Naprawdę jaki jesteś…

Naprawdę jaki jesteś…

Dowcipny ulubieniec artystycznej bohemy czy raczej zagubiony wrażliwiec ze skłonnością do alkoholu? 23 lata po śmierci Jonasz Kofta pozostaje enigmą. Właśnie ukazało się pełne wydanie twórczości artysty – „Co to jest miłość”.
Poetą się jest, kiedy już naprawdę nie ma innego wyjścia – powiedział w  swoim ostatnim wywiadzie. Krygował się? Jego poezji karierę zawdzięczają przecież Edyta Geppert, Michał Bajor, Hanna Banaszak, nawet Krzysztof Krawczyk. Takie tytuły jak „Jej portret", „Pamiętajcie o ogrodach”, „Autobusy zapłakane deszczem” czy „Samba na rozstanie”, weszły do kanonu polskiej piosenki poetyckiej. Jonasz Kofta był także popularnym kabareciarzem, dramaturgiem i autorem musicali, w tym opowiadającego o  środowisku narkomanów „Kompotu”. W Trójce wspólnie ze Stefanem Friedmannem stworzył niezapomniane cykle: „Fachowcy” i „Dialogi na  cztery nogi”.

Z jednej strony wygadany i dowcipny ulubieniec bohemy artystycznej, z drugiej zagubiony wrażliwiec ze skłonnością do alkoholu. Jego twórczość znamy doskonale, o nim samym wiemy niewiele. 

Żydowski prorok

 Na imię miał Janusz. Jonasz to pseudonim artystyczny. Przyjął go, by  zaakcentować żydowskie korzenie. – Nasza matka była Ukrainką, ojciec Żydem, wspólnie stworzyli polską rodzinę – mówi Mirosław Kofta, młodszy brat Jonasza, dzisiaj profesor psychologii. Poeta urodził się w Mizoczu na Wołyniu. Jego ojciec Mieczysław pochodził z mieszkającej w Warszawie zasymilowanej rodziny żydowskiej. Nazywał się Kaftal. W czasie wojny wraz z żoną Marią uciekł na wschód. To wtedy urodził się Janusz. –  Rodzice wiedzieli, że zbliżają się Niemcy, którzy polują na Żydów. Dlatego postanowili podrobić dokumenty. Wystarczyło wymazać „l" i ogonek z „a” i z Kaftal wyszło Kofta. To nazwisko, które nie sugerowało konkretnego pochodzenia – wspomina Mirosław. On i brat o swoich korzeniach dowiedzieli się dopiero, gdy byli nastolatkami. To wtedy Janusz postanowił podkreślać żydowskie pochodzenie tak długo, jak długo w Polsce będzie żył choć jeden antysemita. I zmienił imię. Dlaczego akurat Jonasz, prorok połknięty przez wieloryba? – To imię miało być symboliczne. Dla Janusza brzuchem wieloryba, w którym został uwięziony, była komuna. Ale on chciał walczyć i przetrwać, tak jak prorok, którego po trzech dniach ryba wypluła na brzeg – tłumaczy jego brat.

Po wojnie ich rodzice szybko się rozwiedli. Bracia najpierw wychowywali się oddzielnie, potem znów razem. Do szkoły średniej Jonasz poszedł w  Poznaniu. Tam w liceum plastycznym poznał Krystynę, przyszłą żonę Mieczysława. – Gdy się tam pojawiłam, on już był w szkole ważną postacią. Żywy, barwny, wyróżniał się z tłumu. Dużo czytał i to pozwoliło nam znaleźć wspólny język. Zaopiekował się mną. Razem z  przyjaciółką stworzyłyśmy kabaret i on w nim występował – wspomina Krystyna Kofta, pisarka.

Potem przeniósł się do stolicy. Zdawał na  wydział architektury Politechniki Warszawskiej. Egzamin poszedł mu dobrze, ale zabrakło miejsc. Zaproponowano mu inżynierię lądową. Zgodził się, zamieszkał w akademiku na warszawskich Jelonkach, ale na zajęcia nie chodził. Czas spędzał na grze z kolegami w brydża. Rok później dostał się na Akademię Sztuk Pięknych. Ale tam też na wykłady nie  uczęszczał. Wtedy miał już inne zajęcie, które pochłaniało cały jego czas – kabaret w Hybrydach.

