Węgierska choroba

Węgierska choroba

Dodano:   /  Zmieniono: 
Polsce grozi węgierski scenariusz, bo nasze finanse są prawie tak chore jak węgierskie
Stypendysta Fulbrighta, pracownik Banku Światowego, współzałożyciel Niezależnego Ośrodka Badań Ekonomicznych w Łodzi. W latach 1995-1997 był analitykiem zespołu Banku Światowego zajmującego się transformacją gospodarczą Węgier.

Zagadka: co łączy monumentalny plac Wolności w Budapeszcie z Argentyną? Jeszcze tydzień temu właściwa odpowiedź brzmiałaby: podobieństwo do wielkich budowli Buenos Aires, dzięki czemu tu właśnie kręcono zdjęcia do filmowej "Evity" z Madonną w roli żony argentyńskiego dyktatora Juana Peróna. Dzisiaj lepsza odpowiedź jest nieco inna: i tu, i tam rozwścieczeni ludzie wyszli na ulice, aby domagać się głów polityków, którzy przez lata kłamali na temat sytuacji gospodarczej kraju. Budapeszteński plac Wolności nie przypomina w sensie architektonicznym ani warszawskiego placu Piłsudskiego, ani praskiego Václavskiego námestí, ani bratysławskiego Hodzovo námestie. Ale wszystkie one prędzej czy później mogą się do siebie upodobnić. Bo i Polacy, i Czesi, i Słowacy przespali w dużej mierze okazję radykalnej przebudowy swoich gospodarek i trwałego uzdrowienia finansów publicznych. Pytanie, czy i oni wyjdą kiedyś na ulice, może mieć niestety odpowiedź twierdzącą.

Taśmy prawdy
Co się właściwie stało na Węgrzech? Do mediów przeciekło nagranie przemówienia premiera Ferenca Gyurcsánya wygłoszone na zamkniętym zebraniu partii socjalistycznej. W sumie nic nadzwyczajnego: premier powiedział to, o czym wszyscy uważni obserwatorzy sytuacji gospodarczej Węgier wiedzą od miesięcy, a nawet lat. Że budżet jest na skraju załamania, wydatki wymknęły się spod kontroli, deficyt i dług w nieopanowany sposób rosną, a krajowi grozi finansowa zapaść. I że politycy - w tym również socjaliści Gyurcsánya, którzy w kwietniu tego roku wygrali wybory parlamentarne - na okrągło kłamali, udając, że panują nad sytuacją i podejmują działania naprawcze.
Ciekawe, co właściwie aż tak wzburzyło Węgrów. Czy przyznanie się do kłamstw? Szczerze mówiąc, powinni raczej wyrazić uznanie dla swojego premiera za prawdomówność, bo jego główny rywal, były prawicowy premier Viktor Orbán, nigdy się na podobną uczciwość nie zdobył, a w zakresie destrukcji finansów państwa ma zasługi jeszcze większe niż Gyurcsány. A może ogłoszone właśnie przez rząd plany wycofania się
z przedwyborczych obietnic i wprowadzenia radykalnego programu naprawczego grożącego obniżeniem ich poziomu życia? To oczywiście może zdenerwować, ale bez przesady - każdy, kto ma choć trochę oleju w głowie, musiał wiedzieć, że obietnice są kłamliwe
i niemożliwe do realizacji, a kraj musi zacząć oszczędzać. Nie trzeba chyba doktoratu
z ekonomii, aby rozumieć, że jeśli gwałtownie rośnie deficyt i dług państwowy, opowiadanie o radykalnym wzroście wydatków i obniżce podatków jest bzdurą.Węgrów wzburzyło po prostu to, że nadszedł moment prawdy, gdy nie da się już więcej słuchać słodkich słów populistycznych polityków i udawać, że się im wierzy. Niemiłe przebudzenie, które prędzej czy później musiało nastąpić. A wściek-łość wyładowali na brzęczącym budziku, w którego rolę wcielił się obdarzony zbyt długim językiem premier Gyurcsány.

