Karolak, na rany Chrystusa!

Karolak, na rany Chrystusa!

Jeśli jest szatan, to go bawi gwiazda polskiego kina. Jeśli jest Bóg, to mu wybacza. Jeśli to przeczytasz, zrozumiesz, dlaczego o Karolaku jest tyle na Pudelku.
Tomasz Karolak: Dlaczego jeździsz amerykańskim samochodem?

Piotr Najsztub: Specyficzny rodzaj wygody. To jest tak, jakbyś sprzed telewizora, w fotelu, wypłynął – a nie wyjechał – na drogę. A dlaczego ty masz osiem?

Bo najnormalniej w świecie się do nich przywiązuję.

To nie jest najnormalniejsze w świecie.

Część z nich kupiłem, gdy były już solidnie zużyte. Każdy miał coś zepsutego. I zanim doszedłem co, to musiałem wydać fortunę, żeby to odkryć i zreperować. To jak potem mam sprzedawać takie auto?! Tym bardziej że auta mają duszę, przynajmniej te z silnikami widlastymi, szóstki, moje trzylitrowe alfy romeo, maserati albo mercedes.

Samochody mają duszę... A zwierzęta?

Myślę, że tak. Mało to razy widziałeś psa, który śpi i nogami przebiera, biegnie gdzieś...

To nie świadczy o duszy, tylko o tym, że śni.

No a co to jest sen?

Wyobrażenie, wspomnienie...

Ale skąd się on bierze? Z procesu chemicznego, który zachodzi w mózgu. Tak?

Źle cię w klasztorze w Tyńcu – do którego jeździsz się wyciszyć – nauczyli, przynajmniej jeśli chodzi o duszę.

Jestem raczej heretykiem. Np. coraz częściej skłaniam się ku koncepcji reinkarnacji.

To rzeczywiście mało katolickie.

Mało rzymskokatolickie. Zresztą różne są rodzaje chrześcijaństwa. Jeden z nich zakłada na przykład, że tym światem rządzi zły bóg, a światem ducha rządzi dobry bóg. I że trzeba jak najlepiej przeżyć to życie, żeby udać się do tamtego świata ducha na dobrej pozycji.

Tobie śpieszno?

Często myślę o śmierci, przy okazji różnych rzeczy.

Co to znaczy?

No bo po co ja w tej chwili gram? Zacząłem sobie zadawać to pytanie i szybko odpowiedziałem, że chcę, żeby po mnie „coś" zostało, że jak już mnie nie będzie, to ktoś weźmie sobie płytę i tak jak ja teraz oglądam Cybulskiego, czy nawet słabszych aktorów, mnie obejrzy. Więc gram trochę ze strachu przed śmiercią. I strasznie się boję tego momentu, kiedy nie będę już nic czuł, już będę wiedział, że nic nie wiedziałem. Masakra.

Mam dla ciebie złą i dobrą wiadomość, nic nie będziesz czuł, ale żalu też nie, bo cię nie będzie. Świat się dla ciebie skończy wraz ze śmiercią.

No i gdzie to wszystko, gdzie to moje przemyślenie będzie?

Nigdzie, zniknie. Nie jesteś gotowy zniknść całkowicie?

Absolutnie nie, mało tego, chciałbym ciągle być.

Na DVD. To groteskowe istnienie.

Ale jakieś. Bo jeżeli zasłużymy, to zostaniemy w pamięci ludzi. Coś jest fajnego i niepokojącego zarazem, bo niewyjaśnionego w śmierci. Maćka Kozłowskiego śmierć spowodowała u mnie taką dziwną jazdę. Często żeśmy z niej z Kozim żartowali, śmialiśmy się z tego, bo on mówił: „Wiem, że »to« się za mną wlecze, ale wiesz, walę to po prostu, będę walczył z tym do końca". I ta jego niesamowita obecność trwa, świadomość, że mogę do niego zadzwonić, choć nie dzwonię. Teraz rozszyfrowuję, co on mi chciał powiedzieć, bo tuż przed śmiercią wysyłał SMS-y, nawet humorystyczne.

