Rodzinna misja bojowa

Rodzinna misja bojowa

Dodano:   /  Zmieniono: 1
Wszystkie myślimy to samo: żeby tym pierwszym nie był mój mąż - mówiły nam kilka dni przed śmiercią Hieronima Kupczyka żony polskich żołnierzy
O godzinie 13.30 w czwartek 6 listopada do Jolanty Kupczyk podszedł oficer dyżurny XII Brygady Zmechanizowanej w Szczecinie i poprosił, by pojechała z nim do sztabu brygady. Z Jolantą Kupczyk chciał rozmawiać gen. Marek Samarcew, dowódca brygady. Do sztabu nie było daleko, bo Jolanta Kupczyk pracuje jako księgowa w XII brygadzie. W gabinecie dowódcy byli już lekarz i wojskowy psycholog, potem dołączył do nich kapelan XII brygady, ksiądz Jan Wołyniec. Jolanta Kupczyk wiedziała, że coś się musiało stać z jej mężem Hieronimem, który służył w polskim kontyngencie w Iraku. - Pani mąż zmarł pół godziny temu na stole operacyjnym - powiedział generał Samarcew. Niedługo potem do Jolanty Kupczyk dołączyła córka, studentka oceanologii na Politechnice Szczecińskiej. - "Może to tylko zbieżność nazwisk? Może jest tylko ranny, a dziennikarze pospieszyli się z informacją o śmierci?". Najbliżsi majora Kupczyka nie mogli uwierzyć w to, że zginął - relacjonuje nam rozmowę z żoną i córką swojego podwładnego gen. Marek Samarcew. Potem zapłakane kobiety przewieziono - w towarzystwie wojskowych psychologów - do ich mieszkania przy ulicy Generała Berlinga w Szczecinie. Przed wejściem do bloku i przed drzwiami mieszkania Kupczyków stanęli żandarmi.
- Najbardziej boję się wiadomości o pierwszym zabitym w Iraku polskim żołnierzu. Gdy spotykam się z żonami innych żołnierzy, wszystkie myślimy to samo: żeby tym pierwszym nie był on, mój mąż - kilka dni przed śmiercią Hieronima Kupczyka mówiła nam Edyta Gąsiorowska, żoną chorążego Jacka Gąsiorowskiego z bazy w Al-Hilli. Jej mąż miał jechać w tym samym konwoju, którym z amerykańskiej bazy Dogwood do Camp Babilon podróżował major Kupczyk. W ostatniej chwili Gąsiorowski pojechał inną trasą. W ten sposób uniknął ostrzału, a być może śmierci.

TĘSKNOTA w Karbali
Dorota Ćwiek nigdy nie czytała tylu gazet i czasopism ani nie oglądała tylu programów informacyjnych co dziś. Dorota jest żoną starszego chorążego Andrzeja Ćwieka, stacjonującego w irackiej Al-Hilli. Kilka dni temu wpadła w przerażenie, gdy dowiedziała się, że tuż nad samochodem z polskimi żołnierzami przeleciał pocisk moździerzowy. Tak jak inne żony, matki, narzeczone czy dzieci polskich żołnierzy stacjonujących w Iraku (zwanych misjonarzami) Dorota żyje w nieustannym stresie. Gdy nie dosłyszy informacji o kolejnych ofiarach wśród żołnierzy, dzwoni do koleżanek (żon innych "misjonarzy"), dopytując o szczegóły. - Wystarczy jedno doniesienie o ostrzale polskiego obozu, bym nie spała przez kilka nocy z rzędu, by wszystko leciało mi z rąk. Sądzę, że my, żony, matki czy narzeczone polskich żołnierzy w Iraku, żyjemy w większym stresie niż oni sami - mówi Dorota Ćwiek. O śmierci majora Kupczyka dowiedziała się telefonicznie od męża. - Andrzej opowiadał, że rozmawiał z majorem Kupczykiem tuż przed wyjazdem do amerykańskiej bazy. Opowiadał, że żołnierze dzwonili do żon i płakali. Nie ze strachu, tylko z tęsknoty - mówi Dorota Ćwiek.
Strach rodzin "misjonarzy" mija na chwilę, gdy uda się z nimi skontaktować.
Zanim polscy żołnierze wyjechali do Iraku, psychologowie radzili im, by swoim bliskim nie opowiadali o niebezpieczeństwach, lecz o tym, że prowadzą normalne życie. Porucznik Tomasz Diedtrich (33 lata), łącznik z armią amerykańską, opowiada o swoim zauroczeniu mezopotamską cywilizacją, o zwiedzaniu ruin Babilonu, o kupionym na bazarze serwisie do kawy. - Kiedy niepokoję się telewizyjnymi doniesieniami o zamachach, Tomasz mówi, że w Karbali panuje spokój, nic złego się nie dzieje, że wszystko jest pod kontrolą - opowiada Joanna Diedtrich. W listach mąż pisze o tęsknocie i miłości, chociaż wcześniej nie był wylewny.
Gdy Edycie Gąsiorowskiej nie udało się wybić mężowi z głowy wyjazdu do Iraku, zamknęła się w łazience i długo płakała. Potem zrozumiała, że zawód żołnierza nie polega tylko na siedzeniu w bezpiecznych koszarach. Postanowiła być twarda, żeby jej strach nie przeniósł się na synów - 10-letniego Tomasza i 8-letniego Michała. I radzi sobie: we wrześniu wykupiła mieszkanie na wojskowym osiedlu przy ulicy Klee-berga w Szczecinie. Teraz będzie robić remont. To Edyta Gąsiorowska zaalarmowała media, że generalicja i rząd nie wywiązują się z obietnicy zapewnienia rodzinom chociaż piętnastominutowego kontaktu z żołnierzami w Iraku. Poskutkowało, kontakty - nawet dwa razy dziennie - nie są już żadnym problemem. - Możliwość porozmawiania z rodziną w kraju dobrze wpływa na samopoczucie żołnierzy służących w misjach. Sprawia, że są skoncentrowani, nie robią głupstw, nie zaniedbują procedur - mówi płk Stanisław Ilnicki, psychiatra z Wojskowego Instytutu Medycznego.

