Kto pierwszy sięgnie dna?

Kto pierwszy sięgnie dna?

Dwaj milionerzy i słynny reżyser filmowy rywalizują w wyścigu na dno głębokiego na 11 km Rowu Mariańskiego.
Zanim ruszyli na podbój największej głębiny na Ziemi, w swoich zawodach osiągnęli już wszystko. Richard Branson zbudował imperium biznesowe Virgin, James Cameron zgarnął górę Oscarów za „Titanica", a Eric E. Schmidt kierował Google, największą firmą internetową świata. Teraz chcą badać głębiny oceanów, co uważają za ostatnie wielkie wyzwanie stojące przed ludzkością. I choć wszyscy trzej obiecują naukowcom i ludzkości złote góry, ścigają się przede wszystkim dla sławy i marketingowego efektu. – To jest dobre dla mojego biznesu – przyznaje Branson, dotąd faworyt w nieformalnym wyścigu na dno Rowu Mariańskiego. Kiedy w  kwietniu zeszłego roku 61-letni Brytyjczyk zaprezentował gotową konstrukcję swojego batyskafu i zapowiedział pionierskie nurkowanie, wydawało się, że to jego maszyna pierwsza dotrze do Głębi Challengera. Bransonowi nie udało się jednak dotrzymać terminu. Jego batyskaf ciągle przechodzi testy. Wszystko wskazuje na to, że wyprzedzi go hollywoodzki reżyser James Cameron. Jak podaje brytyjski dziennik „Daily Telegraph", reżyser w ciągu kilku tygodni będzie gotowy do rozpoczęcia samotnej wyprawy w głąb Pacyfiku.

Bliżej niż Księżyc

Cameron trenuje na wodach Australii, gdzie testuje także specjalne kamery, w które zaopatrzył swój batyskaf. 57-latek ma na swoim koncie między innymi film „Głębia" z 1989 r., w którym załoga podwodnej stacji naukowej spotyka obcą cywilizację w otchłaniach oceanu. Dziś Cameron jest bliski realizacji filmowych wizji – i nie kryje chłopięcej ekscytacji.

– Odkrywca ogląda rzeczy, których wcześniej oko ludzkie nie  widziało. To niesamowite – powtarza w wywiadach i dodaje, że kiedy przetrze szlaki, chciałby, aby z jego łodzi korzystali także naukowcy. Sekunduje mu człowiek, którego autorytetu nie da się podważyć. To  kapitan Don Walsh, jeden z dwóch ludzi, którzy w należącym do  amerykańskiej marynarki wojennej batyskafie „Trieste" dotarli – jako pierwsi w historii i jak dotąd jedyni – do samego dna Rowu Mariańskiego i spędzili tam 20 minut. 80-letni dziś Walsh chwali techniczną intuicję samouka Camerona.

– Jego wyprawa się uda, a oceany staną się w końcu ciekawszym miejscem badań niż powierzchnia Księżyca – przekonuje weteran. Cameron myśli podobnie. W wywiadzie dla amerykańskiego magazynu „Popular Mechanics" tłumaczy, że w przeciwieństwie do kosmosu, który badać można właściwie tylko na koszt państw, oceany są otwarte dla  śmiertelników. – Jeśli ktoś chce zostać odkrywcą, ma do dyspozycji to, co każdy na ziemi, a sieć podwodnych rowów to ostatnie zupełnie niespenetrowane przez człowieka miejsca – przekonuje Cameron.

Amerykańska firma Triton Submarines pracuje już nad batyskafem, który umożliwiłby turystyczne podróże w głębiny, ale to na razie pieśń przyszłości. Ryzyko jest nadal ogromne. – Pod wodą jesteśmy intruzami –  mówi Paweł Wielkopolski, który od wielu lat zajmuje się swobodnym nurkowaniem. – To środowisko zupełnie nam obce – dodaje.