Déjà vu
Kto przygląda się dziś zrewoltowanym Węgrom, nie może się oprzeć wrażeniu, że doświadcza déj`a vu: wszystko to już kiedyś widziałem! Kiedy? Około dziesięciu lat wcześniej. Węgry zaczęły okres transformacji gospodarczej lat 90. z wielkimi kłopotami i wielkimi nadziejami. Nadzieją tą były tysiące zachodnich inwestorów, którzy już po jednej wizycie w czystym, zadbanym, wesołym Budapeszcie stwierdzali, że wolą zlokalizować nową fabrykę właśnie tutaj, a nie w smętnym kraju nad Wisłą lub w siermiężnej (wówczas) Czechosłowacji.
I wszystko pewnie ułożyłoby się w sposób korzystny dla Węgrów, gdyby nie napad pewnej dziwnej, ale bardzo groźnej choroby: gospodarczego populizmu. Rządzący krajem pierwszy pokomunistyczny rząd Józsefa Antalla uznał, że oszczędność w zakresie wydatków publicznych jest jakąś niezrozumiałą bzdurą, a odmawianie ludziom większych państwowych świadczeń - zdradą narodowych interesów. Jeśli komuniści Kádará potrafili zafundować Węgrom dobrobyt "gulaszowego socjalizmu", czy nowa, demokratyczna władza nie powinna go przyćmić? Rósł deficyt budżetowy, rósł dług publiczny, a politycy bez mrugnięcia okiem kłamali, że cały ten problem w jakiś cudowny sposób sam się rozwiąże. Kłamali wszyscy - i rządząca prawica, i rosnący w oczach w siłę postkomuniści pod wodzą Gyuli Horna, którzy dzięki owym kłamstwom wygrali wybory w 1994 r. A ludzie chętnie im wierzyli, bo słyszeli właśnie to, co chcieli usłyszeć.
Ale na początku 1995 r. krajowi zaczął zagrażać kompletny krach finansowy. Rząd nie miał wyjścia - pewnego pięknego dnia premier Horn jak gdyby nigdy nic powiedział: zaczynamy zaciskać pasa. Słodki sen się skończył. Charyzmatyczny minister finansów Lajos Bokros ruszył do boju: wśród lamentów i płaczu podwyższał podatki, ograniczał realną wartość świadczeń społecznych, próbował wprowadzać dodatkowe opłaty i zmniejszać zbyt kosztowne przywileje.
Lajos Bokros jest moim przyjacielem. Gdy walczył o uzdrowienie węgierskiej gospodarki, spędzałem wiele miesięcy w misji Banku Światowego w Budapeszcie, starając się mu pomóc. Mimo oporu wydawało się, że wysiłek nie idzie na marne. Deficyt budżetowy, który w 1994 r. przekraczał 8 proc. PKB, zaczął się wreszcie obniżać, spadł do 3 proc. w 1996 r. Gospodarka ruszyła z miejsca, inwestorzy przestali uciekać z kraju, forint okrzepł. A Bokros? Zrobił swoje, więc po roku premier Horn pozbył się go z rządu, aby nie zanudzał stałymi pretensjami o to, że reforma węgierskich finansów została zastopowana w połowie drogi.

Równia pochyła
Populistyczna choroba szybko powróciła. Kiedy w 1998 r. wybory wygrała prawicowa partia Fidesz pod wodzą młodego Viktora Orbána, z miejsca zaczęło się rozdawnictwo publicznych pieniędzy. Gwałtownie wzrosły pensje urzędników państwowych, wydatki na świadczenia społeczne, służbę zdrowia i policję. Politycy znowu pławili się w kłamstwach jak pączki w maśle, obiecując społeczeństwu, że dzięki publicznym wydatkom szybko wybudują na Węgrzech państwo dobrobytu. Populizm osiągnął jednak apogeum dopiero w czasie wyborów w 2002 r.: rządzący Fidesz i walczący z nim socjaliści licytowali się, kto zaoferuje społeczeństwu większy wzrost wydatków. W populistycznej rywalizacji wygrali socjaliści. Trzeba przyznać, że słowa dotrzymali, zwiększając deficyt budżetowy do 8,4 proc. PKB.
