Ryba po polsku - Prezenta na święta

Ryba po polsku - Prezenta na święta

Z okazji Bożego Narodzenia Liga Ateistów i Wolnomyślicieli wyda orędzie dla niewierzących. Astronomowie europejscy sprawdzą, czy pierwsza gwiazdka nie jest jednak pięcioramienna. Nowe kierownictwo Ministerstwa Zdrowia ma dla Polaków miłą niespodziankę – po świętach każdy będzie mógł sobie wypłukać żołądek za złotówkę. Z inicjatywy prezesa Pawlaka politycy z PSL w noc wigilijną będą gdakać, miauczeć, szczekać, piać, mruczeć i gęgać. Kwakanie zostało zakazane. Sam prezes przez cały adwent trenował rżenie. Nowa tradycja ludowa ma zapewnić przychylność zwierząt dla polityki ludowców. Karpie są w tym roku znacznie mniej śnięte niż za Kaczyńskiego. Świadczy o tym fakt, że Liga Ryb Polskich zaprotestowała przeciwko podawaniu na wigilię karpia po żydowsku i zagroziła, że stanie wszystkim ością w gardle. Handel poleca rybę młot, która nie ma szowinistycznych fochów, jest doskonała w galarecie i w dodatku bardzo pomocna przy obsadzaniu choinki. W sklepach pojawiły się też jajka na twardo, malowane w mikołaje, aniołki i choinki. Jest to nowa świecka tradycja, potwierdzająca, że kapitalizm już zapuścił w Polsce korzenie, a poziom tolerancji rośnie. Tegoroczny chrzan świąteczny twierdzi, że nie ma się co przejmować, bo i tak się jakoś utrze. Nie wszystkie wiadomości świąteczne są, niestety, dobre. Ministerstwo Finansów stwierdziło, że ponieważ Święty Mikołaj jest deficytowy, należy go sprywatyzować. Poszukiwany jest inwestor strategiczny, ale na razie zgłosił się tylko Dziadek Mróz. Rozwiązaniem przejściowym może być tworzony w Poznaniu Bank Prezentów Niechcianych. Niechciane prezenty, deponowane w banku, zasilą skarb państwa. Toczą się rokowania z Brukselą o przekazanie tych prezentów jako polskich wpłat do budżetu Unii Europejskiej. Przewodniczący Komisji Europejskiej Barroso, który dostał ciupagę z głową Chopina wysadzaną bursztynem, jest przeciwko, natomiast szef Parlamentu Europejskiego Pöttering, obdarzony butelką żubrówki i zdjęciem Dody Elektrody, obiecał poprzeć tę ideę.
I tak dotarliśmy do dorocznego problemu świątecznego - co komu dać w prezencie. Co komu położyć pod choinkę? Jest to rozstrzygnięcie strategiczne, które zwłaszcza w wypadku obdarowywania osób publicznych może zaważyć na całej przyszłości. A jeśli nie na całej, to przynajmniej do przyszłego Bożego Narodzenia. Nie każdy ma w końcu warunki, żeby się samemu położyć pod choinką i oczekiwać, aby potraktowano to jako miłą niespodziankę. Dlatego postanowiliśmy przyjść z pomocą wszystkim skłopotanym i publikujemy propozycje miłych i praktycznych upominków świątecznych dla znanych osobistości. Niech se mają.
Donaldowi Tuskowi – mirrę, kadzidło i rocznik „Gazety Wyborczej" oprawny w skórę yeti europejskiego (łac. oyeyticus europeicus). Radkowi Sikorskiemu – pudełko ołowianych żołnierzyków, może być kompania honorowa. Stefanowi Niesiołowskiemu – drezynę na pedały i kije samobije. Julii Piterze – pianolę, dźwięk wychodzi z przodu, z tyłu dziurkowany papier. Generałowi Markowi Dukaczewskiemu – czerwony pas, za pasem broń. Grzegorzowi Schetynie – topór, co błyszczy z dala i rozkład jazdy kolejek wąskotorowych. Antoniemu Macierewiczowi – niezbędnik likwidatora (bańka po mleku i szpadel). Jerzemu Urbanowi – prezerwatywę XXL, od stóp do głów, koniecznie z pióropuszem. Waldemarowi Pawlakowi – złotą rybkę bez limitu życzeń i płytę z romansem rosyjskim „Ja uwidieł w twoich cziornych głazach swinnuju tuszonku". Przemysławowi Gosiewskiemu – kamień na szaniec i rozmówki polsko-polskie. Michałowi Kazimierzowi Ujazdowskiemu – kompas. Pawłowi Zalewskiemu – busolę. Ludwikowi Dornowi – drogowskaz i tablicę ostrzegawczą „Strzeż się pociągu". Zbigniewowi Ćwiąkalskiemu – myjkę do rąk i butelkę adwokata. Andrzejowi Celińskiemu – hubkę i krzesiwo do podpalania stosów. Leszkowi Millerowi – talon na złoty róg i zaproszenie dla dwóch osób na wesele Wyspiańskiego. Janowi Marii Rokicie – kapelusz z rondem Waszyngtona i bolerem Ravela. Nelli Rokicie – bruderszaft z Janem Marią. Adamowi Michnikowi – cokół, aureolę i stracha na gołębie. Zbigniewowi Relidze – serce z piernika i bukiecik niezapominajek. Lechowi Wałęsie
