Ciąża po polsku: opowieści grozy

Ciąża po polsku: opowieści grozy

W telewizji i kolorowych pismach ciąża wygląda wspaniale. Celebrytki głaszczą się po krągłych brzuchach, przekonując o blaskach macierzyństwa. Dla przeciętnej Polki dziecko nie jest jednak tylko pasmem rodzicielskich uniesień.
Kiedy 20-letnia Agnieszka Duda z Gostynina patrzy na telewizyjne celebrytki, które z dumą obnoszą się ze swoją upragnioną ciążą, czuje ukłucie zazdrości. I myśli sobie, że taka Anna Mucha czy Katarzyna Skrzynecka to mają fajnie, bo nie muszą się zastanawiać, jak zwiążą koniec z końcem, tylko spokojnie szykują wyprawkę dla dziecka. Edyta Górniak też ma fajnie, bo opowiada w gazetach, że jej synek chodzi do  prywatnej szkoły, a na wakacje jadą razem za granicę. – A ja właśnie się martwię, czy starczy mi mleka w proszku i pieluch dla półtorarocznego synka. Do wypłaty męża 10 sierpnia jest jeszcze kilka dni, a w portfelu zostały grosze. Te wszystkie panie z telewizji mogą zapewnić dziecku godny byt. Ja mojemu dziecku kupuję zabawki i ubranka w ciucholandach, bo na nowe mnie nie stać – mówi Agnieszka. I kiedy tak patrzy na  chwalące się macierzyństwem gwiazdy, myśli, że chciałaby chociaż przez miesiąc żyć jak one. Wygodnie i bez większych trosk.

– A gdybym jeszcze dostała ich miesięczną pensję, to kupiłabym zapas najpotrzebniejszych rzeczy dla dziecka, a resztę bym odłożyła – rozmarza się. Nie wie dokładnie, ile te celebrytki zarabiają, ale wydaje się jej, że jakieś 10 tysięcy. Za taką sumę utrzymałaby się przez kilka miesięcy. – Ale tak naprawdę wystarczyłaby mi najniższa pensja krajowa – młoda matka szybko schodzi na ziemię. – Mogłabym nawet co miesiąc do koperty odłożyć 50 zł na czarną godzinę. Obiektywnie rzecz biorąc, Agnieszka Duda ma powody do zazdrości. Jest bezrobotna, bo w 20-tysięcznym Gostyninie praca jest tylko dla tych, którzy – jak twierdzi – mają znajomości albo wręczą komuś łapówkę.

Kilka miesięcy temu zamieściła w internecie ogłoszenie: „Jestem młodą mamą i  poszukuję pracy". Odezwała się tylko jedna firma, proponując roznoszenie po domach ulotek reklamowych. Za tysiąc rozdanych ulotek Agnieszka dostała 30 zł. Nie poszła po kolejną partię. Zasiłek rodzinny jej się nie należy, bo – jak twierdzą urzędnicy MOPS – mąż za dużo zarabia i  razem przekroczyli kryterium dochodowe o złotówkę. A przecież roboty się nie boi. Zaraz po urodzeniu dziecka poszła na płatny staż z urzędu pracy. Miał trwać dziewięć miesięcy, ale skończył się po trzech tygodniach.

Później dorabiała jako hostessa i przez chwilę w sklepie. Ale od dłuższego czasu nie może znaleźć pracy. Razem z mężem mieszkają kątem u jej rodziców i nie mają szans na własne lokum. – Nie mogę planować przyszłości ani tym bardziej dzieci. Na razie nie stać mnie na  drugie dziecko. Musielibyśmy chyba wygrać milion w lotto – mówi z żalem.

Nie stać mnie na dziecko

Sytuacja młodej matki z Gostynina jest bardzo trudna z wielu powodów: bo  nie zdążyła przed ciążą zrobić matury, bo mieszka w miejscowości, gdzie stopa bezrobocia wynosi ponad 20 proc., i wreszcie dlatego, że – wbrew temu, co ona sama sądzi – jest wciąż zbyt bogata, by wyciągać rękę po  państwową pomoc.

