Inny świat

Inny świat

„Gazeta polska” i „Nasz dziennik” od kwietnia zajmują się niemal wyłącznie katastrofą smoleńską. To, co piszą, może wskazywać na trwałą utratę kontaktu z rzeczywistością. Ale mimo wszystko to fascynujące – co piszą i po co piszą.
Ta lektura naprawdę wciąga. Jak kryminał, w którym od początku wiadomo, kto zabił – w tym wypadku oczywiście Ruscy – ale pozostaje do  wyjaśnienia, w jaki sposób doszło do zbrodni. „Miejsce katastrofy rysuje się jako obraz zaplanowanej pod linijkę układanki" – napisał w ubiegłym tygodniu „Nasz Dziennik”. A „Gazeta Polska” dodała: „Garstkę próbujących dojść prawdy ściga zdecydowanie większa banda tych, którzy każde podważanie oficjalnej wersji uważają za zbrodnię. Kłamstwo smoleńskie jest dzisiaj równie niszczące jak kiedyś kłamstwo katyńskie. My z tą bandą nie pójdziemy”. Klasyczna historia o walce dobra ze złem.
Tragedia jest nieunikniona
Opowieść zaczyna „Nasz Dziennik" – gazeta rozgłośni ojca Tadeusza Rydzyka. W drugim tygodniu po katastrofie na jej łamach pojawia się przypuszczenie, że pilotom celowo podano złe parametry lądowania. „Piloci bez trudu powinni byli wykonać ten manewr – chyba że wskazania nie były prawdziwe. Znane są bowiem techniki umożliwiające fałszowanie ich danych, często w sposób niemożliwy do zweryfikowania przez pilotów. Wówczas tragedia jest nieunikniona”.

Kilka dni później „Nasz Dziennik" informuje o samolocie wojskowym Ił-76, którym przylecieli do Smoleńska funkcjonariusze rosyjskich służb zabezpieczających polską delegację. Wylądowali tuż przed katastrofą samolotu z polskim prezydentem. „Czy była to wojskowa wersja Ił-76 typu AWACS A-50, zwana latającym radarem, naszpikowana elektroniką zdolną zakłócać pracę urządzeń całego lotniska?”. Odpowiedzi „Nasz Dziennik” nie daje, ale jego czytelnik niczym Sherlock Holmes łatwo może skojarzyć fakty.

„Nasz Dziennik" podsuwa jeszcze jeden trop: „Czy można wytworzyć sztuczną mgłę?”. Wszak to mgła ograniczająca pilotom widoczność przyczyniła się do katastrofy. Podpowiedzi dostarcza płk. Leszek Słomka z Akademii Obrony Narodowej w  Warszawie. Tłumaczy, że sztuczną mgłę można nie tylko wytworzyć, ale i  utrzymywać przez kilkadziesiąt minut.

Nieposkromione ambicje detektywistyczne prezentuje też „Gazeta Polska". 28 kwietnia zadaje dramatyczne pytanie: „Co zabiło polską delegację?”. I odpowiada: „To mogła być eksplozja”. Wątek smoleński nie schodzi z czołówki „Gazety Polskiej” pięć tygodni. Latem ustępuje miejsca „wojnie o krzyż” i  wyborom prezydenckim, ale od września znów dominuje. Jej naczelny, Tomasz Sakiewicz, zajmuje się nie tylko gazetą. W maju organizuje na  placu Teatralnym w Warszawie koncert inaugurujący kampanię prezydencką Jarosława Kaczyńskiego. We wrześniu z kolei organizuje pierwszy Marsz Pamięci pod Pałacem Prezydenckim. Jego kredo jest proste: „Od katastrofy smoleńskiej wszystko jest inne”.

