Solidarni 2010

Solidarni 2010

Idziemy w kondukcie pogrzebowym. Wokół wyłącznie „solidarni”. Tysiąc albo i więcej, z flagami, transparentami, plakietkami PiS. Suną środkiem ulicy, a „liberalna” Łódź przygląda im się z odległości chodnika. Przepraszam pana. Kręcimy dokument „Solidarni 2010”, drugą część. Czy nie zechciałby pan wypowiedzieć się do kamery?
Pytająca postać jest filigranowa i dziewczęca, choć w dżinsach i chyba bez makijażu. Tak, to  Ewa Stankiewicz – dokumentalistka, o której ostatnio głośno. Towarzyszy jej młody chłopak z niewielką kamerą.

Najpierw zrobiła znakomitych „Trzech kumpli". A potem odleciała, kręcąc w pierwszych dniach posmoleńskiej żałoby „Solidarnych 2010". Zaczepiani na Krakowskim Przedmieściu zszokowani tragedią ludzie opowiadali o krwi na rękach polskiego premiera i podobnych rzeczach. Nakręcony i migiem zmontowany obraz zyskał status kultowego wśród ludzi, dla których teoria o ruskim zamachu na Tu-154 jest niemal dogmatem, a postrzeganie Polski jako kondominium wiadomo jakiego – oczywistą oczywistością.

A teraz jesteśmy w Łodzi. Maszerujemy Piotrkowską w kondukcie pogrzebowym zastrzelonego tydzień wcześniej działacza PiS Marka Rosiaka i myślę sobie, że to  rzeczywiście wymarzone miejsce dla Ewy Stankiewicz na zrobienie sequela. Wokół wyłącznie „solidarni". Tysiąc albo i więcej, z flagami, chorągiewkami, transparentami, plakietkami PiS. Suną środkiem ulicy w  stronę Starego Cmentarza, a „liberalna" Łódź z zaciekawieniem przygląda im się z odległości chodnika. Kamery filmują, fotoreporterzy pstrykają.

– Ale wie pani, ja chyba nie bardzo się nadaję… – przepraszająco odpowiadam Ewie Stankiewicz. Nawet nie zdążę ogarnąć myśli, gdy dziennikarka już zaczepia dwóch młodych ludzi maszerujących z tyłu. Adrenalina musi ją od środka bombardować, w tym reporterskim żywiole wydaje się nawet nieco przerysowana. Jest trochę jak rozsadzająca energią swą rolę Krystyna Janda w „Człowieku z marmuru".

„Są trzy sposoby, którymi oni nami manipulują i urabiają nas" – tłumaczy Ewie Stankiewicz mężczyzna w prochowcu. „Po pierwsze – szantaż, po drugie –  wódka, a po trzecie – groźba zabójstwa". Reporterka z uwagą kiwa głową.

Kilka kroków dalej dostojnie przechadza się redaktor Jan Pospieszalski z  TVP. Nienaganna opalenizna i filmowy uśmiech.

Hańba! Wróg!
Spod katedry na cmentarz to spory kawałek drogi. Zwłaszcza dla ludzi starszych, którzy w pochodzie przeważają. Z przodu, obok rodziny Marka Rosiaka, idzie Jarosław Kaczyński i jego świta.

Z tyłu – obrońcy krzyża z Krakowskiego Przedmieścia. Niosą niewielkie drewniane krzyże i spory transparent z napisem „Mamy dość". Często podchodzą do nich ludzie i  dziękują za „wytrwałość" bądź „nadzieję”.

Standardowa odpowiedź obrońców krzyża brzmi: – Mamy prośbę tylko o jedno – o modlitwę.

Doskonale wiedzą, że ich obecność tutaj, w Łodzi, nadaje uroczystości dodatkowej wagi. Ale nie widać po nich upojenia sławą. Raczej sporą już, a wciąż jeszcze rosnącą pewność siebie. Swoją misję traktują śmiertelnie poważnie.

Starszy mężczyzna od krzyżowców chętnie dzieli się swoimi przeżyciami z Krakowskiego Przedmieścia z każdym, kto tylko chce posłuchać.

