Posłowie na uwięzi

Posłowie na uwięzi

– Jeśli posłowie nie zrozumieją, że mają służyć obywatelom, a nie partiom, to trzeba będzie to wszystko rozpieprzyć – mówi Kazimierz Kutz.
ALEKSANDRA PAWLICKA: Dlaczego powiedział pan, że próbuję umoczyć pana w gównie, gdy zaproponowałam rozmowę o polskim parlamencie?

KAZIMIERZ KUTZ: To nieładnie wykorzystywać prywatną rozmowę, ale  rzeczywiście tak powiedziałem. Jestem doświadczonym parlamentarzystą.

A więc dlaczego?

Przyszedłem na Wiejską 14 lat temu z wyrobionym nazwiskiem, z pozycją człowieka, który coś już w życiu osiągnął, a nie po to, by zaczynać tam karierę. To nie jest typowa postawa ani w Sejmie, ani w Senacie. Stało się to w momencie, gdy zrozumiałem, że w dotychczasowym zawodzie to, co  miałem najważniejszego do zrobienia, już zrobiłem, nie będę więcej reżyserował, ale wciąż mogę swoim dorobkiem i doświadczeniem służyć krajowi. A przede wszystkim Śląskowi, który chcę nadal w parlamencie reprezentować. To było i wciąż jest u mnie autentyczne, tylko że szybko się rozczarowałem.

Czym?

Wyobrażałem sobie naiwnie, że jeśli ze Śląska wybranych jest blisko 60 parlamentarzystów, to jesteśmy ogromną siłą, łączy nas poczucie więzi, wspólnego interesu naszego regionu i wiele możemy zrobić.

I nagle pan się dowiedział, że nic z tego?

Doznałem szoku. Okazało się, że nikt nie myśli podobnie, a karty na  Wiejskiej rozdają wyłącznie partie. Nie miałem możliwości podjęcia jakiejkolwiek inicjatywy ustawowej. Jako senator niezależny przyjąłem więc rolę wołającego na puszczy w sprawie Górnego Śląska.

Ale potem postanowił pan, by zamiast senatorem niezależnym być posłem.

W 2007 r. zdecydowałem się na start do Sejmu z list Platformy Obywatelskiej. Zaproponowano mi rolę lokomotywy i lojalnie zdobyłem dla  partii wszystko, co na Śląsku było do zdobycia. W zamian nie otrzymałem nic. Gdy poszedłem na pierwsze zebranie posłów PO z mojego regionu, okazało się, że mówią wyłącznie o partyjnych posadach, o podziale stanowisk w komisjach sejmowych – troska o Śląsk i jego sprawy znowu zniknęły.

Jak się pan czuł w roli trybiku w partyjnej maszynce do głosowania?

W klubie byłem niezależny, nigdy na przykład nie dostałem żadnych instrukcji dotyczących występów w mediach, ale też i mnie nie pytano, co  i jak mówić dziennikarzom. Traktowano mnie jak biżuterię, której posiadaniem można się pochwalić przed konkurencją. Niemniej przyznaję: niezależny nie znaczy do końca wolny, o czym przekonałem się podczas pierwszej batalii o budżet.

Bo przypominała ona grę pozorów?

Prace nad ustawą budżetową to jarmark, na którym każdy poseł próbuje pokazać, jak walczy o swój region. Wnosi poprawki, zabiega o fundusze. Po dwóch dniach jest 200 lokalnych poprawek, które partyjna góra równiutko przycina. To taka niewiele wnosząca w realia obywateli zabawa posłów w demokrację. Starzy posłowie dobrze ją znają, więc odgrywają brawurowo swoje role, robią w Sejmie Rejtana w sprawie jakiejś obwodnicy czy budowy szkoły, po czym w kuluarach spuszczają z tonu, lecz przed wyborcami mają alibi, że chcieli załatwić to i owo.

Nowi posłowie przyjmują zasady tej gry bez zmrużenia oka?

