Noblista z pazurami

Noblista z pazurami

Gdy szefowie banków centralnych rwą włosy z głów, załamują ręce i ważą każde słowo, Paul Krugman wali prosto z mostu. Nobel z ekonomii, temperament polityka plus felietony w „The New York Times” dają mu wpływ na poglądy i dusze.
Jego ekonomiczne kwalifikacje trudno podważać: w 2008 r. dostał ekonomicznego Nobla za wkład w tzw. nową teorię handlu i nową geografię ekonomiczną. Paul Krugman to jednak ktoś więcej niż jajogłowy akademik. Za sprawą felietonów publikowanych regularnie w „The New York Times" ten 58-letni nowojorski Żyd wyrósł na głównego recenzenta amerykańskiej gospodarki. Recenzenta z wielkim politycznym temperamentem, którego w ostatnich czasach nawet nie próbuje temperować.J ego ekonomiczne kwalifikacje trudno podważać: w 2008 r. dostał ekonomicznego Nobla za wkład w tzw. nową teorię handlu i nową geografię ekonomiczną. Paul Krugman to jednak ktoś więcej niż jajogłowy akademik. Za sprawą felietonów publikowanych regularnie w „The New York Times” ten 58-letni nowojorski Żyd wyrósł na głównego recenzenta amerykańskiej gospodarki. Recenzenta z wielkim politycznym temperamentem, którego w ostatnich czasach nawet nie próbuje temperować.Nie cedzi słów. Nie oszczędza nikogo. Krytykował politykę gospodarczą Busha, obwiniał administrację Clintona za luki w prawie, które upodobniły banki do kasyn Monte Carlo, ale także bezlitośnie wypominał błędy Barackowi Obamie – choćby nieudolne próby pokonania kryzysu na rynku pracy. Za to teraz popiera prezydencki plan podwyższenia podatków płaconych przez najbogatszych Amerykanów. Ma sumienie liberała – w amerykańskiej wersji. W przeciwieństwie do naszego to ktoś, kto jest mniej skłonny wierzyć, że rynek wszystko załatwi. Adwersarze próbują go ubrać w szaty marksisty. Ale do marksisty mu daleko.

W trakcie konfliktu w Iraku pisał, że wojna to groteskowe marnotrawstwo pieniędzy, ale błędem jest zwalać na nią winę za bałagan gospodarczy w Ameryce, i że w krótkiej perspektywie wydatki militarne pomagają kulejącej gospodarce. Przypomniał, że najniższa stopa bezrobocia w USA przypadła na szczyt wojny w Wietnamie.

Pół roku przed wywrotką Lehman Brothers ostrzegał, że jesteśmy w środku epokowego kryzysu finansowego, który powinien być (a nie był) przedmiotem publicznej debaty.

Gdy w zeszłym roku ateński kryzys ujawnił pęknięcia w fundamentach Unii, Krugman jako jeden z pierwszych przebąkiwał o możliwości rozpadu strefy euro. Na często powtarzane zdanie, że „rządy pożyczyły za dużo, więc receptą musi być zaciskanie pasa", wzrusza ramionami. Taka diagnoza i taka recepta to bzdura – przekonuje. Ta historyjka odnosi się co najwyżej do Grecji, ale już Hiszpania do czasu kryzysu 2008 r. miała mały dług i nadwyżkę budżetową! I choć Hiszpanów zabolało pęknięcie bańki nieruchomości, to przecież dług jest wciąż stosunkowo nieduży, a kondycja fiskalna nie gorsza niż w Wielkiej Brytanii – przypomina Krugman. Dlaczego więc Hiszpania, a także Włochy (z większym długiem, ale za to mniejszym deficytem) znalazły się w takich tarapatach? Bo kryzys zaufania przeradza się w samospełniającą się przepowiednię. Pojawia się panika. Inwestorzy boją się, że kraje zbankrutują, więc nie chcą kupować ich obligacji, a jeśli już kupują, to żądają wyższego oprocentowania, co pogarsza kondycję fiskalną zagrożonych państw.

