Nikopol

Nikopol

Cztery dni przed samobójczą próbą wykuwał w piwnicy nowy miecz. Potem pociągnął za spust. Podobno w imię zasad.
Mikołaj Przybył w kwietniu 2011 r. zabił Chrystusa. Razem z kolegami, na oczach licznie zgromadzonych mieszkańców Poznania.

Chrystus był nieco zbyt pulchny jak na Chrystusa, ale pułkownik Przybył wcielił się w rolę żołdaka z dużym wyczuciem: na filmie, który w czasie Misterium Męki Pańskiej nakręciła poznańska gazeta, widać, jak niewysoki, muskularny brodacz uwija się po scenie w rzymskiej zbroi. Rzuca Chrystusa na kolana, zdziera tunikę, okłada kijem, chłoszcze. Groźny i wyrazisty. Energiczny. Przybija ofiarę do krzyża.

1.

– Duże wyczucie? Nie, nie miał serca do tej roli – krzywi się Robert Ostafiński-Bodler, znajomy pułkownika, reżyser spektaklu. – Wziąłem go do siebie i mówię: Mikołaj, wiem, że ty jesteś mundurowy sztywniak, musisz to robić z przekonaniem. Popatrz na tych facetów od Mela Gibsona. O to chodzi. Nie wiem, może bał się, że przeszarżuje, przez przypadek zrobi komuś krzywdę? Miał bzika na punkcie bezpieczeństwa. Kiedy zrobiłem koronę cierniową z gałęzi dzikiej róży, po cichu w domu zrobił drugą, która też dobrze wyglądała, ale za to nie kłuła.

– Pułkownik był dobrym aktorem?

– Niekoniecznie. Nie lubił być na pierwszym planie.

9 stycznia pułkownik Przybył wybrał jednak pierwszy plan. Strzelił do siebie w przerwie konferencji prasowej, przy włączonych kamerach. Wcześniej oskarżył dziennikarzy, którzy o nim pisali, że zostali zmanipulowani. Wystąpił w obronie prokuratur wojskowych ( jest plan, żeby je „ucywilnić"). Stwierdził, że zmiany w prokuraturze zdegradują śledczych, a dziennikarze zostali włączeni „w kampanię zmierzającą do jak najszybszego zlikwidowania tej ostatniej zapory przed systemem zorganizowanej przestępczości pozwalającej na całkowite i bezkarne okradanie Wojska Polskiego”.

Świadomie czy nie, pułkownik Przybył opowiedział światu, jak zwalczają się w Polsce prokuratorzy cywilni i wojskowi. Jego tezy poparł szef Naczelnej Prokuratury Wojskowej, a zaprotestował prokurator generalny.

2.

Trzydziestu poznaniaków od ośmiu lat działa w grupie rekonstrukcyjnej, w której przeobrażają się w żołnierzy rzymskiego X Legionu. Założyli stowarzyszenie Legion X Gemina Equites „Viri Clarissimi". Fascynują ich: starożytny rynsztunek, historia cesarstwa rzymskiego, organizacja legionów, dyscyplina.

W Polsce rzymscy legioniści działają jeszcze m.in. w Lublinie i Gdańsku. W sumie jest ich ze 120. Spotykają się na imprezach, czasem paradują przed publicznością. Hobby sezonowe: w zimie legionista, zamiast paradować, poleruje zbroję.

Może to przypadek, ale na trzydziestu poznańskich legionistów aż dziewięciu ma związki z wojskiem: pracują w wojskowej prokuraturze lub poznańskim garnizonie.

42-letni Robert Ostafiński-Bodler był, ale już nie jest wojskowym. Jeszcze dziesięć lat temu ofi cer Wydziału Prawnego Wojewódzkiego Sztabu Wojskowego, dziś prowadzi kancelarię prawną. Rzymianinem czuł się od zawsze, jego ojciec był Sycylijczykiem. Stuprocentowym legionistą postanowił zostać pod koniec lat 90. w Biskupinie. Tam na jarmarku zobaczył starożytny rynsztunek. – Są znawcy znaczków, są wędkarze. A mnie od zawsze kręci Rzym – mówi.

