Samobójstwo i co dalej?

Samobójstwo i co dalej?

Kim jest samobójca i kiedy chce się zabić, a kiedy przeżyć – tłumaczy psycholog i terapeuta Wojciech Eichelberger.
PIOTR NAJSZTUB: W związku z zamachem samobójczym poznańskiego prokuratora samobójstwo stało się tematem codziennych rozmów. Czy dla psychologów samobójca to ten, który skutecznie popełni samobójstwo, czy też ten, który robi to nieskutecznie?

WOJCIECH EICHELBERGER: Jak ktoś skutecznie popełni samobójstwo, to psycholog nie ma się już za bardzo czym zajmować. I na pewno jest samobójcą. A co z tym, który zrobi to nieskutecznie? To jest ktoś, kto popełnia zamach samobójczy, na szczęście nieskuteczny.

Usiłowanie zamachu samobójczego to choroba?

Właściwie tak. Dlatego każdy, kto popełnia zamach samobójczy, oczywiście nieudany, musi przejść konsultację psychiatryczną, co sugeruje, że to zachowanie jest kwalifikowane jako przejaw choroby. Oczywiście, diagnoza po takiej konsultacji może być różna, bo nie wszystkie zamachy samobójcze mają tło psychiatryczne. Na przykład można próbować się zabić z powodów altruistycznych, patriotycznych...

Honorowych. I wtedy to nie jest choroba?

Wtedy nie, choć jeśli ktoś podejmuje zamach samobójczy z powodów honorowych np. raz na miesiąc, to raczej by się to kwalifikowało jako choroba. Lecz to mało prawdopodobne, bo honorowe zamachy samobójcze są najczęściej skuteczne. 

Bo tak wielka jest presja społeczna?

Przykłady historyczne na to wskazują. Bo to nie są zamachy mające na celu jakiś rodzaj manipulacji. Ten ktoś wie, co ma zrobić, i robi to. Te nie są próbą manipulacji.

A o co chodzi w tych, które są?

Zamachy samobójcze mają trudno policzalną liczbę powodów, bardzo różne motywy pchają ludzi do tego, żeby pozbawiać się życia albo próbować pozbawić się życia.

Najczęściej to chęć zwrócenia uwagi na siebie lub związany z sobą problem?

To jest częsta przyczyna zamachów nieudanych, które pełnią funkcję krzyku o pomoc, zwracania uwagi na jakiś problem czy swoją osobistą sytuację, która wydaje się bez wyjścia. Takich zamachów jest dużo i to one są często uznawane za nieświadomą lub świadomą manipulację.

I kiedy taki zamach jest nieudany, to ci niedoszli samobójcy się z tego cieszą, manifestując tę radość?

Raczej nie manifestują, bo gdyby to robili...

Wszystko by się wydało.

No właśnie, ale wewnętrznie się cieszą. Szczególnie jeśli zamach przyniósł oczekiwany skutek, czyli np. otoczenie zwróciło na nich uwagę czy zmienił się stosunek rodziców, szefa albo innych ważnych osób do nich. Wtedy ten ktoś cieszy się, że żyje, że może doświadczać pozytywnych skutków swojego „samobójczego przedsięwzięcia".

A dopuszcza pan taką możliwość, że istnieje rodzaj samobójstwa słusznego? Pomijam tu eutanazję w wypadku ciężkiej choroby, ale mówię o sytuacji, w której człowiek uznaje, że to go już właściwie przestaje interesować. Nic nie chce zamanifestować, tylko postanawia zakończyć swoje życie.

Trzeba by każdy przypadek badać osobno. Ale nie słyszałem o takich przypadkach, bo samobójstwa są z reguły popełniane w sytuacjach dramatycznych, chwilowego lub trwałego zaburzenia psychicznego, a nie spokojnie, na zimno, z wyrachowaniem.

A z rozumu nie?