Gdy minęło wyborcze szaleństwo, wzrost wydatków na jakiś czas udało się nieco poskromić. Deficyt znów wynosił tylko liche 6 proc. PKB, a dług publiczny stopniowo zwiększył się z 50 proc. do prawie 60 proc. PKB. Ale choroba tylko się przyczaiła, by powrócić ze zdwojoną siłą. Już cztery lata temu spotkany w Warszawie Bokros mówił mi, że Węgry zmierzają do katastrofy. W wyborach w 2006 r. politycy przeszli jednak samych siebie - jak słusznie zauważył premier Gyurcsány - "kłamiąc rankiem, wieczorem i w nocy". Kłamali socjaliści, kłamała prawica. I choć większości tych kłamliwych obietnic i tak żadną miarą nie dałoby się spełnić, nawet ich niewielka część okazała się zbyt ciężka dla uginającego się pod brzemieniem populizmu węgierskiego budżetu. Deficyt wyrwał się spod kontroli i przy spowalniającej swój wzrost gospodarce może w tym roku sięgnąć 10 proc. PKB. Katastrofa znów zajrzała Węgrom w oczy.

Mechanizm katastrofy
Dlaczego właściwie miałoby dojść do jakiejś katastrofy? Populistyczni politycy na całym świecie deklarują, że swoich obietnic mogą dotrzymać - wystarczy tylko pożyczyć kapitał od inwestorów albo skłonić do otwarcia skarbca bank centralny. No właśnie, to jest dokładnie przepis na katastrofę. Jeśli węgierski deficyt budżetowy sięga gigantycznego poziomu 10 proc. PKB, to w kraju nie ma dosyć kapitału, aby go sfinansować. Im intensywniej rząd stara się ściągnąć z rynku pieniądze, tym bardziej rosną stopy procentowe. To zaś powoduje dalszy wzrost wydatków rządu, związany z obsługą długu publicznego, a jednocześnie zniechęca firmy do inwestowania i spowalnia wzrost PKB. Zaklęte kółko się zamyka: wielki deficyt powoduje, że sytuacja finansów państwa coraz bardziej się pogarsza.
Można oczywiście sięgnąć po kapitał zagraniczny, którego z pewnością nie zabraknie. Ale im więcej pieniędzy pożycza się za granicą, tym bardziej wzmacnia się kurs walutowy, spada eksport i wzrasta import. W rezultacie wielkiemu deficytowi budżetowemu zaczyna towarzyszyć ogromny deficyt handlowy, grożący załamaniem się waluty. To także ślepa uliczka.
Populistom pozostaje więc z czasem tylko jedno wyjście. Nie ma dość pieniędzy? To czemu ich nie wydrukować? Ale jeśli uda się do tego zmusić bank centralny, rezultat może być tylko jeden - wybuch wielkiej inflacji, załamanie zaufania do pieniądza, spadek realnych dochodów, recesja i ruina gospodarcza.Węgry nie mają więc wyjścia. Jeśli nie chcą, aby ich gospodarka utonęła, muszą zacząć oszczędzać. I to tak ostro, jak tylko się da.

