Narządy słuchu ssaków żyjących w grupach społecznych są zazwyczaj zbudowane tak, by wyłapywać dźwięki wydawane przez innych osobników. Martinez uważa zatem, że aparat mowy hominidów z Atapuerca był przystosowany do wydawania artykułowanych dźwięków prymitywnej pramowy. Najbardziej zaskakujące jest to, że kostki ucha środkowego znalezione w Sima de los Huesos należały do osobników z gatunku Homo heidelbergensis, który żył około 350 tys. lat temu. Zmiany w narządzie słuchu naszych przodków nastąpiły zatem kilkaset tysięcy lat wcześniej niż dotychczas podejrzewano! Uczeni sądzili, że nasi przodkowie przestali wydawać z siebie nieartykułowane chrząkania oraz poświsty i nauczyli się mówić dopiero 160 tys. lat temu (wraz z rozwojem odpowiednich obszarów mózgu, które mogły analizować skomplikowany sposób porozumiewania się).
REKLAMA
Przodek z Heidelbergu Homo hedelbergensis, którego szczątki po raz pierwszy odkryto niedaleko miasteczka uniwersyteckiego Heidelberg w Badenii-Wirtembergii, pojawił się 600 tys. lat temu i był gatunkiem bardziej rozwiniętym od Homo erectus, żyjącego 1,8 mln lat temu. Homo heidelbergensis miał dużą mózgoczaszkę, która mogła pomieścić mózg tylko o 7 proc. mniejszy od mózgu współczesnego człowieka. Opanował znaczne przestrzenie w Afryce i w Europie, używał narzędzi kamiennych oraz prawdopodobnie posługiwał się oszczepem. Prawie na pewno umiał też rozniecać ogień.
Homo heidelbergensis raczej nie był przodkiem Homo sapiens, lecz innego wymarłego przedstawiciela hominidów - neandertalczyka, który żył między 250 tys. a 30 tys. lat temu. Może to oznaczać, że nauczyliśmy się mówić jeszcze wcześniej - początki mowy mogą sięgać nawet 500 tys. lat wstecz! Być może artykułowanymi dźwiękami posługiwał się już ostatni wspólny dla nas i neandertalczyka przodek. Juan Arsuaga i jego ekipa uważają, że był nim Homo antecessor, którego szczątki również znaleziono w rejonie Atapuerca, ale drzewo genealogiczne hominidów jest wciąż fragmentaryczne. Potwierdzałoby to wcześniejsze podejrzenia, że neandertalczyk też umiał mówić. W jaskini Kebarah w Izraelu odkryto szkielet (nazwany przez antropologów Mosze) z zachowaną w całości kością gnykową, która nie różni się od kości gnykowej współczesnego człowieka. Jej kształt może mieć związek z umiejętnością mowy. Być może wyjaśnią to badania wciąż prowadzone w górach Atapuerca.
Cmentarzysko hominidów Sima de los Huesos to największe w Europie skupisko szczątków hominidów. Naukowcy odkryli tam dotychczas 32 prawie kompletne szkielety Homo heidelbergensis. "Wiemy wszystko o ich życiu, jakbyśmy odkryli nieznaną grupę żyjących współcześnie ludzi" - twierdzi Juan Arsuaga. Wiele szkieletów nosiło ślady niedożywienia w dzieciństwie, artretyzmu oraz... intensywnego dłubania w zębach, które zniszczyło kość.
Sima de los Huesos nie nadawała się do mieszkania - jest ciasna, ciemna, duszna i zimna. Naukowcy podejrzewają zatem, że było to cmentarzysko, gdzie nasi przodkowie wrzucali zwłoki zmarłych. Zapewne złożono je mniej więcej w tym samym czasie, w odstępie zaledwie kilku lat, bo nigdzie na świecie nie ma tak ogromnej liczby szkieletów hominidów znajdujących się w jednej jamie. Nie wiadomo jednak, czy Homo heidelbergensis wierzył w życie pozagrobowe i świadomie grzebał zmarłych, czy też jedynie pozbywał się zwłok.
Powodem masowych zgonów hominidów mogła być epidemia. Wskazuje na to czaszka, na której widać ślady ciężkiej infekcji kości twarzy. "Większość odkrytych w jamie szkieletów należała do młodych osobników - między 11. a 20. rokiem życia; tylko trójka dożyła 30 lat. To może sugerować, że powodem ich śmierci były walki plemienne" - uważa Andrew Chamberlain, antropolog z uniwersytetu w Sheffield. Zdaniem antropologów, około 400 tys. lat temu na terenie Europy żyły różne grupy hominidów. Być może szkielety z Sima de los Huesos są pierwszym odkrytym świadectwem krwawych konfliktów między tymi grupami. Artykułowana mowa umożliwiła im działanie w grupie: wspólne polowanie, ochronę przed dzikimi zwierzętami i innymi grupami, opiekę nad dziećmi i poszukiwanie pożywienia.
