Raczkowski wielbi Kaczyńskiego

Raczkowski wielbi Kaczyńskiego

W swojej zaciemnionej pracowni rysownik Marek Raczkowski przeraża się światem, odnajduje Kaczyńskiego w sobie i wyzywa dziennikarzy telewizyjnych od idiotów. Zanim to narysuje.
Marek Raczkowski: Włączyłeś maszynkę i teraz zapytasz, niech zgadnę… Czy widziałem logo polskiej prezydencji, jak mi się podoba i czy mam własny pomysł na takie logo.

Piotr Najsztub: Zapytam raczej, czy uważasz, że mógłbyś swoim rysunkiem rozśmieszyć Jarosława Kaczyńskiego.

Kiedyś słyszałem, że Kim Dzong Il bardzo lubi kawały. Jak jechał bardzo długo pociągiem do Chin, to całą drogę je opowiadał. Byłem strasznie ciekawy, jakie kawały śmieszą Kim Dzong Ila…

Dowiedziałeś się?

No nie. I dla mnie Jarosław Kaczyński też jest zagadką. I wydaje mi się prawdą to, co powiedział o nim Adam Michnik, że on jednak gra cynicznie, bo ci jego akolici są poniżej jego poziomu, a on powtarza ich hasła, więc tkwi w jakimś piekle.

Więc czy potrafisz sobie taki rysunek wyobrazić?

Musiałby być rubaszny… Na przykład prostytutka, do której podchodzi strażnik miejski i pyta: „A kasa fiskalna gdzie?!". A ona: „W dupie". To rozśmieszy każdego. Rubaszne żarty łączą prawicę, lewicę, centrum. To sfera wspólna. 

Nie nudzi ci się ciągle żartować z tej samej grupy politycznej już tyle lat?

Nie mam takiego poczucia, że to jest ciągle, personalnie, ta sama opcja polityczna.

Od lat są to, ogólnie rzecz mówiąc, „Kaczyńscy".

Raczej po prostu durnowaci jacyś ludzie – oni zawsze stają się obiektem moich żartów.

Nie uważasz, że byłoby zabawne, gdybyś zaczął rysować Jarosława Kaczyńskiego jako pozytywnego bohatera?

Ktoś zapytał Mleczkę, ile zrobił rysunków przeciwko Platformie, a ile przeciwko PiS, procentowo. Moja odpowiedź byłaby taka, że wszystkie rysunki robię przeciw Kaczorom, nawet jak ich jeszcze nie było, to już je robiłem przeciwko nim. Moje wszystkie rysunki są przeciwko temu, co oni reprezentują.

I czy to nie jest nudne?

To tak, jakbyś mnie zapytał, czy nie znudziło mi się być sobą. Nie czuję się znudzony własnymi poglądami. I światem, bo on akurat się zmienia. Wczoraj narysowałem taki komiks… Dwóch mężczyzn rozmawia, jeden z nich ma nową kurtkę. I ten w kurtce mówi: „Słyszałeś, że 62 osoby, uciekinierzy z Afryki, umarły z pragnienia i głodu na Morzu Śródziemnym? 16 dni tam umierali na statku, na Morzu Śródziemnym, jakieś dwa, trzy tysiące kilometrów od nas. Zwykle osiem minut zajmuje straży morskiej dotarcie w każde miejsce na tym morzu. 62 osoby, też kobiety i dzieci. Umarli z głodu i pragnienia, wcześniej przepłynął koło nich wielki lotniskowiec NATO, latały nad nimi helikoptery, zrzucono im z helikopterów ciasteczka i wodę, co właściwie przedłużyło ich męczarnię. Mieli nawet telefony i dzwonili, obiecano im pomoc i nikt z pomocą nie przyjechał. I wiesz, że w telewizji prawie nic o tym nie mówią?! A co najgorsze, zauważyłem, że nikt w ogóle nie chce o tym rozmawiać...". A na to ten drugi mówi: „Ładna kurtka". Takiego czegoś właśnie doświadczam, po prostu nie mogę uwierzyć, że to się tak stało… Jest jakieś prawo morskie, a ludzie umierają z pragnienia i głodu na środku małego morza. Statek przepływa i nie udziela im pomocy. Mam takie poczucie, że coś się zawaliło!

Ta sytuacja mnie otrzeźwiła i postawiła na nogi! Coś się stało w naszej świadomości, co zapowiada może kolejny holocaust, to jest jakby początek przyzwolenia na ludobójstwo, coś strasznego w tym czuję….

