Świat według Hillary

Świat według Hillary

Hillary Clinton podpadła ludowi jako mówiąca własnym głosem feministka." Ten sam lud zaakceptował ją jako zdradzoną żonę. Kapitał społecznego współczucia zainwestowała w politykę. I wygrała.
Nowy Jork C o Bill mówi Hillary po przebudzeniu? Kochanie, będę w domu za 20 minut". „Jak pierwsza dama wyniosła z Białego Domu fortepian? Pod spódnicą, żeby nikt nie zauważył”. To żarty, które ukazywały się w  poważnych gazetach. Hillary Clinton długo musiała pracować na sympatię i  szacunek Amerykanów. Ale zapracowała. Dziś takich dowcipów nie  wydrukowałaby żadna gazeta głównego nurtu.

Czarownica w Białym Domu
Pierwsze damy, które mieszały się do polityki lub wywierały wpływ na  decyzje mężów, nigdy nie były popularne. Żonie Waszyngtona zarzucano, że  jest brytyjską rojalistką. Abigail Grant, że sprzyja secesjonistom. Nancy Reagan miała ponoć źle traktować służbę, snuć pałacowe intrygi, zdradzać męża z Frankiem Sinatrą i kierować się we wszystkim radami nadwornego astrologa.

Hillary Clinton podejrzewana była o nielegalne machinacje finansowe i nepotyzm. Konserwatyści wypominali jej, że w  czasie studiów protestowała przeciw wojnie wietnamskiej oraz godzinie policyjnej wprowadzonej na kampusie dla przytemperowania seksualnej aktywności studentów. Innymi słowy, że była rozwiązła. Im zajadlej walczyła o niezależność i broniła swoich przekonań, tym większą budziła niechęć prawicy.

Dwa lata po objęciu władzy przez Clintona Waszyngton obiegła wieść, że Hillary to czarownica. Zapraszała do Białego Domu byłą hipiskę, szefową Fundacji Penetrowania Świadomości Jean Houston i równie podejrzaną profesor antropologii Mary Catherine Bateson. W trzy urządzały skandaliczne orgie, podczas których pierwsza dama, podjudzana przez Houston, wyobrażała sobie, że rozmawia z Eleanor Roosevelt, Mahatmą Ghandim i pewnym nieżyjącym indiańskim szamanem. Wszystko to  opisał, w książce „Wybór" gwiazdor „Washington Post”, współodkrywca afery Watergate, Bob Woodward. Ujawnił też, że czarownice namawiały Hillary na konwersację z Chrystusem, ale – dzięki Bogu – odmówiła.

Był czas, że konserwatyści, bynajmniej nie w przenośni, straszyli pierwszą damą dzieci. Mimo że potrafiła wychować swoją córkę Chelsea na  dziewczynę dużo rozsądniejszą od imprezujących córek Busha, dorastających przecież w domu konserwatysty.

Hillary przez lata nie  umiała pogodzić się ze smutną prawdą, że Amerykanie nie lubią prezydenckich żon o ambicjach wykraczających poza kuchnię, sypialnię i  pokój dziecinny. Dopiero gdy się okazało, że mąż zdradza pierwszą damę ze stażystką, niechęć zmieniła się w podszytą współczuciem sympatię.

Wszystkie dzieci są nasze
Hillary poszła za ciosem. Zrzuciła nadwagę, udzieliła „Vanity Fair" przeplatanego seksownymi zdjęciami wywiadu i nagle stała się najpopularniejszą kobietą w USA. Podpadła ludowi jako mówiąca własnym głosem feministka. Została przez ten sam lud zaakceptowana jako zdradzona żona, której pozostało tylko spuścić głowę, przełknąć wstyd i  ból. I zazdrość. Kapitał społecznego współczucia zdecydowała się zainwestować w politykę. Zrealizować marzenia o prawdziwej władzy. Wyjść z cienia męża. Dała radę. Po brawurowej kampanii wyborczej prosto z  Białego Domu przeniosła się do Senatu.