Choć Cameron i  jego rywale wierzą, że przed niebezpieczeństwami uchroni ich wnętrze batyskafu, warto pamiętać, czym ludzki organizm ryzykuje nawet na  stosunkowo niewielkich głębokościach. Już na głębokości poniżej 50 m powietrze wdychane z butli staje się niebezpieczne ze względu na trujące efekty zawartych w nim gazów. Zmniejsza się wydolność organizmu, pojawiają się trudności z oddychaniem. Jeśli w butli znajduje się zwykłe sprężone powietrze, a nie specjalna mieszanka o obniżonej zawartości tlenu, nurkowi grozi zatrucie. Człowiek jest w stanie dotrzeć w nurkowym sprzęcie do głębokości niewiele większej niż 200 m. Cameron, przesiadając się do batyskafu, chce tę głębokość zwiększyć ponad 50 razy! Rów Mariański jest bowiem o ponad 2 km głębszy niż wysokość Mount Everestu (8848 m).

Podwodne łodzie wojskowe schodziły dotąd na głębokość zaledwie 1020 m. Na Camerona i innych śmiałków będzie na dnie oceanu czekać gigantyczne ciśnienie, na 1 cm 2 ścian batyskafu będzie napierać 1 tona! W razie awarii zasilania statek zostanie zgnieciony jak tubka pasty do zębów. Reżyser zdaje sobie sprawę z ryzyka. – Od 1995 r. odbyłem już 75 takich podwodnych wypraw i zdarzało się, że musieliśmy skorzystać z awaryjnego systemu, żeby w ogóle wydostać się na  powierzchnię. Mam zaufanie do inżynierów – tłumaczy na łamach „Popular Mechanics".

Śladami kapitana Nemo

23 stycznia minęła 50. rocznica legendarnej wyprawy do dna Rowu Mariańskiego. „Trieste", który można podziwiać w muzeum w Waszyngtonie, miał skromne możliwości techniczne. Wprawdzie batyskafy poruszały się już wtedy samodzielnie (wcześniej łączono je ze statkiem unoszącym się na powierzchni morza specjalnym kablem), ale wystarczy spojrzeć na kadry czarno-białego filmu dokumentującego wyprawę, żeby zrozumieć, jak ogromne było wtedy ryzyko awarii. Legendarny batyskaf został zaprojektowany przez Szwajcara Auguste’a Piccarda. W wyprawie uczestniczył jednak jego syn Jacques i wspomniany już Don Walsh. „Trieste" miał 15,2 m długości i kształtem przypominał łódź podwodną. Załoga musiała się zmieścić w ciasnej, metalowej kapsule o średnicy 1,8 m. 9-tonowe obciążniki pozwoliły im się zanurzyć. Do dna dotarli po  pięciu godzinach, wrócili po dziewięciu. Jak wspominali, na samym dole zobaczyli niewiele, bo cielsko batyskafu, opadając na dno, poderwało tony piasku.

Dzisiejsi następcy Piccarda i Walsha są przekonani, że  dotrą do dna szybciej, bezpieczniej i wrócą z bezcenną dokumentacją filmową i próbkami stworzeń zamieszkujących głębię oceanów. Cacka, nad którymi pracują inżynierowie zatrudnieni przez milionerów, różnią się od  „Trieste" pod każdym względem. Są lżejsze, bo zaopatrzone w  technologiczne nowinki umożliwiające kontrolę nad pływalnością, zwinniejsze i przede wszystkim zasilane na baterie. Branson chwali się, że jego batyskaf będzie mógł dotrzeć na każdą głębokość, jest ekonomiczny, elegancki i przyjazny dla środowiska. Koszt „Deep Flight Challenger", wraz ze statkiem pilotującym wyprawę z powierzchni oceanu, szacuje się na 17 mln dolarów. Batyskaf został zbudowany z najnowszej generacji materiałów: włókien węglowych i tytanu. Jest stosunkowo niewielki, bo mierzy zaledwie 5,4 m długości i 1,7 wysokości. Ma  symetryczne skrzydła, które według konstruktora Grahama Hawkesa ułatwiają mu poruszanie się zarówno w dół, jak i w górę. Może działać bez przerwy przez 24 godziny i dotrzeć do Głębi Challengera w ciągu 2 godzin i 20 minut.

