Łykanie pryncypała

Łykanie pryncypała

BOR-owcy dzielą polityków na dwie kategorie – buców i tych, których można połknąć, czyli oswoić. Połknąć dają się prawie wszyscy.
Lista Ryszarda C. była długa: Zbigniew Ziobro, Leszek Miller, Jacek Kurski, Grzegorz Napieralski, Jarosław Kaczyński, Stefan Niesiołowski i  inni. W sumie dwadzieścia osób. Kilka dni po ataku Ryszarda C. na biuro poselskie w Łodzi, w którym C. zabił jedną osobę, a drugą ranił, Biuro Ochrony Rządu przydzieliło ludziom „z listy Ryszarda C." ochronę.

Dla wielu z nich to pierwszy raz, gdy o ich bezpieczeństwo dba BOR. A BOR-owiec w życiu polityka oznacza mnóstwo zamieszania.
Kilka dni po  ataku Ryszarda C. Siedziba TVN, program „Fakty po Faktach" z udziałem Zbigniewa Ziobry. Na zapleczu studia na europosła PiS czeka jego funkcjonariusz BOR. Nagle oficer orientuje się, że polityk zniknął ze  studia. – Jak to wyszedł?! – dopytuje. Robi się nerwowo. A jeśli nie  wyszedł, tylko został uprowadzony? Po chwili obaj znajdują się przed budynkiem stacji – europoseł zapomniał o bor-owcu. – Na początku nie  jest łatwo się przyzwyczaić – tłumaczy Ziobro.

Dziobaki wygrywają casting
Sami BOR-owcy dzielą polityków na dwie kategorie – buców i tych, których można połknąć, czyli oswoić. Połknąć dają się prawie wszyscy. Od buców nie sposób uciec. Prośba o przeniesienie oznacza dla przełożonych w BOR brak profesjonalizmu.

Po zabójstwie w łódzkim biurze PiS w BOR zaczęło brakować ludzi do obstawienia zainteresowanych. Biuro jedzie na kadrowej rezerwie, a funkcjonariusze wypracowują hurtowo nadgodziny. Wprawdzie w  Biurze pracuje ok. 2 tys. ludzi, lecz bezpośrednią ochroną polityków zajmuje się tylko część funkcjonariuszy.

Reguły rządzące BOR są jasne. „Dziobaki" (początkujący), marzą o tym, by „wygrać w castingu” (wywalczyć pracę w ochronie polityków). Jak już zaczną, „połykają pryncypała” (znajdują wspólny język z ochranianym politykiem). Każdy z  nowych w BOR ma przed sobą od pięciu do ośmiu lat „dziobania”. Pierwszym etapem jest dwu-czteroletnia służba przygotowawcza. Każdy zaczyna od  stania „na winklu”, służby wartowniczej przy obiektach chronionych przez BOR. Końcowy egzamin zdają w warunkach wojennych, w Wydziale Specjalnego Zabezpieczenia, który operuje m.in. w Iraku i Afganistanie.Ten, kto się sprawdzi, ma szansę na pracę u boku polityków. Będzie jednak stąpał po  kruchym lodzie. Jeśli nie uda mu się „połknąć” ochranianego albo popełni błąd, wyląduje z powrotem „na winklu”.

Co pomaga w „połknięciu" polityka? Otwarte usposobienie? Częściej wiedza, którą zdobywają bor-owcy. Poznają przyzwyczajenia polityka, wiedzą, z kim się spotyka i  kto w jego otoczeniu ma najsilniejszą pozycję. Sami muszą dbać o  reputację podopiecznego, kiedy na bankiecie alkohol uderzy mu do głowy. – Gdy funkcjonariusze widzą, że może dojść do kompromitacji, skłaniają polityka, żeby wyszedł, i wiozą go do domu – mówi gen. Mirosław Gawor, były szef Biura.

– Jeden z byłych wicemarszałków Sejmu upił się w swoim gabinecie do nieprzytomności i był wynoszony przez oficerów BOR. Podobnych przypadków jest w roku kilkanaście. Czy tacy politycy mogą nie  dać się „połknąć" borowikom? – pyta retorycznie były szef ochrony jednego z polityków.

Zdać klamkę, umyć paskudę
Każdy dzień bor-owca chroniącego polityka zaczyna się podobnie. I z  reguły minimum godzinę wcześniej niż dzień ochranianego.