Na arenie politycznej nie zjawiła się znikąd. Przez ponad 30 lat prowadziła działalność społeczną. Lata 1965-1974, które spędziła w żeńskim Wellesley College, a następnie w  Yale Law School, były dla Amerykanów okresem przełomowym. Trwała wojna wietnamska, pierwszy konflikt zbrojny, który Stany Zjednoczone ostatecznie przegrały. Liderzy polityczni na czele z prezydentem tracili wiarygodność. Aktywizowały się feministki i radykalne odłamy ruchu czarnej mniejszości. Studenci elitarnych uczelni, zwłaszcza ci najzdolniejsi, otwarcie występowali przeciw autorytetom, uznając, że  nadszedł czas ruszenia z posad bryły świata, realizacji pomysłów dojrzewających w kampusowych kółkach dyskusyjnych i młodzieżowych komitetach akcji politycznej. W Yale Hillary znalazła wszystkie trzy filary sukcesu: prawa dziecka (doktryna), instrumenty procesowe (metoda) i lidera (Bill Clinton).

Przekręty i wyznania
Obserwując karierę Hillary Clinton, trudno oprzeć się wrażeniu, że  próbuje narzucać innym reguły postępowania, lecz sama, jeśli nie łamie, to co najmniej lekceważy reguły prawa. Materiały zebrane przez senacką komisję do spraw Whitewatergate mogą świadczyć o tym, że pierwsza dama mijała się z prawdą, składając zeznania pod przysięgą, i ukrywała dokumenty, których wydania zażądał sąd. Personel Białego Domu przez dwa lata szukał rachunków wystawionych przez kancelarię adwokacką Rose z  Little Rock. Znalazła je ostatecznie sekretarka pani prezydentowej. Leżały na stole w mieszkalnej części rezydencji. Hillary zeznała pod  przysięgą, że nie wie, skąd się tam wzięły. Tymczasem na papierach były odciski palców: trzech kancelarzystów z Rose, prezydenckiego adwokata Vincenta Fostera, który popełnił samobójstwo w 1993 r., szczęśliwej znalazczyni oraz pani Clinton. Z rachunków wynikało, że mecenas Clinton reprezentowała przez 15 miesięcy upadłą kasę oszczędnościowo-pożyczkową Madison Guaranty. Przedtem twierdziła, że jej kontakty z firmą były sporadyczne i nie uczestniczyła w transakcji między Madison a  Castle Rock, która kosztowała podatników 65 mln dolarów. Rachunki dowodzą, że osobiście tę transakcję przygotowała.

Warto przypomnieć też transakcję na giełdzie towarowej, która przyniosła Hillary 10 tys. procent zysku. Jako żona prokuratora generalnego Arkansas skorzystała z  usług maklera, a zarazem adwokata, który reprezentował przetwórnię kurczaków procesującą się z lokalnymi władzami. Twierdzi, że decyzje o  kupnie i sprzedaży kontraktów terminowych na wołowinę podejmowała sama, kierując się sugestiami „Wall Street Journal". Po zainwestowaniu 1000 dolarów zarobiła 100 tys. dolarów.  

Zupełnie inny obraz Hillary wyłania się z jej autobiografii „Przeżywając historię" („Living History”). Wydała ją w roku 2003, by – nauczona doświadczeniami afery rozporkowej –  podtrzymać swój wizerunek kobiety z krwi i kości, wrażliwej, uczuciowej, ludzkiej. Nie zawahała się poruszyć spraw trudnych i bolesnych. Opisała gorzkie wyrzuty i noce pełne łez. Ujawniła, że Bill przyznał się do  cudzołóstwa na klęczkach, błagał o wybaczenie, dopiero przyparty do muru nadchodzącym przesłuchaniem w sądzie. Początkowo uwierzyła w zapewnienia małżonka, że zaprzyjaźnił się z młodą stażystką i dlatego pragnął jej pomóc w szukaniu pracy. Pierwszą reakcją na wyznanie prawdy była narastająca furia – skończyło się karczemną awanturą. Potem były długie miesiące separacji od łoża i stołu. „Nasz pies Buddy był jedynym członkiem rodziny skłonnym dotrzymywać Billowi towarzystwa – napisała Hillary. – Ja chciałam mu skręcić kark".