O szczegółach konstrukcyjnych batyskafu Jamesa Camerona nie wiadomo prawie nic, za to schemat łodzi budowanej za  pieniądze 57-letniego Schmidta, zresztą najdroższej spośród całej czwórki (około 40 mln dol.), jest już znany. „Deepsearch" mierzy 11,6 m długości i mieści maksymalnie trzy osoby załogi. Wypełniona jest ceramicznymi kulami z powietrzem, które zapewnią jej odpowiednią pływalność. Pojazd potrzebuje zaledwie 90 minut, żeby dobić do dna Rowu Mariańskiego. Kokpit ma superwytrzymałe poszycie ze szkła w kształcie kuli, co Liz Taylor, szefowa DOER (Deep Ocean Exploration and Research) Marine, firmy konstrukcyjnej zatrudnionej przez Schmidta, tłumaczy warunkami, jakie postawili naukowcy. – Dobra widoczność jest dla nich najważniejsza, dlatego zastosowaliśmy szkło, które staje się w miarę wzrostu ciśnienia coraz twardsze, twardsze nawet od tytanu i stali. Olbrzymie ciśnienie panujące na dole rozłoży się równo na całej powierzchni kokpitu, a załoga batyskafu będzie miała wrażenie wręcz namacalności oceanu – tłumaczy Taylor. To kluczowy element konstrukcji, bo w wywiadzie dla dziennika „New York Times" Schmidt utrzymuje, że nie zbudował „Deepsearch” dla siebie, ale dla naukowców.

Oceanografowie wiedzą już, że nawet kilka kilometrów pod wodą jest życie. Na początku lutego badacze z Nowej Zelandii za pomocą sondy wyciągnęli np. z głębin rowu Kermadec (10 km) zimnolubną 28-centymetrową krewetkę. „Deepsearch" pozwoli im wreszcie zobaczyć nawet najdziwniejsze formy życia z bliska w  ich naturalnym środowisku.

Przemysł podwodny

Jeszcze kilka lat temu multimilionerzy kupowali luksusowe jachty i  samoloty, dziś wolą prywatne łodzie podwodne. Inżynierowie tacy jak Graham Hawkes, założyciel Ocean Technologies, zacierają ręce. Hawkes skonstruował już 60 batyskafów. Wśród jego klientów są na razie wyłącznie bogacze. Jeszcze zanim Branson, który słynie z niecodziennych przedsięwzięć, zainteresował się podróżą do dna Rowu Mariańskiego, jednoosobowy batyskaf zamówił u Hawkesa ekscentryczny Steve Fossett. Po  jego tragicznej śmierci Branson postanowił zrealizować marzenie przyjaciela.

Inny, równie nowoczesny batyskaf – „Deep Flight Super Falcon" zaprojektowany przez Hawkesa, to daleki krewny łodzi testowanej w stajni Bransona. Tę zabawkę za 1,7 mln dolarów kupił Tom Perkins, który swojej fortuny dorobił się na inwestycjach kapitałowych. Dzięki takim ludziom przemysł batyskafowy kwitnie. Hawkes chce więcej. Planuje budowę łodzi na tyle lekkich, by mogły je transportować zwykłe jachty. W  jednym z wywiadów dla magazynu „Wired" zachwala coraz większą łatwość w  użyciu jego batyskafów.

– Mamy z żoną „Super Falcona", jest niezależny. Startując i wracając na ląd, odbyliśmy podmorską podróż w Morzu Czerwonym, z postojem na lunch w jednym z kurortów – opowiada. Ale  według Hawkesa na tej luksusowej, być może przemijającej modzie się nie  skończy. Jego zdaniem to właśnie w oceanach leży nieodkryte bogactwo minerałów i pokarmu, do którego ludzie prędzej czy później będą próbowali dotrzeć. – Moje batyskafy to tylko skromny początek nieuniknionej eksploracji oceanów. Czeka nas prawdziwa gorączka –  prorokuje Hawkes.

