Najsztub pyta: Zasztyletowany ma nadzieję

Najsztub pyta: Zasztyletowany ma nadzieję

Marcinkiewicz radzi Tuskowi szaloną odwagę, a Kaczyńskiemu podróż dookoła świata. Sam nie wraca z dalekiej podróży.
Piotr Najsztub: Ostatnim razem rozmawialiśmy 28 października 2005 r., pan był wtedy premierem. Co się z panem działo potem?

Kazimierz Marcinkiewicz: Najlepsze 9 miesięcy z mojego życia, bo  pełniłem urząd premiera, miałem absolutną możliwość zmieniania Polski... Potem był cios w plecy.

Naprawdę? Kto go zadał?!
Jarosław Kaczyński. Potem była jeszcze próba pozostania w polityce i  sromotna przegrana w mieście Warszawa.

Co pan przegrał?
Przegrałem rywalizację o urząd prezydenta Warszawy. A potem szukałem sobie miejsca w innym świecie, bo biznes jest zupełnie innym światem niż  świat polityki. Dużo bardziej realnym, konkretnym, bardziej przewidywalnym niż świat polityczny.



Czyli wykopali pana z polityki...
No, no, no... Odszedłem...

Był pan za słaby po prostu...
Każdy ma prawo do własnych sądów. Ja myślę, że wręcz przeciwnie, że  byłem za dobry.

I co „za dobry" robił dalej?
Wyruszyłem w świat biznesu, do Londynu.

Był pan w Londynie?! Został pan emigrantem?!
Nie, w pierwszym okresie reprezentowałem Polskę w międzynarodowym banku, więc to nie była typowa emigracja, a teraz mieszkam i w Warszawie, i w  Londynie, pracuję tam, gdzie jest praca.

Byczo. Poznał pan w Londynie fajnych polskich emigrantów albo emigrantki?
Oczywiście, bardzo dużo tych ze starej emigracji, kultywującej najlepsze tradycje polskiego wojska z II wojny światowej. I młodych Polaków w  Londynie, są naprawdę genialni, wspaniali, bez względu na to, czy  pracują na zmywaku, czy w City. Ambitni, przebojowi, są w stanie zrobić wszystko, żeby się przebić, potrafią szybko się uczyć, zdobywać nowe kwalifikacje.


Pan też taki jest?

Tak, jestem przebojowy, jestem ambitny, chcę osiągnąć kolejny sukces w  moim życiu. Teraz założyłem firmę doradczą w Polsce.

Jakie rady pan sprzedaje?
W jaki sposób zrobić tu biznes, z kim się skojarzyć, co pasuje do biznesu, który już prowadzą, jak skojarzyć polski biznes z globalnym, jak znaleźć pieniądze.

Ile pańska rada kosztuje?
Różnie, czasem robię to społecznie.

Ale z czegoś pan musi żyć, więc?
Czasem bardzo drogo, czasem bardzo tanio.

Najdroższa rada, jakiej pan udzielił była za ile?
Nie będę mówił o pieniądzach.

Został pan angielskim dżentelmenem?
Są rzeczy, o których nie będę mówił już nigdy, w tym o pieniądzach.

A inne, wymieńmy je.
Nie będę ich wymieniał też z tego powodu.

No i w Londynie poznał pan tych emigrantów... Może się pan tam zakochał?
To się zdarza mężczyznom w długiej delegacji. Szkoda, że dziś pogoda się popsuła, a tak ładnie było w Warszawie.

Przejaśnia się już.
Cieszę się, to zdejmę marynarkę.

To ja zdejmę kostium kogoś, kto nie wie, co się z panem przez te kilka lat działo, bo przecież przeglądam tabloidy. Czyli nie porozmawiamy o  tym, co mnie też interesuje, szczególnie że jesteśmy w podobnym wieku, pan trochę starszy, a interesują mnie emocjonalne losy mężczyzn w  podobnym do mnie wieku... Nic na ten temat?
Mogę założyć marynarkę?