Z kolei Mikołaj zapragnął być Rzymianinem w wyniku perswazji. Jeszcze w 2000 r. pod wrażeniem filmu z Russellem Crowe wolał być gladiatorem. Koledzy z Legionu wytłumaczyli mu, że od gladiatorów lepsi są żołnierze. Bo poważniejsi i głębsi. – Pamiętam, jak rozmawialiśmy o tym na korytarzu w prokuraturze – wspomina jeden z nich.

Przybył dał się przekonać.

3.

W jednorodzinnym domu na Dębcu pułkownik Przybył mieszka razem z żoną i dwojgiem dzieci. Oni na parterze, dwa pokoje z kuchnią, rodzice nad nimi, na piętrze. Żona nie pracuje. Z pensji prokuratora utrzymuje się cała czwórka. Ta sama pensja idzie na kosztowne zbroje – jeden hełm wykuty ręcznie u specjalisty z Pułtuska to jakieś 5 tys. zł (poznaniacy gardzą podróbkami z Indii zrobionymi w fabryce, bo te rozpadają się w walce). Do tego lorica hamata (kolczuga), gladius (krótki miecz) i pugio (sztylet). Tarcza. W sumie grubo ponad 15 tys. zł.

– Mikołaj nie śmierdział groszem. W piwnicy na Dębcu zorganizował warsztat. Kupował książki i eksperymentował. Nie miał sprzętu kowalskiego, ale to, co mógł zrobić sam, robił – opowiada jeden z poznańskich-rzymskich żołnierzy.

Znany dziennikarz: – Konferencję, na której się postrzelił, Przybył zrobił w „pożyczonym" gabinecie. Jego własny wygląda jak Muzeum Wojska Rzymskiego: miecze, zbroje, sztylety, dyplomy za strzelanie. Zza biurka miał świetny widok na kolekcję.

W piwnicy i urządzonym po rzymsku salonie Przybyłów spotykają się legioniści. O domu pułkownika mówią „senat". U niego uzgadniają detale wyjazdów, umawiają się na coroczną paradę do Rzymu, na którą ściągają hobbyści z Europy. Każdy przybiera „legionowe” imię. Pułkownik Przybył to Nikopol.

Legionista Nikopol kupuje sobie białego konia.

Kiedy kupuje psa, uczy go śmiesznej sztuczki: na hasło „ave" pies unosi łapę w rzymskim pozdrowieniu. Do psa jeszcze wrócimy.

4.

Do Wojskowej Prokuratury Okręgowej w Poznaniu trafi a w 1999 r. z cywila. Koledzy mówią o nim: charakterny. Zaangażowany. Ambitny. Trochę taki, jakim widział go cały Poznań na scenie, gdy krzyżował Chrystusa – groźny i wyrazisty. Energiczny.

Na studiach trzyma się z Maksymilianem Stanulewiczem (dziś wydział prawa UAM), jest kolegą Zbigniewa Rzepy (dziś rzecznik Naczelnej Prokuratury Wojskowej).

Ma wyniki. Kiedy za rządów PiS szef MON Aleksander Szczygło decyduje, że w prokuraturach wojskowych powstaną wydziały do zwalczania przestępczości zorganizowanej (w skrócie PZ, czyli „pezety"), Przybył jest naturalnym kandydatem.

Zwalcza to, na czym od lat opiera się funkcjonowanie armii w terenie: ustawione przetargi, łapówki, wyłudzenia.

Jego jednostka prowadzi najpoważniejsze sprawy przekrętów w armii. Dziś od wojskowych można usłyszeć, że „Poznań urósł w siłę" za rządów Szczygły. Dziennikarze zajmujący się wojskiem wyliczają sukcesy ludzi Przybyła jednym tchem, z pamięci: wyłudzenia przy GPS (na przetargu na GPS armia straciła ok. 16 mln zł), lewy sprzęt do Afganistanu (ustawione przetargi na remonty pojazdów), afera „Żeglarka” (przekręty przy modernizacji dwóch okrętów).