W takiej sytuacji kraj z własną walutą, jak Wielka Brytania, może przerwać błędne koło, bo bank centralny skupi dług rządu, emitując więcej pieniądza. Teoretycznie rodzi to groźbę inflacji, ale wątpliwe, by do niej doszło, gdy gospodarka ledwie zipie i ludzi do roboty w bród. A zresztą inflacja to mniejsze zło niż bankructwo. Tyle że Hiszpania i Włochy, przyjmując euro, pozbawiły się luksusu emisji własnego pieniądza. Stąd groźba ich bankructwa jest realna, a dług, jaki zaciągają, kosztuje ponad dwa razy tyle, co brytyjski. W tej sytuacji Europejski Bank Centralny – tłumaczy Krugman – powinien robić to, co robiłyby narodowe banki tych państw, gdyby nadal istniały, czyli skupować włoskie i hiszpańskie obligacje rządowe. Dziś, powiada, Europie trzeba obniżki stóp procentowych dla ożywienia anemicznej gospodarki, a nie zaciskania pasa.

Wiara w cuda

Rozlicza się także z przedstawicielami swojej profesji, czyli ekonomistami. Do czasów Wielkiego Kryzysu lgnęli do wizji kapitalizmu jako systemu doskonałego. Masowe bezrobocie lat 30. roztrzaskało tę wizję w drobne kawałki, ale w miarę jak czas zacierał pamięć, powracał idylliczny obraz gospodarki, w której racjonalni uczestnicy rynku wchodzą z sobą w relacje na pozbawionych wad rynkach. A wszystko to opisywały ekonometryczne modele, które przydały ekonomii powagi. Odświeżonemu romansowi sprzyjały zmiany w kierunkach politycznych wiatrów, apetyt Wall Street na modele przyniósł zaś ekonomistom lukratywne posady. Niestety, okazało się, że racjonalność ma granice. Do tego doszła nieostrożność niektórych rządów, które także zachłysnęły się wiarą, że im mniej regulacji, tym lepiej.

Krugman swego czasu niemiłosiernie okładał byłego szefa Fed Alana Greenspana, któremu wytykał ślepotę i ignorancję. Ale gdy chodzi o jego następcę, przyznaje, że jest rozdarty. I to nie tylko dlatego, że to właśnie Ben Bernanke zatrudnił go na Uniwersytecie Princeton. Z jednej strony – twierdzi Krugman – to świetny ekonomista, który użył swej wiedzy, by uchronić świat od kataklizmu pod koniec 2008 i na początku 2009 r. Z drugiej – przeoczył groźbę gigantycznej bańki na rynku nieruchomości, którą wielu mniej znamienitych widziało od dawna. A potem, gdy najgorsze minęło, stracił kontakt z rzeczywistością. Nie stanął w pierwszym szeregu reformatorów systemu i zaniedbał walkę pazurami gdy szefowie banków centralnych rwą włosy z głów, załamują ręce i ważą każde słowo, paul krugman wali prosto z mostu. Nobel z ekonomii, temperament polityka plus felietony w „The New York Times" dają mu wpływ na poglądy i dusze. Andrzej Lubowski 68 z bezrobociem w obawie przed krytyką tych, których przeraża groźba inflacji.

Jakby w odpowiedzi na te zarzuty Bernanke w zeszłym tygodniu przedstawił plan zmniejszenia kosztów kredytów dla firm i konsumentów. Czy to wystarczy, by znów pchnąć gospodarkę na ścieżkę wzrostu? Krugman wskazuje, że amerykańskie ożywienie jest kruche i niewiele trzeba, by kraj ponownie stoczył się w objęcia recesji. Gdy po decyzji Standard & Poor’s o obcięciu ratingu długu USA stopy procentowe, jakich rynek oczekuje od obligacji amerykańskich, spadły, zamiast podskoczyć zgodnie z przewidywaniami, Krugman uznał, że rynki bardziej obawiają się recesji niż długu. Przynajmniej w krótkiej perspektywie. I dlatego oczekuje zarówno od Obamy, jak i od Fed działań na rzecz wzrostu gospodarczego. Republikanom, którzy mówią, że Biały Dom zbytnio ingeruje w ekonomię, odpowiada – nieprawda, robi o wiele za mało.

Ostatnio Krugman zabrał się do gubernatora Teksasu i jednego z czołowych republikańskich kandydatów na prezydenta Ricka Perry’ego, który obiecuje Ameryce powtórkę cudu gospodarczego, jaki rzekomo sprokurował w swoim stanie. Tyle że w Teksasie nie zdarzył się żaden cud – twierdzi Krugman. Jego zdaniem dzięki wysokim cenom ropy stan wszedł w recesję nieco później niż reszta kraju i mniej ucierpiał z powodu krachu na rynku nieruchomości, bo ma bardziej rygorystyczne regulacje dotyczące pożyczek hipotecznych.

