Kaczyński powinien trzymać kciuki

Kaczyński powinien trzymać kciuki

Zostaliśmy z PiS wyrzuceni. Rozstania nie są łatwe i budzą emocje. Chcemy się różnić z PiS pięknie i wyciągamy dłoń do prezesa Kaczyńskiego. Wspieramy w parlamencie wszystkie sensowne projekty jego partii – mówi Zbigniew Ziobro.
MICHAŁ KRZYMOWSKI: Zna pan jakiegoś supermena? Jarosław Kaczyński mówi, że tylko komuś takiemu odda władzę w PiS.

ZBIGNIEW ZIOBRO: Wszystkich supermenów Jarosław Kaczyński już z PiS wyrzucił. Rozumiem, że jako człowiek odpowiedzialny za partię ma kłopot ze znalezieniem zastępcy.

Ale chyba kiedyś był. A już na pewno był ktoś, kto kreował się na kogoś takiego, chwalił się, że robi dwieście pompek. Ten ktoś to Zbigniew Ziobro.

Jest pan po prostu uszczypliwy. Nie jest tajemnicą, że nim trafiłem do polityki, przez wiele lat dość intensywnie uprawiałem sport i nie jest to nic wstydliwego. Chciałbym jak najlepiej współpracować z PiS. Przyszłość jednak w moim przekonaniu należy do Solidarnej Polski. Zresztą Jarosław Kaczyński też powinien trzymać za nią kciuki.

Dlaczego?

Bo nasz sukces to dla prawicy, w tym PiS, jedyna szansa na władzę i możliwość zmieniania Polski na lepsze. Prawica, by rządzić, musi oddychać dwoma płucami. Tego uczy doświadczenie. Weźmy dla porównania wybory w 2005 i 2011 r. W 2005 r. były dwa prawicowe ugrupowania, PiS i LPR, które uzyskały razem 35 proc. głosów. To pozwoliło następnie na stworzenie koalicji i wyłonienie rządu. A w 2011 r. było tylko PiS i mimo fatalnych rządów PO uzyskało niespełna 30 proc.

Czyli Solidarna Polska to LPR-bis, partia na prawo od PiS?

Nie przenośmy prostych schematów. Życie to rwąca rzeka i nic się w nim nie powtarza. Poza tym stawiamy sobie za cel, by Solidarna Polska stała się główną formacją polskiej prawicy. Fatalne i nieudolne rządy PO i Tuska potrzebują alternatywy i my zaczęliśmy ją tworzyć.

Widzę, że chce pan rozśmieszyć naszych czytelników.

A ja mam wrażenie, że pan nie pamięta, jak wiele razy w ciągu 20 lat zmieniała się już polska scena polityczna. Gdyby w 2001 r. Jarosław Kaczyński lub Donald Tusk zadeklarowali, że chcą być premierami, też uznałby to pan za krotochwilę.

Wróćmy do teraźniejszości. Jarosław Kaczyński traktuje pana jak powietrze. Mówi, że na prawicy jest tylko PiS, i liczy na to, że ludzie zapomną o Ziobrze.

Zostaliśmy z PiS wyrzuceni. Rozstania nie są łatwe i budzą emocje. My chcemy różnić się z PiS pięknie i wyciągamy dłoń do prezesa Kaczyńskiego. Wspieramy w parlamencie wszystkie sensowne projekty jego partii. Wierzymy, że gdy opadną emocje, PiS będzie wobec nas zachowywać się tak samo. Takiej roztropnej postawy wymaga interes prawicy i naszego państwa.

PiS nie zachowuje się roztropnie?

Docierają do mnie informacje, że niektórym naszym kolegom posłom składane są propozycje powrotu do PiS z obietnicą dobrych miejsc na listach wyborczych. Traktuję takie działanie z uśmiechem, gdyż w naszej formacji są ludzie ideowi, którzy wykazali się wielką osobistą odwagą, protestując przeciwko wyrzuceniu Jacka Kurskiego, Tadeusza Cymańskiego i mnie z PiS.