Babskie Centrum Dowodzenia
Polscy żołnierze uczestniczą w misjach wojskowych już od pół wieku. I nasze kontyngenty należą do tych, w których zdarza się najmniej śmiertelnych ofiar podczas służby. Władze wojskowe uznały, że skoro nie ma wielu ofiar, rodziny nie mają większych problemów, więc nie trzeba im pomagać. - Dotychczas władze wojskowe uważały, że jeżeli żołnierze dobrze zarabiają, to wystarczy, i żadna opieka nad ich rodzinami nie jest potrzebna. To się zmieniło po wojnie w byłej Jugosławii, kiedy wreszcie zauważono, jakiemu stresowi poddawane są rodziny "misjonarzy". Wtedy odkryto, że Amerykanie i Brytyjczycy mają i stosują świetne programy pomocowe. Okazało się też, że nasze kobiety są zaradniejsze od wojskowych i same zaczęły się organizować, pomagać sobie, doradzać - mówi płk Stanisław Ilnicki.
- Przed wyjazdem do Iraku Zbyszek był pół roku w Afganistanie. Wtedy nauczyłam się, że jedyną receptą na stres jest dzień wypełniony do granic możliwości zajęciami. Wtedy nie ma czasu na rozmyślania o ryzyku, nie ma czasu na strach - opowiada Joanna Sawula z Brzegu Dolnego, żona starszego sierżanta sztabowego Zbigniewa Sawuli. - Ja trzymam za nich kciuki i rozładowuję napięcie, na przykład myjąc okna - mówi Jadwiga Sioma z Brzegu Dolnego, nieformalny szef Babskiego Centrum Dowodzenia, czyli sztabu stworzonego przez żony naszych żołnierzy w Iraku. Sioma pierwsza, na własną rękę, nauczyła się, jak pomagać żonom "misjonarzy". Obecnie jest doradcą grupy wojskowych psychologów opiekujących się rodzinami żołnierzy z polskiego kontyngentu w Iraku.