Z punktu widzenia rozumu pozbawienie się życia jest czynem absurdalnym i podejrzanym. Bo tak naprawdę nie wiemy, co robimy, co w takiej sytuacji się dzieje – kto kogo pozbawia życia? Poza tym dlaczego ciało, które – jak się wydaje – tylko zamieszkujemy czy dzierżawimy, ma mieć skrócone życie tylko dlatego, że ktoś, kto je zamieszkuje, przeżywa akurat jakieś problemy?

On nie przeżywa problemów, on uznaje, że to, co miał przeżyć, to przeżył, i chce to zakończyć.

Samobójstwo jest prawie zawsze ucieczką.

Nie rozwiązaniem?

Nie. Jest ucieczką, choćby przed pokorą wobec tego, czego nie jesteśmy w stanie kontrolować, czyli przed nieuchronnością śmierci. Dlatego czasami nam się wydaje, że łatwiej, godniej i estetyczniej jest zadać ją sobie samemu – w określonym momencie, w zaplanowanych okolicznościach i w odpowiednich dekoracjach. Ale wtedy nasze odejście jest w istocie egotycznym i aroganckim spektaklem samouwielbienia.

Niedoszli samobójcy trafiają na oddziały psychiatryczne. Co tam się z nimi robi, co się sprawdza?

Określa się ich intencje, stan psychiczny, w jakim byli, i powody tego stanu. Na tej podstawie można orzec, czy zamach samobójczy kwalifi kuje się jako względnie uzasadniony, a więc niebędący wynikiem chorobliwej interpretacji rzeczywistości, czy też jest wynikiem trwale zaburzonego odbioru rzeczywistości, czyli choroby psychicznej. Jeśli potwierdzi się ta druga hipoteza, to taka osoba musi być poddana leczeniu, by zapobiec podobnym próbom w przyszłości.

A jeśli okaże się w tym sensie zdrowy, to co się z nim robi?

Zaleca się psychoterapię, ewentualnie leki przeciwdepresyjne i zwalnia się delikwenta do domu.

Tak lekką rączką, człowieka, który może...

Mówi mu się też: „Ponieważ jest pan zdrowy, to sam pan odpowiada za swoje życie". Oczywiście, do takiej konkluzji można dojść po kilku długich rozmowach.

Ale ta szpitalna obserwacja trwa kilka dni. Czy to jest wystarczający czas, żeby sprawdzić jego intencje?

Na ogół tak.

Ktoś, kto popełnia samobójstwo, bo chce coś krzyknąć albo manipulować otoczeniem, dopuszcza do siebie myśl, że ta próba może być udana, czy raczej dokonuje wyrachowanej realizacji nieudanej próby samobójczej?

Często jest to nieświadome wyrachowanie. Taki ktoś jest przekonany, że popełnia samobójstwo, ale popełnia je w taki sposób, w takich okolicznościach, że ma co najmniej 90 proc. szans na to, żeby ktoś to zauważył, wykrył i w porę zareagował.

Ale on ma wrażenie, że to się dzieje naprawdę.

Tak.

I co przeżywa, kiedy okazuje się, że jednak się nie udało? Spotkał się pan z taką rozpaczą po nieudanej próbie? 

Tylko wtedy, gdy byli to ludzie cierpiący na ciężką depresję lub z jakichś innych powodów tak bardzo, że już chcieli zakończyć to cierpienie. Jeśli więc im się to nie uda, to oczywiście żałują. Mało tego, mają do siebie dodatkowe pretensje i żal za nieudacznictwo czy tchórzostwo – czyli kolejne powody, by nie szanować siebie i swojego życia.

Zamach samobójczy to jest coś szczególnego, przypisanego tylko człowiekowi?

Wydaje się, że tak. Choć w świecie zwierząt zdarzają się zbiorowe samobójstwa. Wtedy, kiedy życie gatunku czy społeczności zwierzęcej jest zagrożone, bo nie wystarcza zasobów, by podtrzymać egzystencję gatunku czy określonej populacji. To przypadek, nieświadomego zapewne, samobójstwa altruistycznego.

Honorowego.

