Po co nam taki Sejm?

Po co nam taki Sejm?

Poseł – to od dawna już nie brzmi dumnie. Sejm stał się atrapą zdominowaną przez politycznych statystów. Wygląda na to, że niewiele da się z tym zrobić.
Cztery lata temu w Warszawie wyborca PO nie miał problemu, na kogo głosować. Listę Platformy otwierał przecież Donald Tusk. Dostał aż 534 tys. głosów. A cała lista PO niewiele więcej, bo 619 tys. W PiS było zresztą podobnie. Z 317 tys. głosów oddanych na tę partię lider listy Jarosław Kaczyński dostał aż 274 tys. Starli się wielcy liderzy, więc wszystko w porządku. Czyżby? Okręg warszawski jest przecież ogromny i  mandatów do wzięcia jest tu mnóstwo. Na głosach Tuska utuczyła się cała lista PO, weszło do Sejmu aż 12 jej kandydatów. Wśród nich przedsiębiorca Krzysztof Tyszkiewicz, urzędnik Michał Szczerba, satyryk Tadeusz Ross i lekarka Alicja Dąbrowska. Łączy ich to, że zdobyli mniej niż 3 tys. głosów. Na liście PiS minimalnie przekroczył tę granicę Artur Górski, który później zasłynie w Sejmie obroną „cywilizacji białego człowieka".

Średnio na jednego posła przypada jakieś 80 tys. wyborców. Jaki jest mandat „wybrańca narodu", którego wskazały trzy tysiące? W  kraju blisko 40-milionowym?

Polski Sejm w przeważającej większości składa się właśnie z takich „wybrańców". Ich nazwiska nic nie powiedzą nie tylko średnio zainteresowanym polityką, ale nawet profesjonalnym obserwatorom. Ich wkład w życie publiczne jest minimalny.

Wybuchowa mieszanka ’91

Daleką drogę pokonał polski parlamentaryzm. Tegoroczne wybory do Sejmu i  Senatu odbywać się będą po 20 latach od pierwszej w pełni wolnej elekcji.

Rodziła się w bólach. Scena polityczna zapełniła się kieszonkowymi wodzami, często kompletnie pozbawionymi talentów organizacyjnych, pieniędzy i szerokiego poparcia. Skutek był taki, że w  1991 r. posłów wprowadziło do Sejmu aż 29 komitetów, wśród których znalazły się twory tak egzotyczne jak Sojusz Kobiet przeciw Trudnościom Życia.

Sejm I kadencji był jak przedziwna mieszanina – poważni liderzy i  wielkie figury opozycji obok ekscentryków. Z jednej strony Bronisław Geremek, Tadeusz Mazowiecki, Aleksander Kwaśniewski, Wiesław Chrzanowski, bracia Kaczyńscy, Jan Olszewski, Leszek Moczulski, Donald Tusk i Waldemar Pawlak. Z drugiej Janusz Korwin-Mikke, Janusz Rewiński, Kazimierz Świtoń czy Leszek Bubel.

Mieszanka przetrwała 20 miesięcy. Skończyło się obaleniem rządu Hanny Suchockiej i rozwiązaniem parlamentu przez prezydenta Wałęsę.

Nic dziwnego, że dorobek legislacyjny tamtej kadencji nie był imponujący. Udało się przyjąć „małą konstytucję" i nieudaną ustawę o  Narodowych Funduszach Inwestycyjnych. Znacznie większe emocje posłów budziła wtedy lustracja, ustawa antyaborcyjna i projekt o wartościach chrześcijańskich w mediach. A niewiele mniej emocji pierwszy skandal obyczajowy w polskiej polityce z tajemniczą Anastazją Potocką testującą seksualne kompetencje parlamentarzystów.

Jak studenci w akademiku

Marek Borowski (wtedy poseł SLD, dziś SdPl): – Rodziła się demokracja, nowe prawo, nowa Polska. Stopień zainteresowania posłów pracą legislacyjną był nieporównanie wyższy. W komisji budżetowej wszyscy byli zainteresowani finansami, systemem podatkowym. Z wiedzą było gorzej, ale jak ktoś mądry przemawiał, reszta uważnie słuchała.

– Dzisiaj młodzież parlamentarna nie garnie się do pracy w komisjach. Lepiej czepiać się klamek liderów i celebrować siebie – potwierdza Janusz Piechociński (poseł PSL od wielu kadencji).