Okładka tygodnika WPROST: 10/2012
Więcej możesz przeczytać w 10/2012 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 0

Spis treści tygodnika Wprost nr 10/2012 (1516)

  • Kwestia klasy 4 mar 2012, 12:00 Faulujący i tak przechodzą do historii jako faulujący. Jakiekolwiek sukcesy by w życiu odnieśli. 4
  • Zmęczony kanclerz kontratakuje 4 mar 2012, 12:00 Dla PO Donald Tusk jest jak mityczny baron Münchhausen. Ilekroć jego partia zaczyna grzęznąć w sondażowym bagnie, premier chwyta koleżeństwo za włosy i wyciąga z tarapatów. 9
  • Mamy pecha 4 mar 2012, 12:00 Odbyła się gala Viva Comet, nagród muzycznych przyznawanych przez telewizję Viva. Nagrodę dla Artysty Roku odebrał niejaki Łuszczykiewicz Wojciech, lider zespołu Video. Wszystko fajnie, z tym że zespół Video lubi na Facebooku jakieś 8... 10
  • Smuda kontra cały świat 4 mar 2012, 12:00 Już niedługo poczucie dumy narodowej milionów Polaków zależeć będzie od jednej osoby – Franciszka Smudy, selekcjonera narodowej jedenastki. Na jego głowie, i w nogach jego piłkarzy, spoczywa znaczna część odpowiedzialności za powodzenie największej imprezy sportowej w... 14
  • Smuda kontra cały świat 4 mar 2012, 12:00 Już niedługo poczucie dumy narodowej milionów Polaków zależeć będzie od jednej osoby – Franciszka Smudy, selekcjonera narodowej jedenastki. Na jego głowie, i w nogach jego piłkarzy, spoczywa znaczna część odpowiedzialności za... 14
  • Kaczyński powinien trzymać kciuki 4 mar 2012, 12:00 Zostaliśmy z PiS wyrzuceni. Rozstania nie są łatwe i budzą emocje. Chcemy się różnić z PiS pięknie i wyciągamy dłoń do prezesa Kaczyńskiego. Wspieramy w parlamencie wszystkie sensowne projekty jego partii – mówi Zbigniew Ziobro. 20
  • Dworek z widokiem na elektrownię 4 mar 2012, 12:00 Złośliwi twierdzą, że Krzysztof Kilian został oddelegowany do Polskiej Grupy Energetycznej, by zrobić tam porządek z ludźmi Schetyny i Pawlaka. Życzliwi dziwią się, że dopiero teraz, bo PGE to spółka pełna nierozwiązanych sprzeczności, a Kilian to mistrz godzenia wody z ogniem. 24
  • Dworek z widokiem na elektrownie 4 mar 2012, 12:00 Złośliwi twierdzą, że Krzysztof Kilian został oddelegowany do Polskiej Grupy Energetycznej, by zrobić tam porządek z ludżmi Schetyny i Pawlaka. Życzliwi dziwią się, że dopiero teraz, bo PGE to spółka pełna nierozwiązanych... 24
  • Czerwony harcerz od Urbana 4 mar 2012, 12:00 Był już ręką. Konkretnie prawą ręką Jerzego Urbana. Dziś jest ustami partii Janusza Palikota. 26
  • Czerwony harcerz od Urbana 4 mar 2012, 12:00 Był już ręką. Konkretnie prawą ręką Jerzego Urbana. Dziś jest ustami partii Janusza Palikota. 1. Andrzej Rozenek wstąpił po cichu. Z rana. Po cichu, bo konferencja pod tytułem „Oficjalne wstąpienie Andrzeja Rozenka do partii Ruch... 26
  • Fajny już byłem 4 mar 2012, 12:00 Ta władza jest naprawdę pewna siebie. Bo chyba tylko dlatego na liście leków refundowanych nie ma leku na przesadny optymizm. Chory na to minister zdrowia nie zapowiada powrotu do zdrowia. 30
  • Fajny już byłem 4 mar 2012, 12:00 Ta władza jest naprawdę pewna siebie. Bo chyba tylko dlatego na liście leków refundowanych nie ma leku na przesadny optymizm. Chory na to minister zdrowia nie zapowiada powrotu do zdrowia. PIOTR NAJSZTUB: Mówię „Kopacz”, a pan... 31