W pewnym sensie także honorowego, bo część społeczności poświęca swoje życie, aby pozostali mieli szansę przeżyć. Trudno jednak posądzić indywidualne zwierzęta o racjonalną, moralną refleksję i intencję w tej sprawie. Pewnie więc ani altruizm, ani honor, lecz jakiś tajemniczy gatunkowy imperatyw powoduje takie zachowanie.

Dla człowieka samobójstwo to często wyraz osobistej wolności.

Czasami tak bywa. Są znane i opisane altruistyczne, szlachetne, na swój sposób piękne samobójstwa. Nie wiem, czy ten obyczaj nadal tam panuje, ale do niedawna w jakimś górskim, odosobnionym rejonie Japonii istniał taki zwyczaj, że ludzie starzy...

Udawali się na górę.

Właśnie. Dobrowolnie i odpowiedzialnie, o własnych siłach udawali się na specjalną wysoką górę, w momencie gdy czuli, że już kończy się ich czas i…

Że są tylko ciężarem, a nie wspomagają...

To podobne postępowanie jak wspomnianych zwierząt, z tym że całkowicie świadome i zindywidualizowane. Przyznam, że wzbudza to mój wielki szacunek. Będąc świadomym nieodwołalności tej sytuacji, pożegnać się ze swoimi najbliższymi i kochanymi, po czym przekroczyć o własnych siłach jakiś umowny Styks i samotnie, z otwartymi oczyma, nie oglądając się za siebie, zmierzać na spotkanie śmierci – to znamionuje wielkiego ducha i całkowitą wolność. Jeśli to prawda, to ani psychiatra, ani psychoterapeuta nie mieliby tam nic do roboty.

Jednak na co dzień raczej słyszymy o samobójstwach z tych dwóch powodów: honorowych i manipulacyjnych.

Często też słyszymy o depresyjnych i psychotycznych samobójstwach. Wtedy ktoś tak dalece nienawidzi samego siebie albo swojego ciała lub tak bardzo cierpi w wirtualnym świecie generowanym przez jego chory umysł, że jedynym, obsesyjnym jego pragnieniem jest raz na zawsze zgasić światło. Nazywane jest to manią samobójczą. Z reguły, prędzej czy późnej, kończy się to samobójstwem. Nawet jeśli takie osoby usiłuje się leczyć na różne sposoby. Ich determinacja przypomina swoją skalą determinację więźniów latami kopiących tunel pod murami więzienia, żeby wydostać się na wolność. A rodzina, lekarze i terapeuci postrzegani są jak strażnicy więzienni. Zapewne samobójstwo w świecie tych ludzi jest aktem godności i wolności.

Spotkał pan kogoś takiego?

Tak.

I naprawdę nie mógł pan pomóc?

W takich przypadkach psychoterapeuta bywa bezsilny. Tu trzeba oddziaływać farmakologicznie. Ale farmakologia też często nie pomaga, choćby dlatego, że nie sposób do końca skontrolować, czy chora osoba przyjmuje leki, szczególnie gdy jest poza szpitalem.

Czy ludziom, którzy dokonali nieudanego zamachu samobójczego, często potem udaje się rozwiązać problem, na którego tle targnęli się na swoje życie?

Czasami tak, szczególnie w sytuacjach rodzinnych, kiedy samobójstwo pełni funkcję krzyku rozpaczy czy wołania o pomoc. To może oderwać członków rodziny od telewizorów, komputerów, bieganiny i skierować uwagę na tego kogoś. To bywa skuteczną, choć bardzo niebezpieczną metodą. Ale nie powinien pan o tym pisać. To jest chyba wiedza potoczna.

A co by pan pomyślał o niedoszłym samobójcy, który dzień po zamachu udziela dziarskich wywiadów, nie wyraża żalu, że nie zginął, i opowiada, jak to próbował się zabić, ale ktoś wchodził i omsknęła mu się lufa na policzek?

