Tarta jest grzechu warta

Tarta jest grzechu warta

Ta forma zapiekanki jest nad Wisłą wciąż jeszcze mało znana, choć znakomicie odpowiada gustom Polaków
Drogi Przyjacielu!

Zajadam właśnie przepyszną tartę z porami i myślę sobie, że tarty mają u nas dużą przyszłość. Mogą być słodkie lub wytrawne - mnie chodzi przede wszystkim o te drugie. Mogą mieć najrozmaitsze smaki - jarskie, mięsne, rybne i nabiałowe - ale podstawą farszu jest zawsze śmietana rozbita z jajkami, podprawiona gałką muszkatołową.
Ta forma zapiekanki jest nad Wisłą wciąż jeszcze mało znana, choć znakomicie odpowiada gustom Polaków. Co więcej, chociaż wybitnie delikatesowa, jest tania i łatwa w wykonaniu. Podstawowe kruche ciasto jest najprostsze ze wszystkich. Dobrze tylko mieć formę do tarty, ale można ją bez trudu znaleźć na półkach z przyborami kuchennymi.
I cóż za bogactwo odmian: serowa, cebulowa, porowa, szpinakowa, grzybowa, pomidorowa, szparagowa, szynkowa, drobiowa, rybna, rakowa, krabowa i Bóg wie, co jeszcze, łącznie z kombinacjami.
Ta różnorodność w ramach jednej stałej formy ciasta i nadzienia przypomina pizzę, ale w smaku i - zwłaszcza - konsystencji jest całkiem odmienna. Cienkie, łatwo kruszące się w kontakcie z zębami ciasto i miła dla podniebienia gęsta beszamelowa masa to poważna alternatywa dla pizzojadów. No i dlatego ma u nas przyszłość.
Słodkie tarty też są fajne. Lubię zwłaszcza owocowe - w kruchej formie świeże maliny na waniliowym kremie budyniowym, mniam! Z tym że w wypadku owocowych wolę dużo mniejsze kółeczka, czyli tartaletki.
Tymczasem pa, bo lecę upiec tartę z móżdżkiem, który właśnie udało nam się kupić.

Bikont Kruchy
z Beszamelowym Móżdżkiem


Przyjacielu!

Chyba najgorszy obiad, jaki zdarzyło mi się w życiu jeść, odbył się w pewnej instytucji północnoamerykańskiej w Polsce. Gospodarze podali zimną pizzę, zamówioną najwyraźniej kilka godzin wcześniej, oraz dietetyczną colę w puszkach. Piszę o tym, bo przecież wystarczyło, by miast pizzy podali tartę - która w wielu wersjach i na zimno się doskonale sprawdza - a zamiast coli po kieliszeczku wina, by z otchłani kulinarnego barbarzyństwa wznieść się na poziom kuchennej poprawności. To rzeczywiście dziwne, że właściciele naszych barowych przedsięwzięć, katujący na miliony sposobów placki wynalezione w Neapolu, nie wpadli na pomysł pieczenia tart. Ich ojczyzną jest północna Francja, a tamtejsza kuchnia znacznie bliższa jest masowym polskim gustom niż ekstremalnie śródziemnomorskie południe Włoch. Tymczasem nasi uparli się, by mordować pizze, kładąc na nie tak kuriozalne dodatki, jak kiełbasa, boczek czy też kiszona kapusta, a wystarczyłoby pogrzebać w annałach kuchni alzackiej, lotaryńskiej czy sabaudzkiej, by odnaleźć pokrewne naszym smakom przepisy. Tarta, quiche czy też flamiche różnią się nieco od siebie (na przykład flamiche robi się na cieście drożdżowym), ale Polacy z łatwością by je wszystkie pokochali, pod warunkiem wszakże że ktoś dałby im wcześniej spróbować.
Sprawę dodatkowo ułatwia to, że zarówno ciasto francuskie, jak i kruche można bez problemu kupić. Wypadałoby zatem powtórzyć za poetą: czy myśmy to jacy tacy, więcej tart a mniej pizzy, a wszystko będzie cacy.

Uściski!
RM


Quiche po sabaudzku (podaje Robert Makłowicz)
350 g gotowego kruchego ciasta, 1 łyżka musztardy dijońskiej, 100 g wędzonego surowego boczku lub bekonu, 1 średnia cebula, 3 jajka, szklanka śmietany, 150 g sera gruyer, sól, pieprz, gałka muszkatołowa
Ciasto cienko rozwałkować, wyłożyć nim formę do tarty o średnicy 23 cm, ciasto ponakłuwać widelcem, przykryć pergaminem lub folią metalową, obciążyć ziarnami fasoli, włożyć do piekarnika nagrzanego do 200ŃC., piec 15 min. Lekko przestudzić, nasmarować ciasto musztardą, piec bez przykrycia 5 min. w piekarniku nagrzanym do 180ŃC. Na patelni zrumienić pokrojony w kostkę boczek, zdjąć z patelni, odsączyć na papierowym ręczniku, większość tłuszczu zlać z patelni, na pozostałym udusić do lekkiego zrumienienia pokrojoną w drobną kostkę cebulę. Jajka ubić ze śmietaną, doprawić solą, świeżo startymi pieprzem oraz gałką muszkatołową. Podpieczony placek posypać połową grubo startego lub pokrojonego w kosteczkę sera, na tym ułożyć cebulę i boczek, resztę sera, zalać masą jajeczno-śmietanową, zapiec od góry, aż wierzch się ładnie zrumieni. Podawać na ciepło.

Chyba najgorszy obiad, jaki zdarzyło mi się w życiu jeść, odbył się w pewnej instytucji północnoamerykańskiej w Polsce. Gospodarze podali zimną pizzę, zamówioną najwyraźniej kilka godzin wcześniej, oraz dietetyczną colę w puszkach. Piszę o tym, bo przecież wystarczyło, by miast pizzy podali tartę - która w wielu wersjach i na zimno się doskonale sprawdza - a zamiast coli po kieliszeczku wina, by z otchłani kulinarnego barbarzyństwa wznieść się na poziom kuchennej poprawności. To rzeczywiście dziwne, że właściciele naszych barowych przedsięwzięć, katujący na miliony sposobów placki wynalezione w Neapolu, nie wpadli na pomysł pieczenia tart. Ich ojczyzną jest północna Francja, a tamtejsza kuchnia znacznie bliższa jest masowym polskim gustom niż ekstremalnie śródziemnomorskie południe Włoch. Tymczasem nasi uparli się, by mordować pizze, kładąc na nie tak kuriozalne dodatki, jak kiełbasa, boczek czy też kiszona kapusta, a wystarczyłoby pogrzebać w annałach kuchni alzackiej, lotaryńskiej czy sabaudzkiej, by odnaleźć pokrewne naszym smakom przepisy. Tarta, quiche czy też flamiche różnią się nieco od siebie (na przykład flamiche robi się na cieście drożdżowym), ale Polacy z łatwością by je wszystkie pokochali, pod warunkiem wszakże że ktoś dałby im wcześniej spróbować. Sprawę dodatkowo ułatwia to, że zarówno ciasto francuskie, jak i kruche można bez problemu kupić. Wypadałoby zatem powtórzyć za poetą: czy myśmy to jacy tacy, więcej tart a mniej pizzy, a wszystko będzie cacy.
Okładka tygodnika WPROST: 16/2005
Więcej możesz przeczytać w 16/2005 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 0

Spis treści tygodnika Wprost nr 16/2005 (1168)


ZKDP - Nakład kontrolowany