Gadanina ultraliberałów
Choroba populizmu jest groźna wszędzie - i nad Dunajem, i nad Wisłą, a Węgry nie są jedynym krajem regionu, któremu grozi staczanie się po równi pochyłej. Fala populizmu popłynęła właśnie szeroko przez całą postkomunistyczną Europę. W Polsce w koalicji rządowej znalazły się partie, które jawnie deklarują, że jakakolwiek ostrożność w zakresie wzrostu wydatków publicznych i deficytu to "gadanina ultraliberałów". Na Słowacji rządy objęła populistyczna koalicja deklarująca chęć odwrócenia przemian, dzięki którym w ciągu minionych kilku lat udało się uporządkować i postawić na nogi słowacką gospodarkę. W Czechach doszło do idealnego pata wyborczego, w wyniku czego polityka łatwo może się stoczyć w stronę populizmu. Tylko kraje bałtyckie i mała Słowenia bronią się przed zarazą, choć nie wiadomo, czy i one kiedyś nie złapią groźnego wirusa.
Dystans, który dzieli inne kraje Europy Środkowej od węgierskiej katastrofy, nie jest jednakowy. W gruncie rzeczy do zapaści dochodzi wówczas, gdy koszty obsługi długu publicznego zaczynają stanowić nieznośny ciężar dla budżetu, a jednocześnie inwestorzy zaczynają się domagać wyższych odsetek. Na Węgrzech koszty obsługi długu wynoszą 4,5 proc. PKB, czyli dziesiątą część wydatków publicznych. W Polsce jest to około 2,5 proc. PKB, w Czechach i na Słowacji
- 1,5 proc., a w krajach bałtyckich ledwie ułamek procentu. Wydaje się więc, że dystans dzielący plac Piłsudskiego od budapeszteńskiego placu Wolności jest jeszcze bezpieczny. Ale pamiętajmy, że nasz dług publiczny w ostatnich latach systematycznie i szybko wzrastał - z 37 proc. PKB w 2001 r. do 45 proc. obecnie - i mimo dobrej koniunktury wzrasta nadal. A niska inflacja i mocna waluta, które gwarantują niski poziom stóp procentowych, są atakowane przez większość polityków, których przed atakami na politykę banku centralnego nie powstrzymuje nawet instynkt samozachowawczy. Nie chcę krakać, ale jeszcze dwa, trzy lata wysokich deficytów plus koniunkturalne spowolnienie wzrostu PKB, a problemy z obsługą długu publicznego mamy jak w banku.

Węgierski wirus
Czy węgierska choroba może się pojawić i u nas? Niestety, tak - i to z kilku powodów. Po pierwsze, polskie finanse publiczne są prawie tak samo chore, jak finanse publiczne Węgier. Nie udało się ich zreformować ani w okresie szybkiego wzrostu gospodarczego w drugiej połowie lat 90., ani w okresie recesji po roku 2000. Dzisiaj deficyt nie wygląda wprawdzie groźnie, ale niech no przyjdzie jakiekolwiek spowolnienie rozwoju, a zobaczymy na nowo "dziurę Bauca", tyle że jeszcze większą niż poprzednio.
Po drugie, nie wydaje się, żeby fakt ten docierał do polskich polityków. Populizm przyciąga wyborców, a jeśli populistyczną licytację zacznie Samoobrona i LPR, pokusie może ulec także PiS. A jak PiS, to czemu nie inni? Czy PO ma znowu przegrać wybory tylko dlatego, że ze ściany spadnie kolejny pluszowy miś? Populistyczna gra wciąga, zwłaszcza gdy towarzyszy jej przekonanie, że jest to tylko socjotechniczny chwyt, niezbędny, by nie dopuścić do władzy tych "gorszych".
Po trzecie, wśród polskich polityków panuje niemal kompletne niezrozumienie powagi sytuacji. Wszystkim wydaje się, że problemy polskich finansów publicznych same się rozwiążą dzięki wzrostowi gospodarczemu. Bzdura! Węgry znalazły się właśnie na skraju katastrofy po dekadzie szybkiego wzrostu PKB, który rzekomo miał "rozwiązać wszystkie problemy". Problemu chorych finansów publicznych nie rozwiąże ani wzrost gospodarczy, ani nawet uczynne krasnoludki. Rozwiązać mogą je tylko głębokie, niepopularne reformy. Dziś nie jest jeszcze w Polsce za późno, aby je przeprowadzić. Ale jeśli to nie nastąpi, i my prędzej czy później doczekamy się swojego Gyurcsánya i swoich zamieszek na placu Piłsudskiego.