Zapoci się pan tylko... Grzegorz Napieralski w liście do prezydenta elekta nawołuje do ostatecznego pogrzebania IV RP. IV RP powstawała w  czasach pańskich rządów, a później z udziałem członków pańskiego byłego rządu. Tak bliski świadek ma jakąś radę na pogrzebanie?
Najpierw uwaga, że przez 9 miesięcy mojego premierowania min. Ziobro przygotował informatyzację sądów oraz tak zwane sądy 24-godzinne. I z  tamtego okresu nie było żadnego przypadku nadużywania władzy przez urzędników państwowych. Ale potem już IV RP „wjechała" i teraz politycy mówią: trzeba tę hydrę zakopać.

Jak?
Czas sam zakopuje...

Czas wlecze rany, a nie leczy rany...
Jednak unieważnia rzeczy złe i niepotrzebne. Ludzie już dziś nie  pamiętają afer z 2006 czy 2007 r., nie pamiętają tamtej atmosfery i 8 milionów Polaków głosuje za Jarosławem Kaczyńskim, więc dajmy spokój IV RP.

A co z groźbą recydywy?
Nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki. Ale jeśli przez półtora roku Platforma nie stanie na nogi, nie pokaże, że potrafi rządzić, nie  tylko spokojnie, ale też skutecznie, to Polacy mogą wybrać inne rozwiązania, także dla Polski groźne, ale inaczej niż to, co rozumiemy pod hasłem IV RP. Więc recydywy się nie boję, w ogóle niewielu rzeczy się boję.

Od kiedy?
Od zawsze.

Od zawsze nie. Pamiętam, jak pan przestał być premierem, odbyło się spotkanie pożegnalne na Parkowej z dziennikarzami, był pan wtedy na  granicy smutku i rozpaczy, to było jak pogrzeb. Odebrano panu coś bardzo ważnego. Może to pana uodporniło na strach?
To coś innego. Jeśli umawia się człowiek z poważnym człowiekiem na  wykonanie jakiejś pracy, następnie wykonuje się tę pracę i ma się przekonanie, że wykonuje się ją solidnie, i nagle następuje przejęcie władzy, to jest to cios jak sztylet w plecy. Nawet dziś, jak porównuję, co Jarosław Kaczyński zrobił w czasie swojego premierostwa, a co ja zrobiłem, to wydaje mi się, że rok Jarosława Kaczyńskiego pod żadnym względem nie był lepszy.

Myśli pan o tym przed snem?
Nie, patrzę w przyszłość.

Można coś panu jeszcze odebrać, wtedy odebrano panu premierostwo — zabolało. Nie boi się pan stracić młodej żony?
Premierostwo dano i zabrano. A to, co mam dziś, zawdzięczam tylko i  wyłącznie sobie, nikt mi tego zabrać nie może.

To może być iluzja. Podniósłby się pan, gdyby młoda żona odeszła?
Raczej się nie przejaśnia. Rzeczywiście, znowu się zachmurzyło.

Pan sobie na nowo umeblował świat, więc zastanawiam się, co by się stało, gdyby ten na nowo umeblowany świat znowu się panu rozpadł...
Poszukiwanie w życiu szczęścia i taka solidność wobec wszystkich wokoło powoduje, że człowiek potrafi być silny. I dlatego życie w świecie biznesu układa mi się coraz lepiej. Wcześniej byłem politykiem, a  polityk mówi, nawet nie, co zrobi, tylko, co chce zrobić. I obiecuje programy, zmiany, pieniądze, obiecuje wszystko. W biznesie jest inaczej, w biznesie się robi, a mówi się wtedy, kiedy już się zrobiło. Musiałem się tego nauczyć.

Użył pan kategorii szczęście. Marcinkiewicz jest jak szczęśliwy? Pytam, bo to jest kategoria dla mnie obca, to euforia, przyjemność?
Jak ktoś mówi, że to on jako premier zmienił podatki, to czuję się, jakby mi odbierał kawałek mnie. Odbiera mi poczucie szczęścia. Jeśli ja te podatki wymyśliłem przeciwko 3x15 PO i wstawiłem do programu PiS, i  długo przekonywałem Jarosława Kaczyńskiego, żeby się na to zgodził, potem Zytę Gilowską ,i w końcu przeprowadziłem zmianę na najdłuższej mojej radzie ministrów, trwała dwie i pół godziny... A Jarosław Kaczyński mówi, że to on zrobił... To jest właśnie odbieranie szczęścia.