Bezrobocie w Teksasie jest nieco niższe niż średnia krajowa, ale wyższe niż w połowie stanów. Co czwarty mieszkaniec stanu nie ma ubezpieczenia zdrowotnego, a prawie 10 proc. zatrudnionych zarabia poniżej płacy minimalnej. Gdy więc Perry obiecuje, że uszczęśliwi Amerykę, stosując doświadczenia własnego stanu, oznacza to wiarę w cuda. Zresztą gubernator naprawdę w nie wierzy, o czym świadczą organizowane przezeń masowe modły w intencji deszczu, gdy nadchodzi susza.

Wolność umierania

Rozrzut zainteresowań i aktywność publicystyczna odrobinę upodabnia Krugmana do Miltona Friedmana, choć takie porównanie to dla wielu niewybaczalna herezja. Friedman, apostoł wolnego wyboru, wierzył, że interwencja rządu w gospodarkę przynosi więcej złego niż dobrego.

Swą unikalną pozycję w Ameryce zawdzięczał nie tylko pracom ekonomicznym, ale przede wszystkim żarliwej prezentacji poglądów w rozmaitych kwestiach społeczno-politycznych. Opowiadał się za legalizacją marihuany, podobnie jak prostytucji, przypominał fiasko prohibicji. Jego zdaniem służba zdrowia pochłania w Ameryce tak horrendalne pieniądze, bo brakuje w niej reguł wolnego rynku. Między pacjentem a lekarzem stoi ubezpieczyciel – nigdy nie widział pacjenta i często nie ma pojęcia o medycynie, ale decyduje, co lekarz może, a czego nie, bo określa, co ubezpieczenie pokryje, a czego nie. W tej sytuacji pacjent nie ma bodźca, by interesować się kosztami. Z kolei firmy ubezpieczeniowe czasem odmawiają ubezpieczenia kogoś poważnie chorego. Czy Friedman zabroniłby takich praktyk? Nie – odpowiadał.

Krugman pośrednio nawiązał do tego przed dwoma tygodniami. Przypomniał słynną serię programów telewizyjnych Friedmana z 1980 r. „Free to choose" (co u nas przetłumaczono jako „wolny wybór”, a co raczej oznacza „wolność wyboru”). Dziś „free to choose” zamieniło się we „free to die” („wolność umierania”) – napisał Krugman, komentując debatę republikańskich kandydatów na fotel prezydenta USA. W jej trakcie Ron Paul został zapytany o ocenę sytuacji 30-latka, który lekkomyślnie nie wykupił ubezpieczenia zdrowotnego, a teraz powinien poddać się półrocznej intensywnej terapii, na którą go nie stać.

Kongresman, z zawodu lekarz, odparł: – Taka jest istota wolności – podejmujesz ryzyko na własny rachunek.

– Czy to znaczy, że społeczeństwo powinno po prostu dać mu umrzeć? – spytał dziennikarz.

Publiczność w studiu wybuchła głośnym „Tak!!!", a Paul próbował wykręcić się od odpowiedzi, twierdząc, że dobrzy ludzie zawsze się zrzucą i pomogą. To fantazja – pisze Krugman. Ci, którym brakuje na opiekę zdrowotną, często jej nie dostają i umierają. Poza tym temu akurat młodemu człowiekowi zabrakło wyobraźni, nie pieniędzy. Ale milionów Amerykanów albo na ubezpieczenie nie stać, albo ubezpieczyciel nie chce ich ubezpieczyć ze względu na chroniczną chorobę.

Jeszcze nie zginęła…

Zdaniem Krugmana konserwatyzm w Ameryce stał się ruchem głęboko radykalnym, wrogim modelowi akceptowanemu w przeszłości – aprobującemu taką interwencję rządu, która służy łagodzeniu powszechnego ryzyka życiowego. F

ryderyk von Hayek – przypomina Krugman – intelektualny bohater konserwatystów, w tej samej pracy „Droga do zniewolenia", w której przestrzegał przed zapędami kolektywizmu, popierał powszechny system ubezpieczeń socjalnych, w szczególności zdrowotnych. Półtora roku przed żałosną awanturą w Kongresie USA w sprawie podniesienia pułapu długu czytelnicy „The New York Times” w dość niespodziewanych okolicznościach dowiedzieli się o genezie i myśli przewodniej polskiego hymnu narodowego. A stało się tak za sprawą felietonu Krugmana pod tytułem „Jeszcze Ameryka nie zginęła” o paraliżu w Kongresie USA, gdzie proceduralne zagrywki i partyjne animozje spowalniają decyzje.