To mogła być bomba
28 kwietnia „Gazeta Polska" pisze: „Pierwszą rozpatrywaną hipotezą powinno być umyślne spowodowanie upadku samolotu. (…) Rosyjscy przywódcy mieli powody, by nie kochać Lecha Kaczyńskiego”. Ten trop ma dalszy ciąg. We wrześniowym tekście zatytułowanym „Smoleńska cena umowy gazowej”, dodaje: „Aktywność prezydenta Lecha Kaczyńskiego na forum UE w  sprawie bezpieczeństwa energetycznego Polski budziła wściekłość grupy rządzącej i była przedmiotem licznych gier i medialnych ataków. W tym kontekście dość niezwykle zabrzmiały słowa Władimira Putina wypowiedziane podczas konferencji prasowej w Smoleńsku 7 kwietnia. Gdy premier Rosji zapewnił, że „podpisanie niezbędnej dokumentacji nastąpi w  niedługim terminie”, i poinformował, że podczas rozmów z Tuskiem umówili się na długoterminowe dostawy do Polski rosyjskiego gazu”.

To jasna sugestia, że Tusk z Putinem już byli dogadani w sprawie „wyeliminowania na stałe polskiego prezydenta", jak śmierć Lecha Kaczyńskiego określiła PiS-owska szefowa dyplomacji Anna Fotyga.

O planowanym ataku na  prezydenta „Gazeta Polska" pisała od 12 maja. Już wtedy ogłosiła: „To mogła być eksplozja”. W tak zatytułowanym tekście eksperci na podstawie zdjęć oraz fragmentów samolotu, które znalazły się w posiadaniu redakcji (kawałki skrzydeł, panel lampek sygnalizacyjnych położenia podwozia etc.) orzekli, że: „Kadłub prezydenckiego Tu-154 rozerwała potężna eksplozja. Wiele wskazuje, że mogła być to bomba paliwowo- -powietrzna. Na tym pułapie takie rozczłonkowanie kadłuba mogła spowodować tylko świadoma ingerencja człowieka”.

Dodatkowo pojawia się wyjaśnienie, że  prekursorami takich bomb byli Rosjanie i używali ich m.in. w Czeczenii.

To był zamach
Sugestia, że katastrofę spowodował zamach, po raz pierwszy pojawiła się dwa dni po wypadku w „Naszym Dzienniku". Zdzisław Krasnodębski, twórca pojęcia „szara sieć”, przekonywał: „Jeśli ktoś chce wierzyć w przypadek, niech wierzy, ja nie jestem w stanie uwierzyć. Takie rzeczy się po  prostu nie zdarzają”.

Półtora miesiąca później, 26 maja, „Gazeta Polska" ma już pewność wrogiej ingerencji. Żadnego trybu przypuszczającego: „To był zamach”. Według gazety informacja o tym, że Tu-154 podchodził do lądowania prawie do końca na autopilocie, „potwierdza niemal ze stuprocentową pewnością tezę, że załogę wprowadzono w błąd przy użyciu tzw. meaconingu. Oznaczałoby to, że Lech Kaczyński z małżonką i pozostałe 94 osoby na  pokładzie zostały zamordowane”.

Meaconing to zakłócanie sygnałów nawigacyjnych mające na celu zmylenie przeciwnika i zwabienie go do  zasadzki.

W kolejnych numerach „Gazety Polskiej" odnajdujemy doniesienia mające tę sensacyjną tezę udowodnić. 9 czerwca – brak ostatnich 16 sekund w stenogramach to żywy dowód manipulacji przy ich zapisach. 23 czerwca – według analiz anonimowego kontrolera lotów z Okęcia, „wieża w  Smoleńsku naprowadzała polski Tu-154 do zderzenia z ziemią”. 30 czerwca – „To był wyrok śmierci dla Tu-154 – sensacyjne zeznania pilota”. Por. Artur Wosztyl, pilot Jaka 40, który wylądował w Smoleńsku kilkadziesiąt minut przed katastrofą, twierdzi, że w swojej radiostacji pokładowej słyszał słowa rosyjskiego kontrolera nakazujące polskim pilotom zejście na wysokość 50 m. Komendę tę wydał zaraz po tym, gdy drugi pilot Tu-154 Robert Grzywna na wysokości 80-70 m powiedział: „odchodzimy”, czyli odlatujemy, nie będziemy lądować. „To dowodzi, że wieża kontrolna w  Smoleńsku kierowała prezydencką maszyną do zderzenia z ziemią”.