Nerwica w granicach normy Do kultowego wówczas kabaretu wciągnął go Jan Pietrzak. – Przyjechałem autostopem do miejscowości o nazwie Wałcz. Tam nocowałem, podobnie jak inni autostopowicze, w jakiejś opuszczonej hali. Na środku stał i  perorował młody chłopak, jeszcze licealista. Był elokwentny, wygadany i  ewidentnie szukał towarzystwa. Tak zaczęła się nasza przyjaźń – wspomina Pietrzak. Gdy Kofta przeprowadził się do Warszawy, odnalazł Pietrzaka w  Hybrydach. Przyniósł kilka swoich tekstów. – Były świetne, niesamowicie malarskie. Na początku problemem było zmuszenie Jonasza do wyjścia na  scenę. Bronił się, że nie jest zawodowcem. Ale potem, gdy już się przełamał, trudno go było z tej sceny ściągnąć – dodaje.

To właśnie skłonność do gawędziarstwa zjednywała mu ludzi. – Pamiętam, jak kiedyś Marek Siudym szedł przez park i zobaczył Jonasza otoczonego przez grupkę chuliganów, którzy przyjęli ofensywną pozę. Wyglądało to bardzo niebezpiecznie. Siudym podszedł do Kofty i zapytał, czy potrzebuje pomocy, ale ten zaprzeczył. Godzinę później Marek wracał przez park, chuligani siedzieli potulnie na ławkach, a Kofta stał nad nimi i  opowiadał jakąś historię – wspomina Bogusław Mec, który w 1972 r., wykonując piosenkę Kofty „Jej portret", wygrał festiwal w Opolu. Z kolei Włodzimierz Nahorny, który skomponował muzykę do wielu utworów Jonasza, opowiada, jak w nocnym pociągu z Warszawy do Szczecina, który jechał ponad sześć godzin, jego kolega przez cały czas, zamiast zająć miejsce siedzące, stał na korytarzu i opowiadał przeróżne anegdoty, gromadząc wokół siebie coraz większą publikę.

Wszyscy jego przyjaciele twierdzą, że miał potężny urok osobisty. Uwagę zwracał zresztą już samym swoim wizerunkiem. – Z tym swoim wyglądem spadkobiercy Wyspiańskiego, pełnym młodopolskiego rozwichrzenia, prezentował się jak kolorowy ptak – mówił kompozytor Antoni Kopff w jednym z wywiadów. Jednak rola duszy towarzystwa wiązała się z kosztami. Szczególnie gdy Kofta zachorował na  raka. Aktorka Ewa Błaszczyk, która przyjaźniła się z poetą i jego żoną Jadwigą, wspomina: – Choć opadł wtedy z sił, wszyscy wciąż oczekiwali, że będzie zabawiał towarzystwo. Starał się temu sprostać, ale to  wymagało niesamowitego wysiłku.

Po odejściu z Hybryd, w 1967 r., Pietrzak i Kofta stworzyli konkurencyjny kabaret Pod Egidą. Występowali tam m.in. Krystyna Janda i Piotr Fronczewski, a teksty oprócz Kofty pisała Agnieszka Osiecka. – Odczuwaliśmy coraz większy nacisk cenzorski, SB utrudniała nam życie i kabaret zaczynał Jonaszowi ciążyć. Dlatego pod  koniec epoki Gierka odszedł – wspomina Pietrzak. To wspólnie z nim Kofta stworzył swój pierwszy wielki muzyczny przebój, „Pamiętajcie o  ogrodach", w 1965 r. wyróżniony nagrodą dziennikarzy w Opolu. Od tego momentu Jonasz coraz więcej czasu poświęcał tworzeniu poezji i piosenek. Pisał dużo i wszędzie. – Cenił swoją wolność, więc nigdy nie planował pracy. Pisał spontanicznie – wspomina Ewa Błaszczyk. – Kiedyś stanął w  drzwiach mieszkania mojego i męża, Jacka Janczarskiego. Powiedział, że  ma urodziny, chociaż wiedzieliśmy, że tak nie jest. Ale poszłam kupić kwiaty oraz wino i udawaliśmy, że świętujemy. Wtedy razem z Jackiem napisali „Nerwicę w granicach normy” – dodaje.

Z kolei tekst do „Jej portretu" powstał w kawiarni na serwetce. – Jonasz gdy tylko wymyślił słowa do mojej muzyki, złapał za telefon i zadzwonił, bo chciał natychmiast mi je przeczytać. Był rozczarowany, że nie wyraziłem entuzjazmu. Ale ja jestem wzrokowcem, musiałem ten tekst przeczytać, żeby go docenić – opowiada Nahorny. Po sukcesie, który piosenka odniosła w Opolu, kompozytor dostał telefon z telewizji. Chciano mu dać program „Włodzimierz Nahorny i jego piosenki”. – Problem polegał na tym, że ja miałem tylko tę jedną piosenkę. Zadzwoniłem do Kofty i powiedziałem, że  potrzebuję co najmniej sześciu kolejnych na już. On usiadł i je napisał, dosłownie z dnia na dzień – mówi kompozytor.