Pan ten sztylet ma cały czas w plecach. Wyraźnie go widzę.
Proszę wyjąć.

Nie potrafię, pan też nie.
Nie, nie mam sztyletu. Cenię Jarosława Kaczyńskiego, uważam, że jest wybitnym politykiem, tylko się zatrzymał w pewnym rozumieniu Polski, definiowaniu jej potrzeb i nie poszedł dalej.

Czyli gdzie?
Nie poznał świata, nie poznał nowoczesnych technologii, nie poznał nowoczesnych rozwiązań i jest politykiem prehistorycznym.

To na czym polega jego wybitność?
Jarosław Kaczyński był do niedawna jedynym politykiem, który wygrał wybory prezydenckie i parlamentarne. Drugim, któremu się to udało, jest Donald Tusk.

To jest wybitność, wygrywanie wyborów?
Tym w polityce mierzy się skuteczność. Ale potem jest rzeczywistość. PiS szło wtedy do władzy z hasłem, że Polska musi być praworządna. Piękne, tylko nie będzie praworządna bez praworządnych, czyli też energicznych sądów. I PiS rządziło przez ponad dwa lata i w naprawie wymiaru sprawiedliwości zrobiło bardzo niewiele.

No nie, minister Ziobro bardzo chciał przyspieszać sądzenie i sądził, orzekał na konferencjach prasowych.
Właśnie. I to nie jest dobre rozwiązanie. A kiedy ludzie czekają na  wyroki naście lat...

To nie ma demokracji.
Tak jest. Dzisiaj mamy więc drugiego polityka z takim sukcesem wyborczym. Patrzę na to, co dzieje się z Donaldem Tuskiem, i muszę powiedzieć, że dorósł do roli lidera i staje się mężem stanu. Świadczy też o tym decyzja o niekandydowaniu w wyborach prezydenckich i podjęcie próby wygrania następnych wyborów parlamentarnych. Jest bardzo odważna i  ważna. Bo potrzebujemy nie tylko stabilizacji, spokoju, ale też realizowania różnych programów przez dłużej niż tylko cztery lata.

Tylko najpierw trzeba te programy ogłosić. Ja bym nie chciał usłyszeć od  PO, że „potrzebna nam jest trzecia kadencja, żebyśmy mogli realizować programy, które ogłosimy w połowie drugiej kadencji rządzenia".
...

Uśmiech jest jedyną odpowiedzią?
Rzeczywiście brakuje mi w tej chwili odnowienia przez PO, a przede wszystkim przez Donalda Tuska wizji Polski, tego, co trzeba bardzo szybko zmienić, żeby wykorzystać nieprawdopodobny moment, w jakim jesteśmy. My mamy dobre położenie, cały czas silną gospodarkę, dobre stosunki z sąsiadami, mamy 10 milionów młodych ludzi w wieku od 20 do 35 lat, dobrze wykształconych, ambitnych, mobilnych, tego nie ma nikt w  Europie! Musimy otworzyć nasze rynki, instytuty, uczelnie na nowy, młody świat!

Wrócił Marcinkiewicz polityk i wreszcie się pan ożywił. I w takich czasach zamknął pan sobie głośnym romansem drzwi do polityki. Nie żałuje pan tego teraz?
Nie żałuję swojego życia, nie patrzę w przeszłość, tylko w przyszłość, mam dopiero 50 lat. Dopiero...

Pani prof. Fikus twierdzi, że człowiek został zaprogramowany przez naturę do życia pięćdziesięcioletniego, wszystko, co jest potem, to dodatek ekstra. Pan już swoje życie przeżył.
To pan tak uważa. Ja nie.