– Pobudka wczesnym rankiem. Garnitur i koszulę prasuję dzień wcześniej na wypadek, gdyby nie było prądu. Jadę do firmy. Pobieram broń, radio i przeglądam grafik. W samochód i pod dom ochranianego. Potem – zgodnie z rozkładem dnia – opowiada oficer BOR.

Gorzej, gdy rozkład dnia nie jest wcześniej znany. Zdarza się, że polityk, wsiadając do samochodu, nie chce zdradzić celu podróży. Opowiada funkcjonariusz BOR: – „Będę instruował po drodze" – usłyszeliśmy. OK. Jedziemy, a on: „W lewo. W prawo! Dlaczego stoimy!? Jednokierunkowa? No dobrze, jedziemy do restauracji takiej i takiej”. I  nie można tak było od razu?

Mówi były oficer BOR: – Zdarza się, że jakiś tęgi iloraz z BOR nie sprosta zadaniu i narobi trzody. Na przykład przejmie się tak mocno, że mu szare komórki odmówią. Tak było z  oficerem, który ochraniał marszałka Sejmu. Późnym popołudniem wjechał mu do domu, wystraszył rodzinę hasłem, że on ochrania marszałka i musi sprawdzić zabezpieczenie terenu. Zaglądał mu w jego własnym domu pod  tapczan i za lodówkę. Masakra. Tego się nie robi. Rodzina, bliscy przyjaciele to osoby sprawdzone. Wtedy grzecznie zostajemy na korytarzu albo w samochodzie pod domem. To dobry moment, żeby się pokręcić po  bramie, po klatce, sprawdzić, którędy można się wydostać z mieszkania. Taki czas na bhp.

Większość dnia pracy zajmuje czekanie na polityka pod  drzwiami gabinetu lub przed budynkiem. Każdy funkcjonariusz jest wyposażony w radiostację, słuchawkę w uchu oraz mikrofon. Pogawędka prowadzona za ich pomocą to jedyna forma rozrywki, na jaką mogą sobie bor-owcy pozwolić. Ci, którzy czekają w Kancelarii Premiera lub w Pałacu Prezydenckim, mają do dyspozycji parę pomieszczeń, a nawet siłownię. Jednak nawet oni nie mogą sobie pozwolić na relaks. – Nikt nie gra w  karty, ale możemy pogadać. To czasami jedyny moment, kiedy można coś zjeść. Ale jest ryzyko. Wynika z tego, że politycy często się obrażają. Wychodzi taki wcześniej, niż miał wyjść, ze spotkania, rozgląda się i  pyta: gdzie oficer? – opowiada jeden z bor-owców.

Dzień pracy BOR-owców kończy się rutynowo w „pentagonie", czyli siedzibie BOR. Funkcjonariusze zdają broń i myją samochody. „Viagra”, „karawan” czy „paskuda” – jak są w slangu nazywane poszczególne limuzyny z kolumny premiera – muszą następnego dnia lśnić. Po dniu pracy jest dzień odpoczynku albo dzień poświęcony na szkolenie. Ten rytm zaburzają delegacje, których długość trudno przewidzieć. Rekord to wyjazd czterodniowy, który przedłużył się do trzech tygodni. Wyjazdów przedłużonych o kilka dni nikt nawet nie  liczy, należą do normy. To sprawia, że politycy spędzają ze BOR-swoimi owcami więcej czasu niż z rodziną.

Bor-owiec i psia kupa

– Każdy BOR-owiec stara się „połknąć" ochranianego. Ale stopień fraternizacji zawsze zależy od przyzwolenia polityka – mówi Jerzy Dziewulski, były poseł i szef ochrony Aleksandra Kwaśniewskiego.

Donald Tusk, mimo rozpowszechnionego wizerunku brata łaty, w BOR jest znany jako chłodny i zdystansowany. Nie zgodził się, by funkcjonariusze BOR grali z nim w piłkę.

„Połknąć" nie dał się też Grzegorz Schetyna. –  Długo trzeba było szukać mu ludzi do ochrony. Nikt się nie palił, by z  nim pracować – mówi były oficer Biura.

Ale to wyjątki. Zwykle z  „połknięciem" polityka nie ma problemu. Były prezydent Aleksander Kwaśniewski był dla BOR-owców wyjątkowo przyjazny. – Starałem się wiedzieć, co u nich w domu. Miałem zwyczaj, że pod koniec urlopu w  Juracie robiłem dla moich BOR-owców pizzę. Wciąż utrzymujemy kontakt. Ostatnio byłem na ślubie jednego z nich – mówi „Wprost" Kwaśniewski.