A wstrząsnęła tobą śmierć bin Ladena?

To jest kolejne zdarzenie z tego strasznego ciągu. Siedziałem przed telewizorem i miałem dokładnie to samo uczucie. Oglądam dziennikarzy, którzy pokazują, że się niezwykle radują, porównują objawy radości, pytają: „Czy państwo już też otwierają szampana?", „A może pod ambasadę amerykańską trzeba pójść, tam coś zaśpiewać, poskakać, potańczyć?". A elementarna kultura nakazuje nam jednak radować się z takiej sytuacji skromniej, nie w ten sposób...

Otaczają cię zwierzęta?

Nie, tylko nagle słyszę, jak Donald Tusk mówi, że nie wypada się tak radować, ale że się stało dobrze. Te rozważania, czy to dobrze, czy niedobrze, są naiwne, ponieważ ja tak naprawdę z tych wiadomości o zabiciu bin Ladena dowiedziałem się, że on istnieje, że to nie jest jakiś baron Münchhausen, bo przez dziesięć lat właściwie tego nie wiedziałem. I jeszcze słyszę, że nigdy nie udowodniono mu, że był sprawcą ataku na World Trade Center, że właściwie to był domniemany sprawca. A ci debile z telewizji to podstawowe przedmioty w szkole przechorowali i ich logika jest po prostu niezwykła! Na przykład mówili: schwytali go, a następnie zabili, w takiej kolejności. Jak schwytali, to schwytali, a jak zabili, to zabili. Nie można schwytać i zabić. A w Al-Dżazirze rozważa się pytanie: dlaczego nie strzelili do niego nabojem usypiającym czy laserem elektrycznym? I to pytanie następnie przybrało taki obrót, że może właśnie go uśpili, wrzucili żywego do morza...

Świat zwariował?

Słabo powiedziane… A gdyby go wrzucili żywego do morza, to mógłby go połknąć wieloryb i wysadzić na brzeg, niczym proroka Jonasza lub też Pinokia? Krótko mówiąc, ostatnio próbuję się wydobyć z tego naszego grajdołka, piekiełka i rozejrzeć się po świecie, a tam dzieją się rzeczy niesłychane! Dlaczego na przykład Al-Dżazira na poważnie informuje, że w Europie znajduje się bomba atomowa, tylko nie wiadomo, w którym kraju. I że Al-Kaida zamierza ją wkrótce odpalić. Może czeka na jakieś święto pasujące do odpalenia bomby?

Więc po wyjściu z naszego grajdołka poczułeś, że na świecie jest podobny grajdoł i podobne piekło?

Inne, choć na świecie jest dużo gorzej! My tylko ogłupieliśmy, co widać po tym, że przez trzy dni temat przejścia posła Arłukowicza – nie wiem skąd, znikąd – do rządu zajmował większość gazet i telewizji! To jest szczęśliwy, ogłupiały kraj, po prostu raj!

Może media nas okłamują, bo dzieje się dużo poważniejszych rzeczy, a one nam wmawiają, że zaślubiny PO z Arłukowiczem są jedynym ważnym wydarzeniem?

Tak się wydaje. A więcej czasu poświęciłbym polskim strażakom, którzy pozwolili utopić się chłopakowi i dziewczynie na jeziorze, w czasie weekendu, będąc od nich na wyciągnięcie ręki, z całym sprzętem, rozmawiając z nimi cały czas, oddzieleni tylko plastikowym dnem łódki. To troszkę podobna historia do tych afrykańskich rozbitków.

I tak siedzisz tutaj sobie w tej zaciemnionej przestrzeni i przeżywasz to wszystko, co telewizja mówi i pokazuje?

Zacięła mi się żaluzja, więc jest trochę ciemno… Przeżywam to jako materię do uprawiania sztuki.

Stąd taki jesteś rozedrgany?

Nie, jestem cyniczny i gotowy w każdej chwili po prostu zdechnąć, jak wysadzą tę bombę atomową. Przyznasz, że to historia dość wiarygodna.

Słabo. Jeżeli Al-Kaida umieściłaby w Europie bombę atomową, to dlaczego miałaby z wybuchem czekać, aż zginie bin Laden? On sam chciałby ten wybuch zobaczyć wcześniej, a jeśliby chodziło o jego życie, to już dawno usłyszelibyśmy, że zabicie bin Ladena oznacza wybuch bomby w Europie…

Nie wiem, dlaczego Al-Kaida nie zrobiła tego do tej pory, i wydaje mi się, że zrobienie kolejnych zamachów nie jest aż tak trudne, a jeżeli ich nie ma, to znaczy, że oni nie podjęli takiej decyzji. No nie było zamachu w Europie od Madrytu i Londynu...