Był pan pierwszym premierem, który tak sprawnie korzystał z PR, pamiętam nawet określenie „Kazimierz Malowany", oglądaliśmy pana prasującego koszule, konferencje prasowe na trawie etc. Jest pan z tego dumny?
Tak jest na całym świecie. Starałem się być z ludźmi tam, gdzie były podejmowane decyzje. Pamiętam rozmowę z Margaret Thatcher w 2000 r., kiedy spotkaliśmy się na kolacji w dosyć wąskim gronie. Ku mojemu zaskoczeniu, gdy powiedzieliśmy, że ona taką żelazną ręką wprowadziła zmiany w gospodarce, zamknęła kopalnie itd., ona odpowiedziała, że nigdy nie zrobiła żadnej reformy wbrew społeczeństwu. A my na to: a górnictwo, zamykanie kopalń?! Odpowiedziała, że  społeczeństwo było za, a górnicy byli przeciw i ona miała większość społeczeństwa po swojej stronie.

Platforma wygrała wybory prezydenckie, Platforma rządzi. Czy to nie jest dobry moment, żeby się rozpadła, rozsadzana sprzecznymi ambicjami?
Nie, raczej widzę u niej zmęczenie władzą, to nadchodzi zawsze, tak było z AWS, z SLD Millera.

I na czym ono polega?
Część ludzi zachłystuje się władzą i mówi: no to dobra, minęły dwa, trzy lata, to teraz bierzmy tę władzę! I to schodzi coraz niżej, narasta poczucie bezkarności, przy narastającej chęci posiadania. A władza to  służba. Więc po dwóch, trzech latach rządzenia trzeba im wybijać z głów chęć posiadania. I tego się nie da zrobić za pomocą słów, trzeba czynów, czyli tzw. afer. One pokazują, co się dzieje z władzą, która odfruwa od  społeczeństwa, zaczyna fruwać metr czy dwa metry ponad ziemią, ponad problemami zwykłych ludzi.

Dlatego pytam o groźbę rozpadu, ponieważ ci na dole zaczynają już chcieć coś z tej władzy mieć. Mamy takie sygnały, że Platforma w regionach zaczyna coraz śmielej obsadzać swoimi ludźmi, niezależnie od  kwalifikacji, różne posady. PO może się podzielić na tych, którzy chcą konsumować władzę, i na tych, którzy uważają, że polityka to służba. Donald Tusk jest jednym z tych, którzy uważają, że to służba, i ma już w  tej chwili wewnątrz Platformy sporą opozycję.
To grozi PO, nie tylko tym, że się rozpadnie. Po wyborach prezydenckich jesienią są wybory samorządowe, a wybory zawsze skutecznie temperują zapędy lokalnych i regionalnych polityków. Oni zmieniają się na okres wyborów w aniołów. Tylko że oprócz mówienia trzeba jeszcze robić. Do  wyborów parlamentarnych mamy półtora roku. Kryzys tli się cały czas i w  Stanach Zjednoczonych, i w Europie. W Wielkiej Brytanii rząd przeprowadza kolejne cięcia wydatków i zapowiada następne. I mówi o tym odważnie, oczywiście zaraz po wyborach. Premier Zapatero w Hiszpanii ma  zaraz wybory i robi dokładnie to samo. Polska, żeby dogonić świat, musi się rozwijać szybciej niż 5 proc. rocznie, a tego nie ma, bo polska gospodarka ma jeszcze zbyt dużo ciężarów i te ciężary trzeba zdjąć.

A jeżeli Donald Tusk tego nie zrobi przez półtora roku?
To za półtora roku odejdzie.

A jeżeli nie zrobi, ale PR-owo wygra, nadal będziemy mieć o nim dobre zdanie i wygra? Może być taki scenariusz?
Może, ale też będziemy wiedzieli, czy będziemy się rozwijali tempie 5 proc., czy 3 proc.

Dla wyborcy 5 czy 3 proc. chyba nie ma znaczenia.
Każdy człowiek wie, czy jego płace rosną w ciągu roku, czy inflacja jest niska, czy może konsumować więcej, czy musi oszczędzać. Jeśli Tusk nie  przeprowadzi niezbędnych cięć i ograniczeń budżetowych, to byłaby kompromitacja. Bo jeśli mówi się przez dwa, trzy lata, że nie można dokonać ważnych zmian ze względu na weto prezydenta i wreszcie ma się swojego prezydenta, to trzeba te zmiany wprowadzić, przygotować i  pokazać. Nie tylko na dziś, ale na najbliższe pięć, sześć lat. Żebyśmy mogli zobaczyć perspektywę i zrozumieć, dlaczego warto dziś z pewnych rzeczy zrezygnować, dlaczego powinniśmy dłużej pracować, podnieść wiek emerytalny itd., i dzięki temu za cztery, pięć lat przegonić Hiszpanię.

