Rok zielonego jamnika

Rok zielonego jamnika

Berlin skapitulowałprzed dywizją autobusów Krzysztofa Olszewskiego

Trzydziestolatek Krzysztof Olszewski zabrał rodzinne oszczędności i 4 grudnia 1981 r. pojechał na tydzień do Niemiec w poszukiwaniu części zamiennych, potrzebnych mu w warsztacie samochodowym, który prowadził przy Krakowskim Przedmieściu 22/24 w Warszawie (dziś mieści się tam studencki pub). Gdy zbierał się do powrotu, w Polsce wprowadzono stan wojenny. Wrócił po 13 latach jako szef wielkiej fabryki autobusów w Berlinie, należącej do koncernu Neoplan.
- Ja i moja żona Solange nigdy nie sądziliśmy, że będziemy fabrykantami, mimo że "Ziemię obiecaną" obejrzeliśmy kilkakrotnie - śmieje się 53-letni obecnie Krzysztof Olszewski, jeden z najbogatszych Polaków. Kiedy w początku lat 90. namawiał niemieckich właścicieli Neoplana do zainwestowania w rodzącej się III RP, usłyszał, że "nie można zrobić interesu w kraju, którym rządzi związkowiec [prezydent Lech Wałęsa]". Koncern dał mu jednak wolną rękę (ale nie dał ani jednego feniga) i Olszewscy na własny rachunek otworzyli u nas przedstawicielstwo Neoplana. Niemcy nie przypuszczali, że ich menedżer usamodzielni się i w Bolechowie pod Poznaniem wybuduje fabrykę autobusów, która zdobyła prawie 40 proc. polskiego rynku autobusów miejskich, mimo konkurowania z takimi potentatami jak MAN, DAF, Volvo lub Scania. Że autobusy firmy Solaris Bus & Coach Olszewskich będą woziły pasażerów m.in. w Neapolu, Rzymie, Monachium, szwajcarskich miasteczkach, w Wilnie, Koszycach. Że polska firma zacznie wypierać zachodnich potentatów nawet z Niemiec, najtrudniejszego rynku w Europie. Tymczasem w 2004 r. wygrała ona ogromny przetarg na dostawę 260 autobusów dla Berlińskiego Miejskiego Przedsiębiorstwa Autobusowego (BVG).
- Mam tę satysfakcję, że nigdy nie pracowałem na państwowej posadzie i wszystko zawdzięczam własnej pracy - mówił 12 kwietnia uśmiechnięty Olszewski, prezes Solaris Bus & Coach, tuż po przyznaniu mu tytułu Menedżer Roku 2004. Solaris w ubiegłym roku zwiększył eksport o 117 proc., przychody - dwukrotnie, a zyski - trzykrotnie. Szef spółki z Bolechowic jest pewien, że obecny rok również będzie należał do zielonego jamnika (logo Solarisa).

Pan autobusik
Gdy stan wojenny rozdzielił małżonków (Solange dołączyła do męża prawie rok później), Olszewski w styczniu 1982 r. znalazł pracę w dopiero co otwartej nowej fabryce Neoplana w Berlinie Zachodnim i w ciągu trzech lat z szeregowego pracownika awansował na szefa zakładu. - Po roku 1990 mąż zaczął odwiedzać Polskę. Siadał za kierownicą autobusu Neoplana i jechał za Odrę, by pokazywać go szefom zakładów komunikacji w różnych miastach Polski i zachęcać ich do kupna - wspomina Solange, stomatolog po Akademii Medycznej w Warszawie, a dziś wiceprezes Solaris.
Olszewski zawsze wykazywał się ogromną determinacją i przedsiębiorczością. Żartuje, że dlatego studiował dziewięć lat, gdyż jednocześnie zarabiał, m.in. wykonując prace sezonowe w Szwecji jako roznosiciel prasy, jako instruktor narciarski w Tatrach, a od 1976 r. - mechanik samochodowy (zarobionych podczas studiów pieniędzy Olszewskim starczyło na zakup połowy udziałów w warsztacie). By ściągnąć do Niemiec dzieci, które zostały w Polsce pod opieką rodziny, Olszewscy nakłonili pracownika berlińskiego Senatu, by poprosił o interwencję w Warszawie swego kolegę ze szkolnej ławy - ówczesnego ministra spraw zagranicznych RFN Hansa-Dietricha Genschera (dopiero wówczas władze PRL wydały córce i synowi Olszewskich paszporty).
Gdy po upadku komunizmu polski rynek stanął otworem, Olszewski zwietrzył szansę. W 1994 r. sprzedał pierwszy niskopodłogowy autobus w Polsce (kupił go warszawski MZK). Prawdziwym przełomem było pozyskanie dwa lata później kontraktu na dostawę 50 autobusów dla Poznania. Władze miasta postawiły warunek: pojazdy musiały zostać wyprodukowane w Wielkopolsce. - Wynająłem halę produkcyjną w Bolechowie, zatrudniłem ludzi, i tak biuro handlowe przekształciło się w fabrykę Neoplana - mówi Olszewski.