To, że PiS namawia do powrotu posłów Solidarnej Polski, nie jest jeszcze dowodem na to, że Kaczyński boi się Ziobry.

Jarosław Kaczyński nie ma powodu bać się nas. Mamy pokojowe i przyjazne zamiary. Rywalizacja mobilizuje oba polityczne środowiska do dodatkowej pracy. A jeśli chodzi o nas, to jesteśmy na fali wznoszącej. Ostatnio w Lublinie na naszym spotkaniu było ponad pół tysiąca ludzi. A gdy w ankietach nazwę partii wiąże się z moim nazwiskiem, nasze wyniki idą w górę. SMG/KRC dało nam ostatnio 5,5 proc., w badaniach OBOP, które zleciliśmy sami, również przekroczyliśmy próg wejścia do Sejmu. W Homo Homini – także. I to są wyniki na dwa miesiące przed założeniem partii.

Pana partia będzie się nazywać Solidarna Polska Zbigniewa Ziobry?

Nie ma decyzji w tej sprawie. Sądzę, że nazywać się będzie Solidarna Polska. Choć był nawet taki moment, zaraz po powstaniu naszego klubu parlamentarnego, gdy posłowie przegłosowali nazwę klubu Solidarna Polska Zbigniewa Ziobry. Byłem nastawiony do tego sceptycznie. Dziś wiem jedno: decyzja o nazwie będzie wspólna. W Polsce wiele się pisze na temat prywatyzacji partii politycznych przez ich liderów. Donald Tusk w białych rękawiczkach eliminował i usuwał z partii wszystkich konkurentów: Olechowskiego, Płażyńskiego, Piskorskiego, Gilowską, Rokitę. Niewiele brakowało, a los ten podzieliłby też niedawno Schetyna. Uratowały go tylko załamanie sondażowe i duże kłopoty polityczne Tuska. W PiS było to samo. Wypchnięty Jurek. Wyrzucony Dorn, Ujazdowski, ostatnio Cymański, Kurski i ja. Tylko dlatego, że chcieliśmy dyskusji o usprawnieniu działań partii, by zaczęła wygrywać. Dlatego wolałbym uniknąć wrażenia, że chcę prywatyzować partię czy otaczać się ludźmi, którzy głównie przytakują. Bardzo się cieszę, że w kierownictwie Solidarnej Polski są osoby niezależne, mają swoje zdanie. Jestem pewien, że silne osobowości dodają siły naszej formacji i mnie jako liderowi.

W przeciwieństwie do Kaczyńskiego, który – jak to ładnie ujął Jacek Kurski – prowadzi partię w kierunku standardów Korei Północnej?

To był żart. Jacek lubi w barwny sposób przerysowywać problem, by zwrócić na niego uwagę. Ale gdyby przyjąć to mocno przejaskrawione porównanie, to równie celnie można by odnieść je do Donalda Tuska.

Podsumujmy więc: partii pan nie sprywatyzuje, ale swoje nazwisko w jej nazwie umieści.

Nie. Decyzje w sprawie nazwy partii podejmiemy demokratycznie.

Ale sam pan przyznaje, że w sondażach wam to pomogło.

Tak. Zwiększyło poparcie ponad dwukrotnie, ale dotychczasowa nazwa jest moim zdaniem OK. Musimy wykonać więcej pracy, by stała się powszechnie rozpoznawalna.

Założę się, że ludzie wciąż podchodzą do pana na ulicy i mówią: „Niech pan się nie wygłupia i wróci do PiS. Przecież tam jest pana miejsce".

