Rzeź, na którą czekamy

Rzeź, na którą czekamy

Roman Polański znów nakręcił film, który wywołuje wielkie kontrowersje. Dlaczego? Cztery opowieści o „Rzezi”.
Klątwa Królewny Śnieżki

Dlaczego Polański najpierw pokochał, a potem znienawidził Amerykę.

Scenariusz „Rzezi", zjadliwej satyry na Amerykę, powstał w szwajcarskim Gstaad, gdzie Roman Polański w areszcie domowym czekał na decyzję szwajcarskiego ministerstwa sprawiedliwości, które po niemal roku ostatecznie odrzuciło wniosek o ekstradycję reżysera do USA. Sztuka Jasminy Rezy okazała się doskonałym komentarzem do sprawy sprzed 30 lat, która ciągnie się za Polańskim do dzisiaj. – Musisz ich zmanipulować! – powtarza w kółko do słuchawki prawnik, grany przez Christopha Waltza, wyrażając tym samym bliską Polańskiemu opinię na temat amerykańskiego systemu sprawiedliwości.

„Rzeź" to rzecz o bójce między dwójką dzieciaków, która urasta do rangi zbrodni, gdy do jej wyjaśniania zabierają się rodzice (choć same dzieci, niczym niegdysiejsza ofiara gwałtu Samantha Geimer oraz Polański, dawno zdążyły się dogadać). Opowieść o hipokryzji i hipokrytach; o nakręcanej ambicjami spirali nienawiści. Policzkiem wymierzonym Ameryce był już doskonały „Autor widmo”. Bohater tego filmu, szukający schronienia na odległej wyspie, skompromitowany brytyjski premier, podobnie jak Polański musiał stawić czoła poważnym oskarżeniom, by ostatecznie paść ofiarą spisku amerykańskich służb.

Oczywiście, reżyser nie zawsze walczył z Ameryką. – „Królewna Śnieżka" – odpowiedział kiedyś zapytany o pierwszy film, jaki zobaczył w życiu. – Na zawsze pozostanę pod jego wpływem. A był to wpływ wielki, mam na myśli „Wstręt” i „Matnię” – dodał z ironicznym uśmiechem. Ta wypowiedź mówi wiele o jego urzeczeniu amerykańskim kinem, a zarazem o tym, co dostrzegł pod pokrytą grubym lukrem fasadą hollywoodzkiej baśni.

„Polański. Ścigany i pożądany" – tytuł głośnego dokumentu Mariny Zenovich mówi z kolei wszystko o stosunku do Polańskiego samych Amerykanów. – Dla Europejczyków był to bohater tragiczny, człowiek, który przetrwał Holocaust, by przybyć do Stanów i mieć tu coś do powiedzenia – mówi jeden z rozmówców Zenovich. – Amerykańska prasa miała go zaś za pokręconego krasnoluda o mrocznych wizjach.

Od czasu gdy w 2009 r. sprawa gwałtu na nieletniej Samancie Geimer powróciła na czołówki gazet, Ameryka konsekwentnie ignoruje Polańskiego. Żadnej nominacji do Globów ani Oscarów nie doczekał się obsypany nagrodami w Europie „Autor widmo". A wydawało się, że sprawa Ameryka kontra Polański zbliża się do szczęśliwego finału, gdy Kodak Theater owacjami na stojąco nagrodził decyzję o przyznaniu mu Oscara za reżyserię „Pianisty” (2002). Roman Polański w Hollywood – ta historia jak dotąd nie ma happy endu. Ameryka okazała się złą macochą, która podsunąwszy zatrute jabłko, uśmierciła królewnę za życia. W najczarniejszych wizjach Roman Polański chyba nie przypuszczał, że „Królewna Śnieżka” okaże się baśnią o nim samym.

Więcej niż teatr

O pozornej fascynacji Polańskiego sceną

Sztuka Yasminy Rezy „Bóg mordu" to idealny materiał dla Polańskiego: tragikomedia, której tematem jest mieszczańska hipokryzja, rozpisana na czterech aktorów zamkniętych w niewielkim pomieszczeniu. Reżyser skontaktował się z pisarką we wrześniu 2009 r., kilka dni przed aresztowaniem w Szwajcarii. Nad scenariuszem pracowali razem w Gstaad. To nie pierwszy raz, gdy teatr stał się dla niego inspiracją.