Genialny składak
W 1999 r. zatrudnieni przez Olszewskiego inżynierowie stworzyli pierwszy własny autobus niskopodłogowy, bo niemieckie neoplany nie sprawdzały się na naszych drogach. Tak narodziła się marka Solaris. Niemiecki koncern miał wówczas w bolechowskiej fabryce 30 proc. udziałów; w 2001 r. Olszewscy odkupili je i przemianowali firmę na Solaris Bus & Coach sp. z o.o. Dziś firma testuje układy hamulcowe, skrzynie biegów, układy kierownicze i silniki różnych koncernów, decydując, które z nich najlepiej pasują do konstrukcji danego solarisa. Projekty modeli tworzą biura projektowe, wyłonione w konkursach ofert. Tak powstaje "składak" idealny, który łączy w sobie najlepsze dostępne na rynku technologie. I do tego bije konkurentów ceną, mimo że solaris czasem aż 70 proc. części do swoich autobusów zamawia u zachodnich producentów, których autobusy... walczą z Solarisem o rynki. Groźby handlowego bojkotu ze strony rywali nie ma, bo w końcu oni także zarabiają, sprzedając Solarisowi swe podzespoły. Ograniczeni zaś strukturą własnych koncernów, mogą wybierać do swoich pojazdów tylko części określonych kooperantów (nie zawsze najlepsze). Krótko mówiąc, Olszewski zwyczajnie pobił rywali ich własnymi podzespołami.

Jazda polska
Olszewski dwoi się i troi, by spełnić życzenia nabywców autobusów Solaris. Kiedyś autobusy podstawił nie zdającym sobie z niczego sprawy kibicom Legii, by sprawdzić, czy pojazdy są wystarczająco odporne na działanie wandali. Wróciły zdemolowane, ale opłaciło się. Dzięki "testowi" zmieniono lampy na suficie na podświetlany sufit, którego nawet kibice nie byli w stanie zniszczyć. - Tego rozwiązania gratulował mi prezes Mercedesa. I zaczął stosować w swoich autobusach - chwali się Olszewski.
Elastyczność Solarisa pozwala zaoferować każdemu klientowi taki miejski autobus, jaki on sobie życzy. Dodatkowe fotele dla kontrolerów biletów, toalety, napęd na gaz skompresowany - nie ma zleceń, których polska spółka nie podejmuje. W 2004 r. Solaris Urbino 12 - w ocenie dziennikarzy motoryzacyjnych z dwunastu krajów Europy - znalazł się na drugim miejscu wśród najlepszych autobusów miejskich na kontynencie (z MAN-em przegrał jednym punktem). W 2004 r. Solaris sprzedał 489 pojazdów, w tym aż 75 proc. klientom zagranicznym. Na ten rok Olszewski przyjął już zamówienia na ponad tysiąc autobusów, czyli ponad 5 proc. całego europejskiego rynku! By pozyskać pieniądze na rozbudowę zakładów w Bolechowie i Środzie Wielkopolskiej, w 2005 r. Olszewscy chcą wprowadzić część akcji spółki na giełdę. Pieniądze pozwolą na wykorzystanie szansy ekspansji w Niemczech, jaką stworzyło zwycięstwo w berlińskim przetargu. Jeśli Olszewskiemu się powiedzie, trzeba będzie nieco uaktualnić słowa dawnego hitu zespołu Big Cyc: "Berlin Zachodni, Berlin Zachodni, tam stoi solaris co drugi chodnik".



