Afera kłodzka nie schodzi z nagłówków w prawicowych mediach. 41-letnia Kamila L. została skazana na sześć i pół roku więzienia za nieudzielenie pomocy małoletniej ofierze gwałtów oraz znęcanie się nad zwierzętami. Jej były mąż Przemysław l. wcześniej usłyszał wyrok 25 lat więzienia za ciężkie przestępstwa seksualne wobec dzieci.
Afera kłodzka. Monika Wielichowska o Kamili L.
Dziennikarze mocno podgrzewają temat, ponieważ Kamila L. to była działaczka dolnośląskiej Platformy Obywatelskiej. Monika Wielichowska, której wspólne zdjęcia z Kamilą L. można znaleźć w sieci, wydała oświadczenie, w którym zapewniła, że „nie utrzymywała z kobietą żadnych poważnych relacji”.
PiS chce odwołać Monikę Wielichowską
Dodała, że polityczka nigdy nie była jej asystentką. Te wyjaśnienia nie usatysfakcjonowały polityków PiS, którzy domagają się odwołania wicemarszałkini Sejmu ze stanowiska.
– Widzimy mnóstwo zdjęć z różnych prywatnych wydarzeń, gdzie panie, ewidentnie ze sobą współpracują a później czytamy oświadczenie, z którego ma rzekomo wynikać brak jakichkolwiek prywatnych kontaktów. To jest absolutnie kuriozalne wyjaśnienie – ocenił poseł PiS Michał Woś.
Ostre sceny w TV Republika. Nerwowa reakcja polityka KO
Sprawą postanowiła zainteresować się Telewizja Republika. Reporter stacji usiłował dopytywać Monikę Wielichowską o relacje z Kamilą L. Janusz Życzkowski biegł za polityczką, prosząc o komentarz. Wicemarszałkini Sejmu zignorowała pracownika stacji Tomasza Sakiewicza.
Głos zabrał natomiast idący obok Piotr Borys. – Tam są dzieci, które trzeba chronić. Rozumie pan? – zwrócił się polityk do reportera. – My nie mówimy o dzieciach. Ja jestem w kontakcie z rodziną i rodzina chce wyjaśnienia tej sprawy, chce nagłośnienia tej sprawy. Pani marszałek, proszę powiedzieć, dlaczego milczy pani w tej sprawie? Czy może pani stanąć przed kamerami i odpowiadać na te wszystkie pytania? – ripostował Janusz Życzkowski.
Po tym jak reporter zapytał, czy „Monika Wielichowska podarowała psa Kamili L”., politykowi puściły nerwy. – Jest pan ohydny – rzucił w stronę Janusza Życzkowskiego. – Ja nie jestem ohydny. Proszę mnie nie bić. Stosuje pan przemoc fizyczną, uderzył mnie pan. Proszę tego nie robić – grzmiał przedstawiciel TV Republika po tym, jak polityk zdecydowanie stanął przed nim, próbując nie dopuścić do Moniki Wielichowskiej.
Czytaj też:
Kluczowe głosowanie ws. TVN. W tle sensacyjny scenariuszCzytaj też:
Absurd w TV Republika. Wampirze zęby dla Żurka i zderzenie z maszyną czyszczącą