Związek uratowała decyzja o starcie w wyborach do Senatu. Bill doradzał, pomagał planować wiece, poprawiał kampanijne przemówienia. Hillary słuchała, wypytywała. Razem analizowali możliwe strategie, uderzenia oraz kontruderzenia. Zrozumieli, że łączy ich więcej, niż mogłaby zniszczyć jedna stażystka. Stosunki wróciły do normy. Choć pani Clinton normy nie definiuje. Natomiast jej wrogowie utrzymują, że kłamie, że o  romansie męża z Monicą Lewinsky doskonale wiedziała, podobnie jak o  poprzednich skokach w bok, ale wybryki Billa akceptowała, bo łączą ich przede wszystkim interesy. Że jest wyrachowana i dba tylko o karierę, a  absolutnie wszystko gotowa jest poświęcić prezydenturze.

Hillary 2012?
Zamiar kandydowania na prezydenta ogłosiła pod koniec stycznia 2007 r. Niestety, nie przewidziała, że przyjdzie jej się zmagać z sensacją sezonu, ulubieńcem mediów i Hollywood, okrzykniętym najbardziej charyzmatycznym politykiem półwiecza – Barackiem Obamą. Wydawało się, że  to ona ma największą wprawę w odpieraniu ataków, najlepszy sztab doradców, najzasobniejszą kasę. Dysponowała ośmioletnim doświadczeniem najbardziej wpływowej pierwszej damy i takim samym w Senacie. Mogła przekonywać wyborców, że powrót do Białego Domu Clintonów oznaczałby powrót gospodarczego boomu oraz mądrej polityki zagranicznej. Przez dwie kadencje w Senacie niemal pozbyła się etykietek, które latami przyklejali jej wrogowie: kobiety skrytej i zimnej, chorobliwie ambitnej, fałszywej, gotowej do dwuznacznych kompromisów.  Choć popełniła duży błąd, jeśli chodzi o tych z lewej strony: głosowała za wojną w Iraku.

Od początku kampanii prześladował ją pech. Prawybory w dwóch kluczowych stanach – Michigan i na Florydzie, które wygrała – zostały unieważnione z powodu zbyt wczesnych terminów. A  pechowi towarzyszyły błędy, których udawało się uniknąć jej rywalowi. Walczyła do końca, do ostatniego stanu i ostatniego głosu. Walczyła, ale  przegrała. Prezydent elekt Obama wbrew swym doradcom zaproponował jej stanowisko sekretarza stanu. Ona, wbrew swojemu wewnętrznemu głosowi, po  długich namowach w końcu je przyjęła. I od razu pojawiły się wątpliwości. Czy pokonana, z wielkimi ambicjami, może zgodnie współpracować ze zwycięzcą? Telewizyjny komik Conan O’Brien poradził prezydentowi elektowi: „Barack, kupuj hełm. Będzie ci bez przerwy włazić na głowę".

Relacje między prezydentem a niedoszłą panią prezydent są chyba nie najgorsze, skoro Obama z nich żartuje. Podczas ubiegłorocznego bankietu Stowarzyszenia Korespondentów przy Białym Domu Obama tylko półżartem stwierdził: „Hillary? Po powrocie z Meksyku natychmiast rzuciła mi się na szyję i zaczęła namawiać, żebym tam pojechał". W  Meksyku panowała wówczas epidemia świńskiej grypy.

