Drang nach Westen

Drang nach Westen

Tylko Polacy mogą nas uratować - mówią zgodnie burmistrzowie wschodnioniemieckich miast, m.in. Frankfurtu nad Odrą, Goerlitz, Neubrandenburga, Schwedt czy Eggesin. Dziesiątki miejscowości w przygranicznych landach dawno opuścili najlepsi specjaliści, a wciąż opuszcza je młodzież. Wschodnie prowincje Niemiec upadną, jeśli nie ściągną setek tysięcy Polaków do pracy - zdają sobie sprawę lokalne władze. I oferują Polakom udogodnienia w zakładaniu firm, preferencyjne kredyty, mieszkania i socjalne przywileje.
Tylko Polacy mogą nas uratować - mówią zgodnie burmistrzowie wschodnioniemieckich miast, m.in. Frankfurtu nad Odrą, Görlitz, Neubrandenburga, Schwedt czy Eggesin. Dziesiątki miejscowości w przygranicznych landach dawno opuścili najlepsi specjaliści, a wciąż opuszcza je młodzież. Wschodnie prowincje Niemiec upadną, jeśli nie ściągną setek tysięcy Polaków do pracy - zdają sobie sprawę lokalne władze. I oferują Polakom udogodnienia w zakładaniu firm, preferencyjne kredyty, mieszkania i socjalne przywileje. Jednocześnie pomstują na federalne władze, że wprowadzając dwuletnie ograniczenia dla Polaków na rynku pracy, skazują wschodnioniemieckie regiony na postępującą degrengoladę. Zachodnim Niemcom jeszcze nie przychodzi do głowy, że Polacy mogą w czymś być od nich lepsi, wielu wschodnich Niemców uważa to za dowiedziony fakt.

Niemieckie osadnictwo na prawie polskim
Historia zatoczyła koło: osiemset lat temu na terenach polskich pojawiło się osadnictwo na prawie niemieckim, co oznaczało specjalne prawa dla Niemców osiedlających się na polskich ziemiach i wnoszących wyższe standardy cywilizacyjne. Po ośmiuset latach mamy swego rodzaju osadnictwo na prawie polskim w Niemczech: Polacy może nie wnoszą wyższych standardów cywilizacyjnych, ale na pewno wigor, energię i chęć osiągnięcia sukcesu. Jest paradoksem, że mentalnie wschodnie landy Niemiec przypominają polskie tereny popegeerowskie. Gdy jeździliśmy po opustoszałych częściowo miastach i miasteczkach wschodniej części byłej NRD, widać było tę samą co na terenach po PGR wyuczoną bezradność, apatię i tęsknotę za komuną.
Niemal czternaście lat po zjednoczeniu Niemiec i wpompowaniu we wschodnie landy ponad biliona euro ich mieszkańcy nie tworzą nowoczesnego, żywotnego społeczeństwa, lecz zachowują się jak więźniowie wypuszczeni z obozu koncentracyjnego. Pod względem społecznym wschodnie tereny Niemiec są niczym poligon poatomowy gdzieś w Kazachstanie: istnieje tam jakaś infrastruktura, ale nie ma życia. To najbardziej ewidentny przykład klęski europejskiej polityki socjalnej: chroniąc obywateli przed ryzykiem i konkurencją, produkuje się społeczne kaleki. I nic dziwnego, że nic nie dało wpompowanie gigantycznych pieniędzy: na rehabilitację po ciężkim wypadku wydaje się wielokrotnie więcej niż na profilaktykę, a i tak zwykle nie udaje się przywrócić pełnej sprawności. Mieszkańcy byłej NRD są właśnie takimi rekonwalescentami po ciężkim wypadku, na stałe uzależnionymi od opieki państwa.
- Pomijając brak idei, odwagi i błędy polityczne, jednym z powodów kryzysu w byłej NRD są zmiany w społecznej mentalności po latach sowietyzacji, decydowania za ludzi, dławienia indywidualnej przedsiębiorczości i wychowania w poczuciu, że państwo o wszystko się zatroszczy. Te same błędy popełniono po zjednoczeniu, już w warunkach wolnego rynku: najpierw szermując obietnicami bez pokrycia, potem rozkładając gigantyczny parasol ochronny. Zamiast zintegrować byłą NRD, zrobiono z niej wielką czarną dziurę na mapie Niemiec - komentuje dla "Wprost" prof. Arnulf Baring, niemiecki historyk i politolog. W efekcie nowe landy, gdzie żyje 18 proc. Niemców, wytwarzają zaledwie 7,4 proc. dóbr przemysłowych. Choć z kasy federalnej i z Brukseli płynie tam strumień prawie 75 mld euro rocznie, rynek pracy się kurczy. Bezrobocie wśród Ossis jest bez mała trzykrotnie większe niż wśród Wessis.