Więcej możesz przeczytać w 39/2006 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania tygodnika Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

 0

Spis treści tygodnika Wprost nr 39/2006 (1241)

  • Na stronie - Gdzie jest polski Gyurcsány?!15 gru 2006, 15:00Polska szczepionka na węgierską chorobę5
  • Wprost od czytelników15 gru 2006, 15:00AMNESTY AMNEZJA Grzegorz Sadowski w artykule "Amnesty amnezja" (nr 37) pisze, że Amnesty International przestała bezstronnie zajmować się prawami człowieka i jest tubą lewicy. Takie zarzuty słyszymy mniej więcej od 45 lat. Już...5
  • Skaner15 gru 2006, 15:00SKANER POLSKA ZAGINĘLI ZA GRANICĄ Polska nie szuka Polaków Monika Ornowska z Bobolic w województwie zachodniopomorskim zniknęła we Włoszech dwa lata temu. Edyta Skowrońska - siostra zaginionej - podejrzewa, że kuzynka i jej mąż, z...10
  • Sawka czatuje15 gru 2006, 15:00Henryk Sawka (www.przyssawka.pl)12
  • Playback15 gru 2006, 15:00Premier Jarosław Kaczyński © M. Figurski/FORUM16
  • Poczta15 gru 2006, 15:00MAZURY PRUSKIE N awiązując do informacji zawartych w artykule "Mazury Pruskie" (nr 32), wyjaśniamy, iż Urząd Miasta Giżycka - w ramach grantów przyznawanych organizacjom pozarządowym - wsparł kwotą 1200 zł działające w...16
  • Ryba po polsku - Palec boży w dupie15 gru 2006, 15:00Szalikowcy PO i krawaciarze Samoobrony będą ostoją nowego ruchu obywatelskiej niezgody17
  • Z życia koalicji15 gru 2006, 15:00BEATA ZAMIAST MULATA - na razie na tym skończyła się destrukcja rządu. Stanowczo protestujemy! Andrzej Lepper jest potrzebny nam, rządowi, Polsce! Jak rybie narty. ZA TO BARDZO CHCIELIBY ZOSTAĆ W TEJ RUBRYCE odszczepieńcy od Mulata,...18
  • Z życia opozycji15 gru 2006, 15:00PRÓBKA ORATORSKIEGO TALENTU Grzegorza Napieralskiego, zapewniającego, że SLD nie boi się wcześniejszych wyborów: "W sondażach wybijamy się ponaddwucyfrową cyfrą". Pomińmy to, że cyfra może być tylko jednocyfrowa, ale...19
  • Wprost przeciwnie - Nasza chata z kraja?15 gru 2006, 15:00Nie chcemy ginąć za Afganistan, jak Francuzi nie chcieli ginąć za Gdańsk, a potem żyli pod niemiecką okupacją20
  • Fotoplastykon15 gru 2006, 15:00Henryk Sawka (www.przyssawka.pl)21
  • Prawy prosty15 gru 2006, 15:00Jeśli Prawo i Sprawiedliwość chce naprawdę zmieniać Polskę, powinno się zdecydować na nową ordynację i nowe wybory22
  • Z archiwum Y15 gru 2006, 15:00Fakty odkrywane przez Antoniego Macierewicza podczas likwidacji WSI mogły wpłynąć na rozpad koalicji PiS i Samoobrony25
  • Węgierska choroba15 gru 2006, 15:00Polsce grozi węgierski scenariusz, bo nasze finanse są prawie tak chore jak węgierskie28
  • Łże-elity kontra gnojki15 gru 2006, 15:00Język polityczny IV Rzeczypospolitej34
  • Herezje Kisiela15 gru 2006, 15:00"Prawa człowieka? Człowiek nie ma żadnych praw, kiedy nie ma pieniędzy" - powtarzał Stefan Kisielewski38
