Mimo że od oficjalnego zgłoszenia kandydatury Macieja Berka do Trybunału Konstytucyjnego minęło już kilka tygodni, sprawa nie schodzi z nagłówków. Słowa krytyki płyną ze środowiska prawniczego, które zarzuca obecnej władzy, że zerwała z głoszonymi przez siebie hasłami o tym, że TK należy odpolitycznić.
I chociaż eksperci podkreślają, że nie mają żadnych zarzutów do kompetencji Berka, to fakt, że jeszcze kilka tygodni temu był ministrem ds. wdrażania polityki rządu, a premier Donald Tusk nazywał go swoją „prawą ręką”, wywołuje duże kontrowersje. Emocje są wyczuwalne także na sejmowych korytarzach.
Maciej Berek do TK? Krzysztof Szczucki: To zły wybór
– To zły wybór. To jest polityk. Kiedyś kandydował do Sejmu, był członkiem rządu, był prawą ręką Donalda Tuska. Na pewno nie idzie tam niczego naprawiać, niczego porządkować, tylko ewentualnie potęgować chaos, który w TK już od dłuższego czasu funkcjonuje – komentuje dla „Wprost” Krzysztof Szczucki (Klub Parlamentarny Rozwój Plus).
Przykładów politycznych transferów do Trybunału Konstytucyjnego jest więcej. W tym kontekście często przytaczane jest nazwisko Krystyny Pawłowicz. – Wielu polityków było wcześniej w Sejmie, a później w TK. Ale standardy miały się zmienić. Sami rządzący to proponowali, a teraz się z tego wycofują. My się absolutnie na to nie zgadzamy. Uważam, że TK powinien być zbudowany od nowa – dodaje nasz rozmówca.
– Część z nas, z klubu Rozwoju Plus, w ogóle w tamtych sprawach nie głosowała, bo nie była w parlamencie. Ja od lat krytykuję to, co w TK robiło także PiS, więc mamy tutaj zielone światło, żeby z podniesioną głową oceniać to, co dzieje się w TK. A trzeba go po prostu zbudować od początku – powtarza poseł.
Wrze ws. kandydatury Macieja Berka. „Rządzący storpedowali działalność TK”
Marcin Ociepa (Klub Parlamentarny Prawo i Sprawiedliwość) uważa, że kandydaturę Macieja Berka do TK trzeba odbierać jako „kwintesencję PO”. Pytany o to, czy KO nie powiela działań PiS, odpowiada: „Nie tylko. Niemal w każdej kadencji wybierano sędziów TK czy to z ław poselskich, czy samorządowych, generalnie z grona polityków. Pamiętajmy, że TK to nie jest sądownictwo powszechne, w wielu krajach tak po prostu jest”.
– Większym problemem niż Maciej Berek w TK jest dla Polek i Polaków Koalicja Obywatelska, która ich okłamała. Najpierw okłamywała, że PiS nie miał prawa kierować parlamentarzystów do TK. Powiadam: takie przypadki były w przeszłości i w Polsce, i w Europie. A teraz mamy do czynienia z sytuacją, w której sami wysyłają Macieja Berka – mówi Ociepa.
– Ważniejsza jest tutaj hipokryzja PO, która okłamywała Polaków i teraz znowu ich okłamuje, że Berek idzie ratować TK. Przypominam, że rządzący storpedowali działalność TK, przestali go uznawać. I muszą ponieść za to konsekwencje – ostrzega nasz rozmówca.
O tym, że w przypadku kandydatury Macieja Berka jest wiele wątpliwości, mówi w rozmowie z „Wprost” Grzegorz Płaczek (Klub Poselski Konfederacja). – TK jest bardzo wrażliwym organem i wydaje się, że to nie jest organ, w którym powinni zasiadać politycy. Niezależnie od tego, czy mają kompetencje, czy nie – zaznacza nasz rozmówca. Jak przyznaje, chociaż temat był podnoszony w czasie posiedzenia klubu Konfederacji, sam jeszcze nie podjął decyzji, czy podniesie rękę za wspomnianą kandydaturą.
