Steve Jobs i jego dzieci

Steve Jobs i jego dzieci

Szef największym atutem firmy? Nigdzie nie widać tego lepiej niż w świecie nowych technologii
Moje zdrowie to moja sprawa – twierdzi Steve Jobs, szef Apple. Ale udziałowcy jego firmy są innego zdania. Gdy w zeszłym tygodniu Jobs ogłosił w e-mailu do pracowników, że idzie na urlop zdrowotny, akcje spółki spadły natychmiast o 6 proc. Sukces rynkowy Apple zawdzięcza wszak swemu wizjonerowi. Jobs pozostanie co prawda prezesem, ale codzienne obowiązki przekazał Timowi Cookowi, dyrektorowi operacyjnemu. Co gorsza – to nie pierwsza taka przerwa w karierze Jobsa, który już wcześniej walczył z nowotworem.

Jobs w świecie komputerowych geeków otoczony jest kultem niczym gwiazda rocka. Jego osoba jest wciąż źródłem inspiracji, a nowe pokolenie – szefowie Google’a czy Facebooka – podąża jego śladem. Co sprawiło, że właśnie on został idolem młodych programistów i jaki model życia rozpropagował w Dolinie Krzemowej?
Hipis w garażu

Można powiedzieć, że wszystkiemu winien jest Bob Dylan oraz inne gwiazdy kontrkultury lat 60. To oni zapowiadali w swoich piosenkach, że czasy się zmieniają, że upadają stare, skostniałe hierarchie. Jobs urodzony w1955 r. w Kalifornii, w sercu hipisowskiej rewolucji, też jest dzieckiem kontrkultury. Eksperymentował z LSD, żył w komunie, odbył podróż do Indii, gdzie szukał oświecenia. Wrócił jako buddysta i weganin. Niedopasowany, skończył zaledwie jeden semestr Reed College w Portland. Pierwszy model komputera Apple I stworzył wraz z kolegą Steve’em Wozniakiem w 1976 r. Obaj zatrudnieni w dużej firmie Hewlett-Packard zanieśli swoją konstrukcję do szefostwa, które powiedziało, że nie ma czasu na te bzdury. Jobs i Wozniak zadłużyli się zatem i zaczęli produkować komputery sami, oczywiście wgarażu, bo tam zakładali i wciąż zakładają swe firmy wszyscy cyberhipisi.

Jobs uważał siebie za kogoś w rodzaju Che Guevary z Doliny Krzemowej. Wystarczy obejrzeć reklamę komputera Apple Macintosh z 1984 r. w reżyserii Ridleya Scotta: blond dziewczyna reprezentująca Apple’a pojawia się na wiecu podobnym do tego z książki Orwella, gdzie szare, ujednolicone jednostki oglądają przemówienie Wielkiego Brata (symbolizuje on reżimowy IBM). Dziewczyna niszczy ekran, ludzkość zostaje więc uwolniona spod korporacyjnego nadzoru.

Inna sprawa, że przy całym swoim buddyzmie oraz umiłowaniu wolności Jobs w pracy potrafi się podobno zachowywać jak despota. Wszyscy znamy jego długie przemówienia-prezentacje, na których niby generalissimus opowiada, za pomocą jakiego gadżetu podbije (uwolni?) świat. Podobno bywa arogancki, chamski i ostry, miewa napady wściekłości. Jak pisał „The Times", Jobs znudzony rozmową z jednym z kandydatów do pracy w Apple’u miał go pytać, kiedy stracił dziewictwo i jak dużo LSD brał. Jego podwładni szybko przesuwają się na osi „hero–asshole" – od bohatera do dupka. Firma znana jest też z prób tuszowania fuszerek: młodej Angielce, której w2009 r. wybuchł iPod, firma proponowała odszkodowanie po podpisaniu oświadczenia o milczeniu!

Sam Jobs też jest bardzo skryty: jego dział PR zajmuje się głównie odmawianiem dziennikarzom wywiadów i utajnianiem informacji o stanie jego zdrowia. W 2004 r. Jobs przeszedł operację raka trzustki, a w 2009 r. miał przeszczep wątroby. Firma wydała lakoniczne oświadczenie: „Steve nie może się doczekać powrotu do pracy. Nie mamy nic więcej do dodania".