Borowski: – Wtedy posłowie znali filozofię, poezję, wielką literaturę. W debatach sięgano po cytaty klasyków, bywały one ucztą intelektualną. Dzisiaj? Nuda i banał.

Iwona Śledzińska-Katarasińska (wtedy posłanka Unii Demokratycznej, dziś PO): – Posłowie przyjeżdżali do hotelu sejmowego jak studenci pierwszego roku do akademików. Stale coś szwankowało, ale byłam taka dumna, że jestem posłem! Czułam szacunek ludzi. Tego prestiżu dziś już nie ma.

Radosna prowizorka trwała do końca lat 90. Potem nastąpił czas wchodzenia do UE. Należało dostosować polskie prawo do unijnych standardów: – Jakby kosmici nagle wylądowali. Trzeba było po nowemu myśleć. Nastąpiła wielka profesjonalizacja. Dziś niewiele już w Sejmie indywidualności z wizją. Dominują specjaliści w wąskich dziedzinach – podkreśla posłanka PO.

Kiedyś to na sali sejmowej i w komisjach szukano kompromisów. Dziś rządy są stabilniejsze, więc znaczenie Sejmu stale spada. Stąd oczywiste już dla wszystkich stwierdzenie, że obecny Sejm to maszynka do głosowania rządowych ustaw.

Zapracowana to jednak maszyna.

Na początku kadencji premier Tusk ogłosił, że im mniej ustaw, tym lepiej, bo ich mnożenie tylko pogłębia chaos w państwie. Wyszło jednak na odwrót. Nowych ustaw jest w tej kadencji już blisko 900! Wielka robota. Problem w tym, że pracują nieliczni.

Janusz Piechociński szacuje, że posłów aktywnych, pracujących w komisjach i biorących na siebie obowiązek sprawozdawców projektów, jest nie więcej niż 15-20 proc.

Reszta? Wąskie grono liderów, medialni harcownicy (zazwyczaj mało przydatni w pracy sejmowej) oraz bezkształtna masa dekowników. Nic nie wnoszą, interesuje ich tylko zabezpieczanie własnej pozycji w terenie – bez tego nie dostaną w kolejnych wyborach biorącego miejsca.

Nikt ich nie zna, więc i nie rozlicza. Stabloidyzowane media coraz mniej interesują się pracą nad ustawami, więc nie wiedzą, jak odsiać sejmowe ziarno od plew. Pozostaje statystyka.

Patenty poselskie

Warto się postarać, bo na koniec kadencji dziennikarze oceniają. Z danych statystycznych dostępnych na stronach sejmowych tworzą rankingi wybrańców narodu. Żeby czymś zabłysnąć, trzeba mieć swój patent.

Niektórzy do dziś wspominają pewnego posła, który schodząc z trybuny sejmowej, zawsze klaskał. Po co? Obyczaj nakazuje, że zawsze bije się brawo przemawiającemu koledze klubowemu. Ów poseł nie miał jednak kolegów klubowych, był sejmowym singlem. Bił więc brawo samemu sobie, aby w stenogramie z posiedzenia po jego wystąpieniu pojawiła się adnotacja „oklaski".

Patentem powszechnie dziś stosowanym jest wystąpienie niemieszczące się w czasie (marszałek Sejmu przyznaje limity poszczególnym klubom w zależności od ich wielkości). Przemawiający posłowie przeciągają pustosłowie jak się da, aby marszałek poprosił o zakończenie wypowiedzi. Prośba marszałka zostaje bowiem zaprotokołowana i wedle stenogramu kończący swą myśl poseł zabiera głos jakby od nowa. I statystyka powiększa się nie o jedno, ale o dwa wystąpienia.

Często spotykanym patentem są także interpelacje i oświadczenia. Interpelacja to oficjalne pytanie zadane przez posła ministrowi. Oświadczenie to z kolei wypowiedź na dowolny temat wygłoszona z trybuny bądź złożona na piśmie. Zaprotokołowana, trafia do statystyki.

Jednym z mistrzów tej formy aktywności jest poseł PO Jan Kulas (to jego trzecia kadencja w Sejmie, wcześniej wchodził z list „Solidarności" i AWS). Jego dorobek to 130 interpelacji i drugie tyle oświadczeń.