Rząd ukrywa prawdę
Teza o zamachu jest trudna do udowodnienia, bo „rząd nie chce ujawnić prawdy przed wyborami, żeby kandydat PO nie przegrał. Jeśli Bronisław Komorowski wygra wybory, Platforma zaciemni sprawę błędów w śledztwie" –  pisze 19 maja „Gazeta Polska”.

Ten wątek jest wielokrotnie eksploatowany przez obie gazety. 21 lipca na łamach „Gazety Polskiej" ukazuje się wywiad z Harveyem Kushnerem, amerykańskim ekspertem ds. terroryzmu, w  którym mówi: „Ameryka nigdy nie dopuściłaby, żeby zagraniczny rząd prowadził śledztwo w sprawie śmierci tak wielu Amerykanów. Może się przecież okazać, że za tą tragedią kryje się odrażająca zbrodnia”.

Rolę tropicieli tej zbrodni, w obliczu bierności rządu, biorą na siebie „Nasz Dziennik" i „Gazeta Polska”. Tadeusz Rydzyk nazywa je jedynymi „pytającymi o dramat smoleński”. Tomasz Sakiewicz – jedynymi tworzonymi bez cenzury. Jego program radiowy wypadł z jesiennej ramówki Trójki. A  to za wygłoszoną w sierpniu opinię, że wojna krzyżowa obnaża „wspólnictwo przestępcze rządu i władz Warszawy”.W ostatnim numerze swego tygodnika Sakiewicz nazwał się „moherem”, którego niczym Ku-Klux-Klan linczują „Gazeta Wyborcza” i TVN.

Prezydent macza w katastrofie palce Fakt, że za katastrofę smoleńską przynajmniej w części odpowiada rząd, jest dla obu gazet oczywistą oczywistością. Po wyborach prezydenckich na  horyzoncie pojawia się jednak kolejny podejrzany – Bronisław Komorowski. Już 4 sierpnia „Gazeta Polska" pisze: „Bronisław Komorowski tak spieszył się z przejęciem władzy, że nie poczekał nawet na oficjalne stwierdzenie, że prezydent Kaczyński i szef jego kancelarii Stasiak, nie  żyją. (…) Gdy ludzie Komorowskiego buszowali w gabinetach Pałacu Prezydenckiego, Rosjanie przetrzymywali na lotnisku w Smoleńsku najwyższego żyjącego urzędnika kancelarii – Jacka Sasina. Jego powrót do  Warszawy mógłby udaremnić bezprawne przejęcie władzy. Pozwolono mu odlecieć dopiero późnym popołudniem, gdy władza została przejęta, a  upragniony aneks do raportu o WSI był w rękach nowych władz”. Mamy więc opowieść o zamachu stanu.

Aneks do raportu o WSI jest tu hasłem kluczowym. Utajnił go prezydent Lech Kaczyński. Bronisław Komorowski rzekomo chciał go przejąć, by jak twierdzi „Gazeta Polska" z 25 sierpnia, móc przywrócić do czynnej służby byłych żołnierzy WSI, których przeszkolenie w GRU dokumentował ten aneks.

Ale na winę Komorowskiego wskazuje nie tylko to. 8 września „Gazeta Polska" pisze, że człowiek Komorowskiego, gen. Henryk Tacik, który stracił stanowisko szefa Dowództwa Operacyjnego MON za czasów ministra Aleksandra Szczygły, jest wiceprzewodniczącym rady nadzorczej firmy MAW Telecom, odpowiedzialnej za remonty rządowych samolotów. „Jeden z nich rozbił się w tajemniczych okolicznościach pod Smoleńskiem” – przypomina „Gazeta Polska”. To nie koniec. W październiku pojawia się informacja, że MAW Telecom remonty polskich samolotów zlecił firmie Olega Dieripaski – przyjaciela Władimira Putina. Czytelnik „Gazety Polskiej” czyta między wierszami jasną jak słońce prawdę, że lobbujący za MAW Telecom Komorowski maczał palce w przygotowaniu zamachu.

Swoją drogą, jeśli dobrze się wczytać w  te teksty, to ów lobbing Komorowskiego wydaje się przedziwny. „Gazeta Polska" zarzuca, że jako marszałek Sejmu rozsyłał posłom reklamy tej firmy. A rozsyłało je biuro podawcze Sejmu, któremu MAW Telecom dostarczył firmowe kalendarze. Ale – jak argumentuje „Gazeta Polska” –  za wszystko, co się dzieje w Sejmie, odpowiada marszałek. Skoro więc rozsyłano w Sejmie, to rozsyłał Komorowski.