Hominid orator
Narządy słuchu ssaków żyjących w grupach
społecznych są zazwyczaj zbudowane tak, by wyłapywać dźwięki wydawane przez
innych osobników. Martinez uważa zatem, że aparat mowy hominidów z
Atapuerca był przystosowany do wydawania artykułowanych dźwięków
prymitywnej pramowy. Najbardziej zaskakujące jest to, że kostki ucha środkowego
znalezione w Sima de los Huesos należały do osobników z gatunku Homo
heidelbergensis, który żył około 350 tys. lat temu. Zmiany w narządzie
słuchu naszych przodków nastąpiły zatem kilkaset tysięcy lat wcześniej
niż dotychczas podejrzewano! Uczeni sądzili, że nasi przodkowie przestali
wydawać z siebie nieartykułowane chrząkania oraz poświsty i nauczyli się
mówić dopiero 160 tys. lat temu (wraz z rozwojem odpowiednich
obszarów mózgu, które mogły analizować skomplikowany
sposób porozumiewania się).
Przodek z
Heidelbergu Homo hedelbergensis, którego szczątki po raz
pierwszy odkryto niedaleko miasteczka uniwersyteckiego Heidelberg w
Badenii-Wirtembergii, pojawił się 600 tys. lat temu i był gatunkiem bardziej
rozwiniętym od Homo erectus, żyjącego 1,8 mln lat temu. Homo heidelbergensis
miał dużą mózgoczaszkę, która mogła pomieścić mózg tylko o
7 proc. mniejszy od mózgu współczesnego człowieka. Opanował
znaczne przestrzenie w Afryce i w Europie, używał narzędzi kamiennych oraz
prawdopodobnie posługiwał się oszczepem. Prawie na pewno umiał też rozniecać
ogień.
Homo heidelbergensis raczej nie był przodkiem Homo sapiens, lecz
innego wymarłego przedstawiciela hominidów - neandertalczyka,
który żył między 250 tys. a 30 tys. lat temu. Może to oznaczać, że
nauczyliśmy się mówić jeszcze wcześniej - początki mowy mogą sięgać nawet
500 tys. lat wstecz! Być może artykułowanymi dźwiękami posługiwał się już
ostatni wspólny dla nas i neandertalczyka przodek. Juan Arsuaga i jego
ekipa uważają, że był nim Homo antecessor, którego szczątki
również znaleziono w rejonie Atapuerca, ale drzewo genealogiczne
hominidów jest wciąż fragmentaryczne. Potwierdzałoby to wcześniejsze
podejrzenia, że neandertalczyk też umiał mówić. W jaskini Kebarah w
Izraelu odkryto szkielet (nazwany przez antropologów Mosze) z zachowaną w
całości kością gnykową, która nie różni się od kości gnykowej
współczesnego człowieka. Jej kształt może mieć związek z umiejętnością
mowy. Być może wyjaśnią to badania wciąż prowadzone w górach Atapuerca.
Cmentarzysko hominidów Sima de los Huesos to
największe w Europie skupisko szczątków hominidów. Naukowcy
odkryli tam dotychczas 32 prawie kompletne szkielety Homo heidelbergensis.
"Wiemy wszystko o ich życiu, jakbyśmy odkryli nieznaną grupę żyjących
współcześnie ludzi" - twierdzi Juan Arsuaga. Wiele szkieletów
nosiło ślady niedożywienia w dzieciństwie, artretyzmu oraz... intensywnego
dłubania w zębach, które zniszczyło kość.
Sima de los Huesos nie
nadawała się do mieszkania - jest ciasna, ciemna, duszna i zimna. Naukowcy
podejrzewają zatem, że było to cmentarzysko, gdzie nasi przodkowie wrzucali
zwłoki zmarłych. Zapewne złożono je mniej więcej w tym samym czasie, w odstępie
zaledwie kilku lat, bo nigdzie na świecie nie ma tak ogromnej liczby
szkieletów hominidów znajdujących się w jednej jamie. Nie wiadomo
jednak, czy Homo heidelbergensis wierzył w życie pozagrobowe i świadomie grzebał
zmarłych, czy też jedynie pozbywał się zwłok.
Powodem masowych
zgonów hominidów mogła być epidemia. Wskazuje na to czaszka, na
której widać ślady ciężkiej infekcji kości twarzy. "Większość
odkrytych w jamie szkieletów należała do młodych osobników -
między 11. a 20. rokiem życia; tylko trójka dożyła 30 lat. To może
sugerować, że powodem ich śmierci były walki plemienne" - uważa Andrew
Chamberlain, antropolog z uniwersytetu w Sheffield. Zdaniem antropologów,
około 400 tys. lat temu na terenie Europy żyły różne grupy
hominidów. Być może szkielety z Sima de los Huesos są pierwszym odkrytym
świadectwem krwawych konfliktów między tymi grupami. Artykułowana mowa
umożliwiła im działanie w grupie: wspólne polowanie, ochronę przed
dzikimi zwierzętami i innymi grupami, opiekę nad dziećmi i poszukiwanie
pożywienia.