Pięć lat ciemności

Pięć lat ciemności

To prawda: pił, i to dużo. Miał depresję. Ale z Europejskiego Centrum Solidarności odchodzi – jak twierdzi – z innych powodów. Ojciec Maciej Zięba mówi, że padł ofiarą rozgrywek politycznych.
Renata Kim: Zabolało ojca, gdy prezydent Gdańska zażądał odwołania go ze stanowiska dyrektora Europejskiego Centrum Solidarności?

Ojciec Maciej Zięba: Tak, zabolało. Bardzo mi na Centrum zależy i boli mnie, że stało się celem gier politycznych. Dlatego sam się wycofuję, bo jestem księdzem, a księża nie powinni być w polityce.

A bolą ojca oskarżenia, że straci stanowisko dyrektora Centrum z powodu problemów z alkoholem?

Bardzo. Ale ten obrzydliwy tekst z „Gazety Wyborczej", który pojawił się przed tygodniem, a który wkłada mi w usta rzeczy, jakich nie powiedziałem, zarazem wystawia mi glejt. Bo wynika z niego, że prezydent Adamowicz od prawie trzech lat wiedział, że przychodzę do pracy w stanie nietrzeźwym, a mimo to mnie tolerował. Byłoby to niezgodne z prawem. W sierpniu tego roku dostałem od niego nagrodę. Zresztą ten argument nigdzie nie padł. Natomiast ja przy okazji ujawniłem, trochę przyparty do muru, trudne doświadczenie, z jakim się przez ostatnie lata zmagałem, czyli depresję. I przyznałem, że w takiej sytuacji najłatwiejszym antydepresantem jest alkohol.

Powiedział ojciec, że wpadł w depresję, bo zawiedli przyjaciele.

To część przyczyny. Rok 2005, kiedy to się zaczęło, był dla mnie trudny. Odszedł Jan Paweł II, wybuchła sprawa ojca Konrada Hejmy, która dużo mnie kosztowała, bo znowu podzieliła naszą prowincję. Mniej więcej w tym czasie stałem się półinwalidą, musiałem chodzić o lasce. A na to wszystko nałożył się fakt, że przez 20 lat nie miałem urlopu. Teraz nauczony doświadczeniem pilnuję rozsądnego wypoczynku i innym też mówię, żeby pilnowali. Ale wcześniej myślałem tylko, że jako zakonnik muszę robić rzeczy dobre z całą moją energią i nie mogę tracić czasu na odsypianie zarwanych nocy. Ale tak, sprawą, która przelała czarę goryczy, było to, że zawiedli mnie przyjaciele, ludzie najbliżsi.

Co zrobili?

Nie wchodźmy w szczegóły. Przyjaźń pękła, a ja głęboko w nią wierzyłem. Przyjaźń jest w życiu najważniejsza, także w małżeństwie, napisałem nawet na ten temat książkę razem z Michałem Ziołą. Na szczęście ta przyjaźń przetrwała, ona jest nienaruszalna. Dzięki Michałowi było zawsze jakieś światło w tunelu, choć odległe, bo on niestety mieszka we Francji, więc rzadko się widujemy. A bliskość bliskich ludzi jest bardzo potrzebna. Kiedy człowiek zostaje sam, wpada w otchłań. Ja wtedy całe dnie siedziałem w fotelu, bałem się skontaktować z kimkolwiek. Trwałem tak, przeczekiwałem kolejny dzień, byle tylko wreszcie znowu zasnąć. Taki stan trwał co najmniej dwa i pół roku.

I nie zorientował się ojciec, że to może być depresja?

Wiedziałem, że jest ze mną źle, jednak nie wiedziałem, co to jest. Najgorszy moment dnia to było przebudzenie. Bo człowiek zaczyna otwierać oczy i odkrywa z przerażeniem, że ten stan, w którym przed chwilą się znajdował, nie był prawdziwy, że dopiero teraz będzie wrzucony w rzeczywistość. Sen jest wybawieniem, a przebudzenie koszmarem. Teraz mogę o tym mówić, bo to doświadczenie jest poza mną. Ale wtedy jedynie lękowo reagowałem na bodźce zewnętrzne.