„W teatrze, siedząc na galerii, ani przez chwilę nie wątpiłem, że prędzej czy później to właśnie ja – na scenach Warszawy, Moskwy, a może Paryża – przyciągnę spojrzenia tłumu" – wspominał w autobiografii „Roman”. Od teatru zaczęła się jego kariera: mając 14 lat, zwiedzał studia radiowe, w których powstawała popularna w tamtym czasie audycja „Wesoła gromadka” Barbary Biliżanki. „Chała” – skomentował po wysłuchaniu fragmentu. Biliżanka natychmiast zareagowała: „Myślisz, że byłbyś lepszy?”. Polański bez zastanowienia odegrał przed nią monolog starego gazdy. I został. Jako nastolatek grał jeszcze w krakowskich teatrach Młodego Widza i Groteska. Był przekonany, że jego miejsce jest na scenie. Jednak do PWST w Krakowie, a potem w Warszawie się nie dostał. Nie miał warunków – był za niski i zbyt chłopięcy. W latach 80. zwierzył się Tadeuszowi Łomnickiemu: „Bardzo dobrze się stało. Byłbym może teraz aktorem w jakimś małym mieście”.

Jednak sentyment do teatru pozostał. Od czasu do czasu powraca, jako reżyser, na scenę: w 1974 r. we Włoszech wyreżyserował operę Albana Berga „Lulu", w 1976 operę „Rigoletto” Giuseppe Verdiego w Bayerische Staatsoper w Monachium. Potem odkrył sztukę „Amadeusz” Petera Shaffera. Tę reżyserował trzykrotnie, grając w niej z ogromnym sukcesem główną rolę: w 1981 w warszawskim Teatrze na Woli, w 1982 w Théatre Marigny w Paryżu i w 1999 r. w Mediolanie. W 1997 r. w Wiedniu miała światową premierę musicalowa wersja „Balu wampirów”, której libretto powstało na podstawie filmu Polańskiego „Nieustraszeni pogromcy wampirów” (1967). Od tamtej pory musical miał premiery w kilkunastu miejscach na świecie, m.in. na Broadwayu i w Warszawie. Przy prawie każdej premierze reżyser pełnił funkcję opiekuna artystycznego.

Film z teatralnego dramatu robił Polański dotąd dwukrotnie. Krwawa „Tragedia Makbeta" na podstawie klasycznego tekstu Szekspirowskiego była jego pierwszym dziełem nakręconym po zamordowaniu przez bandę Charlesa Mansona żony reżysera Sharon Tate. Ciekawszy film wyszedł z głośnej na świecie sztuki Ariela Dorfmana „Śmierć i dziewczyna” – o kobiecie odkrywającej swojego niegdysiejszego oprawcę (w tle mamy historię dyktatury w Chile) w mężczyźnie, który przypadkowo trafia do jej domu. „Śmierć i dziewczyna” była zresztą w jakimś sensie podobna do „Boga mordu”: ta sama klaustrofobiczna atmosfera, ta sama niejasność, kto jest atakującym, a kto ofiarą.

Mimo tak licznych związków z teatrem Polańskiemu nigdy nie zarzucano, że robi statyczne kino „teatralne". Nawet kiedy zamykał aktorów w niemal teatralnych dekoracjach, dbał o filmową dynamikę. Z dramatów brał suspens, intrygę. Do tego dokładał filmową narrację. Bliski był w tym choćby Hitchcockowi – by przypomnieć jego pozornie tylko teatralne „Okno na podwórze”.

Jeszcze kilka miesięcy temu mówiło się, że w stołecznym teatrze IMKA Roman Polański wyreżyseruje sztukę „Copenhagen" Michaela Frayna – na razie na deskach teatru Tomasza Karolaka wystawiany jest monodram, którego bohaterowi wydaje się, że jest Polańskim.

Napoleon

O skomplikowanej miłości Polańskiego i jego aktorów

Nic dwa razy się nie zdarza – a już na pewno nie rola w filmie Polańskiego. Słusznie więc notkę o „Rzezi" na swojej stronie stacja Fox zatytułowała: „Poszukiwany przez prawników i aktorów”. Nominacje do Złotych Globów dla Kate Winslet i Jodie Foster (ten numer „Wprost” zamykaliśmy przed rozdaniem nagród). Oscar dla Adriana Brody’ego za „Pianistę” i dla Ruth Gordon za „Dziecko Rosemary”, Złoty Glob dla Jacka Nicholsona za „Chinatown” i dla Nastassji Kinsky za „Tess” – niech ta wyliczanka wystarczy za dowód, że rola u Polańskiego to nie tylko kwestia prestiżu.