Zła karma

Jak na buddystę przystało, Jobs musiał pewnie parę razy się zastanawiać, skąd jego zła karma. To on namówił wykonawczego Pepsi Johna Sculleya, aby objął posadę w Apple. „Będziesz całe życie sprzedawał słodzoną wodę czy chcesz zmieniać świat?" – pytał Jobs. Sculley zmienianie świata zaczął od… usunięcia Jobsa z Apple’a w 1985 roku. Steve założył wtedy swoją firmę NeXT i kupił Pixar – niszowe studio
animacji komputerowej. Był już praktycznie bankrutem, gdy nagle film „Toy Story" stał się kasowym przebojem.

W 1997 roku, po 12 latach od wyrzucenia, wrócił do nieradzącego sobie bez niego Apple’a. Gdy ponownie stanął na czele podupadającej firmy, prowadził ją od sukcesu do sukcesu: najpierw komputer iMac i system operacyjny Mac OS X, następnie iTunes (2001, internetowy sklep muzyczny), iPod (2002), iPhone (2007) i wreszcie w zeszłym roku – iPad, czyli tablet służący głównie do czytania gazet w formie elektronicznej. Jeden człowiek zrewolucjonizował więc branżę komputerową, filmową (Pixar), muzyczną (iTunes, iPod) i telekomunikacyjną (iPhone), a teraz zabiera się do rynku wydawniczego (iPad). Nic dziwnego, że magazyn finansowy „Barron’s" uznał go za „najcenniejszego szefa na świecie"; magazyn „Harvard Business Review” – za „najbardziej skutecznego zarządzającego”, a magazyn „Fortune” przyznał mu tytuł Zarządzającego Dekady. A przy tym wszystkie te rzeczy Jobs robi tak naprawdę zmyślą o sobie, bo sam jest idealnym konsumentem gadżetów, które produkuje. Jak napisał „The Times”, dla Steve’a świat jest skutkiem ubocznym istnienia Steve’a. „Jego dział marketingu składa się z Jobsa patrzącego w lustro i pytającego siebie, czego chce” – stwierdził dziennik.

Facebook, my baby

W filmie „The Social Network" jest scena, w  której Eduardo Saverin, do tej pory wspólnik Marka Zuckerberga, teraz straszliwie przez niego oszukany, podchodzi do biurka szefa Facebooka i w napadzie wściekłości niszczy jego laptopa. Nie to jest jednak ciekawe, że Saverin jest wściekły, ale że Zuckerberg siedzi na środku dużej przestrzeni biurowej, obok innych młodych programistów. Nie ma gabinetu, nie ma sekretarki. To cecha charakterystyczna firm zakładanych przez „dzieci" Jobsa. Przejmują od niego jego nawyki. Jobs nie chce dla siebie lepszego sprzętu. Używasz zapewne tego samego iPoda co on. Pewnie jeździcie podobnymi samochodami i macie takie same dżinsy.

Zuckerberg ma profil na Facebooku, na który jak ty wrzuca zdjęcia z weekendowego grilla wogródku. Kiedy rozmawiałem zinżynierem montującym wPolsce nowy system kinowy THX, ten powiedział mi, że reżyser George Lucas, który tenże system firmuje, chce, aby każdy widz wPolsce słyszał iwidział w kinie dokładnie to, co sam Lucas odbiera u siebie. Nie trzeba chyba dodawać, że siedziba Lucasfilm znajduje się wKalifornii.