Niektórzy Polacy twierdzą, że był. Rok i miesiąc temu.

To są marzenia! Można powiedzieć, że jest to postawa roszczeniowa, a nie twierdzenie, że to był zamach! Tak strasznie pragniemy być ważni, że marzymy o zamachach.

Rok temu trwały manifestacje na Krakowskim Przedmieściu. Byłeś na tym słynnym już starciu tzw. obrońców krzyża i tzw. bezbożnej hołoty?

Nie chodzę na legalne manifestacje.

Byłeś przecież stałym bywalcem położonych vis-á-vis Przekąsek Zakąsek…

Przestałem, bo tam przekąski się zepsuły, śledzie się popsuły, to po pierwsze. A po drugie, to miejsce zaczęło mi się wydawać przykre. Tam zaczęło jakoś tak metaforycznie śmierdzieć. Czułem, że tam się stanie coś ohydnego, typu właśnie, że pan rzucił gówienkiem w tablicę, że ktoś kogoś tam zabije w końcu. Przestało mnie to bawić. Byłem trochę zażenowany, słysząc, jak moi różni znajomi tam się udają w celach rozrywkowych. Chodzili tam sobie „gasić papierosy na szyjach modlących się kobiet". Odechciało mi się tam chodzić.

Kpiłeś z „obrońców" w rysunkach…

Nie wiem, czy sobie kpiłem. Jednak to, co rysuję cały czas, nie jest tylko doraźne. Tematy są tylko materią, z której się lepi.

Lepisz tak, jak lepisz. Czujesz, że skupiasz na sobie trochę nienawiści?

Nie mogę uwierzyć, że ktoś mógłby mnie nienawidzić, chyba że rysownik jakiś, to mi się zdarzało.

Gdyby pokazać twoje rysunki obrońcom krzyża, zwolennikom PiS – to płachta na byka.

Nie mam takich sygnałów i nie mam takiego poczucia, ponieważ nie czytam forów, gdzie być może jestem jakoś tam znieważany. A znalazłem się na słynnej liście Redwatch, liście Żydów i lewaków – to było bardzo miłe i było mi strasznie przyjemnie. Raz dostałem ohydny list pełen pogróżek – napisany na papierze w kratkę długopisem, takim starannym pismem – z bardzo ładnym podpisem „Grupa wrocławian". Jak się domyślam, ludzi raczej starszych, chociaż oczywiście parasolki też mają ostre czubki. Dobrze, że nie żyjemy w Rosji, tam staruszki napier…. ikonami po głowach! Oczywiście młodzi, łysi mężczyźni byliby w stanie wprawić mnie w popłoch, ale mieszkam w bardzo dobrze strzeżonym kawałku miasta, wszędzie kamery, ochrona, mam nawet pilota do wezwania pomocy, przyjedzie w ciągu trzech minut. Może nawet szybciej niż telewizja… Ostatnio w telewizji w czasie relacji z mieszkania, z którego dziecko wypadło przez okno – matka miała 0,3 promila alkoholu i była u sąsiadów – dziennikarka zapytała policjanta: „Czy wcześniej nie zauważono, że w tej rodzinie źle się dzieje?". Rodzice, właściwie osoby przebywające z dziećmi, w zasadzie nie mogą się napić! Bardzo mi się też podoba, że władza wymyśliła, żeby na ten sezon letni przygotować zakaz picia na kajaku. Zastanawiam się, kto na takiej łódce ma nie pić alkoholu – wiosłujący czy wszyscy?! A łódź wiosłowa? Ma dwa wiosła i płyniemy nie dość, że tyłem do kierunku, w którym płyniemy, to jeszcze w dodatku z piwkiem? Widziałeś kiedyś zderzenie dwóch łódek wiosłowych?

Wielokrotnie.

Więc załóżmy, że akurat matka nalewa gorącą herbatę z termosu, łódki się zderzają, herbata się wylewa na dziecko, na nóżkę… Albo na przykład pies na łódce jest w szoku po zderzeniu, skacze na dziecko, odgryza mu nos albo policzek! I o co zapyta wtedy dziennikarka?

Tobie się zdarzało pić przy dzieciach albo z dziećmi?

Lepiej jest z dziećmi, ale też z rodzicami, z całą rodziną, ile się da, przy każdej okazji, rozpijamy własne dzieci po prostu...

Nie boisz się, że telewizja przyjedzie?