Nowi mają skrupuły, chcą do końca walczyć, nawet wbrew partyjnej dyscyplinie, bardzo restrykcyjnej podczas głosowania nad uchwalaniem budżetu. Wyłamałem się. Ze Śląska były 24 poprawki. Zagłosowałem chyba za 17. Takich jak ja było paru w różnych regionach i wszyscy na  najbliższym posiedzeniu klubu parlamentarnego dostali list miłosny. Bo  posiedzenie klubu to nie jest, jak mi się wydawało, miejsce debat, ideologicznych sporów, tylko urzędnicze rozliczanie i delegowanie, co  kto ma załatwić w imieniu partii.

Co było w tym liście?

Miła panienka z biura klubowego wręczyła mi pismo, a w nim rachunek. Za  każde złamanie dyscypliny partyjnej tysiąc złotych kary. 17 poprawek dawało 17 tys. zł kary za to, że chciałem być uczciwy wobec swoich wyborców. Wyszedłem z sali, bo nie miałem przy sobie nic do pisania, a  chciałem od razu złożyć pisemną rezygnację z klubu. Na korytarzu dopadł mnie Jerzy Fedorowicz i wyrwał trzymaną w ręku kartę. „Jezus Maria –  wyszeptał, gdy przeczytał. – Błagam cię, zatrzymaj się, bo będzie skandal!". Pobiegł z tym listem do Zbigniewa Chlebowskiego, wtedy jeszcze szefa klubu. Po chwili wrócił i powiedział, że nie ma sprawy, tylko mam o tym nikomu nie mówić.

Czyli pan nie zapłacił?

Nie zapłaciłem, ale pozostali nowicjusze wybulili, bo nie mieli takiej pozycji jak ja. Co się dziwić, że następnym razem nikt już nie odważył się wystąpić przed szereg? Poziom rezygnowania z siebie jest w partiach ogromny. Mnie to przestało bawić.

Kiedy wystąpił pan z klubu Platformy?

Trochę to we mnie dojrzewało. Od początku byliśmy ze Stefanem Niesiołowskim i Januszem Palikotem zagończykami telewizyjnymi. Telewizje chętnie nas zapraszały, a partia była zadowolona, bo nasza trójka potrafiła przywalić konkurencji. Ja robiłem to z własnej potrzeby i dla dobra sprawy. Nie ma we mnie bowiem zgody na podział narzucony przez PiS: na prawdziwych i nieprawdziwych Polaków. Na naszych i nie naszych. Ciągle mi wypominają, że przed laty zamieniłem ostatnią literę mojego nazwiska z „c" na „tz”. Uważają, że te dwie dodane litery są jak wytatuowanie pod pachą „SS”, i wciąż opowiadają, że Kutz to zdrajca narodu. Wróg.

Odgryzał się pan ostro.

Podejmowałem rękawicę. W tym czasie zaprzyjaźniłem się z Palikotem. A on coraz częściej zaczął od partii dostawać po głowie za swoje wystąpienia. Pamiętam posiedzenie klubu parlamentarnego, gdy zrobiono mu kolejne pranie. Nachyliłem się wówczas do niego i zapytałem szeptem: „Kiedy spierdalamy?". Odparł: „Czuję, że niedługo”. Gdy Palikot odchodził z PO, uznałem, że to symboliczny moment przecięcia także przeze mnie partyjnej pępowiny. Wystąpiłem z klubu i w najbliższych wyborach znów wystartuję jako kandydat w pełni niezależny.

Jest pan na Wiejskiej już cztery kadencje. Przeżył pan rządy AWS, SLD, PiS i PO. Czy coś się w tym czasie w parlamencie zmieniło?

Zmienia się na gorsze. Zaczęło się, gdy władzę zdobyli Kaczyńscy. Wypowiedzieli wojnę, a w stanie wojennym niewiele można zrobić oprócz obrony. Dziś wszystko, co się dzieje w parlamencie, jest tej wojnie podporządkowane. Każda ustawa, każde posiedzenie komisji jest zakładnikiem polsko-polskiej wojny. W sposób nieludzki szafuje się patriotyzmem, interesem narodowym, prawdziwą polskością. Przez ten język nie przebija się już głos zdrowego rozsądku ani myślenia propaństwowego. Mam wielki żal do Platformy, że nie potrafiła stworzyć własnego języka historycznego. Pozwoliła PiS narzucić debacie publicznej retorykę narodowo-konserwatywno-katolicką. W efekcie mamy dwie Polski. I tylko walka między nimi liczy się w polskiej polityce.

