Łódź czterech kultur

Łódź czterech kultur

Dodano:   /  Zmieniono: 5
Łódź końca XIX wieku i początków wieku XX była miastem praktycznie wolnym od ksenofobii Zapamiętałem Łódź jako miasto tolerancji, miasto różnych kultur, różnych narodów, które obok siebie żyły. Wyrośliśmy tu na Europejczyków! Nie było mnie potem stać ani na patriotyzm, ani na nacjonalizm, ani na religijne zaścianki" - napisał znany łodzianin, niemiecki tłumacz i popularyzator literatury polskiej Karl Dedecius. Na przełomie XIX i XX wieku różne religie i narodowości były w Łodzi wręcz skazane na współistnienie. Nic zatem dziwnego, że we współczesny łódzki kalendarz kulturalny bez kłopotów wpisał się Festiwal Dialogu Czterech Kultur. Bo te kultury zawsze tu były obecne, nawet wtedy, gdy zabrakło tworzących je narodowości. Na miano tygla kultur Łódź pracowała wiele lat, począwszy od uruchomienia pierwszych warsztatów w latach 20. XIX wieku. Zanim jednak doszło do rewolucji przemysłowej w tej biedniej, mało komu znanej osadzie, mieszkali tam głównie Polacy. W 1820 r. Łódź miała 767 mieszkańców, z czego do gminy żydowskiej należało 259 osób. Szybko zaczęła też wzrastać liczba osadników z ziem niemieckich: w pewnym okresie stanowili oni nawet większość ludności Łodzi. Dokładne dane pochodzą jednak dopiero z końca XIX wieku: wtedy Polacy w Łodzi stanowili ponad 46 proc. ludności (145 tys.), Niemcy ponad 29 proc. (92 tys.), Żydzi ponad 21 proc. (67 tys.), a Rosjanie 2,5 proc. (około 7 tys.). Po odzyskaniu niepodległości (dane z 1921 r.) Niemcy byli już znacznie mniej liczni - 7 proc. (31 tys.), Polacy stanowili 62 proc. społeczności (280 tys.), zaś Żydzi 30 proc. (139 tys.).
Żydzi, obrońcy polskości
Trzy główne grupy narodowościowe kultywowały własne tradycje, zakładając zespoły śpiewacze i teatry czy obchodząc święta narodowe. Gdy któraś grupa narodowościowa przesadzała z uderzaniem w nacjonalistyczne tony, ironicznie piętnowała to miejscowa prasa. W największym stopniu taką skłonność wykazywali Niemcy - chcieli na przykład, by w miejskiej straży pożarnej, złożonej z przedstawicieli różnych narodowości, komendy wydawano wyłącznie w języku niemieckim. To, że zarząd Łódzkiego Chrześcijańskiego Towarzystwa Dobroczynności zdominowany był przez Niemców, nie przeszkadzało jednak w zgodnej współpracy z Żydami przy organizowaniu akcji charytatywnych.
Życie kulturalne Łodzi to przykład harmonijnej współpracy albo uzupełniania się ofert poszczególnych grup narodowościowych. Trudno jednak mówić o wielkiej ofercie kulturalnej w mieście o naprawdę nielicznej klasie średniej - w Łodzi byli głównie milionerzy i biedota. Teatry istniały dzięki kilku zapaleńcom, frekwencja była chimeryczna, często trudno było zapełnić sale. Na początku XX wieku dyrekcję teatru miejskiego w Łodzi (polskiego) objął młody Aleksander Zelwerowicz i choć działał zaledwie przez kilka lat, udało mu się wystawić najcenniejsze dzieła polskiej klasyki: "Dziady", "Klątwę", "Irydiona" i "Wesele". Polskiej scenie pomagali przetrwać przemysłowcy żydowscy, natomiast Niemcy wspierali własny teatr. Korespondent "Izraelity" donosił z Łodzi: "Jeśli kto w tym mieście popiera ojczystą [polską] scenę, miejscowe talenta, to właśnie tylko Żydzi". I na dowód przytaczał fakt, iż kiedy chciano za wszelką cenę utrzymać w Łodzi polski teatr i postanowiono wprowadzić abonament, trzy czwarte biletów abonamentowych kupiły rodziny żydowskie. Były one najczęściej już zasymilowane albo znajdowały się na drodze do asymilacji.

Rywalizacja mecenasów
Rywalizacja mecenasów kultury z różnych narodowości powodowała, że do Łodzi zjeżdżali głośni artyści. Występowała tam na przykład Helena Modrzejewska. Ignacego Paderewskiego sprowadził przemysłowiec Henryk Grohman. Grohman sam grał na skrzypcach, występował nawet na scenie w kwartecie wykonującym utwory Schumanna, Mozarta i Beethovena. Organizował on publiczne koncerty, na które zapraszał znanych wykonawców.
Wielu przemysłowców chciało być mecenasami sztuki, popierać twórców. Łódzki malarz Samuel Hirszenberg otrzymał od Izraela Poznańskiego stypendium na studia malarskie za granicą. Artysta odpracował później stypendium, dekorując wnętrza pałacu fabrykanta. Wspólnie urządzano wystawy i organizowano dla malarzy plenery w podłódzkich posiadłościach (np. Teresa Silberstein w Lisowicach). Obrazy składające się na ekspozycje pokazywane w mieście pochodziły z prywatnych zbiorów fabrykantów. Jedną z najgłośniejszych wystaw była ta zorganizowana w 1916 r. w ramach Wielkiej Kwesty Ogólnokrajowej Ratujcie Dzieci. Złożyły się na nią dzieła artystów francuskich, szwajcarskich, angielskich i niemieckich, m.in. Renoira, Sisleya, Achenbacha, Degasa. Polską sztukę reprezentowali Matejko, Malczewski, Chełmoński, Pankiewicz, Brandt i Gierymscy.

Porozumienie ponad religiami
Standardem w Łodzi były wspólne wystąpienia przedstawicieli trzech społeczności w sprawach ważnych dla miasta. Zgodnym wysiłkiem przemysłowców ruszyły w Łodzi pierwsze na terenie Królestwa Polskiego elektryczne tramwaje. Powstawały szpitale, przytułki, przychodnie, szkoły i świątynie. Komitety założycielskie budowy świątyń grupowały reprezentantów trzech narodowości, bez względu na to, jakie wyznanie miała reprezentować budowla. Budowę kościołów katolickich często wspierali ewangelicy, na przykład Scheibler, Herbst czy Geyer. Scheiblerowie przekazali 50 tys. rubli na budowę katolickiego kościoła Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny, współfinansowali też, wraz z rodziną Herbstów, budowę kościoła św. Stanisława Kostki, czyli dzisiejszej archikatedry w Łodzi.