Boję, ale co zrobić. Pozwalałem im pić już w dzieciństwie, w zasadzie chyba od 16. roku życia, zawsze namawiałem do zła moje córki. Mam zresztą straszny żal do córek, że się nie puszczają, są takie porządne i dorosłe.

Nie słuchały się?

Nie, i za dobrze się prowadzą, strasznie mnie to boli, ale...

Może po prostu byłeś złym ojcem.

Moja starsza córka zrobiła jeszcze gorszą rzecz, mianowicie wyszła za mąż. Oczywiście nie pozwoliłem na ślub kościelny, ale mało tego, właśnie zaraz urodzi jakiegoś, jakieś, coś…

Podpowiem: twojego wnuka lub wnuczkę.

Jakiegoś mojego, tak.

Może cię zmieni, Marek, to dziecko?

Wczoraj się z nią widziałem, ona już z takim wielkim brzuchem i mówię: „Słyszałaś, że w Chinach urodziło się dziecko z dwiema głowami?". „Przestań!" – słyszę tylko. Przegrałem. Ale teraz będzie tak: zakaz ochrzczenia – po pierwsze, po drugie – formy „dziadek, idź do dziadzi, zobacz, dziadziuś przyszedł” – odpadają całkowicie. Rozważam różne inne: pan, ten pan, wujek, Marek, pan Marek… Na przykład kiedyś Kondrat w wywiadzie z Szapołowską zapytał ją: „Jak się ma dziecko twojej córki?”. Chodzi już tylko o formę, o język, żeby nie pojawiło się w rodzinie nowe ohydne słowo „dziadek”, „dziadzia”!

Więc dziecko twojej córki cię nie zmieni. A sam się zmieniasz?

 Wydaje mi się, że oprócz tego, że się robię coraz ładniejszy, to robię się coraz mądrzejszy.

Po czym to poznajesz?

Po tym, że gardzę tym, co już wiem. Moja koleżanka powiedziała do mnie niedawno znienacka: „Zauważyłeś, jak gardzimy tym, co już wiemy?".

To czym gardzisz, jaką częścią swojej wiedzy?

Przypominam sobie swój sposób interpretowania zdarzeń, swoje wzruszenia i śmieję się sam z siebie cały czas! We mnie głównie godzą te moje rysunki! Zresztą o tym właściwie mówię, że ja jestem tym Jarosławem, gdzieś w środku, w sobie.

Opowiedz mi o tym…

Byłem na przykład człowiekiem wierzącym w całą masę rzeczy nieprzemyślanych. Pędziłem życie przedrefleksyjne całkowicie, pracując w „Polityce", ulegając tym wszystkim hierarchiom i atmosferze, nie zauważałem oczywistości, byłem strasznie zahukany, zakompleksiony.

Ale gdzie tu Jarosław Kaczyński?

Miałem bagaż frustracji, przeżywałem, gdy mnie lekceważono, zazdrościłem! I cierpiałem, że nie byłem aż tak długo w areszcie albo nie dokonałem czynu bohaterskiego, który sprawiłby, że stałbym się bardziej atrakcyjny, nie mam rany po kuli, nie byłem na wojnie, nie bili mnie na komisariacie. Mimo że mnie tam trzymali. I wtedy nie chciałem, żeby mnie bili, ale teraz chciałbym! Byłoby fajnie mieć takie rzeczy za sobą. I wydaje mi się, że takie poczucie męskiego niespełnienia musiało być w obu braciach, może bardziej nawet w Jarosławie. Kompleks całego pokolenia, które nie miało okazji dokonać tych wspaniałych czynów.

I tu czujesz wspólnictwo.

Absolutnie tak. Każdy chce być atrakcyjny przede wszystkim dla płci przeciwnej, jeśli jest nią akurat zainteresowany, a to wszystko czyni nas atrakcyjniejszymi!

Masz poczucie niespełnienia?

Mam głównie poczucie, że moja mama umiera, i odwiedzam mamę „w grobie" bardzo rzadko, tłumacząc to sobie na różne sposoby. Jest w ośrodku, od trzech lat nie nawiązuje kontaktu, nie rozpoznaje nikogo.

Zazdrościsz jej czasem?

Nie. Ja tylko zazdroszczę umarłym.

Ale nie jesteś chyba typem samobójcy, nie skoczysz z 18. piętra? Miewasz myśli samobójcze?