Czy tak samo jest w czasie prac sejmowych komisji? Tam, gdzie nie ma  kamer telewizyjnych i dziennikarzy?

Niestety wojna polsko-polska obowiązuje wszędzie. Podczas pracy nad każdą ustawą i na każdym jej etapie. Niezależnie od tego, o czym się mówi, posłowie PiS zawsze wyciągają patriotyzm i zaczynają brutalną licytację o to, kto jest prawdziwym Polakiem. A w takim tonie nie da się wypracować kompromisu, który zakłada, że każda ze stron jest gotowa nieco ustąpić. Nie ma wspólnej wartości, gdy są nasi i nie nasi. To jest najgorsza rzecz, która stała się w polskim parlamencie ostatnich lat.

Uczestniczył pan w pracach nad ustawą medialną. Jak tam wyglądała ta  wojna?

Jeśli chodzi o media, to sprawa jest dodatkowo delikatna, bo walka toczyła się nie tylko między PO i PiS. Swoje chciał ugrać także trzeci konkurent – SLD, który od razu ustawił się po stronie tych, którzy pozwalali więcej utargować dla siebie. Czyli po stronie Kaczyńskiego. Polityczna zachłanność i fatalne założenie, że telewizja publiczna to  partyjny łup, miejsce, do którego deleguje się swoich ludzi, ćwiartuje, w pracach nad tą ustawą objawiły się w sposób szczególny. Posłowie pokazali, że w imię partyjnych interesów mogą marnować szanse Polski. W  państwie, które odradza się po czasach komuny, telewizja publiczna powinna kształtować postawy obywatelskie, włączać Polaków do debaty publicznej, a nie serwować wyłącznie papkę. A przecież właśnie o to, o  fundusze na produkcje zewnętrzne prywatnych producentów, te wszystkie seriale, mnożące się show, którymi TVP konkuruje z telewizjami komercyjnymi, o to rozbiły się dwa lata temu prace na ustawą medialną. Kompletne niezrozumienie problemu.

Skoro jest tak źle, to po co pcha się pan po raz piąty na Wiejską?

Kiedy wycofałem się z klubu PO, uznałem, że moim zadaniem jest zrobienie przynajmniej jednej rzeczy dla Śląska. Wpisanie do ustawy o  mniejszościach narodowych i etnicznych słowa „śląska" w dwóch miejscach: przy mniejszości etnicznej i języku regionalnym. To pozwoli zgodnie z  unijną dyrektywą objąć śląską mniejszość etniczną i jej język specjalną troską. Wprowadzić tam, gdzie będzie taka potrzeba, lekcje języka śląskiego i naukę historii Śląska. Taki mam cel. Poza tym myślę, że  wprowadzenie jednomandatowych okręgów w wyborach do Senatu pozwoli stworzyć grupę 15-20 senatorów, tych od Dutkiewicza i tych startujących jako kandydaci niezależni, którzy przełamią wreszcie ten partyjny monopol. Będą mówić językiem ludzi, a nie partii. Sprawią, że Senat przestanie być tylko gumką do wymazywania i dopisywania korekt do ustaw przesyłanych z Sejmu, a zacznie być miejscem ciekawej debaty państwowców.

To bardzo idealistyczne podejście. 14 lat na Wiejskiej jeszcze nie  wyleczyło pana z idealizmu?

Dlaczego? Nie mam złudzeń, zbliżające się wybory nie zmienią głównego układu sił politycznych w Sejmie. Ale ton parlamentarnego bluesa będzie się musiał zmienić.

Przepraszam, ale niby dlaczego?