Zdarza się, ale problemem Polski nie jest PiS, ale fatalne rządy PO, która niszczy polskie państwo. Platforma nieudolnie korzysta ze środków europejskich, w czasie swoich rządów pogłębiła rozwarstwienie społeczne, bezrobocie, zwłaszcza młodych ludzi. Zawaliła reformę służby zdrowia, nie wspominając już o refundacji leków. A dziś zamiast wyasygnować ogromne środki na politykę prorodzinną, wybiera czarny, pesymistyczny scenariusz i chce wydłużać wiek emerytalny, skazując setki tysięcy zwłaszcza kobiet na bezrobocie i lęk egzystencjalny. Musimy temu się przeciwstawić. W mojej ocenie jedyną drogą jest zbudowanie drugiej silnej formacji prawicowej, Solidarnej Polski. Naszym zadaniem jest przekonać tych wszystkich, którzy namawiają nas do powrotu do PiS. Prawica odzyska władzę tylko wtedy, gdy będzie mieć dwa płuca.

Mówi pan o silnych, samodzielnych współpracownikach. Ludwik Dorn wstąpi do pana partii?

Bardzo szanuję marszałka Dorna, cenię jego wiedzę i doświadczenie polityczne. Cieszymy się wszyscy, że jest z nami. Co do członkostwa w partii, to będzie jego decyzja, ale powiedział, że dalej chce ściśle z nami współpracować.

Nazwisko lidera może znaleźć się w nazwie, obok partii powstanie ruch oby obywatelski – to wszystko pachnie metodą Janusza Palikota.

Solidarna Polska powstaje właśnie po to, by skutecznie powstrzymać takie szkodliwe dla Polski inicjatywy jak Ruch Palikota. Zresztą fakt, że Palikot składa wniosek o postawienie mnie przed Trybunałem Stanu, pokazuje, w jakiej formacji dostrzega on zagrożenie.

Rozumiem, że Palikota powstrzyma pan razem z Kaczyńskim. Zostałby pan wicepremierem w jego rządzie?

Taka koalicja w przyszłości jest możliwa, ale nie chcę rozmawiać o personaliach. Zresztą sądzę, że to my będziemy w niej silniejszą formacją.

Na razie się na to nie zanosi. Mając do wyboru PiS i Solidarną Polskę, wyborca będzie wolał postawić na oryginał, a nie kopię.

Nie jesteśmy kopią PiS. Sformułowałbym to pytanie inaczej. Co wyborca prawicowy lub centroprawicowy wybierze: PO, PiS czy Solidarną Polskę? Nasz program różni się w niektórych punktach istotnie od tego, co proponuje Jarosław Kaczyński. Dla nas kluczową sprawą jest polityka prorodzinna. W okresie rządów PiS w stosunku do potrzeb została ona potraktowana po macoszemu. My uważamy przeznaczanie bardzo dużych środków na ten cel za najlepszą inwestycję, taką autostradę w dobrą przyszłość. To rodziny tworzą w Polsce trwały, dynamiczny popyt, który nakręca koniunkturę. Każda złotówka wydana na rodzinę zwróci się państwu po wielokroć. Nie są to więc wydatki socjalne, jak myśli PO i PiS, ale najlepsza z możliwych, długoterminowych inwestycji. W tej dziedzinie potrzeba rewolucji, bez niej czeka nas katastrofa demograficzna, emerytalna, finansowa, społeczna i w końcu gospodarcza. Tusk uważa, że jest już za późno na przełom, i mówi, że w 2040 r. będzie nas o 10 mln mniej. A my wierzymy w jasny scenariusz i do niego namawialiśmy premiera w trakcie naszego spotkania w Sejmie. To podejście odróżnia nas od PiS.

Są jeszcze jakieś inne różnice?

Oczywiście, pamięta pan, jak się nazywał program PiS z 2005 r.?

Solidarna Polska.

Zgadza się. Ten program dał wówczas podwójne zwycięstwo, ale wyborcy, którzy na niego zagłosowali, do dziś w dużej części nie mają nawet świadomości, że PiS w czasie swoich rządów ten program porzuciło. My – w największym stopniu Tadeusz Cymański, Ludwik Dorn, Jacek Kurski, ja również – protestowaliśmy, ale premier Kaczyński przeforsował liberalne rozwiązania. Zyta Gilowska wprowadziła de facto podatek liniowy. Dziś w Polsce w pierwszym progu podatkowym rozlicza się 98,5 proc. ludzi. To podatek dobry dla najbogatszych. Solidarna Polska wychodzi z odwrotnego założenia: system obciążeń podatkowych powinien być sprawiedliwy: korzystniejszy dla ludzi słabo i średnio zarabiających. Najbogatsi mogą płacić wyższe podatki. Poza tym, w przeciwieństwie do premier Gilowskiej, która szła na rękę dużemu biznesowi, my chcemy stawiać na małe i średnie polskie firmy.

