Wydarzenie tygodnia

Wydarzenie tygodnia

Bezwzględny i piekielnie inteligentny Acheron Hades wykrada literackich bohaterów z oryginalnych rękopisów klasyki brytyjskiego piśmiennictwa

  • Intymność oglądania
    Gdy Andre Kertesz był chłopcem, na strychu znalazł podręcznik fotografii. Wtedy postanowił, że zostanie fotografikiem. Kiedy jednak zmarł jego ojciec, najpierw uczęszczał do akademii handlowej, a później pracował na budapeszteńskiej giełdzie. Urodzony na Węgrzech Kertesz zawsze uważał się za realistę i dokumentalistę. Na trzy lata przed II wojną światową wyjechał do Nowego Jorku i tam pracował dla "Harper's Bazar", "Look" i "Vogue". Mimo że nie ma go wśród żywych od dwudziestu lat, dotychczas nie mieliśmy okazji oglądać prac Kertesza w Polsce. Sprowadzone do Poznania z paryskiej kolekcji Jeu de Paume fotografie pochodzą z cyklu "Intymność czytania" (artysta wytrwale robił je przez 69 lat). Aparatem Leica udało mu się utrwalić intymny świat ludzi zatopionych w lekturze: w parkach, na ławkach w restauracjach. Wszyscy wyglądają na nieobecnych, wręcz odrealnionych - i dobrze, bo przecież człowiek pochłonięty lekturą przebywa w zupełnie innym świecie. Miłośnicy twórczości Kertesza mogą mieć niedosyt, bo zabrakło najsłynniejszych zdjęć artysty, takich jak "Widelec", "Schody" (za które kolekcjonerzy płacą po 36 tys. euro), a także portretów przyjaciół artystów: Chagalla czy Mondriana. Ale i bez tych zdjęć wystawa jest pierwszorzędna.

    Łukasz Radwan
    Andre Kertesz: "Intymność czytania", CK Zamek, Poznań, do 3 maja 2005

  • Muzyka DVD

    10 x 10
    Wytwórnia Universal Music zdecydowała się uporządkować zbiory teledysków swych wykonawców i uruchomiła projekt "The Universal Masters DVD Collection". To seria płyt, na których można znaleźć po dziesiątce najlepszych klipów danego artysty. W pierwszej partii pojawili się artyści, których przede wszystkim kojarzą dzisiejsi trzydziestolatkowie: Tears For Fears, Nik Kershaw, Motley Crue, ale również Ace of Base, Bic Country czy Kool & The Gang. Oprócz nich swoje płyty mają już Del Amitri, Semisonic, Shed Seven i Style Council. Taki skład sprawia, że zróżnicowanie muzyczne kolekcji jest ogromne - od ostrego rocka przez melodyjny new romantic po lekki brit-pop. A fani teledysków jako formy sztuki mają sto nowych filmików do kolekcji.
    Iga Nyc
    "The Universal Masters DVD Collection", Universal

  • Krótko po Wolsku

    Według Św. Malachiasza
    W najbliższych dniach, a może godzinach, odbędzie się test na prawdziwość proroctwa św. Malachiasza. Bukmacherzy (może w tej sytuacji winno się pisać cokolwiek świętokradczo Bóg-macherzy) przyjmują zakłady - i co ciekawe, najwięcej obstawia wybór papieża Murzyna. Najczęściej - Nigeryjczyka, urodzonego w dodatku jako poganina. Jeśli wygra, przyszłość, wedle proroctwa, wygląda dość ciemno - globalny Armagedon i upadek Kościoła bliski, bo po nim będzie już tylko "Piotr II Rzymianin", pasący owieczki na gruzach Rzymu i koniec świata. Warto zauważyć w tym momencie fakt, że kardynałowie też znają proroctwo i nic trudnego, jak się mu podporządkować. Tylko co potem? Jeśli mimo wyboru końca świata na będzie?
    A jak Murzyn nie wygra? Nie oznacza to bynajmniej kompromitacji XII-wiecznego proroka, autora "Listy papieży", która przez osiem stuleci z grubsza się zgadzała. Po pierwsze, określenie "de glorie olivae" (z chwały oliwki) przy przedostatnim pontifeksie nie musi oznaczać wcale czarnoskórego biskupa Rzymu. Może sugerować jego oliwkową cerę, oliwkę w herbie, nazwisko - np. Olivarez lub imię Olivio. Może też on pochodzić z kraju, gdzie rosną oliwki, a więc z Włoch, albo może się wywodzić z rodziny zajmującej się uprawą tej rośliny lub produkcją sardynek... Czyli pewności nadal nie będzie. Niezależnie od wyników i ich interpretacji, wiary lub niewiary w to, że żyjemy w Czasach Przedostatnich, na wszelki wypadek proponuję sobie i innym żyć przyzwoiciej, mądrzej i godniej niż do tej pory. To akurat nigdy nie zaszkodzi
    Marcin Wolski

  • Książka

    Umrzeć dla literatury
    Bezwzględny i piekielnie inteligentny Acheron Hades wykrada literackich bohaterów z oryginalnych rękopisów klasyki brytyjskiego piśmiennictwa. Najpierw znika manuskrypt "Marcina Chuzzlewita" Karola Dickensa, potem porwana zostaje uwielbiana przez Anglików Jane Eyre (tytułowa bohaterka powieści Charlotte Bronte). Śmierć dla dobra literackiego dziedzictwa - to ryzyko wpisane jest też w misję dzielnej i błyskotliwej detektyw Thursday Next, której ojciec nielegalnie podróżuje w czasie, roztacza wizję alternatywnych światów, a nawet zna autorstwo dramatów przypisywanych Szekspirowi (i nie jest to ani Bacon, ani Marlow, ani de Vere!). Pierwsza część przygód dzielnej Thursday to prawdziwa postmodernistyczna mieszanka - zarówno na poziomie fabularnym, jak i gatunkowym. Po części jest to thriller s.f., po części kryminał, powieść z elementami tragifarsy i romansowym happy endem. A przede wszystkim jest to świetna zabawa, dla tych, którzy lubią intertekstualne gry i łatwo dają się ponieść wyobraźni.
    Marta Sawicka
    Jasper Fforde: "Porwanie Jane E.", Znak

  • Muzyka

    Kali i pokemony
    Nareszcie na polskiej scenie muzycznej pojawił się następca wysłużonych tekściarzy, takich jak Kazik Staszewski czy Maciej Maleńczuk. Artysta występujący pod pseudonimem Kali (na co dzień Bartek Kalinowski) bacznie obserwuje rzeczywistość i opisuje ją w długich, acz wpadających w ucho tekstach. I teksty są tu najważniejsze, a muzyka nagrana przez towarzyszący mu zespół Biała Kiełbasa jest tylko tłem. Bartek w swoich satyrycznych lirykach nie omija żadnych tematów: polityki, tirówek, transwestytów, a nawet Chemicznego Alego z Iraku. Największy sukces osiągnęły otwierające płytę "Pokemony", które "walą z każdej strony" - to kpina ze stereotypu łysego maczo.
    Iga Nyc
    Kali: "Schizo", Kasen
Okładka tygodnika WPROST: 16/2005
Więcej możesz przeczytać w 16/2005 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 0

Spis treści tygodnika Wprost nr 16/2005 (1168)


ZKDP - Nakład kontrolowany