Czuły barbarzyńca

Czuły barbarzyńca

Nigdy się nie poddaje i zawsze wraca po swoje. Właściwie już wrócił – został marszałkiem Sejmu. Czy Grzegorz Schetyna zdecyduje się na wojnę z premierem?
Niedziela, wieczór wyborczy kandydata PO. Godzina po ogłoszeniu wyników. Zadowolony Bronisław Komorowski delektuje się drugą tego wieczoru szklanką whisky. Kilkanaście metrów dalej Donald Tusk prowadzi rokowania, sonduje kolejnych polityków PO w sprawie kandydatury Ewy Kopacz na Marszałka Sejmu.

Poniedziałek. Na taras Belwederu, na którym od kilkunastu minut czekają członkowie kierownictwa Platformy, wchodzą spóźnieni Komorowski i Tusk. – Zamierzam w tym tygodniu złożyć mandat poselski. Na stanowisko Marszałka Sejmu rekomenduję Grzegorza Schetynę –  rozpoczyna posiedzenie zarządu Komorowski. Tusk milczy. Po raz pierwszy w historii PO to nie przewodniczący partii proponuje obsadę tak wysokiego stanowiska.

Odpowiedź na pytanie, jak do tego doszło, zna Grzegorz Schetyna, który prosto z niedzielnego wieczoru wyborczego pojechał do rezydencji Donalda Tuska przy ul. Parkowej. Rozmawiali trzy godziny, do 1.15 w nocy. Schetyna tłumaczył premierowi, że może być problem z wyborem Ewy Kopacz. Kandydatura minister zdrowia ostatecznie upadła kilkanaście godzin później w czasie spotkania Tusk – Komorowski, prezydent elekt opowiedział się za Schetyną. Okazało się, że jest z nim po słowie. Tusk musiał ustąpić. W ten sposób w Platformie narodził się nowy triumwirat – z premierem w mniejszości, prezydentem w roli języczka u wagi i marszałkiem jako głównym rozgrywającym.

Tę zaskakującą hierarchię potwierdziła sejmowa debata przed wyborem nowego marszałka. –  Drogi Grzegorzu, pozwól, że w twoim imieniu zadedykuję ten twój wielki sukces twojej mamie Danucie i śp. ojcu Zbigniewowi, twemu bratu, tym wszystkim, którzy uczyli cię miłości do Polski i potrzeby poświęcenia dla Polski – zachwalał kandydaturę Schetyny Tusk.

Sam Schetyna po  wyborze był oszczędny w słowach. Poprosił o współpracę tych, którzy byli przeciw, i podziękował… Bronisławowi Komorowskiemu. Kiedy posłowie PiS zaczęli złośliwie upominać się o Tuska, Schetyna rzucił: „Chciałbym podziękować panu premierowi za osobisty wątek w wystąpieniu przed głosowaniem".

Już dawno powinienem się ciebie pozbyć
To było coś więcej niż przyjaźń. Kiedy w poprzedniej kadencji Tusk zamykał się w swoimgabinecie z Janem Rokitą, Schetyna kipiał z zazdrości i snuł się pod drzwiami, czekając na koniec rozmowy. Kiedy tuż przed wyborami w 2007 r. Tusk postanowił usunąć Rokitę z listy wyborczej, Schetyna był w siódmym niebie. Wyrok miał zostać wykonany na zarządzie partii, o którym telefonicznie informował wszystkich Schetyna. Kiedy jeden z członków zarządu spytał go, skąd ten pośpiech, odpowiedział niespotykanie ciepłym jak na siebie głosem: – Dziś jest ten dzień. –  Jaki dzień? – dopytywał polityk. – Dzień, w którym to zrobimy – odparł wyraźnie ukojony Schetyna. Nic dziwnego, właśnie miał się pozbyć wroga nie tylko politycznego, lecz także osobistego. Stawką była przyjaźń z  Donaldem, do dziś nazywanym przez córkę Schetyny wujkiem.