  • Giełda15 gru 2006, 15:00Hossa Świat Tankowanie portfeli Osoby pijące alkohol zarabiają o 10-14 proc. więcej niż abstynenci - wynika z badań Bethany'ego Petersa i Edwarda Stringhama z Reason Foundation. Na największe zarobki mogą liczyć ci, którzy piją w...40
  • Europejska lista płac15 gru 2006, 15:00Biały, wykwalifikowany, dość tani pracownik to najbardziej poszukiwany obecnie "towar" w Unii Europejskiej42
  • Dom na bańce15 gru 2006, 15:00Mieszkania w Polsce są relatywnie o połowę droższe niż w Hiszpanii50
  • Plan anty-Marshalla15 gru 2006, 15:00Dzięki biurokracji niemal 16 mld euro dołożymy do unijnych dotacji54
  • Załatwione odmownie - Leninizm wiecznie żywy15 gru 2006, 15:00Rządzący etatyści podejrzliwie patrzą na wszystko, czego nie kontrolują58
  • Supersam15 gru 2006, 15:00 60
  • Lot z Valentino15 gru 2006, 15:00Bilet lotniczy w klasie biznes - tak właśnie wyglądało zaproszenie na pokaz jesienno-zimowej kolekcji domu mody Valentino podczas Tygodnia Mody w Mediolanie. Na przekór obawom przed podróżami samolotem po atakach z 11 września, nawiązań...60
  • Komedie w łazience15 gru 2006, 15:00TileVision to płaski telewizor LCD zaprojektowany specjalnie do łazienki. 17- i 23-calowa wersja "kafelkowego telewizora" jest, jak zapewnia producent, odporna na zalanie wodą i stłuczenie. Sterowanie TileVision odbywa się za...60
  • Niezbędnik domowego piekarza15 gru 2006, 15:00 Polacy kupują rocznie kilkadziesiąt tysięcy automatów do pieczenia chleba. Nic dziwnego - domowy chleb jest często smaczniejszy i zdrowszy niż z piekarni, a upieczenie go w automacie ogranicza się do umieszczenia w maszynie...60
  • Pomoc do mielonego15 gru 2006, 15:00Ajuda 2004, Vinho Regional Alentejano, Herdade da Ajuda Nova Importer: Atlantika Cena: ok. 27 zł Ajuda (wym. ażuda) znaczy po portugalsku "pomoc". To czerwone, bezpretensjonalne, pełne soczystego owocu wino z regionu Alentejo w...60
  • Wyprawka od Swarovskiego15 gru 2006, 15:00Swarovski projektuje wszystko - od biżuterii, poprzez zdobione kryształami paski i bieliznę, po wystrój łazienki. Najnowszym pomysłem jest szkolna wyprawka. W kolekcji "Back to school!" znajdziemy między innymi stylowe...60
  • Rywal iPoda15 gru 2006, 15:0060
  • Miss imprez15 gru 2006, 15:00Miss World to trzecia pod względem oglądalności impreza na świecie - po piłkarskich mistrzostwach świata i igrzyskach olimpijskich62
  • Klątwa nad Transrapidem15 gru 2006, 15:00Już przed tragedią najszybsza kolej świata wyjątkowo wolno wchodziła do użytku66
  • Szybcy i czyści15 gru 2006, 15:00Jak zadawać szyku bez rujnowania kieszeni i środowiska naturalnego70
  • Srebrna wolność15 gru 2006, 15:00Polacy są ciągle narodem niedokończonym74
  • Koniec braterstwa?15 gru 2006, 15:00Wielu francuskich Żydów rozważa wyjazd do Izraela z powodu antyizraelskiej polityki Paryża78
  • Pazurem - Czadu, Maryla!15 gru 2006, 15:00W Polsce niby nic trwałego: od pór roku po politykę. A Rodowicz trwa79