Dobijanie rannych
W obu gazetach zaczynają się pojawiać coraz bardziej szokujące rewelacje. „Gazeta Polska" z 29 września, powołując się na tajne akta prokuratury, donosi o trzech karetkach odjeżdżających na sygnale z  miejsca katastrofy. Rzekomo z ofiarami, które przeżyły. W „Naszym Dzienniku” Jacek Sasin zapewnia: „Widziałem ludzi we wraku, których nikt nie wydobywał”. Gazety piszą o strzałach oddawanych na miejscu katastrofy i o telefonie wykonanym do żony przez jednego z BOR-owców tuż po upadku samolotu, co okazuje się kłamstwem. Ale cóż z tego? Oficjalna wersja, według której wszyscy zginęli w chwili katastrofy, jest dla  prawicowych gazet zaciemnianiem prawdy.

„Gazeta Polska" z 29 września pyta: „Dlaczego tak pośpiesznie rosyjskie służby rozkazały niszczyć wrak samolotu?”. Niszczenie wraku to kolejny „ważny” trop w śledztwie obu gazet, piszących o „hordach zdziczałych funkcjonariuszy pastwiących się nad samolotem”, o cięciu maszyny na kawałki, niszczeniu okien: „Rząd pozwolił, by Rosjanie wybijali okna, bo badanie ich struktury mogłoby ujawnić, że przyczyną katastrofy był wybuch” – pisze „Gazeta Polska” z  13 października.

„Nasz Dziennik" w wydaniu z 23-24 października donosi o  makabrycznym zabiegu podrzucenia na miejsce katastrofy sfabrykowanegowraku samolotu. W tekście „Wrak czy wraki” czytamy: „Pierwsze zdjęcia satelitarne wraku wykonano dwa dni po katastrofie, a  zatem było dużo czasu na ewentualną manipulację obrazem miejsca zdarzenia. Skomplikowana analiza ułożenia i ubrudzenia błotem różnych części samolotu doprowadza do wniosku, że całość wraku pochodziłaby od  samolotu bliźniaka. Samolot bliźniak byłby sfabrykowany na wrak i  podrzucony na miejsce ?wypadku? dużo wcześniej niż ewentualne przybycie samolotu 101 do Smoleńska. Do tak ułożonego wraku podrzucono by później jedynie część ogonową samolotu 101”.

Niekończąca się historia
Poziom absurdu w dzierganiu tego kuriozalnego scenariusza zbrodni pozwala włączać doń różne, zdawałoby zupełnie niezwiązane z katastrofą wydarzenia. Jak choćby morderstwo byłego wiceministra transportu Eugeniusza Wróbla. O ten czyn podejrzany jest syn, ale „Nasz Dziennik" donosi, że „pół roku po katastrofie i na trzy dni przed publikacją przez MAK raportu (...) w nieprawdopodobnych okolicznościach ginie inżynier Eugeniusz Wróbel”, bo... miał być konsultantem PiS w sprawie tego raportu.

Zabójstwo w Łodzi też da się podporządkować tej historii. Szef Radia Maryja w wywiadziedla „Naszego Dziennika" mówi: „Żyjemy w czasie specjalnie tworzonego zamętu, ale i szczególnych znaków: najpierw katastrofa 10 kwietnia, potem powódź, teraz mord w Łodzi… Nasuwa się pytanie, czy to przypadek, że to, co się stało w Łodzi, wydarzyło się 19 października, w rocznicę zamordowania ks. Jerzego Popiełuszki? (…) Czy  ktoś nie pokazuje również Kościołowi: uważajcie! Pytanie: kto jest jeszcze na celowniku?”.