– Skierowali mnie na siedem dni do zamkniętego oddziału w  szpitalu psychiatrycznym. Ale musieli wypuścić. Nic na mnie przecież nie  mają – opowiada.

Inną atrakcją dla ludzi z konduktu jest poseł Antoni Macierewicz. W jasnym, trochę niestosownym jak na tę okazję płaszczu. Promienieje, szarmancko rozsyła uśmiechy, odwzajemnia komplementy. Daje ludziom wskazówki, jak żyć.

– Nie wolno upadać na duchu ani narzekać, jak jest źle. Oni mają w mediach przewagę, ale pamiętajmy, że my mamy Radio Maryja i Telewizję Trwam – peroruje.

– Ale ta (tu pada nazwisko znanej dziennikarki) tyle zła sieje, tyle jadu – martwi się rozmówczyni pana posła.

– To biedna kobieta, bardzo nieszczęśliwa – z samarytańską wyrozumiałością tłumaczy Macierewicz „jadowitą" dziennikarkę. – Nie  widzi szanowna pani, ile botoksu musi wyciekać z pani redaktor każdego dnia?

Piotrkowska to, jak wiadomo, ulica rikszarzy. No więc jeden taki nieszczęśnik nie zdążył usunąć się na chodnik i bezradnie stanął zablokowany w tłumie. Na domiar złego miał naklejone dwa plakaty wyborcze kandydata SLD na prezydenta Łodzi Dariusza Jońskiego. Nawet nie  to, żeby sam agitował. Po prostu każda riksza coś reklamuje, a że trwa kampania, to najwięcej agitek wyborczych.

Jednak żałobnikom to nie robi różnicy. Otaczają rikszę i dawaj, zdzierać plakaciki. „Hańba! To wróg Polski!". „Ludzie, to jest prowokacja!".

– Młody człowiek, a taką gadzinę sobie przykleił – skomentuje starszy mężczyzna chwilę po  przepędzeniu intruza.

(Kandydat Joński faktycznie zalazł „solidarnym" za  skórę, bo to z jego inicjatywy doszło do niedawnego referendum, w którym mieszkańcy odwołali prawicowego prezydenta Łodzi Jerzego Kropiwnickiego).

Łódzkie rozmowy niedokończone
Pierwsza (dwie starsze panie): – Za nasze pieniądze żyją jak królowie czy inne paniska. A nam nic, tylko podwyżki i podwyżki.

– A żeby pani wiedziała. Mieszkam sama, tylko lodówka w domu stoi. I dostałam rachunek za energię na 82 złote. Wyobrazi sobie pani? Z czego ja teraz zapłacę? A  podobno rządzi pan premier od miłości.

– Takie to efekty tej miłości. Właśnie człowiek zginął. Dobry człowiek…

Druga (dwie kobiety, jedna z  „Naszym Dziennikiem", druga z niewielką wiązanką kwiatów): – „Nasz Dziennik", proszę szanowną panią, trzeba kupować. Tylko tam prawdę jeszcze piszą.

– A ja od niedawna znów kupuję „Gazetę Polską". Wcześniej przestałam, jak tam rządził ten mason [zapewne chodzi o poprzedniego naczelnego Piotra Wierzbickiego, który krytycznie oceniał narodową prawicę]. Ostatnio bardzo się poprawiła. I wszystko archiwizuję dla  przyszłych pokoleń. Żeby ta prawda przetrwała. Ale czy młodzi będą chcieli czytać?

Trzecia (szpakowaty mężczyzna w płaszczu i garniturze, duża okrągła plakietka z napisem PiS):

– Komorowski w końcu się odsłonił. Widział pan, kogo on powołał do tej swojej kancelarii? Wujec to Żyd. Lityński – tak samo. Osiatyński – też Żyd. Same parchy.

Czwarta (grupa kobiet i mężczyzn, w różnym wieku):

– A ten Palikot to nawet biskupów lży. To człowiek obłąkany, opętany przez diabła. Powinien siedzieć w więzieniu.

– Przyjdzie sąd ostateczny i wyrówna rachunki.

– Ech, gdyby nasz papież żył… Nie byłoby tego wszystkiego.

