Agonia

Agonia

Wokół Andrzeja Leppera przez długie lata było głośno. Potem, cztery lata temu, nastał czas tylko niekiedy przerywanej ciszy. Lepper powoli gasł.
Trudno to nawet nazwać mieszkaniem. Niewielki pokój z łazienką i aneksem kuchennym. Wyposażenie skromne: łóżko, bokserska gruszka i bieżnia zwrócona przodem do telewizora. Tu, na tyłach warszawskiego biura Samoobrony, przez ostatnie trzy i pół roku mieszkał Andrzej Lepper. Tu znaleziono go też martwego. Dzień przed śmiercią, ok. godz. 18. Lepper wraca z zakupami, w drzwiach kamienicy, w której mieści się biuro, mija się z Januszem Maksymiukiem. – Będziesz jutro? Przyjedź, przyjedź, mam dziś wieczorem ciekawe spotkanie. Jak się jutro zobaczymy, to ci wszystko opowiem – rzuca Lepper i znika na klatce.

– Szef u siebie? – Maksymiuk pyta w biurze następnego dnia rano. Jest ok. 9.30. – Tak. Jakieś pół godziny temu kręcił się po biurze – odpowiada mu jeden z pracowników.

Maksymiuk: – Mieliśmy taki zwyczaj, że jak szef sam nie wychodzi, to ja mu nie przeszkadzam. Może czyta albo ćwiczy. Pokręciłem się więc do 14 i pojechałem do domu. Już go nie zobaczyłem. Czuję, że mógł się powiesić, gdy byłem za ścianą. Może gdybym do niego zajrzał…

Siadaj, staruszku, i kombinuj

W czasach, gdy Samoobrona była w uderzeniu, dzień Leppera zaczynał się o 4 rano. Siłownia, basen, prasówka i praca: spotkanie, telewizja, spotkanie, i tak do późnego wieczora. Po przegranych wyborach w 2007 r. wszystko się urwało. Dziennikarze przestali dzwonić, skończyły się wyjazdy w teren i spotkania z ludźmi, kalendarz nagle zrobił się pusty. Jedyne, czego zaczęło w nim przybywać, to terminy kolejnych rozpraw sądowych i wizyt lekarskich. – Andrzej zaczął bardzo dbać o zdrowie. Opowiadał mi, że sporo chodzi po lekarzach. Mówił, że chciałby żyć dłużej niż jego rodzeństwo – opowiada była posłanka Renata Beger. Maksymiuk: – Obowiązków ubyło mu na tyle, że zrezygnował z wczesnych pobudek, które były jego odwiecznym rytuałem. Zaczął wstawać o 7, czasem nawet o 7.30, ale strasznie się tego wstydził. Bał się, że ktoś rano zadzwoni, a on będzie spał i będzie wstyd.

Ale telefon nie dzwonił. Lepper bardzo przeżył rozstanie z polityką. – Kilka razy rozmawiałem z nim już po przegranych wyborach. Zawsze powtarzał: „Zobaczysz, ja jeszcze wrócę i wam wszystkim pokażę. Za wcześnie chcielibyście mnie pochować". Ale to były tylko słowa. Jego twarz, gesty mówiły co innego. Energia gdzieś uszła, znikła buńczuczność. Wyglądał na wypalonego – wspomina wiceminister środowiska Stanisław Gawłowski, który znał Leppera z okręgu koszalińskiego.

Maksymiuk: – No pewno, że przeżył tamte wybory. Trudno, żeby było inaczej. Ale w końcu się pozbierał. Pamiętam, że wziął mnie do siebie i powiedział: „Siadaj, staruszku, i kombinuj. Kilka razy zanurzyli nas pod wodę, ale przecież jeszcze oddychamy, nie? Trzeba dalej walczyć".

Jest plan: stworzyć Samoobronę bis

Z tego kombinowania wynikało jednak niewiele. Choć próbował. Mateusz Piskorski, były poseł Samoobrony, twierdzi, że Lepper miał jakiś nowy polityczny plan. Chciał stworzyć szeroki ruch protestu socjalnego, który miał skanalizować frustracje wykluczonych, zarówno tych na wsi, jak i w mieście. – Jego zawsze nakręcały kontakty z ludźmi. Jak widział, że słucha go więcej niż dziesięć osób, od razu wracał mu dawny wigor. Kilka tygodni temu byłem z nim na spotkaniu w Rzeszowie. 150 osób, które było na sali, po prostu porwał. Zaprezentował taką formę, że zaskoczył nawet mnie. Zobaczyłem tam starego dobrego Leppera – opowiada Piskorski.

