Rozpędzony

Rozpędzony

Ma tysiące hektarów ziemi, kilkaset tysięcy świń, krowy, zakład mięsny. Wojciech Mróz jest dziś jednym z największych w Polsce potentatów rolnych. A do tego ma jeszcze trzy salony samochodowe i luksusowy hotel. I nie zwalnia tempa.
W tym roku pogoda była – delikatnie mówiąc – dziwna. Rolnicy mają powody, żeby narzekać. Ale nie wszyscy narzekają. Na przykład Wojciech Mróz nie narzeka, choć w Wielkopolsce z powodu wiosennej suszy plony są znacznie słabsze. Zebrał tylko po 4,5 tony z hektara pszenicy, zamiast zwykłych 7 ton. Ale za to dobrej jakości. Ma ok. 10 tys. hektarów ziemi, z czego zbożami obsiewa 3,5 tys.

Prawdę mówiąc, Wojciech Mróz wolałby mieć ziarno nawet gorsze, ale więcej, bo jego ziarno i tak zjedzą świnie. A ma ich sporo – w zeszłym roku w 14 fermach wyhodował 220 tys. tuczników. Wszystkie trafiły do jego własnych ubojni, potem do jego zakładów mięsnych w Borku pod Poznaniem. A stamtąd już na całą Polskę, na Ukrainę, a nawet do trzech sklepów, które ma w irlandzkim Dublinie.

– W rolnictwie tak już jest, jedno ciągnie drugie. Jak się zacznie coś robić, to trudno zastopować – Wojciech Mróz powoli, przeciągając sylaby, przedstawia swoją filozofię życiową. – Jak już mamy zakład mięsny, to  dobrze byłoby mieć rzeźnię. A w tej rzeźni świnie z własnej hodowli, bo  to gwarancja dostaw i towar dobrej jakości. A jak są świnie, to trzeba mieć pole, aby produkować pasze. Jak mamy pole, to najlepiej zabrać się do handlu nawozami i maszynami itd. Dzięki temu łańcuchowi od pola do  stołu cena zbóż dla Mroza nie jest taka istotna. Najważniejsza jest cena sprzedawanego mięsa, zapowiada się dobrze dla producentów: 4,5-5 zł za  kilogram żywca.

Mięso w bagażniku

Wojciech Mróz ma też w swoim gospodarstwie 2,5 tys. krów, które dają 60 tys. litrów mleka dziennie. Wozi to mleko do Drezna, do mleczarni firmy Müller, albo na Opolszczyznę do Zotta. Może krowa niezbyt pasuje do  salonu, ale faktem jest, że Mróz ma też salony. I to aż trzy. Samochodowe. Iveco, Hondy i Opla. Ma też ośrodek rekreacyjno-sportowy nad jeziorem w Dolsku, firmę handlującą nawozami i maszynami rolniczymi. W tym roku buduje dwie biogazownie, w przyszłym będą kolejne dwie. W  zeszłym roku jego firmy miały 400 mln zł obrotu i ok. 40 mln zł zysku. Tym wszystkim zarządza wraz z żoną i trójką dorosłych już dzieci.

– Zacząłem od jednego pracownika, dziś zatrudniam dwa tysiące ludzi. Na  początku miałem 5 ha ziemi, a teraz mam 10 tys. Z roku na rok firma się rozwija. To znaczy, że sami potrafimy zarządzać, nie musimy wspomagać się innymi ludźmi – mówi. Nic dziwnego, że pytany o swoją najlepszą inwestycję, bez wahania odpowiada: małżeństwo!

Chodzili razem do  technikum rolniczego w Śremie. Maria Mróz w czasach szkolnych nieźle biegała – setka w 11,8 sek. Startowała w mistrzostwach Polski juniorów, była w czołówce. Jej kariera skończyła się w 1973 r., gdy wzięli ślub i  urodziła się pierwsza córka.