Trudno dokładnie określić, kiedy relacje z premierem zaczęły się psuć. Pierwsze pęknięcie było widoczne od razu po wyborach w 2007 r., kiedy Schetyna fortelem wszedł do rządu. Wszyscy wiedzieli, że numerowi dwa Platformy marzy się fotel szefa MSWiA, ale Tusk postanowił zostawić go w Sejmie w  roli szefa klubu PO. – Premierowi się nie odmawia. Zgodziłem się objąć tekę ministra spraw wewnętrznych i wicepremiera – zablefował wtedy przed dziennikarzami Schetyna, zorientowawszy się w tych planach. Tusk tego nie sprostował. Szefem klubu został więc Zbigniew Chlebowski, który do  ostatniej chwili wierzył, że będzie ministrem finansów. Kiedy dowiedział się, że zostaje w Sejmie, miał łzy w oczach.

Być może w tej historii ze  Schetyną nie było żadnego podtekstu, niewykluczone, że Tusk naprawdę sądził, że jego przyjaciel lepiej sprawdzi się jako szef klubu. A już na  pewno chciał, żeby tak wyglądało, bo w prywatnych rozmowach wielokrotnie deklarował, że po wyborach prezydenckich Schetyna zajmie jego miejsce. Zawsze robił to mimochodem, jakby sugerując, że jego odejście z rządu to  naturalna kolej rzeczy. – Rozmawiajcie z Grzegorzem, wtedy to już on będzie prowadził te sprawy – odpowiadał, gdy na spotkaniach przy winie współpracownicy pytali go o pomysł na utrzymanie koalicji w końcówce kadencji.

Między Tuskiem a Schetyną na dobre zaczęło zgrzytać w 2009 r. Do ostrej wymiany zdań doszło w lutym podczas narady w sprawie ówczesnego ministra sprawiedliwości Andrzeja Czumy. „Polityka" opisała wtedy historię jego amerykańskich długów. – Płacimy za twoją decyzję. Trzeba było go zdymisjonować – skomentował spadek notowań PO Schetyna. –  Wyrzucić, tak? – odburknął Tusk. – Mam ci przypomnieć, ile było tekstów o tobie? Gdybym się czymś takim kierował, to ciebie już dawno powinienem się pozbyć.

Wszystko runęło na początku października, kilka dni po  ujawnieniu przez „Rzeczpospolitą" stenogramów z afery hazardowej. Schetyna poległ od własnej broni. Podczas spotkania z Tuskiem opierał się dymisji, ale musiał jechać do TVN 24 i premier obiecał, że dokończą rozmowę później. Tyle że nie było już do czego wracać. Tak jak Tusk usłyszał w telewizji, że Schetyna będzie wicepremierem, tak Schetyna, wchodząc do studia, dowiedział się, że właśnie został odwołany.

Ale czy ty kochasz Platformę?
Gdyby porównać polityczną rzeczywistość do znanego filmu „Kasyno" Martina Scorsese, to Grzegorzowi Schetynie byłoby najbliżej do Nicky’ego Santora, którego grał genialny Joe Pesci. – Jeśli pokonałeś go na pięści, wracał z kijem. Jeśli pokonałeś go na noże, wyciągał spluwę. A  jeśli pokonałeś go na spluwy, powinieneś go zabić... ponieważ nie da ci spokoju i będzie ciągle wracał – charakteryzował Nicky’ego jeden z  bohaterów filmu. Tego brutalnego opisu nie da się oczywiście przełożyć na język polityki. Ale Schetynę i Santora łączy jedno: nigdy się nie  poddają i zawsze wracają. Tusk przekonuje się dziś o tym na własnej skórze. – Od afery hazardowej ich relacje przypominają walkę bokserów. Po dymisji Grzegorz wylądował na deskach. Był liczony, ale się podniósł. Odrobił straty i dziś nawet prowadzi na punkty – twierdzi jeden z  czołowych polityków Platformy.