Zuckerberg swojej firmy nie rozkręcał co prawda w garażu, ale w pokoju w akademiku. Jak tylko poczuł, że pomysł ma ogromny potencjał, rzucił prestiżowy Harvard, który ukończyłby bez trudu, i udał się do Doliny Krzemowej. Pamiętamy z „The Social Network" sceny, w których on i jego nowi pracownicy pracują bez opamiętania w wynajętym domku z basenem, a po pracy grają w gry komputerowe, pociągając jednocześnie dymek z bonga – rodzaju fajki wodnej. Komuna jak u hipisów, tylko bardziej okablowana. Zuckerberg ubiera się wT-shirty, dżinsy i trampki (po kampusie latał w klapkach). Dom, w którym mieszka w Kalifornii, wynajmuje. Mówi się o nim „najbiedniejszy bogacz". Główną siedzibę Facebooka otworzył w Palo Alto. Sale konferencyjne ponazywał od nazw zespołów: ZZ Top, Run DMC. Pozostałością po latach spędzonych na całonocnym przygotowywaniu prac domowych na uczelni są w Facebooku tzw. hackathony, czyli maratony hakerów (programistów), którzy tworzą nocami nowe rozwiązania systemowe. O Facebooku Zuckerbeg mówi „my baby” i nie chce go sprzedać, mimo że oferty sięgały miliarda dolarów. Jeżeli Apple to Jobs, to Facebook to Zuckerberg.

Z kolei Google to jego założyciele – Larry Page i Sergey Brin, kolejne typy charakterystyczne dla Doliny Krzemowej: jeżdżą hybrydowymi toyotami prius. Poznali się na prestiżowym Uniwersytecie Stanforda, który oczywiście obaj rzucili. Firmę założyli w1998 roku, naturalnie w garażu. Oni także nie wierzą w hierarchię. Wojciech Orliński, dziennikarz „Gazety Wyborczej", odwiedził siedzibę Google’a w Mountain View. Zapytał jednego z pracowników, jak to możliwe, że Larry Page jest tam tak łatwo osiągalny dla szeregowego pracownika. W odpowiedzi usłyszał, iż Page boi się, że „hierarchia w jego firmie skostnieje do tego stopnia, że pewnego dnia pracownik mający genialny pomysł na produkt nie będzie w stanie przebić się przez opór asystentki szefa".

Praca jak uniwerek

Oczywiście w Dolinie Krzemowej ludzi napędza konkurencja w dziedzinie innowacyjności. Jobs chce przebić Billa Gatesa, Zuckerberg – Larry’ego Page’a. Jeżeli Google zrobił przeglądarkę internetową, to Zuckerberg, jak wyznał w „The New Yorker", chce zrobić „przeglądarkę" tego, co siedzi w głowach naszych i naszych znajomych zFB. Nie chodzi o to, by znaleźć – jak Google’u – listę wszystkich restauracji w okolicy, ale listę restauracji polecanych przez znajomych. Zuckerberg chciałby, abyś włączając w przyszłości telewizor, wiedział, którzy z twoich przyjaciół też oglądali ten sam program.

Jak konkurencyjne firmy walczą o pozyskanie dla siebie młodych talentów? Odpowiedź to Googleplex, siedziba firmy Google w Kalifornii. Atmosfera w firmie ma przypominać trochę tę z uniwerku: są tu i gry komputerowe, i ścianka wspinaczkowa, i boisko do siatkówki, urządza się turnieje w  uni hokeja, a w piątek wieczorem można otworzyć w pracy piwo, zaprosić znajomych, urządzić wystawę zdjęć zrobionych przez kolegę. Poza tym dla pracowników jest myjnia samochodowa, pralnia, lekarz i masażysta, fryzjer, żłobki i darmowy transport autobusowy. Do tego darmowe całodzienne posiłki.

Co na to Facebook? Najpierw Zukcerberg podkupił kucharza z Google’a, a do tego dla lubiących gotować pracowników firma organizuje „kuchenne praktyki" – można po pracy uczyć się gotowania od szefów kuchni w firmowej stołówce. Jedzenie oczywiście organiczne, kurczaki nie fermowe, tylko z chowu ekologicznego.

Googlersi pracują dla siebie Dolina Krzemowa to miejsce, gdzie tak naprawdę trudno ostentacyjnie obnosić ze swoim sukcesem. Jeśli już bowiem ciężką pracą dorobisz się tego pierwszego czy drugiego miliona dolarów, to nawet nie wiesz, kiedy na twoją ulicę wprowadzi się 26-letni smarkacz bez dyplomu, wart już kilka miliardów dolarów. Milionerzy nie robią tu na nikim wrażenia. Tylko tutaj możesz przez przypadek wpaść na Evana Williamsa, współzałożyciela Twittera (wegetarianin, który do Doliny Krzemowej przeniósł się z Nebraski).