Jakiej wiedzy domagał się poseł Kulas od rządu? W maju tego roku zapytywał: „jakie funkcje sportowe i społeczne spełniają orliki"? Rząd chwali się orlikami od ponad dwóch lat, ale widać nie dotarło to jeszcze do poselskich uszu. Któryś z urzędników z resortu sportu musi więc napisać posłowi odpowiedź. Rozpytywał też poseł ministra infrastruktury, ile kosztował kilometr autostrady A1. Albo powodowany wstrętem do Google chciał się dowiedzieć, jaki jest wskaźnik pozyskiwania energii ze źródeł odnawialnych.

Prawdziwym żywiołem posła Kulasa są jednak oświadczenia. Zazwyczaj upamiętniające zapomnianych bohaterów historycznych, począwszy od księcia Świętopełka. Najwięcej kpin w macierzystym klubie wzbudziło oświadczenie posła „w sprawie tradycji parlamentaryzmu na ziemi tczewskiej". Czyli krótki rys historyczny zwieńczony apelem: „Jako tczewianie powinniśmy zawsze głosować na mocnych kandydatów z Tczewa".

Jan Kulas jest, jak łatwo się domyślić, posłem ziemi tczewskiej.

Ani jednomandatowe, ani cięcia

Paweł Orłowski ma 35 lat i w roli posła zadebiutował dopiero rok temu. Przypadł mu mandat po pośle PO Arkadiuszu Rybickim, który zginął pod Smoleńskiem.

Orłowski był wtedy wiceprezydentem Sopotu. Przechodząc do Sejmu, musiał zrezygnować z tej pracy. Przez ten rok wyrobił sobie na Wiejskiej opinię posła pracowitego. Przeprowadził kilka całkiem istotnych ustaw, m.in. o bezpieczeństwie na wodzie, imprezach masowych oraz nowelizację Kodeksu postępowania administracyjnego.

– Gdy samorządowiec przychodzi do Sejmu, zazwyczaj się rozczarowuje, bo odczuwa brak wpływu na rzeczywistość. Mnie to ominęło. Gdy przykładam się do powstania dobrej ustawy, satysfakcja jest ogromna – opowiada Orłowski. – Jeśli się ma jakiś cel, nie trzeba być w partyjnym mainstreamie, aby go zrealizować. Na korytarzu sejmowym praca leży. Tyle że nie każdemu chce się po nią schylić.

Według Orłowskiego Sejm wcale nie jest maszynką do głosowania rządowych ustaw. Projekty o dużej randze politycznej przechodzą bez wielkich zmian. Inne bywają jednak wywracane do góry nogami w komisjach. Czasem nawet udaje się przekonać do zmian przedstawicieli rządu.

– Przychodziłem tu naładowany opowieściami znajomych i wizerunkiem Sejmu w mediach. Ale nie jest aż tak źle – podsumowuje Orłowski.

A co zrobić, żeby było dobrze?

Najczęściej proponuje się jako lekarstwo jednomandatowe okręgi wyborcze. Wedle zwolenników mają one odebrać partiom możliwość narzucania wyborcom list wyborczych. A kandydaci zostaną zmuszeni do zabiegania o względy wyborców, a nie partyjnych patronów.

Tylko skąd ta pewność? Wybory do Senatu zawsze odbywały się według ordynacji większościowej (choć w wersji jednomandatowej po raz pierwszy dopiero jesienią tego roku). Czy coś to zmieniło? Wielkie partie zazwyczaj i tak wystawiały funkcjonariuszy. Ci z kolei zazwyczaj łatwo wygrywali z niepartyjnymi kandydatami o szanowanych nazwiskach.

Korzyści z jednomandatowych okręgów byłyby pewnie śladowe, za to negatywne skutki – zwłaszcza drastyczne ograniczenie reprezentacji mniejszościowych grup – wyjątkowo dotkliwe.

To może ograniczyć liczbę posłów? Jaki jest bowiem sens obdarzania przywilejami kilkusetosobowej armii ludzi, których faktyczna rola jest minimalna?

– To bez sensu. Stosunek liczby posłów aktywnych do zbędnej reszty przecież się nie zmieni. Problemy pozostaną – krzywi się Marek Borowski.