Czego się ojciec bał?

Wszystkiego. Rzeczywistości. Chciałem się z niej wypisać, nie chciałem w niej być. Kiedy człowiek jest w takim stanie, nie można mu powiedzieć: weź się w garść, bo nie ma w tę garść czego wziąć. Nie można powiedzieć: rób coś, idź do lekarza, bo chory nie chce niczego robić. Pójść do lekarza? Po co? Nie da się wstać z łóżka, nie da się iść do lekarza, nie chce się nic robić. Zresztą powiedzieć komuś, kto jest w depresji, żeby poszedł do lekarza, to tak jakby powiedzieć człowiekowi po amputacji, by stanął na nogi. Nie ma rezerw energii, człowiek po prostu siedzi i próbuje trwać.

Ale przecież ojciec cały czas uczestniczył w życiu publicznym. Zawsze można było do ojca się dodzwonić, poprosić o komentarz czy o wywiad.

Nie wypisałem się z życia całkowicie. Gdy przychodził bodziec z zewnątrz, to się na chwilę mobilizowałem. Telefony od ludzi na chwilę mnie wciągały w życie, ale nadal wszystko było bezsensowne. Wystarczy jednak popatrzeć, ile w tym okresie napisałem. Wcześniej wydawałem co dwa lata książkę. A po wydaniu tej w roku 2005 kolejną napisałem dopiero teraz, w 2010. Owszem, udzielałem wywiadów, to było w miarę proste, ale nie byłem w stanie sam usiąść i czegoś napisać. Nic mnie nie interesowało, nie chciałem o niczym myśleć. Nawet o jedzeniu nie myślałem. Jadłem z rozsądku, a właściwie wpychałem w siebie pożywienie, wiedząc, że jeśli tego nie zrobię, organizm będzie jeszcze bardziej osłabiony.

Bliscy nie pytali, co się z ojcem dzieje?

My, zakonnicy, żyjemy zapracowani trochę obok siebie. Poza tym właśnie wtedy skończyła się moja druga kadencja jako prowincjała dominikanów, miałem rok szabasowy i moje wycofanie się z życia interpretowano jako rzecz naturalną. I tak się złożyło, że byłem bardzo sam. To był chyba kolejny czynnik, dla którego wpadłem w depresję. Tak jak aktywny człowiek, który przeszedł na emeryturę i nagle stracił cel, sens i kierunek życia.

A czy ojciec próbował wtedy ratować się modlitwą?

Oczywiście, modliłem się, ale bez żadnego polotu, bez lekkości, raczej z obowiązku i nawyku. To była kaleka modlitwa, bo człowiek w depresji cały jest kaleki. Czy w czasie grypy modlitwa pomaga? Owszem, ale – jeśli nie mamy do czynienia z cudem – nie leczy. Dalej człowiek ma gorączkę, bolą go mięśnie i się poci. Modlitwa chorego na depresję człowieka to taki pisk z jądra ciemności do Pana Boga.

I właśnie wtedy zaczął się ojciec pocieszać alkoholem?

Alkohol wydaje się naturalnym łatwo dostępnym antydepresantem, który zmniejsza napór rzeczywistości. Dzięki niemu człowiek nie czuje się jak osaczone zwierzę. Przez chwilę. Jeśli człowiek przywyknie do relaksującego bodźca, wówczas może się pojawić uzależnienie.

Jest ojciec uzależniony od alkoholu?

Nie, obecnie używam alkoholu w normalny sposób. Choć oczywiście, teraz, w tym burzliwym okresie, staram się to robić ostrożniej niż zwykle.

Znajomi ojca twierdzą, że często mieli wrażenie, że ojciec pił.

Z tym często to trochę przesada, bo sporo z tego to były zwykłe plotki, ale nie bronię sie, nie uciekam. To była naturalna reakcja człowieka, który czuł, ze zyska choć chwilę ulgi. Dopiero z czasem zrozumiałem, że działanie tego antydepresanta jest niebezpieczne i złudne. Na szczęście wpadłem na księdza psychologa, który trochę rozjaśnił mi w głowie. Powiedział, że muszę poszukać psychologa.

Wcześniej nikt ojcu tego nie mówił?

