Skaner

Skaner

(SKANER - POLSKA)

  • SALON PRASOWY
    Chwiejny Rokita i machina Kaczyńskich?
    Jak będą się zachowywać między wyborami parlamentarnymi a prezydenckimi Donald Tusk i Lech Kaczyński? Czy premier i prezydent będą braćmi? Dlaczego Polacy nie chcą głosować na lewicę? Na te i wiele innych pytań próbowali przed wyborami w Polsce odpowiedzieć dziennikarze wielu zagranicznych gazet.


    THE ECONOMIST
    "Nawet jeśli w wyborach wygra Platforma Obywatelska, wielu Polaków uważa, że chwiejna i zmienna osobowość Rokity przeszkodzi mu w kierowaniu rządem".

    FRANKFURTER ALLGEMEINE
    ZEITUNG FUER DEUTSCHLAND

    "Nawet prezydent [polskiej] prawicy nie będzie mógł odtrącić niemieckiego kanclerza, jeżeli ten złapie Polaków za słowo i rzeczywiście zaproponuje, że lecąc w przyszłości do Moskwy, zatrzyma się w Warszawie".

    CORRIERE DELLA SERA
    "Być może Prawo i Sprawiedliwość nie zawsze są bliźniaczymi koncepcjami, ale z całą pewnością ich szermierzami są nierozłączni prawicowi bliźniacy Lech i Jarosław Kaczyńscy. Te same twarze, te same życiorysy, te same poglądy, tylko ambicje mają inne. Podczas gdy Lech chce zostać prezydentem, Jarosław zamierza stanąć na czele rządu".

    IL FOGLIO
    "Czasem prawdziwej zabawy będzie okres między wyborami parlamentarnymi a wyborami prezydenckimi. Dwóch liderów najbardziej liczących się partii - Tusk i Kaczyński - nie będzie się mogło nawzajem kąsać, bo muszą pracować razem, by zbudować parlamentarną koalicję. A fundamentem ich współpracy będzie to, co ich łączy: rzucić wyzwanie status quo bez względu na to, czy jest ono podyktowane przez Rosję, czy tomy unijnych dyrektyw".

    THE GUARDIAN
    "Wszechobecne plakaty przedstawiające pulchnego, siwiejącego faceta, który chce zostać premierem po wyborach w końcu tego miesiąca, niemal niczym nie różnią się od plakatów z postacią pulchnego, siwiejącego gościa, który nawołuje do poparcia jego kandydatury na prezydenta".

    LE SOIR
    "Lech [Kaczyński] prezydentem w październiku, a Jarosław premierem po niedzielnych wyborach parlamentarnych - czy bliźniaki będą rządziły Polską? (...) Lech wyrwał liberalnej prawicy władzę nad Warszawą, w bardzo naturalny sposób wysuwając swoją kandydaturę w wyborach prezydenckich. Jarosław zbudował w PiS machinę wyborczą, przeciwwagę dla Platformy Obywatelskiej, drugiej prawicowej partii, z którą konkuruje o przewodzenie w koalicji, jaka wkrótce będzie rządziła Polską".

    WREMIA NOWOSTIEJ
    "PO i PiS za czuły punkt uważają zależność od dostaw rosyjskiego gazu i wzywają do przeszkodzenia w budowie rosyjsko-niemieckiego gazociągu na dnie Bałtyku, zwłaszcza jeśli rura miałaby przebiegać w pobliżu polskiej strefy ekonomicznej na tym morzu. (...) Wyznaczono już trasę pierwszej podróży przyszłego ministra spraw zagranicznych - do Oslo, aby zbadać możliwość odnowienia gazowego kontraktu z Norwegią, storpedowanego - zdaniem prawicy - przez lewicowy rząd".


