Amant z misją

Amant z misją

Hollywoodzki gwiazdor, polityczny aktywista, ambitny filmowiec. To wszystkie wcielenia George’a Clooneya. Właśnie pojawia się u nas w nowym filmie „Amerykanin”.
Zapewne mało kto z widzów oglądających George’a Clooneya w roli pediatry Douga Rossa w telewizyjnym serialu „Ostry dyżur" w połowie lat 90. przypuszczał, że ten przystojniak o zniewalającym uśmiechu nie tylko z  łatwością zawojuje Hollywood, ale stanie się także wpływową postacią amerykańskiego kina niezależnego. I jeszcze weźmie na siebie rolę dyżurnego komentatora spraw politycznych i społecznych Ameryki. Tymczasem Clooney, który sukces osiągnął jako 30-latek (dziesięć lat grywał mało istotne epizody), od razu zaczął kombinować, jak wykorzystać swoje wpływy. Wybrał drogę jak na hollywoodzkiego gwiazdora niebanalną –  skupił się na polityce i jej mechanizmach. W swoich wypowiedziach nie  oszczędza amerykańskiej administracji, pisze listy do gazet i polityków, działa charytatywnie. – Nie jestem snobem, bardzo lubię rozrywkowe kino – zapewnia w wywiadach. I gra w hollywoodzkich hitach, żeby samemu kręcić ambitne, zaangażowane filmy. O sobie mówi: – Jestem hybrydą. Nieoczekiwanie udało mi się zrobić karierę w obu światach, nieprzystających do siebie.

W filmie Antona Corbijna „Amerykanin", którego scenariusz powstał na podstawie książki Martina Bootha „A Very Private Gentleman", Clooney zagrał zawodowego zabójcę. Zmęczony życiem Jack wydaje się uosobieniem współczesnej Ameryki: rozczarowany, czepiający się najmniejszej szansy na nadzieję, szukający odkupienia. W  tej najmroczniejszej z wszystkich dotychczasowych ról pierwszy amant Hollywood znowu podnosi poprzeczkę.

Wojna, głupcze!
Clooney zaczął swoje polityczno-społeczne zaangażowanie od udziału w  filmie Davida O. Russella „Złoto pustyni" (1999). Przyjęcie roli w  filmie jednoznacznie krytykującym zaangażowanie Ameryki w wojnę w Zatoce Perskiej było pierwszym znakiem, że Clooney ma zdanie na temat czegoś więcej niż to, jakie garnitury są aktualnie najmodniejsze.

Trzy lata później aktor po raz pierwszy stanął za kamerą. „Niebezpieczny umysł" –  fikcyjna biografia telewizyjnego prezentera Chucka Barrisa, który jednocześnie był płatnym mordercą CIA – zaskoczyła dojrzałością i  potwierdziła, że bohater plotkarskich pism wcale nie żartuje.

Kiedy w  2003 r. amerykańskie bomby zaczęły spadać na Bagdad, aktor w publicznym wystąpieniu pytał: – Może warto zadać najpierw parę pytań, zanim wyślemy 150 tys. naszych chłopaków pod ostrzał? I nie czekając na odpowiedzi, mówił, co myśli o udziale Ameryki w wojnie: – Dzisiaj nie da się pokonać wroga na wojnie. Można najwyżej wygenerować kolejne pokolenia żądne zemsty. Nasi przeciwnicy będą wysadzać samochody pułapki i będą dokonywać samobójczych ataków. Bo nie mają innego sposobu, by się z nami zmierzyć. Pewnie Donald Rumsfeld sądzi, że idzie na tę wojnę po  zwycięstwo. Jednak dzisiaj coś takiego nie istnieje.

Kiedy Amerykanie zdali sobie sprawę, że ich ulubiony amant okupujący pierwsze miejsca rankingów na najprzystojniejszych, najpiękniejszych, najlepiej ubranych i najbardziej pożądanych nie zamierza pozostać jedynie gościem z  czerwonego dywanu, poczuli się nieco zbici z tropu. Jak to? Facet z  takim uśmiechem mówi o wojnie, polityce, ropie naftowej czy sytuacji w  Darfurze? Czy to żart? Gazety rozpisywały się o jego publicznych wystąpieniach na zmianę z zachwytem i z przekąsem. „Pan seksowny spoważniał" – pisał „The Sunday Times".