Po pierwsze dlatego, że nowy Senat będzie dawał posłom i ich partyjnym drużynom żółte kartki. Po drugie, Platforma, jeśli zwycięży, a wszystko na to wskazuje, będzie musiała się podjąć zasadniczych reform społecznych, których nie przeprowadziła w pierwszej kadencji, bo  najpierw miała blokującego ustawy prezydenta, a potem wojnę polskopolską niesprzyjającą podejmowaniu trudnych decyzji. Po trzecie, najbliższa kadencja osłabi wreszcie w sensie partyjnym pozycję Kaczyńskiego. To  będzie jego szósta przegrana wyborcza, on już dziś wydaje się grać głównie na przetrwanie, na to, by mieć swoją partię stanowiącą substytut wszystkiego, co jeszcze może mieć. Jeśli do tego wejdzie do Sejmu Palikot i wbije klin w to pisowskoplatformerskie zakleszczenie, to  rozpoczną się zmiany. Mam nadzieję, że obecne wybory wymuszą zmianę priorytetów w pracy parlamentu i zmianę języka, dzięki czemu wybory za  cztery lata będą już inne.

Sądzi pan, że scena polityczna zostanie rozbetonowana?

Kropla drąży skałę. Poziom niechęci społeczeństwa do polityki, wprost awersji – a wiem, co mówię, bo o wiele trudniej zbierać dziś podpisy poparcia pod listami wyborczymi niż kilka lat temu – jest tak duży, że  wymusi w końcu zmianę sposobu uprawiania polityki. Posłowie muszą w  końcu zrozumieć, że wybierani są po to, by tworzyć państwo służące obywatelom, a nie tylko interesom partyjnym. Inaczej trzeba będzie to  wszystko rozpieprzyć.

Okładka tygodnika WPROST: 35/2011
Więcej możesz przeczytać w 35/2011 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 0

Spis treści tygodnika Wprost nr 35/2011 (1490)