Jeszcze kilka dni przed postrzałem Przybył (broniąc się przed zarzutami o inwigilację dziennikarzy) roześle do mediów PR-owski komunikat: on i jego ludzie w ciągu czterech lat doprowadzili do skazania 98 oskarżonych. Żaden z oskarżonych nie został uniewinniony.

5.

Armia to tradycja, której nie skruszyły ani koniec PRL, ani likwidacja WSI. Latami grube sprawy zamiata się tu pod dywan. Bo honor żołnierzy, bo wizerunek, bo tajemnica wojskowa.

Zdarza się, że do prokuratorów wydzwania ktoś wysoki szarżą, z mitycznej Warszawy, z sugestią: dajcie sobie spokój. Albo i nie wydzwania, tylko załatwia gdzieś na boku: była sprawa – nie ma sprawy.

Mikołaj Przybył jest w tym świecie jak gość z innej planety. – Wymyślił, jak obejść wojskowe bagno – spekuluje jeden z moich rozmówców. – W korupcyjnych sprawach trzymał sztamę z CBA. Razem prowadzili śledztwa. Nikt w armii nie mógł nic skręcić w tych postępowaniach, bo CBA jest impregnowane na wojskowe układziki. Ktoś mógł odnieść wrażenie, że Przybył wymknął się spod kontroli.

Szef CBA Paweł Wojtunik: – Na dziesięć śledztw prowadzonych przez CBA razem z prokuraturą wojskową przy ośmiu współpracujemy z Poznaniem. Mikołaj Przybył wyróżniał się dynamizmem. Szybko dochodziliśmy do porozumienia w większości ustaleń dotyczących śledztw.

Na własne ścieżki Przybyła zżymają się koledzy i zwierzchnicy z prokuratury. Bo Przybył – opowiadają dziś – pomija czasem swoich szefów z Poznania. Kontaktuje się bezpośrednio z szefem wszystkich wojskowych prokuratorów, generałem Krzysztofem Parulskim (też poznaniakiem). To kłuje w oczy. To się nie może podobać.

Ale nikt nie może się dobrać do Przybyła. Prokuratura jest szczelna. – Ludzie oddani sprawie i wojsku – uważa jeden ze znanych dziennikarzy.

Wysoki rangą oficer CBA z Warszawy: – Przybył jest przywiązany do munduru. Kiedy staje na baczność, to strzela obcasami. Zaangażowanie widać nawet w sposobie salutowania. Nie jest to typ prokuratora wojskowego, który nosi mundur od czasu do czasu, bo musi. On to uwielbia. Jednak to typ wielkiego faceta, który chce być odbierany jako macho, a w rzeczywistości jest kruchy.

6.

Przybył i jego ludzie rzadko są źródłem dziennikarskich newsów. Kiedy badają sprawę Nangar Khel (w Afganistanie żołnierze ostrzelali cywilów), niewiele wycieka do opinii publicznej.

W 2010 r. ktoś kradnie Przybyłowi kołpaki z samochodu. I rower. To o tych zdarzeniach zwierzchnik Przybyła, szef Naczelnej Prokuratury Wojskowej Krzysztof Parulski powie: – Był wielokrotnie ofiarą zamachów na mieszkanie i samochód, dlatego w ostatnim okresie miał przy sobie broń palną do ochrony osobistej.

Magdalena Mazur-Prus, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Poznaniu: – Pan Przybył zawiadamiał nas dwa razy – o samochodzie i o rowerze. Ale chodziło o kradzieże. Nie było słowa o zagrożeniu życia.

Obie sprawy zostają umorzone.

W 2009 r. świadek w jednym ze śledztw, które prowadzi Przybył, pogrąża kilku ważnych wojskowych. Ten świadek to Leszek Serba. Serbę odwiedza dawny znajomy, grozi, że jeśli nie wycofa zeznań, to zostanie zabity, a jego żona i córka trafią do burdelu. O Przybyle mówi, że jest zbyt ambitny, więc „przypadkiem" może mieć wypadek. Za milczenie jest cena: milion złotych. Serba opowiada to wszystko lokalnemu pismu.