Zawsze wiedzieliśmy – pisał noblista – że któregoś dnia Ameryka przestanie być największą potęgą świata. Ale większość z nas sądziła, że ten moment nadejdzie w sposób spektakularny i tragiczny. Tymczasem mamy do czynienia raczej z farsą.

Nie ma mowy o powtórce z upadającego Rzymu, ale raczej o scenariuszu przypominającym rozpad Polski u schyłku XVIII wieku. Tekst skończył słowami: „Jeszcze Ameryka nie zginęła. Ale Senat nad tym pracuje".

Okładka tygodnika WPROST: 39/2011
Więcej możesz przeczytać w 39/2011 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 0

Spis treści tygodnika Wprost nr 39/2011 (1494)

  • Groźne „da się” 25 wrz 2011, 12:00 Miliony Polaków z utęsknieniem wyczekują końca kampanii wyborczej. Ja nie. Tak grzecznie i elegancko w naszej polityce jest tylko w czasie kampanii. 4
  • NA SKRÓTY 25 wrz 2011, 12:00 SLD chce powołać urząd, który istnieje Jednym ze sztandarowych pomysłów programu wyborczego SLD jest powołanie centralnego urzędu zamówień dla rządu. – To zabawne, bo centralny zamawiający został wskazany jeszcze w marcu –... 8
  • Magiel 25 wrz 2011, 12:00 Gdybym chciał wierzyć przekazom medialnym, to aktualny tydzień w kampanii wyborczej można skojarzyć z wielkim żarciem. O ile premier Donald Tusk specjalizuje się w dużych śniadaniach, o tyle prezes Jarosław Kaczyński jest bardziej za... 11
  • Kultura zawodzi, Nosowska nigdy 25 wrz 2011, 12:00 Miałem nie pisać już o Adamie Darskim, beatyfikowanym na wojownika o wolność słowa i gestu. Bo nie bawi mnie już absurd sytuacji, w której zwykły, metalowy szarpidrut staje się tematem numer jeden wszystkich polityków i publicystów od... 13
  • Aniołki i nosorożce 25 wrz 2011, 12:00 One mają odmienić wizerunek PiS: młode kobiety, które idą do polityki, dobrze się sprzedają. Z tym że nad elektoratem od wielu miesięcy pracują inne twarze. Nie w telewizji. 17
  • Wielka ściema 25 wrz 2011, 12:00 Jarosław Kaczyński był cyniczny rok temu i tak jest dziś. zadziwia mnie, że tak niewielu to widzi – mówi Joanna Kluzik-Rostkowska, kandydatka PO do Sejmu. 20
  • Empatia i obsesja 25 wrz 2011, 12:00 Tuskobus jedzie przez Polskę. Donald Tusk jest bliżej ludu. Choć nie za blisko. 26
  • Ostatnia szansa 25 wrz 2011, 12:00 Cztery lata temu to najmłodsi wyborcy dali po zwycięstwo. Dziś są rozczarowani Platformą, mają żal do Tuska. Jeśli znów pójdą poprzeć PO, to z zaciśniętymi zębami. Jeśli… 28
  • Za plecami Palikota 25 wrz 2011, 12:00 „Zerwę się jeszcze raz. Sieknę w ryj, kogo trza. Jeszcze będą o mnie mówić, będą bać!” – to refren hymnu Ruchu Palikota. Już można się bać. Nie tylko Palikota, ale też Ruchu, który za nim stoi. 32
  • Bibliści na tropie zła 25 wrz 2011, 12:00 W niszczeniu książek, zamykaniu ust autorom, prześladowaniach uczonych i rozpalaniu stosów Kościół nie ma sobie równych 37
  • Uroda i smak 25 wrz 2011, 12:00 Uroda polityków jest ważna, przecież przez cztery lata będziemy ich oglądać w telewizyjnych pyskówkach – tym bardziej warto zadbać, by było jak najmniej paskud. 42
  • Poddałem się... a wtedy Bóg pomógł 25 wrz 2011, 12:00 Wiedział, że syn będzie miał wypadek. Nie dziwi go, że władza PiS chciała „dopaść” syna. I żałuje, że nie ma o pięcioro dzieci więcej… 44
