Podwójny blamaż USA

Podwójny blamaż USA

Amerykanie awansowali do czołówki nacji o zapędach samobójczych: rutynową procedurę zamienili w przewlekły dreszczowiec, groźny dla nich i dla reszty świata. Epilog zaserwowali za pięć dwunasta: nie strzelili sobie w skroń, ale tylko w stopę.
Podniesienie pułapu zadłużenia państwa to w USA dość standardowy zabieg: za czasów prezydentury Ronalda Reagana robiono to 18 razy i mało kto o tym słyszał. Nikomu bowiem nie przyszło do głowy, by tę praktykę kwestionować. Ale czasy się zmieniły. Po pierwsze, niesłychanie zaostrzyły się podziały międzypartyjne, a w Białym Domu znalazł się człowiek, którego część prawicy nie może strawić. Po drugie, pojawiła się radykalna Tea Party – ignorancja części tego towarzystwa i jego brak poszanowania dla faktów utrudnia poszukiwanie sensownych rozwiązań. Fakty: 1. Ameryce nie groziło bankructwo, zanim sama sobie tego zagrożenia nie sprokurowała. Bankrut to ktoś, kto nie jest w stanie spłacać swych długów, więc inni nie chcą mu pożyczać. Choć przez ostatnich kilka miesięcy tzw. eksperci dywagowali jednego dnia nad perspektywą bankructwa Grecji, a następnego nad nadchodzącym bankructwem Ameryki, to grecka gospodarka tak się ma do amerykańskiej jak Doda do Edith Piaf. W przeciwieństwie do Grecji, Portugalii czy Irlandii świat nie tylko wciąż gotów jest Ameryce pożyczać, ale także pożycza jej bardzo tanio. Odsetki od dziesięcioletnich obligacji rządu USA wynoszą poniżej 3 proc. – to satysfakcjonuje pożyczkodawców, choć te procenty dostaną w walucie, która będzie w przyszłości raczej słabsza niż silniejsza. Bankructwa USA się nie boją. Upadłością Ameryka postanowiła postraszyć siebie (i przy okazji innych) sama.

2. Absurd całej sytuacji polega na tym, że gdyby Kongres nie podniósł pułapu długu, to prezydent musiałby podporządkować się jednocześnie dwóm sprzecznym z sobą prawom: gdyby uszanował pułap, nie mógłby zrealizować założeń budżetu. Jeśli wydałby tyle, ile zakłada budżet, pogwałciłby pułap długu.

3. Gospodarka USA jest wciąż bardzo anemiczna, a bezrobocie wciąż wysokie i znacznie wyższe, niż to wynika z oficjalnych statystyk. W tej sytuacji najgorsza z możliwych recept to gwałtowne cięcia wydatków, a taki pomysł przyszedł do głowy republikanom. Zgodnie z zasadą „im gorzej, tym lepiej", co oczywiście ma sens, jeśli przyjąć, że „wrogiem publicznym numer jeden" jest dla nich Obama.

4. Świata nie niepokoją rozmiary amerykańskiego długu; niepokoi go natomiast tempo, w jakim on pęcznieje. Szybko rosną koszty trzech wielkich programów, którymi steruje automatyczny pilot, a nie coroczny proces budżetowy, i na które przypada blisko 60 proc. wszystkich wydatków rządu. Są to Social Security – czyli renty i emerytury, Medicare – program opieki zdrowotnej dla emerytów i rencistów, i Medicaid – system opieki społecznej i zdrowotnej dla najuboższych. Zmiany tych programów wymagają nowych uregulowań prawnych i są politycznie arcytrudne, skoro nawet 70 proc. popleczników radykalnej Tea Party jest przeciwko okrawaniu Medicare i Medicaid.

5. W 2000 r., za Clintona, Ameryka miała sporą nadwyżkę w budżecie – ponad 230 mld dolarów. Dwie kosztowne wojny, dwie recesje, cięcia podatków i hojna refundacja leków dla emerytów doprowadziły do gigantycznego deficytu, który w tym roku przekroczy 1,6 bln dolarów. Batalia w Kongresie dotyczyła sposobów jego okiełznania: ciąć ostro wydatki i zapomnieć o podwyżkach przychodów – mówili republikanie; ciąć wydatki i szukać możliwości podwyżki podatków – sugerowali demokraci.