A co ty byś chciał powiedzieć w chwili śmierci, myślisz o tym?

Moja babcia umierała w pięknym wieku 93 lat. Zawołała do siebie do pokoiku, w którym mieszkała pod koniec życia, całą rodzinę, nie było tylko mnie, bo kręciłem serial „Kryminalni". I kiedy cała rodzina już się zeszła, synowie, wnuki, prawnuki, popatrzyła na nich i powiedziała: „No, jesteście...". I umarła.

Twoja megalomania nie pozwoli ci tak prosto umrzeć.

Nie wiadomo.

Skoro dzisiaj chcesz, żeby zostały po tobie płyty...

Zostaną i tak. Teraz myślę, że warto robić rzeczy bezkompromisowe, które się czuje w sercu, żeby „to" w ludziach zostało, tak jak legenda po wielkich spektaklach teatralnych czy wielkich aktorach, których nie widzimy na taśmie. Szukam tego, cały czas węszę.

Jesteś histeryczny w tym szukaniu? Bo opowiadasz o tym, jakby było coś strasznie ważnego w tym pozostawianiu po sobie...

Tak między nami mówiąc, odkąd mam córkę, to już trochę zbastowałem. Nie wiem, kim ona będzie, ale wydaje mi się, że to, że jest i ma szansę, już jest częściowym ukojeniem mojej megalomanii.

Płódź dzieci, a przestaniesz nas zamęczać swoimi rolami, które mają przejść do historii.

Do historii... Na razie zdaję sobie sprawę, w jakiej średniej się plasuję.

Masz duszę, choć nieco przerażoną wizją śmierci...

Obie rzeczy zdecydowanie tak.

Jest taki moment, kiedy dziecko przestaje wierzyć, że jest nieśmiertelne. Kiedy to do ciebie dotarło?

Chyba nigdy nie myślałem, że jestem nieśmiertelny.

Nie byłeś dzieckiem?!

Ważnym momentem była wizyta na Wawelu, kiedy pierwszy raz zobaczyłem z własnej nieprzymuszonej woli sarkofag jakiegoś króla. To wtedy poczułem, że ci ludzie naprawdę nie żyją. Miałem wtedy dwanaście lat.

I od razu marzenie o sarkofagu dłuta Wita Stwosza...

Poza tym ciężko żyć z dziecięcą świadomością nieśmiertelności w kraju dorocznego kultu święta zmarłych rozgrywającego się na cmentarzu i codziennej Męki Chrystusowej, całym tym nauczaniu o cierpieniu. Zawsze wiedziałem, że życie się kończy, choć cały czas mam z tyłu głowy, że jest zmartwychwstanie, tylko na razie nikt nie zmartwychwstał.

Podobno Jezusowi się udało.

Tak nie do końca to wiadomo, bo jakbym tu zaczął snuć heretyckie wizje...

Nie boisz się gniewu bożego?

Nie.

Może jesteś pozbawiony łaski wiary i tyle.

Ale miałem w swoim życiu taki moment, że poczułem jakąś obecność i to zmieniło moje życie.

Jaką i jak?

Byłem wtedy umęczony wątrobą, jak mówi Gombrowicz. Jego zdaniem męka krzyża polega głównie na bólach wątroby, jak u Prometeusza. On sobie wyobraził, że człowieka ukrzyżowanego dopada ptak i szarpie jego wątrobę. Ja byłem umęczony wątrobą po rozstaniu z kobietą... Musiałem przez kilka miesięcy wyjarać wiele szlugów, nadpić kawy, wstawać o czwartej i myśleć, jak to się mogło stać albo jakie błędy popełniłem. I najnormalniej w świecie bolał mnie brzuch. Nie mogłem sobie z tym dać rady. I włócząc się po placu Wszystkich Świętych w Krakowie, wlazłem do kościoła Dominikanów. Było pusto i tylko stary mnich siedział w konfesjonale. Pomyślałem: idę do niego, teraz albo nigdy. Zacząłem z nim gadać, na początku nie chciał, powiedział, że jest umówiony na spowiedź i żebym spadał, ale byłem tak zdeterminowany, że rozpoczęła się rozmowa. Trwała dwie godziny. Na koniec powiedział mi, że jak wstanę i wyjdę, to będę miał po swojej stronie największego sprzymierzeńca na świecie, czyli Ducha, który wszystko stwarza. Wyszedłem stamtąd i rzeczywiście jak ręką odjął. Najbardziej mnie zafascynowało, że brzuch przestał mnie boleć i dostałem jakiejś jasności myślenia.