Polowa Akademia Wojskowa
Zanim Andrzej Ćwiek pojechał do Iraku, wraz z żoną zrobił bilans zysków i strat. Po stronie strat było niebezpieczeństwo śmierci, rozłąka, stres żony oraz 11-letniego syna Darka i 10-letniej córki Moniki. Po stronie zysków najważniejsze były pieniądze, ale liczyło się też to, że służba w Iraku jest swoistą polową akademią wojskową. Andrzej Ćwiek wiedział, że po takiej szkole będzie mu łatwiej awansować, będzie sobie lepiej radził po przejściu do cywila. W rozmowach z żoną potwierdza, że irackie doświadczenia są nie do przecenienia.
Dla Ćwieków i rodzin innych polskich żołnierzy służących w Iraku ta misja oznacza ogromny skok w dochodach. Ćwiek zarabiał w Polsce 1800 zł, a obecnie jego żona otrzymuje oprócz tego tzw. dodatek wojenny w wysokości 1200 dolarów (około 5 tys. zł). - Gdy z dnia na dzień zarobki wzrastają aż czterokrotnie, a w dodatku nie ma męża przy boku, trzeba bardzo uważać, by woda sodowa nie uderzyła do głowy, by nie zacząć szaleć z wydatkami - mówi Joanna Diedtrich. Jej mąż Tomasz wyjechał do Iraku jeden z pierwszych. W czerwcu najpierw trafił do Kuwejtu, a po tygodniu do Karbali, gdzie zajmował się przygotowaniem bazy dla naszych żołnierzy. Obecnie pomaga tworzyć nowe irackie siły zbrojne. Joanna Diedtrich ma świadomość, że musi teraz odkładać pieniądze, bo służba w Iraku nie będzie trwać wiecznie. Odkłada także dlatego, że wie, ile te wyższe dochody kosztują męża i całą rodzinę.

MĄŻ (nie)wirtualny
Andrzej Ćwiek w domowym komputerze pozostawił żonie wygaszacz w postaci napisu "Pamiętaj o mnie". - Staram się, żeby Andrzej nie czuł, że ma wirtualną żonę, a ja wirtualnego męża. Często wysyłam mu e-maile pełne drobiazgowych opisów tego, co się tu z nami dzieje, jak dzieciom idzie w szkole. On z kolei opisuje takie z pozoru błahe sprawy, jak to, co je. W ten sposób mamy poczucie, że prowadzimy codziennie rozmowy jak w kuchni przy stole - opowiada Dorota Ćwiek.
Edyta Gąsiorowska na co dzień sobie radzi, ale boi się świąt, bo po raz pierwszy od ślubu spędzi je bez męża. Tego samego obawia się Jad-wiga Sioma. Uważa, że święta Bożego Narodzenia będą dla rodzin naszych "misjonarzy" krytycznym momentem rozłąki. Jadwiga Sioma radzi swoim koleżankom, by urządziły Wigilię online. Dowiedziała się, że będzie to technicznie możliwe.
Żony naszych żołnierzy w Iraku musiały się nauczyć radzić sobie z awariami domowego sprzętu. Dorota Ćwiek żartuje, że zawarła bliską znajomość ze śrubokrętami, kablami czy płynami hamulcowymi. Zamiast męża pomaga synowi w fizyce, więc mimochodem opanowała na przykład lutowanie.

KieŁbasa lepsza od seksu
Na razie nasi żołnierze zapewniają, że najmniej brakuje im seksu. - Kiedy pojawiły się informacje, że do naszych baz w Iraku wybierają się panie Klaudia Figura i Asia Blondi z erotycznym show, Andrzej żartował, że gołych panienek mają bez liku w pismach dostępnych na bazarach. Przekonywał, że tak naprawdę marzą o paczce z dobrą polską kiełbasą, schabowym czy wędzonym boczkiem - mówi Dorota Ćwiek.
- Kiedy się żegnaliśmy, powiedziałam, żeby nigdy we mnie nie zwątpił - nawet w chwilach największej słabości, gdyby koledzy żartowali sobie z niewiernych żon - opowiada Edyta Gąsiorowska. Jadwiga Sioma twierdzi, że kłopoty z dochowaniem wierności w rodzinach żołnierskich zdarzają się rzadko. Tłumaczy to w przewrotny sposób: "Miasteczka garnizonowe to miejsca, gdzie ludzie się znają, więc skok w bok natychmiast wyszedłby na jaw". Zdaniem płk. Ilnickiego, to, że w garnizonach wszyscy się znają, jest bardzo ważne dla rodzin. Takie społeczności działają jak swego rodzaju grupy wsparcia. Ilnicki podkreśla jednak, że żony naszych żołnierzy zachowują wysokie morale - uznały, że byłoby czymś strasznym zdradzić męża, który ryzykuje życie.
Irena Rudzińska, matka Edyty Gąsiorowskiej, uważa, że jej córce nie brakuje seksu, lecz bliskości męża. Dlatego schudła, zmizerniała, znajduje sobie dodatkowe zajęcia, na przykład lekcje angielskiego.
Do 6 listopada, gdy zginął major Hieronim Kupczyk, żony, matki i narzeczone naszych żołnierzy żyły w strachu, ale miały nadzieję, że najgorsze się nie zdarzy. Teraz może się zdarzyć każdej z nich.