Nie zawsze było różowo. Na początku prezydentury polityk kilka razy wymykał się z Pałacu, by spotykać ze znajomymi na piwie. – Na początku trochę się mocowaliśmy – wspomina Kwaśniewski.

Leszek Miller z pułkownikiem Wiesławem Bijatą, szefem ochrony w czasie, gdy Miller był premierem, przyjaźni się do dziś. – Był moim asystentem politycznym. Radziłem się go w wielu sprawach niezwiązanych z bezpieczeństwem – twierdzi Miller.

Politycy i oficerowie BOR zgodnie mówią: jeśli między ochroną i  ochranianym są tajemnice, to nigdy nie wypłyną one z Biura. – Próbuje się na plotki naciągać bor-owców niezależnie od tego, która opcja polityczna jest przy władzy. Zawsze była taka pokusa – przyznaje jeden z  prominentnych polityków SLD. – 

Nie ma takiej opcji, by oficer BOR opowiedział cokolwiek o osobie, którą ochrania. Widzi się dużo rzeczy. Wszystkie zabierzemy do grobu – opowiada były oficer BOR. – Czy ktoś się wyłamał? Jeden chłopak, on był z Żandarmerii Wojskowej, nie od nas. Przez chwilę, dosłownie kilka dni, był w ochronie Jaruzelskiego. I napisał z tego wydarzenia wspomnienie. Żenada.

BOR-owcy są dyskretni, nawet w sytuacji gdy politycy wykorzystują ich do  „lokajowania", czyli wykonywania zadań niezwiązanych z ochroną. Zdarza się, że podwożą żonę polityka, odbierają dzieci z przedszkola i noszą zakupy.

BOR i psy to wielki, epicki temat. W 2007 r. tabloidy obiegły zdjęcia funkcjonariuszy spacerujących z psem Ludwika Dorna, ówczesnego marszałka Sejmu. Dorn tłumaczył w wywiadzie dla „Wprost", że  oficerowie BOR sami chcieli wyjść na spacer z jego Sabą: – Nudzili się. Mogli sobie z ładnymi dziewczynami pogadać, niewinnie je popodrywać. To  miła chwila rozrywki w życiu funkcjonariusza BOR.

Za czasów Aleksandra Kwaśniewskiego BOR wyprowadzał jego psa do ogrodu przy Pałacu Prezydenckim. Za Lecha Kaczyńskiego również. – Zawsze można na nich liczyć. Jednemu z funkcjonariuszy zawdzięczam uratowanie mojego psa, który wpadł we wnyki założone przez kłusowników niedaleko miejsca, gdzie mieszkam – wzdycha Elżbieta Jakubiak z PiS, której BOR pilnował, gdy była ministrem sportu.

BOR-owcy, którzy potrafią się zbliżyć do polityka i nie brzydzą zakupami czy psią kupą, mogą liczyć na wsparcie. W BOR jest kilku oficerów, którzy awansowali dzięki naciskom „ich" polityków. – To kwestia ambicji. Niektórzy nie mogą się pogodzić, że koledzy mają bor-owca z wyższym stopniem niż ich własny – opowiada jeden z  funkcjonariuszy.


Okładka tygodnika WPROST: 45/2010
Więcej możesz przeczytać w 45/2010 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 0

Spis treści tygodnika Wprost nr 45/2010 (1448)

