Brudny biały sport

Brudny biały sport

Tenis ewoluuje w kierunku, z którego ucieka piłka nożna
Maciej Łuczak
Współpracownik działu Sport

Tenis nie jest już enklawą wytwornych graczy i eleganckich kibiców. Dowiódł tego zakończony właśnie prestiżowy turniej Australian Open. Na tej części trybun, gdzie siedzieli głównie Grecy, doszło do zamieszek. Policja użyła gazu łzawiącego. Podobnie było przed rokiem, kiedy na kortach Melbourne Park pobili się Serbowie i Chorwaci. Prowokacyjnie zachowują się również zawodnicy. Australijska telewizja pokazała film, na którym Cypryjczyk Marcos Baghdatis skanduje antytureckie hasła. Jego zachowanie wywołało międzynarodowy skandal.Handel i doping
Tenis ewoluuje w kierunku, z którego ucieka piłka nożna. Na korcie i poza nim toczy się bezwzględna walka o wielkie pieniądze oraz sławę. I ma to swoje konsekwencje. Podczas ubiegłorocznego moskiewskiego półfinału Pucharu Davisa kawą prawdopodobnie otruto Niemca Tommy'ego Haasa. Jego miejsce w drużynie musiał zająć gracz rezerwowy, bliżej nie znany Philipp Petzschner. W ten sposób Rosja, choć po dwóch dniach zawodów przegrywała 1:2, awansowała do finału. Niemiecki zawodnik na szczęście nie podzielił losu Aleksandra Litwinienki, ale ciągle ma kłopoty ze zdrowiem i w 2008 r. nie zagrał w Melbourne.
O tym, że „biały sport" nie jest czysty, świadczy decyzja organizatorów turnieju Australian Open, którzy po raz pierwszy w historii zakazali firmom bukmacherskim prowadzenia biur na terenie kortów. Widzom zabroniono zaś wnoszenia na trybuny laptopów. Była to reakcja na skandale z zakładami bukmacherskimi. Tuż przed tym wielkoszlemowym turniejem szef WTA Larry Scott oświadczył w Melbourne, że kilka zawodniczek jest podejrzanych o ustawianie meczów. Dla dobra śledztwa nie ujawniono szczegółów.
Najgłośniejszy skandal z ustawianiem meczów wydarzył się w Sopocie podczas ostatniego turnieju Idea Prokom Open. Rosjanin Nikołaj Dawidienko (nr 4. na liście ATP) wygrał pierwszego seta w pojedynku z mało znanym Argentyńczykiem Martinem Vassallo Arguello. Wówczas – wbrew zdrowemu rozsądkowi – nagle zaczęto stawiać duże pieniądze na porażkę tenisisty, przypominającego swoim wyglądem prezydenta Putina. Na konto firmy Betfair wpłynęło 7,3 mln dolarów (wśród hazardzistów było dziewięciu Rosjan). Brytyjscy bukmacherzy unieważnili jednak podejrzane zakłady. Śledztwo prowadzi ATP. Sportowi statystycy wyliczyli, iż w 2007 r. właśnie Dawidienko najczęściej z grona czołowych tenisistów przegrywał mecze w pierwszych rundach. Zdarzyło mu się to aż pięć razy. Dodatkowo podczas turnieju w Sankt Petersburgu rosyjski tenisista został ukarany przez arbitra za pozorowanie gry (potem karę anulowano). Podczas tych samych zawodów Serb Novak Djoković publicznie oświadczył, że otrzymał propozycję „sprzedania" meczu za 110 tys. funtów. Zaoferowano mu prawie dwa razy więcej, niż wynosiła główna nagroda za zwycięstwo w turnieju. Rezultaty śledztw w sprawach o handel meczami są jednak mizerne. Na razie zawieszono i ukarano grzywnami tylko kilku włoskich zawodników, i to wyłącznie za obstawianie zakładów w Internecie. Nieco więcej sukcesów tenisowe federacje zanotowały w walce z dopingiem. Wstrząsem dla kibiców na świecie było to, że na braniu kokainy przyłapano wielką mistrzynię kobiecego tenisa Martinę Hingis (zdyskwalifikowano ją na dwa lata). Wcześniej ten sam los spotkał Bułgarkę Sesil Karatanczewą, która w wielu 15 lat wygrała na kortach Rolanda Garrosa z Venus Williams. Dyskwalifikacje z powodu stosowania dopingu to jednak domena graczy argentyńskich – kary nałożono na finalistów turnieju Rolanda Garrosa – Guillermo Corię, Mariano Puertę oraz Guillermo Cañasa. Niedawno na dopingu przyłapano jednego z zawodników... tenisa na wózkach.