Ile miałeś lat wtedy?

Trzydzieści.

Byłeś starym koniem.

I to nie jest tak hop-siup, ciężko mnie samemu było się do tego przekonać. To nijak się ma do tego, co się mówi w kościele z ambony, natomiast dziś wierzę, że modlitwa ma sens. Teraz się modlę, żeby były pieniądze na mój teatr.

A może ta metafizyka jest u ciebie tylko lekarstwem na ból brzucha? To taka metafizyka bum-tarara, bo nie potrafisz sobie poradzić z odrzuceniem.

Ale poradziłem sobie z tamtym odrzuceniem, mało tego...

Z pomocą dominikanina.

Tak, ale on pokazał pewną drogę, która zmieniła moje życie, ja potem już nie popełniłem pewnych rzeczy...

Nie kochałeś już?

Kochałem, tylko kogoś, a nie siebie.

Z wzajemnością?

Tak.

Czekałem na tę odpowiedź.

Ja kocham siebie fantastycznie...

W końcu będziesz spał z sobą do końca życia.

Oczywiście. „Nikt tego nie wie, jak ja kocham siebie" – śpiewał Maleńczuk.

A podobała ci się seria o Indianie Jonesie?

Oczywiście.

I dlatego tak jeździsz w poszukiwaniu Marii Magdaleny?

To jest głębsza sytuacja, bo potem powstał „Kod Leonarda da Vinci" i oczywiście coś, co uważamy za lekturę pociągową, ale która tak niepostrzeżenie zaszczepia pewną herezję w tych kilku milionach ludzi, no to ja chcę odpowiedzieć sobie na pytanie, czy to wszystko jest oparte na prawdzie, bo wydaje mi się, że chyba nie. Wydaje mi się, że to prawdziwe chrześcijaństwo było troszeczkę inne.

Prawdziwi chrześcijanie nie okupowaliby na Krakowskim Przedmieściu krzyża?

Prawdziwy chrześcijanin to przede wszystkim przez pierwsze 250 lat nie wziął broni do ręki, a ginęli tysiącami. I wygrali przez tę niesamowitą ofiarę. Więc wpienia mnie to, że ciągle wpieprza się w wiarę jakaś polityka, że ciągle są jakieś ofiary, a czytam o tych milionach ludzi, którzy przez dwa tysiące lat zostali zamordowani przez Kościół. Tamten świat przeszłości był taki sam jak nasz, tylko nie było samochodów, samolotów i komórek. Ludzie byli tacy sami, emocje były takie same, a informacja przychodziła trochę dłużej, bo jechała konno.

Bardziej się bali, bo mniej wiedzieli o świecie, to mogło być decydujące dla różnicy między nimi a nami.

I niewątpliwie Chrystus był osobnikiem wyjątkowym, co do tego nie ma żadnych wątpliwości. Mówi np. o królestwie na ziemi, które jest w tym samym czasie, tylko jakby tu, obok nas. To są myśli wtedy niespotykane. Nie mówi, że gdzieś „tam", tylko że tu, w tym samym czasie, jest duch, który istnieje razem z nami.

I o tym wszystkim rozmawiam z synem peerelowskiego trepa, zadziwiające...