Jedna z najwspanialszych świątyń Łodzi, tzw. synagoga postępowa, stanęła przy ówczesnej Promenadzie (dziś nie ma po niej śladu, bo zniszczyli ją na początku wojny hitlerowcy). Niektórzy członkowie zarządu synagogi żądali, by rabin wygłaszał kazania po polsku. Nie był to jednak kurtuazyjny ukłon wobec większości mieszkańców miasta, ale efekt postępującej asymilacji. Ten proces najlepiej widać na przykładzie rodziny Poznańskich, w której już w drugim pokoleniu zaczęły się pojawiać typowo polskie imiona: Mieczysław, Stanisław, Kazimierz.

Łódź bez ksenofobii
Łódź sprzed lat była miastem praktycznie wolnym od ksenofobii. Zgodne współistnienie różnych grup narodowościowych nie wypływało z idealizmu. Mieszkańcy Łodzi jechali po prostu na tym samym wózku. Jednym chodziło o zyski, innym o pracę i obie te sprawy mogły mieć trwałe podstawy tylko wtedy, gdy panował spokój.
Nic dziwnego, że w Łodzi, mogącej się poszczycić wielkimi osiągnięciami we współpracy narodów i kultur, powstała idea organizowania Festiwalu Dialogu Czterech Kultur (tegoroczny jest trzecim z kolei). Przy okazji pojawia się pytanie: dlaczego jest to impreza czterech, a nie trzech kultur? Jakie miejsce w tym dialogu ma zajmować rosyjski zaborca? Jeśli jednak rozejrzeć się po Łodzi, napotkamy niejeden pozytywny ślad rosyjskiej obecności. To nie tylko cerkwie, ale także szpitale, o które zabiegał Rosyjski Czerwony Krzyż, oraz banki, jak ten przy alei Kościuszki, wybudowany w latach 1905-1907 (dziś mieści się tu siedziba NBP). W istocie w Łodzi mieliśmy dialog czterech kultur. Przypomnienie tego czwartego składnika ma o tyle sens, że dzięki temu organizatorzy nie mają problemów z zapraszaniem wielkich gwiazd rosyjskiej kultury, na przykład Teatru Bolszoj z Moskwy (w ubiegłym roku). Dialog czterech kultur był siłą Łodzi i jest szansa na to, że nadal będzie.
    Najważniejsze imprezy festiwalu 2004
  • "Wszystko zaczyna się i kończy z kobietą", wystawa malarstwa Kathariny Mann (Niemcy) - Galeria Bałucka (do 25 września)
  • "Adam Zmartwychwstały", Gesher Theatre (Izrael) - Stary Rynek (6 września)
  • "Zamki znad Loary i pałace Łodzi", wystawa malarstwa Marii Elsner-Michalskiej - Galeria Festiwalowa (do 11 września)
  • "Dybuk", warszawski Teatr Rozmaitości - Wytwórnia Filmów (7 września)
  • Cykl filmowy "Czterech wielkich czterech kultur" - Wojciech Has - PWSFTViT im. L. Schillera (9 września)
  • "Razem z braćmi", recital Sławy Przybylskiej - Łódzki Dom Kultury (9 września)
  • "Światło i cień", recital Orny Porat (Izrael) - Teatr 77 (9 września)
  • Koncert muzyki filmowej - Jan A.P. Kaczmarek - Wytwórnia Filmów (9 września)
  • "Wojna matka" - Teatr im. S. Jaracza (11 września)
  • "Muzyczny Dialog Czterech Kultur według Krzesimira Dębskiego", koncert finałowy festiwalu - plac Dąbrowskiego (11 września)
Więcej możesz przeczytać w 37/2004 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania tygodnika Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

 5

Spis treści tygodnika Wprost nr 37/2004 (1137)

  • Wprost od czytelników 12 wrz 2004 To nie nasz problem Myślę, że Niemcy nie mają większych szans na zwycięstwa przed trybunałem europejskim. Wszak ten trybunał rządowi polskiemu, a nie ukraińskiemu czy białoruskiemu zlecił rozwiązanie problemu zabużan. A więc - przez... 3
  • Na stronie - Debelkizacja Polski 12 wrz 2004 Belkizacja polityki jest dla podatników bardziej dolegliwa, czyli bardziej kosztowna, od falandyzacji prawa Belkizacja polityki jest dla systemu politycznego Polski mniej więcej tym samym, czym dla systemu prawnego Polski była falandyzacja prawa. Tyle tylko, że falandyzacja prawa (autorstwa Lecha Falandysza, doradcy prawnego prezydenta Wałęsy) okazywała się dla podatników przeważnie mniej dolegliwa, czyli mniej kosztowna od belkizacji polityki (autorstwa Marka Belki, dwukrotnie ministra finansów, doradcy ekonomicznego prezydenta Kwaśniewskiego, a teraz premiera RP). 3
  • Skaner 12 wrz 2004 Na pohybel aferzystom! Jest szansa na pozbycie się z Sejmu gromady pijaków, aferzystów i zwykłych nierobów. Większość Polaków popiera już bowiem okręgi jednomandatowe, których wprowadzenie wyeliminuje... 8
  • Dossier 12 wrz 2004 LECH WAŁĘSA były prezydent RP Mam 61 lat i z męskich spraw zostało mi tylko golenie "Głos Wielkopolski" KRZYSZTOF OPAWSKI minister infrastruktury Łatwiej o optymizm wtedy, kiedy się nie wie, o czym się mówi Radio PIN... 9
  • Sawka 12 wrz 2004 10
  • Kadry 12 wrz 2004 11
  • Playback 12 wrz 2004 13
  • M&M 12 wrz 2004  ANI ZA WASZĄ ANI ZA NASZĄ WOLNOŚĆ NIE WOLNO Ci i ci są nam obcy. Lecz milczeć się nie da, choć słów brak i niedobry to temat do fraszek. "Nasza" lub "wasza" może być wolność. Lub bieda. Ale wszystkie... 13
  • Poczta 12 wrz 2004 Oświadczenie W artykule "Walcowanie polityków" (nr 35) bez wiedzy oraz zgody autora tekstu - Pawła T. Felisa - dokonano wielu zmian redakcyjnych, które zniekształciły niektóre jego poglądy i opinie. Między... 13
  • Nałęcz: Sposób na bogactwo 12 wrz 2004 Polska wkrótce zostanie podzielona na patriotów gotowych przegryźć niemieckie gardła i na sprzedawczyków Z polityką jest podobnie jak z pogodą. Żadna sytuacja nie trwa wiecznie. Po długiej spiekocie przychodzi deszcz, a po nim znowu pojawia się słońce. Analogicznie na arenie międzynarodowej - okresy dobre i złe przeplatają się z sobą, choć w tym wypadku znacznie więcej zależy od ludzi. Oni sami doprowadzają do kataklizmów, mnożąc nienawiść tam, gdzie trzeba szukać porozumienia. 14