  • Pozorny wybór Szumilas 4 mar 2012, 12:00 Jak władza mówi, że sześciolatki poradzą sobie w szkołach, to… mówi. Ale któż by się czepiał, skoro inni za władzą powtarzają? A jeśli wszyscy mówią to samo, to nie może być przecież inaczej. 36
  • Pozorny wybór Szumilas 4 mar 2012, 12:00 Jak władza mówi, że sześciolatki poradzą sobie w szkołach, to… mówi. Ale któż by się czepiał, skoro inni za władzą powtarzają? A jeśli wszyscy mówią to samo, to nie może być przecież inaczej. Ze spotkania w szkole żona... 36
  • Męski, żeński, nijaki 4 mar 2012, 12:00 Językiem możemy manipulować, używając go zgodnie z tradycją i nawykami. A tradycja pokazuje świat, który jest stworzony i zdominowany przez mężczyzn. 40
  • Polska, Rosja, Europa 4 mar 2012, 12:00 Europa rosyjskiej polityki nie miała, nie ma i nie będzie miała. 42
  • Psycholog na kozetce 4 mar 2012, 12:00 Zdrowy rozsądek podpowiada, że polską psychologię należałoby dziś zdiagnozować jako niepoczytalną. Bo czy poczytalne jest leczenie dorosłych przy pomocy duchów? A czy ktoś świadomy swoich czynów metodycznie podduszałby dzieci? Albo bez podstaw wsadzałby ich rodziców do więzień? 44
  • Produkt solopodobny 4 mar 2012, 12:00 Dotychczas sól była tylko solą. Jednak tydzień temu dowiedzieliśmy się, że oprócz tej zwykłej, spożywczej, jest jeszcze sól wypadowa. I że tej drugiej nie wolno jeść. A jedlibyśmy ją nadal, gdyby solnej afery nie ujawnił reporter „Uwagi!” TVN. 48
  • Uzależnienie od zakupowego orgazmu 4 mar 2012, 12:00 Nie potrafią przejść obojętnie obok sklepowych witryn. Mają wszystko, ale wciąż potrzebują więcej. Za zakupy płacą kartą kredytową, a przy kasie czują dreszcz rozkoszy. Gdy dociera do nich, że mają problem, często płaczą. W szpitalu w Brzesku rusza pierwszy w Polsce ośrodek... 50
  • Wojna postu z karnawałem 4 mar 2012, 12:00 Polityczny karnawał w Rosji dobiega końca. Putin będzie chciał twardo rządzić, a opozycja – wymusić na Kremlu reformy. 54
  • Nękać Putina, nie Rosjan 4 mar 2012, 12:00 To Rosja może wprowadzić embargo wobec Europy – a nie odwrotnie. Zresztą nic by ono nie dało, poza nękaniem ludzi i tak pognębionych izolacją kraju od reszty świata – mówi Borys Niemcow, były wicepremier Rosji, lider opozycyjnego Sojuszu Sił Prawicowych. 57
  • Unia kontra portfel Łukaszenki 4 mar 2012, 12:00 Prezydent Białorusi wściekł się, gdy za radą Polski Unia chciała zabronić wjazdu oligarchom zarządzającym jego pieniędzmi ulokowanymi na zagranicznych kontach. I tak zaczęła się wojna. 60
  • Kup sobie rząd. Na Słowacji 4 mar 2012, 12:00 Polityczna generacja, która zapyziały kraj przemieniła w prymusa Europy Środkowej, odchodzi w niebyt okryta hańbą korupcji. 63
  • Wiosna islamistów 4 mar 2012, 12:00 Arabskie rewolty ograniczyły wpływy Iranu w krajach muzułmańskich. Potrząsanie rakietami w cieśninie Ormuz ma przypomnieć, że to ajatollahowie mają pochodnię, od której może spłonąć Bliski Wschód. 64
  • Kto pierwszy sięgnie dna? 4 mar 2012, 12:00 Dwaj milionerzy i słynny reżyser filmowy rywalizują w wyścigu na dno głębokiego na 11 km Rowu Mariańskiego. 68