  • Z debatami nie ma żartów 28 sie 2011, 12:00 Włączam się do debaty o debatach: proponuję cztery debaty i wyjaśniam, kto z kim oraz jak. 6
  • Na skróty 28 sie 2011, 12:00 Prezydent legalizuje cudzoziemców Bronisław Komorowski podpisał ustawy wprowadzające abolicję dla cudzoziemców nielegalnie przebywających w Polsce. Regulacje tymczasowo zalegalizują pobyt obcokrajowców, którzy przyjechali do nas przed 20... 8
  • Kto zrobi mniejszą krzywdę krajowi 28 sie 2011, 12:00 Ulubiony stały gość pewnego programu telewizyjnego, podwodniak i spadochroniarz jednocześnie, i oczywiście były premier, pan Miller, właśnie w tym programie powiedział prawdę. Nie cytuję dokładnie, bo nie mam zwyczaju nikogo... 12
  • Szpagat na szpilkach 28 sie 2011, 12:00 Mamy piękną, acz smutną rocznicę: 50 lat festiwalu w Sopocie. Gdzie te wszystkie piękne lata, podczas których Rosiewicz latał nad Operą Leśną przebrany za pszczołę, nagrodą publiczności był jacht, Krzyś Antkowiak słodko kwilił o... 14
  • Po co nam taki Sejm? 28 sie 2011, 12:00 Poseł – to od dawna już nie brzmi dumnie. Sejm stał się atrapą zdominowaną przez politycznych statystów. Wygląda na to, że niewiele da się z tym zrobić. 18
  • Posłowie na uwięzi 28 sie 2011, 12:00 – Jeśli posłowie nie zrozumieją, że mają służyć obywatelom, a nie partiom, to trzeba będzie to wszystko rozpieprzyć – mówi Kazimierz Kutz. 22
  • Wycinanki i wynurzenia 28 sie 2011, 12:00 Grzegorz Napieralski walczy w tych wyborach nie tylko o jak najlepszy wynik. Walczy także o życie. Swoje życie na czele SLD. 26
  • Zabawy z bronią 28 sie 2011, 12:00 Bronisław Komorowski chce wrócić do polowania, ale wciąż się boi mediów.– Widzę, jak ojciec się męczy. Myślę, że nie wytrzyma długo – komentuje syn prezydenta Tadeusz. 30
  • Upadki panny „S” 28 sie 2011, 12:00 Związek „Solidarność” stał się męski, religijny, monopartyjny i autorytarny. Z tego upadku ciężko mu się będzie podnieść. 32
  • Poseł nieznany 28 sie 2011, 12:00 Jak mam na kogoś głosować, skoro najczęściej nie wiem, czy kandydat to człowiek rozsądny, idiota, czy ktoś całkowicie pozbawiony kompetencji? 33
  • Kropla potu nad i 28 sie 2011, 12:00 Siłownia, która 15 lat temu była obciachem, dziś jest powszechną przyjemnością. Spotkacie tam Monikę Olejnik. 34
  • Rewolucja w ruchu 28 sie 2011, 12:00 Oblężone fitness cluby. Ulice i ścieżki pełne rowerzystów i biegających. Kolejki chętnych do salonów kosmetycznych. Miliony Polaków przyspieszyły w wyścigu o lepsze, zdrowsze i bardziej atrakcyjne życie. 40
  • Pułapka młodości 28 sie 2011, 12:00 Presja dobrego wyglądu jest zdrowa. Niebezpieczny staje się dopiero kult wiecznej młodości – mówi Irena Eris. 42
  • Jak cię widzą, tak ci płacą 28 sie 2011, 12:00 Amerykanie twierdzą, że ładni zarabiają lepiej. Jednak specjaliści od rynku pracy uważają, że najważniejsze jest dopasowanie się do konwencji określających, jak na danym stanowisku powinno się wyglądać. 46
  • Szkoła to nie wyrok 28 sie 2011, 12:00 Polska szkoła wciąż nie za bardzo chce się zmieniać i pozostaje wierna autorytarnym modelom rodem z XIX w. A gdyby tak twoje dziecko szło do szkoły z przyjemnością? Albo nie szło do niej wcale? 48
  • Szatan przyjedzie na rydwanie 28 sie 2011, 12:00 Ks. Natanek nie jest pierwszym kościelnym buntownikiem i nie będzie ostatnim. Co jakiś czas w polskim Kościele pojawiają się nowi heretycy. Jak Kościół sobie z nimi radzi? 51
  • Dogrywka dyktatora 28 sie 2011, 12:00 W ciągu 42 lat dyktatorskich rządów Muammar Kaddafi przeszedł długą drogę od reformatora, przez sponsora terrorystów, po fetowanego na salonach ekscentryka. Teraz bój to jest jego ostatni. O własną głowę. 54
  • Cios polityczny 28 sie 2011, 12:00 Witalij Kliczko ma nie tylko mocne pięści. Na Ukrainie bokserskiemu czempionowi przepowiadają także błyskotliwą karierę polityczną. 58