Przez kilka lat pracowali w spółdzielni produkcyjnej – on był zootechnikiem, ona księgową. Ale cały czas marzył o własnym gospodarstwie. Godził się z tym, że dochody w rolnictwie zależą nie tylko od człowieka, ale też od pogody, że w ziemię trzeba inwestować, a gwarancji zysków nie ma. – Od kiedy skończyłem sześć lat, jeździłem na wakacje do rodziny na wieś. Ja tam lubiłem każdą pracę –  wspomina.

W 1980 r. kupili pierwsze 5 ha w Borku, w Leszczyńskiem.

Cztery lata później wygrali konkurs na największego w Polsce hodowcę świń w przeliczeniu na hektar ziemi. W nagrodę dostali talon na traktor. Co zarobili, od razu przeznaczali na kupno kolejnych hektarów. W 1986 r. mieli ich już 30. W kraju były takie kłopoty z zaopatrzeniem w mięso, że  komunistyczna władza pozwoliła rolnikom w dwóch województwach –  leszczyńskim i lubelskim – na sprzedawanie mięsa poza skupem. Zawozili więc tuczniki do ubojni, potem ładowali mięso do bagażnika poloneza i  jechali na targ.

Zmiany po roku 1989 oznaczały, że mogą mieć własny zakład mięsny. Przyjęli do pracy pierwszego pracownika. – Wydawało się, że ubojnia na 30 sztuk świń dziennie, czyli 10 tys. rocznie, to będzie duża firma. Teraz mamy ubojnię na 220 tys. sztuk – opowiada Mróz.

Wychodził z domu o godzinie czwartej rano, a ona o piątej. Ona wracała po dziewiątej wieczorem, on po dziesiątej. Karmili świnie, zajmowali się ubojem i sprzedażą mięsa w kilku sklepach, gdzie mieli wydzielone kąciki ze swoimi produktami.

– Codziennie zataczałam kółeczko: Borek – Śrem –  Książ – Borek. Co kilka dni jechałam z mięsem na Śląsk. Urodziłam drugą córkę, potem syna – relacjonuje Maria.

Liczą się chlewy i obory

Przełom nastąpił w 1991 r., kiedy na targach rolniczych w Poznaniu kupowali urządzenie do własnej masarni. Maszyna była francuska i  kosztowała 20 tys. dolarów. W targowaniu się pomagał tłumacz z  francuskiej ambasady. Wkrótce zadzwonił, że właściciel największych zakładów mięsnych we Francji chce wspomóc polskich przedsiębiorców rolnych.

Mróz: – Powiedziałem, że jak chce wspomagać, to niech nam pożyczy pieniędzy na rozwój, a on na to, że od pożyczania to są banki. Ale przyjechał tuż przed Bożym Narodzeniem, żeby zobaczyć, jak gospodarujemy. Nam było wstyd. Było minus 15 stopni, a my z ludźmi pracowaliśmy pod wiatą, bo nie było miejsca w budynku. Ręce zanurzaliśmy co jakiś czas w gorącej wodzie, żeby je rozgrzać. Jak zobaczył, że w  warunkach, w których można wyprodukować tonę kiełbas, my robimy pięć, i  że wszystko na pniu sprzedajemy, to od razu chciał wejść do spółki. Dogadaliśmy się na 12 proc. Za to dostarczył nam samochód chłodnię, dawał też maszyny, dostarczał mięso z Bretanii, bo tam półtusze były tańsze od naszych krajowych. Jego świnie było też lepszej jakości –  tuczniki miały 52 proc. mięsa, a w Polsce tylko 37 proc. Do tego płaciliśmy mu dopiero po miesiącu, a wyroby sprzedawaliśmy za gotówkę od  ręki. To pozwalało zwiększać produkcję. A od 1994 r. wysyłaliśmy do jego zakładów naszych pracowników, żeby mogli sami zobaczyć, jak tam wszystko jest zorganizowane. I każdy po powrocie już inaczej pracował.