Paweł Orłowski: – Problem nie w ilości, ale w jakości. Jeśli jesteś chętny do pracy, klub chętnie zleca ci kolejne zadania. Z czasem jest ich tak dużo, że trudno się ogarnąć. Po zmniejszeniu liczby posłów tych zaangażowanych będzie jeszcze mniej, więc będą mieli jeszcze więcej pracy.

Proste recepty rzadko działają. Zdegradowany ustrojowo Sejm nie wziął się przecież z niczego. Jest produktem nowoczesnej polityki, skupionej na wywołaniu efektu medialnego. Pada pod naporem wymogu skuteczności, który wtłacza partie w struktury wodzowskie, wypłukując indywidualności. Jako miejsce ucierania poglądów parlament przestaje się liczyć, gdyż na dialog jest coraz mniej miejsca, a polityka staje się sztuką manipulacji społecznymi emocjami.

Wątłe światełko w tunelu

– Rusza kampania, grzeją się blogi, twittery, facebooki. Na szkoleniach partyjnych uczy się, jak pozować do tabloidu, a nie jak prowadzić projekt ustawy. Polityka przyspieszyła, a Sejm został w tyle – zauważa Janusz Piechociński.

Piechociński uchodzi za jednego z najlepszych posłów. Prowadzi też blog, w którym trudno znaleźć epitety służące opisaniu przeciwników. Przeważają wpisy o problemach infrastruktury. Trochę polityki też, ale łagodnie. O dziwo, blog ma sporą rzeszę czytelników.

Światełko w tunelu?

Po co Borowski kolejny raz kandyduje do parlamentu, skoro od lat odgrywa rolę statysty?

Odpowiada po namyśle: – Tak sobie myślę, że jak Platforma wygra wybory i po raz pierwszy od 1989 r. będzie można mówić o kontynuacji, to może zrobi się spokojniej? Zaczęte projekty będą kontynuowane i Polacy zobaczą, że polityka to coś konkretnego, a nie same pyskówki. Politycy będą musieli dostosować się do nowych oczekiwań i coś zmieni się na lepsze. Wiem, to brzmi strasznie naiwnie...

Paweł Orłowski na razie walczy o reelekcję. PO doceniła jego roczną pracę w Sejmie i nagrodziła miejscem na liście wyborczej. Co prawda dziesiątym – ale zawsze.

Okładka tygodnika WPROST: 35/2011
Więcej możesz przeczytać w 35/2011 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 2
  • wojtek   IP
    W sejmie i w senacie jest za duzo ludzi, wystarczy polowa, zbyt wiele ludzi zupelnie przypadkowych bez przygotowania. Nie stac nas na tak wysokie koszty polityki.

    Spis treści tygodnika Wprost nr 35/2011 (1490)