Był pan politykiem, więc może zna odpowiedź na pytanie: „Jak namówić polityka, żeby zrobił reformy, które prawdopodobnie doprowadzą do tego, że nie zostanie wybrany na następną kadencję"?
Każdy polityk ma alternatywę – albo robię coś, co będzie uznane dziś lub  w przyszłości za bardzo ważne dla Polski i potem odejdę, ale zostanę zapamiętany jako ten, który zastał Polskę drewnianą, a zostawił murowaną, albo będę mógł rządzić dalej, bo będę miły i będę poklepywał społeczeństwo po plecach. Każdy musi podjąć taką decyzję samodzielnie. Obawiam się o losy reform, bo nasi politycy myślą, że mają tylko jedno życie.

Pan udowodnił, że można mieć następne, ale oni w to nie wierzą i  dlatego tak panicznie trzymają się tych foteli w Sejmie, w różnych zarządach, w rządzie, ministerstwach. To uniemożliwia podejmowanie trudnych decyzji.
W Polsce większość polityków jest w polityce całe życie. Spotkałem kiedyś asystentkę Camerona, młodą dziewczynę w wieku 27 czy 28 lat, która zaprosiła mnie na pożegnanie z partią. Pytam, dlaczego odchodzisz z partii, a ona: byłam asystentką, teraz idę do biznesu, popracuję 5-10 lat i wrócę do polityki. W Polsce prawie nie ma polityków, którzy mieliby inne doświadczenia niż polityczne.

Może już nie umieją nic innego robić.
I to jest trochę polskie nieszczęście. Dopóki w politykę nie zaczną się angażować niezależni ludzie, nie tylko o niezależnych poglądach, ale też o niezależnej pozycji, to będziemy mieli cały czas to, co mamy. Żeby móc dyskutować o rzeczach ważnych, odważnie w partii wygłaszać swoje racje, bić się o ważne rzeczy – nie można być tylko posłusznym pionkiem. W  Polsce niezależni ludzie nie znajdują w partiach miejsca dla siebie. Co  mieliby w polskich partiach robić absolwenci Harvardu, Oksfordu? Mieliby chodzić na spotkania i słuchać, jak mają być posłuszni, jak mają wspierać liderów? Innej debaty nie ma. Np. ostatnie pół roku w Polsce to  były zupełnie jałowe debaty. Czy w ciągu tego pół roku ktoś kłócił się o  jakieś sprawy naprawdę ważne, o polską przyszłość?

Szansa nam więc umknie. Mamy takich polityków, jakich mamy. W następnych wyborach będą kandydowali ci sami.
Nie umknie, bo Polskę zmienia nie tylko władza. Ona ma wpływ na 30-40 proc. rzeczy, które się w Polsce dzieją, resztę robimy my wszyscy. Rząd może te 67 mld euro z budżetu europejskiego wydać szybciej, czyli lepiej, albo wolniej, czyli gorzej, bardziej efektywnie i mniej efektywnie, ale Polacy te pieniądze wezmą i zmienią Polskę. Przyglądam się temu rządowi i widzę, że jest Michał Boni i jego różne zespoły, które mierzą się z przyszłością. Z drugiej strony jest Jan Krzysztof Bielecki i cała rada gospodarcza przy premierze, a tam są zbyt poważni ludzie, żeby nie pokazali poważnych zmian. I dzięki nim Donald Tusk ma w  ręku przycisk, który odpala polską rakietę lecącą w świetlaną przyszłość, szybki wzrost gospodarczy. Zobaczymy, czy on ją odpali, czy  przestraszy się i skrzynkę zamknie.