Piąta (starsza kobieta w wełnianym berecie):

– Kiedyś miałam TVN i Polsat, ale  powiedziałam sobie, że po co mi to. I płacić jeszcze za takie manipulacje? Kazałam odłączyć. Tylko sąsiadka ma TVN, więc latem czasem zachodziłam pooglądać. I wie pani co? Nie da się. Człowiek od razu się denerwuje.

Szósta (starszy mężczyzna zaczepiający przypadkowych przechodniów oraz grupa uciszających go kobiet):

– Ludzie, chodźcie z  nami! A gdzie jest redaktor Olejnik?

– Panie, siedź pan cicho. Dziś pogrzeb. A oni tylko czekają na takie okazje. Tutaj ich jest pełno. Potem opiszą, ale tak przy tym zmanipulują, że wyjdzie… No, wiadomo, jak wyjdzie. A ludzie we wszystko uwierzą. Wiadomo, że ich czytają ćwierćinteligenci.

Siódma (dwóch mężczyzn w średnim wieku):

– Zobacz, to  chyba jest ten facet z „Misji specjalnej". No wiesz… Pospieszalski.

– Nie, chyba tylko podobny. Pospieszalski jest wyższy.

– (włącza się kobiecy głos) Oczywiście, że to Pospieszalski. Z „Warto rozmawiać", a  nie z „Misji specjalnej". Ale coś ostatnio odpuszcza, pewnie się ich boi. Zaraz go i tak wywalą. Bo teraz telewizja ma być, jak oni to mówią, nie „PiS-owska”, tylko „obiektywna”. Będziemy mieli do wyboru Żakowskiego albo Lisa.

Ósma (starsza pani w berecie):

– Pięknie tu dzisiaj. Sami normalni ludzie przyszli. I jest z kim normalnie porozmawiać. Pewnie lepiej by było, gdyby tamci też przyszli. Zawsze byłaby jakaś dyskusja. Ale ja już się nie łudzę, że coś dobrego z tego wyjdzie. Ich się nie da do niczego przekonać. Mówisz takiemu, że coś białe, a on, że nie, że czarne. I tak dalej.

Polskie multikulti?
Po trzech godzinach dosłownie puchnie mi głowa. Czuję się jak antropolog, który zbyt wiele czasu spędził z badaną przez siebie egzotyczną kulturą.

Opanowałem już ten specyficzny język, pojąłem miejscowe rytuały. Tym mocniej czuję narastające jednocześnie poczucie absurdu.

Czy jeśli któryś z „solidarnych" przypadkiem zaplącze się na  Paradę Równości, będzie odczuwał coś podobnego? Trzeba przyjąć do  wiadomości, że nie ma jednej Polski. Jest ona pęknięta, podzielona na  dwie części. Nierówne. Ta „liberalna", jeśli trzymać się terminologii Jarosława Kaczyńskiego, wyraźnie przeważa i jest żądna dalszej ekspansji. „Solidarna” trwa w oporze, zamknięta w wieży warownej, już bez nadziei na odsiecz. Ale jest zakorzeniona w tradycyjnym systemie wartości, trzyma się mocno, prędko nie zostanie zdobyta. Ani sama się też nie podda.

Obie te tożsamości czerpią siłę z posiadania wroga. Obie, choć nie w taki sam sposób i nie z równą siłą, swego wroga dodatkowo demonizują. Ludzie dzwoniący do „Szkła kontaktowego" w TVN 24 przecież powtarzają od lat swoje litanie językiem nie aż tak odległym od tego, jakim posługiwali się w czwartek żałobnicy w Łodzi.

W dyskusjach po  łódzkiej tragedii premier Tusk trafnie więc zauważył, że nie należy epatować „kiczem pojednania". Dobrze, że prezydent Komorowski uczestniczył w nabożeństwie żałobnym, powstrzymując się zarazem od  zabrania głosu. Miał przed sobą ludzi, których tylko szczególne okoliczności powstrzymywały od wyrażenia swego negatywnego stosunku do  głowy państwa. Cokolwiek prezydent by powiedział, zostałoby przyjęte wbrew jego intencjom. W takich sytuacjach lepiej milczeć.