    • Z debatami nie ma żartów 28 sie 2011, 12:00 Włączam się do debaty o debatach: proponuję cztery debaty i wyjaśniam, kto z kim oraz jak. 6
    • Na skróty 28 sie 2011, 12:00 Prezydent legalizuje cudzoziemców Bronisław Komorowski podpisał ustawy wprowadzające abolicję dla cudzoziemców nielegalnie przebywających w Polsce. Regulacje tymczasowo zalegalizują pobyt obcokrajowców, którzy przyjechali do nas przed 20... 8
    • Kto zrobi mniejszą krzywdę krajowi 28 sie 2011, 12:00 Ulubiony stały gość pewnego programu telewizyjnego, podwodniak i spadochroniarz jednocześnie, i oczywiście były premier, pan Miller, właśnie w tym programie powiedział prawdę. Nie cytuję dokładnie, bo nie mam zwyczaju nikogo... 12
    • Szpagat na szpilkach 28 sie 2011, 12:00 Mamy piękną, acz smutną rocznicę: 50 lat festiwalu w Sopocie. Gdzie te wszystkie piękne lata, podczas których Rosiewicz latał nad Operą Leśną przebrany za pszczołę, nagrodą publiczności był jacht, Krzyś Antkowiak słodko kwilił o... 14
    • Po co nam taki Sejm? 28 sie 2011, 12:00 Poseł – to od dawna już nie brzmi dumnie. Sejm stał się atrapą zdominowaną przez politycznych statystów. Wygląda na to, że niewiele da się z tym zrobić. 18
    • Posłowie na uwięzi 28 sie 2011, 12:00 – Jeśli posłowie nie zrozumieją, że mają służyć obywatelom, a nie partiom, to trzeba będzie to wszystko rozpieprzyć – mówi Kazimierz Kutz. 22
    • Wycinanki i wynurzenia 28 sie 2011, 12:00 Grzegorz Napieralski walczy w tych wyborach nie tylko o jak najlepszy wynik. Walczy także o życie. Swoje życie na czele SLD. 26
    • Zabawy z bronią 28 sie 2011, 12:00 Bronisław Komorowski chce wrócić do polowania, ale wciąż się boi mediów.– Widzę, jak ojciec się męczy. Myślę, że nie wytrzyma długo – komentuje syn prezydenta Tadeusz. 30
    • Upadki panny „S” 28 sie 2011, 12:00 Związek „Solidarność” stał się męski, religijny, monopartyjny i autorytarny. Z tego upadku ciężko mu się będzie podnieść. 32
    • Poseł nieznany 28 sie 2011, 12:00 Jak mam na kogoś głosować, skoro najczęściej nie wiem, czy kandydat to człowiek rozsądny, idiota, czy ktoś całkowicie pozbawiony kompetencji? 33
    • Kropla potu nad i 28 sie 2011, 12:00 Siłownia, która 15 lat temu była obciachem, dziś jest powszechną przyjemnością. Spotkacie tam Monikę Olejnik. 34
    • Rewolucja w ruchu 28 sie 2011, 12:00 Oblężone fitness cluby. Ulice i ścieżki pełne rowerzystów i biegających. Kolejki chętnych do salonów kosmetycznych. Miliony Polaków przyspieszyły w wyścigu o lepsze, zdrowsze i bardziej atrakcyjne życie. 40
    • Pułapka młodości 28 sie 2011, 12:00 Presja dobrego wyglądu jest zdrowa. Niebezpieczny staje się dopiero kult wiecznej młodości – mówi Irena Eris. 42
    • Jak cię widzą, tak ci płacą 28 sie 2011, 12:00 Amerykanie twierdzą, że ładni zarabiają lepiej. Jednak specjaliści od rynku pracy uważają, że najważniejsze jest dopasowanie się do konwencji określających, jak na danym stanowisku powinno się wyglądać. 46
    • Szkoła to nie wyrok 28 sie 2011, 12:00 Polska szkoła wciąż nie za bardzo chce się zmieniać i pozostaje wierna autorytarnym modelom rodem z XIX w. A gdyby tak twoje dziecko szło do szkoły z przyjemnością? Albo nie szło do niej wcale? 48
    • Szatan przyjedzie na rydwanie 28 sie 2011, 12:00 Ks. Natanek nie jest pierwszym kościelnym buntownikiem i nie będzie ostatnim. Co jakiś czas w polskim Kościele pojawiają się nowi heretycy. Jak Kościół sobie z nimi radzi? 51
    • Dogrywka dyktatora 28 sie 2011, 12:00 W ciągu 42 lat dyktatorskich rządów Muammar Kaddafi przeszedł długą drogę od reformatora, przez sponsora terrorystów, po fetowanego na salonach ekscentryka. Teraz bój to jest jego ostatni. O własną głowę. 54
    • Cios polityczny 28 sie 2011, 12:00 Witalij Kliczko ma nie tylko mocne pięści. Na Ukrainie bokserskiemu czempionowi przepowiadają także błyskotliwą karierę polityczną. 58