– Wysokość świadczeń rodzinnych jest w Polsce relatywnie niska, a na dodatek z roku na rok maleje liczba osób, które mogą z nich korzystać. Nie dlatego, że polskim rodzinom wiedzie się lepiej, ale głównie dlatego, że progi uprawniające do otrzymywania takich świadczeń nie były od dawna waloryzowane – tłumaczy była wiceminister pracy Agnieszka Chłoń-Domińczak. Ale telewizyjnym celebrytkom może pozazdrościć o wiele więcej osób, często nieźle wykształconych, z dużych miast.

– Polaków, zwłaszcza młodych, nie stać na rodzinę. Na starcie życia nie mają pracy i żadnych szans na to, by  utrzymać rodzinę. Właśnie dlatego odkładają decyzję o posiadaniu dzieci – mówi ekonomista Andrzej Sadowski z Centrum im. Adama Smitha. Jego zdaniem nawet ci, którzy mają zatrudnienie, nie są w lepszej sytuacji. –  Ich praca jest tak wysoko opodatkowana jak wódka, papierosy czy paliwo: składają się na to zarówno same podatki, jak i składki na ZUS. Więc to, co im zostaje w ręku – zazwyczaj jakieś 1,5 tys. zł – wystarcza na nader skromne życie, ale już nie na zakładanie rodziny – mówi ekspert.

Również ekonomista Robert Gwiazdowski mówi, że polski system podatkowy nie  sprzyja rodzinie. – Jeżeli młody człowiek przychodzi do mnie do  kancelarii, wyliczam sobie, że mogę zapłacić za jego pracę 3,6 tys. zł. Z tej sumy on dostanie do kieszeni 2 tys., a pozostałe 1,6 tys. będę musiał odprowadzić do urzędu skarbowego i ZUS. Więc taki młody człowiek przychodzi do swojej żony i mówi: „Moja droga, gdybyśmy chcieli lepiej żyć, musisz pójść do pracy". I ona idzie, ale ponieważ statystycznie kobieta w Polsce zarabia 20 proc. mniej niż mężczyzna, dostanie niecałe 3 tys. zł, a do kieszeni 1,6 tys. zł. Czyli razem mają 3,6 tys. zł –  tłumaczy ekspert Centrum im. Adama Smitha. I powtarza: – System podatkowy jest najbardziej represyjny wobec osób wkraczających w wiek produkcyjny, a więc i reprodukcyjny.

Efekty widać w statystykach: według Eurostatu Polka rodzi zaledwie 1,3 dziecka. Pod względem tzw. dzietności znajdujemy się na 26. miejscu wśród wszystkich 27 krajów Unii Europejskiej. Jeszcze kilka lat temu demografowie cieszyli się, że  liczba rodzących się dzieci powoli rośnie, ale rok 2010 był jak kubeł zimnej wody. GUS podał bowiem, że o ile w 2009 r. urodziło się ponad 419 tys. dzieci, o tyle już w ubiegłym tylko 413 tys. I trzeba było odwołać ogłoszony triumfalnie baby boom. Przyczyny nieoczekiwanego odwrotu od  rodzicielstwa eksperci tłumaczą tak: Polacy boją się, że światowy kryzys gospodarczy dotrze w końcu i do nas. Więc nie decydują się na dzieci, bo  nie są pewni, czy będą je w stanie utrzymać.

A koszty rodzicielstwa są ogromne: w przygotowanym trzy lata temu raporcie analitycy Centrum im. Adama Smitha oszacowali, że wychowanie jednego dziecka w Polsce – do  chwili osiągnięcia przez nie 20. roku życia – to wydatek rzędu 160 tys. zł! Dwójka dzieci kosztuje już 280 tys. zł, a trójka ok. 376 tys. Natomiast posiadacze czwórki dzieci powinni mieć w zanadrzu blisko pół miliona złotych. Ale jest jeszcze inne wytłumaczenie niechęci młodych Polaków do rodzenia dzieci: oni doskonale wiedzą, że wychowanie dzieci to ciężar, który będą musieli dźwigać sami. Państwo im w tym niewiele pomoże.

Nie starałaś się

Problemy zaczynają się bardzo wcześnie. – To dramat. Dramat dla ciebie i  dla firmy – usłyszała 26-letnia Ewa K. z Kielc, gdy poinformowała szefa, że spodziewa się dziecka. Zaraz potem dowiedziała się, że najlepiej by  było, gdyby wzięła zwolnienie lekarskie na czas całej ciąży, bo wtedy firma – mała agencja reklamowa – zorganizuje na jej miejsce zastępstwo. Kiedy próbowała protestować, tłumacząc, że czuje się świetnie i może pracować, pani kadrowa powiedziała: ale na pewno poczuje się pani gorzej. Przełykając łzy, Ewa poszła do ginekologa, prosząc o zwolnienie.