6. Michele Bachmann, pretendentka Tea Party do fotela prezydenta, ma wprawdzie specjalną linię łączności z Panem Bogiem, ale nie dostrzegła, że wszystkie dochody budżetu państwa w tym roku (2,17 bln dol.) nie wystarczą na pokrycie wydatków rządu na same tylko emerytury, zdrowie i opiekę społeczną (2,25 bln dol). Gdyby więc nawet rząd zlikwidował wojsko, służby graniczne i kontrolerów ruchu lotniczego i nie wydał ani centa na drogi, koleje, mosty ani pomoc dla zagranicy, to i tak musiałby pożyczać. Dziś pożycza z grubsza 150 mld dolarów każdego miesiąca.

To głównie z powodu ogromnego deficytu w budżecie i bilansie handlowym oraz braku realistycznej wizji sanacji traci na wartości dolar. Gdy Ameryka dolara osłabia, wspierają go Chiny i Japonia, aby wspomóc własny eksport, bo im dolar słabszy, tym droższe są na rynku USA towary z importu. To głównie Chiny i Japonia skupują obligacje rządu USA, pozwalając mu brnąć w długi. Banki centralne i prywatni inwestorzy tych dwóch krajów łącznie posiadają 20 proc. długu publicznego Ameryki; Chińczycy – 1,16 bln dolarów, a Japończycy – 912 mld. Aby radykalnie umocnić dolara, potrzeba albo poprawy w budżecie Ameryki i jej bilansie handlowym, albo też podwyżki stóp procentowych, co zwiększyłoby atrakcyjność lokat w amerykańskie obligacje. Nie zanosi się ani na jedno, ani na drugie. Zapewne któregoś dnia dolar napotka konkurencję jako waluta rezerwowa, ale na razie brak wiarygodnej alternatywy. Miało nią być euro, które zmaga się z własnymi kłopotami.

Co przewiduje zawarty właśnie i podpisany przez Obamę kompromis?

1. Limit amerykańskiego długu podniesiono o 2,1 bln dolarów (ponad dotychczasowe 14,3 bln). Odbędzie się to na raty: z marszu pułap poszedł w górę o 400 mld, by można było zapłacić bieżące rachunki. To starczy na niespełna trzy miesiące, więc jesienią pułap pójdzie w górę o następne 500 mld, chyba że dwie trzecie Kongresu powie „nie", co można z góry wykluczyć. Ostateczna podwyżka, o dodatkowe 1,2 bln, nadejdzie na początku 2012 r., by oszczędzić Obamie, krajowi i światu podobnych fajerwerków do końca kadencji.

Co to tego, że dług będzie dalej rosnąć w najbliższych latach, i to znacznie, nie ma dwóch zdań. Według optymistycznych szacunków sam tylko dług wobec osób prywatnych i firm w Ameryce i poza nią oraz wobec banków centralnych innych krajów, który w tym roku wyniesie 10,9 bln dolarów, za dziesięć lat może przekroczyć 18 bln. Do tego dochodzi ponad 4 bln tzw. długu wewnętrznego, który dotyczy głównie systemu emerytalnego. A te optymistyczne szacunki zakładają, że bezrobocie już za kilka lat spadnie poniżej 6 proc., a budżet Pentagonu zostanie dramatycznie obcięty – m.in. o 80 proc. mniej będzie wojsk poza granicami USA.

2. Republikanie postawili na swoim i żadne podatki nie idą w górę. Demokraci nie doczekali się nawet skromnego ukłonu w ich stronę – w końcu po to, aby zwiększyć wpływy podatkowe, wystarczyłoby zlikwidować niektóre ulgi dla superbogatych i korporacji. Na otarcie łez pozostało liberałom cieszyć się z tego, że nie przeszły także żadne drastyczne cięcia wydatków.

3. Cały pakiet przewiduje redukcję wydatków w ciągu dekady o 2,1 bln dolarów: wydatki agencji rządowych zostaną obcięte o 917 mld, z czego 350 mld przypadnie na obronę. Skąd wydusić pozostałe 1,2 bln dolarów? O tym zadecyduje specjalny komitet mędrców złożony z senatorów i członków Izby Reprezentantów z obu partii. Jeśli mędrcy niczego nie wymyślą do 23 grudnia 2011 r. lub jeśli Kongres odrzuci ich pomysły, to w ruch pójdzie mechaniczna gilotyna. Zetnie ona połowę, czyli 600 mld dolarów z programów wewnętrznych, a drugą połowę z budżetu obronnego. Z tych automatycznych cięć mają być wyłączone wydatki dla najbiedniejszych, w tym Medicaid, część Social Security, kartki żywnościowe i opieka nad biednymi dziećmi. Groźba ślepej gilotyny ma stanowić bodziec dla kreatywnych rozważań nad tym, co zrobić ze strukturalnymi przyczynami pęcznienia narodowego długu – głównie wydatkami Social Security i Medicare.