Nie, miewałem w dzieciństwie. Próbowałem sobie wyobrażać, jak wszyscy będą okropnie żałować, że nie zauważyli, jak cierpię. I na mnie nakrzyczeli albo kazali mi posprzątać pokój, zabawki. Jak mogliśmy być tak okrutni! – zakrzykną. Wtedy snułem różne plany samobójcze, bardzo zresztą spektakularne, bo zamierzałem się na przykład przebić na wylot takimi bardzo długimi nożyczkami, które mieli rodzice, do cięcia dużych formatów fotografii. Próbowałem je nawet lekko wbić, ale zaczynało trochę boleć, więc od razu kombinowałem, żeby się jednak nie przebijać. Teraz nie myślę o samobójstwie. Myślałbym o nim, jakbym miał pistolet. Ja nie myślę o rzeczach nierealnych, jak czegoś nie mam w swoim zasięgu, to o tym nie myślę.

Należysz do tych, którzy zaczynają sarkać na Donalda Tuska. Mówisz „nigdy więcej!"?

Nie, on mi się coraz bardziej podoba, przysięgam!

Nie przeżywasz rozczarowania Tuskiem, że tej obietnicy nie spełnił, tamtej też nie...?

Nigdy nie oczekuję spełnienia obietnic od polityków, absolutnie. Politycy nie są od spełniania obietnic!

To czego oczekujesz?

Oczekuję, że Jarosław Kaczyński i PiS nie wygrają wyborów i historia naszego kraju nie potoczy się w jakimś szalonym, niebezpiecznym kierunku. Właściwie niczego innego nie oczekuję. No, może bym chciał, żeby mi zapłacili za moją pracę w czasie kampanii prezydenckiej Komorowskiego.

A nie zapłacili?

Nie zapłacili mi tyle, ile mieli zapłacić, tylko jedną czwartą.

Nie bałeś się, że wchodząc w tę kampanię, stracisz część fanów?

Nie boję się takich rzeczy i nie chcę mieć fanów, którzy się odwracają z takiego powodu. Robiłem to z czystym sumieniem. Chciałbym, żeby tak zwani fani po prostu rozumieli takie rzeczy, a nie przestali się nagle śmiać z rysunków. Przecież robię reklamy banku, to jest większy powód do takiego strachu niż przyłożenie się do klęski wyborczej Jarosława Kaczyńskiego.

No tak, ale ci fani, którzy nawet zaakceptowali twój udział w kampanii Komorowskiego, śmieją się z kolejnych tak zwanych gaf Komorowskiego i myślą: co za jakiegoś niezgułę ten nasz wspaniały Raczkowski popierał?

Ale to przecież nie chodziło o tego konkretnego Komorowskiego, tylko o przegraną Kaczyńskiego. A kiedy już przegrał, to myślę o nim inaczej… Myślę teraz bardzo dobrze o Kaczyńskim, jestem właściwie fanem jego formacji. W takim sensie, że to jest jakby coś spoza, to jest natura, to jest jak trzęsienie ziemi, huragan czy też wolno przesuwający się lodowiec, który pomału robi swoje. Oni są taką Godzillą, z „Godzilli" z 1991 r., która niszczy Japonię, ponieważ Japończycy „zapomnieli o krzyku poległych, zapomnieli o wartościach".

Zaobserwowałem jednak w czasie tej rozmowy twoje zauroczenie Jarosławem Kaczyńskim…

No jak go nie lubić! Przecież on potrafi mówić takie rzeczy...

Ale ty go też wielbisz?!

Oczywiście! Jak mogę nie wielbić kogoś tak inspirującego i tak niezwykle skromnego, ale jednocześnie intensywnego! To jest wielka sztuka stworzyć taką postać z siebie! To jest literatura. Te zdania, które on wypowiada, te jego odpowiedzi, te słynne bon moty! To jest szekspirowska postać, to jest wielka postać!

Zazdrościsz mu?

Nie, tylko po prostu czuję sympatię do wariatów.

Okładka tygodnika WPROST: 21/2011
Więcej możesz przeczytać w 21/2011 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 4
  • Mirek IP
    jak raczkowski wepchnał polska flage w k..pę to niech swoje żarty wepchniw sobie w d..pę. Jest żałosny i gdyby nie pchali go czerwoni to dawno pad by z głodu razem ze swoim stefanem z ŁŁodzi.
    Przekrój powniendawno odstawić gościajeśli chce być \"nowy i nowoczesny\" i wziąc jakiegoś sensownego rysownika z Krakowa
    • DNO-ST IP
      A Najsztub w swoim żywiole - czyli potakiwać i kiwać głową, że się absolutnie ze wszystkim zgadza, ależ to odważny i niezależny dziennikarz
      • kawusia IP
        używając takiego porównania mógł choć dodać \"tout proporcion garde \" czy tam podobnie
        • EW IP
          Prostacki żart!!!
          Mnie nie śmieszy!!! Szkoda, że wszystko tak bardzo \"psieje\" poczucie humoru też. Mam nadzieję, że Kaczyński jednak jest bardziej inteligentny!