Staczać się trzeba powoli

Ale współpraca z Koftą nie zawsze należała do łatwych. Bujał w obłokach, był roztargniony. – Jonasz miewał problemy z dotrzymywaniem terminów, bo  prowadził prawdziwie artystowski styl życia, był człowiekiem biesiady. Stylizował się zresztą na paryską bohemę. Potrafił zniknąć na kilka dni i nikt nie wiedział, gdzie jest – wspomina Pietrzak. Jego problemy z  alkoholem nie były tajemnicą, ale większość jego kolegów artystów prowadziła podobny styl życia. Nie pił na umór, ale często, bo jak śpiewał w jednej ze swoich piosenek: „staczać się trzeba powoli/tak aby  starczyło na całe życie". W środowisku starszej inteligencji warszawskiej do dziś krąży legenda, jakoby co rano na progu jego drewnianego fińskiego domku przy ulicy Jazdów stały dwie butelki: z  mlekiem i z wódką. Tę drugą przynosili jego fani, gdy artysta zmagał się z nowotworem i nie mógł już wychodzić z domu.

Gdy tylko wyzdrowiał, wrócił do swojego rozrywkowego trybu życia. Ale nie na długo. W  SPATiF-ie zakrztusił się kością z mięsa przy zakrapianym obiedzie i  zapadł w śpiączkę. Zmarł trzy miesiące później, 19 kwietnia 1988 r., nie  odzyskawszy przytomności. Miał 46 lat.

Okładka tygodnika WPROST: 21/2011
Więcej możesz przeczytać w 21/2011 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 0

Spis treści tygodnika Wprost nr 21/2011 (1476)