Całkowicie zdrowa, jeśli nie liczyć trwających tydzień porannych mdłości, przesiedziała w domu do końca ciąży. A ona i tak miała sporo szczęścia. „Gdy ja się dowiedziałam o ciąży, z radości pochwaliłam się znajomej, która zaraz doniosła o tym kierownikowi. Na drugi dzień wywalił mnie z pracy bez słowa wytłumaczenia" – to tylko jedna z wielu historii opisanych na portalu dla rodziców Maluchy.pl.

Jej bohaterki nie  chroniło prawo, bo była zatrudniona na umowę-zlecenie. – Tzw. umowy śmieciowe, czyli właśnie zlecenia lub umowy o dzieło, to w ostatnich latach duży problem. Matkom nie zapewniają one żadnych praw: ani urlopu macierzyńskiego, ani ubezpieczenia zdrowotnego – tłumaczy Sylwia Chutnik, szefowa fundacji MaMa.

– Zwykle wydaje nam się, że na takich umowach zatrudnianie są panie w sklepie czy kadra średniego szczebla, ale niedawno okazało się, że dotyczy to również telewizyjnych gwiazd. Pani Katarzyna Skrzynecka, która na umowę o dzieło pracowała w „Tańcu z  gwiazdami", została zwolniona w czasie ciąży i nic jej nie przysługuje –  nie ma ani urlopu, ani ZUS. W 2006 r. fundacja MaMa zorganizowała głośną akcję ,,Opowieści grozy", czyli zbieranie przykładów łamania praw pracowniczych matek. Najwięcej historii dotyczyło właśnie zwolnienia w  czasie ciąży albo po powrocie z macierzyńskiego. Od tamtej pory –  twierdzi Sylwia Chutnik – oprócz większej świadomości, że dyskryminacja matek to poważny problem, niewiele się zmieniło.

– Nadal przychodzą do  nas listy od kobiet, które po powrocie z urlopu dowiadują się, że ich stanowisko pracy zostało zlikwidowane. Inne opowiadają, że już w czasie ciąży dostają od pracodawców jasne sygnały, że nie mają do czego wracać – opowiada. Sylwii Chutnik szczególnie zapadła w pamięć historia młodej matki, która spędzała w pracy nadgodziny, starając się pokazać szefowi, że dziecko w niczym jej nie przeszkadza. Szef pozbył się jej zgodnie z  kodeksem pracy, nie przedłużając umowy. Pożegnał ją słowami: „No cóż, nie starałaś się".

Wielu pracodawców wciąż traktuje matkę jak tykającą bombę. Myślą: zaraz jej się rozchoruje dziecko, więc pójdzie na  zwolnienie. Albo z góry zakładają, że nie będzie dyspozycyjna, nie  zostanie po godzinach, nie pojedzie w delegację. Więc „profilaktycznie" się jej pozbywają albo tak uprzykrzają życie, że w końcu sama odchodzi. Doświadczyła tego nawet wiceminister pracy Agnieszka Chłoń-Domińczak, która wkrótce po powrocie z urlopu macierzyńskiego w 2009 r. dowiedziała się, że nie będzie się już mogła zajmować w resorcie tym, na czym znała się najlepiej, czyli reformą emerytalną. Minister Jolanta Fedak zapewniała wprawdzie później, że jej podwładna nie czuje się dyskryminowana, ale wrażenie, że Chłoń-Domińczak została „ukarana" za  to, iż urodziła trzecie dziecko, pozostało.

Zapomnij o umowie

26-letnia Aleksandra z Poznania (prosi o niepodawanie nazwiska) też czuje, że jest karana za posiadanie dziecka. Jeszcze niedawno miała nadzieję, że jej śmieciowa umowa-zlecenie w firmie telemarketingowej zamieni się w etat. Miała dobre wyniki sprzedażowe, ale nieopatrznie poprosiła o tygodniowy urlop, by zająć się czteroletnim synkiem, który przeszedł operację słuchu. – Szefowa od razu powiedziała: zapomnij o  stałej umowie. A kiedy jakiś czas później poprosiłam o wolny dzień, bo  szłam z dzieckiem na badania, to owszem, dostałam go, ale z zapowiedzią, że za każdą nieobecność w pracy będą mi potrącać 55 zł – opowiada kobieta. To dużo, bo Aleksandra, z wykształcenia technik BHP, zarabia nieco ponad 1 tys. zł miesięcznie.