4. Wydatki emerytalne pozostają pod presją zmian demograficznych. Właśnie zaczyna przechodzić na emeryturę najliczniejsza generacja urodzona po wojnie, tzw. baby boomers, ludzie z roczników 1946- -1964. Niezależnie od płci wiek emerytalny wynosi dziś 66 lat, choć ze świadczeń w obniżonym wymiarze można korzystać od 62. roku życia (wtedy jednak emerytura jest o 25 proc. niższa). Dla osób urodzonych po 1954 r. wiek emerytalny wynosi o kilka miesięcy więcej, a dzisiejsze 50-latki pójdą na emeryturę w 67. roku życia. Szacuje się, że w ciągu najbliższych 25 lat liczba emerytów w USA się podwoi i sięgnie 76 mln. Jeśli do 2037 r. nie zaszłyby zmiany, to trzeba byłoby obciąć świadczenia o co najmniej jedną czwartą. W przeciwnym wypadku w 2041 r. fundusz emerytalny po prostu się wyczerpie. Dlatego propozycje sprowadzą się albo do stopniowego podwyższania wieku emerytalnego, albo obniżania poziomu świadczeń, albo mariażu obu tych zabiegów.

5. Jeszcze trudniejsze i jeszcze pilniejsze zadanie to reforma Medicare. Koszty tego programu wymknęły się spod kontroli – na niekorzystne zmiany w demografii nakłada się bowiem niepohamowany wzrost kosztów służby zdrowia. Powróci zatem temat sprzed dwóch lat – jak płacić za zdrowie. Reformy są tak trudne, bo biją w potężne siły interesów. We wczesnych latach 70. prezydent Richard Nixon zaproponował reformę bardziej szczodrą niż reforma Obamy, a nie przyjęto jej tylko dlatego, że zdaniem demokratów nie szła wystarczająco daleko.

wówczas, dziś napotyka takie opory? Bo wzrosła siła firm ubezpieczeniowych, które wolą ubezpieczać ludzi zdrowych, a odrzucać chorych, a gdy zdrowi zachorują, szukają sposobu, by za leczenie nie płacić, a stawki podwyższać. W 1970 r. wszystkie polisy ubezpieczeń na zdrowie równe były 1,5 proc. amerykańskiego PKB, co przekładało się mniej więcej na 15 mld dolarów. Dziś ich wartość to 5,5 proc. PKB (blisko 800 mld). Za drobny ułamek przychodów sektor ubezpieczeń funduje sobie wielkie wpływy polityczne w obu partiach. W masowych demonstracjach przeciw reformie zdrowia nie było nic spontanicznego: organizował je aparat Partii Republikańskiej przy wsparciu lobby ubezpieczeniowego i medycznego. Przychody UnitedHealth Group i Cardinal Health były w 2010 r. wyższe niż wpływy takich firm jak Boeing, Microsoft, Dell, Pepsi, Apple, Cisco, Intel czy Coca-Cola. UnitedHealth Group zarobiła netto 4,6 mld dolarów, a na koniec roku miała 26 mld gotówki.

Gospodarka jest tak anemiczna, że mimo usunięcia groźby samounicestwienia giełda nie oszalała z radości, lecz poszła w dół. Za to kredyt dla Ameryki jeszcze bardziej potaniał. Skończyło się zatem na koktajlu cięć wydatków, które nie dotykają tych największych i najbardziej spornych, i stercie obietnic przyszłych reform. W PRL, gdy deszcze i grad zniszczyły plony, zbierało się Plenum KC. W Ameryce, gdy nie wiadomo, co zrobić z galopującym długiem, zbiera się „specjalna komisja". Kilka takich już było i niewiele z tego wynikło. Tym razem bodźce do poszukiwań sanacji są silniejsze. Ale silniejsze są także ideologiczne podziały.