Pracowity jak Polak
Miasteczko Eggesin zna każdy mieszkaniec byłej NRD: przed 1989 r. były tu największe koszary Armii Ludowej. Wtedy mieszkało tam 12 tys. osób, obecnie - 4 tys., bo dwie trzecie uciekło na zachód. Polka Alina Brummund prowadzi w Eggesin sklep z obuwiem. Mieszkańcy - Niemcy, namówili ją, by wystartowała w lokalnych wyborach. Uważają, że tylko tacy jak ona mogą coś w miasteczku zmienić. - Alina jest jedną z najaktywniejszych osób w całym miasteczku. Gdyby nasi rodacy byli podobni z optymizmem patrzyłbym w przyszłość - mówi Denis Gutgesel, burmistrz Eggesin. Alina wcześniej nie mogła kandydować, bo nie miała niemieckiego obywatelstwa. Członkostwo Polski w UE to zmienia (wystarczy mieszkać pięć lat na danym terenie). Brummund otworzyła i rozwinęła biznes w mieście, w którym jej niemieccy konkurenci nie widzieli dla siebie szans. Zwinęli więc interes i albo wyjechali na zachód, albo są na zasiłku. Burmistrz Gutgesel twierdzi, że tacy Polacy jak Alina imponują Niemcom i dziś są właściwie jedyną godną pokazania wizytówką miasta. Kompletnie zmieniły się stereotypy Polaka i Niemca: to Polak jest obecnie pracowity, solidny, pomysłowy. Polacy chcą walczyć, konkurować, zarabiać, podczas gdy Niemcom wystarczają zasiłki.
- Nie tylko musimy sprowadzić Polaków, ale powinniśmy się z tym spieszyć, bo po polskiej stronie rosną zarobki, gospodarka rozwija się w szybkim tempie, więc wyjazdy wkrótce staną się dla was nieopłacalne. Dziś jeszcze jesteśmy atrakcyjni, jutro Polaków trzeba będzie bardzo zachęcać do przyjazdu - mówi Petra Hintze, przewodnicząca Izby Przemysłowo-Handlowej w Neubrandenburgu. Federalne zakazy pracy dla Polaków Hintze uważa za absurd. To najlepsza droga do szybkiego wyludnienia wschodnich landów. Hintze podkreśla, że już dziś - mimo iż nie ma odpowiednich regulacji prawnych - Polacy ratują przed popadnięciem w marazm całe miasteczka i branże gospodarki wschodnich landów.

Polnische Doktor
Burmistrzowie miast we wschodnich landach twierdzą, że życie samo weryfikuje głupie zakazy i ograniczenia chroniące niemiecki rynek pracy przed Polakami. Widać to choćby w Passewalk, dokąd dojeżdżają polscy lekarze ze Szczecina, legalnie pracujący w miejscowym szpitalu. W Passewalk pracuje też wielu Polaków na czarno, ale władze przymykają na to oko, bo dzięki temu w ogóle funkcjonuje opieka społeczna: Krankenpflege (opieka nad chorymi) i Altenpflege (opieka nad starcami). Polki zajmujące się osobami starymi i chorymi mają świetną opinię i są chętnie zatrudniane.
Prof. Udo Wolter, szef Izby Lekarskiej w Brandenburgii, uważa, że polscy lekarze uratowali służbę zdrowia w tym landzie. Miesiącami musiał jednak walczyć o zgodę na ich legalne zatrudnienie. Gdyby nie Polacy, lokalnej służbie zdrowia groziłby paraliż. W szpitalu ginekologiczno-położniczym w Schwedt pięcioro spośród ośmiorga zatrudnionych lekarzy to Polacy. Niemieccy specjaliści uciekli do klinik w Hamburgu i Berlinie. Zarobki lekarzy w Schwedt są pięciokrotnie wyższe niż w Polsce. W Saksonii liczba polskich lekarzy tylko w ostatnim roku wzrosła z 22 do 95 i chętnie zatrudniono by następnych. Dyrektorzy szpitali i przychodni obawiają się, że jeśli teraz nie przyciągną chętnych z Polski, później nie zechcą już dla nich pracować, bo będą woleli przyjmować niemieckich pacjentów u siebie.