Obie Polski rozeszły się w ostatnich miesiącach tak bardzo, że na kompromis w żadnej kwestii nie ma już szans. Żadne słowa nie są już w stanie ucywilizować tego konfliktu. Nie będzie więc kompromisu w sprawie uhonorowania ofiar katastrofy smoleńskiej. Naiwnością jest liczyć na pojednanie polityczne po tragedii łódzkiej. Nie porozumiemy się w sprawie obecności krzyża w  przestrzeni publicznej ani co do roli Kościoła w państwie neutralnym światopoglądowo.

Każda z tych kwestii natychmiast uaktywnia podział na  „nas" i na „nich".

Podziały kulturowe i społeczne są oczywiście w  państwie demokratycznym czymś naturalnym. Nierzadko miewają destrukcyjny wpływ na politykę i życie publiczne, wywołując coś na kształt zimnej wojny domowej. Obserwujemy to nawet w krajach tak stabilnych jak Stany Zjednoczone. A jednak tamtejsze pęknięcia nie są aż tak groźne. Dopóki Ameryka konserwatywna uznaje pewien kanon demokratycznych cnót zapisanych w konstytucji za własny fundament równie mocno jak Ameryka liberalna, to sytuacja będzie stabilna.

Tylko czy demokratyczny konsensus jest nad Wisłą równie mocny? Niestety, trudno o pewność.

W kraju homogenicznym narodowościowo w przedziwny sposób wyodrębniły się dwie kultury, które dzielą już nie tylko poglądy na świat i życiowe aspiracje. Rozpadają się ogólne kanony reguł jakoś do tej pory porządkujących życie publiczne. Rodzą się z gruntu odmienne percepcje rzeczywistości społecznej, powstają nowe języki opisu. Stąd już tylko krok do tworzenia autonomicznych systemów wartości.

Czy jest więc szansa choćby na pokojowe współistnienie obu tych kultur? A jeśli tak – to  czego każda z nich musiałaby się wyrzec? I czy elita polityczna jest w  stanie doprowadzić choćby do chwilowego zawieszenia broni?

Multikulturalizm w zachodnich społeczeństwach, rozsadzanych przez społeczności imigranckie, na ogół się nie sprawdza. Ale, kto wie, może jest za to szansa na swoiste „multikulti" w Polsce? Bo gdyby miało się okazać, że „młodego, dobrze sytuowanego, z wielkiego miasta" łączy z  „moherem” tak samo niewiele jak sytego białego paryżanina z Arabem z  przedmieść, to łódzka tragedia jest, niestety, dopiero początkiem.
Okładka tygodnika WPROST: 45/2010
Więcej możesz przeczytać w 45/2010 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 0

Spis treści tygodnika Wprost nr 45/2010 (1448)