Rozumiem, że w polityce zagranicznej jest pełna zgoda?

Tu też się różnimy. Jarosław Kaczyński poparł traktat lizboński, który zamienił Unię w biurokratyczną sieć z dominującą rolą Berlina, a my jesteśmy za Europą ojczyzn. Przed wejściem traktatu nasza pozycja była bliska pozycji Niemiec, dziś jest dwa razy słabsza. Straciliśmy też prawo weta wobec decyzji, które są dla nas niekorzystne. Oczywiście są okresy przejściowe, ale one niewiele znaczą.

Zapomniał pan dodać, że w Sejmie głosował pan za traktatem.

Nie zapomniałem. Wielokrotnie o tym mówiłem, przyznając się do błędu. Razem z Jackiem Kurskim stoczyliśmy prawdziwą bitwę, by PiS traktatu nie popierało. Wydawało się nawet, że wygraliśmy, bo Jarosław Kaczyński na kilka dni zmienił swoją decyzję i pod wpływem naszych argumentów zgodził się na głosowanie przeciw. Jednak tuż przed głosowaniem dostałem od Jarosława ultimatum, zobowiązał mnie do głosowania zgodnie z dyscypliną narzuconą wiceprezesom partii. Jarosław Kaczyński powiedział, że jeśli się wstrzymam, to rozbiję prawicę. Niestety, ustąpiłem wobec tej argumentacji, wiedząc, że traktat i tak w tej sytuacji przejdzie.

Ciekawe, że nawet słowem nie wspomina pan o walce z korupcją.

Nie wspominam, bo to oczywiste. Jeśli są z nami Ludwik Dorn, Beata Kempa, Arkadiusz Mularczyk i wreszcie ja, to znaczy, że jesteśmy za zdecydowanym zwalczaniem korupcji i przestępczości. Zresztą po to zająłem się polityką. Jeszcze zaraz po studiach, udzielając pomocy prawnej pokrzywdzonym, nie mogłem wtedy znieść widoku bezprawia, tego, że przestępca ma przewagę nad ofiarą. A Kodeks karny śni mi się do dziś po nocach.

Współczuję takich snów. Prezes PiS mówi, że wasza inicjatywa jest obliczona wyłącznie na osobiste korzyści. Sugeruje, że chodzi panu tylko o reelekcję do Parlamentu Europejskiego.

Gdyby widział pan z bliska ofiary bandytów, też czasami miałby pan nieprzyjemne sny. A jeślibym kierował się interesem osobistym, robiłbym wszystko, by dalej pozostać w PiS, bo prezes gwarantował mi ponowny start z pierwszego miejsca. Smutno mi, gdy Jarosław opowiada takie rzeczy, to czarny PR. Wciąż mam do niego mnóstwo sympatii i szacunku – za jego intelekt i wspaniałe traktowanie mamy – ale wydaje mi się, że mówiąc tak o mnie, on tak naprawdę bardziej opisuje siebie.

Kaczyński jest w polityce dla pieniędzy?

Nie, ale na pewno podporządkował partię swoim celom. Nie jest też tak, że on jest jedynym ideowcem, a inni myślą tylko o prywatnych korzyściach. Ja nigdy nie byłem materialistą. Kiedyś, wiele lat temu, pomogłem dziadkowi, oficerowi AK i WiN, którego komuniści torturowali, przez półtora roku trzymali w celi śmierci i skazali na dożywocie, przeprowadzić proces rehabilitacyjny. Dziadek powiedział mi wtedy: „Przywrócono mi honor żołnierza i to mi wystarczy". Dał mi odszkodowanie, twierdząc, że pieniądze nie są mu potrzebne. Zainwestowałem je na giełdzie, zarobiłem tam naprawdę dużo. I wie pan co? Zrozumiałem, że pieniądze nie dają szczęścia. Za własne środki kupiłem komputery, sprzęt biurowy i założyłem stowarzyszenie Katon pomagające ofiarom przestępstw. Do dziś nic się nie zmieniło. A jeśli o czymś marzę, to raczej o małym domku w górach. Śpiew ptaków, przyroda w porannej mgle – wolę to niż jakiekolwiek luksusy.