Etykieta i skandale
Zwyczaje panujące we współczesnym tenisie diametralnie się różnią od tych, które obowiązywały przed laty. Gdy zwycięzca pierwszego Wimbledonu w 1877 r. – Spencer William Gore – odważył się uderzać piłkę tenisową z powietrza, jego zachowanie wywołało zgorszenie. Szczególnie zbulwersowane były damy, które uważały, iż zgodnie z obowiązującą etykietą należy zagrywać przeciwnikowi piłkę wprost na rakietę, a podczas wymiany prowadzić miłą konwersację o pogodzie lub wakacjach. Podobny skandal towarzyski wywołał na US Open w 1926 r. francuski tenisista René Lacoste, który wbrew zasadom założył białą koszulkę z krótkim rękawem. Na kolejne zmiany stroju trzeba był czekać aż 60 lat – wtedy Andre Agassi zdecydował się wyjść na kort w dżinsowych spodenkach. Tenisiści stopniowo odchodzili od białego stroju (wyjątkiem jest Wimbledon, gdzie biel musi dominować). Koszulki zostały pozbawione też eleganckich kołnierzyków, a nawet rękawków.
Zmieniało się także zachowanie graczy. Nowością były awantury, które w latach 70. urządzał na kortach Rumun Ilie Năstase. Z równowagi potrafił go wyprowadzić siedzący w 20. rzędzie widz, nakręcający zegarek. John McEnroe ciągle kłócił się z sędziami, rzucając w ich kierunku: „Nie mówisz serio!". Na Wimbledonie – po dwukrotnym podwójnym błędzie serwisowym – rozładował emocje, uderzając z całej siły piłką w kierunku loży księżnej Kentu. Marat Safin potrafił natomiast zniszczyć na korcie podczas jednego sezonu ponad 50 rakiet.
W latach 90. dostojna cisza panująca na kortach została zakłócona postękiwaniami Moniki Seles (zranionej nożem podczas turnieju w Hamburgu w 1992 r. przez niemieckiego szaleńca, który chciał, by Steffi Graf powróciła na tron światowego tenisa). Obecnie wielu graczy ją naśladuje, a okrzyki „Came on!" i „Vamos!" są na porządku dziennym. Tak samo jak zaciśnięte w kułak pięści i nienawistne spojrzenia rzucane w kierunku przeciwników.
Od niedawna podczas US Open w przerwach między gemami rozbrzmiewa głośna rockowa muzyka. Plagą kortów stały się również dzwoniące komórki. Podczas ostatniego warszawskiego turnieju J&S Cup, kiedy jeden z kibiców głośno beknął, sędzia prowadzący spotkanie rzucił krótko: „Bardzo proszę o wyłączenie telefonów komórkowych".
Tenisowe stadiony stają się coraz większe – Arthur Ashe Stadium w Nowym Yorku może pomieścić ponad 23 tys. osób. Takie nagromadzenie widzów sprzyja temu, że kibice tenisa nie różnią się już niczym od rozwrzeszczanych fanów piłki nożnej. Mają flagi, transparenty i pomalowane twarze. Krzyczą podczas rozgrywania piłek, w zastępstwie sędziów wywołują auty, a nawet rzucają różne przedmioty na kort. Wywołują też coraz więcej burd. Szczególnie złą sławę mają kibice serbscy i chorwaccy, którzy nadal toczą z sobą wojnę, nie respektując układu z Dayton. Chorwaci kibicują więc przeciwnikom Novaka Djokovicia oraz przeciwniczkom Jeleny Janković i Any Ivanović. Serbowie dopingują zaś tenisistów grających z Ivanem Ljubičciem i Ivo Karlovicem.
Nagannie zachowują się także ojcowie wielu zawodniczek. W tenisowym cyrku największe tego typu kłopoty miała francuska tenisistka Mary Pierce. Jej ojciec kibicował córce, zachęcając ją do walki okrzykiem z trybun: „Mary, zabij tę dziwkę!". Zdarzały mu się rękoczyny i burdy z kibicami podczas turnieju Rolanda Garrosa. Zaczął również żądać od Mary Pierce prowizji za wygrywane mecze. W końcu zawodniczka uzyskała wyrok zakazujący ojcu zbliżania się do niej na odległość bliższą niż 100 m. Podobne problemy sprawiał córce Jelenie Damir Dokić, który kompletnie pijany awanturował się na trybunach Wimbledonu. Nie sprawia też wrażenia dżentelmena ojciec Marii Szarapowej – Jurij. Podczas Australian Open cały czas siedział na trybunach w ciemnych okularach i nakrapianej kurtce z kapturem à la Specnaz. Po wygranym przez córkę meczu z Justine Henin (6:4, 6:0) okazał swą radość, wykonując gest podrzynania gardła. Czy coś pozostało jeszcze z elegancji tenisa? Tak. Na portalu YouTube można zobaczyć w zwolnionym tempie uderzenia Rogera Federera (slow motion video), dla których muzycznym tłem są takty Ludwiga von Beethovena. 
Okładka tygodnika WPROST: 5/2008
Więcej możesz przeczytać w 5/2008 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 0

Spis treści tygodnika Wprost nr 5/2008 (1310)


ZKDP - Nakład kontrolowany