Hieronim Kupczyk (1959-2003)
Żył głośno i wesoło, bo był pogodnym, przyjaznym człowiekiem - mówią o majorze Hieronimie Kupczyku jego znajomi ze Szczecina. Często wybuchał głośnym, rozpoznawalnym z daleka śmiechem. Jeździł lanosem, a jego hobby była mechanika: każde urządzenie domowe czy samochód naprawiał i czyścił, by - jak mawiał - "było lepsze niż z fabryki".
Pochodził z Ostrowa Wielkopolskiego. Całe dorosłe życie spędził w mundurze. Skończył Wyższą Szkołę Oficerską Wojsk Pancernych w Poznaniu. Karierę w XII Dywizji (potem Brygadzie) Zmechanizowanej w Szczecinie rozpoczął jako dowódca plutonu czołgów. Potem dowodził kompanią i batalionem, był pełnomocnikiem ds. ochrony informacji niejawnych. Ochroną tajemnic wojskowych zajmował się również w Iraku. Brał też udział w naborze i szkoleniu Irakijczyków do organizowanego właśnie systemu irackiej obrony cywilnej. Mówił biegle po angielsku. Jego żona Jolanta jest księgową w macierzystej jednostce - XII Brygadzie Zmechanizowanej. 22-letnia córka Marta studiuje ocea-nologię na Politechnice Szczecińskiej.

Więcej możesz przeczytać w 46/2003 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania tygodnika Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

 1

Spis treści tygodnika Wprost nr 46/2003 (1094)