Użył pan porównania z rakietą, mnie wydaje się, że właściwsze jest inne. Minister Boni i jego zespół przypominają mi trochę Hogwart, który szkoli czarodziejów, ale wkoło są ministrowie, dyrektorowie departamentów, kierownicy, urzędnicy, i to są mugole, którzy nawet nie wiedzą, że  istnieje Hogwart, czarna i biała magia.
Ma pan rację, ale... Ale mamy w Polsce takie doświadczenie jak zespół Michała Kuleszy, który przeprowadzał reformę administracyjną i on pracował tak jak Boni. Miał młodych ludzi, którzy to wymyślali, brali z  różnych propozycji na świecie, skrupulatnie wpisywali w prawo, a  następnie odbywali dziesiątki spotkań z urzędnikami, którzy musieli wcielić to w życie, i to się wydarzyło. Reforma weszła w życie i  zmieniła Polskę.

Czyli pan ma nadzieję, że mugole dowiedzą się, że istnieje magia?
Dowiedzą się i – za przeproszeniem – będą musieli ruszyć tyłki i coś wreszcie dobrego zrobić dla Polski.


Okładka tygodnika WPROST: 29/2010
Więcej możesz przeczytać w 29/2010 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 10
  • jakub   IP
    Tak mówi człek przegrany poza yes,yes nic nie umiał ii nie umie.Prawdziwa pchła polityczna jedno co mówi prawdę to o Kaczyńskim tylko kto mu kazał z nim się zadawać.Zrobił karierę nie polityka ale z siebie idiotę a szkoda bo mógł się postarać o coś więcej niż beznadziejną obcnie żonę
    • Donaldinho   IP
      ..i zeszli się..Dwaj talibowie moralności...
      • Mieszko   IP
        Pan Marcinkiewicz to tępota intelektualna. Widać to nawet na zdjęciu 1 z 3 i na pozostałych. Mnie zaskoczyło nawet i to, że jakaś tam \"Izabel\", takie coś chciała.
        • dzienikarz   IP
          Jeden i drugi to szambo, kazik i piotrus z muszli klozetowej
          • Pielgrzym z Gorzowa   IP
            Ten śmiec,przez niego siedziało kilku moich kolegow

            Spis treści tygodnika Wprost nr 29/2010 (1432)