  • 22 maj 2011, 12:00 Wizyta prezydenta Obamy nie przyniesie żadnego przełomu w polsko-amerykańskich stosunkach. Ten przełom jednak krok po kroku się dokonuje. Nie na niebie, gdzie latają F-16, ale pod polską ziemią, gdzie trwają poszukiwania gazu łupkowego. 4
  • 22 maj 2011, 12:00 Ziobro na kampanię Jarosław Kaczyński chce, żeby Zbigniew Ziobro był jedną z twarzy zbliżającej się kampanii wyborczej Prawa i Sprawiedliwości – wynika z ustaleń „Wprost". Nieoficjalnie wiadomo, że były minister... 6
  • 22 maj 2011, 12:00 Mój bardzo dobry znajomy, znany między innymi z tego, że śmieszy go to, co mnie śmieszy, opowiedział mi żart językowy, który zgodnie z tym, co napisałem przed chwilą, mnie rozśmieszył. Ostatnio dowiedziałem się, kto jest moim... 9
  • 22 maj 2011, 12:00 Piotr Matwiejczyk wie, jak się zakręcić, żeby i kaskę zarobić, i żeby Torbicka pochwaliła. Wystarczy wynająć mieszkanie na Kabatach, wsadzić tam kilku aktorów, kazać im robić miny ą la cierpiący osioł, a w tle puszczać radiowe... 10
  • 22 maj 2011, 12:00 To największy paradoks III RP. Unia Wolności, nazywana często partią nieudaczników, właściwie nie istnieje. A jednocześnie wywodzący się z niej politycy mają dziś w Polsce cała władze. 12
  • 22 maj 2011, 12:00 Pod Pałacem Prezydenckim stoją już drugi miesiąc. O sobie mówią: ostatni przyczółek wolnego słowa. Przyczółek się broni, ale i atakuje. Propisowscy profesorowie wykładają na przyczółku o nadchodzącej karze i o rozliczeniach. 17
  • 22 maj 2011, 12:00 Zagłosuję na Platformę z konieczności. To budzi moją złość, bo wiem, że znowu przez cztery lata będę niezadowolony – mówi Andrzej Olechowski, jeden z założycieli PO, były minister spraw zagranicznych i finansów. 20
  • 22 maj 2011, 12:00 Chcesz pokonać wroga, to zniszcz jego autorytety. Ale pamiętaj, że on też będzie próbował zniszczyć twoje. 24
  • 22 maj 2011, 12:00 Telefon Grzegorza Schetyny jest, jak mówią w klubie parlamentarnym PO, rozgrzany do czerwoności. Platforma zaczęła wielkie łowy na lewicy. Kto następny? 28
  • 22 maj 2011, 12:00 W swojej zaciemnionej pracowni rysownik Marek Raczkowski przeraża się światem, odnajduje Kaczyńskiego w sobie i wyzywa dziennikarzy telewizyjnych od idiotów. Zanim to narysuje. 32
  • 22 maj 2011, 12:00 Bogowie w demokracji dziś molestować nie można. ależ skąd! Nie wolno dać się złapać, jak się należy do bogów tego świata. 38
  • 22 maj 2011, 12:00 Większość ludzi chce seksu dla seksu. Jak potępiani homoseksualiści. 40
  • 22 maj 2011, 12:00 Wizjoner, który 20 lat temu stworzył radio RMF, właśnie podbija hollywood. Stanisław Tyczyński wciąż słynie z ekscentryzmu i nadal jak w pionierskich czasach rozgłośni przychodzi do pracy w tenisówkach. 42
  • 22 maj 2011, 12:00 Przemoc jest w szkole na porządku dziennym – twierdzą uczniowie. Owszem, zdarza się, jednak rzadko – bagatelizują sprawę nauczyciele. Z najnowszych badań wynika, że pedagodzy problemu nie widzą. I nie mają pojęcia, jak sobie z nim radzić. 46
  • 22 maj 2011, 12:00 Kiedy pojawił się w „X factor”, publiczność w studiu natychmiast zgotowała mu owację. Ludzie pokochali ulicznego barda za jego styl i niezależność. Dziś długowłosy bluesman Gienek Loska wychodzi na scenę w garniturze od Armaniego. 48
  • 22 maj 2011, 12:00 Barack Obama jest na fali. Po zabiciu Osamy bin Ladena wskaźniki popularności prezydenta skoczyły z 44 do prawie 60 procent. Raz na zawsze obalił mit, że jest przywódcą miękkim i niezdecydowanym. 50
  • 22 maj 2011, 12:00 O seksualnych ekscesach Dominique’a Straussa-Kahna, niebezpiecznie bliskich czynów karalnych, wiedział tzw. cały Paryż. On sam przepowiadał niedawno, że ktoś, kto chciałby mu zaszkodzić, na pewno uderzy w jego żydowskie pochodzenie, znaczny pociąg do pieniędzy i jeszcze... 56
  • 22 maj 2011, 12:00 Czy przed wyborami czeka nas licytacja w tym, które z ugrupowań lepiej dba o los polskiej mniejszości w Niemczech? I czy jeden człowiek, który kieruje prawie zapomnianą organizacją, może zepsuć całą zabawę? 60
  • 22 maj 2011, 12:00 Ten mecz będzie miał co najmniej dwóch wyjątkowych bohaterów. Ryan Giggs jest wierny Manchesterowi United od zawsze, ma 37 lat, a wciąż gra jak młodzieniaszek. 32-letni Éric Abidal z Barcelony wygrał z rakiem wątroby i odmieniony wraca na boisko. W sobotę – na Wembley.... 62
  • 22 maj 2011, 12:00 Chińczykom nie udało się ich podrobić. W czasach wojny handlowej z Rosją polskie truskawki docierały do Moskwy okrężnymi drogami, przemycane przez mołdawską mafię. Nawet Niemcy, którzy ponoć są zakupowymi patriotami, skuszą się czasem na nasze – najsłodsze, najlepsze pod... 64