  • Ryba po polsku: Pisarze do libretta, kompozytorzy do partytury 12 wrz 2004 Po otrzymaniu subwencji od ministra Dąbrowskiego i z Brukseli jestem gotów napisać politoperę "Na kolanach do Moskwy" My tu ciągle o wypędzonych i Powiernictwie Pruskim, a tam, za Odrą, dzieją się naprawdę ciekawe i ważne rzeczy. Rozkwita kultura, pleni się sztuka. Niedawno w Berlinie odbyła się premiera opery "Światło", której bohaterką jest zmarła małżonka Helmuta Kohla. Na scenie Hannelore, symbolizująca podobno pokolenie niemieckich żon, które poświęciły się dla kariery mężów, przygotowuje własne samobójstwo, zabijając najpierw złotą rybkę, a potem psa. Wszystko to ilustrowane wierszami Goethego, neapolitańską "O sole mio" oraz ścieżką muzyczną z filmu "Star Trek". 15
  • Z życia koalicji 12 wrz 2004  Brunatny Robert pisze książkę! W swej pasjonującej opowieści Robert Kwiatkowski chce ujawnić całą prawdę o aferze Rywina. Książkę wyda Muza czy Agora? Nikczemnik Sadowski nie będzie już ministrem sprawiedliwości. Biedaczyna... 16
  • Z życia opozycji 12 wrz 2004  Andrzej Modrzejewski jest na ty z Marianem Krzaklewskim! Nic dziwnego, że w tej sytuacji wzięli go na cel UOP i Zbigniew Siemiątkowski. Człowiek, który utrzymuje tak bliskie kontakty z Krzaklewskim, musi być niebezpieczny dla... 17
  • Fotoplastykon 12 wrz 2004 Henryk Sawka www.przyssawka.pl 18
  • Wielka wsypa 12 wrz 2004 Polscy politycy w kieszeni ukraińskich szejków Bombą, która uderzy w dużą część polskiej klasy politycznej, będzie świadek, który pojawi się przed komisją śledczą ds. Orlenu. Może on odegrać w tej sprawie taką rolę, jaką odegrał Masa w procesie "Pruszkowa". Tym świadkiem jest Jan Bobrek, prezes i współwłaściciel firmy BGM handlującej paliwem. Jest on oskarżony w tzw. aferze paliwowej (zarzucono mu oszustwa podatkowe i pranie brudnych pieniędzy na sumę 500 mln zł). Na początku kwietnia tego roku, w zamian za obietnicę nadzwyczajnego złagodzenia kary, Bobrek zaczął mówić. Zeznał w krakowskiej prokuraturze, że aby dostarczać ropę do PKN Orlen, trzeba było płacić prowizje pracownikom koncernu. Swoją działkę mieli otrzymywać również politycy. Bobrek w zeznaniach przed prokuratorem stwierdził, że widział dokument, w którym znajdował się numer konta bankowego mającego jakoby należeć do prezydenta Kwaśniewskiego. Bobrekowi pokazano ten dokument, by mu uświadomić, jak wysoko postawione osoby biorą pieniądze z prowizji, i przekonać, że nie da się uniknąć płacenia haraczu. Bobrek może oczywiście kłamać, broniąc się, ale jeśli jego rewelacje są choćby w części prawdziwe, będą one - jak w 1996 r. przy okazji sprawy Oleksego stwierdził Aleksander Kwaśniewski - "granatem wrzuconym do szamba". 20
  • Depostkomunizacja 12 wrz 2004 Polska się zmieni, jeśli prawica będzie rządzić co najmniej dwie kadencje Dotychczas polska lewica była jak Franciszek Józef I: ludzie rodzili się i umierali, a on wciąż rządził. Teraz Franciszkiem Józefem musi się stać prawica. Rządy formacji postsolidarnościowych różnych maści były - z punktu widzenia aparatu państwowego - jedynie nienaturalnym interludium w świecie władzy. Ministrowie tej opcji przypominali spadochroniarzy, którzy przy pomocy małego oddziału komandosów mieli za zadanie okupować potężne struktury. Ale miejscowa ludność była im nieprzychylna i nielojalna. 24
  • Zmęczona demokracja 12 wrz 2004 Nie chodząc na wybory, stwarzamy warunki do rządzenia wrogom demokracji Dlaczego obywatele rezygnują z uczestnictwa w wyborach? Dlaczego nie wierzą, że kartka wyborcza jest skutecznym narzędziem demokracji? W Izraelu odpowiedzi na takie pytania dostarcza na przykład to, co wydarzyło się 18 sierpnia. Właśnie wtedy odbyła się konwencja rządzącej partii Likud premiera Ariela Szarona. W 120-osobowym parlamencie Likud ma 40 deputowanych. Konwencja była poświęcona m.in. rozsze-rzeniu koalicji, ale przede wszystkim pre-mier przedstawił plan procesu pokojowego, który może zmienić losy Bliskiego Wschodu. W konwencji uczestniczyło 3000 osób, lecz na głosowanie przyszedł zaledwie co drugi. Tylko połowa zdała sobie sprawę, że nasz los spoczywa w ich rękach: 765 osób głosowało przeciw propozycji premiera, a 760 - za. Oznacza to, że pod nieobecność połowy uczestników konwencji 5 osób zadecydowało o przyszłości całego Bliskiego Wschodu. 26
  • Biały eksport 12 wrz 2004 Popyt na polskie pielęgniarki pięciokrotnie przewyższa podaż Nie chcemy być ofiarami transformacji", "Chcemy pracy i godziwej płacy" - pod takimi hasłami jeszcze w 2000 r. protestowały pielęgniarki. Górnicy i pielęgniarki najczęściej wychodzili na ulice Warszawy, protestując przeciwko zamykaniu kopalń i szpitalnych oddziałów. Kolejne rządy twierdziły, że zwolnienia pielęgniarek są normalne, a górników - konieczne. I jak zwykle rynek okazał się mądrzejszy od rządzących. Dziś polskie szpitale poszukują pielęgniarek, a szkoły górnicze rozszerzyły nabór. Okazało się, że pielęgniarki i górnicy są nie tylko poszukiwani na rynku pracy, ale mogą też być polskim hitem eksportowym. 28
  • Grupa trzymająca bank 12 wrz 2004 Bank Gospodarki Żywnościowej żywi polityków "Finanse dla Ciebie" - takim sloganem reklamuje swoje usługi Bank Gospodarki Żywnościowej, dziesiąta co do wielkości instytucja finansowa w Polsce warta około 2 mld zł. Politycy z otoczenia premiera Marka Belki i byłego ministra skarbu Wiesława Kaczmarka traktują reklamowy slogan z całą powagą. Po cichu prywatyzują bank w taki sposób, by jeszcze przed głosowaniem o wotum zaufania dla rządu Belki zamknąć transakcje - emisję nowych akcji BGŻ przełożono z października na wrzesień. W zeszłym tygodniu Rada Ministrów zrezygnowała z uprzywilejowanej pozycji skarbu państwa w BGŻ. Otwiera to drogę do sprzedaży banku - sprzedawcą będzie jednak nie skarb państwa, lecz zarząd BGŻ, a dokładniej grupa współpracowników Marka Belki. Jak ustalił "Wprost", 9 września odpowiednie zmiany w statucie banku zostaną uchwalone przez walne zgromadzenie akcjonariuszy. 30