Ale to nie jest reżyser, który zakochuje się w aktorach na zabój, to nie Martin Scorsese, który latami obsadza Roberta De Niro albo Leonarda DiCaprio. Rola u niego to zazwyczaj jednorazowa przygoda, bo dla Polańskiego aktor to narzędzie do osiągnięcia celu, a tym jest dobry film. W „Dziecku Rosemary" wykorzystał efemeryczność Mii Farrow, w „Pianiście” kruchość Adriana Brody’ego, w „Chinatown” zblazowanie Jacka Nicholsona, w „Tess” słodką niewinność Nastassji Kinsky, w „Autorze widmo” dostrzegł w Brosnanie przegranego Bonda, który wypadł z gry. W „Rzezi” z doskonałym efektem zderzył z trudem maskowaną nerwowość Jodie Foster z żywiołową kobiecością Kate Winslet. Misiowatego Johna C. Railly przeciwstawił kostycznemu, zimnemu Christophowi Waltzowi. We wszystkich wyczuł komediowy potencjał.

To on przed laty odkrył Catherine Deneuve, dziś jednak najchętniej obsadza aktorskie gwiazdy. Długo uchodził – i nadal uchodzi – za reżysera dyktatora, o czym przekonała się Faye Dunaway, z którą na planie „Chinatown" toczyli nieustającą walkę. Gdy Dunaway domagała się informacji o motywacji swojej bohaterki, usłyszała: „Twoja pensja jest twoją motywacją!”; gdy chciała do łazienki, odpowiadał: „Nie teraz, nie teraz, kręcimy!”. Podczas tej sceny Dunaway miała otworzyć okno w aucie, w którym siedziała, i chlusnąć mu w twarz płynem – ekipa tylko się domyślała, co to mogło być. Apogeum wojny był moment, gdy reżyser po prostu wyrwał gwieździe odstający włos. Dunaway dostała szału.

– Dla aktorów Roman jest jak Napoleon – przekonywał Robert Evans, producent z Paramount Pictures.

Ci, którzy mają szczęście z nim pracować, mówią, że nie zostawia aktorom wiele swobody. Odczuł to na własnej skórze Christoph Waltz, który podczas kręcenia „Rzezi" nie chciał się zgodzić z pomysłem reżysera. Dyskusja została szybko ucięta: – Nie będziesz mi mówił, jak ma być. Robię to od 60 lat – stwierdził Polański. – To jest argument, który rozwiązuje sprawę. Ten człowiek nakręcił swój pierwszy film rok przed tym, zanim się urodziłem. I raczej wszystko, co robił dotychczas, było sukcesem – przyznaje aktor i trudno się dziwić, że uległ. Każdy, kto widział, co Polański zrobił z nosem Jacka Nicholsona w „Chinatown”, postąpiłby tak samo.

Czasem traci panowanie nad sobą. – Potrafi bardzo mocno uderzyć. Niemal zabić swoimi uwagami i komentarzami – mówił o Polańskim Pierce Brosnan po premierze „Autora widmo". – Aktor musi być na to przygotowany. Musi znać swoją wartość, żeby się nie załamać. Trzeba zacisnąć zęby i przetrwać, bo Polański tak naprawdę nie chce nikogo poniżyć. Zależy mu na tym, żeby w filmie wszystko było na najwyższym poziomie.

Aktorzy mu nie odmawiają. Dlatego nie tylko w głównych rolach, lecz także w drugoplanowych nie pojawia się byle kto. Choćby w „Autorze widmo" można zobaczyć hollywoodzkiego weterana Eliego Wallacha (ponad 90-letni aktor specjalnie przyleciał ze Stanów), Timothy’ego Huttona czy Toma Wilkinsona.

Twardy na planie Polański poza nim odwraca zwyczajową relację reżysera i aktora. To nie on ulega czarowi aktorów. On ich uwodzi. Cała jego charyzma i aktorski talent zaangażowane są w to, by aktorzy go pokochali. Po wyczerpującej pracy na planie „Rzezi" bawił aktorów swoimi słynnymi anegdotami. Na planie „Pianisty” po stresującej scenie, w której brały udział dzieci (także syn reżysera – Elvis), Polański po prostu rozegrał ze wszystkimi dziecięcymi statystami mecz piłki nożnej.