Niektórzy twierdzą, że prezydent stara się szefową dyplomacji marginalizować. Ale nawet jeśli tak jest, to ona wcale na tym nie traci. Trzy tygodnie temu Hillary wyprzedziła Obamę w sondażach popularności. Pozytywnie postrzega ją dwie trzecie Amerykanów, poparcie dla prezydenta spadło do 51 proc. Przyczyny nieoczekiwanej zmiany miejsc nietrudno wytłumaczyć. Obama tapla się w ropie naftowej, strasząc, że kraj będzie odczuwał skutki wycieku latami, szefowa dyplomacji stawia czoła handlarzom żywym towarem. On firmuje wojnę w Afganistanie, ona – wojnę z głodem w Afryce. Doszło do podobnej sytuacji jak w czasach Busha, kiedy to popularniejszy od niego był liberalny Colin Powell.

Pani Clinton przegrała z Obamą jedyny istotny w polityce plebiscyt popularności, czyli wybory, lecz część obserwatorów uważa, że może stanąć do niego powtórnie za dwa lata. Byłoby to posunięcie bardzo kontrowersyjne, bo prezydent walczący o  drugą kadencję zwykle nie musi bać się partyjnych kolegów. Lecz jeśli jego notowania spadną do 30 proc.?

Zgłaszając swoją kandydaturę trzy lata temu, zadeklarowała: „Wchodzę w to. I wchodzę tylko po to, żeby wygrać". Czy wejdzie w to ponownie? Jeśli pojawiłyby się sprzyjające okoliczności i uznałaby, że ma szanse, to z całą pewnością tak.
Okładka tygodnika WPROST: 29/2010
Więcej możesz przeczytać w 29/2010 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 0

Spis treści tygodnika Wprost nr 29/2010 (1432)