Ale w eurowyborach pan wystartuje?

To będzie pierwsza próba wyborcza dla Solidarnej Polski. Jako lider nie mogę w niej nie wziąć udziału, ale będzie to tymczasowe, bo docelowo zamierzam wrócić do krajowej polityki.

Angielski już pan podszkolił?

Cały czas pobieram lekcje. Praktyka daje pewność siebie, ale chyba nigdy nie będę mistrzem, nie mam talentów językowych.

A w wyborach prezydenckich też pan będzie kandydować? Wygląda, że otwiera się przed panem szansa na dobry wynik. Kaczyński zapowiedział, że prezydentura już go nie interesuje.

Szanuję decyzję Jarosława Kaczyńskiego. Wobec jednak tej swoistej abdykacji nie wyobrażam sobie, żeby polska prawica nie wystawiła kandydata dającego jej realną nadzieję na zwycięstwo w wyborach prezydenckich.

I to będzie Zbigniew Ziobro.

Wybory prezydenckie są w Polsce kuźnią wykuwającą realne przywództwo obozów politycznych. Podejmę to wyzwanie. Mam uzasadnioną nadzieję, że stanie za mną potężny obóz prawicy skupiony wokół Solidarnej Polski.

Jest tylko jeden problem. W kolorowych czasopismach chętnie opowiada pan o rodzinie, a przy tak napiętym kalendarzu – wybory europejskie, a potem prezydenckie – raczej nie będzie pan miał dla niej czasu.

Wierzę, że uda mi się to wszystko pogodzić. Jak każdy młody ojciec, staram się poświęcać Jasiowi maksymalnie dużo czasu.

A kąpie już pan?

Tak, choć na początku miałem obawy, że moje męskie dłonie są zbyt twarde, by dotykać tej delikatnej istotki. Dziś takich oporów nie mam, Jasiu to już kawał chłopa.

Okładka tygodnika WPROST: 10/2012
Więcej możesz przeczytać w 10/2012 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 17
  • kość niezgody   IP
    Na kolana łotry i łajdaki bo nadludzki Ziobro nadciąga w pełnym majestacie. Przyszywany pasierb Kaczyńskiego, wykluczony z najświętszego nam niepanującego Prawa i nie Sprawiedliwości, odszedł bo taka była wola Prawdziwego z Najprawdziwszych Polaków - Polaka, nadludzkiego Kaczyńskiego, co nam wolność zwróci, gdy tylko wróci ze swoich mrocznych umysłowych odmętów.
    Na twarz i bić pokłony.
    • rot   IP
      Nie ma lepszego kandydata i tylko pogratulowac decyzji,ze Ziobro chce wziac te odpowiedzialnosc na siebie.Pozdrowienia i gratulacje. Zyczenia zwyciestwa!
      • mala   IP
        ziobro jestes tylko zerem ,nie dla psa kiełbasa
        • Arek   IP
          Ziobro to jakiś kosmita! Jego partyjka ma poparcie na granicy 2%, ajemu marzy się bycie prezydentem? To chyba latwiej już prymasem.....
          • anabel   IP
            No i co ja zrobie, że tak go nie lubię /Ziobry oczywiście/

            Spis treści tygodnika Wprost nr 10/2012 (1516)