  • Zaduszkowo, za duszno 2 lis 2010 Kiedyś, co powtarzano u nas z częstotliwością czyniącą z tego sprany banał, rządziły Polską trumny Piłsudskiego i Dmowskiego. Dziś też rządzą Polską trumny. Czyje? Czyjekolwiek. 4
  • Na skróty 2 lis 2010 Hazardowa do lamusa Sejm zakończył pracę hazardowej komisji śledczej. Dziesięć miesięcy obrad i 812 stron raportu nie wniosło wiele do wiedzy o aferze, która miała zachwiać rządem Donalda Tuska w stopniu, w jakim afera Rywina... 7
  • Szydło wyszło z worka 2 lis 2010 Bronisław Komorowski postanowił błysnąć przy okazji koncertu laureatów Konkursu Chopinowskiego. Cytując Roberta Schumanna, prezydent stwierdził, że utwory Chopina to „armaty ukryte w krzakach". Schumann mówił wprawdzie o... 9
  • Zdejmując kominiarę 2 lis 2010 Zdejmując kominiarę Parafrazując znanego internetowego polskiego rapera, Weronika Marczuk w nowej „Vivie!" całkowicie zdejmuje kominiarę. Wiemy już wszystko – jak wrobił ją agent Tomek, jak to było z tymi striptizami na... 10
  • Zapis śmierci 2 lis 2010 Asia, Asia. W tle słychać było trzaski, a właściwie to głos mojego męża był w tle. Słychać było głos tłumu, krzyk ludzi. Nagranie trwało 2-3 sekundy. Trzaski były krótkie, ostre dźwięki. Tak jakby łamał się wafel lub plastik. Oto wybrane informacje z 57 tomów akt śledztwa... 14
  • Inny świat 2 lis 2010 „Gazeta polska” i „Nasz dziennik” od kwietnia zajmują się niemal wyłącznie katastrofą smoleńską. To, co piszą, może wskazywać na trwałą utratę kontaktu z rzeczywistością. Ale mimo wszystko to fascynujące – co piszą i po co piszą. 26
  • Odkleić gębę 2 lis 2010 PiS oczekuje, że światło ma być dla nas zielone. A jak nie jest zielone, to tym gorzej dla światła – mówi posłanka PiS Joanna Kluzik-Rostkowska. 30
  • Solidarni 2010 2 lis 2010 Idziemy w kondukcie pogrzebowym. Wokół wyłącznie „solidarni”. Tysiąc albo i więcej, z flagami, transparentami, plakietkami PiS. Suną środkiem ulicy, a „liberalna” Łódź przygląda im się z odległości chodnika. Przepraszam pana. Kręcimy dokument... 35
  • Najsztub pyta: Gdy gada dziad do gada 2 lis 2010 Po Polsce chodzą trzy rodzaje Polaków, a ci, którym reszta się nie podoba, mogliby resztę przykryć czapkami. Jacek Santorski mówi, czy zabójstwo w Łodzi może spowodować, że zdejmą czapki z wieszaków. 39
  • Śpiewać każdy może? 2 lis 2010 Znacząca część posłów jest przekonana, że poza katolicyzmem nie ma etyki. Otóż jest. 43
  • Lepiej nie będzie 2 lis 2010 Nie ma innego wyjścia, niż czekać do następnych wyborów i liczyć na to, że opozycja powoli sama siebie wykończy. 44
  • Łykanie pryncypała 2 lis 2010 BOR-owcy dzielą polityków na dwie kategorie – buców i tych, których można połknąć, czyli oswoić. Połknąć dają się prawie wszyscy. 46
  • Rysiek milioner 2 lis 2010 Całe Wydminy zastanawiają się, gdzie jest Rysiek milioner. Przepadł z rodziną w jedną noc. Ale w sumie nic dziwnego, przecież – jak miejscowi sami przyznają – z taką fortuną życia w Wydminach by nie miał. 50
  • Mam piękne życie 2 lis 2010 Najmłodszy zdobywca biegunów w wolnych chwilach pisze miłosne listy na papierze toaletowym i robi galaretkę w wannie. Ale nie jest już małym Jasiem z soplami wiszącymi u nosa. Jan Mela właśnie wrócił z kolejnej wyprawy, wydał książkę i jest pochłonięty pracą we własnej fundacji. 52
  • Dwie twarze JFK 2 lis 2010 Biały Com Johna F. Kennedy’ego, wybranego na prezydenta dokładnie 50 lat temu, nazywano camelotem – jak baśniowy zamek króla artura.Ameryka była piękna i młoda. Wszyscy mieli żyć długo i szczęśliwie. Sielankę przerwało brutalne morderstwo. 55
  • Program poważnie rozrywkowy 2 lis 2010 Tylko on może sobie pozwolić, żeby w telewizyjnym wywiadzie zwrócić się do prezydenta USA „dude" – koleś. Jednak Barack Obama nie obraża się na Jona Stewarta. Rozumie tę konwencję – program poważny, ale na luzie,... 58