  • Rewolwerowcy komendanta15 gru 2006, 15:00Największego napadu rabunkowego na ziemiach polskich w XX wieku dokonał Józef Piłsudski80
  • Know-how15 gru 2006, 15:00Proteza z myślą 26-letnia Claudia Mitchell jest pierwszą pacjentką z protezą ręki, która potrafi składać ubrania, jeść i myć się. Jej ruchy są świetnie skoordynowane, ponieważ sztuczna ręka reaguje na polecenia wydawane przez...84
  • Szczepionka na gwałt15 gru 2006, 15:00Szczepionki nowej generacji będą chroniły przed cukrzycą oraz przed uzależnieniem od nikotyny i narkotyków86
  • Nieme pokolenie15 gru 2006, 15:00Coraz więcej dzieci zaczyna mówić późno i ma ubogi zasób słów90
  • Dolina faraonów15 gru 2006, 15:00Największe odkrycie archeologiczne w Egipcie od 1922 roku92
  • Bez granic15 gru 2006, 15:00Harmonia w Bangkoku Thaksin Shinawatra, przebywający w Nowym Jorku premier Tajlandii, miał właśnie wygłosić przemówienie na forum Zgromadzenia Ogólnego ONZ. Nie zdążył. Zamiast premiera w tajskiej telewizji pokazał się gen. Sonthi...94
  • Mudżahedin kontra NATO15 gru 2006, 15:00Dżalaluddin Hakkani wygnał z Afganistanu Rosjan, a teraz zagraża wojskom Zachodu96
  • Miecz Benedykta15 gru 2006, 15:00Islamscy radykałowie usiłują narzucić Zachodowi reguły szarijatu100
  • Gra demokratyczna15 gru 2006, 15:00Unia Europejska cierpi na deficyt idei, deficyt przywództwa i deficyt optymizmu102
  • Ostatni Rosjanin15 gru 2006, 15:00W 1989 r. w sowieckiej jeszcze Rosji mieszkało 147 mln ludzi, w 2050 r. może ich tam mieszkać mniej niż 100 mln104
  • Recenzor15 gru 2006, 15:00108
  • Wencel gordyjski - Ćwierćliteratura15 gru 2006, 15:00Powieść postmodernistyczna, feministyczna, gejowska... Czy współczesna proza potrzebuje podobnych epitetów?108
  • Kobiety z La Manchy15 gru 2006, 15:00"Volver" znaczy "powrót". Pedro Almodóvar wraca z rozwibrowanego permisywnego Madrytu do prowincjonalnej La Manchy, gdzie spędził dzieciństwo. W jego nowym filmie na ziemię wraca zmarła matka (Carmen Maura), by...108
  • Lukrowane baletki15 gru 2006, 15:00Tańczyła dla Stalina i Mao Zedonga, a swoją popisową rolę "Umierającego łabędzia" wykonywała setki razy. Choć zakazywano jej wyjazdów za granicę, w obawie, by nie uciekła, paradoksalnie stała się radzieckim towarem...108
  • Smutas i Pocahontas15 gru 2006, 15:00Terrence Malick ("Cienka czerwona linia") próbował upolować jednym strzałem trzy zające. Opowiedzieć o zderzeniu cywilizacji bez powielania schematów o dobrych dzikusach i wrednych osadnikach, nakręcić wzruszający melodramat i...108
  • Nieznośna lekkość raju15 gru 2006, 15:00Literacki świat Katarzyny Grocholi jest tak cudny, że aż chciałoby się do niego wejść. Są w nim sielskie okoliczności przyrody, wspaniali, szanujący się ludzie, a pojawiające się rozterki dnia codziennego pryskają niczym bańki...108