            • Stu trędowatych? 11 lip 2010, 19:00 W wystąpieniu tuż po ogłoszeniu wyniku wyborów Bronisław Komorowski z wielkim przejęciem powtarzał pewne zdanie zawierające dwa piękne słowa i jedną całkowicie nieprawdziwą tezę – „Nie ma wolności bez solidarności i nie ma solidarności bez wolności”. 6
            • Na skróty - wydarzenia 11 lip 2010, 19:00 Wakacje w Grecji? Raczej nie w Atenach, gdzie trwa strajk generalny przeciwko reformie emerytalnej oraz działaniom oszczędnościowym rządu. W ostatni czwartek 24-godzinny protest sparaliżował transport lotniczy, kolejowy i morski. Nie działa... 9
            • Wybory – czas cudów 11 lip 2010, 19:00 Marszałkiem Sejmu został znajomy Zdzicha, Mira i Zbycha, czyli Grzegorz Schetyna. Mirosław Drzewiecki już się ucieszył i dał temu wyraz, publicznie mówiąc o pseudoaferze hazardowej. Sam Schetyna pytany, czy nowe zajęcie to awans, czy... 11
            • Matka Polka od celebrytów 11 lip 2010, 19:00 Agnieszka Chylińska będzie rodzić – dzięki Bogu kolejne dziecko, a nie kolejną płytę spod znaku aerobic dance pop. Artysta upadły Maciek Maleńczuk upada dalej: jego występ będzie główną atrakcją tegorocznego Pikniku Country.... 12
            • Wańka wstańka 11 lip 2010, 19:00 Był skończony w polityce już nieraz. Zawsze się podnosił. Właśnie minimalnie przegrał wybory prezydenckie. A przegrany Jarosław Kaczyński jeszcze bardziej chce wygrać. 14
            • Mąż Marty i jego lista 11 lip 2010, 19:00 Jestem skromną, prywatną osobą, która po prostu zna trochę ludzi – mówi Marcin Dubieniecki, mąż Marty Kaczyńskiej 18
            • To, co nas podzieliło 11 lip 2010, 19:00 Po wyborach zostało nam wrażenie, że żyjemy w dwóch Polskach." Ale czy rzeczywiście Polska A głosowała na Komorowskiego, a Polska B – na Kaczyńskiego? I czy ten podział jest czymś więcej niż wymysłem specjalistów od politycznego marketingu? 24
            • Czuły barbarzyńca 11 lip 2010, 19:00 Nigdy się nie poddaje i zawsze wraca po swoje. Właściwie już wrócił – został marszałkiem Sejmu. Czy Grzegorz Schetyna zdecyduje się na wojnę z premierem? 28
            • Najsztub pyta: Zasztyletowany ma nadzieję 11 lip 2010, 19:00 Marcinkiewicz radzi Tuskowi szaloną odwagę, a Kaczyńskiemu podróż dookoła świata. Sam nie wraca z dalekiej podróży. 32
            • Turystyka grobowa 11 lip 2010, 19:00 Zobaczyć, opowiedzieć znajomym, a jeszcze lepiej pokazać zrobione komórką zdjęcie. Zwiedzanie grobu Lecha i Marii Kaczyńskich to hit tegorocznego sezonu turystycznego w Krakowie. Szybko, sprawnie i za darmo, a przy okazji można obejrzeć Wawel. 38
            • Wielki sukces PSiK 11 lip 2010, 19:00 Wielki sukces PSiK Kościół katolicki dojrzał nareszcie do tego, by założyć własną partię. Sprawdzianem tej dojrzałości były ostatnie wybory, w których instytucja ta okazała się skuteczna, przedsiębiorcza, zaangażowana i nie trwoniła energii na inne zajęcia niż wytrwałe dążenie... 41
            • Kościół: złe myśli, złe tematy 11 lip 2010, 19:00 Nie bardzo mam ochotę żyć w kraju, w którym lekarza, który dokonywał w wyjątkowych przypadkach aborcji, nie można pochować po katolicku, chociaż był człowiekiem wierzącym. 42
            • Milionerzy znad Wisły 11 lip 2010, 19:00 82,5 mld zł – taki majątek zgromadziła wspólnie setka najbogatszych polaków. W 2009 r. wartość ich aktywów wzrosła o 4,5 mld zł. 44
            • 100 najbogatszych Polaków 11 lip 2010, 19:00 Miejsce pierwsze na liście najbogatszych zostało obronione – kolejny już raz – przez Jana Kulczyka, który rozbudował swoje imperium (m.in. spółki wydobywcze) i pomnożył jego wartość do 7,1 mld zł (z 5,9 mld zł w 2009 r.). 46
            • Co Bóg połączył… 11 lip 2010, 19:00 W polskich sądach kościelnych rozpatrywanych jest ponad 11 tys. wniosków o stwierdzenie nieważności małżeństwa. Jesteśmy w tej statystyce na pierwszym miejscu na świecie, wyprzedzamy nawet katolickie Włochy i Brazylię. Uzyskanie u nas „kościelnego rozwodu” nie jest... 78
            • Grill, baby, grill 11 lip 2010, 19:00 Jedni preferują kiełbasę i karkówkę, inni wolą rzucić na ruszt krewetki i kurczaka w sosie teriyaki. Jednych stać tylko na najtańszy sprzęt, inni zaś są gotowi wydać na niego kilka tysięcy złotych. Wszystkich łączy pasja grillowania – najnowszy narodowy sport Polaków. 82