  • Giełda 12 wrz 2004 Hossa Świat Miliard na szynach Prawie miliard dolarów zarobią trzy firmy: japońska Kawasaki Heavy Industries, francuska Alstom i kanadyjska Bombardier na modernizacji chińskich sieci kolejowych. Konsorcjum ma dostosować pięć linii o... 32
  • Belka pod nogami 12 wrz 2004 Jak zniechęcano nas do przedsiębiorczości Więcej chleba, cukru i smalcu dla najbiedniejszych" - obiecuje Krzysztof Janik, przewodniczący SLD. Szef dogorywającego ugrupowania odkrył niedawno, że należy obniżyć podatki najgorzej zarabiającym i podwyższyć tym, którzy zarabiają najwięcej. Janik podkreśla, że ma poparcie premiera Marka Belki. Zapewne mówi prawdę, gdyż takie działanie doskonale wpisuje się w politykę obecnego szefa rządu. Niedawno rząd zaproponował podwyższenie składki na ubezpieczenie społeczne dla miliona właścicieli firm, którzy miesięcznie zarabiają "zawrotne" pieniądze - od 2,2 tys. zł do 4 tys. zł. Belka chce, by oddawali ZUS co miesiąc od 137 zł do 1,1 tys. zł więcej! 34
  • Gilotyna Wiedekinga 12 wrz 2004 Jak Porsche stał się najbardziej dochodową firmą samochodową świata To jest magazyn, a nie fabryka!" - krzyknęli Yoshiki Iwata i Chihiro Nakao, japońscy eksperci motoryzacyjni, na widok zakładów Porsche w Stuttgarcie w 1992 r. To już jednak historia. Wartość koncernu Porsche w ostatnich dwunastu latach wzrosła trzydziestokrotnie! Jeszcze w 1992 r. koncern był wart 300 mln euro, dziś inwestorzy wyceniają go na 10 mld euro. Od kiedy 12 lat temu prezesem firmy został Wendelin Wiedeking, Porsche z przynoszącego straty niewielkiego przedsiębiorstwa zmieniło się w najbardziej dochodowy koncern samochodowy świata: średnio 10 proc. ceny każdego sprzedanego porsche to zarobek koncernu (to prawie dwa razy więcej niż w wypadku Toyoty i trzy razy więcej niż w DaimlerChryslerze). Porsche prześcignął w 2004 r. dotychczasowych liderów jakości: Toyotę, Nissana i Hondę, stając się producentem niezawodnych samochodów. Według badań Niemieckiego Instytutu Motoryzacyjnego (TUV), w dłuższym okresie użytkowania (ponad osiem lat) porsche 911 bije wszystkich konkurentów z zaledwie pięcioma usterkami na 100 aut! 38
  • Balcerowicz wprost: W drodze do kapitalizmu 12 wrz 2004 Nie ma innowacyjnej gospodarki bez kapitalistycznej konkurencji Ogromna większość ludzkości żyła do początków XIX wieku w nędzy, a życie ludzi było krótkie i pełne zagrożeń. Nawet elity nie były wolne od niebezpieczeństw zarazy i pod niektórymi względami - na przykład oświetlenia czy transportu - miały standard życia gorszy niż ten, z którego korzystają masy w dużej części współczesnego świata. Tempo przenoszenia informacji wynosiło około mili na godzinę dwa wieki przed naszą erą, tyle samo około roku 1500 i tylko 2,6 mili na godzinę około 1860 r. Istniejące przed XIX wiekiem potężne cywilizacje nie zapewniały rozwoju gospodarki, czyli systematycznej poprawy warunków życia mas. Dlaczego? 42
  • 2 x 2 = 4: Nam się nie chce 12 wrz 2004 Niedostatek instynktu państwowego Polaków to bolesny relikt komunizmu W przeciwieństwie do optymistów, którzy wierzyli w dziesiątki medali olimpijskich, ja nie miałem najmniejszych złudzeń. Nie miałem ich dlatego, że od wielu lat obserwuję pogłębiającą się demobilizację (nie demoralizację - uchowaj Boże!) polskiego społeczeństwa w obliczu wyzwań, którym trzeba sprostać w XXI wieku. Nam się nie chce, bo nam się nie opłaca. Nam się nie chce być akuratnymi, punktualnymi, solidnymi, bo te cnoty nie przynoszą natychmiastowego zysku. Sądzimy, że lepiej mają ci, którzy są pozbawieni moralnych oporów, na przykład rzeczywiści autorzy i nabywcy napisanych na zamówienie prac magisterskich i dyplomowych. Nic to zresztą nowego. W czasach ograniczonej dostępności zagranicznej literatury naukowej można było zrobić karierę na umiejętnym (delikatnie mówiąc) wykorzystywaniu cudzych publikacji przy pisaniu własnych. 44
  • Adres marzeń 12 wrz 2004 Z konta w cztery kąty Jeśli 200 tys. zł ulokujemy w banku, to przy oprocentowaniu 4 proc. w skali roku zarobimy około 660 zł miesięcznie, od czego jeszcze będziemy musieli zapłacić "podatek Belki". Te same pieniądze zainwestowane w mieszkanie na wynajem, na przykład w Warszawie, dadzą miesięczny dochód w wysokości 800-1000 zł. Poza tym zakup nieruchomości to relatywnie najbezpieczniejsza forma inwestycji. Ziemię i mieszkanie prawie zawsze można bowiem sprzedać z zyskiem - tym większym, im lepsza lokalizacja. 46
  • Bank w domu 12 wrz 2004 Jak najtaniej pożyczyć pieniądze na mieszkanie lub dom Im kto bogatszy, tym bardziej żyje na kredyt" - zauważył kiedyś Amerykanin John Pierpont Morgan starszy, jeden z największych bankierów w historii. Zasada ta sprawdza się także w Polsce. W ubiegłym roku Polacy wzięli o 40 proc. więcej kredytów mieszkaniowych niż w 2002 r., a w tym roku szykuje się kolejny rekord. Kredyty mieszkaniowe to w Polsce już 4 proc. PKB, choć w bogatych krajach Unii Europejskiej stanowią równowartość ponad 40 proc. PKB! Banki prześcigają się w ofercie, by zdobyć klienta. Dzięki rankingowi "Wprost" możemy wybrać najlepsze kredyty i zaoszczędzić nawet 2,5 tys. zł rocznie, bo tyle wynosi różnica między kosztem najdroższego i najtańszego kredytu na rynku. 54
  • Pewny dach nad głową 12 wrz 2004 Jak kupić mieszkanie i nie pójść z torbami Trzech spośród dziesięciu developerów miało w 2003 r. poważne kłopoty finansowe. W tym roku także nie jest lepiej. Zanim więc kupisz mieszkanie, warto (oprócz dokładnej analizy ceny, porównania jej z ofertami konkurentów itp.) sprawdzić finanse developera, na przykład korzystając z usług wywiadowni gospodarczych lub prawnika. Może się bowiem okazać, że zanim zamieszkasz - splajtujesz. Firm i spółdzielni budujących domy i mieszkania jest w Polsce około 100 tys. (sic!). Tylko 28 z nich poddało się weryfikacji i otrzymało certyfikat Krajowej Izby Budownictwa, organizacji zrzeszającej firmy budowlane. Certyfikat wszakże nie gwarantuje, że developer dysponuje odpowiednio wysokim kapitałem czy też nie będzie stosować praktyk niezgodnych z prawem (na przykład proponować umowy wyłącznie korzystne dla niego), ale znacznie zmniejsza takie ryzyko. Właśnie dlatego ranking developerów i spółdzielni mieszkaniowych "Wprost" przygotowaliśmy według najbardziej obiektywnego kryterium: opinii kilkuset osób, które w ostatnich trzech latach kupowały mieszkania. 58