Takich zrywów miał jeszcze kilka, ale o budowie ruchu na miarę Samoobrony nie mogło być mowy. W rzeczywistości Lepper, słaby i osamotniony, nie był nawet w stanie wystawić własnego komitetu na najbliższe wybory parlamentarne. Jego i paru niedobitków z Samoobrony zdecydowała się przygarnąć na swoje listy Polska Partia Pracy, polityczna przybudówka radykalnego związku zawodowego Sierpień 80. Lepper tradycyjnie miał kandydować z Koszalina. Bogusław Ziętek, szef PPP: – Widzieliśmy się kilka dni temu. Rozmawialiśmy o wyborach, ale wyglądał na przybitego. Miał nieobecny wzrok, myślami był gdzieś bardzo daleko…

Synowi już tylko Bóg może pomóc

Co go zżerało? Myślami był pewnie w rodzinnym Zielnowie. Podczas gdy Lepper zdobywał kolejne warszawskie salony, jego syn Tomasz mozolnie budował profesjonalne gospodarstwo. Mógł być prawdziwą dumą ojca. Zaczynał od kilku krów i koni, aż doszedł do 200 hektarów ziemi, 100 sztuk mięsnego bydła i sporej hodowli koni czystej krwi i półkrwi. Ostatnio postawił też okazały dom (ma żonę i troje dzieci), niedaleko domu ojca. – To jeden z lepszych gospodarzy w okolicy. Jest po Akademii Rolniczej w Szczecinie i specjalizuje się w genetyce. Marzył o nowej krzyżówce, o nowym supermieszańcu bydła. Był już blisko, ale musiał sprzedać część stada. Nie był w stanie go doglądać, potrzebował też pieniędzy na leczenie – opowiada sąsiad Lepperów Paweł Koczan, również hodowca.

Depesza Informacyjnej Agencji Radiowej z 17 marca 2011 r.: „Sąd w Koszalinie zarządził zatrzymanie lidera Samoobrony w związku z jego nieusprawiedliwioną nieobecnością na procesie. Lepper jest oskarżony o składanie fałszywych zeznań podczas konfrontacji ze Zbigniewem Ziobrą. Zarządzenie o zatrzymaniu i przymusowym doprowadzeniu na kolejną rozprawę to efekt drugiej, nieusprawiedliwionej nieobecności oskarżonego". Gdy sędzia wydawał to zarządzenie, Lepper był w gdańskiej klinice. Siedział przy łóżku walczącego o życie syna. Tomasz od lat cierpiał na dolegliwe zatrucie wątroby. – Lekarze zabronili mu się przemęczać, ale nie słuchał ich. Bo i jak niby miał ich słuchać, skoro cały czas doglądał gospodarstwa. Zasłabł w drodze po drewno. Przyjechało pogotowie, zawieźli go najpierw do Sławna, a potem do Gdańska – wspomina Koczan.

Renata Beger: – Trzy miesiące temu dzwoniłam do Andrzeja. Pytałam, czy mogę jakoś pomóc, może załatwić lekarza. Andrzej odpowiedział: „Mojemu synowi na tym świecie już tylko Bóg może pomóc". Dla Leppera to był kolejny, straszliwie ciężki cios. Przeżywał kłopoty zdrowotne syna, w jego intencji pojechał nawet na Jasną Górę. – Z tego, co wiem, to ostatnio Tomek poczuł się już trochę lepiej. Widziałem, że jeździł samochodem, nawet doglądał pracowników w gospodarstwie – mówi „Wprost" sąsiad Lepperów Roman Błaszczyk.

Warszawski współpracownik byłego wicepremiera: – Kilka dni temu stan zdrowia Tomasza znów się pogorszył, wiem, że szef przez parę dni był teraz w Zielnowie. Jego śmierć jest dla mnie szokiem, ale jeśli to rzeczywiście było samobójstwo, to musiało chodzić o syna. Andrzej traktował go jak oczko w głowie.