Brandenburskie miasto Schwedt, oddalone zaledwie 50 km od Szczecina, przyjęłoby każdą liczbę polskich specjalistów. Katia Marguardt, pracująca w sklepie wielobranżowym A-Z Hoffmann, wścieka się, że obok stoi mnóstwo pustych pawilonów, które chętnie przejęliby Polacy, lecz prawo na to nie pozwala. Do niedawna Schwedt liczyło około 50 tys. mieszkańców, obecnie - 35 tys. I ucieczka na zachód wciąż trwa - do Berlina, Kolonii czy Hamburga. Całe osiedla mieszkaniowe, na przykład przy Friedrich Engels Strasse i Friedrich Wolf Ring, świecą pustkami. Każdego dnia wyprowadza się stąd kilkanaście kolejnych rodzin. Opustoszałe jedenastokondygnacyjne budynki z wielkiej płyty, wyludnione i zdewastowane, są rozbierane, bo utrzymanie pustostanów jest zbyt drogie. Mieszkanie w Schwedt można dostać od ręki i za darmo. Polacy zajmują je dzięki stosowanej przez władze sztuczce prawnej - jako mieszkania przydzielone klientom opieki społecznej. Spotkaliśmy tam m.in. 24-letnią Agnieszkę Bonacką, która trzy lata temu przyjechała do Niemiec z Mazur. Urządziła się w czteropokojowym mieszkaniu przy Berta von Sutner Strasse. - W Schwedt brakuje specjalistów z branży chemicznej, brakuje fryzjerek, manikiurzystek, instruktorek fitness, mechaników samochodowych. Praca czeka na Polaków w miejscowej fabryce papieru, w biurach turystycznych (największe takie biuro w Schwedt prowadzą zresztą Polacy) i przedsiębiorstwach budowlanych.

Sabotażysta Schröder
Gdy popularność Gerharda Schödera zaczęła gwałtownie spadać, wymógł on zgodę na dwuletni okres przejściowy na swobodne zatrudnianie Polaków. I grozi przedłużeniem go do siedmiu lat. Przed wyborcami Schröder odgrywa rolę dbającego o ich interesy polityka, który nie chce, by cudzoziemcy zabierali im pracę.
Prof. Arnulf Baring uważa, że okresy ochronne przyniosą wyłącznie szkody: nie chronią bowiem rynku pracy przed Polakami, lecz chronią Niemców przed większym wysiłkiem i większymi wymaganiami.
Tassilo Schlicht był w Niemczech pierwszym bezrobotnym, który zrezygnował z zasiłku, bo znalazł zatrudnienie w Polsce. Pracuje na stacji benzynowej w Gubinie, tuż obok przejścia granicznego. Wkrótce Schlicht znów stanie się odbiorcą zasiłku w Niemczech: będzie pierwszą ofiarą przygotowywanego w Polsce zakazu pracy dla Niemców - normalnej w stosunkach międzynarodowych retorsji za zamknięcie rynku pracy przed Polakami.
Krajowa minister Brandenburgii do spraw europejskich Barbara Reichstein mówi "Wprost", że zakaz pracy dla Polaków miał podłoże polityczne. Obawy przed napływem Polaków były na tyle silne, że Schröder musiał sięgnąć po okresy przejściowe w dziedzinie zatrudnienia, aby uzyskać społeczne przyzwolenie na rozszerzenie Unii Europejskiej. To, co z perspektywy państwa niemieckiego wygląda na ochronę miejsc pracy, we wschodnich landach oznacza zwykły ekonomiczny sabotaż. - Mimo wysokiej stopy bezrobocia na tych terenach i obawy przed konkurencją ze strony Polaków, są obszary, gdzie chronicznie brakuje rąk do pracy, co grozi upośledzeniem tych terenów na lata - mówi Reichstein. Potwierdzają to politycy z przygranicznych miast, świetnie znający lokalne rynki pracy. - Co kanclerz chce chronić? Gdzie ta niemiecka konkurencja dla Polaków? Przecież jej zwyczajnie nie ma i nie będzie! Co bardziej energiczni dawno wyjechali do zachodnich landów. Chętnych nie ma, mimo ogromnych możliwości pracy w służbie zdrowia czy w opiece socjalnej. Gdyby nie pracownicy sezonowi z Polski, nawet zbierane właśnie szparagi zostałyby w ziemi - denerwuje się nadburmistrz Frankfurtu nad Odrą Martin Patzelt (CDU).