Powstrzymuję się od wyrażania pochopnych sądów na temat tego typu wydarzeń, dopóki ich nie obejrzę z bliska i dowiem się więcej na temat wszystkich okoliczności, które mogły takie wydarzenie spowodować. A skierowanie lufy w inną stronę mogło być przejawem niekontrolowanego działania instynktu samozachowawczego. Nie można wykluczyć, że z nieznanych nam powodów ten człowiek był pod jakąś ogromną presją, a być może jakaś suma zdarzeń wykraczająca poza działalność zawodową skłoniła go do zamachu na własne życie. To, że nie wyraża żalu, że nie umarł, świadczy tylko o tym, że nie było to samobójstwo depresyjne lub psychotyczne. Ale w takich sytuacjach warto zwalczyć pokusę formułowania pochopnych, stereotypowych opinii.

Właściwie pytałem o to, czy z pańskiego doświadczenia wynika, że ktoś, kto dokonał nieudanego zamachu na swoje życie, może obudzić się w szpitalu z nową jasnością widzenia?

Spotykałem ludzi, których nieudana próba samobójcza „zresetowała". Nierzadko doświadczają wtedy euforii – skądinąd uzasadnionego zachwytu nad uratowanym życiem. To dobre doświadczenie, które może wyleczyć z dążenia do kolejnych tego typu prób.

Zdarzają się nałogowi samobójcy, którzy robią z tego swój sposób na życie?

Tak, to samobójcy szantażyści, którzy nigdy nie podejmują próby na poważnie. Prawie zawsze przebiega to w bardzo spektakularny sposób, przy świadkach, czyli w obecności tych ludzi, którymi chcą jakoś wstrząsnąć i zaszantażować ich emocjonalnie. Są oczywiście powstrzymywani albo natychmiast ratowani, ale w odbiorze otoczenia pokazują swoją samobójczą determinację. Prawdziwie zabójcza dla samobójcy szantażysty jest sytuacja, gdy szantażowana osoba oświadczy w krytycznym momencie: „No to się zabij!". Wtedy okazuje się, że niedoszłemu samobójcy życie jest bardzo drogie.

A zamach samobójczy jako odmiana gry z losem, próba przekroczenia kolejnych granic?

Tego typu gra z losem na ogół nie jest dążeniem do samobójstwa. Mówimy o ludziach, którzy jeżdżą coraz szybciej na motocyklach albo wspinają się na coraz wyższe góry, albo podejmują inne bardzo ryzykowne próby. Tak naprawdę oni chcą doświadczyć ostateczności, skrajnego zagrożenia, ale nie po to, by zginąć, lecz po to, aby w pełni odczuć życie. Wszyscy wiemy, że pełne odczucie życia pojawia się często wtedy, gdy jesteśmy o krok od śmierci. Część ludzi obsesyjnie poszukuje takich sytuacji. Ale jest inny, lepszy sposób na odczuwanie pełni życia, nie tak niebezpieczny dla ciała. Nazywa się kontemplacja albo medytacja – czyli odkrywanie tego, co niezwykłe w zwykłym, zamienianie wody w wino.

Może mechanizm samobójstwa jest wpisany w nasze życie społeczne, takie mikrosamobójstwa popełniamy po prostu, żyjąc.

I to już jest wszechobecny wymiar naszego życia społecznego. Nieświadome lub świadome samobójstwo na raty jest wszechobecne. Zabijamy się jedzeniem, paleniem, piciem, seksem, wszystkim, czego nadużywamy, nadużywając jednocześnie adaptacyjnych możliwości naszego organizmu.

Mikrosamobójstwo to fundament naszego współczesnego życia?

Nie zaryzykowałbym takiego stwierdzenia...

Nieuświadomiony może, ale...

Jakby spojrzeć na to, co się teraz dzieje na świecie, to widać, że nasza cywilizacja w sposób półświadomy popełnia stopniowe samobójstwo.

Bankierzy trzymają rękę na pistolecie i nie pozwalają strzelić. Ile trwa taka terapia niedoszłego samobójcy?

Może trwać parę tygodni, a może trwać parę lat.

Z pańskiego doświadczenia wynika, że próba samobójcza tych ludzi trwale zmienia?

Może tak być, ale to na pewno nie dotyczy wszystkich.