Sprawę tych gróźb prowadzi prokuratura w Zielonej Górze. Nie znajduje dowodów, że ktoś chciał wykończyć świadka i prokuratora.

Serba emigruje z rodziną do Kanady.

7.

Mikołaj Przybył dużo czasu spędza na siłowni. Wieczorem zabiera na spacery swojego wilczura, razem biegają po Dębcu.

W 2010 r. ktoś truje mu psa. Ale Przybył nie informuje o tym organów ścigania.

Zawzięty pogromca wojskowej mafii, na którego prawdopodobnie ktoś dybie, nie ma problemu z pokazywaniem się publicznie. Bierze udział w Misterium Męki Pańskiej. Jeszcze w październiku razem z Legionem przechodzi główną ulicą Poznania w zbroi, trzymając za uzdę własnego konia. On, który podobno nie lubi być na pierwszym planie.

Ale kiedy w październiku ma zostać świętym – odmawia.

Brązowa zbroja, którą zrobił dla świętego Marcina, wygląda jak porzucona skorupa żółwia giganta. Robert Ostafiński-Bodler patrzy na nią codziennie w swoim gabinecie w podpoznańskich Komornikach. O niedoszłej świętości pułkownika Przybyła mówi tak: – Chcieliśmy upamiętnić świętego Marcina, patrona Poznania. Przejść w marszu ulicami miasta. Jako zwierzchnik Legionu kazałem Mikołajowi zostać Marcinem. W końcu ma tego białego konia, to by fajnie wyglądało. Pro publico bono. Najpierw się zgodził, zrobił fantastyczną zbroję dla siebie, potem się wycofał. Zastąpiłem go. Dla mnie też zrobił zbroję.

Jeden z legionistów: – Na Misterium można było coś poczuć. Światła, muzyka, człowiekowi zaczyna się coś wydawać. A potem ściągamy zbroje i jesteśmy zwykłymi, no, Kowalskimi.

8.

W listopadzie 2011 r. w życie Mikołaja Przybyła wkraczają media. Jego prokuratura wyjaśnia, do których dziennikarzy „przeciekał" prokurator Marek Pasionek, jeden z badających sprawę katastrofy smoleńskiej.

Kiedy wychodzi na jaw, że ludzie Przybyła żądali bez zgody sądu treści SMS-ów, jakie mieli do siebie wysyłać prokurator Pasionek i dziennikarze, zaczyna się piekło.

Dziennikarze twierdzą, że Przybył złamał prawo. Że chciał inwigilować reporterów. Ten zaprzecza. Staje się negatywnym bohaterem kilku publikacji. Do tego dochodzi spór o likwidację wojskowych prokuratur.

9 stycznia, w poniedziałek rano, Przybył mówi o tym wszystkim na konferencji prasowej. Kilka razy podkreśla, że broni zasad. Broni honoru żołnierza. Potem wyprasza dziennikarzy i strzela sobie w policzek.

Kilka dni po samobójczej próbie pułkownika jego przyjaciele mówią o niej z dystansem: incydent. Kiedy wydarzył się incydent. Po incydencie.

Jeden z legionistów tłumaczy: – Bóstwa Rzymian często przedstawiały cnoty żołnierskie: Honos, czyli honor, Virtus, czyli odwaga, Disciplina, czyli porządek. Mikołaj nosi w sobie wszystkie te przymioty.

– Strzelił do siebie jako prokurator czy rzymski żołnierz?

– Niech pan się nie doszukuje podtekstów. Że jakiś rzymski kodeks honorowy zainspirował Mikołaja do tego, co się stało. Nie wiem, dlaczego strzelił.

9.

Dzień po próbie samobójstwa na internetowej stronie Legionu X legionista Nikopol ma rozmazaną twarz. Rozmazani są też Lukian, wypikselowani Vorenus, Winicjusz, Agryppa, Geta i Domicjan.

To koledzy Nikopola z armii i wojskowej prokuratury.