Polnische Qualität
Klaus Krörpelin z Izby Przemysłowo-Handlowej twierdzi, że niemiecki stereotyp polnische Wirtschaft (polskiej gospodarki) jako symbolu chaosu i bezhołowia to już przeszłość. Niemcy widzą przecież, że samochód naprawiony przez Polaka niczym się nie różni od tego naprawionego przez Niemca, a okna wstawione przez sąsiada zza Odry nie są gorsze, a co ważniejsze, są o połowę tańsze od tych wstawionych przez rodaka. - Badania przeprowadzone ostatnio na nasze zlecenie wśród przedsiębiorców wskazują jednoznacznie, że polska jakość nie jest wcale gorsza od słynnej w świecie i coraz bardziej mitycznej deutsche Qualität - mówi "Wprost" Krörpelin.
Nadburmistrz Görlitz Rolf Karbaum chciałby natychmiastowego zniesienia ograniczeń w zatrudnianiu Polaków. Widzi, że jego miasto coraz bardziej przegrywa z polskim Zgorzelcem. Lokalne władze nie mają jednak siły przebicia na forum ogólnoniemieckim. Instytut Badań nad Gospodarką w Halle (IWH) już przed rokiem zamówił badania, które obalają mity o negatywnych skutkach ekspansji polskiej siły roboczej w Niemczech. - To bzdura, że nastąpi jakiś skok, bo proces rozszerzenia unii ze wszystkimi jego skutkami praktycznie już się dokonał. Nie ma sensu walczyć z rynkiem: ktoś zyskuje, ktoś traci, ale per saldo korzystamy wszyscy. Napływ polskich pracobiorców i rzemieślników zmusiłby do elastyczności niemieckich konkurentów, a niemieckie firmy do obniżania wysokich kosztów produkcji i pracy - mówi Martin Rosenfeld, ekspert IWH.
Według danych zebranych przez nadburmistrza Martina Patzelta, niemieccy przedsiębiorcy z pogranicza już dziś zawdzięczają Polakom połowę swych przychodów. Klaus-Dieter Hübner, burmistrz Guben, twierdzi, że rozluźnienie obostrzeń wobec Polaków może być magnesem dla firm z zachodnich Niemiec i dla zagranicznych inwestorów. W efekcie zatrudnienie znaleźliby także Niemcy. Politycy federalni udają, że tego nie widzą, bo zawaliłby się stworzony przez nich mit, że Polacy odbiorą Niemcom pracę. Burmistrz Hübner daremnie apeluje o skorzystanie z szansy, której wkrótce może już nie być. Wścieka się na szefów niemieckiego odpowiednika Samoobrony - Związku Bezrobotnych, twardo broniących zamykania rynku pracy przed Polakami. Wścieka się także na takich ludzi jak Roland Tremper z centrali związku zawodowego Ver.di w Berlinie, którzy również nie chcą otwarcia rynku pracy dla Polaków. - Najwyższy czas zweryfikować naszą niemądrą politykę ograniczeń w zatrudnianiu Polaków - apeluje Nikolaus Bühning ze Związku Młodych Przedsiębiorców (BJU).
Jak wykazują badania przeprowadzone na zlecenie Komisji Europejskiej, od 1 maja 2004 r. przez pięć lat do tzw. starej piętnastki przyjedzie w poszukiwaniu pracy 1,1 mln obywateli z dziesiątki krajów nowo przyjętych, czyli zaledwie 1 proc. ich ludności. Będą to przede wszystkim ludzie dobrze wykształceni. W prostszych zawodach wyjazdy nie są tak opłacalne. Podobne są wyniki badań Niemieckiego Instytutu Badań nad Gospodarką (DIW). Dowodzą one, że nawet natychmiastowe i pełne otwarcie rynku pracy spowoduje przyjazd najwyżej 225 tys. chętnych rocznie. Wniosek DIW brzmi: "Polacy, Czesi czy Węgrzy w żadnym stopniu nie obciążyliby niemieckiego rynku pracy. Wręcz przeciwnie, bez nich ten rynek będzie przeżywał konwulsje".