  • Wprost od czytelników16 lis 2003Terminator Hausner Zgadzam się z Michałem Zielińskim, autorem artykułu "Terminator Hausner" (nr 42). Moim zdaniem, zmiany oszczędnościowe muszą być głębsze i póki czas należy: zmniejszyć liczbę powiatów o 50...3
  • Na stronie - Europka16 lis 2003Różnica między Warszawą a warszawką jest taka jak między mózgiem a móżdżkiem na grzance.3
  • Peryskop16 lis 2003Pytania do Kwaśniewskiego Prezydent Kwaśniewski odmówił stawienia się przed komisją śledczą w sprawie Rywina. Zapytaliśmy członków komisji, jakie pytania zadaliby Aleksandrowi Kwaśniewskiemu, gdyby zjawił się na...8
  • Dossier16 lis 2003Jolanta KWAŚNIEWSKA "Wierzcie mi, państwo, że jeżeli podejmę decyzję o kandydowaniu na urząd prezydenta, to możecie być pewni, że będę jednym z najlepiej przygotowanych kandydatów" PAP Bronisław KOMOROWSKI poseł...9
  • Poczta16 lis 2003KONKURS na reportaż Wydział Filologiczny Uniwersytetu Śląskiego i Studenckie Koło Naukowe Językoznawców ogłaszają konkurs na najlepszy reportaż prasowy, radiowy i telewizyjny "Reportaż na staż". Konkurs przeznaczony...11
  • Kadry16 lis 2003Zdjęcia: K. Jarczewski/Forum, K. Mikula11
  • M&M16 lis 2003 PRZYŚPIEWKA PREZYDENCKA Prezydentem jestem. Oj da dana, dana. Mogę śpiewać, tańczyć do białego rana, lecz po co?... Odpowiem Jego Ekscelencji: to niezłe zajęcie po końcu kadencji.12
  • Playback16 lis 200312
  • Szpieg Rob Roy16 lis 2003Upadł mit Rob Roya MacGregora, szkockiego bohatera narodowego, którego wyczyny spopularyzował sir Walter Scott, brytyjski pisarz romantyczny.12
  • Z życia koalicji16 lis 2003Zdetronizowany baron ŚwiĘtokrzyski, bohater afery starachowickiej, poseł Henryk Długosz zrezygnował niedawno z członkostwa w SLD, ale nie rezygnuje z dbałości o maniery. Konkretnie, o maniery fotoreporterów, którzy...14
  • Z życia opozycji16 lis 2003Prezydent stolicy Lech Kaczyński pogonił - bardzo zresztą słusznie - Jana Parysa z należącej do miasta korporacji taksówkowej. Ciekawe, czy wysłał mu urzędowe pismo ze zdaniem "spieprzaj, dziadu!". NastĄpi straszliwy...15
  • Fotoplastykon16 lis 200316
  • Rodzinna misja bojowa16 lis 2003Wszystkie myślimy to samo: żeby tym pierwszym nie był mój mąż - mówiły nam kilka dni przed śmiercią Hieronima Kupczyka żony polskich żołnierzy18
  • Kisielem w mur16 lis 2003Nagrody Kisiela 2003: Roman Kluska, Jan Rokita, Janusz Majcherek22
  • Rzeczpospolita Atlantycka16 lis 2003Czym jest polska racja stanu26
  • Klony Gierka16 lis 2003Dziś brakuje pieniędzy na ochronę zdrowia, jutro zabraknie na emerytury, a pojutrze kryzys ogarnie całe państwo30
  • Okopy Kwiatkowskiego16 lis 2003TVP jest i pozostanie pod kontrolą "grupy trzymającej władzę"32
  • Gazeta dla woźnicy16 lis 2003Know-how niemieckich wydawców prasy34
  • Nałęcz - Po czternastu latach16 lis 2003Polska cieszy się dziś bezpieczeństwem, jakiego nie zaznała niemal od 400 lat36
  • Zawracanie gitary - Kamień rządowy16 lis 2003Rządowi zawsze wiatr w oczy wieje. Czy to z kraju, czy z Brukseli36
  • Giełda i wektory16 lis 2003Hossa Świat Zbliżenie W dobie kryzysu w berlińskich domach publicznych za przykładem pubów zostały wprowadzone tak zwane happy hours. W godzinach promocji z usług przybytków rozkoszy można korzystać za połowę ceny....40
  • Gorączka naftowa16 lis 2003Łukoil i Jukos uciekają przed Putinem do Polski42
  • Zjednoczone Emiraty Rosyjskie16 lis 2003XXI wiek na rynku ropy naftowej będzie wiekiem Rosji46
  • Trzymamy się ziemi16 lis 2003Eksperci ekonomiczni PO i PiS odpowiadają Michałowi Zielińskiemu, który w artykule "Żaglowa łódź podwodna" (nr 45) zarzucił obu partiom brak programu gospodarczego. Komentarz autora zamieścimy w następnym numerze.48
  • Łódź nawodna16 lis 2003Dla PiS niepodważalne są zasady wolnego rynku i prywatnej własności48
  • Stopa zysku16 lis 2003Możemy się stać trzecim producentem butów w Europie52
  • Załatwione odmownie - Pupening antyglobalistyczny16 lis 2003Naiwnym marzy się kapitalizm socjalistyczny, w którym kapitalizm byłby w sklepie, a socjalizm w robocie56
  • Supersam16 lis 2003Mężczyzna jak malowany Znany projektant Jean-Paul Gaultier wprowadził na rynek coś, czego jeszcze nie było - serię kosmetyków o nazwie Tout Beau (Jaki Piękny) do makijażu dla... mężczyzn. Puder brązujący wyrównuje koloryt...58
  • Imperium Matrix16 lis 2003"Matrix" to nie film, lecz popkulturowy, multimedialny holding62