Sierpień będzie gorszy. – Znowu odetną mi za urlop, więc dostanę jakieś 700 zł – denerwuje się poznanianka. Więc myśli o zmianie pracy, choć wie, że nie będzie łatwo. Kiedy rok temu z CV w ręku pukała do sklepów w największej poznańskiej galerii handlowej Malta, wszędzie słyszała, że dla takich jak ona miejsca nie ma. Bo ona może pracować tylko na poranną zmianę, kiedy synek jest w przedszkolu. – W Polsce, niestety, nadal nie są popularne elastyczne formy zatrudnienia, takie jak praca na część etatu czy tzw. telepraca – ubolewa Anna Kurowska, ekonomistka i autorka raportu fundacji Forum Obywatelskiego Rozwoju na temat aktywności zawodowej młodych kobiet. I dodaje, że wcale nie chodzi o to, by zmuszać pracodawców do tworzenia nowych udogodnień dla kobiet z dziećmi, bo to ich tylko zniechęca do zatrudniania matek.

Należy raczej szerzyć świadomość, że takie ułatwienia już w polskim prawie istnieją, a  stosowanie ich to czysta korzyść dla firmy. – Badania pokazują, że  kobiety, którym przełożeni starają się wyjść naprzeciw, uwzględniając ich sytuację życiową, są bardziej efektywnymi, ale też lojalnymi i  przywiązanymi do firmy pracownikami – mówi ekspertka FOR. Aleksandra z  Poznania przyznaje, że nie poczuwa się do żadnej lojalności wobec swojej firmy.

– Strasznie się napinam, żeby zarobić dla mojego pracodawcy, ale  słyszę tylko, że za mało się staram. Ostatnio zaczęliśmy się nawet z  mężem zastanawiać, czy nie wyjechać do Niemiec. Tam nawet opiekunki do  dzieci zarabiają kilkaset euro – mówi.

Becikowe dla każdego

– Jeśli chodzi o politykę prorodzinną, to Polska nie ma powodów do  wstydu ani do kompleksów. A w kilku sprawach jesteśmy awangardą i wzorem do naśladowania dla wielu innych – oświadczył na początku czerwca premier Donald Tusk. Pytany, co konkretnie miał na myśli, wymienił ochronę dzieci przed przemocą, program „Radosna szkoła", budowę tysiąca placów zabaw przy szkołach oraz 2 tys. orlików, czyli przyszkolnych boisk. Prawda jest jednak taka, że choć niewątpliwie są to ważne osiągnięcia gabinetu, to nadal brakuje programu, który można by nazwać spójną polityką rodzinną. Owszem, udało się wprowadzić dwutygodniowy urlop tacierzyński, uelastyczniono czas pracy, a matki wracające do  pracy po urlopie macierzyńskim dostały gwarancje zatrudnienia.

Z czasów poprzedniej ekipy pozostało jeszcze osławione becikowe, czyli tysiączłotowy zasiłek za urodzenie dziecka, oraz ulgi podatkowe dla  rodzin z dziećmi. Z kolei w lutym tego roku Sejm przyjął zapowiadaną od  lat tzw. ustawę żłobkową, która wprowadza ułatwienia w zakładaniu takich placówek i może być realną pomocą dla pracujących rodziców. W tej chwili żłobków jest u nas jak na lekarstwo. Z danych Eurostatu wynika, że  Polska jest na ostatnim miejscu w UE, jeśli chodzi o liczbę miejsc w takich placówkach – uczęszcza do nich niespełna 3 proc. najmłodszych Polaków.

Nieco lepiej jest z przedszkolami, ale i tu zajmujemy w Unii dopiero trzecie miejsce od końca. Zdaniem ekspertów, wszystko, co do tej pory zrobił dla rodziców rząd, to wciąż za mało. – Pomoc rządu dla  młodych rodzin nie powinna polegać na wręczaniu im becikowego, co  niektórzy politycy sprzedawali jako olbrzymi sukces.