Osaczony

Dlaczego dom u Polańskiego staje się pułapką

W „Rzezi" Polański fantastycznie rozegrał podejmowane przez bohaterów próby wydostania się z zamkniętej przestrzeni – jedna z par wielokrotnie próbuje wyjść z mieszkania drugiej. Ale to mieszkanie dosłownie ich wsysa. Niewielkie terytorium, z którego nie można się wydostać, jest też doskonałą metaforą zamkniętych umysłów postaci. Mieszkanie w „Rzezi” udaje nowojorski apartament, powstało jednak we francuskich studiach filmowych. Tylko w pierwszej i w ostatniej scenie kamera opuszcza wnętrze, pozwalając nam nabrać oddechu.

To może wydawać się dzisiaj anachronizmem, lecz Polański lubi kręcić w studiu, a wiele jego filmów rozgrywa się w ograniczonych przestrzeniach: mieszkaniach („Wstręt", „Lokator”, „Śmierć i dziewczyna”, „Rzeź”), na łodzi („Nóż w wodzie”) czy na wyspie („Matnia”). Bohaterowie, dla których przestrzenie te miały być schronieniem, konfrontują się w nich z własnymi demonami. Skąd u reżysera ta obsesja? Pewnie jej źródłem są doświadczenia z czasów wojny, gdy jako ośmiolatek mieszkał z rodzicami w Krakowie. Ich dom na Rynku Podgórskim był ostatnim na granicy getta i miasta, przy samym murze. Żeby oddzielić mieszkańców getta od świata, zamurowano w nim okna. Później z kolei, aby przeżyć, Polański musiał się ukrywać. Samotność dziecka zmuszonego do walki o przetrwanie doskonale oddał w „Oliverze Twiście” – gdzie znajduje się pamiętna dramatyczna scena, w której chłopiec, tak szczuplutki, że idealnie nadaje się na pomocnika kominiarza, grzęźnie w środku komina, który miał wyczyścić.

Wszystko może stać się pułapką – przestrzega w swoich filmach Polański, który pokazał we „Wstręcie" czy w „Autorze widmo”, jak dom ze schronienia zamienia się w zasadzkę, a przestrzeń z przyjaznej staje się wroga. Czy to nie zbyt długie zamknięcie w mieszkaniu sprawiło, że Mia Farrow w „Dziecku Rosemary” wpadła w paranoję? A pamiętacie, co stało się z Polańskim – Trelkovskym w „Lokatorze”? Izolacja, dosłowna i mentalna; poczucie osaczenia generujące stany lękowe; samotność człowieka uwięzionego we własnym wnętrzu, pośród własnych demonów – to najważniejsze tematy kina Polańskiego.

W „Rzezi" bohaterowie tkwią w pułapce własnych uprzedzeń, klasowych podziałów i rytuałów, mieszczańskiej moralności – i to one nie pozwalają swobodnie oddychać. Zamknięcie wyzwala w nich „boga mordu”. Rywalizacja, ambicje, potrzeba dominacji i władzy – oto, co czai się pod płaszczykiem edukacji, argumentów i kultury.

Okładka tygodnika WPROST: 3/2012
Więcej możesz przeczytać w 3/2012 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 0

Spis treści tygodnika Wprost nr 3/2012 (1509)