Wśród kolegów konsternacja. U niektórych delikatny podziw. Co sądzić o tym strzale? Co można powiedzieć, kiedy kolega próbuje (albo udaje, że próbuje) się zabić? Przecież to u niego odbywały się rozmowy o wykuwaniu sprzętu. To on układał im program treningowy na siłowni, żeby wyglądali jak muskularni Rzymianie, a nie jak ofermy. O Przybyle mówią „dzielny". I że oddzielał sprawy zawodowe od hobby.

Piotr „Pilot" Czaja w latach 90. był jednym z najciekawszych poznańskich freaków, ryczał na scenie w zespole Bundeswehra. Dziś działa w show-biznesie i jest legionistą. O samobójstwie Przybyła nie chce się wypowiadać: – Powiem krótko: Mikołaj jest uczciwy. I tyle.

Robert Ostafiński-Bodler: – W czwartek, przed incydentem, byłem u niego w piwnicy. Planowaliśmy wyjazd do Rzymu. Oglądaliśmy nowy miecz, który robił. Telefon dzwonił bez przerwy: a to dziennikarze, a to jakiś generał z Warszawy. Mikołaj odkładał narzędzia, wyprostowany udzielał odpowiedzi, odkładał słuchawkę i rozmawialiśmy dalej jak gdyby nigdy nic.

10.

Po co Mikołaj Przybył strzelił sobie w policzek? Nie wiadomo.

Tak jak nie wiadomo, w jaki dokładnie sposób się zranił. Oraz dlaczego dzień po próbie samobójstwa zaczął udzielać licznych wywiadów.

Wiadomo, że dzień po postrzale, jeszcze z poznańskiego szpitala, Mikołaj Przybył zadzwonił do kolegi z Legionu. Poprosił go o grube książki: „Wojnę żydowską" Józefa Flawiusza, „Poczet cesarzy rzymskich” Aleksandra Krawczuka i może jeszcze coś z Tacyta.

Okładka tygodnika WPROST: 3/2012
Więcej możesz przeczytać w 3/2012 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 0

Spis treści tygodnika Wprost nr 3/2012 (1509)