Coś tam może mówili, ale ja nie słuchałem. Dopiero ten ksiądz uświadomił mi, że potrzebuję pomocy. Tak zrobiłem. Miałem szczęście, trafiłem na bardzo mądrego lekarza, który nazwał mój problem, pomógł mi go zobaczyć, nazwać przyczyny i sposoby reakcji. To dopiero on po wielu miesiącach powiedział mi, że to depresja. Ja nie miałem o tym pojęcia. Myślałem, że nikt nie może mi pomóc na to wszechogarniające poczucie pustki. Myślałem raczej, że mam problem z alkoholem, ale nie podejrzewałem depresji. Teoretycznie wiedziałem, że coś takiego istnieje, ale nawet nie uważałem jej za chorobę. Dlatego mówię o tym publicznie. Może to komuś choć trochę pomoże, bo człowiek sam nie wydobędzie się z depresji.

Nadal ojciec się leczy?

Czuję się nieźle. Jestem bez porównania silniejszy i bardzo cieszy mnie ciężka praca z zespołem ECS. Lekarz już dawno powiedział, że nie potrzebuję regularnych spotkań, bo wszystko jest mniej więcej pod kontrolą. Teraz jednak, gdy zaczęto mnie grillować publicznie, spotkaliśmy się parę razy. Bo z tego doświadczenia nauczyłem się, że ludzka psychika ma granice wytrzymałości. I nie da się ich oszukać. Dlatego pokornie muszę przyznać, że wszystko to, co się dzieje wokół, może mnie walnąć. Nie udaję, że jestem silny, zwarty i gotowy. Ale jak pani widzi, nadal pracuję w ECS, składam zdania – nawet złożone – po polsku, nie drżą mi ręce, jakoś sobie radzę. Powiem coś jeszcze: dla mnie ta depresja miała drugi wymiar – oprócz całego koszmaru, który się z nią wiąże, wzbogaciła mnie jako człowieka i księdza. Poszerzyła moją wrażliwość, dała mi więcej empatii, współczucia i zrozumienia dla innych ludzi. To był jedyny pozytyw w tym doświadczeniu.

Powiedział ojciec o grach politycznych prowadzonych wokół ECS…

Gdy istnieje duża instytucja, która kreuje wydarzenia i opinie, to wiele osób chce nią rządzić. Gdy Centrum nie było, nikt nie chciał go tworzyć ani początkowo nim rządzić. Teraz, po dwóch i pół roku naszej ciężkiej pracy, Centrum jest rozpoznawalną marką i wielu ludzi ostrzy sobie na nie zęby. To instytucja, która może odgrywać znaczącą rolę w kulturze pamięci, czy – jak wolą politycy – w polityce historycznej. Każda grupa polityczna chciałaby nią sterować, bo to taka przybudówka, która może się przydać. Staraliśmy się być poza wszelkimi politycznymi układami. I się nie udało. Jestem tym zasmucony, ale gdy widzę, że nad Centrum wieją silne wichry polityczne, to mnie ta praca przestaje ciekawić.

Nadal nie rozumiem, o jakie wichry chodzi.

Powiem tak: w każdej z trzech najważniejszych partii istnieją silne grupy konfrontacyjne, dla których konfrontacja jest dobra, bo nabija im punkty polityczne. Jest taka grupa w Platformie Obywatelskiej, która wierzy, że im bardziej wchodzi w zwarcie z PiS, tym więcej zyskuje, bo wyborcy zwierają szeregi, żeby nie dopuścić do powrotu PiS do władzy. Podobnie jest w Prawie i Sprawiedliwości, gdzie część polityków wierzy, że trzeba iść na brutalną konfrontację z PO, bo wtedy żelazny elektorat staje się jeszcze wierniejszy. W SLD też można znaleźć polityków wierzących, że ostre słowa nabijają im punktów procentowych. A my w Centrum dążyliśmy do tego, żeby ludzi jednoczyć. 31 sierpnia, w czasie uroczystości z okazji 30. rocznicy powstania „Solidarności", w czasie zjazdu NSZZ zwyciężyła opcja konfrontacyjna. A nam, czyli Europejskiemu Centrum Solidarności, udało się spowodować, że na trybunie dla VIP-ów siedzieli razem najważniejsi w Polsce politycy, ludzie z dawnej „Solidarności" o bardzo dziś się różniących poglądach oraz członkowie obecnego zarządu Związku. Ja ten wymiar obchodów uważam za duże osiągnięcie ECS, bo na chwilę udało się odtworzyć atmosferę sierpnia sprzed 30 lat. Niestety, to się właśnie niektórym nie spodobało.