Śledczym z obu gazet wszystko się kojarzy, wszystko układa w spójny obraz spisku i zamachu, wszystko do siebie pasuje, wszystko potwierdza z góry założoną tezę, nawet jeśli jest ona absurdalna. I nie jest tak, że absurdem jest wszystko, o czym te dwie gazety piszą, choćby zasługujący na potępienie sposób, w jaki Rosjanie rozkawałkowali wrak tupolewa. Problem w tym, że „Gazeta Polska" i „Nasz Dziennik” przekreślają sens jakiegokolwiek śledztwa, skoro z góry wiedzą, jaki powinien być jego efekt. Wczytując się w ten zapis dociekań i skojarzeń obu gazet, wątpliwości budzi jedna kwestia. Czy mamy do  czynienia ze studium szaleństwa, czy ze studium absolutnego cynizmu? W  wypadku zaawansowanej paranoi jedno wcale nie musi wykluczać drugiego. PS Sprzedaż „Gazety Polskiej” w ostatnim półroczu wzrosła z 24 do 60 tys. egzemplarzy.
Okładka tygodnika WPROST: 45/2010
Więcej możesz przeczytać w 45/2010 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 8
  • Ciekawski   IP
    A tak właściwie to o co chodzi tej Q co napisała ten artykuł?
    • 123   IP
      Na co ta kupa złomu lepiej sprzedać bo przyczyna katastrofu od samego początku jest jasna i oczywista:odpowiada za nia Jarosław Kaczyński wraz z Bratem blizniakien jednojajowym Lechem zwanym też Mlaskaczem;to oni raz ukradli księzyc a 10.04 zakończyli wspólna nieudaną zabawę Polską.Amen
      • 123   IP
        sektom mówię NIE!
        • rado81@op.pl   IP
          Rozumiem ze dla pana Lisa ,Najsztuba i pani Pawlickiej wyibijanie szyb w niezbadanym wraku oraz ogolne jego nisczenie jest normalna procedura.

          Gratuluje sprzedjanosci. Moze pani Pawlicka podac adres swojego anonsu towarzyskiego?Zakldam po artykule ze takowy pani posiada.
          • aga   IP
            Skąd w tym kraju tylu kłamców? Po pierwsze w wymienionych gazetach jest to jeden z tematów. Katastrofa w Smoleńku powinna zostać wyjaśniona, mimo, że polscy tz. dziennikarze i ich mocodawcy robią wszystko aby bronić kłamstw i matactw rządu. Ta pani też wpisuje się w ten trend i niech nie twierdzi, że czeka na wyniki dochodzenia, bo nic takiego nie jest prowadzone, a dowody są niszczone całkiem oficjalnie i z przyzwoleniem poskiego rządu. Ten artykuł świadczy o moralności i braku wszelkich zachamowań autorki.

            Spis treści tygodnika Wprost nr 45/2010 (1448)