Drang nach Osten kontra Drang nach Westen
Ucieczka Niemców na zachód oraz polska ekspansja na opuszczone przez nich tereny dowodzą pewnych historycznych prawidłowości. Polityka Drang nach Osten (parcia na wschód) zawsze była prowadzona i wspierana przez niemieckie państwo (ulgi podatkowe, preferencyjne kredyty, a nawet dopłaty do wczasów na wschodzie), natomiast obywatele Niemiec woleli Drang nach Westen. Po pierwsze, nie chcieli mieszkać na mało cywilizowanym - ich zdaniem - wschodzie czy też rubieżach. Po drugie, wielu czuło się na wschodnich terenach tymczasowo. Po trzecie, czuli się obywatelami drugiej kategorii. Nie przypadkiem Hitler na wschodzie znacznie intensywniej wspierał instytucje państwa opiekuńczego. Komunistyczne władze NRD chciały uczynić z tego kraju wzorcowe państwo opiekuńcze, żeby odebrać wschodnim Niemcom ochotę do uciekania na zachód. Przez wiele dziesięcioleci tereny dawnej NRD były więc swoistą enklawą, wyjętą spod praw rynku i konkurencji. Ten stan rzeczy w jakimś sensie utrwalono po zjednoczeniu, rozpinając nad wschodem parasol państwa opiekuńczego. Skutki tego widać przede wszystkim w mentalności Ossis. Uciekają na zachód, żeby się dowartościować, rozmyć wśród lepszych - ich zdaniem - Wessis.
W konfrontacji ze wschodnimi Niemcami widać, że polska terapia szokowa Balcerowicza jest znacznie skuteczniejszą metodą dekomunizacji społeczeństwa niż zachodnie państwo opiekuńcze. Dlatego nierozpieszczeni dotacjami i zasiłkami Polacy biją wschodnich Niemców pod względem przedsiębiorczości, konkurencyjności czy pracowitości. Jest ironią historii, że polityczny niemiecki Drang nach Osten z czasów hakaty zastępuje współcześnie gospodarczy polski Drang nach Westen.


Polski modny
Ludzie oszaleli na punkcie polskiego. Musieliśmy zorganizować 15 kursów dla 559 osób, płacących od 50 do 80 euro - mówi Carola Christen, szefowa szkoły językowej we Frankfurcie nad Odrą. 65-letni Gerhard Witter uczy się polskiego, bo chce po polskiej stronie otworzyć firmę: niższe podatki, tańsza siła robocza oznaczają większe zyski. Sigrun Andre, urzędniczka gminna, uważa, że łatwiej jej będzie dogadać się z Polakami szukającymi pracy we Frankfurcie, a jest ich niemało. 25-letnia Doreen Schulze chodzi na kursy, bo w restauracji jej matki, gdzie pracuje jako kelnerka, wielu gości to Polacy. Poza tym wszyscy jeżdżą na zakupy do Polski i są przekonani, że po wschodniej stronie Odry ceny pozostaną niższe jeszcze przez wiele lat.

  • Lekarka Beata Łój od trzech lat mieszka w Schwedt. W szpitalu, w którym pracuje, pięcioro spośród ośmiorga lekarzy to Polacy
  • Polka Alina Brummund otworzyła sklep z butami w Eggesin - mieście, w którym jej niemieccy konkurenci nie widzieli dla siebie szans
  • Klaus Krörpelin z niemieckiej Izby Przemysłowo-Handlowej: "Stereotyp polskiej gospodarki jako symbolu chaosu i bezhołowia to już przeszłość"
  • Martin Patzelt, nadburmistrz Frankfurtu nad Odrą: "Niemieccy przedsiębiorcy z pogranicza już dziś zawdzięczają Polakom połowę swych przychodów"
Okładka tygodnika WPROST: 19/2004
Więcej możesz przeczytać w 19/2004 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
Współpraca:
 1
  • karol   IP
    ale bzdury ,niemiec ma wysoki socjal 360 euro hartz 4 i oplacone mieszkannie z mediami , w najgorszym razie jak mu sie noga powinie.a w pl. gowno ,zasilek 600 zeta na 12 miechow i spadaj na szczaw. a ten zasilek to za malo zeby wyzyc z niego i zrobic oplaty.