Clooney niewiele sobie z tego robił. I w 2005 r. zrealizował najpierw „Good Night and Good Luck" –  historię dziennikarza CBS Edwarda Murrowa, który w latach 50. w dusznej atmosferze podejrzeń i donosów otwarcie przeciwstawił się senatorowi McCarthy’emu. Zaraz potem Clooney zagrał w „Syrianie" – świetnie zrealizowanym filmie Stephena Gaghana przesyconym aluzjami do  narastającego w Ameryce lęku przed terroryzmem. Krytycy wstrzymali oddech. Za drugoplanową rolę w „Syrianie” dostał Oscara. „Good Night and Good Luck” potwierdził, że jest świetnym reżyserem. I w końcu wszyscy przyjęli do wiadomości, że z uroczym Clooneyem rozmawia się na poważne tematy, a nie tylko o tym, z kim spędził poprzedni wieczór. – Polubiłem wreszcie konferencje prasowe –  stwierdził aktor i z zaangażowaniem zaczął na nich opowiadać o swoich poglądach politycznych.

Hollywood, panowie i panie
Oczywiście, George Clooney nie byłby sobą, gdyby skupił się tylko na  naprawianu świata. Zapewne bawi go własny nieoczywisty wizerunek. A poza tym gdzieś musi zarabiać na swoje filmowe fanaberie. Wprawdzie podczas realizacji własnych filmów ogranicza swoje honoraria do minimum: za  występ w „Good Night and Good Luck" oraz scenariusz i reżyserię zapłacił sobie symbolicznego jednego dolara, a za rolę w „Syrianie" – 350 tys. dol., niewiele w porównaniu z jego gwiazdorskimi stawkami rzędu 15 mln dol. Jednak filmy, które realizuje, nie przynoszą wielkich zysków. Najwyżej, tak jak „Syriana”, zarabiają tyle, żeby pokryć koszty produkcji.

Przypuszczalnie był to jeden z powodów, dla których firma producencka Section Eight, którą w 2001 r. założył razem z reżyserem Stevenem Soderberghiem, przestała istnieć. Zrealizowali razem 25 filmów, z których największymi sukcesami kasowymi były: „Ocean’s Eleven: Ryzykowna gra" (2001), „Ocean’s Twelve: Dogrywka" (2004) i „Ocean’s Thirteen” (2007) wyreżyserowane przez Soderbergha. Razem zarobiły 426 mln dol. Soderbergh likwidację Section Eight tłumaczył tym, że zamierza porzucić produkcję i skupić się na reżyserii. Clooney przeciwnie –  natychmiast założył nową firmę Smokehouse, wspólnie z reżyserem Grandem Heslovem. W zeszłym roku wyprodukowali razem film ośmieszający eksperymenty w amerykańskiej armii – „Człowiek, który gapił się na  kozy”. Clooney zagrał, Heslov wyreżyserował. Teraz firma Smokehouse sfinansowała produkcję „Amerykanina”.

Gwiazdor z pozycją i dochodami Clooneya może sobie pozwolić na  inwestowanie w takie kino, w jakie chce. A Hollywood uwielbia go za to, że przyciąga do kin widownię, i za to, jakim jest aktorem. Nieprzypadkowo za ostatnie role – w „Michaelu Claytonie" i „W chmurach" był nominowany do Oscara. Niektórzy reżyserzy wręcz nie mogą się z nim rozstać. Bracia Coen zaangażowali go do trzech swoich filmów: „Bracie, gdzie jesteś”, „Okrucieństwo nie do przyjęcia” i „Tajne przez poufne”. –  Uwielbiamy z nim pracować. Nikt tak jak on nie nadaje się do roli idiotów. No, może jeszcze Brad Pitt – komentowali w jednym z wywiadów.