Trepulo mój kochany, ojciec mój, był pełnym sprzeczności oficerem LWP i wysyłał mnie 700 kilometrów od miejsca zamieszkania do pierwszej komunii, żeby się nikt nie dowiedział. Mówił: „To da ci system wartości, bo musisz jakiś mieć, a nie możesz mieć swojego albo komunistycznego".

A ty teraz podważasz ten system wartości.

Nie, dekalog jest fantastyczny.

Naprawdę? Nie cudzołożyłes?

Nie, przyrzekam ci, zawsze panny. A teraz tamta peerelowska przeszłość do mnie wraca, zaczynam rozliczać dzieciństwo. Mam 40 lat i pewną swobodę wypowiedzi i na przykład poprzez mój teatr zaczynamy się tym z przyjaciółmi, rówieśnikami zajmować. My wychowani w PRL, a mający wtedy gdzieś np. prześladowania i państwo policyjne, bo nic wtedy niewiedzący o tym.

W końcu żyłeś przy jednostce wojskowej.

Żyłem przy jednostce, to raz, a każdy rodzic przecież chronił wtedy dzieci przed taką konfrontacją, żeby im było jak najlepiej. Wiedziałem, że mieliśmy Polaka w kosmosie, wiedziałem, że w stanie wojennym nie było „Teleranka" i tyle. Dzień Dziecka dla mnie to był dzień w jednostce, z pistoletem w ręku albo z kbk AK...

Doroczna strzelanka dzieci wojskowych.

Po prostu.

Czyli PRL jest winny temu, że nie potrafisz kochać i być kochany?

Trochę. Będą dwa przedstawienia o tym u mnie w teatrze, pierwsze to będzie „Generał", premiera jeszcze w tym roku, o Jaruzelskim, a drugie to będzie „Polak w kosmosie" o Hermaszewskim, o znaczkach i o tym wszystkim. I o tym upadłym micie, wywindowanym do granic możliwości, a potem zdeptanym, w związku z czym moje dzieciństwo też zostało poniekąd zdeptane, bo wierzyłem w to, bo byłem dumny z tego, jak każdy z nas. I to jest coś właściwie przerażającego.

Odwracając się od kobiety w łóżku, mówisz jej, że taki jesteś, bo PRL nie nauczył cię miłości?

Aż tak to nie, ale badamy to. Może po prostu do miłości do kobiety nie dojrzałem?

Ale jak sądzę, nie przeszkadza ci to składać miłosnych deklaracji?

Coś tam mówię.

Nie cofasz się przed słowem „kocham"?

Nie cofam się, chociaż nieraz potem, jak siebie słucham – śmierdzi mi to fałszywskiem. Próbowałem to słowo wyrzucić ze słownika, ale nieraz mnie emocja tak poniesie, że fajnie zakończyć czymś takim...

W komedii romantycznej udział wzięli: ...Tomasz Karolak i miłość.

Podobno miłość jest stanem przejściowym, więc może moja miłość już trwa, tylko poczuję ją za chwilę? Rozumiem, że to pytanie o kobiety w moim życiu? Te sprawy na razie zostawiłem. Jestem tak bardzo w tym momencie nastawiony na to, co sam robię, że mało kto to potrafi znieść, szczególnie kobiety, które kochają być adorowane, dopieszczone, wysłuchane.

A próbowałeś z psem? Kocha bezwarunkowo.

Pies by u mnie z głodu zdechł.

Są automatyczne dozowniki karmy.

Zastanowię się. Ale myślę, że to jest przejściowa sytuacja, od kiedy zdecydowałem się na akcję pod tytułem otwarcie teatru, bo tak serce mi mówiło, w tym nie ma krzty wyrachowania, tylko moja inwestycja i zapał kilku moich przyjaciół, z pięciorgiem których wymyśliliśmy teatr przy wódce...

To czemu nie nazywasz tego głupotą?