  • Stu trędowatych? 11 lip 2010, 19:00 W wystąpieniu tuż po ogłoszeniu wyniku wyborów Bronisław Komorowski z wielkim przejęciem powtarzał pewne zdanie zawierające dwa piękne słowa i jedną całkowicie nieprawdziwą tezę – „Nie ma wolności bez solidarności i nie ma solidarności bez wolności”. 6
  • Na skróty - wydarzenia 11 lip 2010, 19:00 Wakacje w Grecji? Raczej nie w Atenach, gdzie trwa strajk generalny przeciwko reformie emerytalnej oraz działaniom oszczędnościowym rządu. W ostatni czwartek 24-godzinny protest sparaliżował transport lotniczy, kolejowy i morski. Nie działa... 9
  • Wybory – czas cudów 11 lip 2010, 19:00 Marszałkiem Sejmu został znajomy Zdzicha, Mira i Zbycha, czyli Grzegorz Schetyna. Mirosław Drzewiecki już się ucieszył i dał temu wyraz, publicznie mówiąc o pseudoaferze hazardowej. Sam Schetyna pytany, czy nowe zajęcie to awans, czy... 11
  • Matka Polka od celebrytów 11 lip 2010, 19:00 Agnieszka Chylińska będzie rodzić – dzięki Bogu kolejne dziecko, a nie kolejną płytę spod znaku aerobic dance pop. Artysta upadły Maciek Maleńczuk upada dalej: jego występ będzie główną atrakcją tegorocznego Pikniku Country.... 12
  • Wańka wstańka 11 lip 2010, 19:00 Był skończony w polityce już nieraz. Zawsze się podnosił. Właśnie minimalnie przegrał wybory prezydenckie. A przegrany Jarosław Kaczyński jeszcze bardziej chce wygrać. 14
  • Mąż Marty i jego lista 11 lip 2010, 19:00 Jestem skromną, prywatną osobą, która po prostu zna trochę ludzi – mówi Marcin Dubieniecki, mąż Marty Kaczyńskiej 18
  • To, co nas podzieliło 11 lip 2010, 19:00 Po wyborach zostało nam wrażenie, że żyjemy w dwóch Polskach." Ale czy rzeczywiście Polska A głosowała na Komorowskiego, a Polska B – na Kaczyńskiego? I czy ten podział jest czymś więcej niż wymysłem specjalistów od politycznego marketingu? 24
  • Czuły barbarzyńca 11 lip 2010, 19:00 Nigdy się nie poddaje i zawsze wraca po swoje. Właściwie już wrócił – został marszałkiem Sejmu. Czy Grzegorz Schetyna zdecyduje się na wojnę z premierem? 28
  • Najsztub pyta: Zasztyletowany ma nadzieję 11 lip 2010, 19:00 Marcinkiewicz radzi Tuskowi szaloną odwagę, a Kaczyńskiemu podróż dookoła świata. Sam nie wraca z dalekiej podróży. 32
  • Turystyka grobowa 11 lip 2010, 19:00 Zobaczyć, opowiedzieć znajomym, a jeszcze lepiej pokazać zrobione komórką zdjęcie. Zwiedzanie grobu Lecha i Marii Kaczyńskich to hit tegorocznego sezonu turystycznego w Krakowie. Szybko, sprawnie i za darmo, a przy okazji można obejrzeć Wawel. 38
  • Wielki sukces PSiK 11 lip 2010, 19:00 Wielki sukces PSiK Kościół katolicki dojrzał nareszcie do tego, by założyć własną partię. Sprawdzianem tej dojrzałości były ostatnie wybory, w których instytucja ta okazała się skuteczna, przedsiębiorcza, zaangażowana i nie trwoniła energii na inne zajęcia niż wytrwałe dążenie... 41
  • Kościół: złe myśli, złe tematy 11 lip 2010, 19:00 Nie bardzo mam ochotę żyć w kraju, w którym lekarza, który dokonywał w wyjątkowych przypadkach aborcji, nie można pochować po katolicku, chociaż był człowiekiem wierzącym. 42
  • Milionerzy znad Wisły 11 lip 2010, 19:00 82,5 mld zł – taki majątek zgromadziła wspólnie setka najbogatszych polaków. W 2009 r. wartość ich aktywów wzrosła o 4,5 mld zł. 44
  • 100 najbogatszych Polaków 11 lip 2010, 19:00 Miejsce pierwsze na liście najbogatszych zostało obronione – kolejny już raz – przez Jana Kulczyka, który rozbudował swoje imperium (m.in. spółki wydobywcze) i pomnożył jego wartość do 7,1 mld zł (z 5,9 mld zł w 2009 r.). 46
  • Co Bóg połączył… 11 lip 2010, 19:00 W polskich sądach kościelnych rozpatrywanych jest ponad 11 tys. wniosków o stwierdzenie nieważności małżeństwa. Jesteśmy w tej statystyce na pierwszym miejscu na świecie, wyprzedzamy nawet katolickie Włochy i Brazylię. Uzyskanie u nas „kościelnego rozwodu” nie jest... 78
  • Grill, baby, grill 11 lip 2010, 19:00 Jedni preferują kiełbasę i karkówkę, inni wolą rzucić na ruszt krewetki i kurczaka w sosie teriyaki. Jednych stać tylko na najtańszy sprzęt, inni zaś są gotowi wydać na niego kilka tysięcy złotych. Wszystkich łączy pasja grillowania – najnowszy narodowy sport Polaków. 82