W tym porównaniu nie ma cienia przesady. Kiedy zdymisjonowany wicepremier szedł na zesłanie do Sejmu, mówiło się, że to początek jego końca. Posłowie PO bali się z kolei, że w klubie zapanuje zamordyzm. Bo czy można było spodziewać się czegoś innego po  człowieku, który nosi przydomek „Grzegorz Zniszczę Cię"? Schetyna postanowił pokazać, że się nie poddaje i że ma drugie, łagodniejsze oblicze. Przestraszeni posłowie szybko zorientowali się, że decyzje podejmuje szybko i samodzielnie. Nie chodzi po instrukcje do kancelarii premiera i sam potrafi poganiać ministrów. Kiedy kilka miesięcy temu jeden ze współpracowników szefa rządu zadzwonił do niego z prośbą o  przygotowanie zmian konstytucji, które właśnie zapowiedział Tusk, Schetyna go spławił: – Skoro premier coś obiecał, to niech zajmą się tym jego ludzie. Klub na to dzieło też czeka z niecierpliwością.

I zawsze miał czas dla kolegów z klubu. W swoim gabinecie przyjmował nawet posłów z ostatnich ław. Częstował ich koniakiem, sam zapalał cygaro i zamieniał się w terapeutę wysłuchującego wszystkich narzekań.

Zaczął się też prezentować jako patriota PO. Dobrze pokazuje to historia opowiadana przez jednego z ważnych polityków PO, którego Schetyna od kilku tygodni próbował przeciągnąć na swoją stronę. Kiedy wyczerpał racjonalne argumenty, postanowił zaapelować do serca. – A czy ty kochasz Platformę? Bo ja kocham nad życie – oświadczył. – Daj spokój, co to za pytanie –  odpowiedział zmieszany poseł. – Ale powiedz tak szczerze, czy ty w ogóle ją kochasz? – nie dawał spokoju Schetyna. – Poczułem się, jakby mnie ktoś zapytał, czy kocham Związek Radziecki i partię robotniczą, ale w  sumie zrobiło to na mnie dobre wrażenie. On mówił o Platformie jak o  kobiecie – opowiada poseł w rozmowie z „Wprost".

Tym sposobem Schetyna mający opinię politycznego barbarzyńcy zmienił się w czułego brata łatę. Ta metamorfoza Schetyny już przyniosła efekty. Pokazały to wybory regionalne w partii, które Tusk, pochłonięty walką z  powodzią, przegapił. Schetyna niespodziewanie wyszedł z nich wzmocniony. On i jego ludzie przejęli władzę w najważniejszych województwach: na  Mazowszu, Śląsku, Dolnym Śląsku, w Wielkopolsce i Zachodniopomorskiem.

Duet z Komorowskim
Jego największym atutem jest dziś jednak poparcie Komorowskiego. Prezydent elekt tak naprawdę nigdy nie miał bliskich relacji z Tuskiem. Premier nie zapraszał go na wieczorne oglądanie meczów, prawie w ogóle się nie spotykali. Jeśli miał jakąś sprawę, to posyłał Chlebowskiego lub  Sławomira Nowaka. Schetyna odwrotnie – zawsze znajdował dla  Komorowskiego czas. Ich znajomość zacieśniła się podczas partyjnych prawyborów. Schetyna od początku zadeklarował się jako jego zwolennik. Ta lojalność kontrastowała z postawą premiera, którą Komorowski w  najlepszym wypadku oceniał jako neutralną. Do dziś przekonuje współpracowników, żewygrał w prawyborach w dużej mierze dzięki poparciu Schetyny.

Komorowski na dobre wylądował w ramionach Schetyny podczas kampanii. Znów wepchnął go w nie sam premier. Najpierw narzucił mu szefa sztabu. Został nim Nowak, z którym marszałek nigdy nie miał dobrych relacji. Później okazało się, że jego kampanię mają robić ludzie, którzy w prawyborach byli za Sikorskim – Sławomir Nitras, Michał Marcinkiewicz i Krzysztof Lisek. Komorowski zarzucał sztabowi, że nikt nie  przygotowywał mu też przemówień, że sztabowcy nie pozwolili mu w  kampanii być sobą i „chcieli go tylko sprzedać jak proszek do prania".

Komorowski znów wyróżniał Schetynę, przypisując mu, tym razem na wyrost, mobilizację partii na ostatniej prostej przed drugą turą (wolontariusze chodzący od drzwi do drzwi i namawiający do głosowania, Bronkobusy i  rozdawanie ulotek przez posłów). Na wyrost, bo końcówkę Schetyna akurat odpuścił. Na kilka dni zniknął i pojechał na festiwal Open’er, a jeśli już był, to głównie krytykował pomysły Nowaka i spółki.