  • Zaduszkowo, za duszno 2 lis 2010 Kiedyś, co powtarzano u nas z częstotliwością czyniącą z tego sprany banał, rządziły Polską trumny Piłsudskiego i Dmowskiego. Dziś też rządzą Polską trumny. Czyje? Czyjekolwiek. 4
  • Na skróty 2 lis 2010 Hazardowa do lamusa Sejm zakończył pracę hazardowej komisji śledczej. Dziesięć miesięcy obrad i 812 stron raportu nie wniosło wiele do wiedzy o aferze, która miała zachwiać rządem Donalda Tuska w stopniu, w jakim afera Rywina... 7
  • Szydło wyszło z worka 2 lis 2010 Bronisław Komorowski postanowił błysnąć przy okazji koncertu laureatów Konkursu Chopinowskiego. Cytując Roberta Schumanna, prezydent stwierdził, że utwory Chopina to „armaty ukryte w krzakach". Schumann mówił wprawdzie o... 9
  • Zdejmując kominiarę 2 lis 2010 Zdejmując kominiarę Parafrazując znanego internetowego polskiego rapera, Weronika Marczuk w nowej „Vivie!" całkowicie zdejmuje kominiarę. Wiemy już wszystko – jak wrobił ją agent Tomek, jak to było z tymi striptizami na... 10
  • Zapis śmierci 2 lis 2010 Asia, Asia. W tle słychać było trzaski, a właściwie to głos mojego męża był w tle. Słychać było głos tłumu, krzyk ludzi. Nagranie trwało 2-3 sekundy. Trzaski były krótkie, ostre dźwięki. Tak jakby łamał się wafel lub plastik. Oto wybrane informacje z 57 tomów akt śledztwa... 14
  • Inny świat 2 lis 2010 „Gazeta polska” i „Nasz dziennik” od kwietnia zajmują się niemal wyłącznie katastrofą smoleńską. To, co piszą, może wskazywać na trwałą utratę kontaktu z rzeczywistością. Ale mimo wszystko to fascynujące – co piszą i po co piszą. 26
  • Odkleić gębę 2 lis 2010 PiS oczekuje, że światło ma być dla nas zielone. A jak nie jest zielone, to tym gorzej dla światła – mówi posłanka PiS Joanna Kluzik-Rostkowska. 30
  • Solidarni 2010 2 lis 2010 Idziemy w kondukcie pogrzebowym. Wokół wyłącznie „solidarni”. Tysiąc albo i więcej, z flagami, transparentami, plakietkami PiS. Suną środkiem ulicy, a „liberalna” Łódź przygląda im się z odległości chodnika. Przepraszam pana. Kręcimy dokument... 35
  • Najsztub pyta: Gdy gada dziad do gada 2 lis 2010 Po Polsce chodzą trzy rodzaje Polaków, a ci, którym reszta się nie podoba, mogliby resztę przykryć czapkami. Jacek Santorski mówi, czy zabójstwo w Łodzi może spowodować, że zdejmą czapki z wieszaków. 39
  • Śpiewać każdy może? 2 lis 2010 Znacząca część posłów jest przekonana, że poza katolicyzmem nie ma etyki. Otóż jest. 43
  • Lepiej nie będzie 2 lis 2010 Nie ma innego wyjścia, niż czekać do następnych wyborów i liczyć na to, że opozycja powoli sama siebie wykończy. 44
  • Łykanie pryncypała 2 lis 2010 BOR-owcy dzielą polityków na dwie kategorie – buców i tych, których można połknąć, czyli oswoić. Połknąć dają się prawie wszyscy. 46
  • Rysiek milioner 2 lis 2010 Całe Wydminy zastanawiają się, gdzie jest Rysiek milioner. Przepadł z rodziną w jedną noc. Ale w sumie nic dziwnego, przecież – jak miejscowi sami przyznają – z taką fortuną życia w Wydminach by nie miał. 50
  • Mam piękne życie 2 lis 2010 Najmłodszy zdobywca biegunów w wolnych chwilach pisze miłosne listy na papierze toaletowym i robi galaretkę w wannie. Ale nie jest już małym Jasiem z soplami wiszącymi u nosa. Jan Mela właśnie wrócił z kolejnej wyprawy, wydał książkę i jest pochłonięty pracą we własnej fundacji. 52
  • Dwie twarze JFK 2 lis 2010 Biały Com Johna F. Kennedy’ego, wybranego na prezydenta dokładnie 50 lat temu, nazywano camelotem – jak baśniowy zamek króla artura.Ameryka była piękna i młoda. Wszyscy mieli żyć długo i szczęśliwie. Sielankę przerwało brutalne morderstwo. 55
  • Program poważnie rozrywkowy 2 lis 2010 Tylko on może sobie pozwolić, żeby w telewizyjnym wywiadzie zwrócić się do prezydenta USA „dude" – koleś. Jednak Barack Obama nie obraża się na Jona Stewarta. Rozumie tę konwencję – program poważny, ale na luzie,... 58