            • Kwestia klasy 4 mar 2012, 12:00 Faulujący i tak przechodzą do historii jako faulujący. Jakiekolwiek sukcesy by w życiu odnieśli. 4
            • Zmęczony kanclerz kontratakuje 4 mar 2012, 12:00 Dla PO Donald Tusk jest jak mityczny baron Münchhausen. Ilekroć jego partia zaczyna grzęznąć w sondażowym bagnie, premier chwyta koleżeństwo za włosy i wyciąga z tarapatów. 9
            • Mamy pecha 4 mar 2012, 12:00 Odbyła się gala Viva Comet, nagród muzycznych przyznawanych przez telewizję Viva. Nagrodę dla Artysty Roku odebrał niejaki Łuszczykiewicz Wojciech, lider zespołu Video. Wszystko fajnie, z tym że zespół Video lubi na Facebooku jakieś 8... 10
            • Smuda kontra cały świat 4 mar 2012, 12:00 Już niedługo poczucie dumy narodowej milionów Polaków zależeć będzie od jednej osoby – Franciszka Smudy, selekcjonera narodowej jedenastki. Na jego głowie, i w nogach jego piłkarzy, spoczywa znaczna część odpowiedzialności za powodzenie największej imprezy sportowej w... 14
            • Smuda kontra cały świat 4 mar 2012, 12:00 Już niedługo poczucie dumy narodowej milionów Polaków zależeć będzie od jednej osoby – Franciszka Smudy, selekcjonera narodowej jedenastki. Na jego głowie, i w nogach jego piłkarzy, spoczywa znaczna część odpowiedzialności za... 14
            • Kaczyński powinien trzymać kciuki 4 mar 2012, 12:00 Zostaliśmy z PiS wyrzuceni. Rozstania nie są łatwe i budzą emocje. Chcemy się różnić z PiS pięknie i wyciągamy dłoń do prezesa Kaczyńskiego. Wspieramy w parlamencie wszystkie sensowne projekty jego partii – mówi Zbigniew Ziobro. 20
            • Dworek z widokiem na elektrownię 4 mar 2012, 12:00 Złośliwi twierdzą, że Krzysztof Kilian został oddelegowany do Polskiej Grupy Energetycznej, by zrobić tam porządek z ludźmi Schetyny i Pawlaka. Życzliwi dziwią się, że dopiero teraz, bo PGE to spółka pełna nierozwiązanych sprzeczności, a Kilian to mistrz godzenia wody z ogniem. 24
            • Dworek z widokiem na elektrownie 4 mar 2012, 12:00 Złośliwi twierdzą, że Krzysztof Kilian został oddelegowany do Polskiej Grupy Energetycznej, by zrobić tam porządek z ludżmi Schetyny i Pawlaka. Życzliwi dziwią się, że dopiero teraz, bo PGE to spółka pełna nierozwiązanych... 24
            • Czerwony harcerz od Urbana 4 mar 2012, 12:00 Był już ręką. Konkretnie prawą ręką Jerzego Urbana. Dziś jest ustami partii Janusza Palikota. 26
            • Czerwony harcerz od Urbana 4 mar 2012, 12:00 Był już ręką. Konkretnie prawą ręką Jerzego Urbana. Dziś jest ustami partii Janusza Palikota. 1. Andrzej Rozenek wstąpił po cichu. Z rana. Po cichu, bo konferencja pod tytułem „Oficjalne wstąpienie Andrzeja Rozenka do partii Ruch... 26
            • Fajny już byłem 4 mar 2012, 12:00 Ta władza jest naprawdę pewna siebie. Bo chyba tylko dlatego na liście leków refundowanych nie ma leku na przesadny optymizm. Chory na to minister zdrowia nie zapowiada powrotu do zdrowia. 30
            • Fajny już byłem 4 mar 2012, 12:00 Ta władza jest naprawdę pewna siebie. Bo chyba tylko dlatego na liście leków refundowanych nie ma leku na przesadny optymizm. Chory na to minister zdrowia nie zapowiada powrotu do zdrowia. PIOTR NAJSZTUB: Mówię „Kopacz”, a pan... 31