  • Mężczyźni do bicia 25 wrz 2011, 12:00 Najczęściej obrzucają wyzwiskami, poniżają. Czasem szturchną lub wymierzą policzek. Zdarza się, że pobiją, tak do krwi. Polskie kobiety coraz częściej dręczą polskich mężczyzn. 50
  • Wróg u bram 25 wrz 2011, 12:00 Dobrze sytuowani mieszczanie z własnej woli zamykają się w Polsce w gettach: strzeżonych osiedlach. Ale nie tylko oni, bo ostatnio płotów pozazdrościli im lokatorzy zwykłych bloków. 54
  • Seks, kłamstwa i internet 25 wrz 2011, 12:00 Co mówi o Polaku jego ulubiona internetowa wyszukiwarka Google? Że jest człowiekiem niezorientowanym w polityce i niespecjalnie nią zainteresowanym. Że jego ulubionym zajęciem w godzinach pracy jest przeglądanie stron pornograficznych. A jeśli już szuka jakichś poważnych... 56
  • Rating rozporka 25 wrz 2011, 12:00 Silvio Berlusconi idzie na dno w towarzystwie luksusowych prostytutek, które interesują go bardziej niż rządzenie. Razem z rozwiązłym premierem zatonąć mogą całe Włochy. 58
  • Oblężenie 25 wrz 2011, 12:00 Awantura o członkostwo Palestyny w ONZ, wrogość niedawnych sojuszników z Egiptu i Turcji, konflikt z prezydentem Obamą. Izrael ma całą masę problemów. Wiele z nich na własne życzenie. 62
  • Dima, spocznij! 25 wrz 2011, 12:00 Dmitrij Miedwiediew mógłby spróbować walczyć o reelekcję. Ale nie spróbuje, bo zna swoje miejsce w szeregu. 64
  • Noblista z pazurami 25 wrz 2011, 12:00 Gdy szefowie banków centralnych rwą włosy z głów, załamują ręce i ważą każde słowo, Paul Krugman wali prosto z mostu. Nobel z ekonomii, temperament polityka plus felietony w „The New York Times” dają mu wpływ na poglądy i dusze. 66
  • Ulotne nadzieje 25 wrz 2011, 12:00 Pieniądze uzyskane z eksploatacji gazu łupkowego mogą w przyszłości „gwarantować bezpieczeństwo polskich emerytur” – zapowiedział Donald Tusk. Tyle że wizja kraju zarabiającego krocie na lotnym paliwie może być ulotna. 70
  • Biesiada odwołana 25 wrz 2011, 12:00 Nowy dyrektor telewizyjnej Dwójki Jerzy Kapuściński chce w programie więcej kultury, a mniej komercyjnej sieczki. jedni mówią: nareszcie! inni: to się skończy klęską! 74
  • Złoto dla zuchwałych 25 wrz 2011, 12:00 Seriale przez dziesięciolecia były synonimem filmów gorszego rodzaju. W Ameryce już nie są. Poziomem artystycznym coraz częściej przewyższają hollywoodzkie produkcje. 78
  • Jestem najlepszy 25 wrz 2011, 12:00 Niewinna miłość, strugi krwi i muzyka electro – szaleństwo na punkcie filmu „drive” ogarnia także Polskę. Ale mało kto wie, że swoje najbardziej odjazdowe filmy Nicolas Winding Refn nakręcił dawno temu. 82
  • Zbijanie romantycznej gorączki 25 wrz 2011, 12:00 Cesarz polskiego teatru Jerzy Jarocki zrealizował spektakl na podstawie „Samuela Zborowskiego” Juliusza Słowackiego. Sprowokowany przez Jarosława Marka Rymkiewicza, mierzy się w nim z romantycznymi upiorami. 84
  • Między czakramem a chłodnią 25 wrz 2011, 12:00 „Obok”, wystawa o historii stosunków polsko-niemieckich, otwarta z pompą w berlinie, to w sporej części edukacyjny pokaz respektujący wymagania politycznej poprawności. Dzięki Bogu uważni widzowie dostrzegą też odrobinę prowokacji. 88
  • Ave, Nergal! 25 wrz 2011, 12:00 No nie uwierzą państwo, co przeczytałem w „gazecie Wyborczej"! Rzecz dotyczy manifestacji, która odbyła się we Wrocławiu w 2007 r. Członkowie Narodowego Odrodzenia Polski skandowali: „Polska dla Polaków!”,... 92