  • Śmierć w Bikini16 lis 2003Znowu żyje atol Bikini, który na wieki miał pozostać atomowym grobowcem66
  • Mądra głupota16 lis 2003Nagrody Stelli, czyli najbardziej wariackie pozwy sądowe.70
  • Makłowicz do Bikonta, Bikont do Makłowicza - Margaryna z pierwszego tłoczenia16 lis 2003Piotrusiu! Piszę do ciebie, z trudem formułując myśli i zdania, bowiem wściekłość czarnym welonem przesłania mi oczy i powoduje dokuczliwe drgania w mózgu. Oto przed chwilą chciałem przygotować chłopcom i sobie kolację. Nic wielkiego, jajka na...72
  • Ekran osobisty - Ejcz-bi-oł16 lis 2003Dziś produkuje się wszystko w małych, podobnych do siebie kawałeczkach: wiadomości, sondy, ciekawostki, porady, recenzje73
  • Polonia restituta16 lis 2003Porównanie II i III RP wystawia marne świadectwo współczesnej Polsce74
  • Know-how16 lis 2003Ötzi z Tyrolu Człowiek lodu, którego doskonale zachowane szczątki sprzed 5300 lat znaleziono w 1991 r. w dolinie Ötzi na granicy Włoch i Austrii, prawdopodobnie urodził się w Tyrolu Południowym, w miejscu, gdzie dziś...77
  • Diagnostyka śmierci16 lis 2003Wyniki 30 proc. badań USG można w Polsce wyrzucić do kosza!78
  • Bombowe bąble16 lis 2003Tajemnica katastrof w trójkącie bermudzkim wyjaśniona?82
  • Fizyk na giełdzie16 lis 2003Od Kopernika, przez Newtona, Bacheliera, Einsteina i Smoluchowskiego, do ekonofizyki84
  • Prezerwatywa w zastrzyku16 lis 2003Opracowano dwie nowe metody antykoncepcyjne dla mężczyzn86
  • Bez granic16 lis 2003Umrzeć za Bagdad Od 1 maja, kiedy prezydent USA George W. Bush ogłosił zakończenie działań bojowych w Iraku, zginęło tam ponad czterystu żołnierzy koalicji, a ponad dwa tysiące zostało rannych. Największe straty ponieśli Amerykanie...88
  • Hańba europejska16 lis 2003W krajach UE rozpowszechnia się antyizraelizm, antyszaronizm i antyamerykanizm - Tomasz Lis dla "Wprost".90
  • Kryptoantysemityzm16 lis 2003Niektórzy intelektualiści w Polsce czują się urażeni lub wręcz obrażeni oskarżeniami pod adresem Europy, w tym również moimi (w esejach "Monolog polsko-żydowski"), ale nawet ja nie przypuszczałem, że pół wieku po Hitlerze prawie dwie trzecie...94
  • Powrót do Rapallo16 lis 2003Tworzy się koalicja Francji, Niemiec i Rosji, skierowana przeciwko Stanom Zjednoczonym96
  • Organizacja Narodów Zależnych16 lis 2003ONZ przypomina firmę zarządzaną przez 184 dyrektorów, z których każdy ma bezrobotnego szwagra99
  • Długi cień Miloševicia16 lis 2003Rozmowa z Vojislavem Koštunicą, byłym prezydentem Jugosławii, liderem Demokratycznej Partii Serbii102
  • Menu16 lis 2003Świat Wiwat Karol! Dawno nie było takiego spotkania" - powiedział 4 listopada Jan Paweł II do artystów i pielgrzymów. Prawie 7 tys. osób przybyło wieczorem do Auli Pawła VI na koncert z okazji imienin papieża. W...104
  • Rywin na West Endzie16 lis 2003Gdyby afera Rywina zdarzyła się w Anglii, w Londynie już dawno grano by sztukę na ten temat106
  • Wielka trójka muzyczna16 lis 2003Demarczyk i Niemena słuchają dziadkowie i wnuki110
  • Płyty Kuby Wojewódzkiego16 lis 2003ROD STEWART As Time Goes By - The Great American Songbook Volume 2 Kolekcjoner zachrypniętych hitów, życiowych partnerek i sentymentalnych standardów przemówił ponownie. Starzejący się efektownie i w efektownym...111
  • Mojżesz kina - Krzysztof Kieślowski16 lis 2003"Ciarki przechodzą po grzbiecie i ma się wrażenie, że ktoś jeszcze przez Kieślowskiego przemawia" - mówi o "Dekalogu" Robert De Niro112
  • Sława i chała16 lis 2003KsiĄŻkI Ekstaza myślenia Carl Sagan nie dożył XXI wieku, ale święcie wierzył, że nowe stulecie przyniesie odpowiedzi na większość pytań, które zadajemy sobie od niepamiętnych czasów. A przynajmniej od chwili, gdy...114
  • Nowowizja - Co się komu wydaje?16 lis 2003No więc mnie się wydaje, że zapowiada się płodny rok, jeśli idzie o publikacje książkowe.116
  • System idiotele - Polski Murphy16 lis 2003Prawo Murphy'ego mówi, że jeśli tylko coś może pójść źle, to pójdzie źle na pewno.116
  • Organ Ludu16 lis 2003TRYBUNA PRZYMIERZA MIĘDZY DAWNYMI A MŁODYMI Nr 46 (59) Rok wyd. 2 WARSZAWA, poniedziałek 10 listopada 2003 r. Cena + VAT + ZUS + akcyza 13 listopada - strajku nie będzie PaŁac - gabinet wzajemne poparcie W piątek odbyła się Rada Gabinetowa...117
  • Skibą w mur - Stare zagrania, nowe podania16 lis 2003Podanie, jak sama nazwa wskazuje, polega na dawaniu czegoś pod czymś. W Polsce zwykle podaje się pod stołem118