Dzień po  wyborach triumfował jednak Schetyna, a nie Nowak, który podczas poniedziałkowego zarządu partii siedział smutny. Nie pomogły słowa Tuska, że „trzeba się cieszyć, bo zwycięstwo po trzech latach rządzenia to ogromny sukces". Jedynym, który się szczerze uśmiechał, był Schetyna. Trudno się dziwić. Odpowiedzialność za słabą kampanię spadła na Nowaka, przechytrzył Tuska w sprawie fotela marszałka i niespodziewanie dostał jeszcze wsparcie od Jarosława Gowina. Krakowski poseł ostro zaatakował proponowane przez premiera zmiany statutu partii uderzające głównie w  Schetynę.

Dzień po wyborach w Platformie zaczął się toczyć jeszcze jeden spór, być może, najważniejszy: czy rząd powinien wziąć się do reform, czy spróbować dojechać z dotychczasowym poparciem do wyborów parlamentarnych. Tusk jest w tej sprawie ostrożny. – Każdy, kto chce ostrych i kosztownych społecznie zmian, albo nie odrobił lekcji AWS, albo źle mi życzy – powtarza współpracownikom.

Jak łatwo się domyślić, zwolennikiem tego ostrego kursu jest Schetyna, który jako marszałek ma  znacznie mniej do stracenia. – Przy jego reformatorskich ambicjach Tusk stanie się politykiem, któremu zależy wyłącznie na kolekcjonowaniu kolejnych zwycięskich wyborów – twierdzi jeden ze stronników nowego marszałka. Jeśli Schetyna utrwali w Platformie taki obraz i dodatkowo zdoła utrzymać po swojej stronie Komorowskiego, to Tusk będzie miał prawdziwy kłopot.
Okładka tygodnika WPROST: 29/2010
Więcej możesz przeczytać w 29/2010 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 0

Spis treści tygodnika Wprost nr 29/2010 (1432)