Ameryka podważyła własną wiarygodność. Do pouczania Waszyngtonu zabrał się nawet taki autorytet ekonomiczny jak Władimir Putin. To, co świat ogląda, to bardziej manifestacja połamanego systemu politycznego niż pogruchotanej gospodarki, choć w którymś momencie jedno przeradza się w drugie. W odpowiedzi na osiągnięty kompromis w internecie zaczęła krążyć historyjka sprowadzająca sytuację do wymiarów domowego budżetu. Jest ona odbiciem budżetu rządu USA – ze wszystkich pozycji usunięto jedynie osiem zer. A wygląda tak:

„Mój roczny dochód: 21,7 tys. dolarów. Moje roczne wydatki: 38,2 tys. dolarów. Nowe zadłużenie na moich kartach kredytowych: 16,5 tys. dolarów. Całkowity dług na moich kartach kredytowych: 143,31 tys. dolarów. Kwota, o którą postanowiłem obciąć moje roczne wydatki: 250 dolarów. Poczułem się z miejsca dużo lepiej".

Okładka tygodnika WPROST: 32/2011
Więcej możesz przeczytać w 32/2011 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 0

Spis treści tygodnika Wprost nr 32/2011 (1487)

  • Nieoczywista oczywistość 7 sie 2011, 12:00 Czy Polacy musieli stracić stolicę i najlepszych ludzi, żeby przenieść nadzieję na wolność? A z żywymi w żywym mieście nie byłoby ciut łatwiej? 4
  • Na skróty 7 sie 2011, 12:00 Wielki Rów Grecki Sposób na nielegalnych imigrantów? Wykopanie głębokiego rowu na granicy. Tak przynajmniej uważają władze Grecji. Opłacona przez nie armia robotników – jak podał ateński dziennik „To Wima" –... 6
  • Buczący bez głowy 7 sie 2011, 12:00 W zeszłym tygodniu byłem na meczu pucharowym Legii Warszawa. Nie widziałem tam mojego naczelnego, znanego kibica, poruszałem się więc śmiało po różnych obszarach stadionu. Na stadionie jest światowo, czyli tak, jak powinno być, to... 9
  • Ulotki hipermarketów i horoskopy 7 sie 2011, 12:00 W przeciwieństwie do Gienka Loski Marek Dyjak nie potrzebował „X Factora", aby pokazać Polsce swoją muzykę i swój głos, które są gorzkie, ciężkie i prawdziwe jak seta taniej wódy. W październiku nowa płyta artysty,... 10
  • Agonia 7 sie 2011, 12:00 Wokół Andrzeja Leppera przez długie lata było głośno. Potem, cztery lata temu, nastał czas tylko niekiedy przerywanej ciszy. Lepper powoli gasł. 12
  • Z PGR na salony 7 sie 2011, 12:00 Od zapoconego buntownika w podkoszulce po wicepremiera w butach robionych na miarę. Od awanturującego się posła po gabinet marszałka Sejmu. Tak wyglądała pierwsza część kariery Andrzeja Leppera. 16
  • Powalony 7 sie 2011, 12:00 Wiele razy mówił ze łzami w oczach, że nie wie, jak spojrzy w oczy żonie i dzieciom. Jak się z tej seksafery wytłumaczy, co powie sąsiadom – wspomina Artur Balazs. 20
  • Polskie tabu, czyli o czym się nie rozmawia 7 sie 2011, 12:00 Szacunek dla prawdy jest w Polsce mniej ważny niż szacunek dla tabu. To w PRL naruszano różne tabu i dlatego sam PRL stał się tabu. 23
  • Nie ulec szantażowi 7 sie 2011, 12:00 Powstanie pokazuje nam, do czego doprowadza patriotyzm nieprzefiltrowany przez głowę – mówi minister Radosław Sikorski. 28
  • Zawsze wierny 7 sie 2011, 12:00 Ludzie mają prawo dyskutować o powstaniu warszawskim. Tylko nie nad grobami w dzień święta. Minister Sikorski jest młody, z Bydgoszczy i w swoim kręgu kulturowym ma prawo mieć poglądy, jakie ma – mówi prof. Władysław Bartoszewski. 30
  • Nic, tylko honor i honor 7 sie 2011, 12:00 – Często słyszę, że walki i tak musiały wybuchnąć. Nieprawda. Armia Krajowa nie była cywilbandą. Działała na rozkaz – mówi Wiesław Chrzanowski. 32