  • M-3 na riwierze 12 wrz 2004 Za granicą taniej niż w Polsce Tylko 30 euro czynszu płaci miesięcznie właściciel kilkudziesięciometrowego apartamentu przy plaży w Alicante na hiszpańskim Białym Wybrzeżu (Costa Blanca). To trzy, cztery razy mniej, niż w Polsce płaci lokator spółdzielczego mieszkania w bloku z wielkiej płyty! Przy odrobinie szczęścia mieszkanie lub niewielki dom na chorwackiej wyspie można kupić za 400 tys. zł, czyli niewiele drożej niż trzy- lub czteropokojowe nowe mieszkanie w Warszawie. Nieruchomości na wybrzeżu Morza Śródziemnego są przy tym znacznie lepiej wykończone niż w Polsce. Na przykład hiszpańscy developerzy zawsze oddają nowe osiedla "pod klucz" (z umeblowaną kuchnią, urządzonymi łazienkami, terakotą na podłogach) i dają na mieszkania dziesięcioletnie gwarancje. Wreszcie - nigdzie w Polsce nie znajdziemy miejsca, gdzie przez ponad pół roku temperatura nie spada poniżej 28-30'C. - Co roku około 10 tys. Polaków rozważa zakup domu za granicą, a tysiąc z nich finalizuje transakcje - ocenia Jacek Szyc, prezes gdyńskiej firmy Carisma, pośredniczącej w handlu nieruchomościami na południu Europy. Po 1 maja 2004 r. zainteresowanie ofertą europejskich firm budowlanych i agencji jeszcze w Polsce wzrosło. Większość naszych rodaków decydujących się na zagraniczną inwestycję wybiera mieszkania i domy w Hiszpanii, Portugalii, Francji, Chorwacji lub we Włoszech. Na południe odlatują w pogoni nie tylko za słońcem, ale i zyskami. W Hiszpanii w ostatniej dekadzie przeciętne ceny metra kwadratowego nieruchomości wzrosły dwukrotnie, a na wybrzeżu niektóre nieruchomości drożeją dwukrotnie w ciągu roku! W Chorwacji od niedawna ceny nieruchomości rosną o 10-15 proc. rocznie. 62
  • Supersam 12 wrz 2004 Zzzzzzz... Oznaczenie nissana 350 literką "Z" jest nawiązaniem do słynnych sportowych aut firmy - datsuna 240 Z i nissana 300 ZX. Może też oznaczać dźwięk, jaki usłyszą kierowcy innych samochodów, gdy nowe dzieło... 72
  • Pokój domowy 12 wrz 2004 Konflikt pokoleń umarł, bo między rodzicami i dziećmi zapanowała zgoda co do hierarchii życiowych celów Córka Marlona Brando z powodu konfliktu z ojcem popełniła samobójstwo. Zbuntowany przeciw sławnemu ojcu Guillaume Depardieu wylądował w więzieniu. Aktorka Jennifer Aniston, gwiazda serialu "Przyjaciele", od kilkunastu lat odmawia kontaktów ze swoimi rodzicami. Konflikt między Peterem Sellersem a jego najstarszym synem Michaelem był tak ostry, że w testamencie aktor pozostawił syna bez grosza. Dziś Michael Sellers pracuje jako elektryk i nie chce mówić o ojcu. Literatura i film pełne są bohaterów skłóconych z rodzicami, którzy uciekli z domu, wyemigrowali albo przystali do sekty bądź subkultury. Konflikt pokoleń rzadko przybiera jednak aż tak dramatyczne formy. Najczęściej kończy się na kłótniach. Typowy spór generacyjny opisuje malarz Edward Dwurnik. - Z moją córką ścieraliśmy się bardzo często, zwłaszcza kiedy studiowała. Zarzucała mi, że się sprzedałem, że nie chodzi mi już o sztukę. A do tego miała kompleks nazwiska, któremu, jak podejrzewała, zawdzięcza sukcesy. Wiele problemów wynikało z tego, że jesteśmy do siebie zbyt podobni - mówi. 74
  • Piłkarze na parę 12 wrz 2004 Dla polskich kibiców początek eliminacji piłkarskich mistrzostw świata 2006 będzie jednocześnie ich końcem Mamy boską drużynę, bo jedynie Pan Bóg wie, kto i dlaczego w niej gra - twierdzi Jan Tomaszewski, bramkarz słynnej jedenastki Górskiego, obecnie znany komentator. Tomaszewski, i nie tylko on, nie wierzy w awans Polski do mistrzostw świata, bo nie ma po temu żadnych podstaw. Nasza reprezentacja piłkarska niewiele się zresztą różni od reprezentacji olimpijskiej, która poniosła klęskę. Kadra Pawła Janasa nie ma po prostu prawa (i szans) wygrać z Anglią, Irlandią Północną, Austrią i Walią, tak jak maluch nie wygra w rajdzie z subaru impreza. Dla polskich kibiców początek eliminacji piłkarskich mistrzostw świata 2006 będzie jednocześnie ich końcem. Spodziewany falstart, podobnie jak w ostatnich kwalifikacjach do mistrzostw Europy, przekreśli nasze szanse na udział w turnieju w Niemczech za dwa lata. Nie ma się co łudzić, że zdarzy się cud, bo może się on zdarzyć w jednym meczu, ale nie w ośmiu. 78
  • Hiszpańska szarża 12 wrz 2004 Zara, Mango i Springfield podbijają europejski rynek odzieży Zara to najbardziej nowatorska i zuchwała marka odzieżowa w historii" - stwierdził kilka lat temu Daniel Piette, ówczesny dyrektor domu Louis Vuitton. Teraz to samo można by powiedzieć co najmniej o kilkunastu firmach odzieżowych z Hiszpanii. W ciągu zaledwie dekady Hiszpania stała się jednym z centrów europejskiej mody codziennej (casual): z siedmioma tysiącami firm, ponad ćwierć milionem osób pracujących w branży odzieżowej i roczną produkcją wartości 7 mld euro. 80