I dlatego – sugeruje ojciec – postanowiono go ukarać odwołaniem?

To jedna z przyczyn, choć ważniejsze jest to, że z prezydentem Gdańska różniliśmy się pod względem merytorycznym. On uważał, że Centrum powinno bardziej angażować się w życie Gdańska, a mnie się wydawało, że robimy dużo dla Pomorza, ale Centrum ma w nazwie „europejskie". Poza tym ja byłem zdania, że powinna powstawać specjalna ustawa regulująca działalność Centrum, podobnie jak jest ustawa o Instytucie Sztuki Filmowej czy IPN. Uważałem, że Centrum powinno być instytucją narodową, choć oczywiście istniałoby w stoczni, a miasto Gdańsk miałoby w nim specjalne prerogatywy. To są kwestie, które mnie z prezydentem Adamowiczem różniły.

Nie tylko: prezydent Adamowicz zarzucił ojcu kompletny brak współpracy z nim i autorytarny styl rządzenia ECS.

Zarzut o braku współpracy uważam za całkowicie bezpodstawny, choćby dlatego, że parokrotnie przez różne osoby oraz na piśmie wysyłałem sygnały, iż zawsze jestem gotów spotkać się z prezydentem, by omówić problemy. Ale zarzut ten jest bezpodstawny przede wszystkim dlatego, że jako ECS mamy dwa organy opiniujące: kolegium programowo-historyczne i radę ECS. Oba liczą po kilkanaście bardzo kompetentnych osób, w każdej jest kilku delegatów miasta, a szefem rady jest sam prezydent Adamowicz. To on zwołuje zebrania i omawia wszystkie sprawy dotyczące programu, finansowania i zatrudnienia ECS. I chociaż rada ma charakter opiniujący, to ja poważnie traktowałem jej zalecenia i je wykonywałem, co można sprawdzić w stenogramach. Podobnie jest z moim rzekomo autorytarnym stylem rządzenia. Jeśli instytucja ma być kreatywna, a my ciągle się rozwijamy, to nie da się rządzić w taki sposób. Mamy w ECS trzy działy i wszystkie mają ogromną autonomię. Prezydent zarzucił mi również, że źle dobieram współpracowników, ale ja uważam, że ten zespół doskonale się sprawdził. To mieszanka rutyny z młodością, grupa dynamicznych, kompetentnych i myślących ludzi, którzy świetnie wywiązują się z zadań, czego dowodem jest nawet ten koncert z 31 sierpnia.

Ten koncert powszechnie został okrzyknięty straszliwą klapą.

Powszechnie to przesada, bo otrzymujemy również sporo głosów pozytywnych. Ale rzeczywiście nie będę go za bardzo bronił, bo miał sporo mocno niedopracowanych momentów. Trochę też gnębił nas pech: w przeddzień zachorował reżyser i trzeba było wzywać lekarza, próbę generalną przerwała burza, w trakcie koncertu spadł deszcz. Na dodatek, o czym mało kto wie, obietnicę otrzymania finansów dostaliśmy dopiero 30 czerwca, więc na organizację wszystkiego mieliśmy zaledwie lipiec i sierpień, choć zazwyczaj robi się to przez cały rok. To, że nam się udało ściągnąć do Gdańska dwie laureatki Grammy i paru innych wybitnych artystów, uważam za wielki sukces. Jestem przekonany, że żaden inny zespół by sobie nie poradził, a nasz ciężko harował po 20 godzin na dobę, siny na twarzy ze zmęczenia. A potem wyszło średnio i tyle.

Co ojciec zamierza teraz zrobić? Zgodnie z zapowiedziami dokończy ojciec kilka projektów w Gdańsku, a co potem? Ma ojciec jakieś zabezpieczenie na przyszłość?