  • Król przecieków 2 lis 2010 Są tacy, którzy nazywają go jedną z najbardziej intrygujących osób na świecie i „internetowym bojownikiem o wolność". Inni uważają za niebezpiecznego wichrzyciela, zagrażającego życiu tysięcy osób, w tym amerykańskich... 60
  • Więzień Kremla 2 lis 2010 W kolonii karnej spędził już siedem lat. Teraz grozi mu kolejny wyrok, wiele wskazuje na to, że zostanie w więzieniu do 2017 r. Michaił Chodorkowski – kiedyś najbogatszy człowiek w Rosji, dziś – najbardziej znany więzień. 62
  • Lepiej już było 2 lis 2010 Francuski parlament ostatecznie podniósł wiek emerytalny z 60 do 62 lat. – Sarkozy chce, żebyśmy zdechli w robocie! – skandują manifestujący związkowcy. Coraz ciszej, bo przegrali. 64
  • Terapia doktora Jana 2 lis 2010 Najbogatszy Polak, numer jeden z ostatniego rankingu tygodnika „Wprost”, Jan Kulczyk wraca do wielkiej gry. I do tego, co przyniosło mu najwięcej pieniędzy i wrogów – wielkich transakcji z rządem. 66
  • Pożyczyć za wszelką cenę 2 lis 2010 Zadłużonym lekkoduchom, studentom czy emerytom banki nie dają pożyczek. Daje Provident. Przyparty do muru desperat to dla tej firmy wymarzony klient, bo zgadza się na lichwiarskie odsetki. 70
  • Gadżet muzealny 2 lis 2010 Przez lata królował na rynku niepodzielnie, ale w końcu zdetronizował go ipod. Po trzech dekadach firma Sony właśnie postanowiła zakończyć produkcję walkmanów w Japonii. Ikona popkultury mówi: sayonara. 72
  • Gwiazda w szponach życia 2 lis 2010 Gdy Krystyna Janda postawiła wszystko na jedną kartę i otworzyła pierwszy w kraju prywatny teatr dramatyczny, niemal wszyscy stukali się w czoło. Wróżono jej rychłe bankructwo. Tymczasem Teatr Polonia obchodzi właśnie piąte urodziny. A sama Janda przeżywa artystyczny rozkwit. 74
  • Blues Brothers 2 lis 2010 Wiele razy chciałem zabić Micka Jaggera – przyznaje w wydanej właśnie autobiografii Keith Richards. Co go powstrzymało? 79
  • Amant z misją 2 lis 2010 Hollywoodzki gwiazdor, polityczny aktywista, ambitny filmowiec. To wszystkie wcielenia George’a Clooneya. Właśnie pojawia się u nas w nowym filmie „Amerykanin”. 82
  • Niepotrzebność człowieka 2 lis 2010 Zapasy polskich polityków odbywają się w oderwaniu od codzienności milionów ludzi. 86
  • Karuzela z walutami 2 lis 2010 Dom Maklerski Ostatnie lata na rynku złotego nie należały do stabilnych. Globalny kryzys zakończył wyjazdy na zakupy do USA i w krótkim czasie sprawił, że słabością złotego, dotykającą m.in. zadłużone we frankach gospodarstwa... 88
  • Dolar, juan i ożywienie 2 lis 2010 Analiza opracowana przez Economist Intelligence Unit 88
  • Tanie chińskie hamburgery 2 lis 2010 Tanie chińskie hamburgery Analiza opracowana przez „The Economist" Chiński juan należy do walut o najbardziej zaniżonej wartości, jeśli za kryterium oceny brać indeks Big Maca, prosty wskaźnik informujący o... 92
  • Chińska góra dolarów 2 lis 2010 Analiza opracowana przez ośrodek Economist Intelligence Unit 94
  • Między jagnięciną a baraniną 2 lis 2010 Ktoś, kto nigdy nie próbował baraniny, powinien zacząć od jej łagodniejszej wersji i zdecydować się na mięso jagnięce. 96
  • Pies Cywil na tropie Frazesa i Hipokrytesa 2 lis 2010 Opis: Widzimy trzy postacie zanurzone w porannej mgle. Dwóch mężczyzn i jednego psa. Sierżant Walczak (zerkając na porucznika Zubka):" W naszej ojczyźnie pojawili się dwaj bardzo groźni, międzynarodowi przestępcy. Ich pseudonimy to... 97
  • Mój szałek. To znaczy Palikota 2 lis 2010 Na stanowisku dyrektora Muzeum Narodowego w Warszawie doszło w końcu do zmiany. Szkoda! Bo przecież jest zupełnie jasne, że najlepszym kandydatem na następcę Piotra Piotrowskiego byłby Janusz Palikot. 97
  • Wyprawa 2 lis 2010 To miała być wyjątkowa wyprawa. Podróż, która zadziwi świat. Wspinaczka, która nie może się równać z żadnym znanym do tej pory osiągnięciem sportowym. 98

ZKDP - Nakład kontrolowany