  • Świątynie pokory 12 wrz 2004 Kończy się czas kościołów mrocznych, szczelnie odgrodzonych od życia zewnętrznego Czy to będzie kościół, czy stacja zasilania? - spytał przechodzień księdza doglądającego budowy kościoła św. Marka w Bjorkhagen pod Sztokholmem. Duchowny odpowiedział: "I jedno, i drugie". To właśnie ta budowla, według projektu architekta Sigurda Lewerentza (wznoszona w latach 1956--1960), okazała się jedną z tych, które odmieniły chrześcijańskie budownictwo sakralne. Ludziom przywykłym do świątyń ozdobnych - z kolumnadami, wieżami i kopułami, o wnętrzach pełnych chorągwi i posągów - nowe kościoły, takie jak ten projektu Lewerentza, mogą się wydać obce, puste, nazbyt podobne do obiektów przemysłowych. Tradycyjne kościoły chrześcijaństwa, zwłaszcza te największe i najsławniejsze, były wznoszone jako swego rodzaju pałace Boga. Przytłaczały wiernych majestatem wysokich naw, bogactwem zdobień. Oślepiały blaskiem złota i drogich kamieni, a także przerażały malarskimi wizjami kary za grzechy, mąk piekielnych. Dzisiaj budowniczowie kościołów - zarówno architekci, jak i księża - często mówią o potrzebie pokory i prostoty. Nowe świątynie nie powinny być obrazem Ecclesia triumphans (Kościoła triumfującego), należy więc przy ich projektowaniu unikać zbytniego rozmachu, a także "symboli dominacji oraz wizji budzących grozę" (pisał austriacki architekt Peter Riepl). 84
  • Bikont do Makłowicza, Makłowicz do Bikonta 12 wrz 2004 Przeciw obojętności Drogi Przyjacielu! Jeśli na pytanie: "Kawy czy herbaty?" mój gość odpowiada: "Tak, poproszę", to wiem, że mam do czynienia z abnegatem, któremu jest obojętne. A indyferencja zabija przyjemność. Własnym dzieciom zabroniłem używać słowa "obojętnie". Jeśli dają do wyboru kubek, w którym masz pić kakao, to wybieraj, bo w każdym naczyniu to kakao będzie smakować trochę inaczej. Sztuka jedzenia i picia, ale chyba w ogóle sztuka dobrego życia, wymaga nieustannego podejmowania najrozmaitszych decyzji: krwiste czy wysmażone? Bazylia czy oregano? Koperek czy pietruszka? Ze śmietaną czy bez? Skrzydełko czy nóżka? Łyżką, widelcem czy pałeczkami? Na płytkim talerzu czy w głębokim? Jakiego koloru - biały czy zielony? To wszystko bardzo ważne kwestie, choć czasem dotyczą pozornie drobnych lub błahych różnic. Myślę, że jeśli postrzegać gastronomię jako jedną z nauk, to jej głównym zadaniem jest wyłowienie najmniejszych różnic, które mają istotny wpływ na subiektywną ocenę jakości potrawy. 88
  • Druga płeć: Z głową w piekarniku 12 wrz 2004 Sylvia Plath chciała się wydostać z życia, które okazało się pułapką Czy w ogóle są szczęśliwi ludzie? Nie, chyba że żyją snem albo zamieszkują sztuczny świat zbudowany przez nich samych lub przez kogoś innego. Przez jakiś czas karmiłam się optymizmem z piersi pełnych szampana, ssąc sutki z kawioru. Myślałam, że to było naprawdę i że prawda jest piękna. Ale prawda jest brzydka, wszechobecna i pokrywa całe życie jak brud" - napisała w swoim dzienniku Sylvia Plath, dziesięć lat przed samobójczą śmiercią. Tak mogłaby się zaczynać każda literacka opowieść z bohaterką w roli głównej, która swoimi przemyśleniami doskonale wpisuje się w życiorys niejednej czytelniczki. Zgodnie z pisarskimi regułami gry każdy prawdziwy bestseller, niech będzie, że tylko o miłości, powinien się kończyć albo małżeństwem, albo śmiercią głównej bohaterki. Plath w życiu zaczęła od ślubu, a skończyła z głową w piekarniku. "Chcę kogoś kochać, bo chcę być kochana" - czyż takiego wyznania wiary nie złożyła każda czytelniczka, nawet jeśli tylko raz w życiu? "Chcę pisać, ponieważ przepełnia mnie pragnienie doskonałości w jednej z form przekazu i ekspresji życia. Nie wystarcza mi wielkie zadanie samego życia" - napisała Plath, gdy po raz pierwszy targnęła się na własne życie. Miała wtedy dziewiętnaście lat. Tak czy inaczej, pewnie już wówczas przeczuwała, że jak każdej kobiecie, tak i jej o wiele łatwiej będzie trwać w okowach kobiecych powinności, niż troszczyć się o własne ego. Kobiece ego. A gdzie pasje, egoistyczne pragnienia, nieokiełznane dążenia i żądze... 89
  • Cud Erharda 12 wrz 2004 To rynek i ciężka praca odrodziły Niemcy W kolejną, pięćdziesiątą piątą już rocznicę powstania Republiki Federalnej Niemiec znów pojawiają się wzmianki o tzw. niemieckim cudzie gospodarczym. Słowo "cud" sugeruje coś nadzwyczajnego czy wręcz nadprzyrodzonego - jak, nie przymierzając - cud w Kanie Galilejskiej. Tymczasem to, co wydarzyło się w Niemczech, nie było żadnym cudem. "Chleb i wino" rozmnażały się nie za sprawą "dobrego słowa" tylko ciężkiej pracy w odpowiednio stworzonych ku temu warunkach. 90
  • Know-how 12 wrz 2004 Przesyłka ze Słońca Opadający na spadochronie pojemnik z cząstkami wiatru słonecznego, które wyłapała sonda Genesis, przechwycą 8 września dwa helikoptery wojskowe nad poligonem w amerykańskim stanie Utah. To pierwszy... 94
  • Pokaż mózg! 12 wrz 2004 Czy obok wykrywaczy metalu na lotniskach pojawią się skanery mózgu? Kryminalistę można poznać po masywnej dolnej szczęce, wielkich oczodołach i spiczastych uszach - do takich wniosków doszedł przed ponad 120 laty włoski lekarz Cesare Lombroso, studiując kształt czaszki skazanego na karę śmierci bandyty. Francis Galton, kuzyn Karola Darwina, ustalił, jak wygląda twarz "typowego" przestępcy, nakładając na siebie fotografie najgroźniejszych skazańców. W 1968 r. uczeni ogłosili, że przestępcze skłonności wykazują ludzie z dodatkowym chromosomem Y, nazywanym chromosomem zbrodni. 96
  • Hominid orator 12 wrz 2004 Już 500 tys. lat temu Homo sapiens przestał być niemową Po raz pierwszy natrafiliśmy na szczątki przodków człowieka świadczące o funkcjonowaniu ich zmysłów" - twierdzi Ignacio Martinez z hiszpańskiego uniwersytetu w Alcala. Te szczątki to młoteczek, strzemiączko i kowadełko - trzy kostki mieszczące się w uchu środkowym. Antropolodzy z tamtejszego uniwersytetu, kierowani przez Juana Luisa Arsuagę, odnaleźli je wśród setek innych kości w Sima de los Huesos (Jamie Kości), jaskini w górach Atapuerca w Hiszpanii. Hiszpańscy badacze za pomocą modeli komputerowych zrekonstruowali budowę ucha środkowego i wewnętrznego w pięciu czaszkach hominidów z Atapuerca. Okazało się, że odbierali oni dźwięki o częstotliwości między 3 kHz a 5 kHz, czyli zbliżonej do naszego zakresu słyszalności - między 2 kHz a 4 kHz (wskazuje na to kształt młoteczka, strzemiączka i kowadełka, które przenoszą drgania błony bębenkowej do ucha wewnętrznego). W tym przedziale mieszczą się artykułowane dźwięki, którymi się porozumiewamy (szympansy wprawdzie rozróżniają częstotliwości między 1 kHz a 8 kHz, najlepiej jednak słyszą dźwięki z krańców tej skali). 102