Bo po tych pierwszych dwóch przedstawieniach słucham ludzi, którzy przychodzą do mnie i mówią: „Dzięki za to, że prostymi środkami, za pomocą kilku ruchów zrobiłeś teatr, który nagle daje nadzieję tej części publiczności, która jest kompletnie zaniedbana". Teatr, który nie wpycha ci łopatologicznie czegoś do głowy, który jest trochę o Polsce, trochę o nas, bo „Opis obyczajów" to jest o tych dwóch odwiecznie u nas walczących obozach. Z kolei „Sprzedawcy gumek" są o tym, o czym my tu gadamy, o kupczeniu miłością, o strachu przed zaangażowaniem, o takim wyrachowaniu w życiu „czy to jest to, czy to może nie jest to, a może powinienem poczekać...".

Jak zobaczyłem Tadeusza Mazowieckiego, który na stojąco bije brawo, usłyszałem: „Karolaku, dziękujemy ci, że przywróciłeś wiarę w teatr inteligencki, dla inteligenta", a po premierze „Sprzedawców gumek" Grzesiek Jarzyna napisał mi w nocy SMS: „Tomku, super produkcja, dziękujemy za wieczór wiary, nadziei w teatr", to myślę sobie, trzeba zakasać rękawy i robić dalej to, co czujemy.

Mówisz, że twój teatr jest o współczesności. A co Karolak myśli o polityce?

Tak! Przecież byłem w komitecie kandydata Komorowskiego!

Prezydent jest ci potrzebny?

Tak. Poparłem Komorowskiego, bo naprawdę poznałem tego gościa i uważam, że to jest... Powiem inaczej. A w ogóle to jestem fanem ustroju feudalnego!

O!

Pan był pan, chłop był chłop, nie było żadnego biadolenia i jak walczyli, to wszyscy, ramię w ramię.

Co za bzdury?!

Przepraszam bardzo, a włoski właściciel feudalny, który był rycerzem, wyruszał ze swoją zbroją, a chłopi topory i jazda!?

Ale nie dobrowolnie.

Ale to nieważne! Widziałeś te miasteczka włoskie, jak one były zbudowane, widziałeś tych chłopów, którzy do dzisiaj szczycą się, że brali udział w bitwie nad jeziorem Como? A tutaj nagle demokracja doprowadza do tego, że chłop może rządzić, mieliśmy już coś takiego. Natomiast Komorowski ma klasę, to inteligentny, fantastyczny facet, który oczywiście postawiony w świetle jupiterów może czuć się niezręcznie, potrzebuje się z tym oswoić, ale jemu idzie coraz lepiej.

Masz dreszcze przy hymnie?

Tak. A ty, jak jest defilada, to nie masz?

Nie mam. Nie jestem dzieckiem trepa.

Mnie narodowe barwy wzruszają. Ale powiem ci, ten Sienkiewicz po prostu nas zajechał, z tą swoją fantastyczną wizją Polski. A myśmy w tę jego wizję uwierzyli jak w Biblię. I teraz trzeba to pomału zmieniać.

Okładka tygodnika WPROST: 39/2010
Więcej możesz przeczytać w 39/2010 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 36
  • spazycie nie jeden dupe na PiS IP
    Zeby upadl PiS , trzeba Kaczynskiego wywiesc na Sybir.
    • funke IP
      To jest wspaniały moment w historii Polski - oglądanie upadku PiS na żywo. toż to prawie jak upadek muru w Berlinie. :)
      • bez-nazwy IP
        Facet, to z tobą lepiej nie utrzymywać żadnych stosunków, bo jesteś obrazą na uczciwych obywateli...
        • bez-nazwy IP
          Retoryka wypowiedzi, poza na zdjęciu wypisz wymaluj Adolf.
          Jest aktualnie tylko jakimś tam lokalnym krzykaczem, ot taki folklor i nikt poza granicami jego wypowiedziami się nie przejmuje. I bardzo dobrze bo gdyby został prezydentem to przez tą swoją manię prześladowczą względem Rosjan doprowadziłby do wojny, w której niestety szans żadnych mieć byśmy nie mieli.
          Aż się dziwię, że tak mało ludzi to dostrzega.
          • kwiecien IP
            Ma facet priorytety: \"Tusk nie będzie premierem\"...
            Są: gospodarka, podatki, polityka zagraniczna, służba zdrowia, szkoły... a gość wciąż to samo. Chyba krzyż mu się znudził więc będzie mielił kolejny temat zastępczy bez końca.