Pan tego może nie przeżyć

Sierpień 2007 r., końcówka poprzedniej kadencji Sejmu. Lepper umawia się na operację w Szpitalu Bródnowskim w Warszawie. Mają mu wyciąć tętniaka wielkości gruszki. Operacja jest bardzo ryzykowna, grozi utratą nogi. Lepper podpisuje oświadczenie, w którym zgadza się na ewentualną amputację. Na koniec oznajmia jednak lekarzowi, że przed operacją wybiera się jeszcze do Częstochowy na posiedzenie rady krajowej Samoobrony. – To pańska decyzja, ale musi pan wiedzieć, że może pan już stamtąd nie wrócić. Jeśli coś się tam stanie, to szanse na przeżycie ma pan minimalne – ostrzega lekarz. Lepper nie słucha i jedzie. Z Częstochowy wraca prosto na salę operacyjną. Gdy wybudzają go z narkozy, łapie się za nogi. Są obie, uśmiecha się.

Maksymiuk: – Widzi pan, to naprawdę był strasznie twardy chłop. Przetrzymał stan krytyczny syna. Przetrzymał ryzyko amputacji, klęskę w wyborach, seksaferę i nagonkę mediów. Dlaczego nie wytrzymał właśnie teraz? W głowie mi się to nie mieści.

Ale nie wytrzymał. Krok po kroku, zygzakami, ale konsekwentnie w górę, z fornala do gabinetu wicemarszałka Sejmu i wicepremiera, na salony i do telewizyjnego studia. Wyżej i wyżej. Potem ostre cięcie. Nagły lot koszący. Seria otrzymanych ciosów, zasłużonych i nie, ale ciężkich. Coraz większa samotność. Potem pustka. A na końcu cisza.

Okładka tygodnika WPROST: 32/2011
Więcej możesz przeczytać w 32/2011 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 2
  • Marysia   IP
    Za granica Koroner pobiera zaraz po zejsciu probki a u nas ...
    • aleksanderkara.   IP
      I WYNALAZEK???UB,KGB,WSI...SIE SKONCZYL!!!NIE DOCZAKALO SIE PRAWDY!!!!lotry.

      Spis treści tygodnika Wprost nr 32/2011 (1487)