Clooneya kochają także kolorowe pisma. On zaś pozwala się fotografować (pojawił się na okładce pierwszego numeru „Men’s Vogue" w 2005 r.) oraz  cierpliwie odpowiada na pytania dziennikarzy. Z jednym wyjątkiem – nigdy nie mówi o swoim życiu prywatnym. Wszystkie próby wyciągnięcia od niego zwierzeń obraca w żart. Ucieczką przed nadmiernym zainteresowaniem mediów była też decyzja o kupnie domu w niewielkim włoskim miasteczku nad jeziorem Como. Elegancka aura tajemniczości, która otacza jego osobiste życie, to jeden z powodów, dla których w mediach często nazywany jest „ostatnim prawdziwym hollywoodzkim gwiazdorem".

Popularność Clooneya w Stanach Zjednoczonych i zdecydowane opinie sprawiają, że wielokrotnie dywagowano o jego karierze w polityce. Media sugerowały, że miałby stuprocentowe szanse w wyborach do Kongresu, a  nawet w wyborach prezydenckich. Ale Clooney na razie nie zamierza iść drogą Arnolda Schwarzeneggera. Mimo że nie ukrywa swoich liberalnych poglądów, nie chce oficjalnie popierać żadnego z kandydatów. Odmówił poparcia Johnowi Kerry’emu podczas kampanii prezydenckiej, odmówił własnemu ojcu, znanemu telewizyjnemu prezenterowi, który ubiegał się o  miejsce w Kongresie. Ostatecznie pomógł mu zdobyć pieniądze na kampanię, ale Nick Clooney przepadł w wyborach.

Wydaje się, że aktorowi najbardziej odpowiada rola komentatora. Kilka dni temu opublikował w  „The Washington Post" list, w którym ostrzega przed zaostrzeniem sytuacji w Darfurze i przygotowuje się do realizacji kolejnego filmu. Tym razem będzie to adaptacja sztuki Beau Willimona „Farragut North". Bohaterem „The Ides of March” (Idy Marcowe) będzie młody idealista (w tej roli Ryan Gosling) pracujący w sztabie wyborczym kandydata Demokratów na prezydenta, który zderzy się z bezwzględnością polityki. Cały Clooney.

Anita Zuchora, miesięcznik „Film"

Okładka tygodnika WPROST: 45/2010
Więcej możesz przeczytać w 45/2010 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 0

Spis treści tygodnika Wprost nr 45/2010 (1448)