Trzeba obniżyć opodatkowanie pracy. Bo to praca jest źródłem bogactwa polskich rodzin. Im wyżej praca jest opodatkowana, tym mniej ludzi stać na luksus posiadania rodziny i dzieci. I nie zmienią tego rozwiązania w rodzaju ustawy żłobkowej czy dłuższych urlopów macierzyńskich – powtarza ekonomista Andrzej Sadowski.

Uprzywilejowane

Same celebrytki o swoim macierzyństwie nie chcą opowiadać. Podają najróżniejsze powody: zbyt małe doświadczenie w roli matki, zbliżający się właśnie termin porodu, a nawet kontrakt reklamowy, który zabrania kontaktów z prasą. A nieoficjalnie tłumaczą, że problemy przeciętnych matek po prostu ich nie dotyczą, ale nie chcą tego mówić publicznie, żeby nikogo nie drażnić i nie narazić się na krytykę.

Ale tak, mają pełną świadomość, że w odróżnieniu od reszty społeczeństwa one są w  uprzywilejowanej sytuacji. Współpraca Katarzyna Iwanicka, Marcin Bień Słu­chaj au­dy­cji „Zapraszamy do Trójki" w poniedziałek od godziny 16.00 do 19.00. Zaprasza Robert Kantereit

Okładka tygodnika WPROST: 32/2011
Więcej możesz przeczytać w 32/2011 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 1
  • j.z.   IP
    Odnosze wrazenie ze sposob jaki pastwo Polskie traktuje mlode mamy a takze pracodawcy to samo niszczacy sie system. Mniejszy przyrost naturalny, trudnosci mieszkaniowe itd.

    Spis treści tygodnika Wprost nr 32/2011 (1487)