A jeżeli już, to jakie to są zmiany?

Są tacy, których to wcale nie zmienia, a nieudana próba nasila tylko potrzebę dokonania następnej, już bardziej skutecznej. Są ci, którzy stosują to jako metodę na życie i budowanie relacji z ludźmi: „Jeśli mnie opuścisz, to się zabiję". Ale są też tacy, choć to się rzadko zdarza, którym próba samobójcza otwiera oczy na to, jaką ogromną wartością jest życie.

Czyli właściwie z takich powinni się rekrutować politycy!

O, to by było bardzo dobre.

Jaki prosty sposób ich wynajdywania! Bo wybory powszechne dużo kosztują i przynoszą marne wyniki.

Niestety, nie sposób przewidzieć wcześniej, kto w jaki sposób zasymiluje takie doświadczenie.

Każdy z nas może być samobójcą czy niektórzy są od tego wolni?

Zgodnie z kanonem głębokiej psychologii każdy nosi w sobie pierwiastek autodestrukcji, ale myślę, że są ludzie całkowicie od niego wolni.

Co ich impregnuje?

Osiągają wewnętrzną harmonię, przekraczają swój egocentryzm albo żyją w poczuciu misji. To sprawia, że samobójstwo nie wchodzi w grę. Oczywiście ważną metodą pozbywania się wszelkich intencji samobójczych jest religijne zaangażowanie. Wszystkie religie zgodnie potępiają samobójstwo, także islam – wbrew pozorom.

A kto jest bardziej podatny na myśli samobójcze, jakie musi mieć cechy?

Nie ma krótkiej i jasnej odpowiedzi na to pytanie – nie wiadomo. Przypadek, który ostatnio opisywały media, też to potwierdza. Całe otoczenie tego człowieka z wielkim zdziwieniem przyjęło to, co się wydarzyło. Zapewne sam siebie też zaskoczył.

Śledził pan to, co się pisało o samobójstwie Andrzeja Leppera?

Trochę tak.

Zdziwiło pana?

Nie, z jakichś powodów się nie zdziwiłem. Pewnie dlatego, że widziałem, jak bardzo oderwał się od swoich korzeni, jak bardzo musiał czuć się samotny i pogubiony w tym wszystkim, co mu się przydarzyło.

A kiedy pan usłyszał o próbie samobójczej prokuratora, prawie w trakcie konferencji prasowej, to jaka była pańska myśl?

Pomyślałem, że to miało mieć symboliczny i raczej honorowy charakter. Ale na pewno długo się będzie to wyjaśniać. Sądząc po okolicznościach, pułkownikowi zapewne zależało na mocnym wstrząśnięciu opinią publiczną.

Co się udało. Czy powinno się szukać winnych w przypadku samobójstwa – skutecznego i nieskutecznego?

Nawet nie trzeba ich szukać, na ogół otoczenie czuje się winne, że nie zauważyło, że nie zareagowało, że zaniedbało. Jeśli chodzi o samobójstwa niepolityczne, to winni się sami znajdą.

Powinniśmy ich piętnować społecznie?

Nie mamy prawa tego robić. Nigdy nie poznamy wszystkich okoliczności. Każdy we własnym sumieniu musi rozstrzygać o stopniu swojej winy. Często z tym przesadzamy i wtedy trzeba pomagać ludziom, których bliscy popełnili samobójstwo, i uwalniać ich od nadmiaru poczucia winy.

Czy terapeuci specjalizują się na przykład w ten sposób, że...

Specjalista od samobójstw? Nie, to byłoby nie do zniesienia.

Są pediatrzy, ginekolodzy, patomorfolodzy...

Terapeuci nie idą w stronę specjalizacji. Traktują człowieka i jego losy jako całość.

Prokurator, niedoszły samobójca, trafił teraz na obserwację psychiatryczną. Czy psychiatra ma takie narzędzia i taką wiedzę, która pozwoli mu ocenić, czy on rzeczywiście chciał się zabić, czy tylko nagłośnić problemy, o których mówił na konferencji?