Nie mam żadnych zabezpieczeń, to jest ryzyko życia zakonnego, że się żyje bez zabezpieczeń. Ale jest Tertio Millennio, ten instytut jest moim dzieckiem. Tam jest wprawdzie dużo mniejsza możliwość działania niż w ECS, ale za to wszystko można robić dużo szybciej, sprawniej, oszczędniej i bez zbędnej biurokracji. W instytucie od dawna nauczamy i propagujemy myśl społeczną Jana Pawła II, a uważam ją za bardzo ważną dla polskiego Kościoła i Polski. Od dawna powtarzałem, że gdy skończę kadencję w ECS, to wracam do Instytutu. Wrócę po prostu o rok wcześniej, niż planowałem.

Okładka tygodnika WPROST: 39/2010
Więcej możesz przeczytać w 39/2010 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:

Spis treści tygodnika Wprost nr 39/2010 (1442)

  • Tyłki do całowania 19 wrz 2010, 12:00 Polska byłaby całkiem sprawnie rządzonym państwem, gdyby politycy i partie poświęcili państwu 10 procent energii, czasu i pasji, które poświęcają sobie. 4
  • Na skróty 19 wrz 2010, 12:00 Tusk namaścił zastępców Grzegorz Schetyna, Hanna Gronkiewicz-Waltz i Ewa Kopacz będą nowymi wiceprzewodniczącymi Platformy Obywatelskiej – dowiaduje się „Wprost". Jak wynika z naszych informacji, Donald Tusk ogłosił tę... 8
  • Dymisja moralna 19 wrz 2010, 12:00 Mecenas Marcin Dubieniecki, mąż Marty Kaczyńskiej, w czasie gdy jej ojciec Lech był prezydentem, przygotował wniosek o ułaskawienie przestępcy skazanego na 11 lat więzienia. Jak donosi "Super Express", wziął za to ponad 26... 11
  • Trąba i flet 19 wrz 2010, 12:00 Agnieszka Orzechowska, czyli polska Andżelina, założyła wideobloga, no i mamy megagwiazdę. YouTube'owa relacja z przebywania Agnieszki nad Wisłą to już zjawisko kulturowe. „A co do operacji, robiłam się i będę się robiła,... 12
  • Nasza wielka stabilizacja - rozmowa z Donaldem Tuskiem 19 wrz 2010, 12:00 Premier Donald Tusk jest pewny swego: Polaków nie stać na naszą przegraną. 14
  • Wojna i POkój 19 wrz 2010, 12:00 O konflikcie Tusk – Schetyna jedni mówią: decydujące starcie. Inni – gra pozorów służąca skupieniu uwagi na PO, bo przez ostatnie tygodnie pierwszoplanową rolę grało PiS. Tymczasem zaczął się wyborczy wyścig i Platforma także potrzebuje widowni. 20
  • Czas powrotów 19 wrz 2010, 12:00 Mirosław Drzewiecki, Zbigniew Chlebowski i Tomasz Misiak, zesłani na margines platformy za swe hazardowo-biznesowe ekscesy, chcą wrócić do gry. I to wkrótce. I wrócą, jeśli tylko pozwoli im na to Donald Tusk. 24
  • Jego Nieistotność 19 wrz 2010, 12:00 Półtora miesiąca po inauguracji trudno powiedzieć, dlaczego tak naprawdę Bronisław Komorowski chciał zostać prezydentem. Nie widać ani pomysłu, ani wizji. 28
  • Pięć lat ciemności 19 wrz 2010, 12:00 To prawda: pił, i to dużo. Miał depresję. Ale z Europejskiego Centrum Solidarności odchodzi – jak twierdzi – z innych powodów. Ojciec Maciej Zięba mówi, że padł ofiarą rozgrywek politycznych. 32
  • Jeśli nie Ziobro, to kto? 19 wrz 2010, 12:00 Ma temperament i charakter. Popularność. Energię i potencjał. I szansę na nowe rozdanie w PiS. Numer dwa partii Jarosława Kaczyńskiego może być delfinem. Albo Brutusem. 36