  • Tory, tony i rock'n'roll 4 mar 2012, 12:00 Niemcy z Deutsche Bahn mieli ją dobiĆ. Teraz ona zagraża Niemcom. Polska państwowa firma stała się ważnym graczem na rynku europejskiego transportu kolejowego. Czy utrzyma tę pozycję? 70
  • Reklama na premierze 4 mar 2012, 12:00 Ponad milion złotych warte są usługi reklamowe, jakie wyświadczył premier Donald Tusk takim markom jak Puma, Nike, Adidas czy Ermenegildo Zegna. Produktów tych firm premier używa codziennie, pracując, odpoczywając czy występując publicznie i robiąc im reklamę, za którą biznes... 73
  • Hiszpańska fuzja 4 mar 2012, 12:00 W jednej z reklam sprzed paru lat kilkuletni syn pytał ojca: „Jak jest dom po hiszpańsku?”, „Mieszkanie?”, „A samochód?”. Odpowiedź za każdym razem brzmiała: „Santander”. Teraz „Santander” oznacza wielką bankową... 76
  • Tulipanowe żniwa 4 mar 2012, 12:00 Polscy badylarze trzymają się mocno. Gnębią ich wysokie koszty energii i import z Afryki, ale nadal utrzymują silną pozycję na kwiaciarskiej mapie Europy. 8 marca to ich najlepszy dzień w roku. 78
  • Koncernom muzycznym już dziękujemy 4 mar 2012, 12:00 ACTA, o które jest taka awantura, to nic innego jak kolejna próba przedłużenia życia starych modeli zarabiania na twórczości przez duże koncerny wydawnicze i fonograficzne. 81
  • Król Francji 4 mar 2012, 12:00 Nad Sekwaną kochano go miłością bezwarunkową. Reszta świata dopiero zaczyna dostrzegać jego wielkość. O fenomenie autora „Je t’aime... moi non plus” wszystkim, którzy po francusku potrafią powiedzieć tylko „merci”, opowiada książka „Serge... 82
  • Pstrykamy, nie kasujemy 4 mar 2012, 12:00 Jeszcze niedawno ich kadry były peryferiami sztuki. Dziś nikt nie odmawia im miejsca w galeriach. Wystawa prac jednego z nich – Rafała Milacha – ruszyła właśnie w warszawskiej Zachęcie. Oglądajcie i uczcie się. 86
  • Sklepy mięsne 4 mar 2012, 12:00 Takie czasy, że o własnej śmierci dowiadujemy się z nekrologów. Ale przed każdym końcem świata, nawet malutkim, warto podlać kwiaty i odwieźć dziecko do przedszkola. 89
  • Walczący z wiatrakami 4 mar 2012, 12:00 Terry Gilliam zamierza wrócić na plan „The man who killed Don Quixote” – ta wiadomoŚĆ zelektryzowała niejednego fana kina. Bo od filmów, które powstały, ciekawsze bywają losy produkcji nieukończonych. Dowodzi tego choćby dokument, który właśnie się ukazał na... 90
  • Szok 4 mar 2012, 12:00 Przeżyłem kilka dni temu szok. Pierwszy raz od słynnej ucieczki Aleksandra Kwaśniewskiego z Sejmu po drabinie posłowie umykali przed dziennikarzami. Byli to posłowie PiS. Bali się banalnych, przyznacie, pytań. – Czy pan jest... 96
  • Pomyśl, ile mamy z nich pożytku? 4 mar 2012, 12:00 Prowadzę sobie audycję w Radiu Tu, prowadzę na tak zwanym żywo, dzwonią słuchacze, bo co ma w końcu Polak do roboty wieczorami, kiedy telewizja taka nudna, a tu dzwoni... Służbiście wstaję! 96
  • Strzał po premierze 4 mar 2012, 12:00 Próby do spektaklu trwały wyjątkowo długo. Być może działo się tak dlatego, że w roli Hamleta reżyser obsadził czajnik elektryczny. Aktorzy tego teatru widzieli już różne eksperymenty. Dyrekcja, otwarta na nowinki w sztuce, często... 98

ZKDP - Nakład kontrolowany