    Spis treści tygodnika Wprost nr 19/2004 (1119)

    • Wprost od czytelników 9 maj 2004, 1:00 Spadamy z Polski! Po przeczytaniu artykułu "Spadamy z Polski!" (nr 10) postanowiłem napisać o sobie i swoich znajomych. Jesteśmy czwórką przyjaciół. Wszyscy skończyliśmy nie najgorsze uniwersytety. Każdy z nas co... 3
    • Impotencjał 9 maj 2004, 1:00 Garstka tak zwanych alterglobalistów skrzyknęła się na okoliczność Europejskiego Szczytu Gospodarczego w Warszawie przez Internet. 3
    • Skaner 9 maj 2004, 1:00 Euromajówka WARSZAWA - PLAC PIŁSUDSKIEGO Nasze miejsce we wspólnocie negocjowaliśmy w jakimś sensie także pod Grunwaldem - tak daleko marszałek Sejmu Józef Oleksy szukał naszych europejskich korzeni. Wejście do unii... 6
    • Sawka 9 maj 2004, 1:00 9
    • Dossier 9 maj 2004, 1:00 LESZEK MILLER premier RP Mnie już żadna satysfakcja nie spotka Program I Polskiego Radia bp TADEUSZ PIERONEK rektor Papieskiej Akademii Teologicznej w Krakowie Świat bez wyzysku jest iluzją, bo nie ma takiego świata Radio Zet LECH WAŁĘSA... 9
    • Kadry 9 maj 2004, 1:00 10
    • Sejmowy totolotek 9 maj 2004, 1:00 Trzeba zreformować ordynację wyborczą. Najprostsze i najtańsze byłoby zastąpienie wyborów powszechnym losowaniem 11
    • Nałęcz - Pustynia moralna 9 maj 2004, 1:00 W skłóconym Sejmie języczkiem u wagi stają się posłowie ścigani przez prokuraturę 12
    • Playback 9 maj 2004, 1:00 13
    • DAY AFTER 9 maj 2004, 1:00 Felieton Marka Majewskiego 13
    • Poczta 9 maj 2004, 1:00 Listy od czytelników 13
    • Z życia koalicji 9 maj 2004, 1:00 Na nocnej nasiadówie SLD z prezydentem doszło do regularnej pyskówki między Józefem Oleksym a Aleksandrem Kwaśniewskim. Obaj panowie zarzucali sobie intrygowanie, a wkurzony prezydent przerywał Oleksemu i mu dogadywał.... 14
    • Z życia opozycji 9 maj 2004, 1:00 Najsłynniejszy polski Mulat będzie gwiazdą MTV Polska. Niestety, tylko przez jeden dzień, 3 maja. Wtedy to stacja będzie puszczać wyłącznie polskie klipy, a zapowiadać je będzie wybitny Polak Andrzej Lepper, który podobno jest... 15
    • Fotoplastykon 9 maj 2004, 1:00 Henryk Sawka www.przyssawka.pl 16
    • Drang nach Westen 9 maj 2004, 1:00 Tylko Polacy mogą nas uratować - mówią zgodnie burmistrzowie wschodnioniemieckich miast, m.in. Frankfurtu nad Odrą, Goerlitz, Neubrandenburga, Schwedt czy Eggesin. Dziesiątki miejscowości w przygranicznych landach dawno opuścili najlepsi specjaliści, a wciąż opuszcza je... 18
    • Europejskie gadanie 9 maj 2004, 1:00 Antyglobaliści na ulicach Warszawy kontra antyglobaliści w hotelu Victoria 24
    • Alter-natywa 9 maj 2004, 1:00 Zamiast środków antykorozyjnych pojawią się wkrótce alterkorozyjne. Nie będą usuwać rdzy, tylko nadawać jej szlachetniejszy wymiar 27
    • Partia Diety 9 maj 2004, 1:00 Czy polska klasa polityczna jest zbyt zepsuta, by sama się uzdrowić? 28
    • 10 milionów liberałów 9 maj 2004, 1:00 Jan Winiecki ma do Platformy Obywatelskiej pretensje, że osiągnęła więcej, niż powinna 32