    • Nieoczywista oczywistość 7 sie 2011, 12:00 Czy Polacy musieli stracić stolicę i najlepszych ludzi, żeby przenieść nadzieję na wolność? A z żywymi w żywym mieście nie byłoby ciut łatwiej? 4
    • Na skróty 7 sie 2011, 12:00 Wielki Rów Grecki Sposób na nielegalnych imigrantów? Wykopanie głębokiego rowu na granicy. Tak przynajmniej uważają władze Grecji. Opłacona przez nie armia robotników – jak podał ateński dziennik „To Wima" –... 6
    • Buczący bez głowy 7 sie 2011, 12:00 W zeszłym tygodniu byłem na meczu pucharowym Legii Warszawa. Nie widziałem tam mojego naczelnego, znanego kibica, poruszałem się więc śmiało po różnych obszarach stadionu. Na stadionie jest światowo, czyli tak, jak powinno być, to... 9
    • Ulotki hipermarketów i horoskopy 7 sie 2011, 12:00 W przeciwieństwie do Gienka Loski Marek Dyjak nie potrzebował „X Factora", aby pokazać Polsce swoją muzykę i swój głos, które są gorzkie, ciężkie i prawdziwe jak seta taniej wódy. W październiku nowa płyta artysty,... 10
    • Agonia 7 sie 2011, 12:00 Wokół Andrzeja Leppera przez długie lata było głośno. Potem, cztery lata temu, nastał czas tylko niekiedy przerywanej ciszy. Lepper powoli gasł. 12
    • Z PGR na salony 7 sie 2011, 12:00 Od zapoconego buntownika w podkoszulce po wicepremiera w butach robionych na miarę. Od awanturującego się posła po gabinet marszałka Sejmu. Tak wyglądała pierwsza część kariery Andrzeja Leppera. 16
    • Powalony 7 sie 2011, 12:00 Wiele razy mówił ze łzami w oczach, że nie wie, jak spojrzy w oczy żonie i dzieciom. Jak się z tej seksafery wytłumaczy, co powie sąsiadom – wspomina Artur Balazs. 20
    • Polskie tabu, czyli o czym się nie rozmawia 7 sie 2011, 12:00 Szacunek dla prawdy jest w Polsce mniej ważny niż szacunek dla tabu. To w PRL naruszano różne tabu i dlatego sam PRL stał się tabu. 23
    • Nie ulec szantażowi 7 sie 2011, 12:00 Powstanie pokazuje nam, do czego doprowadza patriotyzm nieprzefiltrowany przez głowę – mówi minister Radosław Sikorski. 28
    • Zawsze wierny 7 sie 2011, 12:00 Ludzie mają prawo dyskutować o powstaniu warszawskim. Tylko nie nad grobami w dzień święta. Minister Sikorski jest młody, z Bydgoszczy i w swoim kręgu kulturowym ma prawo mieć poglądy, jakie ma – mówi prof. Władysław Bartoszewski. 30
    • Nic, tylko honor i honor 7 sie 2011, 12:00 – Często słyszę, że walki i tak musiały wybuchnąć. Nieprawda. Armia Krajowa nie była cywilbandą. Działała na rozkaz – mówi Wiesław Chrzanowski. 32
    • Synowie pułku 7 sie 2011, 12:00 Po Smoleńsku politycy i generałowie zaczęli nas traktować jak samobójców. Donald Tusk już rok temu przestraszył się i przesiadł się na embraera. A Waldemar Pawlak raz prawie uciekł nam z samolotu – opowiada pilot specpułku. Czy powinniśmy się dziwić, że po raporcie... 34
    • Jakiś numer jeszcze wywinę 7 sie 2011, 12:00 Tyle razy co on nie upadał w polskiej polityce żaden polityk. Stracił stanowiska premiera, marszałka Sejmu, szefa partii. Prawie zawsze się podnosił. Jak będzie teraz? 38
    • Nie-odpowiedzialność polityczna 7 sie 2011, 12:00 Jakkolwiek paskudny byłby Zbigniew Ziobro, i tak nie ponosi odpowiedzialności politycznej, jeśli jedynie wywierał naciski. 42
    • Czas wirtualnych płatności 7 sie 2011, 12:00 Handel w sieci kwitnie. Płacąc za towary i usługi, klienci coraz częściej i chętniej korzystają z różnych możliwości bezgotówkowego regulowania należności. Firmy oferujące takie usługi zapewniają: robimy to szybko i bezpiecznie. 44
    • Nowe asy w talii 7 sie 2011, 12:00 Mija właśnie 20 lat, od kiedy na polskim rynku pojawiła się pierwsza karta płatnicza. Te dzisiejsze są już zupełnie inne – lepsze, bezpieczniejsze i nowocześniejsze. 46
    • Trzeba pozbyć się gotówki 7 sie 2011, 12:00 O perspektywach obrotu bezgotówkowego, o tym, kto lubi gotówkę, a kto widzi korzyści z jej wyeliminowania, mówi prof. Remigiusz Kaszubski, dyrektor w Związku Banków Polskich. 48
    • Taniec z gwiazdami i kaczkami 7 sie 2011, 12:00 Twórca nieśmiertelnego „Metra” między dojeniem kóz a łowieniem ryb zastąpi nieśmiertelnego Zbigniewa Wodeckiego w jury show TVN. Janusz Józefowicz przyznaje, że robota będzie łatwa, przyjemna i dobrze płatna. 50
    • Całą dobę 7 sie 2011, 12:00 Z przybudówki „Faktów”, dziennika puszczanego na okrągło, TVN 24 wyrosła na stację demiurga. 54