  • STASI
    Syn gestapowca szpiegował "Solidarność"
    Agent Stasi o pseudonimie Josef, który miał dostęp do przywódców "Solidarności", w tym do Lecha Wałęsy i Andrzeja Gwiazdy, to Andreas Ciesielski. Dokumenty na temat jego działalności przekazała w czerwcu do IPN szefowa Urzędu ds. Akt Stasi Marianne Birthler (następczyni Joachima Gaucka), lecz odmówiła ujawnienia jego tożsamości. Dziennikarz "Wprost" uzyskał dostęp do teczki Josefa przechowywanej w Berlinie. W 1980 r., przedstawiając się jako niezależny dziennikarz i fotograf z NRD, Ciesielski zdołał dotrzeć do najbardziej wpływowych działaczy "Solidarności". Na zlecenie Stasi przeprowadzał z nimi liczne wywiady, do których pytania przygotowywali oficerowie tajnych służb. Dostarczył też Stasi zdjęcia Lecha Wałęsy i siedziby związku, która mieściła się w hotelu Sasanka. Ciesielski - mimo swojsko brzmiącego nazwiska - nie miał polskich korzeni. Był synem oficera gestapo o nazwisku Schako i z tego powodu przyjął nazwisko żony. Cieszył się na tyle dużym zaufaniem w "Solidarności", że 6 maja 1981 r. otrzymał legitymację członkowską związku. (CG)

  • NAGRODA
    "Wprost" najlepsi
    Nagrody w trzeciej edycji prestiżowego konkursu projektowania prasowego Chimera zdobyli Dariusz Krupa i Igor Morski, graficy przygotowujący ilustracje dla "Wprost". Międzynarodowe jury (pod przewodnictwem Billa Gasparda, news design directora w "Los Angeles Times") wyróżniło ich w kategorii portfolio za ilustracje najlepiej oddające treść artykułów. Dwie pozostałe nagrody w tej kategorii zdobyli Paweł Jońca i Mirosław Owczarek. Ten ostatni w przeszłości też współpracował z "Wprost". W konkursie rywalizowali graficy z Polski, Estonii, Holandii, Wielkiej Brytanii, Austrii, Łotwy, Niemiec, Białorusi i Czech. Przyznano 24 nagrody w dziewięciu kategoriach.

  • TAJNE SŁUŻBY
    Polscy kursanci GRU?
    Oficerowie szkoleni przez tajne służby sowieckie reprezentują na dyplomatycznych salonach nasze siły zbrojne sześć lat po wejściu Polski do NATO. Jak ustalili dziennikarze "Wprost", wyjeżdżają oni ostatnio na zagraniczne placówki. Posadę w ataszacie w Pradze objął dawny kursant sowieckiego wywiadu wojskowego GRU,
    płk Cezary Lipert, były wiceszef Wojskowych Służb Informacyjnych. Do Kazachstanu wyjechał płk Roman Januchta. W Kanadzie stanowisko objął płk Dobrosław Mąka, aż dwukrotnie szkolony w ZSRR, m.in. w 1989 r. Dla kilku oficerów utworzono etaty generalskie, co oznacza wyższe wynagrodzenie. Dotyczy to m.in. kierowników ataszatów wojskowych w Pradze, Rzymie (płk Roman Oziębała) i Lublanie, gdzie attache został płk Waldemar Żak, syn gen. Stanisława Żaka, byłego szefa wojskowego wywiadu.
    Po przyjęciu Polski do NATO i aresztowaniu trzech oficerów WSI za szpiegostwo na rzecz Rosji Biuro Bezpieczeństwa Wewnętrznego WSI rozpoczęło operację o kryptonimie "Gwiazda". Do oficerów rozesłano ankietę z pytaniami o kursy organizowane przez GRU, KGB, wschodnioniemiecką akademię w Dreźnie, przybudówkę tajnej policji Stasi. Operację przerwano, gdy w listopadzie 2001 r. szefem WSI został gen. Marek Dukaczewski. Nic dziwnego. Sam Dukaczewski też był szkolony przez GRU. (JJ, GIN)

  • KIDNAPING
    Telefon bezpieczeństwa
    Telefon z systemem namierzania GPS i karta z elektronicznym nadajnikiem wszyta w mankiet kurtki lub szkolny tornister - to coraz popularniejsze metody walki z kidnaperami. W firmach ochroniarskich telefon z GPS można kupić za 3 tys. zł, a miesięczny abonament kosztuje 150 zł. - Na razie zainteresowani abonamentem są głównie ci klienci, którzy już przeżyli koszmar związany z uprowadzeniem bliskiej osoby. Już wkrótce dołączą do nich inni, którzy takiego koszmaru nie chcą przeżyć - mówi detektyw Krzysztof Rutkowski.
    Stosowany dotychczas (głównie przez policję) monitoring wykorzystujący sygnały telefonii komórkowej udowodnił, że nawet pozbawiony GPS telefon może uratować życie ofiary porywaczy. Tak było w wypadku Sebastiana Świerzyńskiego, syna lidera discopolowego zespołu Bayer Full. - Poprzez system satelitarny policja ustaliła miejsce, w którym przetrzymywano mojego syna - potwierdza Świerzyński. - Dzięki telefonowi komórkowemu uratowaliśmy niedawno 14-letnią dziewczynkę, uprowadzoną i zmuszaną do nierządu na ulicy. Znaleźliśmy ją w jednej z warszawskich dyskotek, nafaszerowaną narkotykami i wycieńczoną - opowiada Krzysztof Rutkowski. (EO)