    • Wszyscy obrońcy Rywina 9 maj 2004, 1:00 Sprawa Rywina skończy się nierychliwą, ale sprawiedliwą szkodą dla grupy trzymającej władzę, tyle że za kilka lat 34
    • Akademia konkurencji 9 maj 2004, 1:00 Złote Indeksy "Wprost" 2004 36
    • Giełda 9 maj 2004, 1:00 HossaŚwiat Pomnik sera Do 25 sierpnia można zgłaszać projekty pomnika... rosyjskiego serka topionego Drużba. Z okazji czterdziestolecia swojego najpopularniejszego produktu i siedemdziesięciolecia istnienia zakładów serowarskich... 38
    • Półgłówek regulowany 9 maj 2004, 1:00 1000 zł rocznie kosztuje każdego z nas nadużywanie władzy przez państwo 40
    • Koszty regulacji 9 maj 2004, 1:00 Mnożenie administracyjnych regulacji wzmaga korupcję i szarą strefę 44
    • Rządy antyglobalistów 9 maj 2004, 1:00 Ranking "Wprost": 100 najpotężniejszych państw i korporacji świata 46
    • Hamulec w sejfie 9 maj 2004, 1:00 Strefa euro to okręt bez steru 50
    • Unipetrorlen 9 maj 2004, 1:00 Rosyjskie koncerny paliwowe tracą szansę na opanowanie środkowoeuropejskiego rynku. PKN Orlen wygrał bowiem przetarg na kupno kontrolnego pakietu (63 proc.) akcji największej czeskiej firmy paliwowej Unipetrol (w skład grupy wchodzą m.in. rafinerie, petrochemie i sieć stacji... 52
    • Wschód Italii 9 maj 2004, 1:00 Banki z Europy Wschodniej to moja recepta na wysokie zyski" - twierdzi Alessandro Profumo, prezes największego włoskiego banku UniCredito Italiano. 54
    • Na KAC-u 9 maj 2004, 1:00 Eurospekulanci i paskarze nie zdestabilizowali polskiego rynku 56
    • Pragnienia Samoobrony 9 maj 2004, 1:00 Lepper widzi się w roli "dyktatora pozytywnego". Czyli takiego, który nie zabija? Wacław Wilczyński Odpowiedź na pytanie, do czego tęskni Samoobrona, nie jest trudna. Wzdycha do lat 80., do czasów, kiedy przy stopie... 57
    • Supersam 9 maj 2004, 1:00 Cyfrowa busola Po przejechaniu 500 m skręć w lewo, uwaga, droga podporządkowana, zaczyna się teren zabudowany" - takie komunikaty może wyświetlać i przekazywać elektronicznie generowanym głosem samochodowy system nawigacji... 58
    • Przemoc na zdrowie 9 maj 2004, 1:00 Jednym z największych kłamstw psychologii może być przekonanie, że oglądanie przemocy rodzi przemoc. 60
    • Liga bankrutów 9 maj 2004, 1:00 Socjalizm niszczy zawodową ligę hokeja 64
    • Globalna akwizytorka 9 maj 2004, 1:00 Od gotowania kremów we własnej kuchni zaczynała światową karierę Estée Lauder 66
    • Mistrzowie złamanej kierownicy 9 maj 2004, 1:00 Jesteśmy niedouczonymi megalomanami - dowiódł Narodowy Test na Prawo Jazdy TVN i "Wprost" 67
    • Bikont do Makłowicza, Makłowicz do Bikonta - Zielono nam 9 maj 2004, 1:00 Drogi Przyjacielu! Ależ nam się namnożyło tych sałat przeróżnych. Gdzie nie spojrzysz, tam jakaś nowa, wcześniej nieznana, i to wcale niekoniecznie zielona i o sercowatych liściach. Rozmaitość smaków i konsystencji. Z... 68
    • Zamek błyskawiczny 9 maj 2004, 1:00 Mantra feministki brzmi: Nie muszą cię lubić, niech cię szanują 69