Zakład mięsny kwitł, ale Wojciech Mróz ciągle marzył o gospodarstwie rolnym. Kupił trzy spółdzielnie produkcyjne, w tym tę w Dolsku ze  zrujnowanym pałacem i 800 ha ziemi. Teraz jest tu ośrodek rekreacyjno-sportowy, z końmi pod wierzch, oświetlonymi kortami, restauracją, a zrujnowany pałac po remoncie stał się pięknym, luksusowym hotelem. Ale wtedy dla Mroza liczyły się chlewnie i obory. Potrzebował ich, by zwiększyć hodowlę świń.

Do wielkiego skoku doszło w 2002 r., gdy Mrozów odwiedzili goście z Manieczek.

W czasach PRL w tym najsłynniejszym polskim PGR, do którego należało 5 tys. hektarów ziemi, zbierano największe plony z pól, świnie miały najmniej tłuszczu, a krowy dawały najwięcej mleka. Kiedy obory w Manieczkach odwiedzał towarzysz Edward Gierek, to przed jego wizytą krowy myto. W latach 60. przyjechał tu nawet radziecki przywódca Nikita Chruszczow. Kazał sobie zrobić zdjęcie w polu kukurydzy. Potem to zdjęcie wylądowało w polskich podręcznikach.

Wszystko zmieniło się po 1990 r., kiedy PGR w Polsce zlikwidowano. Manieczki przejęła spółka pracownicza, a główni udziałowcy zainteresowani byli wyłącznie przejadaniem majątku. Wyprzedawano stopniowo maszyny, sprzęt, świnie, krowy. Wkrótce po dawnej świetności nie było śladu. Zaczęło się szukanie ratunku dla zagrożonego gospodarstwa…

Maria Mróz: – Dobrze pamiętam ten dzień. Nagle przybiegł do mnie siostrzeniec z okrzykiem, że „przyjechali z Manieczek!". Od razu pomyślałam, że chcą, by ich przejąć. Ale mąż nic nie mówił, a ja nie  pytałam. Ze strachu, że naprawdę po to przyjechali, a mąż się zgodzi.

Zanim Mróz kupił Manieczki, musiał przekonać żonę do tego pomysłu. –  Mnie czasem ponosi, chciałbym zbyt szybko, na zbyt dużą skalę inwestować, żona jest moim hamulcowym, potrafi mnie powstrzymać, żebym się za bardzo nie rozpędził i nie narobił kłopotów – przyznaje.

Podobno było tak: zaprosił na kolację szwagra z żoną i przy kieliszku wina zaczął się roztkliwiać nad upadkiem dworku, w którym mieszkał twórca naszego hymnu Józef Wybicki. Dworek należał do upadających Manieczek i  groziło niebezpieczeństwo, że przejmie go ktoś „obcy", kto zniszczy naszą narodową spuściznę.

I tak w patriotycznej atmosferze przepchnął swój plan. A prawdę mówiąc, choć potem zadbał o gospodarstwo, budynki i  pola, to o dworek Wybickiego już mniej. Cóż, jak mówią w Leszczyńskiem, Mroza nie interesuje to, co nie daje dochodów. A dworek Wybickiego to  muzeum – trzeba do niego tylko dokładać.

Kolarska duma

We wnętrzach domu Wojciecha Mroza w podpoznańskim Borku widać hiszpańskie fascynacje. Zaczęły się one pod koniec lat 90., gdy zdecydował się na sponsorowanie polskiej drużyny kolarskiej. Pewnego dnia Maria i Wojciech Mrozowie pojechali w górzyste rejony Alicante, gdzie trenowali kolarze z całej Europy. Po trzech latach w pierwszej piątce Tour de Pologne było czterech zawodników Mroza, a Mrozom poza dumą z osiągniętego sukcesu została miłość do Hiszpanii. W tym roku po  żniwach wyjechali z żoną na tydzień do niedawno kupionego domu –  oczywiście w Hiszpanii.