            • Pozorny wybór Szumilas 4 mar 2012, 12:00 Jak władza mówi, że sześciolatki poradzą sobie w szkołach, to… mówi. Ale któż by się czepiał, skoro inni za władzą powtarzają? A jeśli wszyscy mówią to samo, to nie może być przecież inaczej. 36
            • Pozorny wybór Szumilas 4 mar 2012, 12:00 Jak władza mówi, że sześciolatki poradzą sobie w szkołach, to… mówi. Ale któż by się czepiał, skoro inni za władzą powtarzają? A jeśli wszyscy mówią to samo, to nie może być przecież inaczej. Ze spotkania w szkole żona... 36
            • Męski, żeński, nijaki 4 mar 2012, 12:00 Językiem możemy manipulować, używając go zgodnie z tradycją i nawykami. A tradycja pokazuje świat, który jest stworzony i zdominowany przez mężczyzn. 40
            • Polska, Rosja, Europa 4 mar 2012, 12:00 Europa rosyjskiej polityki nie miała, nie ma i nie będzie miała. 42
            • Psycholog na kozetce 4 mar 2012, 12:00 Zdrowy rozsądek podpowiada, że polską psychologię należałoby dziś zdiagnozować jako niepoczytalną. Bo czy poczytalne jest leczenie dorosłych przy pomocy duchów? A czy ktoś świadomy swoich czynów metodycznie podduszałby dzieci? Albo bez podstaw wsadzałby ich rodziców do więzień? 44
            • Produkt solopodobny 4 mar 2012, 12:00 Dotychczas sól była tylko solą. Jednak tydzień temu dowiedzieliśmy się, że oprócz tej zwykłej, spożywczej, jest jeszcze sól wypadowa. I że tej drugiej nie wolno jeść. A jedlibyśmy ją nadal, gdyby solnej afery nie ujawnił reporter „Uwagi!” TVN. 48
            • Uzależnienie od zakupowego orgazmu 4 mar 2012, 12:00 Nie potrafią przejść obojętnie obok sklepowych witryn. Mają wszystko, ale wciąż potrzebują więcej. Za zakupy płacą kartą kredytową, a przy kasie czują dreszcz rozkoszy. Gdy dociera do nich, że mają problem, często płaczą. W szpitalu w Brzesku rusza pierwszy w Polsce ośrodek... 50
            • Wojna postu z karnawałem 4 mar 2012, 12:00 Polityczny karnawał w Rosji dobiega końca. Putin będzie chciał twardo rządzić, a opozycja – wymusić na Kremlu reformy. 54
            • Nękać Putina, nie Rosjan 4 mar 2012, 12:00 To Rosja może wprowadzić embargo wobec Europy – a nie odwrotnie. Zresztą nic by ono nie dało, poza nękaniem ludzi i tak pognębionych izolacją kraju od reszty świata – mówi Borys Niemcow, były wicepremier Rosji, lider opozycyjnego Sojuszu Sił Prawicowych. 57
            • Unia kontra portfel Łukaszenki 4 mar 2012, 12:00 Prezydent Białorusi wściekł się, gdy za radą Polski Unia chciała zabronić wjazdu oligarchom zarządzającym jego pieniędzmi ulokowanymi na zagranicznych kontach. I tak zaczęła się wojna. 60
            • Kup sobie rząd. Na Słowacji 4 mar 2012, 12:00 Polityczna generacja, która zapyziały kraj przemieniła w prymusa Europy Środkowej, odchodzi w niebyt okryta hańbą korupcji. 63
            • Wiosna islamistów 4 mar 2012, 12:00 Arabskie rewolty ograniczyły wpływy Iranu w krajach muzułmańskich. Potrząsanie rakietami w cieśninie Ormuz ma przypomnieć, że to ajatollahowie mają pochodnię, od której może spłonąć Bliski Wschód. 64
            • Kto pierwszy sięgnie dna? 4 mar 2012, 12:00 Dwaj milionerzy i słynny reżyser filmowy rywalizują w wyścigu na dno głębokiego na 11 km Rowu Mariańskiego. 68