  • PRAWO
    Pogotowie adwokackie
    Gorącą linię prawniczą prowadzi konsorcjum Lions Group. Sieć kancelarii adwokackich i radcowskich w całej Polsce (200 prawników niemal wszystkich specjalności) udziela telefonicznej pomocy prawnej osobom uczestniczącym w wypadkach i kolizjach drogowych. Dzwoniąc pod numer (22) 94-85, klienci konsorcjum otrzymają natychmiastową poradę. Opis ich sprawy trafi do kancelarii w strefie, w której wydarzył się wypadek. Tam zostanie im przydzielony opiekun prawny, który poprowadzi sprawę do końca, czyli do wypłacenia odszkodowania. (AB)

  • KRAKÓW
    Bitwa Pod Jaszczurami
    Tygodnik "Wprost" zastąpił "Politykę" w roli patrona medialnego krakowskiego klubu Pod Jaszczurami, najstarszego akademickiego klubu w mieście.
    W Jaszczurach nie będzie się już rozlegał głos Janiny Paradowskiej. Ot, zwyczajny rezultat wolnej konkurencji. Ale nie dla tych, którzy zamiast konkurencji wolą namaszczenie. Odkryli więc spisek. Lokalne media, na czele z "Gazetą Wyborczą", nie mają wątpliwości, że to skandal, bo jak można było to zrobić ich namaszczonym kolegom. Sama Janina Paradowska zasugerowała, że kierownictwo klubu zmieniło patrona w związku z prawdopodobnym zwycięstwem prawicy w wyborach. Jeśli dobrze rozumiemy logikę publicystki "Polityki", po zwycięstwie prawicy smok wawelski zapisze się do partii Jana Rokity, a dzwon Zygmunta zostanie przemianowany na dzwon Donalda. Jak mawiał Stanisław Jerzy Lec, "głupota nie zwalnia od myślenia". (DC)

  • PTASIA GRYPA
    Epidemia Belki i Balickiego
    Polski rząd śpi. Zamiast szybko podjąć decyzję, zastanawia się, czy zakupić lek na ptasią grypę. Pod uwagę brany jest oseltamivir (tamiflu) firmy Roche, który łagodzi objawy zwykłej grypy i zapobiega przenoszeniu się wirusów. Choć uczeni twierdzą, że zarazki mogą się szybko uodpornić na ten farmaceutyk, ponad 30 państw zamówiło już go na wypadek pandemii. Rząd Wielkiej Brytanii został ostro skrytykowany za to, że decyzję o zakupie 15 mln opakowań leku podjął dopiero miesiąc temu. Polskie władze prawdopodobnie będą chciały kupić 2 mln opakowań (co będzie kosztować około 120 mln zł), choć według zaleceń WHO, powinniśmy zmagazynować 12 mln opakowań. - Od złożenia zamówienia do jego zrealizowania może upłynąć nawet półtora roku - mówi Anna Żur z Roche Polska. Lek ma więc szansę dotrzeć do nas dopiero po dwóch sezonach grypowych, a globalna epidemia może wybuchnąć już tej jesieni. (JAS)