    • Gra Katyniem 9 maj 2004, 1:00 Kto i dlaczego przemilczał prawdę o zbrodni katyńskiej? 70
    • Know-how 9 maj 2004, 1:00 Lato dla serca Poziom cholesterolu we krwi zmienia się w ciągu roku - najwyższy jest w grudniu i styczniu, a najniższy w czerwcu i lipcu - twierdzą amerykańscy lekarze. Różnica może wynosić od 3,9 mg/dl (u mężczyzn) do 5,4 mg/dl... 74
    • Dobrobyt w centymetrach 9 maj 2004, 1:00 Potomkowie najzamożniejszych i najlepiej wykształconych są wyżsi, szczuplejsi i żyją dłużej niż inni. 76
    • Laboratoria śmierci 9 maj 2004, 1:00 SARS powraca w zmutowanej postaci 78
    • Bez granic 9 maj 2004, 1:00 Klęska pod Trafalgarem? Brytyjski atomowy okręt podwodny HMS "Trafalgar" miał właśnie ruszyć w pierwszy rejs po remoncie kapitalnym, gdy 11 marynarzy ogłosiło strajk. Ich zastrzeżenia wzbudził stan reaktora atomowego.... 80
    • Paszport pożądania 9 maj 2004, 1:00 Polska brama do Unii Europejskiej 82
    • Europa wraca do Polski 9 maj 2004, 1:00 Wreszcie zakończyła się II wojna światowa 84
    • Socjalizm samobójców 9 maj 2004, 1:00 Sojusz związkowców i brukowców blokuje zachodnioeuropejskie rynki pracy 86
    • Ucieczka od wolności 9 maj 2004, 1:00 Dlaczego tylko co dziesiąty Rosjanin chce żyć w demokratycznym państwie prawa 88
    • Hugo, boss ekstremistów 9 maj 2004, 1:00 Jak Hugo Chavez wspiera międzynarodówkę terrorystyczną 92
    • Dom boży pod młotek 9 maj 2004, 1:00 60 kościołów sprzedano ostatnio w Niemczech 96
    • Menu 9 maj 2004, 1:00 Książki Wielcy odmieńcy Aż 8 osób pomogło Krzysztofowi Miklaszewskiemu w opisaniu czy też "odbrązowieniu" Gombrowicza. Wywiady, które składają się na książkę "Distancia, Witoldo!", pokazują... 98
    • Polska incognita 9 maj 2004, 1:00 Wódka i kiełbasa, a nie polska sztuka skusiły berlińskich krytyków do odwiedzenia festiwalu Terra Polska. 100
    • Odpust europejski 9 maj 2004, 1:00 Nie mamy do pokazania zagranicznym widzom niczego, co byłoby uniwersalne, polskie i przyzwoite 104
    • Drugie zdobycie Troi 9 maj 2004, 1:00 Homer nie powstydziłby się filmu Wolfganga Petersena 106
    • Tuńczyk trojański 9 maj 2004, 1:00 Wojna trojańska nie toczyła się o piękną Helenę, lecz o rynki zbytu 106
    • Perły do lamusa? 9 maj 2004, 1:00 W "Kill Bill" Quentin Tarantino z miłości do kina stworzył wirtuozerskie szyderstwo 109
    • Apetyt na destrukcję 9 maj 2004, 1:00 Wybujałe ego wokalisty zniszczyło rockową supergrupę Guns N' Roses 110
    • Płyty Kuby Wojewódzkiego 9 maj 2004, 1:00 Recenzje płyt 111
    • Sława i chała 9 maj 2004, 1:00 Recenzje - książki,wystawy,komiks, teatr 112
    • UEorgan Ludu 9 maj 2004, 1:00 Jesteśmy niezawodnym ogniwem UE, ale bigosu nie oddamy TRYBUNA PRZYMIERZA MIĘDZY DAWNYMI A MŁODYMI Nr 19 (84) Rok wyd. 3 WARSZAWA, poniedziałek 3 maja 2004 r. Cena + VAT + ZUS + akcyza O, Radości! - mówią światowe media, przede... 113
    • Nowe czasy, stare pieśni 9 maj 2004, 1:00 Lepsze piwo z brzydką Niemką niż bimberek z Łukaszenką 114

    ZKDP - Nakład kontrolowany