      • Nieoczywista oczywistość 7 sie 2011, 12:00 Czy Polacy musieli stracić stolicę i najlepszych ludzi, żeby przenieść nadzieję na wolność? A z żywymi w żywym mieście nie byłoby ciut łatwiej? 4
      • Na skróty 7 sie 2011, 12:00 Wielki Rów Grecki Sposób na nielegalnych imigrantów? Wykopanie głębokiego rowu na granicy. Tak przynajmniej uważają władze Grecji. Opłacona przez nie armia robotników – jak podał ateński dziennik „To Wima" –... 6
      • Buczący bez głowy 7 sie 2011, 12:00 W zeszłym tygodniu byłem na meczu pucharowym Legii Warszawa. Nie widziałem tam mojego naczelnego, znanego kibica, poruszałem się więc śmiało po różnych obszarach stadionu. Na stadionie jest światowo, czyli tak, jak powinno być, to... 9
      • Ulotki hipermarketów i horoskopy 7 sie 2011, 12:00 W przeciwieństwie do Gienka Loski Marek Dyjak nie potrzebował „X Factora", aby pokazać Polsce swoją muzykę i swój głos, które są gorzkie, ciężkie i prawdziwe jak seta taniej wódy. W październiku nowa płyta artysty,... 10
      • Agonia 7 sie 2011, 12:00 Wokół Andrzeja Leppera przez długie lata było głośno. Potem, cztery lata temu, nastał czas tylko niekiedy przerywanej ciszy. Lepper powoli gasł. 12
      • Z PGR na salony 7 sie 2011, 12:00 Od zapoconego buntownika w podkoszulce po wicepremiera w butach robionych na miarę. Od awanturującego się posła po gabinet marszałka Sejmu. Tak wyglądała pierwsza część kariery Andrzeja Leppera. 16
      • Powalony 7 sie 2011, 12:00 Wiele razy mówił ze łzami w oczach, że nie wie, jak spojrzy w oczy żonie i dzieciom. Jak się z tej seksafery wytłumaczy, co powie sąsiadom – wspomina Artur Balazs. 20
      • Polskie tabu, czyli o czym się nie rozmawia 7 sie 2011, 12:00 Szacunek dla prawdy jest w Polsce mniej ważny niż szacunek dla tabu. To w PRL naruszano różne tabu i dlatego sam PRL stał się tabu. 23
      • Nie ulec szantażowi 7 sie 2011, 12:00 Powstanie pokazuje nam, do czego doprowadza patriotyzm nieprzefiltrowany przez głowę – mówi minister Radosław Sikorski. 28
      • Zawsze wierny 7 sie 2011, 12:00 Ludzie mają prawo dyskutować o powstaniu warszawskim. Tylko nie nad grobami w dzień święta. Minister Sikorski jest młody, z Bydgoszczy i w swoim kręgu kulturowym ma prawo mieć poglądy, jakie ma – mówi prof. Władysław Bartoszewski. 30
      • Nic, tylko honor i honor 7 sie 2011, 12:00 – Często słyszę, że walki i tak musiały wybuchnąć. Nieprawda. Armia Krajowa nie była cywilbandą. Działała na rozkaz – mówi Wiesław Chrzanowski. 32
      • Synowie pułku 7 sie 2011, 12:00 Po Smoleńsku politycy i generałowie zaczęli nas traktować jak samobójców. Donald Tusk już rok temu przestraszył się i przesiadł się na embraera. A Waldemar Pawlak raz prawie uciekł nam z samolotu – opowiada pilot specpułku. Czy powinniśmy się dziwić, że po raporcie... 34
      • Jakiś numer jeszcze wywinę 7 sie 2011, 12:00 Tyle razy co on nie upadał w polskiej polityce żaden polityk. Stracił stanowiska premiera, marszałka Sejmu, szefa partii. Prawie zawsze się podnosił. Jak będzie teraz? 38
      • Nie-odpowiedzialność polityczna 7 sie 2011, 12:00 Jakkolwiek paskudny byłby Zbigniew Ziobro, i tak nie ponosi odpowiedzialności politycznej, jeśli jedynie wywierał naciski. 42
      • Czas wirtualnych płatności 7 sie 2011, 12:00 Handel w sieci kwitnie. Płacąc za towary i usługi, klienci coraz częściej i chętniej korzystają z różnych możliwości bezgotówkowego regulowania należności. Firmy oferujące takie usługi zapewniają: robimy to szybko i bezpiecznie. 44
      • Nowe asy w talii 7 sie 2011, 12:00 Mija właśnie 20 lat, od kiedy na polskim rynku pojawiła się pierwsza karta płatnicza. Te dzisiejsze są już zupełnie inne – lepsze, bezpieczniejsze i nowocześniejsze. 46
      • Trzeba pozbyć się gotówki 7 sie 2011, 12:00 O perspektywach obrotu bezgotówkowego, o tym, kto lubi gotówkę, a kto widzi korzyści z jej wyeliminowania, mówi prof. Remigiusz Kaszubski, dyrektor w Związku Banków Polskich. 48
      • Taniec z gwiazdami i kaczkami 7 sie 2011, 12:00 Twórca nieśmiertelnego „Metra” między dojeniem kóz a łowieniem ryb zastąpi nieśmiertelnego Zbigniewa Wodeckiego w jury show TVN. Janusz Józefowicz przyznaje, że robota będzie łatwa, przyjemna i dobrze płatna. 50
      • Całą dobę 7 sie 2011, 12:00 Z przybudówki „Faktów”, dziennika puszczanego na okrągło, TVN 24 wyrosła na stację demiurga. 54