W takiej atmosferze można wymyślać kolejne pomysły na zdigitalizowanie świata: książek, filmów, map, przyjaciół. Firmy kuszą dynamiką, akcjami dla pracowników, podwyżkami, zdrowym jedzeniem. Facebook ostatnio chełpi się faktem, że ok. 150 jego nowych pracowników odeszło z Google’a, bo uznali go za moloch, w którym trudno o oryginalność. Tymczasem Google, nie chcąc tracić pracowników, pozwala, żeby nowe firmy zakładali oni w ramach Google’a, korzystając z jego serwerów i własności intelektualnej (baza kodów). Google pozwala też, by 20 proc. całego czasu pracy „googlersi" wykorzystywali na opracowywanie własnych projektów. Wszyscy zdają sobie sprawę, że gdzieś w jakimś kalifornijskim garażu jakiś zakręcony chłopak, słuchając psychodelicznego rocka, kombinuje, jak zostać nowym Steve’em Jobsem.
Okładka tygodnika WPROST: 4/2011
Więcej możesz przeczytać w 4/2011 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 0

Spis treści tygodnika Wprost nr 4/2011 (1459)

  • Dorosłość w erze posmoleńskiej 23 sty 2011, 12:00 Katastrofa smoleńska to coś niepomiernie większego niż wielka tragedia i oś politycznego konfliktu. Smoleńsk będzie miał dla Polski i Polaków większą moc definiującą niż Katyń, choć to przecież katastrofa lotnicza, a nie potworny mord 6
  • Na skróty 23 sty 2011, 12:00 Premier: Mogą być dymisje za katastrofę Donald Tusk zapowiedział, że raport komisji Jerzego Millera może pociągnąć za sobą zmiany w rządzie – wynika z informacji „Wprost". Słowa padły podczas ostatniego posiedzenia... 8
  • Pojedynek na miny 23 sty 2011, 12:00 Reakcja premiera na raport MAK była spóźniona – ogłosili zgodnie Jarosław Kaczyński i Grzegorz Schetyna. Reakcja Schetyny na wysadzenie go ze stanowiska wicepremiera może z kolei okazać się przedwczesna. A może rację mają ci,... 11
  • Czekając na Wilki 23 sty 2011, 12:00 Czesław Mozil weźmie chyba udział w programie „X Factor", chociaż odżegnuje się od tego w filmie na Facebooku. Z nagrania wynika, że Czesław kąpał się nago w strumieniu razem z Borysem Szycem. To piękna wiadomość; już nie... 12
  • Podejść Rosję 23 sty 2011, 12:00 Krytykuje go wielu: od Antoniego Macierewicza po polityków PO. Mówią, że jest kłótliwy i przewrażliwiony na własnym punkcie. Ale jedni i drudzy powinni Edmundowi Klichowi podziękować, bo to on zdobył nagrania ze smoleńskiej wieży. 14
  • Ostatni lot 23 sty 2011, 12:00 Generał Andrzej Błasik marzył o karierze awansach i miejscu w historii lotnictwa. W historii lotnictwa już jest, choć na pewno nigdy nie myślał, że zajmie w niej takie miejsce. 18
  • Zderzenie kompleksów 23 sty 2011, 12:00 Jeśli po polskim raporcie miałoby się okazać, że w rządzie nie ma odpowiedzialnych za katastrofę, to będzie to kompromitacja premiera – mówi senator Włodzimierz Cimoszewicz, były premier, były szef MSZ. 22
  • We władzy demonów 23 sty 2011, 12:00 To zadziwiające, jak idealnie obie wersje katastrofy smoleńskiej – polska i rosyjska – odpowiadają stereotypom ugruntowanym wśród Polaków i Rosjan. 26
  • Dość Smoleńska! 23 sty 2011, 12:00 Czas wyjść z cmentarza i pobiec do żłobka – wzywa Agnieszka Graff. I po drodze krzyknąć do Kościoła: Nie zapraszamy do Sejmu! 30