  • Wojna przymiotnikowa 15 sty 2012, 12:00 Każdy poważniejszy problem w Polsce nazywany jest od razu totalną kompromitacją państwa. To co mają o ostatnich totalnych kompromitacjach swoich państw powiedzieć Niemcy, Francuzi i Szwajcarzy? 6
  • Na skróty 15 sty 2012, 12:00 Pawlak i Boni walczą o kosmos W rządzie trwa spór o kosmos – nieofi cjalnie dowiedział się „Wprost". Toczą go wicepremier Waldemar Pawlak i minister cyfryzacji Michał Boni. Na razie nadzór nad polityką kosmiczną sprawuje... 8
  • Poseł pod kwitnącą jabłonią 15 sty 2012, 12:00 Ciężko się pisze, kiedy najbardziej dramatyczne wydarzenie tygodnia okazuje się materiałem satyrycznym, a walczący o honor polskiego prokuratora wojskowego biedny pułkownik obiektem niewybrednych żartów. À propos żartów, to... 12
  • Wszystko będzie odwołane 15 sty 2012, 12:00 Krzysztof Varga przypomniał mi w „Dużym Formacie", że właśnie mija dekada od płytowego debiutu zespołu Cool Kids of Death, który swój bunt przeciwko pustce kultury masowej manifestował m.in. w dwutygodniku „Viva!".... 14
  • Nikopol 15 sty 2012, 12:00 Cztery dni przed samobójczą próbą wykuwał w piwnicy nowy miecz. Potem pociągnął za spust. Podobno w imię zasad. 18
  • Samobójstwo i co dalej? 15 sty 2012, 12:00 Kim jest samobójca i kiedy chce się zabić, a kiedy przeżyć – tłumaczy psycholog i terapeuta Wojciech Eichelberger. 22
  • Miotła 15 sty 2012, 12:00 Gdyby nie to, że premierem wciąż jest Donald Tusk, można by pomyśleć, że wybory wygrał ktoś inny. Wpływy tracą liderzy partyjnych frakcji i koalicjanci. Odchodzą prezesi państwowych spółek i agencji. Lecą wiceministrowie oraz szefowie najważniejszych instytucji. Trwa wielkie... 26
  • Triumf mimo woli 15 sty 2012, 12:00 Niespodziewany wzlot, bolesny upadek, sukces. Jerzy Buzek nie bardzo pasuje do roli bohatera dramatu, ale polityczne losy tego poczciwego i dobrego człowieka są naprawdę niezwykłe. 32
  • Europrostytucja 2012 15 sty 2012, 12:00 Nawet jeśli między meczami kibic ma bardzo dużo czasu, to najczęściej spędza go na piwie i seksie. 38
  • Dziki jest ten świat 15 sty 2012, 12:00 Cywilizowana otoczka jest bardzo cienka i jak tylko przyjdą nieco trudniejsze czasy, natychmiast znika. 40
  • Uzależnione od skalpela 15 sty 2012, 12:00 Zdeformowane piersi, źle wykonane liftingi czy odsysanie tłuszczu. Polki wydają dziesiątki tysięcy złotych na zabiegi, które zamiast upiększyć, mogą je oszpecić. Nie sprawdzają, czy lekarz ma kwalifikacje do wykonywania operacji plastycznych. I nie chcą słuchać ostrzeżeń przed... 42
  • O chciwości i glonojadach 15 sty 2012, 12:00 Dla niektórych pacjentów pieniądze nie są problemem. Problem leży w głowie. Mam prawo odmówić operacji. Nie ratuję życia – mówi dr Maciej Kuczyński, wiceprezes Polskiego Towarzystwa Chirurgii Plastycznej, Rekonstrukcyjnej i Estetycznej. 46
  • Trafieni 15 sty 2012, 12:00 Kto ma HIV mówi o sobie, że złapał „plusa”, albo że został „trafiony”. W Polsce „trafień” jest coraz więcej – kiedyś rejestrowano 500 rocznie, teraz codziennie średnio trzy. Tak jakby wszyscy zapomnieli, że mimo coraz lepszych leków... 48
  • Ciała moc 15 sty 2012, 12:00 Trafiają się nam supertalenty i tylko na supertalenty Polskę stać. Bo supertalent nie jest kosztowny – mówi lekarz Justyny Kowalczyk Robert Śmigielski. 51
  • Pożegnanie z Claudią Szofer 15 sty 2012, 12:00 Podium nigdy nie było tak blisko. Był jednym z bohaterów morderczego Rajdu Dakar. Gdyby nie dzień pechowych awarii… Krzysztof Hołowczyc udowadnia, że jest nie tylko celebrytą, lecz także sportowcem z krwi i kości. 54
  • Zdrastwuj, Zakopane! 15 sty 2012, 12:00 Dla misia z Krupówek i gaździny spod Gubałówki Wania z Moskwy i Wiktor z Odessy to bohaterowie. Bo wraz z armią innych Rosjan i Ukraińców najechali w styczniu Zakopane. I odkopali z depresji. 57