  • PODRÓBKA
    Marzenie senatora
    Własne zdjęcie na okładce "Wprost", portret marszałka Piłsudskiego i pamiątki z Wileńszczyzny - tak udekorowany gabinet ma w swoim biurze w Szczecinku Witold Gładkowski, senator SLD. Rozpromieniony polityk z rękami złożonymi jak do modlitwy spogląda na swoich gości z okładki wyglądającej jak z naszego tygodnika. I zaprasza do czytania wywiadu o wartościach moralnych w polityce, ukochanej Wileńszczyźnie i literaturze klasycznej. Sęk w tym, że "Wprost" nigdy wywiadu z Gładkowskim nie publikował. - Odpowiedź tkwi w moim przywiązaniu do waszego tygodnika i szacunku, jakim go darzę - mówi "Wprost" senator Gładkowski. - Nigdy nie byłem u was na okładce. Pojawiali się różni politycy, a mnie nie było. I dlatego kilka lat temu córka wręczyła mi z okazji imienin taki fotomontaż. To dla mnie pamiątka i bardzo miły gadżet - podkreśla senator. (tk)


(SKANER - ŚWIAT)

  • WATYKAN
    Dziurawe konklawe?
    SE non e` vero e` ben trovato (jeśli to nie jest prawdziwe, to dobrze wymyślone). Lucio Brunelli, mało znany watykanista drugiego kanału włoskiej telewizji publicznej, dotarł podobno do "sekretnego dziennika" któregoś
    z kardynałów i za jego pośrednictwem do wszystkich tajników ostatniego konklawe. Był to zapewne włoski kardynał, zważywszy na mało rozpowszechnioną nawet wśród dziennikarzy znajomość języków obcych.
    Z owych rewelacji, opublikowanych w marksistowskim kwartalniku "Limes", wynika, że jedynym prawdziwym przeciwnikiem kard. Ratzingera nie był - jak do tej pory sądzono - lider kościelnej lewicy, były abp Mediolanu Carlo Maria Martini, lecz argentyński jezuita, przedstawiciel "lewicy społecznej", arcybiskup Buenos Aires kard. Jorge Mario Bergoglio. Podczas trzeciego głosowania miał on uzyskać nawet 40 głosów, a tym samym zdolność blokowania każdej innej kandydatury. Jednakże niestrudzona praca prawdziwego "pope makera", kolumbijskiego kardynała Alfonso Lópeza Trujillo doprowadziła to tego, że południowoamerykańscy kardynałowie przenieśli swoje głosy z Bergoglia na Ratzingera. Benedykt XVI miał zostać wybrany 84 głosami, zaledwie siedmioma więcej od niezbędnego quorum. Zapewne nigdy się nie dowiemy, czy rewelacje Lucio Brunellego to scoop, czy humbug. Jakoś trudno uwierzyć, by popełniając grzech krzywoprzysięstwa i ryzykując eks-
    komunikę, któryś kardynał rzeczywiście zdecydował się na upublicznienie swoich notatek z konklawe.
    Jacek Pałasiński
    Rzym

  • TURYSTYKA
    Śladami komunizmu
    Żelazna kurtyna powinna być atrakcją turystyczną - zaproponował europarlament. Ciągnąca się od Morza Arktycznego do Morza Czarnego trasa o długości 4 tys. km miałaby być pokonywana rowerami.
    To wymaga jednak wytyczenia jej przez kolejne kraje (również nie należące do Unii Europejskiej), więc zgodę na jej budowę musi wyrazić także Rada Europejska. "Budowa może być trudna, bo prawdopodobnie na dawnej granicy Zachodu i Wschodu ciągle znajdują się miny" - podkreśla Michael Cramer, europarlamentarzysta i jeden z pomysłodawców trasy. (WAK)

  • SZTUKA
    Odkodowywanie Leonarda da Vinci
    Dana Browna, autora światowego bestselleru "Kod Leonarda da Vinci", oskarża się o lansowanie spiskowej teorii dziejów. Historyk sztuki Maurizio Seracini podszedł do tej kwestii racjonalnie: skoro Brown twierdzi, że na obrazach Leonarda da Vinci są ukryte symbole świadczące o tym, że Maria Magdalena była żoną Jezusa, trzeba to sprawdzić. Przez cztery lata Seracini badał malowidła mistrza, szukając pod powierzchnią obrazów ukrytych treści. Jednym z sukcesów badacza - jak opowiadał dziennikarzowi "Guardiana" - było odnalezienie w rogu obrazu "Adoracja magów" osła, którego 500 lat temu da Vinci zamalował. Nie udało się jednak potwierdzić rewelacji opisanych przez Browna. (WAK)