          Spis treści tygodnika Wprost nr 21/2011 (1476)

          • Yes, we can 22 maj 2011, 12:00 Wizyta prezydenta Obamy nie przyniesie żadnego przełomu w polsko-amerykańskich stosunkach. Ten przełom jednak krok po kroku się dokonuje. Nie na niebie, gdzie latają F-16, ale pod polską ziemią, gdzie trwają poszukiwania gazu łupkowego. 4
          • Na skróty 22 maj 2011, 12:00 Ziobro na kampanię Jarosław Kaczyński chce, żeby Zbigniew Ziobro był jedną z twarzy zbliżającej się kampanii wyborczej Prawa i Sprawiedliwości – wynika z ustaleń „Wprost". Nieoficjalnie wiadomo, że były minister... 6
          • Panie Hindusie, przepraszamy 22 maj 2011, 12:00 Mój bardzo dobry znajomy, znany między innymi z tego, że śmieszy go to, co mnie śmieszy, opowiedział mi żart językowy, który zgodnie z tym, co napisałem przed chwilą, mnie rozśmieszył. Ostatnio dowiedziałem się, kto jest moim... 9
          • Stumilowy Las 22 maj 2011, 12:00 Piotr Matwiejczyk wie, jak się zakręcić, żeby i kaskę zarobić, i żeby Torbicka pochwaliła. Wystarczy wynająć mieszkanie na Kabatach, wsadzić tam kilku aktorów, kazać im robić miny ą la cierpiący osioł, a w tle puszczać radiowe... 10
          • Unia trzymająca władzę 22 maj 2011, 12:00 To największy paradoks III RP. Unia Wolności, nazywana często partią nieudaczników, właściwie nie istnieje. A jednocześnie wywodzący się z niej politycy mają dziś w Polsce cała władze. 12
          • Profesor mówi: będzie kara 22 maj 2011, 12:00 Pod Pałacem Prezydenckim stoją już drugi miesiąc. O sobie mówią: ostatni przyczółek wolnego słowa. Przyczółek się broni, ale i atakuje. Propisowscy profesorowie wykładają na przyczółku o nadchodzącej karze i o rozliczeniach. 17
          • Rzeczpospolita nie klęka 22 maj 2011, 12:00 Zagłosuję na Platformę z konieczności. To budzi moją złość, bo wiem, że znowu przez cztery lata będę niezadowolony – mówi Andrzej Olechowski, jeden z założycieli PO, były minister spraw zagranicznych i finansów. 20
          • Autorytety w błocie 22 maj 2011, 12:00 Chcesz pokonać wroga, to zniszcz jego autorytety. Ale pamiętaj, że on też będzie próbował zniszczyć twoje. 24
          • Urwać Napieralskiemu ile się da 22 maj 2011, 12:00 Telefon Grzegorza Schetyny jest, jak mówią w klubie parlamentarnym PO, rozgrzany do czerwoności. Platforma zaczęła wielkie łowy na lewicy. Kto następny? 28
          • Raczkowski wielbi Kaczyńskiego 22 maj 2011, 12:00 W swojej zaciemnionej pracowni rysownik Marek Raczkowski przeraża się światem, odnajduje Kaczyńskiego w sobie i wyzywa dziennikarzy telewizyjnych od idiotów. Zanim to narysuje. 32
          • Bogowie w demokracji 22 maj 2011, 12:00 Bogowie w demokracji dziś molestować nie można. ależ skąd! Nie wolno dać się złapać, jak się należy do bogów tego świata. 38
          • Rodzina homoseksualna i inne 22 maj 2011, 12:00 Większość ludzi chce seksu dla seksu. Jak potępiani homoseksualiści. 40
          • Pod kopułkami równo 22 maj 2011, 12:00 Wizjoner, który 20 lat temu stworzył radio RMF, właśnie podbija hollywood. Stanisław Tyczyński wciąż słynie z ekscentryzmu i nadal jak w pionierskich czasach rozgłośni przychodzi do pracy w tenisówkach. 42
          • Czego nauczyciel nie widzi 22 maj 2011, 12:00 Przemoc jest w szkole na porządku dziennym – twierdzą uczniowie. Owszem, zdarza się, jednak rzadko – bagatelizują sprawę nauczyciele. Z najnowszych badań wynika, że pedagodzy problemu nie widzą. I nie mają pojęcia, jak sobie z nim radzić. 46