  • Stu trędowatych? 11 lip 2010, 19:00 W wystąpieniu tuż po ogłoszeniu wyniku wyborów Bronisław Komorowski z wielkim przejęciem powtarzał pewne zdanie zawierające dwa piękne słowa i jedną całkowicie nieprawdziwą tezę – „Nie ma wolności bez solidarności i nie ma solidarności bez wolności”. 6
  • Na skróty - wydarzenia 11 lip 2010, 19:00 Wakacje w Grecji? Raczej nie w Atenach, gdzie trwa strajk generalny przeciwko reformie emerytalnej oraz działaniom oszczędnościowym rządu. W ostatni czwartek 24-godzinny protest sparaliżował transport lotniczy, kolejowy i morski. Nie działa... 9
  • Wybory – czas cudów 11 lip 2010, 19:00 Marszałkiem Sejmu został znajomy Zdzicha, Mira i Zbycha, czyli Grzegorz Schetyna. Mirosław Drzewiecki już się ucieszył i dał temu wyraz, publicznie mówiąc o pseudoaferze hazardowej. Sam Schetyna pytany, czy nowe zajęcie to awans, czy... 11
  • Matka Polka od celebrytów 11 lip 2010, 19:00 Agnieszka Chylińska będzie rodzić – dzięki Bogu kolejne dziecko, a nie kolejną płytę spod znaku aerobic dance pop. Artysta upadły Maciek Maleńczuk upada dalej: jego występ będzie główną atrakcją tegorocznego Pikniku Country.... 12
  • Wańka wstańka 11 lip 2010, 19:00 Był skończony w polityce już nieraz. Zawsze się podnosił. Właśnie minimalnie przegrał wybory prezydenckie. A przegrany Jarosław Kaczyński jeszcze bardziej chce wygrać. 14
  • Mąż Marty i jego lista 11 lip 2010, 19:00 Jestem skromną, prywatną osobą, która po prostu zna trochę ludzi – mówi Marcin Dubieniecki, mąż Marty Kaczyńskiej 18
  • To, co nas podzieliło 11 lip 2010, 19:00 Po wyborach zostało nam wrażenie, że żyjemy w dwóch Polskach." Ale czy rzeczywiście Polska A głosowała na Komorowskiego, a Polska B – na Kaczyńskiego? I czy ten podział jest czymś więcej niż wymysłem specjalistów od politycznego marketingu? 24
  • Czuły barbarzyńca 11 lip 2010, 19:00 Nigdy się nie poddaje i zawsze wraca po swoje. Właściwie już wrócił – został marszałkiem Sejmu. Czy Grzegorz Schetyna zdecyduje się na wojnę z premierem? 28
  • Najsztub pyta: Zasztyletowany ma nadzieję 11 lip 2010, 19:00 Marcinkiewicz radzi Tuskowi szaloną odwagę, a Kaczyńskiemu podróż dookoła świata. Sam nie wraca z dalekiej podróży. 32
  • Turystyka grobowa 11 lip 2010, 19:00 Zobaczyć, opowiedzieć znajomym, a jeszcze lepiej pokazać zrobione komórką zdjęcie. Zwiedzanie grobu Lecha i Marii Kaczyńskich to hit tegorocznego sezonu turystycznego w Krakowie. Szybko, sprawnie i za darmo, a przy okazji można obejrzeć Wawel. 38
  • Wielki sukces PSiK 11 lip 2010, 19:00 Wielki sukces PSiK Kościół katolicki dojrzał nareszcie do tego, by założyć własną partię. Sprawdzianem tej dojrzałości były ostatnie wybory, w których instytucja ta okazała się skuteczna, przedsiębiorcza, zaangażowana i nie trwoniła energii na inne zajęcia niż wytrwałe dążenie... 41
  • Kościół: złe myśli, złe tematy 11 lip 2010, 19:00 Nie bardzo mam ochotę żyć w kraju, w którym lekarza, który dokonywał w wyjątkowych przypadkach aborcji, nie można pochować po katolicku, chociaż był człowiekiem wierzącym. 42
  • Milionerzy znad Wisły 11 lip 2010, 19:00 82,5 mld zł – taki majątek zgromadziła wspólnie setka najbogatszych polaków. W 2009 r. wartość ich aktywów wzrosła o 4,5 mld zł. 44
  • 100 najbogatszych Polaków 11 lip 2010, 19:00 Miejsce pierwsze na liście najbogatszych zostało obronione – kolejny już raz – przez Jana Kulczyka, który rozbudował swoje imperium (m.in. spółki wydobywcze) i pomnożył jego wartość do 7,1 mld zł (z 5,9 mld zł w 2009 r.). 46
  • Co Bóg połączył… 11 lip 2010, 19:00 W polskich sądach kościelnych rozpatrywanych jest ponad 11 tys. wniosków o stwierdzenie nieważności małżeństwa. Jesteśmy w tej statystyce na pierwszym miejscu na świecie, wyprzedzamy nawet katolickie Włochy i Brazylię. Uzyskanie u nas „kościelnego rozwodu” nie jest... 78
  • Grill, baby, grill 11 lip 2010, 19:00 Jedni preferują kiełbasę i karkówkę, inni wolą rzucić na ruszt krewetki i kurczaka w sosie teriyaki. Jednych stać tylko na najtańszy sprzęt, inni zaś są gotowi wydać na niego kilka tysięcy złotych. Wszystkich łączy pasja grillowania – najnowszy narodowy sport Polaków. 82