  • Małemu ułatwić życie 25 wrz 2011, 12:00 Kiedy w kwietniu 2009 roku weszła w życie znowelizowana ustawa o swobodzie działalności gospodarczej, wprowadzająca m.in. zasadę „jednego okienka”, wszystko wskazywało na to, że przyszli biznesmeni mają już „z górki”. Czy rzeczywiście? 95
  • (Nie) mój samochód 25 wrz 2011, 12:00 Jedna z firm leasingowych daje klientom w prezencie iPhone’a. Teoretycznie to drobiazg, ale pokazuje, jak ostra walka konkurencyjna toczy się w tej branży. Korzystają na niej głównie firmy leasingujące auta. 97
  • Barania panika 25 wrz 2011, 12:00 W stanie wojennym krążył po warszawie mało lotny żarcik: Krakowskim Przedmieściem idzie Jaruzelski z żoną. Gdy mija ich seksowna laska w minispódniczce, Jaruzel wbija wzrok w jej nogi i oczy mu zachodzą mgłą. Wściekła żona lutuje mu... 101
  • Pieniądze dla rynkowego oseska 25 wrz 2011, 12:00 Najczęstszym sposobem sfinansowania firmy jest kredyt. Dobrą ofertę dla małych i średnich firm mają na razie tylko nieliczne banki. Tym bardziej warto zainteresować się leasingiem. 101
  • Grzebanie w parmezanie 25 wrz 2011, 12:00 Kawałek zawiniętego w len parmezanu ma właściwości magiczne. Pamiętam, żeby zabierać go z sobą w każdą podróż samolotem. Nie chodzi tu o żadne przesądy, ale o ratowanie podniebienia w sytuacji ekstremalnej, do której od czasu do... 102
  • Beczka śmiechu Diogenesa 25 wrz 2011, 12:00 OPIS: Statystyczny Polak pochyla się nad kloszardem schowanym w beczce. Z lekkim oporem zagląda do jej środka. STATYSTYCZNY POLAK: Przychodzę do pana, bo podobno jest pan niezły w wypinaniu się na. A ponieważ mam wielką ochotę zrobić to... 105
  • Kibobus i Ostaruch, czyli kto wygra mecz! 25 wrz 2011, 12:00 Mam powody, aby sądzić, że poniedziałkowe spotkanie Donalda Tuska będzie jednym z najważniejszych, o ile nie najważniejszym akcentem kampanii wyborczej 2011 r. Gdyby ktoś zapomniał – chodzi o wizytę pań i panów kibiców w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów. 105
  • Czas obrabiarki 25 wrz 2011, 12:00 W przyrodzie istnieją różnego rodzaju obrabiarki. Są wśród nich maszyny zwane tokarkami, frezarkami, giętarkami, zaginarkami, drążarkami. Wszystkie one służą do obróbki metalu lub kamienia. Hitem naszych czasów są jednak maszyny... 106
  • Do zmiany mieszkania zawsze są powody 25 wrz 2011, 12:00 Co trzeci dorosły Polak nie ma własnego domu ani mieszkania – wynika z badania przeprowadzonego na zlecenie ing banku śląskiego. wielu z nich chce się przeprowadzić na swoje, zaciągając kredyty hipoteczne. Własnego domu lub... 114
  • Otul dom przed zimą 25 wrz 2011, 12:00 Dobra izolacja termiczna domu zapewnia jego mieszkańcom nie tylko komfort, ale i duże oszczędności. 124
  • Uwięzić ciepło w domu 25 wrz 2011, 12:00 Najwięcej ciepła ucieka z domu przez źle dobrane, nieszczelne okna. ale nawet nowe okna nie są gwarantem dobrej izolacyjności, jeśli mają słabe parametry. chcąc zmniejszyć rachunki za energię, musimy pamiętać także o drzwiach wejściowych. 127
  • Ciepły prysznic z nieba 25 wrz 2011, 12:00 Do 45 proc. kosztów zwróci nam państwo, jeśli zdecydujemy się na kosztowną instalację do podgrzewania wody za pomocą promieni słonecznych. 134

ZKDP - Nakład kontrolowany