          • Gienek schodzi ze strita 22 maj 2011, 12:00 Kiedy pojawił się w „X factor”, publiczność w studiu natychmiast zgotowała mu owację. Ludzie pokochali ulicznego barda za jego styl i niezależność. Dziś długowłosy bluesman Gienek Loska wychodzi na scenę w garniturze od Armaniego. 48
          • Drugi oddech Obamy 22 maj 2011, 12:00 Barack Obama jest na fali. Po zabiciu Osamy bin Ladena wskaźniki popularności prezydenta skoczyły z 44 do prawie 60 procent. Raz na zawsze obalił mit, że jest przywódcą miękkim i niezdecydowanym. 50
          • Prawo obłapiania 22 maj 2011, 12:00 O seksualnych ekscesach Dominique’a Straussa-Kahna, niebezpiecznie bliskich czynów karalnych, wiedział tzw. cały Paryż. On sam przepowiadał niedawno, że ktoś, kto chciałby mu zaszkodzić, na pewno uderzy w jego żydowskie pochodzenie, znaczny pociąg do pieniędzy i jeszcze... 56
          • Zepsute party 22 maj 2011, 12:00 Czy przed wyborami czeka nas licytacja w tym, które z ugrupowań lepiej dba o los polskiej mniejszości w Niemczech? I czy jeden człowiek, który kieruje prawie zapomnianą organizacją, może zepsuć całą zabawę? 60
          • Finał marzeń 22 maj 2011, 12:00 Ten mecz będzie miał co najmniej dwóch wyjątkowych bohaterów. Ryan Giggs jest wierny Manchesterowi United od zawsze, ma 37 lat, a wciąż gra jak młodzieniaszek. 32-letni Éric Abidal z Barcelony wygrał z rakiem wątroby i odmieniony wraca na boisko. W sobotę – na Wembley.... 62
          • Miliard z szypułką 22 maj 2011, 12:00 Chińczykom nie udało się ich podrobić. W czasach wojny handlowej z Rosją polskie truskawki docierały do Moskwy okrężnymi drogami, przemycane przez mołdawską mafię. Nawet Niemcy, którzy ponoć są zakupowymi patriotami, skuszą się czasem na nasze – najsłodsze, najlepsze pod... 64
          • Tabu pęka w Grecji 22 maj 2011, 12:00 Na razie europejscy politycy nawet nie rozmawiają o wyjściu Grecji ze strefy euro. Nikt nie wie, jakie skutki mogłaby mieć taka podróż w nieznane. Jeśli okazałoby się, że strefę euro można bezpiecznie opuścić, to drogą tą mogą pójść inni. Co wtedy będzie z Unią? 68
          • Polowanie na kursanta 22 maj 2011, 12:00 Coraz trudniej znaleźć chętnych do szkolenia za pieniądze z UE. Organizatorzy kuszą uczestników luksusowymi hotelami, cateringiem, a nawet laptopami. Efekty dla gospodarki – mizerne. Rafał Pisera Dobre szkolenie powinno się odbywać... 70
          • Wielka kariera małego piwa 22 maj 2011, 12:00 Jak mawiają piwowarzy, piwo najlepiej sprzedaje się tam, skąd widać komin browaru. Chyba wracamy do tej zasady, bo browary lokalne rosną w siłę. Wraca moda na piwa o specyficznych smakach i warzone w tradycyjny sposób. 72
          • Seryjny prowokator 22 maj 2011, 12:00 „Melancholia” to film, którym von Trier chciał się pożegnać z depresją. Wpadł jednak w jeszcze większe tarapaty. „Lars von Trier jest swoim największym wrogiem” – napisał jeden z krytyków po skandalu wywołanym przez Duńczyka na festiwalu w Cannes. 76
          • Gry klasy średniej 22 maj 2011, 12:00 Mają po 30 lat, są wykształceni, pracują. Wychowali się na grach komputerowych. I wciąż grają. Bo wirtualna rozrywka jest nie tylko dla dzieci. 79
          • Żelazna Meryl 22 maj 2011, 12:00 Wielka aktorka zagubiona w świecie komedii wraca do wielkich ról. Będzie Marią Skłodowską-Curie, a potem Margaret Thatcher. 82