            • Zaduszkowo, za duszno 2 lis 2010 Kiedyś, co powtarzano u nas z częstotliwością czyniącą z tego sprany banał, rządziły Polską trumny Piłsudskiego i Dmowskiego. Dziś też rządzą Polską trumny. Czyje? Czyjekolwiek. 4
            • Na skróty 2 lis 2010 Hazardowa do lamusa Sejm zakończył pracę hazardowej komisji śledczej. Dziesięć miesięcy obrad i 812 stron raportu nie wniosło wiele do wiedzy o aferze, która miała zachwiać rządem Donalda Tuska w stopniu, w jakim afera Rywina... 7
            • Szydło wyszło z worka 2 lis 2010 Bronisław Komorowski postanowił błysnąć przy okazji koncertu laureatów Konkursu Chopinowskiego. Cytując Roberta Schumanna, prezydent stwierdził, że utwory Chopina to „armaty ukryte w krzakach". Schumann mówił wprawdzie o... 9
            • Zdejmując kominiarę 2 lis 2010 Zdejmując kominiarę Parafrazując znanego internetowego polskiego rapera, Weronika Marczuk w nowej „Vivie!" całkowicie zdejmuje kominiarę. Wiemy już wszystko – jak wrobił ją agent Tomek, jak to było z tymi striptizami na... 10
            • Zapis śmierci 2 lis 2010 Asia, Asia. W tle słychać było trzaski, a właściwie to głos mojego męża był w tle. Słychać było głos tłumu, krzyk ludzi. Nagranie trwało 2-3 sekundy. Trzaski były krótkie, ostre dźwięki. Tak jakby łamał się wafel lub plastik. Oto wybrane informacje z 57 tomów akt śledztwa... 14
            • Inny świat 2 lis 2010 „Gazeta polska” i „Nasz dziennik” od kwietnia zajmują się niemal wyłącznie katastrofą smoleńską. To, co piszą, może wskazywać na trwałą utratę kontaktu z rzeczywistością. Ale mimo wszystko to fascynujące – co piszą i po co piszą. 26
            • Odkleić gębę 2 lis 2010 PiS oczekuje, że światło ma być dla nas zielone. A jak nie jest zielone, to tym gorzej dla światła – mówi posłanka PiS Joanna Kluzik-Rostkowska. 30
            • Solidarni 2010 2 lis 2010 Idziemy w kondukcie pogrzebowym. Wokół wyłącznie „solidarni”. Tysiąc albo i więcej, z flagami, transparentami, plakietkami PiS. Suną środkiem ulicy, a „liberalna” Łódź przygląda im się z odległości chodnika. Przepraszam pana. Kręcimy dokument... 35
            • Najsztub pyta: Gdy gada dziad do gada 2 lis 2010 Po Polsce chodzą trzy rodzaje Polaków, a ci, którym reszta się nie podoba, mogliby resztę przykryć czapkami. Jacek Santorski mówi, czy zabójstwo w Łodzi może spowodować, że zdejmą czapki z wieszaków. 39
            • Śpiewać każdy może? 2 lis 2010 Znacząca część posłów jest przekonana, że poza katolicyzmem nie ma etyki. Otóż jest. 43
            • Lepiej nie będzie 2 lis 2010 Nie ma innego wyjścia, niż czekać do następnych wyborów i liczyć na to, że opozycja powoli sama siebie wykończy. 44
            • Łykanie pryncypała 2 lis 2010 BOR-owcy dzielą polityków na dwie kategorie – buców i tych, których można połknąć, czyli oswoić. Połknąć dają się prawie wszyscy. 46
            • Rysiek milioner 2 lis 2010 Całe Wydminy zastanawiają się, gdzie jest Rysiek milioner. Przepadł z rodziną w jedną noc. Ale w sumie nic dziwnego, przecież – jak miejscowi sami przyznają – z taką fortuną życia w Wydminach by nie miał. 50
            • Mam piękne życie 2 lis 2010 Najmłodszy zdobywca biegunów w wolnych chwilach pisze miłosne listy na papierze toaletowym i robi galaretkę w wannie. Ale nie jest już małym Jasiem z soplami wiszącymi u nosa. Jan Mela właśnie wrócił z kolejnej wyprawy, wydał książkę i jest pochłonięty pracą we własnej fundacji. 52
            • Dwie twarze JFK 2 lis 2010 Biały Com Johna F. Kennedy’ego, wybranego na prezydenta dokładnie 50 lat temu, nazywano camelotem – jak baśniowy zamek króla artura.Ameryka była piękna i młoda. Wszyscy mieli żyć długo i szczęśliwie. Sielankę przerwało brutalne morderstwo. 55
            • Program poważnie rozrywkowy 2 lis 2010 Tylko on może sobie pozwolić, żeby w telewizyjnym wywiadzie zwrócić się do prezydenta USA „dude" – koleś. Jednak Barack Obama nie obraża się na Jona Stewarta. Rozumie tę konwencję – program poważny, ale na luzie,... 58