To już postęp, że znajdują czas na odpoczynek. W  domu w Borku jest wielki, kryty basen. Ale Wojciech Mróz nie pływa w nim całymi miesiącami, nie ma czasu. Nadal wstaje o czwartej rano, a wraca do domu około dziesiątej wieczorem.

– Na pewno można żyć spokojniej, mniej pracować. Takie myśli przychodzą mi do głowy na wiosnę, kiedy trzeba wydać kilkanaście milionów złotych na nasiona, nawozy, środki ochrony. A potem przychodzą susza albo deszcze i człowiek jest bezsilny – zamyśla się Wojciech Mróz. I dodaje: – Na świat trzeba patrzeć ze  spokojem. Jak jest pożar, to trzeba ugasić. Jak jest gorszy rok, to  przecież przyjdzie lepszy.

Okładka tygodnika WPROST: 35/2011
Więcej możesz przeczytać w 35/2011 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 0

Spis treści tygodnika Wprost nr 35/2011 (1490)

  • Z debatami nie ma żartów 28 sie 2011, 12:00 Włączam się do debaty o debatach: proponuję cztery debaty i wyjaśniam, kto z kim oraz jak. 6
  • Na skróty 28 sie 2011, 12:00 Prezydent legalizuje cudzoziemców Bronisław Komorowski podpisał ustawy wprowadzające abolicję dla cudzoziemców nielegalnie przebywających w Polsce. Regulacje tymczasowo zalegalizują pobyt obcokrajowców, którzy przyjechali do nas przed 20... 8
  • Kto zrobi mniejszą krzywdę krajowi 28 sie 2011, 12:00 Ulubiony stały gość pewnego programu telewizyjnego, podwodniak i spadochroniarz jednocześnie, i oczywiście były premier, pan Miller, właśnie w tym programie powiedział prawdę. Nie cytuję dokładnie, bo nie mam zwyczaju nikogo... 12
  • Szpagat na szpilkach 28 sie 2011, 12:00 Mamy piękną, acz smutną rocznicę: 50 lat festiwalu w Sopocie. Gdzie te wszystkie piękne lata, podczas których Rosiewicz latał nad Operą Leśną przebrany za pszczołę, nagrodą publiczności był jacht, Krzyś Antkowiak słodko kwilił o... 14
  • Po co nam taki Sejm? 28 sie 2011, 12:00 Poseł – to od dawna już nie brzmi dumnie. Sejm stał się atrapą zdominowaną przez politycznych statystów. Wygląda na to, że niewiele da się z tym zrobić. 18
  • Posłowie na uwięzi 28 sie 2011, 12:00 – Jeśli posłowie nie zrozumieją, że mają służyć obywatelom, a nie partiom, to trzeba będzie to wszystko rozpieprzyć – mówi Kazimierz Kutz. 22
  • Wycinanki i wynurzenia 28 sie 2011, 12:00 Grzegorz Napieralski walczy w tych wyborach nie tylko o jak najlepszy wynik. Walczy także o życie. Swoje życie na czele SLD. 26
  • Zabawy z bronią 28 sie 2011, 12:00 Bronisław Komorowski chce wrócić do polowania, ale wciąż się boi mediów.– Widzę, jak ojciec się męczy. Myślę, że nie wytrzyma długo – komentuje syn prezydenta Tadeusz. 30
  • Upadki panny „S” 28 sie 2011, 12:00 Związek „Solidarność” stał się męski, religijny, monopartyjny i autorytarny. Z tego upadku ciężko mu się będzie podnieść. 32
  • Poseł nieznany 28 sie 2011, 12:00 Jak mam na kogoś głosować, skoro najczęściej nie wiem, czy kandydat to człowiek rozsądny, idiota, czy ktoś całkowicie pozbawiony kompetencji? 33