  • Zaduszkowo, za duszno 2 lis 2010 Kiedyś, co powtarzano u nas z częstotliwością czyniącą z tego sprany banał, rządziły Polską trumny Piłsudskiego i Dmowskiego. Dziś też rządzą Polską trumny. Czyje? Czyjekolwiek. 4
  • Na skróty 2 lis 2010 Hazardowa do lamusa Sejm zakończył pracę hazardowej komisji śledczej. Dziesięć miesięcy obrad i 812 stron raportu nie wniosło wiele do wiedzy o aferze, która miała zachwiać rządem Donalda Tuska w stopniu, w jakim afera Rywina... 7
  • Szydło wyszło z worka 2 lis 2010 Bronisław Komorowski postanowił błysnąć przy okazji koncertu laureatów Konkursu Chopinowskiego. Cytując Roberta Schumanna, prezydent stwierdził, że utwory Chopina to „armaty ukryte w krzakach". Schumann mówił wprawdzie o... 9
  • Zdejmując kominiarę 2 lis 2010 Zdejmując kominiarę Parafrazując znanego internetowego polskiego rapera, Weronika Marczuk w nowej „Vivie!" całkowicie zdejmuje kominiarę. Wiemy już wszystko – jak wrobił ją agent Tomek, jak to było z tymi striptizami na... 10
  • Zapis śmierci 2 lis 2010 Asia, Asia. W tle słychać było trzaski, a właściwie to głos mojego męża był w tle. Słychać było głos tłumu, krzyk ludzi. Nagranie trwało 2-3 sekundy. Trzaski były krótkie, ostre dźwięki. Tak jakby łamał się wafel lub plastik. Oto wybrane informacje z 57 tomów akt śledztwa... 14
  • Inny świat 2 lis 2010 „Gazeta polska” i „Nasz dziennik” od kwietnia zajmują się niemal wyłącznie katastrofą smoleńską. To, co piszą, może wskazywać na trwałą utratę kontaktu z rzeczywistością. Ale mimo wszystko to fascynujące – co piszą i po co piszą. 26
  • Odkleić gębę 2 lis 2010 PiS oczekuje, że światło ma być dla nas zielone. A jak nie jest zielone, to tym gorzej dla światła – mówi posłanka PiS Joanna Kluzik-Rostkowska. 30
  • Solidarni 2010 2 lis 2010 Idziemy w kondukcie pogrzebowym. Wokół wyłącznie „solidarni”. Tysiąc albo i więcej, z flagami, transparentami, plakietkami PiS. Suną środkiem ulicy, a „liberalna” Łódź przygląda im się z odległości chodnika. Przepraszam pana. Kręcimy dokument... 35
  • Najsztub pyta: Gdy gada dziad do gada 2 lis 2010 Po Polsce chodzą trzy rodzaje Polaków, a ci, którym reszta się nie podoba, mogliby resztę przykryć czapkami. Jacek Santorski mówi, czy zabójstwo w Łodzi może spowodować, że zdejmą czapki z wieszaków. 39
  • Śpiewać każdy może? 2 lis 2010 Znacząca część posłów jest przekonana, że poza katolicyzmem nie ma etyki. Otóż jest. 43
  • Lepiej nie będzie 2 lis 2010 Nie ma innego wyjścia, niż czekać do następnych wyborów i liczyć na to, że opozycja powoli sama siebie wykończy. 44
  • Łykanie pryncypała 2 lis 2010 BOR-owcy dzielą polityków na dwie kategorie – buców i tych, których można połknąć, czyli oswoić. Połknąć dają się prawie wszyscy. 46
  • Rysiek milioner 2 lis 2010 Całe Wydminy zastanawiają się, gdzie jest Rysiek milioner. Przepadł z rodziną w jedną noc. Ale w sumie nic dziwnego, przecież – jak miejscowi sami przyznają – z taką fortuną życia w Wydminach by nie miał. 50
  • Mam piękne życie 2 lis 2010 Najmłodszy zdobywca biegunów w wolnych chwilach pisze miłosne listy na papierze toaletowym i robi galaretkę w wannie. Ale nie jest już małym Jasiem z soplami wiszącymi u nosa. Jan Mela właśnie wrócił z kolejnej wyprawy, wydał książkę i jest pochłonięty pracą we własnej fundacji. 52
  • Dwie twarze JFK 2 lis 2010 Biały Com Johna F. Kennedy’ego, wybranego na prezydenta dokładnie 50 lat temu, nazywano camelotem – jak baśniowy zamek króla artura.Ameryka była piękna i młoda. Wszyscy mieli żyć długo i szczęśliwie. Sielankę przerwało brutalne morderstwo. 55
  • Program poważnie rozrywkowy 2 lis 2010 Tylko on może sobie pozwolić, żeby w telewizyjnym wywiadzie zwrócić się do prezydenta USA „dude" – koleś. Jednak Barack Obama nie obraża się na Jona Stewarta. Rozumie tę konwencję – program poważny, ale na luzie,... 58