            Spis treści tygodnika Wprost nr 39/2010 (1442)

            • Tyłki do całowania 19 wrz 2010, 12:00 Polska byłaby całkiem sprawnie rządzonym państwem, gdyby politycy i partie poświęcili państwu 10 procent energii, czasu i pasji, które poświęcają sobie. 4
            • Na skróty 19 wrz 2010, 12:00 Tusk namaścił zastępców Grzegorz Schetyna, Hanna Gronkiewicz-Waltz i Ewa Kopacz będą nowymi wiceprzewodniczącymi Platformy Obywatelskiej – dowiaduje się „Wprost". Jak wynika z naszych informacji, Donald Tusk ogłosił tę... 8
            • Dymisja moralna 19 wrz 2010, 12:00 Mecenas Marcin Dubieniecki, mąż Marty Kaczyńskiej, w czasie gdy jej ojciec Lech był prezydentem, przygotował wniosek o ułaskawienie przestępcy skazanego na 11 lat więzienia. Jak donosi "Super Express", wziął za to ponad 26... 11
            • Trąba i flet 19 wrz 2010, 12:00 Agnieszka Orzechowska, czyli polska Andżelina, założyła wideobloga, no i mamy megagwiazdę. YouTube'owa relacja z przebywania Agnieszki nad Wisłą to już zjawisko kulturowe. „A co do operacji, robiłam się i będę się robiła,... 12
            • Nasza wielka stabilizacja - rozmowa z Donaldem Tuskiem 19 wrz 2010, 12:00 Premier Donald Tusk jest pewny swego: Polaków nie stać na naszą przegraną. 14
            • Wojna i POkój 19 wrz 2010, 12:00 O konflikcie Tusk – Schetyna jedni mówią: decydujące starcie. Inni – gra pozorów służąca skupieniu uwagi na PO, bo przez ostatnie tygodnie pierwszoplanową rolę grało PiS. Tymczasem zaczął się wyborczy wyścig i Platforma także potrzebuje widowni. 20
            • Czas powrotów 19 wrz 2010, 12:00 Mirosław Drzewiecki, Zbigniew Chlebowski i Tomasz Misiak, zesłani na margines platformy za swe hazardowo-biznesowe ekscesy, chcą wrócić do gry. I to wkrótce. I wrócą, jeśli tylko pozwoli im na to Donald Tusk. 24
            • Jego Nieistotność 19 wrz 2010, 12:00 Półtora miesiąca po inauguracji trudno powiedzieć, dlaczego tak naprawdę Bronisław Komorowski chciał zostać prezydentem. Nie widać ani pomysłu, ani wizji. 28
            • Pięć lat ciemności 19 wrz 2010, 12:00 To prawda: pił, i to dużo. Miał depresję. Ale z Europejskiego Centrum Solidarności odchodzi – jak twierdzi – z innych powodów. Ojciec Maciej Zięba mówi, że padł ofiarą rozgrywek politycznych. 32
            • Jeśli nie Ziobro, to kto? 19 wrz 2010, 12:00 Ma temperament i charakter. Popularność. Energię i potencjał. I szansę na nowe rozdanie w PiS. Numer dwa partii Jarosława Kaczyńskiego może być delfinem. Albo Brutusem. 36
            • Karolak, na rany Chrystusa! 19 wrz 2010, 12:00 Jeśli jest szatan, to go bawi gwiazda polskiego kina. Jeśli jest Bóg, to mu wybacza. Jeśli to przeczytasz, zrozumiesz, dlaczego o Karolaku jest tyle na Pudelku. 40
            • O moich błędach i kwalifikacjach moralnych 19 wrz 2010, 12:00 Panowie senatorowie z PiS, zapraszam na moje zajęcia z etyki. Przez kilka pierwszych godzin analizujemy tam znaczenie pojęć „moralność”, „moralny”. Przyda się. 46
            • Rewolucja moralna i kanalie 19 wrz 2010, 12:00 Nie ma symbolicznego wieszania, jest tylko prawdziwe. 48