Najlepsi z najlepszych
Finaliści konkursu Menedżer Roku 2004 i wyniki finansowe ich firm


Zdzisław INGIELEWICZ
prezes Firmy Chemicznej Dwory
Z przestarzałych w końcu lat 90. zakładów chemicznych Dwory zrobił nowoczesną giełdową spółkę, która pozyskała takich klientów, jak Michelin lub Bridgestone/Firestone. Dzięki inwestycjom wartym 550 mln zł Dwory stały się m.in. drugim producentem kauczuków w Europie.








Grzegorz WINOGRADSKI
prezes Unimilu
Pod wodzą Winogradskiego spółka Unimil z Dobczyc dokonała rzeczy bez precedensu na naszym rynku: przejęła swego dotychczasowego właściciela - niemiecki koncern Condomi. Obecnie Unimil jest największym producentem prezerwatyw w Europie.








Sławomir FRĄCKOWIAK
prezes Opoczna SA
Frąckowiak w firmie Opoczno przeszedł wszystkie szczeble kariery, by w 1999 r. zostać jej prezesem. Przeprowadził spółkę przez proces prywatyzacji i uczynił z niej największego producenta płytek i terakoty w Europie Środkowej. W 2005 r. Opoczno ma zadebiutować na giełdzie.








Janusz NIEDŹWIECKI
prezes Apatora
Gdy w 2000 r. został prezesem toruńskiego Apatora (producent urządzeń pomiarowych i łącznikowych), firma znajdowała się w trudnej sytuacji finansowej. Postawił ją na nogi i zbudował liczącą siedem spółek grupę kapitałową, która zdobywa ważne kontrakty (na przykład na dostawę liczników dla niemieckiego E.ON).








Józef WANCER
prezes Banku BPH
Przeprowadził trudną operację fuzji banków BPH i PBK (była następstwem połączenia się zagranicznych właścicieli obu banków - HVB i BACA), w wyniku czego powstał Bank BPH, trzeci co do wielkości bank w Polsce o aktywach w wysokości około 50 mld zł.










PAWEŁ WYRZYKOWSKI
prezes Pfleiderer Grajewo
W ubiegłym roku producent płyt MDF i HDF z Grajewa osiagnął rekordowe wyniki. Spółka, dotychczas jedna z kilku polskich firm należących do niemieckiego Pfleiderera, przejmuje od swego inwestora pozostałe firmy i zostanie dominującym podmiotem grupy w Polsce i Rosji. Chce teraz podbić wschodni rynek dzięki własnej fabryce wybudowanej w Nowogrodzie Wielkim.








Menedżerowie Roku

2003 - Zbigniew Drzymała - prezes Inter Groclin Auto
2002 - Jarosław Myjak - wówczas prezes grupy Commercial Union Polska
2001 - Jarosław Józefowicz - prezes Toruńskich Zakładów Materiałów Opatrunkowych SA
2000 - Janusz Szlanta - wówczas prezes Stoczni Gdynia
1999 - Jan Kryjak - prezes Zakładów Metali Lekkich Kęty SA
1998 - Maciej Grelowski - prezes Orbisu SA
1997 - Konrad Jaskóła - wówczas prezes Petrochemii Płock SA
1996 - Bogusław Madera - wówczas prezes elmera Rzeszów

Konkurs o tytuł Menedżer Roku po raz dziewiąty zorganizowało Stowarzyszenie Menedżerów w Polsce (SMP).
W jury tegorocznej edycji konkursu zasiadali: prof. Krzysztof Obłój, dyrektor Międzynarodowego Centrum Zarządzania UW; Marek Król, redaktor naczelny "Wprost"; Janusz Lewandowski, poseł PO; Wiesław Rozłucki, prezes Warszawskiej Giełdy Papierów Wartościowych; Waldemar Tevnell, prezes Bonnier Business sp. z o.o., wydawca dziennika "Puls Biznesu"; prof. Witold Orłowski, doradca prezydenta RP ds. ekonomicznych; Ryszard Bociong, honorowy prezes SMP; Sławomir Majman, przewodniczący rady SMP; Krzysztof Mężykowski, członek rady SMP Leon Warecki, wiceprzewodniczący rady SMP
Okładka tygodnika WPROST: 16/2005
Więcej możesz przeczytać w 16/2005 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 0

Czytaj także