          • Fachman 22 maj 2011, 12:00 Jeszcze rektor filmówki w Łodzi, a już kandydat na dyrektora stołecznego Teatru Powszechnego. Do tego reżyser filmowy z licznymi nagrodami na koncie. Człowiek do wynajęcia czy po prostu twórca wszechstronnie uzdolniony? Do kin właśnie wchodzi nowy film Roberta Glińskiego... 84
          • Naprawdę jaki jesteś… 22 maj 2011, 12:00 Dowcipny ulubieniec artystycznej bohemy czy raczej zagubiony wrażliwiec ze skłonnością do alkoholu? 23 lata po śmierci Jonasz Kofta pozostaje enigmą. Właśnie ukazało się pełne wydanie twórczości artysty – „Co to jest miłość”. 86
          • Mojżesz i matoły 22 maj 2011, 12:00 Dzisiaj to zrozumiałem. Bronisław Komorowski jest największym polskim mężem stanu od czasów Piłsudskiego. A może od Jagiełły. Zaraz to sobie wyjaśnię, tylko zajrzę do Wikipedii i sprawdzę, czy starszy Litwin był wystarczająco... 90
          • Albiśka, szykuj sukienkę! 22 maj 2011, 12:00 Kilka dni temu byłem uczestnikiem niezwykłej sceny. Moja 83-letnia matka, która kilka tygodni temu przeszła operację wymiany soczewki w oku, zapytała mnie, czy oglądałem Nergala w programie Lisa. Odpowiedziałem, że tak. „Ciekawy... 91
          • Szlachetne szparagi 22 maj 2011, 12:00 Sezon szparagowy w pełni. Jędrne i dumne szparagi wołają do nas ze stoisk na targowiskach, obiecując smakowe uniesienia. Nic, tylko korzystać, bo za chwilę znowu nagle znikną na cały długi rok. Nadal jednak większość Polaków za... 92
          • Nadzorca ma być dyskretny 22 maj 2011, 12:00 Rozmowa ze Stanisławem Kluzą, przewodniczącym Komisji Nadzoru Finansowego (KNF). 94
          • Zagotowani w gotówkowych 22 maj 2011, 12:00 Kredyty gotówkowe są łatwo dostępne – to zaleta. Niestety, przez swoje dwucyfrowe oprocentowanie potrafią poczynić w domowym budżecie prawdziwe spustoszenie. 96
          • Przedsiębiorcą nie pogardzą 22 maj 2011, 12:00 Kiedyś pieniądze na start musieli pożyczać od rodziny lub znajomych. Teraz początkujący biznesmeni mogą przebierać w ofertach kredytów, którymi kuszą niemal wszystkie banki. 98
          • Odnaleźć się w gąszczu ofert 22 maj 2011, 12:00 Kredyty konsumpcyjne i pożyczki gotówkowe, karty i limity kredytowe w koncie. Debety do zrobienia na rachunku. Jeśli z nich korzystać, to tak, by nie narazić na szwank domowego budżetu. 100
          • 57 dni za darmo 22 maj 2011, 12:00 Darmowa pożyczka na dwa miesiące, wygoda, bezpieczeństwo – to tylko niektóre plusy karty kredytowej. 101
          • Nudnomi i Smutnomi z wizytą u Misia Uszatka 22 maj 2011, 12:00 OPIS: Miś Uszatek siedzi w swoim ogródku i trąca nóżką styropianowy krzak róży. Jest słonecznie i ciepło i Miś Uszatek czuje, że powoli opuszcza go depresja. 104
          • Polska biega 22 maj 2011, 12:00 NIEDAWNO PREMIER RZECZYPOSPOLITEJ RZUCIŁ RĘKAWICĘ JEDNEMU Z LIDERÓW OPOZYCJI:- PRZEBIEGNIJMY SIĘ NA 10 KILOMETRÓW, ZOBACZYMY KTO BĘDZIE LEPSZY. PROPOZYCJA NIEZOSTAŁA PRZYJĘTA (OJ TEN BRZUSZEK PANIE GRZEGORZU!). ALE NIE ZOSTAŁA TEŻ WYŚMIANA.OJ… 104
          • Krasnoludek zawłaszczony 22 maj 2011, 12:00 Krasnoludek to bajkowy skrzat przyjazny światu i ludziom. Wielu Polaków wierzy w krasnoludki, ale są też tacy, którzy kwestionują istnienie tej tajemniczej nacji. Wielu teoretyków literatury głosi, że krasnoludki pojawiły się za sprawą... 106

          ZKDP - Nakład kontrolowany