            • Lekarz do bicia 19 wrz 2010, 12:00 Są popychani, szarpani i bici. Obrzucani wyzwiskami i groźbami przez pacjentów i ich rodziny. Zdesperowani lekarze postanowili się bronić. 50
            • Bestia i piękna 19 wrz 2010, 12:00 To nie może być Ania – sapnął Andrzej Lepper, kiedy wiosną zobaczył odmienioną Annę Kalatę. Chudsza o kilkadziesiąt kilogramów, świetnie uczesana i modnie ubrana była minister pracy bryluje i tańczy z gwiazdami. 54
            • Liga Krezusów 19 wrz 2010, 12:00 Nawet prezesi wielkich klubów, które 17 lat temu zmusiły UEFA do powołania ligi mistrzów, nie mogli przypuszczać, że to będzie kura znosząca złote jaja. 56
            • Wulkaniczna Carla Bruni 19 wrz 2010, 12:00 Jej wizerunek skromnej pierwszej damy to oszustwo. Naprawdę jest wybuchowa, kocha pieniądze i samą siebie. Tak wynika z biografii Carli Bruni, która właśnie się ukazała. Już jest skandal. 60
            • Wielka niedźwiedzica i jej dzieci 19 wrz 2010, 12:00 Sarah Palin, „mama grizzly” amerykańskiej polityki, coraz wyraźniej zapowiada, że powalczy z Barackiem Obamą o prezydenturę. Na razie dogląda rosnącej pod jej bokiem gromadki „grizzly girls” – równie jak ona radykalnych aktywistek prawicowych. 62
            • 3096 dni piekła 19 wrz 2010, 12:00 Natascha Kampusch właśnie wydała wspomnienia z ośmiu lat udręki – porwana jako mała dziewczynka była więziona w podziemnej klatce. To rozrachunek z przeszłością i oskarżenie: nie tak wyobrażała sobie powrót na wolność. 64
            • Pętla 19 wrz 2010, 12:00 Nie sypiają po nocach, mają samobójcze myśli, boją się pukania do drzwi. Już blisko dwa miliony Polaków mają problemy ze spłatą swoich długów – wynika z najnowszych danych. Wiele osób nie ma żadnych szans na to, by wyrwać się ze spirali zadłużenia. 66
            • Grubasy w Warszawie 19 wrz 2010, 12:00 Już niemal połowa pieniędzy krążących na warszawskiej giełdzie to kapitał zagraniczny. A ekspansję w Polsce rozpoczęli najwięksi gracze międzynarodowych finansów, m.in. banki inwestycyjne Morgan Stanley, UBS, Goldman Sachs i Merrill Lynch. 70
            • Drodzy będą tanimi 19 wrz 2010, 12:00 Przeczołgasz się nago po zbitym szkle, byle tanio kupić bilet na samolot – mówił jeszcze niedawno Michael O’Leary, szef linii lotniczych Ryanair, zapowiadając, że będzie jeszcze taniej. Teraz wycofuje się z dalszych obniżek, bo już nie ma na czym oszczędzać. 72
            • Warlikowski szuka nowego 19 wrz 2010, 12:00 Teatr Krzysztofa Warlikowskiego staje się coraz bardziej bezkompromisowy. Kolejnym dowodem ma być „Koniec”, najbliższa premiera w warszawskim Nowym Teatrze. 74
            • Ja. Vincent Gallo 19 wrz 2010, 12:00 Jest reżyserem, muzykiem, aktorem, malarzem. Ściga się na motocyklach, oferuje swoją spermę w internecie, uprawia seks na ekranie. Wariat czy geniusz? Vincent Gallo. 78
            • Ucieczka z mainstreamu 19 wrz 2010, 12:00 Była laureatką „Idola” i pieszczoszką mediów, w wieku 17 lat zrobiła błyskawiczną karierę, nagrała dwie płyty i zniknęła. Dziś Monika Brodka wraca ze świetną płytą „Granda”, która ma być początkiem zmian. 80