  • Król przecieków 2 lis 2010 Są tacy, którzy nazywają go jedną z najbardziej intrygujących osób na świecie i „internetowym bojownikiem o wolność". Inni uważają za niebezpiecznego wichrzyciela, zagrażającego życiu tysięcy osób, w tym amerykańskich... 60
  • Więzień Kremla 2 lis 2010 W kolonii karnej spędził już siedem lat. Teraz grozi mu kolejny wyrok, wiele wskazuje na to, że zostanie w więzieniu do 2017 r. Michaił Chodorkowski – kiedyś najbogatszy człowiek w Rosji, dziś – najbardziej znany więzień. 62
  • Lepiej już było 2 lis 2010 Francuski parlament ostatecznie podniósł wiek emerytalny z 60 do 62 lat. – Sarkozy chce, żebyśmy zdechli w robocie! – skandują manifestujący związkowcy. Coraz ciszej, bo przegrali. 64
  • Terapia doktora Jana 2 lis 2010 Najbogatszy Polak, numer jeden z ostatniego rankingu tygodnika „Wprost”, Jan Kulczyk wraca do wielkiej gry. I do tego, co przyniosło mu najwięcej pieniędzy i wrogów – wielkich transakcji z rządem. 66
  • Pożyczyć za wszelką cenę 2 lis 2010 Zadłużonym lekkoduchom, studentom czy emerytom banki nie dają pożyczek. Daje Provident. Przyparty do muru desperat to dla tej firmy wymarzony klient, bo zgadza się na lichwiarskie odsetki. 70
  • Gadżet muzealny 2 lis 2010 Przez lata królował na rynku niepodzielnie, ale w końcu zdetronizował go ipod. Po trzech dekadach firma Sony właśnie postanowiła zakończyć produkcję walkmanów w Japonii. Ikona popkultury mówi: sayonara. 72
  • Gwiazda w szponach życia 2 lis 2010 Gdy Krystyna Janda postawiła wszystko na jedną kartę i otworzyła pierwszy w kraju prywatny teatr dramatyczny, niemal wszyscy stukali się w czoło. Wróżono jej rychłe bankructwo. Tymczasem Teatr Polonia obchodzi właśnie piąte urodziny. A sama Janda przeżywa artystyczny rozkwit. 74
  • Blues Brothers 2 lis 2010 Wiele razy chciałem zabić Micka Jaggera – przyznaje w wydanej właśnie autobiografii Keith Richards. Co go powstrzymało? 79
  • Amant z misją 2 lis 2010 Hollywoodzki gwiazdor, polityczny aktywista, ambitny filmowiec. To wszystkie wcielenia George’a Clooneya. Właśnie pojawia się u nas w nowym filmie „Amerykanin”. 82
  • Niepotrzebność człowieka 2 lis 2010 Zapasy polskich polityków odbywają się w oderwaniu od codzienności milionów ludzi. 86
  • Karuzela z walutami 2 lis 2010 Dom Maklerski Ostatnie lata na rynku złotego nie należały do stabilnych. Globalny kryzys zakończył wyjazdy na zakupy do USA i w krótkim czasie sprawił, że słabością złotego, dotykającą m.in. zadłużone we frankach gospodarstwa... 88
  • Dolar, juan i ożywienie 2 lis 2010 Analiza opracowana przez Economist Intelligence Unit 88
  • Tanie chińskie hamburgery 2 lis 2010 Tanie chińskie hamburgery Analiza opracowana przez „The Economist" Chiński juan należy do walut o najbardziej zaniżonej wartości, jeśli za kryterium oceny brać indeks Big Maca, prosty wskaźnik informujący o... 92
  • Chińska góra dolarów 2 lis 2010 Analiza opracowana przez ośrodek Economist Intelligence Unit 94
  • Między jagnięciną a baraniną 2 lis 2010 Ktoś, kto nigdy nie próbował baraniny, powinien zacząć od jej łagodniejszej wersji i zdecydować się na mięso jagnięce. 96
  • Pies Cywil na tropie Frazesa i Hipokrytesa 2 lis 2010 Opis: Widzimy trzy postacie zanurzone w porannej mgle. Dwóch mężczyzn i jednego psa. Sierżant Walczak (zerkając na porucznika Zubka):" W naszej ojczyźnie pojawili się dwaj bardzo groźni, międzynarodowi przestępcy. Ich pseudonimy to... 97
  • Mój szałek. To znaczy Palikota 2 lis 2010 Na stanowisku dyrektora Muzeum Narodowego w Warszawie doszło w końcu do zmiany. Szkoda! Bo przecież jest zupełnie jasne, że najlepszym kandydatem na następcę Piotra Piotrowskiego byłby Janusz Palikot. 97
  • Wyprawa 2 lis 2010 To miała być wyjątkowa wyprawa. Podróż, która zadziwi świat. Wspinaczka, która nie może się równać z żadnym znanym do tej pory osiągnięciem sportowym. 98

ZKDP - Nakład kontrolowany