  • Karolak, na rany Chrystusa! 19 wrz 2010, 12:00 Jeśli jest szatan, to go bawi gwiazda polskiego kina. Jeśli jest Bóg, to mu wybacza. Jeśli to przeczytasz, zrozumiesz, dlaczego o Karolaku jest tyle na Pudelku. 40
  • O moich błędach i kwalifikacjach moralnych 19 wrz 2010, 12:00 Panowie senatorowie z PiS, zapraszam na moje zajęcia z etyki. Przez kilka pierwszych godzin analizujemy tam znaczenie pojęć „moralność”, „moralny”. Przyda się. 46
  • Rewolucja moralna i kanalie 19 wrz 2010, 12:00 Nie ma symbolicznego wieszania, jest tylko prawdziwe. 48
  • Lekarz do bicia 19 wrz 2010, 12:00 Są popychani, szarpani i bici. Obrzucani wyzwiskami i groźbami przez pacjentów i ich rodziny. Zdesperowani lekarze postanowili się bronić. 50
  • Bestia i piękna 19 wrz 2010, 12:00 To nie może być Ania – sapnął Andrzej Lepper, kiedy wiosną zobaczył odmienioną Annę Kalatę. Chudsza o kilkadziesiąt kilogramów, świetnie uczesana i modnie ubrana była minister pracy bryluje i tańczy z gwiazdami. 54
  • Liga Krezusów 19 wrz 2010, 12:00 Nawet prezesi wielkich klubów, które 17 lat temu zmusiły UEFA do powołania ligi mistrzów, nie mogli przypuszczać, że to będzie kura znosząca złote jaja. 56
  • Wulkaniczna Carla Bruni 19 wrz 2010, 12:00 Jej wizerunek skromnej pierwszej damy to oszustwo. Naprawdę jest wybuchowa, kocha pieniądze i samą siebie. Tak wynika z biografii Carli Bruni, która właśnie się ukazała. Już jest skandal. 60
  • Wielka niedźwiedzica i jej dzieci 19 wrz 2010, 12:00 Sarah Palin, „mama grizzly” amerykańskiej polityki, coraz wyraźniej zapowiada, że powalczy z Barackiem Obamą o prezydenturę. Na razie dogląda rosnącej pod jej bokiem gromadki „grizzly girls” – równie jak ona radykalnych aktywistek prawicowych. 62
  • 3096 dni piekła 19 wrz 2010, 12:00 Natascha Kampusch właśnie wydała wspomnienia z ośmiu lat udręki – porwana jako mała dziewczynka była więziona w podziemnej klatce. To rozrachunek z przeszłością i oskarżenie: nie tak wyobrażała sobie powrót na wolność. 64
  • Pętla 19 wrz 2010, 12:00 Nie sypiają po nocach, mają samobójcze myśli, boją się pukania do drzwi. Już blisko dwa miliony Polaków mają problemy ze spłatą swoich długów – wynika z najnowszych danych. Wiele osób nie ma żadnych szans na to, by wyrwać się ze spirali zadłużenia. 66
  • Grubasy w Warszawie 19 wrz 2010, 12:00 Już niemal połowa pieniędzy krążących na warszawskiej giełdzie to kapitał zagraniczny. A ekspansję w Polsce rozpoczęli najwięksi gracze międzynarodowych finansów, m.in. banki inwestycyjne Morgan Stanley, UBS, Goldman Sachs i Merrill Lynch. 70
  • Drodzy będą tanimi 19 wrz 2010, 12:00 Przeczołgasz się nago po zbitym szkle, byle tanio kupić bilet na samolot – mówił jeszcze niedawno Michael O’Leary, szef linii lotniczych Ryanair, zapowiadając, że będzie jeszcze taniej. Teraz wycofuje się z dalszych obniżek, bo już nie ma na czym oszczędzać. 72
  • Warlikowski szuka nowego 19 wrz 2010, 12:00 Teatr Krzysztofa Warlikowskiego staje się coraz bardziej bezkompromisowy. Kolejnym dowodem ma być „Koniec”, najbliższa premiera w warszawskim Nowym Teatrze. 74
  • Ja. Vincent Gallo 19 wrz 2010, 12:00 Jest reżyserem, muzykiem, aktorem, malarzem. Ściga się na motocyklach, oferuje swoją spermę w internecie, uprawia seks na ekranie. Wariat czy geniusz? Vincent Gallo. 78