            • Znaczy kapitan 11 lip 2010, 19:00 Przez 32 lata pływał po morzu. Mimo to żona go nie zostawiła, a dzieci nie wyklęły. 84
            • Świat według Hillary 11 lip 2010, 19:00 Hillary Clinton podpadła ludowi jako mówiąca własnym głosem feministka." Ten sam lud zaakceptował ją jako zdradzoną żonę. Kapitał społecznego współczucia zainwestowała w politykę. I wygrała. 86
            • Musimy przewodzić 11 lip 2010, 19:00 Ameryka nie może rozwiązać wszystkich problemów świata, ale nie można ich rozwiązać bez przywództwa Ameryki – mówi Tomaszowi Lisowi sekretarz stanu USA Hillary Clinton 90
            • Sarkogate? Uchowaj Boże! 11 lip 2010, 19:00 Jaka jest różnica między elitą futbolu a elitą władzy? We Francji niewielka," ale istotna. Obie ekipy się kompromitują, w obu rządzą cwaniacy, naciągacze i szubrawcy. Tylko z tej drugiej nikogo się nie wyrzuca. 92
            • Multikulti po niemiecku 11 lip 2010, 19:00 Nie wiadomo, co jest większym zaskoczeniem – to, że Niemcy są tak wielokolorowe rasowo, czy to, że zaczynają być lubiane, także przez samych Niemców. Wielobarwna reprezentacja piłkarska zdziałała więcej niż politycy. 94
            • To był ich mundial! 11 lip 2010, 19:00 Piłkarze, w których niewielu wierzyło, a błysnęli." Trenerzy, których kiedyś skreślono, a zadziwili świat. I ci, którzy mieli porywać tłumy, a zawiedli i chcą zapomnieć, że w ogóle grali w RPA. To oni byli bohaterami. 97
            • Piękny umysł po rosyjsku 11 lip 2010, 19:00 Kilkanaście dni temu Grigorij Perelman oficjalnie oświadczył, że nie przyjmie miliona dolarów nagrody przyznanej mu przez amerykański Instytut Matematyczny Claya. Geniusz czy wariat? Pytanie tym bardziej zasadne, że Perelman żyje niemal w nędzy w mikroskopijnym mieszkanku na... 100
            • Has nieśmiertelny 11 lip 2010, 19:00 W tym roku mija 10 lat od śmierci Wojciecha Jerzego Hasa. Stąd w programie festiwalu Era Nowe Horyzonty retrospektywa jego twórczości. Będzie można zobaczyć odnowioną wersję „Sanatorium pod klepsydrą” i zwiastun odrestaurowanego „Rękopisu znalezionego w... 102
            • Oczyszczanie oka 11 lip 2010, 19:00 Powinniśmy chwalić się nim jak Polańskim czy Komedą. Tworzone ponad 40 lat temu jego projekty wciąż wyglądają zadziwiająco świeżo. Wrażenie robi zresztą nie tylko jego sztuka, ale też jego biografia. W Londynie w tym tygodniu otwiera się wystawa Romana Cieślewicza, jednego z... 107
            • Erudyta czy celebryta? 11 lip 2010, 19:00 Jedni widzą w nim błyskotliwego akademika, inni sprzedającego pseudofilozofię celebrytę, który do perfekcji opanował umiejętność medialnej gry. Kim jest Alain de Botton, autor bestsellerów z dziedziny „filozofii życia codziennego”? W Polsce ukazała się właśnie jego... 108
            • Zalegalizować kłamstwo 11 lip 2010, 19:00 O tym, że Janusz Palikot się nie nadaje do świata polityki, mówiłem chyba od pierwszego dnia, kiedy się w tym świecie znalazł. 110
            • Młode ziemniaki – lato w mundurkach 11 lip 2010, 19:00 Początek lipca to idealny czas na młode ziemniaki." W sklepach powitaliśmy już polskie odmiany, bo do tej pory jedliśmy głównie ziemniaki marokańskie. Długa zima w Polsce powoduje, że rodzime kartofelki pojawiają się u nas najwcześniej w czerwcu. 112
            • Winny jest Miś Uszatek! 11 lip 2010, 19:00 Opis: Miś Uszatek w dobrze znanym nam pokoju kładzie się do łóżka. Jego piżama jest oczywiście idealnie wyprasowana. Jak zwykle w tej sytuacji Miś przekazuje całemu narodowi Ważną Wskazówkę. 113
            • Być z Palikotem na bezludnej wyspie 11 lip 2010, 19:00 Być z Palikotem na bezludnej wyspie Taka sytuacja trafia się często prawdziwemu dżentelmenowi. Mam na myśli wylądowanie na bezludnej wyspie. Jest wiele powodów, by uznać, że idealnym towarzyszem niedoli byłby w tym położeniu Janusz Palikot. 113
            • Wielki ryk 11 lip 2010, 19:00 Wielki ryk to coś, co kojarzy się z krzykiem kibiców i odgłosami stadionu." Ryk rykowi nierówny. Są ryki radości i ryk jelenia na rykowisku. 114

            ZKDP - Nakład kontrolowany