    • Upadek guru 28 sie 2011, 12:00 Arsene Wenger nie zdołał zbudować z londyńskiego Arsenalu wielkiej drużyny, wyszedł mu raczej ekskluzywny piłkarski uniwersytet. Czy oglądamy właśnie upadek jednego z najciekawszych pomysłów na futbol ostatnich lat? 60
    • Jak trwoga, to do złota 28 sie 2011, 12:00 W czasach gospodarczych niepokojów żadna inna inwestycja nie wydaje się tak pewna. Cena kruszca rośnie, a producenci szukają nowego Klondike. Nawet w polskich Sudetach. 62
    • Rozpędzony 28 sie 2011, 12:00 Ma tysiące hektarów ziemi, kilkaset tysięcy świń, krowy, zakład mięsny. Wojciech Mróz jest dziś jednym z największych w Polsce potentatów rolnych. A do tego ma jeszcze trzy salony samochodowe i luksusowy hotel. I nie zwalnia tempa. 65
    • Nowa fala operowa 28 sie 2011, 12:00 Wielki polski talent, na którym poznał się świat: operowa śpiewaczka Aleksandra Kurzak wydała właśnie album dla prestiżowej wytwórni Decca Classics. 68
    • Ulubieni punkowcy klasy średniej 28 sie 2011, 12:00 Red Hot Chili Peppers, jedna z największych gwiazd światowej muzyki, ostre brzmienia zamieniła na lekkie rockowe przeboje. I nikomu to nie przeszkadza. 72
    • Amant rewolucjonista 28 sie 2011, 12:00 Gael García Bernal w filmie „Nawet deszcz” znów przypomina, że nigdy nie chciał być tylko pięknym Latynosem z Hollywood. 74
    • Pisarz z torbą na głowie 28 sie 2011, 12:00 W czasach gdy pisarze, by przeżyć, muszą odgrywać celebrytów, niektórzy z nich wybierają rozwiązanie odwrotne – chowają się. Najsłynniejszym z takich uciekinierów jest Thomas Pynchon, którego nowa powieść, „Wada ukryta”, właśnie się u nas ukazuje. 76
    • Kraj raj patataj 28 sie 2011, 12:00 Dlaczego to ja akurat mam traktować poważnie ludzi, którzy sobie ze mnie i z wszystkich dookoła jaja robią? – spytałem przyjaciela, który w ramach nocnych Polaków rozmów przekonywał mnie, że nie można olać wyborów, nie można... 86
    • Mniejsza emisja, większy zysk 28 sie 2011, 12:00 Do 2020 r. Polska będzie musiała o 20 proc. zmniejszyć emisję dwutlenku węgla. Ograniczenia dotkną głównie energetykę. Coraz więcej firm widzi w tym szansę na dodatkowy zarobek. 88
    • Energetyka: szanse i zagrożenia 28 sie 2011, 12:00 Nie wierzę, że za nieco mniej zanieczyszczone powietrze warto płacić rosnącym bezrobociem wywołanym likwidacją kolejnych branż, które nie będą w stanie sprostać wyśrubowanym wymogom. Ludzie przede wszystkim chcą pracować – mówi prezes PGE Tomasz Zadroga. 93
    • Polska energetyka będzie oparta na węglu 28 sie 2011, 12:00 Firmy z branży energetycznej są zgodne, że powinniśmy działać na rzecz urealnienia planów Unii dotyczących redukcji emisji CO2 – mówi Maciej Owczarek, prezes Enea SA. 94
    • Chwila demokracji 28 sie 2011, 12:00 W historii popkultury największe zamieszanie wywołały dwie unikalne migracje. W 1979 r. legendarny poeta i bard Bob Dylan, syn wielopokoleniowego żydowskiego rodu, przekonwertował się na chrześcijaństwo. Żydzi byli bardzo zmartwieni, ale... 95
    • Polska śliwka, choć węgierka 28 sie 2011, 12:00 Nie masz śliwki nad węgierkę. Trudno szukać takich owoców gdziekolwiek indziej, z żadnej innej śliwki nie powstają tak fantastyczne potrawy, o których dzisiaj chcę opowiedzieć. Owoc to coraz rzadszy, bo i zainteresowanie nim z roku na... 96
    • Sejmoholizm, czyli jak walczyć z nałogiem 28 sie 2011, 12:00 BYŁY/PRZYSZŁY POSEŁ PIOTR GADZINOWSKI W RAMACH SWOJEJ KAMPANII WYBORCZEJ UŻYŁ SŁOWA, które bardzo pomogło mi zrozumieć polską politykę. Pan Piotr, wyjaśniając swoją silną potrzebę dotarcia na Wiejską, określił siebie mianem... 97
    • Debata polityczna, merytoryczna i śliczna 28 sie 2011, 12:00 MAM! WYKRADŁEM ŚCIŚLE TAJNY PROGRAM DEBAT POLITYCZNYCH POMIĘ- DZY REPREZENTANTAMI PIS A REPREZENTANTAMI PO. 97
    • Złapać kontakt 28 sie 2011, 12:00 W przyrodzie rozróżniamy różnego rodzaju kontakty. Są kontakty oficjalne i mniej zobowiązujące, bardziej formalne, prywatne, pocztowe, seksualne, kontakty elektryczne i międzypaństwowe. W dzisiejszym świecie, w którym społeczeństwo... 98

    ZKDP - Nakład kontrolowany