  • Ucieczka z mainstreamu 19 wrz 2010, 12:00 Była laureatką „Idola” i pieszczoszką mediów, w wieku 17 lat zrobiła błyskawiczną karierę, nagrała dwie płyty i zniknęła. Dziś Monika Brodka wraca ze świetną płytą „Granda”, która ma być początkiem zmian. 80
  • Sting jak Wodecki 19 wrz 2010, 12:00 Nigdzie na świecie nie kochają Stinga tak jak w Polsce. W poniedziałek kolejna atrakcja dla tych, którzy wychowali się na „Fragile” – artysta gra w Poznaniu. 82
  • Recenzje - Książki 19 wrz 2010, 12:00 Daniel Tammet - „Urodziłem się pewnego błękitnego dnia”, Alain Mabanckou - „Black bazar”, Jerzy Franczak - „Da capo”. 84
  • Recenzje - Film 19 wrz 2010, 12:00 Obowiązkowa premiera tego weekendu to kontynuacja kultowego „Wall Street” Oliviera Stone’a z Michaelem Douglasem. 84
  • Recenzje - Muzyka 19 wrz 2010, 12:00 Miles Davis - „Bitches Brew – Legacy Edition", Deerhunter - „Halcyon Digest", Robert Plant - „Band of Joy". 85
  • Wyborcza lista przebojów 19 wrz 2010, 12:00 Nazywanie wyborów w Polsce „demokratycznymi” jest ponurym żartem z rzeczywistej demokracji. Czterech facetów przygotowuje nam wszystko od parteru po dach. 86
  • Pożegnanie ze schabowym 19 wrz 2010, 12:00 Każdy z nas dla zdrowia jest w stanie zrobić więcej niż najlepszy lekarz, który jedynie może wystawić receptę na kolejne opakowanie tabletek – chociażby zmienić dietę. To właśnie dzięki zmianie przyzwyczajeń kulinarnych kilkadziesiąt tysięcy Polaków nie umiera na zawał. 88
  • Seryjny zabójca kobiet 19 wrz 2010, 12:00 Zawał i inne choroby układu krążenia – wbrew obiegowym opiniom – nie są męskimi „specjalnościami”. Co więcej, choroba wieńcowa częściej zabija kobiety (przyczyna 56 proc. zgonów) niż mężczyzn (43 proc.) – wynika z badań przeprowadzonych w kilku... 90
  • Serce sportowca 19 wrz 2010, 12:00 Regularna aktywność fizyczna to oprócz właściwej diety najlepszy sposób na zachowanie zdrowia i utrzymanie serca w dobrej kondycji. To fakt, którego nie podważają argumenty o tym, że co jakiś czas sportowiec umiera nagle z powodu problemów z sercem. 92
  • Sztuka smakowania chwil 19 wrz 2010, 12:00 Ze stresem walczymy za późno, zwykle wtedy, gdy zaczynamy chorować – mówi Bronisław Świątkowski, trener z Instytutu Psychoimmunologii w Warszawie. 94
  • Wenecja na talerzu 19 wrz 2010, 12:00 Kuchnia włoska jest niesamowita. Ma w sobie magię, która sprawia, że każdy jej element, nawet pozornie najmniej istotny, sprawia, że czujemy się dobrze i błogo. 96
  • Gdzie jest książę? 19 wrz 2010, 12:00 Opowieść poniższa może się komuś wydawać zmyślona. Jego problem. 97
  • Jak Donald Tusk historię próbował fałszować 19 wrz 2010, 12:00 Opis: Donald Tusk ogląda wywiad w „Kropce nad i”, włączając pauzę na swoich co ciekawszych minach. Zabawę pilotem przerywa niezapowiedziane wejście. Premier w ostatniej chwili przełącza na Discovery. 97
  • Czas odjazdu 19 wrz 2010, 12:00 W największej partii opozycyjnej trzeźwo myślący nie mają szans, bo sam prezes jest bardziej poetą niż politykiem i stoi na czele frakcji odjazdowej. 98

ZKDP - Nakład kontrolowany