  • Znaczy kapitan 11 lip 2010, 19:00 Przez 32 lata pływał po morzu. Mimo to żona go nie zostawiła, a dzieci nie wyklęły. 84
  • Świat według Hillary 11 lip 2010, 19:00 Hillary Clinton podpadła ludowi jako mówiąca własnym głosem feministka." Ten sam lud zaakceptował ją jako zdradzoną żonę. Kapitał społecznego współczucia zainwestowała w politykę. I wygrała. 86
  • Musimy przewodzić 11 lip 2010, 19:00 Ameryka nie może rozwiązać wszystkich problemów świata, ale nie można ich rozwiązać bez przywództwa Ameryki – mówi Tomaszowi Lisowi sekretarz stanu USA Hillary Clinton 90
  • Sarkogate? Uchowaj Boże! 11 lip 2010, 19:00 Jaka jest różnica między elitą futbolu a elitą władzy? We Francji niewielka," ale istotna. Obie ekipy się kompromitują, w obu rządzą cwaniacy, naciągacze i szubrawcy. Tylko z tej drugiej nikogo się nie wyrzuca. 92
  • Multikulti po niemiecku 11 lip 2010, 19:00 Nie wiadomo, co jest większym zaskoczeniem – to, że Niemcy są tak wielokolorowe rasowo, czy to, że zaczynają być lubiane, także przez samych Niemców. Wielobarwna reprezentacja piłkarska zdziałała więcej niż politycy. 94
  • To był ich mundial! 11 lip 2010, 19:00 Piłkarze, w których niewielu wierzyło, a błysnęli." Trenerzy, których kiedyś skreślono, a zadziwili świat. I ci, którzy mieli porywać tłumy, a zawiedli i chcą zapomnieć, że w ogóle grali w RPA. To oni byli bohaterami. 97
  • Piękny umysł po rosyjsku 11 lip 2010, 19:00 Kilkanaście dni temu Grigorij Perelman oficjalnie oświadczył, że nie przyjmie miliona dolarów nagrody przyznanej mu przez amerykański Instytut Matematyczny Claya. Geniusz czy wariat? Pytanie tym bardziej zasadne, że Perelman żyje niemal w nędzy w mikroskopijnym mieszkanku na... 100
  • Has nieśmiertelny 11 lip 2010, 19:00 W tym roku mija 10 lat od śmierci Wojciecha Jerzego Hasa. Stąd w programie festiwalu Era Nowe Horyzonty retrospektywa jego twórczości. Będzie można zobaczyć odnowioną wersję „Sanatorium pod klepsydrą” i zwiastun odrestaurowanego „Rękopisu znalezionego w... 102
  • Oczyszczanie oka 11 lip 2010, 19:00 Powinniśmy chwalić się nim jak Polańskim czy Komedą. Tworzone ponad 40 lat temu jego projekty wciąż wyglądają zadziwiająco świeżo. Wrażenie robi zresztą nie tylko jego sztuka, ale też jego biografia. W Londynie w tym tygodniu otwiera się wystawa Romana Cieślewicza, jednego z... 107
  • Erudyta czy celebryta? 11 lip 2010, 19:00 Jedni widzą w nim błyskotliwego akademika, inni sprzedającego pseudofilozofię celebrytę, który do perfekcji opanował umiejętność medialnej gry. Kim jest Alain de Botton, autor bestsellerów z dziedziny „filozofii życia codziennego”? W Polsce ukazała się właśnie jego... 108
  • Zalegalizować kłamstwo 11 lip 2010, 19:00 O tym, że Janusz Palikot się nie nadaje do świata polityki, mówiłem chyba od pierwszego dnia, kiedy się w tym świecie znalazł. 110
  • Młode ziemniaki – lato w mundurkach 11 lip 2010, 19:00 Początek lipca to idealny czas na młode ziemniaki." W sklepach powitaliśmy już polskie odmiany, bo do tej pory jedliśmy głównie ziemniaki marokańskie. Długa zima w Polsce powoduje, że rodzime kartofelki pojawiają się u nas najwcześniej w czerwcu. 112
  • Winny jest Miś Uszatek! 11 lip 2010, 19:00 Opis: Miś Uszatek w dobrze znanym nam pokoju kładzie się do łóżka. Jego piżama jest oczywiście idealnie wyprasowana. Jak zwykle w tej sytuacji Miś przekazuje całemu narodowi Ważną Wskazówkę. 113
  • Być z Palikotem na bezludnej wyspie 11 lip 2010, 19:00 Być z Palikotem na bezludnej wyspie Taka sytuacja trafia się często prawdziwemu dżentelmenowi. Mam na myśli wylądowanie na bezludnej wyspie. Jest wiele powodów, by uznać, że idealnym towarzyszem niedoli byłby w tym położeniu Janusz Palikot. 113
  • Wielki ryk 11 lip 2010, 19:00 Wielki ryk to coś, co kojarzy się z krzykiem kibiców i odgłosami stadionu." Ryk rykowi nierówny. Są ryki radości i ryk jelenia na rykowisku. 114

ZKDP - Nakład kontrolowany