  • Kropla potu nad i 28 sie 2011, 12:00 Siłownia, która 15 lat temu była obciachem, dziś jest powszechną przyjemnością. Spotkacie tam Monikę Olejnik. 34
  • Rewolucja w ruchu 28 sie 2011, 12:00 Oblężone fitness cluby. Ulice i ścieżki pełne rowerzystów i biegających. Kolejki chętnych do salonów kosmetycznych. Miliony Polaków przyspieszyły w wyścigu o lepsze, zdrowsze i bardziej atrakcyjne życie. 40
  • Pułapka młodości 28 sie 2011, 12:00 Presja dobrego wyglądu jest zdrowa. Niebezpieczny staje się dopiero kult wiecznej młodości – mówi Irena Eris. 42
  • Jak cię widzą, tak ci płacą 28 sie 2011, 12:00 Amerykanie twierdzą, że ładni zarabiają lepiej. Jednak specjaliści od rynku pracy uważają, że najważniejsze jest dopasowanie się do konwencji określających, jak na danym stanowisku powinno się wyglądać. 46
  • Szkoła to nie wyrok 28 sie 2011, 12:00 Polska szkoła wciąż nie za bardzo chce się zmieniać i pozostaje wierna autorytarnym modelom rodem z XIX w. A gdyby tak twoje dziecko szło do szkoły z przyjemnością? Albo nie szło do niej wcale? 48
  • Szatan przyjedzie na rydwanie 28 sie 2011, 12:00 Ks. Natanek nie jest pierwszym kościelnym buntownikiem i nie będzie ostatnim. Co jakiś czas w polskim Kościele pojawiają się nowi heretycy. Jak Kościół sobie z nimi radzi? 51
  • Dogrywka dyktatora 28 sie 2011, 12:00 W ciągu 42 lat dyktatorskich rządów Muammar Kaddafi przeszedł długą drogę od reformatora, przez sponsora terrorystów, po fetowanego na salonach ekscentryka. Teraz bój to jest jego ostatni. O własną głowę. 54
  • Cios polityczny 28 sie 2011, 12:00 Witalij Kliczko ma nie tylko mocne pięści. Na Ukrainie bokserskiemu czempionowi przepowiadają także błyskotliwą karierę polityczną. 58
  • Upadek guru 28 sie 2011, 12:00 Arsene Wenger nie zdołał zbudować z londyńskiego Arsenalu wielkiej drużyny, wyszedł mu raczej ekskluzywny piłkarski uniwersytet. Czy oglądamy właśnie upadek jednego z najciekawszych pomysłów na futbol ostatnich lat? 60
  • Jak trwoga, to do złota 28 sie 2011, 12:00 W czasach gospodarczych niepokojów żadna inna inwestycja nie wydaje się tak pewna. Cena kruszca rośnie, a producenci szukają nowego Klondike. Nawet w polskich Sudetach. 62
  • Rozpędzony 28 sie 2011, 12:00 Ma tysiące hektarów ziemi, kilkaset tysięcy świń, krowy, zakład mięsny. Wojciech Mróz jest dziś jednym z największych w Polsce potentatów rolnych. A do tego ma jeszcze trzy salony samochodowe i luksusowy hotel. I nie zwalnia tempa. 65
  • Nowa fala operowa 28 sie 2011, 12:00 Wielki polski talent, na którym poznał się świat: operowa śpiewaczka Aleksandra Kurzak wydała właśnie album dla prestiżowej wytwórni Decca Classics. 68
  • Ulubieni punkowcy klasy średniej 28 sie 2011, 12:00 Red Hot Chili Peppers, jedna z największych gwiazd światowej muzyki, ostre brzmienia zamieniła na lekkie rockowe przeboje. I nikomu to nie przeszkadza. 72