Doświadczeni psychiatrzy mają narzędzia, którymi mogą naprawdę rozstrzygać w takich sprawach. Poczekajmy więc na ich werdykt.

Okładka tygodnika WPROST: 3/2012
Więcej możesz przeczytać w 3/2012 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 1
  • jerzy "wariat"   IP
    Szanowny panie Piotrze, bardzo szanuję Pańskie dziennikarstwo ale , to  ............. , jeśli pan pozwoli nie będę tego komentował z szacunku dla Pana dorobku.
    Ale ad rem, wypowiedź jest ogólnikowa i  robi wodę z mózgu 95% społeczeństwa które uważa że psychiatryk to gumowe ściany, drzwi bez klamek , ach i koniecznie elekro wstrząsy, proszę wybaczyć ale mam wrażenie ze ktoś specjalnie gmatwa sprawę żeby ludzie przypadkiem nie zaczęli myśleć, czuć znów zaczęli być ludźmi , samobójstwo to krzyk rozpaczy, którego my wszyscy udajemy że nie słyszymy, a ten problem, co jakiś czas wychodzi w momentach kiedy brakuje newsu, jednak nikt jakoś poza okrągłymi formułkami nie stara się wskazać rozwiązania tego problemu, może czas spojrzeć prawdzie w oczy i naprawdę przyjrzeć się temu problemowi.
    drogi redaktorze sam jestem samobójcą zażyłem 180 tabletek nasennych i dziękuje Panu Bogu, że trafiłem na prawdziwych lekarzy dusz, bo gdym leczył się u Pana rozmówcy pewno bym już tego komentarza nie pisał, jeżeli ten problem kogoś interesuje , zapraszam przytulisko_wariata@wp.pl
    i nie będą to teoretyczne dyrdymały, ale prawda która mnie nauczyła żyć w wieku 60 lat

    Spis treści tygodnika Wprost nr 3/2012 (1509)