  • Śmiech się bać15 gru 2006, 15:00Nie wiadomo, do kogo adresuje swoje książki Arkadiusz Pacholski - do wielbicieli kryminałów, czy też do amatorów prozy społeczno-obyczajowej. Druga część "Kronik polskich" próbuje być jednym i drugim. Intryga, niezbyt...108
  • Feminizm dyplomowany15 gru 2006, 15:00Bohaterki opowiadań Ingi Iwasiów nie mają łatwego życia. Pracują jako prostytutki na Bałkanach albo jako sprzątaczki w Holandii. Cierpią na alkoholizm lub raka piersi. Na próżno szukają spełnienia w związkach heteroseksualnych bądź...108
  • Ożywcza trąbka15 gru 2006, 15:00To ostatnia taka płyta. Po trzech albumach nagranych z młodymi polskimi muzykami Tomasz Stańko ogłosił, że rozstaje się z Wasilewskim (fortepian), Kurkiewiczem (perkusja) i Miśkiewiczem (kontrabas). Trębacz nie do końca porzuca smutek z...108
  • Energia kiczu15 gru 2006, 15:00Lata lecą. Jose Carreras, najmłodszy muszkieter z "trzech tenorów", ma już na karku sześćdziesiątkę i na operowej scenie pojawia się sporadycznie. Ulubiony tenor von Karajana o pięknym, choć nigdy wielkim głosie, przeżył...108
  • Bejbe i baby15 gru 2006, 15:00Paweł Rurak-Sokal, pan i władca Blue Café, pytany o tajemniczy tytuł nowej płyty, mówi coś o podróży w głąb duszy. Patetyczny banał gościł w nagraniach zespołu od początku, ale nadanie mistycznej oprawy średniej jakości...108
  • Ulubieniec Führera15 gru 2006, 15:00Salvador Dali nazwał go największym rzeźbiarzem XX wieku. Arno Breker (1900-1991) był zarazem ulubionym artystą Adolfa Hitlera. Po dojściu Führera do władzy przeniósł się z Paryża do Niemiec, gdzie realizował nazistowski program...108
  • Sielanki króla Artura15 gru 2006, 15:00Prerafaelici pragnęli raz na zawsze zerwać z akademizmem małpującym dawnych mistrzów pędzla. Nie spodziewali się jednak, że ich własne prace staną się obiektem naśladownictwa. Wystawa w Wilanowie tylko to potwierdza. Rycina...108
  • Seryjna satysfakcja15 gru 2006, 15:00Kino kona, rozdarte między efektami specjalnymi a artystycznym eksperymentem. Widz wybiera więc dobry serial112
  • Nike bezskrzydła15 gru 2006, 15:00Najpopularniejsza polska nagroda literacka odgrywa rolę stypendium dla pisarzy, których książki zalegają na księgarskich półkach116
  • Don Juan XXI wieku15 gru 2006, 15:00Mitu nie można uśmiercić, ale twórców chętnych do wykonania wyroku na słynnym hiszpańskim kochanku wciąż nie brakuje119
  • Górna półka - Wspólna misska15 gru 2006, 15:00W czasie gdy po Europie krąży widmo agresywnego islamu, po Polsce peregrynuje autobus z grupą anorektycznych panienek nazywanych najpiękniejszymi kobietami świata121
  • Ueorgan Ludu15 gru 2006, 15:00Nr 39 (205) Rok wyd. 5 WARSZAWA, poniedziałek 25 września 2006 r. Cena + VAT + ZUS + akcyza Z ostatniej chwili Pawlak pytią IV RP? W czwartek na pytanie, co dalej z koalicją, zagadkowy prezes Pawlak odpowiedział w radiu tajemniczo, że...121
  • Skibą w mur - Orgia kontrolowana15 gru 2006, 15:00Po raz kolejny urzędnicy zaglądają Polakom pod pierzynę i próbują prasować wszystkim prześcieradła122