  • 22 maj 2011, 12:00 Na razie europejscy politycy nawet nie rozmawiają o wyjściu Grecji ze strefy euro. Nikt nie wie, jakie skutki mogłaby mieć taka podróż w nieznane. Jeśli okazałoby się, że strefę euro można bezpiecznie opuścić, to drogą tą mogą pójść inni. Co wtedy będzie z Unią? 68
  • 22 maj 2011, 12:00 Coraz trudniej znaleźć chętnych do szkolenia za pieniądze z UE. Organizatorzy kuszą uczestników luksusowymi hotelami, cateringiem, a nawet laptopami. Efekty dla gospodarki – mizerne. Rafał Pisera Dobre szkolenie powinno się odbywać... 70
  • 22 maj 2011, 12:00 Jak mawiają piwowarzy, piwo najlepiej sprzedaje się tam, skąd widać komin browaru. Chyba wracamy do tej zasady, bo browary lokalne rosną w siłę. Wraca moda na piwa o specyficznych smakach i warzone w tradycyjny sposób. 72
  • 22 maj 2011, 12:00 „Melancholia” to film, którym von Trier chciał się pożegnać z depresją. Wpadł jednak w jeszcze większe tarapaty. „Lars von Trier jest swoim największym wrogiem” – napisał jeden z krytyków po skandalu wywołanym przez Duńczyka na festiwalu w Cannes. 76
  • 22 maj 2011, 12:00 Mają po 30 lat, są wykształceni, pracują. Wychowali się na grach komputerowych. I wciąż grają. Bo wirtualna rozrywka jest nie tylko dla dzieci. 79
  • 22 maj 2011, 12:00 Wielka aktorka zagubiona w świecie komedii wraca do wielkich ról. Będzie Marią Skłodowską-Curie, a potem Margaret Thatcher. 82
  • 22 maj 2011, 12:00 Jeszcze rektor filmówki w Łodzi, a już kandydat na dyrektora stołecznego Teatru Powszechnego. Do tego reżyser filmowy z licznymi nagrodami na koncie. Człowiek do wynajęcia czy po prostu twórca wszechstronnie uzdolniony? Do kin właśnie wchodzi nowy film Roberta Glińskiego... 84
  • 22 maj 2011, 12:00 Dowcipny ulubieniec artystycznej bohemy czy raczej zagubiony wrażliwiec ze skłonnością do alkoholu? 23 lata po śmierci Jonasz Kofta pozostaje enigmą. Właśnie ukazało się pełne wydanie twórczości artysty – „Co to jest miłość”. 86
  • 22 maj 2011, 12:00 Dzisiaj to zrozumiałem. Bronisław Komorowski jest największym polskim mężem stanu od czasów Piłsudskiego. A może od Jagiełły. Zaraz to sobie wyjaśnię, tylko zajrzę do Wikipedii i sprawdzę, czy starszy Litwin był wystarczająco... 90
  • 22 maj 2011, 12:00 Kilka dni temu byłem uczestnikiem niezwykłej sceny. Moja 83-letnia matka, która kilka tygodni temu przeszła operację wymiany soczewki w oku, zapytała mnie, czy oglądałem Nergala w programie Lisa. Odpowiedziałem, że tak. „Ciekawy... 91
  • 22 maj 2011, 12:00 Sezon szparagowy w pełni. Jędrne i dumne szparagi wołają do nas ze stoisk na targowiskach, obiecując smakowe uniesienia. Nic, tylko korzystać, bo za chwilę znowu nagle znikną na cały długi rok. Nadal jednak większość Polaków za... 92
  • 22 maj 2011, 12:00 Rozmowa ze Stanisławem Kluzą, przewodniczącym Komisji Nadzoru Finansowego (KNF). 94
  • 22 maj 2011, 12:00 Kredyty gotówkowe są łatwo dostępne – to zaleta. Niestety, przez swoje dwucyfrowe oprocentowanie potrafią poczynić w domowym budżecie prawdziwe spustoszenie. 96
  • 22 maj 2011, 12:00 Kiedyś pieniądze na start musieli pożyczać od rodziny lub znajomych. Teraz początkujący biznesmeni mogą przebierać w ofertach kredytów, którymi kuszą niemal wszystkie banki. 98
  • 22 maj 2011, 12:00 Kredyty konsumpcyjne i pożyczki gotówkowe, karty i limity kredytowe w koncie. Debety do zrobienia na rachunku. Jeśli z nich korzystać, to tak, by nie narazić na szwank domowego budżetu. 100
  • 22 maj 2011, 12:00 Darmowa pożyczka na dwa miesiące, wygoda, bezpieczeństwo – to tylko niektóre plusy karty kredytowej. 101
  • 22 maj 2011, 12:00 OPIS: Miś Uszatek siedzi w swoim ogródku i trąca nóżką styropianowy krzak róży. Jest słonecznie i ciepło i Miś Uszatek czuje, że powoli opuszcza go depresja. 104
  • 22 maj 2011, 12:00 NIEDAWNO PREMIER RZECZYPOSPOLITEJ RZUCIŁ RĘKAWICĘ JEDNEMU Z LIDERÓW OPOZYCJI:- PRZEBIEGNIJMY SIĘ NA 10 KILOMETRÓW, ZOBACZYMY KTO BĘDZIE LEPSZY. PROPOZYCJA NIEZOSTAŁA PRZYJĘTA (OJ TEN BRZUSZEK PANIE GRZEGORZU!). ALE NIE ZOSTAŁA TEŻ WYŚMIANA.OJ… 104
  • 22 maj 2011, 12:00 Krasnoludek to bajkowy skrzat przyjazny światu i ludziom. Wielu Polaków wierzy w krasnoludki, ale są też tacy, którzy kwestionują istnienie tej tajemniczej nacji. Wielu teoretyków literatury głosi, że krasnoludki pojawiły się za sprawą... 106

ZKDP - Nakład kontrolowany