    • Wojna przymiotnikowa 15 sty 2012, 12:00 Każdy poważniejszy problem w Polsce nazywany jest od razu totalną kompromitacją państwa. To co mają o ostatnich totalnych kompromitacjach swoich państw powiedzieć Niemcy, Francuzi i Szwajcarzy? 6
    • Na skróty 15 sty 2012, 12:00 Pawlak i Boni walczą o kosmos W rządzie trwa spór o kosmos – nieofi cjalnie dowiedział się „Wprost". Toczą go wicepremier Waldemar Pawlak i minister cyfryzacji Michał Boni. Na razie nadzór nad polityką kosmiczną sprawuje... 8
    • Poseł pod kwitnącą jabłonią 15 sty 2012, 12:00 Ciężko się pisze, kiedy najbardziej dramatyczne wydarzenie tygodnia okazuje się materiałem satyrycznym, a walczący o honor polskiego prokuratora wojskowego biedny pułkownik obiektem niewybrednych żartów. À propos żartów, to... 12
    • Wszystko będzie odwołane 15 sty 2012, 12:00 Krzysztof Varga przypomniał mi w „Dużym Formacie", że właśnie mija dekada od płytowego debiutu zespołu Cool Kids of Death, który swój bunt przeciwko pustce kultury masowej manifestował m.in. w dwutygodniku „Viva!".... 14
    • Nikopol 15 sty 2012, 12:00 Cztery dni przed samobójczą próbą wykuwał w piwnicy nowy miecz. Potem pociągnął za spust. Podobno w imię zasad. 18
    • Samobójstwo i co dalej? 15 sty 2012, 12:00 Kim jest samobójca i kiedy chce się zabić, a kiedy przeżyć – tłumaczy psycholog i terapeuta Wojciech Eichelberger. 22
    • Miotła 15 sty 2012, 12:00 Gdyby nie to, że premierem wciąż jest Donald Tusk, można by pomyśleć, że wybory wygrał ktoś inny. Wpływy tracą liderzy partyjnych frakcji i koalicjanci. Odchodzą prezesi państwowych spółek i agencji. Lecą wiceministrowie oraz szefowie najważniejszych instytucji. Trwa wielkie... 26
    • Triumf mimo woli 15 sty 2012, 12:00 Niespodziewany wzlot, bolesny upadek, sukces. Jerzy Buzek nie bardzo pasuje do roli bohatera dramatu, ale polityczne losy tego poczciwego i dobrego człowieka są naprawdę niezwykłe. 32
    • Europrostytucja 2012 15 sty 2012, 12:00 Nawet jeśli między meczami kibic ma bardzo dużo czasu, to najczęściej spędza go na piwie i seksie. 38
    • Dziki jest ten świat 15 sty 2012, 12:00 Cywilizowana otoczka jest bardzo cienka i jak tylko przyjdą nieco trudniejsze czasy, natychmiast znika. 40
    • Uzależnione od skalpela 15 sty 2012, 12:00 Zdeformowane piersi, źle wykonane liftingi czy odsysanie tłuszczu. Polki wydają dziesiątki tysięcy złotych na zabiegi, które zamiast upiększyć, mogą je oszpecić. Nie sprawdzają, czy lekarz ma kwalifikacje do wykonywania operacji plastycznych. I nie chcą słuchać ostrzeżeń przed... 42
    • O chciwości i glonojadach 15 sty 2012, 12:00 Dla niektórych pacjentów pieniądze nie są problemem. Problem leży w głowie. Mam prawo odmówić operacji. Nie ratuję życia – mówi dr Maciej Kuczyński, wiceprezes Polskiego Towarzystwa Chirurgii Plastycznej, Rekonstrukcyjnej i Estetycznej. 46
    • Trafieni 15 sty 2012, 12:00 Kto ma HIV mówi o sobie, że złapał „plusa”, albo że został „trafiony”. W Polsce „trafień” jest coraz więcej – kiedyś rejestrowano 500 rocznie, teraz codziennie średnio trzy. Tak jakby wszyscy zapomnieli, że mimo coraz lepszych leków... 48
    • Ciała moc 15 sty 2012, 12:00 Trafiają się nam supertalenty i tylko na supertalenty Polskę stać. Bo supertalent nie jest kosztowny – mówi lekarz Justyny Kowalczyk Robert Śmigielski. 51
    • Pożegnanie z Claudią Szofer 15 sty 2012, 12:00 Podium nigdy nie było tak blisko. Był jednym z bohaterów morderczego Rajdu Dakar. Gdyby nie dzień pechowych awarii… Krzysztof Hołowczyc udowadnia, że jest nie tylko celebrytą, lecz także sportowcem z krwi i kości. 54
    • Zdrastwuj, Zakopane! 15 sty 2012, 12:00 Dla misia z Krupówek i gaździny spod Gubałówki Wania z Moskwy i Wiktor z Odessy to bohaterowie. Bo wraz z armią innych Rosjan i Ukraińców najechali w styczniu Zakopane. I odkopali z depresji. 57