  • Znaczy kapitan 11 lip 2010, 19:00 Przez 32 lata pływał po morzu. Mimo to żona go nie zostawiła, a dzieci nie wyklęły. 84
  • Świat według Hillary 11 lip 2010, 19:00 Hillary Clinton podpadła ludowi jako mówiąca własnym głosem feministka." Ten sam lud zaakceptował ją jako zdradzoną żonę. Kapitał społecznego współczucia zainwestowała w politykę. I wygrała. 86
  • Musimy przewodzić 11 lip 2010, 19:00 Ameryka nie może rozwiązać wszystkich problemów świata, ale nie można ich rozwiązać bez przywództwa Ameryki – mówi Tomaszowi Lisowi sekretarz stanu USA Hillary Clinton 90
  • Sarkogate? Uchowaj Boże! 11 lip 2010, 19:00 Jaka jest różnica między elitą futbolu a elitą władzy? We Francji niewielka," ale istotna. Obie ekipy się kompromitują, w obu rządzą cwaniacy, naciągacze i szubrawcy. Tylko z tej drugiej nikogo się nie wyrzuca. 92
  • Multikulti po niemiecku 11 lip 2010, 19:00 Nie wiadomo, co jest większym zaskoczeniem – to, że Niemcy są tak wielokolorowe rasowo, czy to, że zaczynają być lubiane, także przez samych Niemców. Wielobarwna reprezentacja piłkarska zdziałała więcej niż politycy. 94
  • To był ich mundial! 11 lip 2010, 19:00 Piłkarze, w których niewielu wierzyło, a błysnęli." Trenerzy, których kiedyś skreślono, a zadziwili świat. I ci, którzy mieli porywać tłumy, a zawiedli i chcą zapomnieć, że w ogóle grali w RPA. To oni byli bohaterami. 97
  • Piękny umysł po rosyjsku 11 lip 2010, 19:00 Kilkanaście dni temu Grigorij Perelman oficjalnie oświadczył, że nie przyjmie miliona dolarów nagrody przyznanej mu przez amerykański Instytut Matematyczny Claya. Geniusz czy wariat? Pytanie tym bardziej zasadne, że Perelman żyje niemal w nędzy w mikroskopijnym mieszkanku na... 100
  • Has nieśmiertelny 11 lip 2010, 19:00 W tym roku mija 10 lat od śmierci Wojciecha Jerzego Hasa. Stąd w programie festiwalu Era Nowe Horyzonty retrospektywa jego twórczości. Będzie można zobaczyć odnowioną wersję „Sanatorium pod klepsydrą” i zwiastun odrestaurowanego „Rękopisu znalezionego w... 102
  • Oczyszczanie oka 11 lip 2010, 19:00 Powinniśmy chwalić się nim jak Polańskim czy Komedą. Tworzone ponad 40 lat temu jego projekty wciąż wyglądają zadziwiająco świeżo. Wrażenie robi zresztą nie tylko jego sztuka, ale też jego biografia. W Londynie w tym tygodniu otwiera się wystawa Romana Cieślewicza, jednego z... 107
  • Erudyta czy celebryta? 11 lip 2010, 19:00 Jedni widzą w nim błyskotliwego akademika, inni sprzedającego pseudofilozofię celebrytę, który do perfekcji opanował umiejętność medialnej gry. Kim jest Alain de Botton, autor bestsellerów z dziedziny „filozofii życia codziennego”? W Polsce ukazała się właśnie jego... 108
  • Zalegalizować kłamstwo 11 lip 2010, 19:00 O tym, że Janusz Palikot się nie nadaje do świata polityki, mówiłem chyba od pierwszego dnia, kiedy się w tym świecie znalazł. 110
  • Młode ziemniaki – lato w mundurkach 11 lip 2010, 19:00 Początek lipca to idealny czas na młode ziemniaki." W sklepach powitaliśmy już polskie odmiany, bo do tej pory jedliśmy głównie ziemniaki marokańskie. Długa zima w Polsce powoduje, że rodzime kartofelki pojawiają się u nas najwcześniej w czerwcu. 112
  • Winny jest Miś Uszatek! 11 lip 2010, 19:00 Opis: Miś Uszatek w dobrze znanym nam pokoju kładzie się do łóżka. Jego piżama jest oczywiście idealnie wyprasowana. Jak zwykle w tej sytuacji Miś przekazuje całemu narodowi Ważną Wskazówkę. 113
  • Być z Palikotem na bezludnej wyspie 11 lip 2010, 19:00 Być z Palikotem na bezludnej wyspie Taka sytuacja trafia się często prawdziwemu dżentelmenowi. Mam na myśli wylądowanie na bezludnej wyspie. Jest wiele powodów, by uznać, że idealnym towarzyszem niedoli byłby w tym położeniu Janusz Palikot. 113
  • Wielki ryk 11 lip 2010, 19:00 Wielki ryk to coś, co kojarzy się z krzykiem kibiców i odgłosami stadionu." Ryk rykowi nierówny. Są ryki radości i ryk jelenia na rykowisku. 114

ZKDP - Nakład kontrolowany