  • Król przecieków 2 lis 2010 Są tacy, którzy nazywają go jedną z najbardziej intrygujących osób na świecie i „internetowym bojownikiem o wolność". Inni uważają za niebezpiecznego wichrzyciela, zagrażającego życiu tysięcy osób, w tym amerykańskich... 60
  • Więzień Kremla 2 lis 2010 W kolonii karnej spędził już siedem lat. Teraz grozi mu kolejny wyrok, wiele wskazuje na to, że zostanie w więzieniu do 2017 r. Michaił Chodorkowski – kiedyś najbogatszy człowiek w Rosji, dziś – najbardziej znany więzień. 62
  • Lepiej już było 2 lis 2010 Francuski parlament ostatecznie podniósł wiek emerytalny z 60 do 62 lat. – Sarkozy chce, żebyśmy zdechli w robocie! – skandują manifestujący związkowcy. Coraz ciszej, bo przegrali. 64
  • Terapia doktora Jana 2 lis 2010 Najbogatszy Polak, numer jeden z ostatniego rankingu tygodnika „Wprost”, Jan Kulczyk wraca do wielkiej gry. I do tego, co przyniosło mu najwięcej pieniędzy i wrogów – wielkich transakcji z rządem. 66
  • Pożyczyć za wszelką cenę 2 lis 2010 Zadłużonym lekkoduchom, studentom czy emerytom banki nie dają pożyczek. Daje Provident. Przyparty do muru desperat to dla tej firmy wymarzony klient, bo zgadza się na lichwiarskie odsetki. 70
  • Gadżet muzealny 2 lis 2010 Przez lata królował na rynku niepodzielnie, ale w końcu zdetronizował go ipod. Po trzech dekadach firma Sony właśnie postanowiła zakończyć produkcję walkmanów w Japonii. Ikona popkultury mówi: sayonara. 72
  • Gwiazda w szponach życia 2 lis 2010 Gdy Krystyna Janda postawiła wszystko na jedną kartę i otworzyła pierwszy w kraju prywatny teatr dramatyczny, niemal wszyscy stukali się w czoło. Wróżono jej rychłe bankructwo. Tymczasem Teatr Polonia obchodzi właśnie piąte urodziny. A sama Janda przeżywa artystyczny rozkwit. 74
  • Blues Brothers 2 lis 2010 Wiele razy chciałem zabić Micka Jaggera – przyznaje w wydanej właśnie autobiografii Keith Richards. Co go powstrzymało? 79
  • Amant z misją 2 lis 2010 Hollywoodzki gwiazdor, polityczny aktywista, ambitny filmowiec. To wszystkie wcielenia George’a Clooneya. Właśnie pojawia się u nas w nowym filmie „Amerykanin”. 82
  • Niepotrzebność człowieka 2 lis 2010 Zapasy polskich polityków odbywają się w oderwaniu od codzienności milionów ludzi. 86
  • Karuzela z walutami 2 lis 2010 Dom Maklerski Ostatnie lata na rynku złotego nie należały do stabilnych. Globalny kryzys zakończył wyjazdy na zakupy do USA i w krótkim czasie sprawił, że słabością złotego, dotykającą m.in. zadłużone we frankach gospodarstwa... 88
  • Dolar, juan i ożywienie 2 lis 2010 Analiza opracowana przez Economist Intelligence Unit 88
  • Tanie chińskie hamburgery 2 lis 2010 Tanie chińskie hamburgery Analiza opracowana przez „The Economist" Chiński juan należy do walut o najbardziej zaniżonej wartości, jeśli za kryterium oceny brać indeks Big Maca, prosty wskaźnik informujący o... 92
  • Chińska góra dolarów 2 lis 2010 Analiza opracowana przez ośrodek Economist Intelligence Unit 94
  • Między jagnięciną a baraniną 2 lis 2010 Ktoś, kto nigdy nie próbował baraniny, powinien zacząć od jej łagodniejszej wersji i zdecydować się na mięso jagnięce. 96
  • Pies Cywil na tropie Frazesa i Hipokrytesa 2 lis 2010 Opis: Widzimy trzy postacie zanurzone w porannej mgle. Dwóch mężczyzn i jednego psa. Sierżant Walczak (zerkając na porucznika Zubka):" W naszej ojczyźnie pojawili się dwaj bardzo groźni, międzynarodowi przestępcy. Ich pseudonimy to... 97
  • Mój szałek. To znaczy Palikota 2 lis 2010 Na stanowisku dyrektora Muzeum Narodowego w Warszawie doszło w końcu do zmiany. Szkoda! Bo przecież jest zupełnie jasne, że najlepszym kandydatem na następcę Piotra Piotrowskiego byłby Janusz Palikot. 97
  • Wyprawa 2 lis 2010 To miała być wyjątkowa wyprawa. Podróż, która zadziwi świat. Wspinaczka, która nie może się równać z żadnym znanym do tej pory osiągnięciem sportowym. 98

ZKDP - Nakład kontrolowany