    • Ciąża po polsku: opowieści grozy 7 sie 2011, 12:00 W telewizji i kolorowych pismach ciąża wygląda wspaniale. Celebrytki głaszczą się po krągłych brzuchach, przekonując o blaskach macierzyństwa. Dla przeciętnej Polki dziecko nie jest jednak tylko pasmem rodzicielskich uniesień. 59
    • Jesteśmy na wczasach... 7 sie 2011, 12:00 To nieprawda, że wakacje w zalanym deszczem polskim uzdrowisku muszą się zakończyć klapą. Wystarczy dzieciom odpalić laptopa, teściową wysłać do fryzjera, a samemu wybrać się do biblioteki. A potem łapczywie czytać: romansidła Danielle Steel albo kryminały. 61
    • Tylko jeden kupiony mecz 7 sie 2011, 12:00 Łukasz Piszczek, filar obrony piłkarskiej reprezentacji polski, został ukarany przez PZPN sześciomiesięczną dyskwalifikacją za ustawienie meczu w 2006 r. Czy powinien aż tak surowo płacić za jeden grzech młodości? 64
    • Diabelska kanapka Obamy 7 sie 2011, 12:00 Barack Obama przegrał negocjacje w sprawie cięć budżetowych i limitu zadłużenia usa. Czy na tej „polukrowanej diabelskiej kanapce” – jak określił układ z republikanami kongresman Emanuel Cleaver – prezydent nie połamie sobie zębów? 66
    • Podwójny blamaż USA 7 sie 2011, 12:00 Amerykanie awansowali do czołówki nacji o zapędach samobójczych: rutynową procedurę zamienili w przewlekły dreszczowiec, groźny dla nich i dla reszty świata. Epilog zaserwowali za pięć dwunasta: nie strzelili sobie w skroń, ale tylko w stopę. 69
    • Strzał w plecy 7 sie 2011, 12:00 Adrian Pracon był 22 lipca na wyspie UtØya. Cudem uratował się z krwawej rzezi urządzonej przez Andersa Breivika. 72
    • Jak pan antyrak mierzył się z rakiem 7 sie 2011, 12:00 Człowiek, który udowadniał, że z rakiem można wygrać, umarł z powodu choroby nowotworowej. przegrał czy może wygrał? Lekarze dawali mu tylko sześć lat życia, a dr David Servan-Schreiber przetrwał aż dwie dekady. 74
    • Filozof spekulacji 7 sie 2011, 12:00 Choć światowe media obwieściły, że George Soros, król globalnej spekulacji, odchodzi na emeryturę, to tropiciele spisków, którzy ochrzcili go mianem „wroga ludzkości”, nie stracą pożywki dla swych fantazji. 78
    • Szatan przed emeryturą 7 sie 2011, 12:00 Kiedyś uchodził za największego skandalistę rocka, dziś – za nieco zdziwaczałego staruszka. Ozzy Osbourne 9 sierpnia wystąpi w Ergo Arena w Sopocie. 82
    • Nowy król komedii 7 sie 2011, 12:00 Chłopaki płaczą, dziewczyny piją, wszyscy bez końca gadają o seksie. Tu każdy skrycie marzy o ślubie, lecz wymiotuje na myśl o dorosłym życiu. Witajcie w Apatown, świecie dla ludzi o mocnych… żołądkach. Traficie do niego, oglądając film „Druhny”. 82
    • PolskiObama.pl 7 sie 2011, 12:00 Polscy politycy, którzy zamierzają skopiować internetową kampanię Baracka Obamy sprzed czterech lat, muszą spełnić jeden warunek: cofnąć czas o kilka lat. Wtedy być może im się uda. Tego dnia siedzieliśmy w kawiarni Szparka z panem... 94
    • My, włoska brygada! 7 sie 2011, 12:00 w czasie wędrówek po ojczyźnie uderzyło mnie, że prapolskie krasnale ogrodowe doczekały się godnego rywala. Kraj podbijają dinozaury. A konkretnie parki tematyczne poświęcone tymże. Jedzie człowiek przez Wielkopolskę czy Pomorze, a tu... 95
    • Szanowny Panie Prezydencie 7 sie 2011, 12:00 opowiem panu pewną historię. niedawno przeprowadzałam kolejną rewolucję, tym razem w okolicach mojego ukochanego Nałęczowa. Bajeczna okolica. Wyjątkowa rzeźba terenu połączona z bliskością Wisły wyzwala tęsknotę za nieskażoną... 96
    • Fizyka Nova* 7 sie 2011, 12:00 PRZYZNAJĘ, NIGDY NIE BYŁEM DOBRY Z FIZYKI. Mogę się, owszem, zasłaniać stresem, bo mój nauczyciel nie budował – mówiąc najogólniej – sprzyjających warunków do przyswajania wiedzy. Rzut gąbką o odpowiedniej wilgotności,... 97
    • Warszawskie dzieci idziemy w buu 7 sie 2011, 12:00 WARSZAWIAKU WARSZAWIANKO Jeżeli nie wziąłeś udziału w wojnie polsko-bolszewickiej, powstaniu warszawskim, wojnie obronnej w 1939 r. czy chociażby w strajkach w 1980 r. etc., ale chciałbyś się odznaczyć podczas obchodów polskich rocznic,... 97
    • Pod prysznicem 7 sie 2011, 12:00 Nieodżałowany Zygmunt Kałużyński, zakała polskiego światka filmowego, pogromca nabzdyczonych reżyserów, wiecznie drapiący się po głowie krytyk, złośliwy prowokator i intelektualny muszkieter, cykl swoich felietonów zatytułował... 98

    ZKDP - Nakład kontrolowany