            • Tory, tony i rock'n'roll 4 mar 2012, 12:00 Niemcy z Deutsche Bahn mieli ją dobiĆ. Teraz ona zagraża Niemcom. Polska państwowa firma stała się ważnym graczem na rynku europejskiego transportu kolejowego. Czy utrzyma tę pozycję? 70
            • Reklama na premierze 4 mar 2012, 12:00 Ponad milion złotych warte są usługi reklamowe, jakie wyświadczył premier Donald Tusk takim markom jak Puma, Nike, Adidas czy Ermenegildo Zegna. Produktów tych firm premier używa codziennie, pracując, odpoczywając czy występując publicznie i robiąc im reklamę, za którą biznes... 73
            • Hiszpańska fuzja 4 mar 2012, 12:00 W jednej z reklam sprzed paru lat kilkuletni syn pytał ojca: „Jak jest dom po hiszpańsku?”, „Mieszkanie?”, „A samochód?”. Odpowiedź za każdym razem brzmiała: „Santander”. Teraz „Santander” oznacza wielką bankową... 76
            • Tulipanowe żniwa 4 mar 2012, 12:00 Polscy badylarze trzymają się mocno. Gnębią ich wysokie koszty energii i import z Afryki, ale nadal utrzymują silną pozycję na kwiaciarskiej mapie Europy. 8 marca to ich najlepszy dzień w roku. 78
            • Koncernom muzycznym już dziękujemy 4 mar 2012, 12:00 ACTA, o które jest taka awantura, to nic innego jak kolejna próba przedłużenia życia starych modeli zarabiania na twórczości przez duże koncerny wydawnicze i fonograficzne. 81
            • Król Francji 4 mar 2012, 12:00 Nad Sekwaną kochano go miłością bezwarunkową. Reszta świata dopiero zaczyna dostrzegać jego wielkość. O fenomenie autora „Je t’aime... moi non plus” wszystkim, którzy po francusku potrafią powiedzieć tylko „merci”, opowiada książka „Serge... 82
            • Pstrykamy, nie kasujemy 4 mar 2012, 12:00 Jeszcze niedawno ich kadry były peryferiami sztuki. Dziś nikt nie odmawia im miejsca w galeriach. Wystawa prac jednego z nich – Rafała Milacha – ruszyła właśnie w warszawskiej Zachęcie. Oglądajcie i uczcie się. 86
            • Sklepy mięsne 4 mar 2012, 12:00 Takie czasy, że o własnej śmierci dowiadujemy się z nekrologów. Ale przed każdym końcem świata, nawet malutkim, warto podlać kwiaty i odwieźć dziecko do przedszkola. 89
            • Walczący z wiatrakami 4 mar 2012, 12:00 Terry Gilliam zamierza wrócić na plan „The man who killed Don Quixote” – ta wiadomoŚĆ zelektryzowała niejednego fana kina. Bo od filmów, które powstały, ciekawsze bywają losy produkcji nieukończonych. Dowodzi tego choćby dokument, który właśnie się ukazał na... 90
            • Szok 4 mar 2012, 12:00 Przeżyłem kilka dni temu szok. Pierwszy raz od słynnej ucieczki Aleksandra Kwaśniewskiego z Sejmu po drabinie posłowie umykali przed dziennikarzami. Byli to posłowie PiS. Bali się banalnych, przyznacie, pytań. – Czy pan jest... 96
            • Pomyśl, ile mamy z nich pożytku? 4 mar 2012, 12:00 Prowadzę sobie audycję w Radiu Tu, prowadzę na tak zwanym żywo, dzwonią słuchacze, bo co ma w końcu Polak do roboty wieczorami, kiedy telewizja taka nudna, a tu dzwoni... Służbiście wstaję! 96
            • Strzał po premierze 4 mar 2012, 12:00 Próby do spektaklu trwały wyjątkowo długo. Być może działo się tak dlatego, że w roli Hamleta reżyser obsadził czajnik elektryczny. Aktorzy tego teatru widzieli już różne eksperymenty. Dyrekcja, otwarta na nowinki w sztuce, często... 98

            ZKDP - Nakład kontrolowany