówi prof. Andrzej Zybertowicz. 18
  • Pierworodny, jedyny, 19 sty 2014, 20:00 Samobójstwo 16-letniego SEBASTIANA Z SUWAŁK obnażyło niemoc systemu pomocy społecznej. Nie po raz pierwszy padły zapewnienia o wyciąganiu wniosków z bolesnej lekcji. Dotychczas jednak lekcji nie odrobiono. 20
  • Wrobieni w bank 19 sty 2014, 20:00 Piszą pozwy, zakładają stowarzyszenia, pikietują na ulicach. Polacy mają dość finansowych sztuczek, więc wypowiedzieli bankom wojnę. 24
  • Ekstremistka od praw człowieka 19 sty 2014, 20:00 Monika Płatek wyrasta właśnie na nową gwiazdę lewicy. W swoich szeregach widziałby ją Janusz Palikot. Tyle że ona nie lubi stać w szeregu. 32
  • Jestem na ławce rezerwowych 19 sty 2014, 20:00 W dzieciństwie, które spędziłem w Kenii, nauczyłem się gospodarczego liberalizmu. Bo tam każdy, nawet małe dziecko, musiał o siebie zadbać – mówi Jacek Rostowski (PO), były wicepremier i minister finansów. 35
  • Politycy w habicie 19 sty 2014, 20:00 Informacja o tym, że wiceminister w rządzie Tuska jest oblatem benedyktyńskim, zelektryzowała opinię publiczną. Ale świeckich zakonników w Sejmie, Senacie i instytucjach publicznych jest znacznie więcej. 38
  • Jestem już leciwą kobietą 19 sty 2014, 20:00 Muszę myśleć raczej o ławie oskarżonych niż o ławie sejmowej – mówi Aleksandra Jakubowska, była polityk SLD, która odeszła z polityki po aferze Rywina. 42
  • Pełnosprawna miłość 19 sty 2014, 20:00 Do związku trzeba dojrzeć. Wtedy można pokonać trudności piętrzące się przed osobami z niepełnosprawnością. 46
  • Nowi Żydzi 19 sty 2014, 20:00 Zastanawiam się, gdzie jest to centrum zarządzania nienawiścią, które powstało jakiś czas temu w Polsce i które prowadzi coraz skuteczniejszą, zdywersyfikowaną działalność, zmierzającą do zbudowania jak największej liczby gett, w... 49
  • Londyńczycy znad Wisły 19 sty 2014, 20:00 Polacy przysparzają Wielkiej Brytanii dochodu narodowego i spowalniają starzenie się społeczeństwa. A jednak są solą w oku premiera Davida Camerona. 50
  • Biegły pod lupą 19 sty 2014, 20:00 Błędna opinia biegłego psychiatry czy psychologa potrafi zniszczyć komuś życie. Autorzy krzywdzących opinii rzadko ponoszą karę za niedouczenie i niefrasobliwość. 52
  • Pudding kontratakuje 19 sty 2014, 20:00 Najgorszy polityk świata, Pan Pudding, nudziarz. Takie tytuły kolekcjonował do tej pory FranÇois Hollande. Dopóki nie wywołał skandalu erotycznego. 56
  • Skazani na samotność 19 sty 2014, 20:00 Choć żyjemy w XXI wieku, trąd nadal sieje spustoszenie. Chorych skazuje się na życie w odizolowanych obozach. 60
  • O jeden most za daleko 19 sty 2014, 20:00 Gwiazdor republikanów Chris Christie przechodzi największy kryzys w swojej karierze. Jeśli nie przetrwa, pójdzie na polityczne dno. Ale jeśli przetrzyma, być może zostanie prezydentem. 62
  • Jak ogrzać dom 19 sty 2014, 20:00 Tegoroczna zima nie była dotychczas mroźna, ale i tak możesz oszczędzić ciepło, które zużywasz w domu. Niezależnie od tego, czy palisz w piecu, czy korzystasz z usług elektrociepłowni. 66
  • Ciepło, cieplej, tanio 19 sty 2014, 20:00 Ciepło drożeje. Na jego cenę mogą jednak mieć wpływ zarówno sami konsumenci, ograniczając jego zużycie, jak i producenci, m.in. wdrażając nowe technologie, poprawiając monitoring i skuteczność zarządzania sieciami. 72
  • Polacy nie wiedzą o możliwości zmiany sprzedawcy energii? 19 sty 2014, 20:00 Mamy prawo do zmiany firmy sprzedającej energię elektryczną. Szkoda, że wie o tym mniej niż połowa Polaków. Bo taka zmiana może oznaczać dla nas duże oszczędności. 76
  • Spaleni wstydem, pijani szczęściem 19 sty 2014, 20:00 Niepokój wierci w płucach, a od złości świerzbią ręce. Naukowcy opracowali emocjonalne mapy ciała, które mogą pomóc psychologom. I poetom. 78
  • Najlepsza aktorka świata 19 sty 2014, 20:00 Nawet Hollywood musi kogoś szanować. Tym kimś jest Meryl Streep. 80
  • Elitarny burdel 19 sty 2014, 20:00 Jest o nich coraz głośniej. „POŻAR W BURDELU” szydzi i drwi, ale inteligentnie, czyli pod prąd masowej rozrywki. I na tym wygrywa. 84
  • Kalejdoskop kulturalny 19 sty 2014, 20:00 TEATR Szkolny Kraków na piątkę Lubię spektakle dyplomowe Wydziału Aktorskiego PWST. Z reguły mają krótki żywot, ale oznaczają pierwsze spotkanie z dopiero zapowiadającymi się artystami. Kryje się w nich też zaraźliwa dawka... 88
  • Miedź globalna 19 sty 2014, 20:00 Staliśmy się firmą globalną. Produkujemy miedź na trzech kontynentach, w trzech zupełnie odmiennych obszarach kulturowych – mówi Herbert Wirth, prezes KGHM Polska Miedź. 94
  • Bytowskie okna na świat 19 sty 2014, 20:00 Drutex jest dziś firmą o zasięgu globalnym. Jesteśmy liderem sprzedaży okien na rynku polskim i europejskim, a wkrótce nasze moce produkcyjne się podwoją – mówi prezes Druteksu Leszek Gierszewski. 97
  • Zdrowie to pełnia życia 19 sty 2014, 20:00 Zmiany społeczne powodują, że Polacy zaczynają zwracać uwagę na niematerialne aspekty życia, takie jak zdrowie – mówi socjolog zdrowia dr Tomasz Sobierajski. 100
  • Z widokiem na prestiż 19 sty 2014, 20:00 Wyjątkowe miejsce dla apartamentowca to Łazienki Królewskie. Gdyby tylko można było tam budować, byłby to najlepiej położony budynek w Polsce – mówi Michał Borowski, prezes spółki Tacit Development Polska JS, która zbudowała 160-metrowy apartamentowiec Cosmopolitan... 102
  • Raj w sercu Bieszczad 19 sty 2014, 20:00 Arłamów kiedyś kojarzył się z miejscem internowania Lecha Wałęsy. Dziś mieści się tu luksusowy kompleks hotelowy z centrum konferencyjnym i zapleczem rekreacyjnym. 104
  • Bomba tygodnia 19 sty 2014, 20:00 Rąbanka Zawsze miałam podejrzenia, że Tomasz Terlikowski jest niespełnionym muzykiem, na moje oko gitarzystą, który marzy o tym, że po naładowanym seksualnie koncercie ląduje w garderobie jak jakiś Keith Richards, ze stadem gruppies obu... 106

ZKDP - Nakład kontrolowany