  • Los przystawki 23 sty 2011, 12:00 Pamiętacie jeszcze, że pięć lat temu powstał najbardziej egzotyczny tercet polskiej polityki? Dziś przystawki już zjedzone. A ówcześni wicepremierzy Roman Giertych i Andrzej Lepper pocieszają się grami w dyplomację i wynoszeniem obornika. 36
  • Jak sobie radzić bez państwa? 23 sty 2011, 12:00 Państwo nas opuściło. Poszło sobie niczym mąż od żony. 39
  • Wielki Brat 23 sty 2011, 12:00 Czy istnieje coś takiego jak sensowna polityka polski wobec Rosji? Tak, choć nawet ona może nie przynieść efektów. 40
  • Błogosławiony z krwi i kości 23 sty 2011, 12:00 Zanim Jan Paweł II zostanie oficjalnie błogosławionym, kościół musi się zmierzyć z pytaniem, co z jego relikwiami? Czy otwierać grób i pobierać części ciała Ojca Świętego, czy wiernym wystarczy ampułka z krwią, która jest już w Polsce? 42
  • Zapalony tata 23 sty 2011, 12:00 Upada mit matki cierpiętnicy na dwóch etatach – w pracy i w domu. Coraz więcej rodzicielskich obowiązków spada na mężczyzn – twierdzą socjologowie. Ale nowi ojcowie to wciąż awangarda. 46
  • Król kiczu i fiasko McKiszki 23 sty 2011, 12:00 Przedsiębiorca Jarosław Dziemian nie przejmuje się, że na rodzinnym Podlasiu nazywają ..o królem kiczu. Woli podkreślać, że to on wylansował słynny przebój disco polo „Żono moja, serce moje” i kandydata na prezydenta Białegostoku Krzysztofa Kononowicza. A ostatnio... 48
  • Upadek 23 sty 2011, 12:00 „Kiełbasy do góry i ładujemy w kakao frajerów” – ten okrzyk Janusza Wójcika zastępujący taktykę przeszedł do historii polskiego futbolu. Dziś z zarzutami korupcyjnymi czeka na proces. Ale chce wrócić. 52
  • Wojna w świętym mieście 23 sty 2011, 12:00 Wygląda na to, że trybuny obu znanych krakowskich klubów piłkarskich to naturalna wylęgarnia brutalnej przestępczości zorganizowanej. 54
  • Steve Jobs i jego dzieci 23 sty 2011, 12:00 Szef największym atutem firmy? Nigdzie nie widać tego lepiej niż w świecie nowych technologii 56
  • Gorzki zapach jaśminu 23 sty 2011, 12:00 Internetowa rewolucja w Tunezji może wywrócić dotychczasowy porządek w krajach arabskich. 61
  • Głaskanie smoka 23 sty 2011, 12:00 To już nie jest ani przyczajony tygrys, ani ukryty smok. Do Waszyngtonu przyjechał prezydent Chin świadomych swej siły. Chińczycy już wiedzą, że w światowej grze mogą uczestniczyć na swoich warunkach. 62
  • Davos rządzi 23 sty 2011, 12:00 Na czarodziejskiej górze Tomasza Manna w Davos można było prowadzić dysputy, flirtować, ewentualnie umrzeć na zapalenie płuc. Co ma z tamtym wspólnego Davos, w którym odbywa się Światowe Forum Gospodarcze? Nic – poza czarodziejską mocą. 65
  • Mega-city 23 sty 2011, 12:00 Nocą przypomina Las Vegas, za dnia Nowy jork. Miało być drugim Chicago. Chongqing to największa metropolia świata i nowe centrum biznesowe środkowych Chin. 67
  • Pożegnanie z kasą 23 sty 2011, 12:00 Rząd wspólnie z bankami chce namawiać Polaków do rezygnacji z rozliczeń gotówkowych. Oszczędności po wykonaniu całej operacji mają sięgnąć miliardów złotych rocznie, ale największą przeszkodą może okazać się nie brak bankomatów i dostępu do internetu, ale nasze przyzwyczajenie. 70