  • Upadek guru 28 sie 2011, 12:00 Arsene Wenger nie zdołał zbudować z londyńskiego Arsenalu wielkiej drużyny, wyszedł mu raczej ekskluzywny piłkarski uniwersytet. Czy oglądamy właśnie upadek jednego z najciekawszych pomysłów na futbol ostatnich lat? 60
  • Jak trwoga, to do złota 28 sie 2011, 12:00 W czasach gospodarczych niepokojów żadna inna inwestycja nie wydaje się tak pewna. Cena kruszca rośnie, a producenci szukają nowego Klondike. Nawet w polskich Sudetach. 62
  • Rozpędzony 28 sie 2011, 12:00 Ma tysiące hektarów ziemi, kilkaset tysięcy świń, krowy, zakład mięsny. Wojciech Mróz jest dziś jednym z największych w Polsce potentatów rolnych. A do tego ma jeszcze trzy salony samochodowe i luksusowy hotel. I nie zwalnia tempa. 65
  • Nowa fala operowa 28 sie 2011, 12:00 Wielki polski talent, na którym poznał się świat: operowa śpiewaczka Aleksandra Kurzak wydała właśnie album dla prestiżowej wytwórni Decca Classics. 68
  • Ulubieni punkowcy klasy średniej 28 sie 2011, 12:00 Red Hot Chili Peppers, jedna z największych gwiazd światowej muzyki, ostre brzmienia zamieniła na lekkie rockowe przeboje. I nikomu to nie przeszkadza. 72
  • Amant rewolucjonista 28 sie 2011, 12:00 Gael García Bernal w filmie „Nawet deszcz” znów przypomina, że nigdy nie chciał być tylko pięknym Latynosem z Hollywood. 74
  • Pisarz z torbą na głowie 28 sie 2011, 12:00 W czasach gdy pisarze, by przeżyć, muszą odgrywać celebrytów, niektórzy z nich wybierają rozwiązanie odwrotne – chowają się. Najsłynniejszym z takich uciekinierów jest Thomas Pynchon, którego nowa powieść, „Wada ukryta”, właśnie się u nas ukazuje. 76
  • Kraj raj patataj 28 sie 2011, 12:00 Dlaczego to ja akurat mam traktować poważnie ludzi, którzy sobie ze mnie i z wszystkich dookoła jaja robią? – spytałem przyjaciela, który w ramach nocnych Polaków rozmów przekonywał mnie, że nie można olać wyborów, nie można... 86
  • Mniejsza emisja, większy zysk 28 sie 2011, 12:00 Do 2020 r. Polska będzie musiała o 20 proc. zmniejszyć emisję dwutlenku węgla. Ograniczenia dotkną głównie energetykę. Coraz więcej firm widzi w tym szansę na dodatkowy zarobek. 88
  • Energetyka: szanse i zagrożenia 28 sie 2011, 12:00 Nie wierzę, że za nieco mniej zanieczyszczone powietrze warto płacić rosnącym bezrobociem wywołanym likwidacją kolejnych branż, które nie będą w stanie sprostać wyśrubowanym wymogom. Ludzie przede wszystkim chcą pracować – mówi prezes PGE Tomasz Zadroga. 93
  • Polska energetyka będzie oparta na węglu 28 sie 2011, 12:00 Firmy z branży energetycznej są zgodne, że powinniśmy działać na rzecz urealnienia planów Unii dotyczących redukcji emisji CO2 – mówi Maciej Owczarek, prezes Enea SA. 94
  • Chwila demokracji 28 sie 2011, 12:00 W historii popkultury największe zamieszanie wywołały dwie unikalne migracje. W 1979 r. legendarny poeta i bard Bob Dylan, syn wielopokoleniowego żydowskiego rodu, przekonwertował się na chrześcijaństwo. Żydzi byli bardzo zmartwieni, ale... 95
  • Polska śliwka, choć węgierka 28 sie 2011, 12:00 Nie masz śliwki nad węgierkę. Trudno szukać takich owoców gdziekolwiek indziej, z żadnej innej śliwki nie powstają tak fantastyczne potrawy, o których dzisiaj chcę opowiedzieć. Owoc to coraz rzadszy, bo i zainteresowanie nim z roku na... 96
  • Sejmoholizm, czyli jak walczyć z nałogiem 28 sie 2011, 12:00 BYŁY/PRZYSZŁY POSEŁ PIOTR GADZINOWSKI W RAMACH SWOJEJ KAMPANII WYBORCZEJ UŻYŁ SŁOWA, które bardzo pomogło mi zrozumieć polską politykę. Pan Piotr, wyjaśniając swoją silną potrzebę dotarcia na Wiejską, określił siebie mianem... 97
  • Debata polityczna, merytoryczna i śliczna 28 sie 2011, 12:00 MAM! WYKRADŁEM ŚCIŚLE TAJNY PROGRAM DEBAT POLITYCZNYCH POMIĘ- DZY REPREZENTANTAMI PIS A REPREZENTANTAMI PO. 97
  • Złapać kontakt 28 sie 2011, 12:00 W przyrodzie rozróżniamy różnego rodzaju kontakty. Są kontakty oficjalne i mniej zobowiązujące, bardziej formalne, prywatne, pocztowe, seksualne, kontakty elektryczne i międzypaństwowe. W dzisiejszym świecie, w którym społeczeństwo... 98

ZKDP - Nakład kontrolowany