            • Król przecieków 2 lis 2010 Są tacy, którzy nazywają go jedną z najbardziej intrygujących osób na świecie i „internetowym bojownikiem o wolność". Inni uważają za niebezpiecznego wichrzyciela, zagrażającego życiu tysięcy osób, w tym amerykańskich... 60
            • Więzień Kremla 2 lis 2010 W kolonii karnej spędził już siedem lat. Teraz grozi mu kolejny wyrok, wiele wskazuje na to, że zostanie w więzieniu do 2017 r. Michaił Chodorkowski – kiedyś najbogatszy człowiek w Rosji, dziś – najbardziej znany więzień. 62
            • Lepiej już było 2 lis 2010 Francuski parlament ostatecznie podniósł wiek emerytalny z 60 do 62 lat. – Sarkozy chce, żebyśmy zdechli w robocie! – skandują manifestujący związkowcy. Coraz ciszej, bo przegrali. 64
            • Terapia doktora Jana 2 lis 2010 Najbogatszy Polak, numer jeden z ostatniego rankingu tygodnika „Wprost”, Jan Kulczyk wraca do wielkiej gry. I do tego, co przyniosło mu najwięcej pieniędzy i wrogów – wielkich transakcji z rządem. 66
            • Pożyczyć za wszelką cenę 2 lis 2010 Zadłużonym lekkoduchom, studentom czy emerytom banki nie dają pożyczek. Daje Provident. Przyparty do muru desperat to dla tej firmy wymarzony klient, bo zgadza się na lichwiarskie odsetki. 70
            • Gadżet muzealny 2 lis 2010 Przez lata królował na rynku niepodzielnie, ale w końcu zdetronizował go ipod. Po trzech dekadach firma Sony właśnie postanowiła zakończyć produkcję walkmanów w Japonii. Ikona popkultury mówi: sayonara. 72
            • Gwiazda w szponach życia 2 lis 2010 Gdy Krystyna Janda postawiła wszystko na jedną kartę i otworzyła pierwszy w kraju prywatny teatr dramatyczny, niemal wszyscy stukali się w czoło. Wróżono jej rychłe bankructwo. Tymczasem Teatr Polonia obchodzi właśnie piąte urodziny. A sama Janda przeżywa artystyczny rozkwit. 74
            • Blues Brothers 2 lis 2010 Wiele razy chciałem zabić Micka Jaggera – przyznaje w wydanej właśnie autobiografii Keith Richards. Co go powstrzymało? 79
            • Amant z misją 2 lis 2010 Hollywoodzki gwiazdor, polityczny aktywista, ambitny filmowiec. To wszystkie wcielenia George’a Clooneya. Właśnie pojawia się u nas w nowym filmie „Amerykanin”. 82
            • Niepotrzebność człowieka 2 lis 2010 Zapasy polskich polityków odbywają się w oderwaniu od codzienności milionów ludzi. 86
            • Karuzela z walutami 2 lis 2010 Dom Maklerski Ostatnie lata na rynku złotego nie należały do stabilnych. Globalny kryzys zakończył wyjazdy na zakupy do USA i w krótkim czasie sprawił, że słabością złotego, dotykającą m.in. zadłużone we frankach gospodarstwa... 88
            • Dolar, juan i ożywienie 2 lis 2010 Analiza opracowana przez Economist Intelligence Unit 88
            • Tanie chińskie hamburgery 2 lis 2010 Tanie chińskie hamburgery Analiza opracowana przez „The Economist" Chiński juan należy do walut o najbardziej zaniżonej wartości, jeśli za kryterium oceny brać indeks Big Maca, prosty wskaźnik informujący o... 92
            • Chińska góra dolarów 2 lis 2010 Analiza opracowana przez ośrodek Economist Intelligence Unit 94
            • Między jagnięciną a baraniną 2 lis 2010 Ktoś, kto nigdy nie próbował baraniny, powinien zacząć od jej łagodniejszej wersji i zdecydować się na mięso jagnięce. 96
            • Pies Cywil na tropie Frazesa i Hipokrytesa 2 lis 2010 Opis: Widzimy trzy postacie zanurzone w porannej mgle. Dwóch mężczyzn i jednego psa. Sierżant Walczak (zerkając na porucznika Zubka):" W naszej ojczyźnie pojawili się dwaj bardzo groźni, międzynarodowi przestępcy. Ich pseudonimy to... 97
            • Mój szałek. To znaczy Palikota 2 lis 2010 Na stanowisku dyrektora Muzeum Narodowego w Warszawie doszło w końcu do zmiany. Szkoda! Bo przecież jest zupełnie jasne, że najlepszym kandydatem na następcę Piotra Piotrowskiego byłby Janusz Palikot. 97
            • Wyprawa 2 lis 2010 To miała być wyjątkowa wyprawa. Podróż, która zadziwi świat. Wspinaczka, która nie może się równać z żadnym znanym do tej pory osiągnięciem sportowym. 98

            ZKDP - Nakład kontrolowany