  • FRANCJA
    Madonna premiera
    Dzieci Dominique`a de Villepina, francuskiego premiera, nie chcą się grzać w blasku sławy ojca. Marie, najstarsza
    z trojga pociech, została gwiazdą ostatniego numeru magazynu "Elle". Dziewczyna nazywana Madonną promuje na łamach pisma jesienne kolekcje najlepszych projektantów. Popularność córki być może poprawi notowania premiera, mocno nadwerężone po ostatnim wybryku jego syna. Arthur de Villepin wdał się w uliczną awanturę, a potem - gdy interweniowała policja - chcąc uniknąć kłopotów, zadzwonił do ojca. Następnego dnia sprawa zniknęła z policyjnych kartotek. (PB)

  • JOGA
    Bunt tygrysa
    Mamy starcie cywilizacji indyjskiej i zachodniej - na razie na gruncie praw autorskich. W Delhi stworzono właśnie Grupę ds. Kradzieży Wiedzy Tradycyjnej i Własności Prywatnej, która ma się zajmować zwalczaniem bezprawnego - jej zdaniem - przejmowania elementów tradycyjnej kultury indyjskiej przez Zachód. Nowa komisja ustaliła listę ponad 1500 elementów stanowiących spuściznę kulturalną kraju i zamierza pilnować, aby inne państwa nie wykorzystywały ich bez odpowiednich pozwoleń. Szczególnie ostro mają być traktowane USA, które ze starohinduskiej jogi uczyniły jeden z elementów swojej kultury - zamerykanizowana joga ma już 150 figur. A może w ramach odwetu Delhi powinno zhinduszczyć McDonalda? (AG)

  • UKRAINA
    Janukowycz za Tymoszenko
    Prezydent Ukrainy Wiktor Juszczenko podał rękę swojemu wielkiemu politycznemu wrogowi Wiktorowi Janukowyczowi, rywalowi w ubiegłorocznym wyścigu do prezydentury. Okazał się on sprzymierzeńcem w walce z byłą premier Julią Tymoszenko. Ironią historii jest to, że podczas "pomarańczowej rewolucji" to Tymoszenko wspierała Juszczenkę w walce z Janukowyczem i to dzięki niej tłumy wychodziły na plac Niepodległości, co ostatecznie doprowadziło do zwycięstwa obecnego prezydenta.
    8 września Juszczenko zdymisjonował Tymoszenko, a 22 września doszło do podpisania kuriozalnego porozumienia między prezydentem, jego kandydatem na szefa rządu Jurijem Jechanurowem i opozycją, reprezentowaną przez Janukowycza. Przypomnijmy, że w styczniu przyszłego roku powinny wejść w życie reformy polityczne przygotowane przez rząd Tymoszenko.
    Były wicepremier Nikołaj Tomenko stwierdził przy tej okazji, że w ekipie Juszczenki miejsce Julii Tymoszenko zajął Wiktor Janukowycz. Wszystko to może wpłynąć na wynik przyszłorocznych wyborów parlamentarnych. Skandale korupcyjne w otoczeniu prezydenta i ostatnie wydarzenia mogą sprawić, że w nowym parlamencie Juszczenko nie będzie już miał większości.
    Orest Sochar, Kijów

  • SPORT
    Bułgar sumo
    Japonię podbija Bułgar Kałyon Mahlianow. 19-latek pojechał do Japonii na zawody sumo. Choć tradycyjnie ten sport uchodził za specjalność grubasów, smukły Bułgar radzi sobie bardzo dobrze i ma duże szanse na zwycięstwo w końcowej klasyfikacji jesiennego cyklu zawodów rozgrywanych w całej Japonii. Mahlianow zdobył podziw Japończyków nie tylko klasą sportową, ale także urodą - nikt nie mówi o nim inaczej jak "europejski książę" lub "Beckham sumo". Sam zawodnik podchodzi jednak do całego zamieszania z dystansem. "Japonia jest piękna i dużo tam się nauczyłem. Ale najchętniej wróciłbym już do domu" - wyznał tamtejszym mediom. (WAK)




Okładka tygodnika WPROST: 39/2005
Więcej możesz przeczytać w 39/2005 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 1
  • Tadeusz IP
    O naiwni pismacy. Gdzie się mogli szkolić oficerowie? Że w Rosji, to już wszyscy szpiedzy? Amerykanie też tam się szkolili.

    Spis treści tygodnika Wprost nr 39/2005 (1191)


    ZKDP - Nakład kontrolowany