    • Najważniejsze to rządzić 15 sty 2012, 12:00 Kiedyś był liberałem i gwiazdą antykomunistycznej opozycji. Dziś stał się w Europie symbolem autokraty. 60
    • Wiceoszołom 15 sty 2012, 12:00 Ma dar popełniania gaf i kocha Polskę. Dzięki republikańskim prawyborom Rick Santorum ma swoje pięć minut. W Iowa zajął drugie miejsce i choć później spadł na piąte, nie rezygnuje z walki. 64
    • Upadek prezydenta 15 sty 2012, 12:00 Jeszcze niedawno uchodził w Niemczech za wzór kandydata na zięcia. Dziś połowa Niemców chce odwołania prezydenta Christiana Wulff'a. 66
    • Strzał przerywany 15 sty 2012, 12:00 Był fantastycznym zawodowcem futbolu. Potem okazał się pełnym fantazji naturszczykiem ekranu, reklamy, teatru. Teraz być może chce kandydować na prezydenta Francji. Ale jako polityk Eric Cantona jest co najwyżej fantastą. 68
    • Uwięziony geniusz 15 sty 2012, 12:00 Wybitny fizyk Stephen Hawking od lat przykuty do inwalidzkiego wózka, skończył 70 lat. Skąd się bierze jego choroba? Gdzie skrywa się jego geniusz? Zapraszamy w podróż do jego mózgu. 70
    • Pan Zara 15 sty 2012, 12:00 Nikomu nie udało się namówić go na wywiad. Jego jedyna biografia nie została autoryzowana. Trudno nawet o jego aktualne zdjęcie. Ale wiadomo, że jest jednym z najbogatszych ludzi na świecie i że jego firmie grozi utrata niezwykle prestiżowego klienta. Księżnej Kate Middleton. 73
    • Zanim nas zdrowie zrujnuje 15 sty 2012, 12:00 Mechanizm rynkowy w służbie zdrowia niekoniecznie dobrze służy pacjentom. Posiadacz dobrego ubezpieczenia często dostaje więcej świadczeń niż to potrzebne, a nie ma kto zapłacić za leczenie biednych. 76
    • Rzeź, na którą czekamy 15 sty 2012, 12:00 Roman Polański znów nakręcił film, który wywołuje wielkie kontrowersje. Dlaczego? Cztery opowieści o „Rzezi”. 78
    • Piękna i bestia 15 sty 2012, 12:00 Królowa wywiadu i dziennikarska ekstremistka. Krzyczała na ajatollaha, cesarza wyprowadziła z równowagi. W końcu ukazują się u nas wywiady Oriany Fallaci. 84
    • Koreańska fala 15 sty 2012, 12:00 Tu nie chodzi o gwiazdorstwo, tu chodzi o dyscyplinę. Koreański pop podbija Zachód. 87
    • Dżentelmen ze skazą 15 sty 2012, 12:00 Sprawia wrażenie, jakby się nie starzał, mimo sześćdziesiątki na karku. Potwierdzają to kolejne świetne role w „Rodzinie Borgiów” i „Chciwości” oraz kolejna nominacja do Złotych Globów. 90
    • Inteligent kupuje pasztetową 15 sty 2012, 12:00 Zapytany, kto pali najwięcej papierosów na świecie, odpowiedziałbym oczywiście, że Maria Czubaszek. I jak co roku złożyła sylwestrowe postanowienie, że nie zgłupieje w 2012 i nie rzuci tego przepięknego nawyku. Być może mogliby z... 94
    • Conan Barbarzyńca 15 sty 2012, 12:00 Taką ksywę dostał w internecie Radosław Sikorski, minister spraw zagranicznych i były wojownik antytalibski w Afganistanie, którego głównym życiowym credo jest od kilku lat hasło „Zburzyć Pałac Kultury i stworzyć tam... 95
    • Królowie karnawału 15 sty 2012, 12:00 Zajadając niedawno w gorącym Zihuatanejo pyszne, świeże nachos z cudownie zielonym, chłodnym guacamole, doszłam do wniosku, że choć Meksykanie nie mają pojęcia o naszych faworkach, to karnawał na końcu świata równie dobrze może... 96
    • Narodowy PiS powszechny 15 sty 2012, 12:00 Emigranci, jak państwo na pewno pamiętają, wyjechali z powodów politycznych. 97
    • Trzy zdrowaśki za zdrowie pacjenta 15 sty 2012, 12:00 OPIS: Jesteśmy w jednym z polskich domów. „Skromnie, ale schludnie i czysto”. Jedno statystyczne dziecko gra na pianinie „Requiem” Mozarta, drugie maluje zimowy pejzaż, a trzecie wsiada właśnie do piecyka. Pomagają mu w tym dwie zatroskane statystyczne... 97
    • Cysterna żółci 15 sty 2012, 12:00 Co roku w dniu finału wielkiej orkiestry świątecznej pomocy tysiące młodych wolontariuszy zbiera na ulicach datki do puszek. Każdy, kto wrzuci grosz do puszki, otrzymuje w zamian nalepkę z czerwonym serduszkiem. Z zebranych pieniędzy... 98

    ZKDP - Nakład kontrolowany