  • Wojna przymiotnikowa 15 sty 2012, 12:00 Każdy poważniejszy problem w Polsce nazywany jest od razu totalną kompromitacją państwa. To co mają o ostatnich totalnych kompromitacjach swoich państw powiedzieć Niemcy, Francuzi i Szwajcarzy? 6
  • Na skróty 15 sty 2012, 12:00 Pawlak i Boni walczą o kosmos W rządzie trwa spór o kosmos – nieofi cjalnie dowiedział się „Wprost". Toczą go wicepremier Waldemar Pawlak i minister cyfryzacji Michał Boni. Na razie nadzór nad polityką kosmiczną sprawuje... 8
  • Poseł pod kwitnącą jabłonią 15 sty 2012, 12:00 Ciężko się pisze, kiedy najbardziej dramatyczne wydarzenie tygodnia okazuje się materiałem satyrycznym, a walczący o honor polskiego prokuratora wojskowego biedny pułkownik obiektem niewybrednych żartów. À propos żartów, to... 12
  • Wszystko będzie odwołane 15 sty 2012, 12:00 Krzysztof Varga przypomniał mi w „Dużym Formacie", że właśnie mija dekada od płytowego debiutu zespołu Cool Kids of Death, który swój bunt przeciwko pustce kultury masowej manifestował m.in. w dwutygodniku „Viva!".... 14
  • Nikopol 15 sty 2012, 12:00 Cztery dni przed samobójczą próbą wykuwał w piwnicy nowy miecz. Potem pociągnął za spust. Podobno w imię zasad. 18
  • Samobójstwo i co dalej? 15 sty 2012, 12:00 Kim jest samobójca i kiedy chce się zabić, a kiedy przeżyć – tłumaczy psycholog i terapeuta Wojciech Eichelberger. 22
  • Miotła 15 sty 2012, 12:00 Gdyby nie to, że premierem wciąż jest Donald Tusk, można by pomyśleć, że wybory wygrał ktoś inny. Wpływy tracą liderzy partyjnych frakcji i koalicjanci. Odchodzą prezesi państwowych spółek i agencji. Lecą wiceministrowie oraz szefowie najważniejszych instytucji. Trwa wielkie... 26
  • Triumf mimo woli 15 sty 2012, 12:00 Niespodziewany wzlot, bolesny upadek, sukces. Jerzy Buzek nie bardzo pasuje do roli bohatera dramatu, ale polityczne losy tego poczciwego i dobrego człowieka są naprawdę niezwykłe. 32
  • Europrostytucja 2012 15 sty 2012, 12:00 Nawet jeśli między meczami kibic ma bardzo dużo czasu, to najczęściej spędza go na piwie i seksie. 38
  • Dziki jest ten świat 15 sty 2012, 12:00 Cywilizowana otoczka jest bardzo cienka i jak tylko przyjdą nieco trudniejsze czasy, natychmiast znika. 40
  • Uzależnione od skalpela 15 sty 2012, 12:00 Zdeformowane piersi, źle wykonane liftingi czy odsysanie tłuszczu. Polki wydają dziesiątki tysięcy złotych na zabiegi, które zamiast upiększyć, mogą je oszpecić. Nie sprawdzają, czy lekarz ma kwalifikacje do wykonywania operacji plastycznych. I nie chcą słuchać ostrzeżeń przed... 42
  • O chciwości i glonojadach 15 sty 2012, 12:00 Dla niektórych pacjentów pieniądze nie są problemem. Problem leży w głowie. Mam prawo odmówić operacji. Nie ratuję życia – mówi dr Maciej Kuczyński, wiceprezes Polskiego Towarzystwa Chirurgii Plastycznej, Rekonstrukcyjnej i Estetycznej. 46
  • Trafieni 15 sty 2012, 12:00 Kto ma HIV mówi o sobie, że złapał „plusa”, albo że został „trafiony”. W Polsce „trafień” jest coraz więcej – kiedyś rejestrowano 500 rocznie, teraz codziennie średnio trzy. Tak jakby wszyscy zapomnieli, że mimo coraz lepszych leków... 48
  • Ciała moc 15 sty 2012, 12:00 Trafiają się nam supertalenty i tylko na supertalenty Polskę stać. Bo supertalent nie jest kosztowny – mówi lekarz Justyny Kowalczyk Robert Śmigielski. 51
  • Pożegnanie z Claudią Szofer 15 sty 2012, 12:00 Podium nigdy nie było tak blisko. Był jednym z bohaterów morderczego Rajdu Dakar. Gdyby nie dzień pechowych awarii… Krzysztof Hołowczyc udowadnia, że jest nie tylko celebrytą, lecz także sportowcem z krwi i kości. 54
  • Zdrastwuj, Zakopane! 15 sty 2012, 12:00 Dla misia z Krupówek i gaździny spod Gubałówki Wania z Moskwy i Wiktor z Odessy to bohaterowie. Bo wraz z armią innych Rosjan i Ukraińców najechali w styczniu Zakopane. I odkopali z depresji. 57