  • Amant rewolucjonista 28 sie 2011, 12:00 Gael García Bernal w filmie „Nawet deszcz” znów przypomina, że nigdy nie chciał być tylko pięknym Latynosem z Hollywood. 74
  • Pisarz z torbą na głowie 28 sie 2011, 12:00 W czasach gdy pisarze, by przeżyć, muszą odgrywać celebrytów, niektórzy z nich wybierają rozwiązanie odwrotne – chowają się. Najsłynniejszym z takich uciekinierów jest Thomas Pynchon, którego nowa powieść, „Wada ukryta”, właśnie się u nas ukazuje. 76
  • Kraj raj patataj 28 sie 2011, 12:00 Dlaczego to ja akurat mam traktować poważnie ludzi, którzy sobie ze mnie i z wszystkich dookoła jaja robią? – spytałem przyjaciela, który w ramach nocnych Polaków rozmów przekonywał mnie, że nie można olać wyborów, nie można... 86
  • Mniejsza emisja, większy zysk 28 sie 2011, 12:00 Do 2020 r. Polska będzie musiała o 20 proc. zmniejszyć emisję dwutlenku węgla. Ograniczenia dotkną głównie energetykę. Coraz więcej firm widzi w tym szansę na dodatkowy zarobek. 88
  • Energetyka: szanse i zagrożenia 28 sie 2011, 12:00 Nie wierzę, że za nieco mniej zanieczyszczone powietrze warto płacić rosnącym bezrobociem wywołanym likwidacją kolejnych branż, które nie będą w stanie sprostać wyśrubowanym wymogom. Ludzie przede wszystkim chcą pracować – mówi prezes PGE Tomasz Zadroga. 93
  • Polska energetyka będzie oparta na węglu 28 sie 2011, 12:00 Firmy z branży energetycznej są zgodne, że powinniśmy działać na rzecz urealnienia planów Unii dotyczących redukcji emisji CO2 – mówi Maciej Owczarek, prezes Enea SA. 94
  • Chwila demokracji 28 sie 2011, 12:00 W historii popkultury największe zamieszanie wywołały dwie unikalne migracje. W 1979 r. legendarny poeta i bard Bob Dylan, syn wielopokoleniowego żydowskiego rodu, przekonwertował się na chrześcijaństwo. Żydzi byli bardzo zmartwieni, ale... 95
  • Polska śliwka, choć węgierka 28 sie 2011, 12:00 Nie masz śliwki nad węgierkę. Trudno szukać takich owoców gdziekolwiek indziej, z żadnej innej śliwki nie powstają tak fantastyczne potrawy, o których dzisiaj chcę opowiedzieć. Owoc to coraz rzadszy, bo i zainteresowanie nim z roku na... 96
  • Sejmoholizm, czyli jak walczyć z nałogiem 28 sie 2011, 12:00 BYŁY/PRZYSZŁY POSEŁ PIOTR GADZINOWSKI W RAMACH SWOJEJ KAMPANII WYBORCZEJ UŻYŁ SŁOWA, które bardzo pomogło mi zrozumieć polską politykę. Pan Piotr, wyjaśniając swoją silną potrzebę dotarcia na Wiejską, określił siebie mianem... 97
  • Debata polityczna, merytoryczna i śliczna 28 sie 2011, 12:00 MAM! WYKRADŁEM ŚCIŚLE TAJNY PROGRAM DEBAT POLITYCZNYCH POMIĘ- DZY REPREZENTANTAMI PIS A REPREZENTANTAMI PO. 97
  • Złapać kontakt 28 sie 2011, 12:00 W przyrodzie rozróżniamy różnego rodzaju kontakty. Są kontakty oficjalne i mniej zobowiązujące, bardziej formalne, prywatne, pocztowe, seksualne, kontakty elektryczne i międzypaństwowe. W dzisiejszym świecie, w którym społeczeństwo... 98

ZKDP - Nakład kontrolowany