  • Bez granic 12 wrz 2004 Frances atakuje Floryda ucieka! Władze nakazały ewakuację 2,5 mln mieszkańców półwyspu. To największa tego rodzaju akcja w dziejach tego stanu i druga w ostatnim miesiącu. Kilkanaście dni temu we Florydę uderzył huragan... 104
  • Stuletni dżihad 12 wrz 2004 Europa znalazła się na celowniku terrorystów Łysiejący i lekko przy tuszy Dżamal Salman nie grzeszył punktualnością, a jego poczucie humoru bywało irytujące. Jako tłumacz i przewodnik polskich dziennikarzy w powojennym Iraku był jednak niezawodny. Terroryści z grupy Ansar al-Sunna ścięli go dwa tygodnie temu. Ta sama organizacja zamordowała niedawno dwunastu Nepalczyków, którzy przyjechali do Iraku za chlebem - pracowali na zlecenie jordańskiej firmy jako sprzątacze i kucharze. "Wykonaliśmy wyrok z woli Boga. Nie współczujcie tym zaplutym nędznikom, bo przybyli do Iraku, by walczyć wspólnie z amerykańskimi krzyżowcami" - napisali terroryści w oświadczeniu umieszczonym obok nagrania ze zmasakrowanymi ciałami na stronie internetowej. To zaledwie garść z dziesiątek informacji, jakie pojawiły się w ostatnich dniach na temat terroryzmu. Odnosimy wrażenie, że rozpełzł się po świecie i jest coraz groźniejszy. Nieprawda. Liczby nie kłamią. Pierwszą rundę wojny z terroryzmem Zachód jednak wygrywa. Z ponad dwustu przywódców Al-Kaidy z czarnej listy Pentagonu prawie dwie trzecie zostało zabitych lub siedzi w więzieniach. Amerykański Departament Obrony podaje również, że w więzieniach ponad stu państw na procesy czeka lub zostało już osądzonych 3 tys. terrorystów związanych z Osamą bin Ladenem. Na wolności nie ma też nikogo, kto bezpośrednio brał udział w przygotowaniach do ataków z 11 września 2001 r. Za kratki trafiła także większość sprawców marcowych zamachów w Madrycie. 106
  • Na Wschodzie bez zmian 12 wrz 2004 Dramat w Osetii dowiódł, że Rosja jest zakneblowana 11 września 2001 roku zmienił Amerykę. 3 września roku 2004 nie zmieni Rosji. Nie musi jej zmieniać. Rosjanie usłyszeli od swojego prezydenta, że nie będzie szturmu na szkołę w Biesłanie. Po kilkunastu godzinach dowiedzieli się, że szturm nastąpił. Kiedy miliony telewidzów na całym świecie śledziły na żywo masakrę w szkole, rosyjscy telewidzowie oglądali programy rozrywkowe. Dopiero po dwóch godzinach powiedziano im, że coś się stało. Rosjanie nie muszą się martwić, że potrzebne jest polityczne rozwiązanie konfliktu w Czeczenii. Oni wiedzą, że konflikt jest już rozwiązany. Przecież Czeczeni poszli do wyborów i wybrali ogromną większością... generała milicji. 112
  • Arogancja Francji 12 wrz 2004 Czy Paryż popełnia polityczne samobójstwo? Francja stała się problemem dla siebie i dla Europy" - zauważył niedawno Mario Monti, unijny komisarz ds. konkurencji. "Przez własną arogancję Francja traci swą wielkość" - pokajał się Michel Barnier, francuski minister spraw zagranicznych. "Musimy bardziej zaangażować się w pracę w Unii Europejskiej. Musimy słuchać naszych partnerów i pilnować, abyśmy sami byli słyszani" - samokrytycznie przyznał Jean-Pierre Raffarin, premier Francji. Przeświadczony o własnej doskonałości Paryż do tej pory niespecjalnie liczył się ze swymi europejskimi partnerami. Dopiero policzek, którym było powierzenie mu podrzędnego resortu w Komisji Europejskiej powołanej przez Jos� Manuela Barroso, sprawił, że we Francji rozpętała się burza. "Znaleźliśmy się na marginesie Europy" - uderzył na alarm Jean-Pierre Chevenement, były minister obrony i spraw wewnętrznych, w wywiadzie dla "Le Figaro". "Nasza pozycja w nowej Komisji Europejskiej to wyraźny przykład marginalizacji Francji w Europie" - wtórował mu Fran÷ois Bayrou, przewodniczący centrowej Nowej Unii na rzecz Demokracji Francuskiej, w rozmowie z dziennikarzem "Lib�ration". "Chirac swą arogancją wzbudza w Europie irytację. Za upokarzanie naszych partnerów i obcesowe traktowanie Komisji Europejskiej Francja JacquesŐa Chiraca została ukarana" - dodał w wywiadzie dla "Le Monde" Pierre Moscovici, były socjalistyczny minister ds. europejskich. - Od dawna było oczywiste, że po rozszerzeniu UE rola Francji we wspólnocie w naturalny sposób zmaleje. Niestety, Francuzi dopiero teraz to zauważają - mówi "Wprost" Simon Serfaty, do niedawna szef programu europejskiego w waszyngtońskim Centrum Studiów Strategicznych i Międzynarodowych (CSIS). 114
  • Szpony orła 12 wrz 2004 Albańska bomba może na strzępy roznieść Bałkany Wybudujemy pomnik Milo˙seviciowi, bo on jest jednym z twórców naszej niezależności - deklarują kosowscy Albańczycy. Dzięki polityce czystek etnicznych były prezydent Serbii umożliwił faktyczne usamodzielnienie się prowincji i spotęgował poczucie solidarności wśród Albańczyków. Po I wojnie światowej Kosowo było zamieszkane w 40 proc. przez Albańczyków, po drugiej - już w 50 proc. Proporcje jeszcze bardziej zmieniły się za czasów panowania Josipa Broz-Tity, który chcąc ograniczyć serbskie wpływy w Jugosławii otworzył granice oddzielające Kosowo od Albanii i umożliwił osiedlenie się w Kosowie albańskich uchodźców. Serbom, którzy podczas wojny uciekli z Kosowa, zabraniał powrotu. Liczba mieszkających tam Albańczyków gwałtownie rosła. Albańska rodzina w Kosowie ma przeciętnie dziewięcioro dzieci (serbska - tylko dwoje). Po nalotach NATO w 1999 r. i czystkach etnicznych, wskutek których uciekło z Kosowa 200 tys. Serbów i Romów, teren ten zdominowali Albańczycy. Od pięciu lat prowincja jest pod protektoratem ONZ. Wizje przyszłości są dwie: Serbia proponuje podział Kosowa na część serbską i albańską. W ten sposób można by zapobiec dalszemu exodusowi Serbów i utrzymać terytorialną integralność regionu. Albańczycy - co już im się praktycznie udało - dążą do przejęcia prowincji. 116