            • Sting jak Wodecki 19 wrz 2010, 12:00 Nigdzie na świecie nie kochają Stinga tak jak w Polsce. W poniedziałek kolejna atrakcja dla tych, którzy wychowali się na „Fragile” – artysta gra w Poznaniu. 82
            • Recenzje - Książki 19 wrz 2010, 12:00 Daniel Tammet - „Urodziłem się pewnego błękitnego dnia”, Alain Mabanckou - „Black bazar”, Jerzy Franczak - „Da capo”. 84
            • Recenzje - Film 19 wrz 2010, 12:00 Obowiązkowa premiera tego weekendu to kontynuacja kultowego „Wall Street” Oliviera Stone’a z Michaelem Douglasem. 84
            • Recenzje - Muzyka 19 wrz 2010, 12:00 Miles Davis - „Bitches Brew – Legacy Edition", Deerhunter - „Halcyon Digest", Robert Plant - „Band of Joy". 85
            • Wyborcza lista przebojów 19 wrz 2010, 12:00 Nazywanie wyborów w Polsce „demokratycznymi” jest ponurym żartem z rzeczywistej demokracji. Czterech facetów przygotowuje nam wszystko od parteru po dach. 86
            • Pożegnanie ze schabowym 19 wrz 2010, 12:00 Każdy z nas dla zdrowia jest w stanie zrobić więcej niż najlepszy lekarz, który jedynie może wystawić receptę na kolejne opakowanie tabletek – chociażby zmienić dietę. To właśnie dzięki zmianie przyzwyczajeń kulinarnych kilkadziesiąt tysięcy Polaków nie umiera na zawał. 88
            • Seryjny zabójca kobiet 19 wrz 2010, 12:00 Zawał i inne choroby układu krążenia – wbrew obiegowym opiniom – nie są męskimi „specjalnościami”. Co więcej, choroba wieńcowa częściej zabija kobiety (przyczyna 56 proc. zgonów) niż mężczyzn (43 proc.) – wynika z badań przeprowadzonych w kilku... 90
            • Serce sportowca 19 wrz 2010, 12:00 Regularna aktywność fizyczna to oprócz właściwej diety najlepszy sposób na zachowanie zdrowia i utrzymanie serca w dobrej kondycji. To fakt, którego nie podważają argumenty o tym, że co jakiś czas sportowiec umiera nagle z powodu problemów z sercem. 92
            • Sztuka smakowania chwil 19 wrz 2010, 12:00 Ze stresem walczymy za późno, zwykle wtedy, gdy zaczynamy chorować – mówi Bronisław Świątkowski, trener z Instytutu Psychoimmunologii w Warszawie. 94
            • Wenecja na talerzu 19 wrz 2010, 12:00 Kuchnia włoska jest niesamowita. Ma w sobie magię, która sprawia, że każdy jej element, nawet pozornie najmniej istotny, sprawia, że czujemy się dobrze i błogo. 96
            • Gdzie jest książę? 19 wrz 2010, 12:00 Opowieść poniższa może się komuś wydawać zmyślona. Jego problem. 97
            • Jak Donald Tusk historię próbował fałszować 19 wrz 2010, 12:00 Opis: Donald Tusk ogląda wywiad w „Kropce nad i”, włączając pauzę na swoich co ciekawszych minach. Zabawę pilotem przerywa niezapowiedziane wejście. Premier w ostatniej chwili przełącza na Discovery. 97
            • Czas odjazdu 19 wrz 2010, 12:00 W największej partii opozycyjnej trzeźwo myślący nie mają szans, bo sam prezes jest bardziej poetą niż politykiem i stoi na czele frakcji odjazdowej. 98

            ZKDP - Nakład kontrolowany