      • Ciąża po polsku: opowieści grozy 7 sie 2011, 12:00 W telewizji i kolorowych pismach ciąża wygląda wspaniale. Celebrytki głaszczą się po krągłych brzuchach, przekonując o blaskach macierzyństwa. Dla przeciętnej Polki dziecko nie jest jednak tylko pasmem rodzicielskich uniesień. 59
      • Jesteśmy na wczasach... 7 sie 2011, 12:00 To nieprawda, że wakacje w zalanym deszczem polskim uzdrowisku muszą się zakończyć klapą. Wystarczy dzieciom odpalić laptopa, teściową wysłać do fryzjera, a samemu wybrać się do biblioteki. A potem łapczywie czytać: romansidła Danielle Steel albo kryminały. 61
      • Tylko jeden kupiony mecz 7 sie 2011, 12:00 Łukasz Piszczek, filar obrony piłkarskiej reprezentacji polski, został ukarany przez PZPN sześciomiesięczną dyskwalifikacją za ustawienie meczu w 2006 r. Czy powinien aż tak surowo płacić za jeden grzech młodości? 64
      • Diabelska kanapka Obamy 7 sie 2011, 12:00 Barack Obama przegrał negocjacje w sprawie cięć budżetowych i limitu zadłużenia usa. Czy na tej „polukrowanej diabelskiej kanapce” – jak określił układ z republikanami kongresman Emanuel Cleaver – prezydent nie połamie sobie zębów? 66
      • Podwójny blamaż USA 7 sie 2011, 12:00 Amerykanie awansowali do czołówki nacji o zapędach samobójczych: rutynową procedurę zamienili w przewlekły dreszczowiec, groźny dla nich i dla reszty świata. Epilog zaserwowali za pięć dwunasta: nie strzelili sobie w skroń, ale tylko w stopę. 69
      • Strzał w plecy 7 sie 2011, 12:00 Adrian Pracon był 22 lipca na wyspie UtØya. Cudem uratował się z krwawej rzezi urządzonej przez Andersa Breivika. 72
      • Jak pan antyrak mierzył się z rakiem 7 sie 2011, 12:00 Człowiek, który udowadniał, że z rakiem można wygrać, umarł z powodu choroby nowotworowej. przegrał czy może wygrał? Lekarze dawali mu tylko sześć lat życia, a dr David Servan-Schreiber przetrwał aż dwie dekady. 74
      • Filozof spekulacji 7 sie 2011, 12:00 Choć światowe media obwieściły, że George Soros, król globalnej spekulacji, odchodzi na emeryturę, to tropiciele spisków, którzy ochrzcili go mianem „wroga ludzkości”, nie stracą pożywki dla swych fantazji. 78
      • Szatan przed emeryturą 7 sie 2011, 12:00 Kiedyś uchodził za największego skandalistę rocka, dziś – za nieco zdziwaczałego staruszka. Ozzy Osbourne 9 sierpnia wystąpi w Ergo Arena w Sopocie. 82
      • Nowy król komedii 7 sie 2011, 12:00 Chłopaki płaczą, dziewczyny piją, wszyscy bez końca gadają o seksie. Tu każdy skrycie marzy o ślubie, lecz wymiotuje na myśl o dorosłym życiu. Witajcie w Apatown, świecie dla ludzi o mocnych… żołądkach. Traficie do niego, oglądając film „Druhny”. 82
      • PolskiObama.pl 7 sie 2011, 12:00 Polscy politycy, którzy zamierzają skopiować internetową kampanię Baracka Obamy sprzed czterech lat, muszą spełnić jeden warunek: cofnąć czas o kilka lat. Wtedy być może im się uda. Tego dnia siedzieliśmy w kawiarni Szparka z panem... 94
      • My, włoska brygada! 7 sie 2011, 12:00 w czasie wędrówek po ojczyźnie uderzyło mnie, że prapolskie krasnale ogrodowe doczekały się godnego rywala. Kraj podbijają dinozaury. A konkretnie parki tematyczne poświęcone tymże. Jedzie człowiek przez Wielkopolskę czy Pomorze, a tu... 95
      • Szanowny Panie Prezydencie 7 sie 2011, 12:00 opowiem panu pewną historię. niedawno przeprowadzałam kolejną rewolucję, tym razem w okolicach mojego ukochanego Nałęczowa. Bajeczna okolica. Wyjątkowa rzeźba terenu połączona z bliskością Wisły wyzwala tęsknotę za nieskażoną... 96
      • Fizyka Nova* 7 sie 2011, 12:00 PRZYZNAJĘ, NIGDY NIE BYŁEM DOBRY Z FIZYKI. Mogę się, owszem, zasłaniać stresem, bo mój nauczyciel nie budował – mówiąc najogólniej – sprzyjających warunków do przyswajania wiedzy. Rzut gąbką o odpowiedniej wilgotności,... 97
      • Warszawskie dzieci idziemy w buu 7 sie 2011, 12:00 WARSZAWIAKU WARSZAWIANKO Jeżeli nie wziąłeś udziału w wojnie polsko-bolszewickiej, powstaniu warszawskim, wojnie obronnej w 1939 r. czy chociażby w strajkach w 1980 r. etc., ale chciałbyś się odznaczyć podczas obchodów polskich rocznic,... 97
      • Pod prysznicem 7 sie 2011, 12:00 Nieodżałowany Zygmunt Kałużyński, zakała polskiego światka filmowego, pogromca nabzdyczonych reżyserów, wiecznie drapiący się po głowie krytyk, złośliwy prowokator i intelektualny muszkieter, cykl swoich felietonów zatytułował... 98

      ZKDP - Nakład kontrolowany