  • Menu 12 wrz 2004 Krótko, po Wolsku Kanał śledczy Jesień w telewizji - dojrzewają ramówki i lecą redaktorzy ze stanowisk. Mówi się sporo o kanałach tematycznych, toteż postanowiłem się włączyć do dyskusji i zaproponować kanał,... 118
  • Łódź czterech kultur 12 wrz 2004 Łódź końca XIX wieku i początków wieku XX była miastem praktycznie wolnym od ksenofobii Zapamiętałem Łódź jako miasto tolerancji, miasto różnych kultur, różnych narodów, które obok siebie żyły. Wyrośliśmy tu na Europejczyków! Nie było mnie potem stać ani na patriotyzm, ani na nacjonalizm, ani na religijne zaścianki" - napisał znany łodzianin, niemiecki tłumacz i popularyzator literatury polskiej Karl Dedecius. Na przełomie XIX i XX wieku różne religie i narodowości były w Łodzi wręcz skazane na współistnienie. Nic zatem dziwnego, że we współczesny łódzki kalendarz kulturalny bez kłopotów wpisał się Festiwal Dialogu Czterech Kultur. Bo te kultury zawsze tu były obecne, nawet wtedy, gdy zabrakło tworzących je narodowości. Na miano tygla kultur Łódź pracowała wiele lat, począwszy od uruchomienia pierwszych warsztatów w latach 20. XIX wieku. Zanim jednak doszło do rewolucji przemysłowej w tej biedniej, mało komu znanej osadzie, mieszkali tam głównie Polacy. W 1820 r. Łódź miała 767 mieszkańców, z czego do gminy żydowskiej należało 259 osób. Szybko zaczęła też wzrastać liczba osadników z ziem niemieckich: w pewnym okresie stanowili oni nawet większość ludności Łodzi. Dokładne dane pochodzą jednak dopiero z końca XIX wieku: wtedy Polacy w Łodzi stanowili ponad 46 proc. ludności (145 tys.), Niemcy ponad 29 proc. (92 tys.), Żydzi ponad 21 proc. (67 tys.), a Rosjanie 2,5 proc. (około 7 tys.). Po odzyskaniu niepodległości (dane z 1921 r.) Niemcy byli już znacznie mniej liczni - 7 proc. (31 tys.), Polacy stanowili 62 proc. społeczności (280 tys.), zaś Żydzi 30 proc. (139 tys.). 120
  • Łobuziak z Hollywood 12 wrz 2004 Młody Spielberg wszedł z wycieczką do studia Universal, znalazł pusty pokój i założył tam swoje biuro Chcę być jedyną primadonną na planie filmowym" - mówi o sobie Steven Spielberg. Najsłynniejszy i od lat najbardziej wzięty filmowiec Hollywood to właściwie firma. Spielberg pracuje jak wielcy mistrzowie renesansu i baroku: Roger van der Weyden, Michał Anioł, Tycjan, Paolo Veronese czy Peter Paul Rubens. Choć sygnuje dzieła swoim nazwiskiem, tak naprawdę są one dziełem całego zespołu specjalistów, a reżyser nadaje im tylko końcowy szlif.Taki system pracy był typowy dla średniowiecznych budowniczych katedr: mieli oni tyle zamówień, że często nawet nie robili planów, tylko korygowali projekty innych. Na plac budowy wybierali się zwykle raz, by nadzorować końcowe prace. Inaczej tacy mistrzowie jak Heinrich Brunsberg (twórca m.in. katedry w Stargardzie Szczecińskim) nie byliby w stanie być autorami około stu budowli. Spielberg - dzięki pracy w stylu starych mistrzów - w planach na kolejne dwa lata ma dziesięć produkcji filmowych i aż trzy projekty reżyserskie. Na polskie ekrany wchodzi właśnie jego film "Terminal". 124
  • Ryk lwa 12 wrz 2004 Festiwal filmowy w Wenecji kończy z eksperymentami i zaczyna szanować widza Spielberg na przystawkę, a japońska animacja na deser. Jeśli za wizytówkę festiwalu w Wenecji uznać filmy, które go otwierają i kończą, to tegoroczna, 61. już edycja imprezy zaskakuje rozmachem i bogactwem oferty. Co więcej, zapowiada ożywienie nieco zmurszałej formuły festiwalu postrzeganego dotychczas jako ten trzeci - po Cannes i Berlinie. Marco Muller, nowy dyrektor filmowego Lido, były szef i akuszer festiwali w Rotterdamie, Turynie i Locarno, chce przywrócić Wenecji niegdysiejszy blask i splendor najstarszego święta kina na świecie, przypomnieć o sięgających 1932 r. początkach. Wprawdzie pomysł nowej fasady festiwalowego pałacu, zaprojektowanej m.in. przez Dante Ferretiego (kolumnada 61 pozłacanych posągów lwów weneckich) dobrym smakiem nie grzeszy, ale być może o to chodzi. Muller to przecież prowokator. Wie doskonale, jak grać na emocjach i wykorzystywać szum wokół swoich projektów. Kiczowata kolumnada kosztująca ponad milion euro nie zachwyciła władz Wenecji. Ale to dzięki niej Meryl Streep, która przyjechała na Lido z filmem "Kandydat", uświadomi sobie, że uczestniczy w najstarszym festiwalu filmowym. Na konferencji prasowej słynna aktorka z rozbrajającą szczerością przyznała, że do tej pory nie miała o tym pojęcia. 126
  • Sława i chała 12 wrz 2004 FILM Robot robotowi człowiekiem Gdy ponad pół wieku temu pisarz s.f. Isaac Asimov tworzył swój cykl opowiadań o robotach, były one traktowane jako opowieści o tolerancji. Pod postaciami inteligentnych, acz ubezwłasnowolnionych... 128
  • Skibą w mur: Nowe prawdy 12 wrz 2004 Cesarstwo rzymskie założyli Kaszubi, a tablicę Mendelejewa skonstruował Adam Słodowy Żyjemy w niepewnym świecie, w którym nie ma oczywistych prawd. Nagle to, co do tej pory uważaliśmy wszyscy za fakt znany i udokumentowany, w świetle nowych teorii może się okazać przekłamaniem. Prawdy, które przez lata wbijano nam do głowy w szkole, okazują się po jakimś czasie stekiem bzdur. Prawda przestała być ponadczasowa. Coś, co zwykle przyjęliśmy określać mianem prawdy, jest prawdą tylko w danym momencie. Za pięć minut może się okazać fikcją. 130