  • Najważniejsze to rządzić 15 sty 2012, 12:00 Kiedyś był liberałem i gwiazdą antykomunistycznej opozycji. Dziś stał się w Europie symbolem autokraty. 60
  • Wiceoszołom 15 sty 2012, 12:00 Ma dar popełniania gaf i kocha Polskę. Dzięki republikańskim prawyborom Rick Santorum ma swoje pięć minut. W Iowa zajął drugie miejsce i choć później spadł na piąte, nie rezygnuje z walki. 64
  • Upadek prezydenta 15 sty 2012, 12:00 Jeszcze niedawno uchodził w Niemczech za wzór kandydata na zięcia. Dziś połowa Niemców chce odwołania prezydenta Christiana Wulff'a. 66
  • Strzał przerywany 15 sty 2012, 12:00 Był fantastycznym zawodowcem futbolu. Potem okazał się pełnym fantazji naturszczykiem ekranu, reklamy, teatru. Teraz być może chce kandydować na prezydenta Francji. Ale jako polityk Eric Cantona jest co najwyżej fantastą. 68
  • Uwięziony geniusz 15 sty 2012, 12:00 Wybitny fizyk Stephen Hawking od lat przykuty do inwalidzkiego wózka, skończył 70 lat. Skąd się bierze jego choroba? Gdzie skrywa się jego geniusz? Zapraszamy w podróż do jego mózgu. 70
  • Pan Zara 15 sty 2012, 12:00 Nikomu nie udało się namówić go na wywiad. Jego jedyna biografia nie została autoryzowana. Trudno nawet o jego aktualne zdjęcie. Ale wiadomo, że jest jednym z najbogatszych ludzi na świecie i że jego firmie grozi utrata niezwykle prestiżowego klienta. Księżnej Kate Middleton. 73
  • Zanim nas zdrowie zrujnuje 15 sty 2012, 12:00 Mechanizm rynkowy w służbie zdrowia niekoniecznie dobrze służy pacjentom. Posiadacz dobrego ubezpieczenia często dostaje więcej świadczeń niż to potrzebne, a nie ma kto zapłacić za leczenie biednych. 76
  • Rzeź, na którą czekamy 15 sty 2012, 12:00 Roman Polański znów nakręcił film, który wywołuje wielkie kontrowersje. Dlaczego? Cztery opowieści o „Rzezi”. 78
  • Piękna i bestia 15 sty 2012, 12:00 Królowa wywiadu i dziennikarska ekstremistka. Krzyczała na ajatollaha, cesarza wyprowadziła z równowagi. W końcu ukazują się u nas wywiady Oriany Fallaci. 84
  • Koreańska fala 15 sty 2012, 12:00 Tu nie chodzi o gwiazdorstwo, tu chodzi o dyscyplinę. Koreański pop podbija Zachód. 87
  • Dżentelmen ze skazą 15 sty 2012, 12:00 Sprawia wrażenie, jakby się nie starzał, mimo sześćdziesiątki na karku. Potwierdzają to kolejne świetne role w „Rodzinie Borgiów” i „Chciwości” oraz kolejna nominacja do Złotych Globów. 90
  • Inteligent kupuje pasztetową 15 sty 2012, 12:00 Zapytany, kto pali najwięcej papierosów na świecie, odpowiedziałbym oczywiście, że Maria Czubaszek. I jak co roku złożyła sylwestrowe postanowienie, że nie zgłupieje w 2012 i nie rzuci tego przepięknego nawyku. Być może mogliby z... 94
  • Conan Barbarzyńca 15 sty 2012, 12:00 Taką ksywę dostał w internecie Radosław Sikorski, minister spraw zagranicznych i były wojownik antytalibski w Afganistanie, którego głównym życiowym credo jest od kilku lat hasło „Zburzyć Pałac Kultury i stworzyć tam... 95
  • Królowie karnawału 15 sty 2012, 12:00 Zajadając niedawno w gorącym Zihuatanejo pyszne, świeże nachos z cudownie zielonym, chłodnym guacamole, doszłam do wniosku, że choć Meksykanie nie mają pojęcia o naszych faworkach, to karnawał na końcu świata równie dobrze może... 96
  • Narodowy PiS powszechny 15 sty 2012, 12:00 Emigranci, jak państwo na pewno pamiętają, wyjechali z powodów politycznych. 97
  • Trzy zdrowaśki za zdrowie pacjenta 15 sty 2012, 12:00 OPIS: Jesteśmy w jednym z polskich domów. „Skromnie, ale schludnie i czysto”. Jedno statystyczne dziecko gra na pianinie „Requiem” Mozarta, drugie maluje zimowy pejzaż, a trzecie wsiada właśnie do piecyka. Pomagają mu w tym dwie zatroskane statystyczne... 97
  • Cysterna żółci 15 sty 2012, 12:00 Co roku w dniu finału wielkiej orkiestry świątecznej pomocy tysiące młodych wolontariuszy zbiera na ulicach datki do puszek. Każdy, kto wrzuci grosz do puszki, otrzymuje w zamian nalepkę z czerwonym serduszkiem. Z zebranych pieniędzy... 98

ZKDP - Nakład kontrolowany