– wycięcie kuranta Bolcus Tenuis (Cienki Bolek) w Mayo Clinic, Kalifornia. Czesławowi Kiszczakowi – koksownik i kwit na węgiel. Markowi Jurkowi – plan jaskini w Tatrach, w której śpi 12 rycerzy, i budzik z kukułką (może być świstak). Józefowi Oleksemu – dyktafon szyfrujący Enigma, włącza się po spożyciu. Krzysztofowi Wyszkowskiemu – „Na progu Rejtanowa w połogu pokazuje piersi wrogu"– obraz olejny, niegramatyczny, ale dobrze malowany. Beacie Sawickiej – palmę męczeńską i wianek dziewiczy. Sędziom i prokuratorom – po lizaku.
Miłym każdemu upominkiem są książki. Jarosławowi Kaczyńskiemu – broszurę „Zrób to sam albo z żoną". Mariuszowi Kamińskiemu – dzieło historyczne „Maurowie i ich posady. Prolegomena do kryzysu politycznego". Wojciechowi Olejniczakowi – książkę N. K. Krupskiej „Skąd się wzięła nazwa Poronin. Ze wspomnień akuszerki” z przedmową, posłowiem i przypisami Sławomira Sierakowskiego. Andrzejowi Lepperowi – „Rzycią i broną. Z dziejów ruchów chłopskich i babskich”. Bronisławowi Geremkowi – „Dokoła zamtuz, a w środku sam tuz. Wybór pieśni i przyśpiewek średniowiecznych”. Ryszardowi Kaliszowi – „Francis, muł, który mówi”, może być audio albo wideo. Renacie Beger – „Nie matura, lecz chęć dzika zrobi z ciebie polityka. Ze wspomnień weteranów kursów wieczorowych”. Romanowi Giertychowi – dzieło historyczne „Rola Esterki w burzeniu zabytkowej Polski drewnianej”, praca zbiorowa. Aleksandrowi Kwaśniewskiemu – „Lista zasłużonych Polaków po lustracji”, 2 strony, w tym 1 nieliczbowana. Wojciechowi Jaruzelskiemu – „Wybrałem lepsze zło", pamiętniki Szczęsnego Potockiego z wkładką regeneracyjną w rublach. Krzysztofowi Filipkowi – polską wersję „Men in Black", tytuł „Buraki w czerniakach”. Markowi Dochnalowi - poradnik dietetyczny „Kradzione nie tuczy”. Jackowi Saryuszowi-Wolskiemu – podręcznik orientowania się w terenie. Nie możemy zapominać o naszych zagranicznych przyjaciołach. Władimirowi Putinowi – jesionkę gronostajową. Angeli Merkel – grubą rurę i portret Schrödera w rubaszce. Erice Steinbach - woreczek ziemi z okolic latryny Wehrmachtu w rodzinnej Rumi, do noszenia na piersi. Alowi Gore’owi - szpachlę do uszczelniania dziury ozonowej i welon żałobny po dinozaurach. Valéry’emu Giscardowi d’Estaing – Konstytucję 3 maja w oryginale z osobistą dedykacją Stanisława Augusta Poniatowskiego. Premierowi Luksemburga Junckerowi – Niderlandy. Jacques’owi Chiracowi – obrońcę z urzędu, najlepiej Kalisza. Burmistrzowi Berlina Wowereitowi – dwa nagie Miecie. Martinowi Schulzowi, przewodniczącemu frakcji socjalistycznej PE – podręczną olejarkę, gaśnicę pianową oraz skierowanie na konsultację do bednarza. Billowi Clintonowi – jemiołę biurową i pudełko cygar kubańskich. Hillary Clinton, kandydatce do kandydowania – „Co robić?", broszurę W.I. Lenina w przekładzie ortodoksyjnym. Zamówienia na te prezenty, a także wszystkie inne, przyjmuje kancelaria premiera. Tamże na składzie wiara, nadzieja i miłość. Pewność i zaufanie. Liryka i metafizyka. Opakowania ozdobne. Zimne ognie. Lampiony i neony. Mikołaje, sztuczne brody i informacja o rozkładzie lotów tanich linii. Cykliści i wizażyści. Woltyżerowie na wrotkach i zapaski w opłotkach. Wicepremier na rowerze i wirujące talerze. Tego nie ma nigdzie indziej. Tylko u nas, tylko w święta odzywają się zwierzęta. Niech żyje Boże Narodzenie. Niech żyją prezenty. Niech żyje Polska!

Autor jest publicystą „Dziennika" i „Faktu"

Okładka tygodnika WPROST: 51/52/2007
Więcej możesz przeczytać w 51/52/2007 wydaniu tygodnika „Wprost”

Czytaj także

 0

Czytaj także