  • Najważniejsze to rządzić 15 sty 2012, 12:00 Kiedyś był liberałem i gwiazdą antykomunistycznej opozycji. Dziś stał się w Europie symbolem autokraty. 60
  • Wiceoszołom 15 sty 2012, 12:00 Ma dar popełniania gaf i kocha Polskę. Dzięki republikańskim prawyborom Rick Santorum ma swoje pięć minut. W Iowa zajął drugie miejsce i choć później spadł na piąte, nie rezygnuje z walki. 64
  • Upadek prezydenta 15 sty 2012, 12:00 Jeszcze niedawno uchodził w Niemczech za wzór kandydata na zięcia. Dziś połowa Niemców chce odwołania prezydenta Christiana Wulff'a. 66
  • Strzał przerywany 15 sty 2012, 12:00 Był fantastycznym zawodowcem futbolu. Potem okazał się pełnym fantazji naturszczykiem ekranu, reklamy, teatru. Teraz być może chce kandydować na prezydenta Francji. Ale jako polityk Eric Cantona jest co najwyżej fantastą. 68
  • Uwięziony geniusz 15 sty 2012, 12:00 Wybitny fizyk Stephen Hawking od lat przykuty do inwalidzkiego wózka, skończył 70 lat. Skąd się bierze jego choroba? Gdzie skrywa się jego geniusz? Zapraszamy w podróż do jego mózgu. 70
  • Pan Zara 15 sty 2012, 12:00 Nikomu nie udało się namówić go na wywiad. Jego jedyna biografia nie została autoryzowana. Trudno nawet o jego aktualne zdjęcie. Ale wiadomo, że jest jednym z najbogatszych ludzi na świecie i że jego firmie grozi utrata niezwykle prestiżowego klienta. Księżnej Kate Middleton. 73
  • Zanim nas zdrowie zrujnuje 15 sty 2012, 12:00 Mechanizm rynkowy w służbie zdrowia niekoniecznie dobrze służy pacjentom. Posiadacz dobrego ubezpieczenia często dostaje więcej świadczeń niż to potrzebne, a nie ma kto zapłacić za leczenie biednych. 76
  • Rzeź, na którą czekamy 15 sty 2012, 12:00 Roman Polański znów nakręcił film, który wywołuje wielkie kontrowersje. Dlaczego? Cztery opowieści o „Rzezi”. 78
  • Piękna i bestia 15 sty 2012, 12:00 Królowa wywiadu i dziennikarska ekstremistka. Krzyczała na ajatollaha, cesarza wyprowadziła z równowagi. W końcu ukazują się u nas wywiady Oriany Fallaci. 84
  • Koreańska fala 15 sty 2012, 12:00 Tu nie chodzi o gwiazdorstwo, tu chodzi o dyscyplinę. Koreański pop podbija Zachód. 87
  • Dżentelmen ze skazą 15 sty 2012, 12:00 Sprawia wrażenie, jakby się nie starzał, mimo sześćdziesiątki na karku. Potwierdzają to kolejne świetne role w „Rodzinie Borgiów” i „Chciwości” oraz kolejna nominacja do Złotych Globów. 90
  • Inteligent kupuje pasztetową 15 sty 2012, 12:00 Zapytany, kto pali najwięcej papierosów na świecie, odpowiedziałbym oczywiście, że Maria Czubaszek. I jak co roku złożyła sylwestrowe postanowienie, że nie zgłupieje w 2012 i nie rzuci tego przepięknego nawyku. Być może mogliby z... 94
  • Conan Barbarzyńca 15 sty 2012, 12:00 Taką ksywę dostał w internecie Radosław Sikorski, minister spraw zagranicznych i były wojownik antytalibski w Afganistanie, którego głównym życiowym credo jest od kilku lat hasło „Zburzyć Pałac Kultury i stworzyć tam... 95
  • Królowie karnawału 15 sty 2012, 12:00 Zajadając niedawno w gorącym Zihuatanejo pyszne, świeże nachos z cudownie zielonym, chłodnym guacamole, doszłam do wniosku, że choć Meksykanie nie mają pojęcia o naszych faworkach, to karnawał na końcu świata równie dobrze może... 96
  • Narodowy PiS powszechny 15 sty 2012, 12:00 Emigranci, jak państwo na pewno pamiętają, wyjechali z powodów politycznych. 97
  • Trzy zdrowaśki za zdrowie pacjenta 15 sty 2012, 12:00 OPIS: Jesteśmy w jednym z polskich domów. „Skromnie, ale schludnie i czysto”. Jedno statystyczne dziecko gra na pianinie „Requiem” Mozarta, drugie maluje zimowy pejzaż, a trzecie wsiada właśnie do piecyka. Pomagają mu w tym dwie zatroskane statystyczne... 97
  • Cysterna żółci 15 sty 2012, 12:00 Co roku w dniu finału wielkiej orkiestry świątecznej pomocy tysiące młodych wolontariuszy zbiera na ulicach datki do puszek. Każdy, kto wrzuci grosz do puszki, otrzymuje w zamian nalepkę z czerwonym serduszkiem. Z zebranych pieniędzy... 98

ZKDP - Nakład kontrolowany