  • Seks nowej generacji 23 sty 2011, 12:00 Ilu z nas zgodziłoby się zostać cyborgami? A ilu z nas zgodziłoby się zostać cyborgami, gdyby zapewniało to niewyobrażalne, a przy tym bezpieczne doznania seksualne? 72
  • Zniknięcie czarnej królowej 23 sty 2011, 12:00 Przed tygodniem obchodziła 70. urodziny. Bez fanfar, koncertów i uroczystości. Bo od kiedy zeszła ze sceny, zniknęła też z życia publicznego. Ewa Demarczyk zostawiła nas jedynie ze wspomnieniami o swoim niesamowitym talencie. 75
  • Celebryta z undergroundu 23 sty 2011, 12:00 Przeszedł długą drogę od podrzędnych klubów w Kopenhadze do roli jurora w jednym z najbardziej oczekiwanych programów polskiej telewizji. Jak to się stało, że Czesław Mozil z lidera offowego zespołu przemienił się w gwiazdę? 78
  • Z piętnem pana Darcy’ego 23 sty 2011, 12:00 Życie zaczyna się po pięćdziesiątce. Colin Firth, który do niedawna grywał niemal wyłącznie uwodzicieli i amantów, właśnie został nagrodzony Złotym Globem za rolę w „Jak zostać królem”. Jest też jednym z faworytów tegorocznego wyścigu po Oscara. 80
  • Proszę o wolność dla swojej książki 23 sty 2011, 12:00 Jego literatura została zakazana przez Stalina, on sam był najlepszym wydaniem człowieka radzieckiego. Właśnie ukazała się książka o życiu jednego z najbardziej niezwykłych pisarzy XX wieku – Wasilija Grossmana. 82
  • Miłość do ojczyzny 23 sty 2011, 12:00 Dowiedziałem się właśnie, że szykowane jest nowe prawo, które ma nauczyć szacunku do państwa polskiego. 86
  • Złoty na walutowym morzu 23 sty 2011, 12:00 Podręcznikowa wiedza na temat kursów walut bierze w łeb, gdy – tak jak dziś – rynkami finansowymi rządzi psychologia wspomagana przez działania rządów i banków centralnych. 88
  • Rozwój w czasach kryzysu 23 sty 2011, 12:00 W debacie publicznej dominuje wciąż pytanie z poprzedniej epoki: „Jaki rozwój jest lepszy dla przyszłych pokoleń?”. Tymczasem ważniejsze stało się pytanie to co zrobić, żeby rozwój w ogóle następował. 90
  • Kryzys globalizacji? 23 sty 2011, 12:00 Wydaje się, że wraz z odrodzeniem gospodarki wkraczamy w nowy etap pełniejszej globalizacji, ciągle napędzanej przez rynki wschodzące. Proces globalizacji, choć zapewne nie zostanie przerwany, będzie się jednak odbywał w otoczeniu bardziej kontrolowanym. 94
  • Usta pełne golonki 23 sty 2011, 12:00 Najlepszą na świecie serwują Czesi 96
  • Translator Kempa 1000 23 sty 2011, 12:00 Opis: Ubrana w biały fartuch Beata Kempa patrzy zamyślona na skomplikowane urządzenie. Stan głębokiego skupienia przerywa pukanie do drzwi. Pani Beata wzdryga się i chyba wypowiada słowo, które dzięki polskim piłkarzom odczytać z ruchu... 97
  • Niech wygra Niesiołowski 23 sty 2011, 12:00 „To, że za filmem »Mgła« stoją »Gazeta Polska« i panie redaktor Stankiewicz i Lichocka, jest gwarancją jego poziomu, stronniczości i niskiej wiarygodności" – ocenił marszałek Stefan Niesiołowski.... 97
  • Popgłupota 23 sty 2011, 12:00 W poppolityce liczy się to, jak wypada polityk przed kamerą, czy potrafi być na luzie, jak jest ubrany, czy zna fajne dowcipy oraz czy ma atrakcyjną żonę. 98

ZKDP - Nakład kontrolowany