  • Synowie pułku 7 sie 2011, 12:00 Po Smoleńsku politycy i generałowie zaczęli nas traktować jak samobójców. Donald Tusk już rok temu przestraszył się i przesiadł się na embraera. A Waldemar Pawlak raz prawie uciekł nam z samolotu – opowiada pilot specpułku. Czy powinniśmy się dziwić, że po raporcie... 34
  • Jakiś numer jeszcze wywinę 7 sie 2011, 12:00 Tyle razy co on nie upadał w polskiej polityce żaden polityk. Stracił stanowiska premiera, marszałka Sejmu, szefa partii. Prawie zawsze się podnosił. Jak będzie teraz? 38
  • Nie-odpowiedzialność polityczna 7 sie 2011, 12:00 Jakkolwiek paskudny byłby Zbigniew Ziobro, i tak nie ponosi odpowiedzialności politycznej, jeśli jedynie wywierał naciski. 42
  • Czas wirtualnych płatności 7 sie 2011, 12:00 Handel w sieci kwitnie. Płacąc za towary i usługi, klienci coraz częściej i chętniej korzystają z różnych możliwości bezgotówkowego regulowania należności. Firmy oferujące takie usługi zapewniają: robimy to szybko i bezpiecznie. 44
  • Nowe asy w talii 7 sie 2011, 12:00 Mija właśnie 20 lat, od kiedy na polskim rynku pojawiła się pierwsza karta płatnicza. Te dzisiejsze są już zupełnie inne – lepsze, bezpieczniejsze i nowocześniejsze. 46
  • Trzeba pozbyć się gotówki 7 sie 2011, 12:00 O perspektywach obrotu bezgotówkowego, o tym, kto lubi gotówkę, a kto widzi korzyści z jej wyeliminowania, mówi prof. Remigiusz Kaszubski, dyrektor w Związku Banków Polskich. 48
  • Taniec z gwiazdami i kaczkami 7 sie 2011, 12:00 Twórca nieśmiertelnego „Metra” między dojeniem kóz a łowieniem ryb zastąpi nieśmiertelnego Zbigniewa Wodeckiego w jury show TVN. Janusz Józefowicz przyznaje, że robota będzie łatwa, przyjemna i dobrze płatna. 50
  • Całą dobę 7 sie 2011, 12:00 Z przybudówki „Faktów”, dziennika puszczanego na okrągło, TVN 24 wyrosła na stację demiurga. 54
  • Ciąża po polsku: opowieści grozy 7 sie 2011, 12:00 W telewizji i kolorowych pismach ciąża wygląda wspaniale. Celebrytki głaszczą się po krągłych brzuchach, przekonując o blaskach macierzyństwa. Dla przeciętnej Polki dziecko nie jest jednak tylko pasmem rodzicielskich uniesień. 59
  • Jesteśmy na wczasach... 7 sie 2011, 12:00 To nieprawda, że wakacje w zalanym deszczem polskim uzdrowisku muszą się zakończyć klapą. Wystarczy dzieciom odpalić laptopa, teściową wysłać do fryzjera, a samemu wybrać się do biblioteki. A potem łapczywie czytać: romansidła Danielle Steel albo kryminały. 61
  • Tylko jeden kupiony mecz 7 sie 2011, 12:00 Łukasz Piszczek, filar obrony piłkarskiej reprezentacji polski, został ukarany przez PZPN sześciomiesięczną dyskwalifikacją za ustawienie meczu w 2006 r. Czy powinien aż tak surowo płacić za jeden grzech młodości? 64
  • Diabelska kanapka Obamy 7 sie 2011, 12:00 Barack Obama przegrał negocjacje w sprawie cięć budżetowych i limitu zadłużenia usa. Czy na tej „polukrowanej diabelskiej kanapce” – jak określił układ z republikanami kongresman Emanuel Cleaver – prezydent nie połamie sobie zębów? 66
  • Podwójny blamaż USA 7 sie 2011, 12:00 Amerykanie awansowali do czołówki nacji o zapędach samobójczych: rutynową procedurę zamienili w przewlekły dreszczowiec, groźny dla nich i dla reszty świata. Epilog zaserwowali za pięć dwunasta: nie strzelili sobie w skroń, ale tylko w stopę. 69
  • Strzał w plecy 7 sie 2011, 12:00 Adrian Pracon był 22 lipca na wyspie UtØya. Cudem uratował się z krwawej rzezi urządzonej przez Andersa Breivika. 72
  • Jak pan antyrak mierzył się z rakiem 7 sie 2011, 12:00 Człowiek, który udowadniał, że z rakiem można wygrać, umarł z powodu choroby nowotworowej. przegrał czy może wygrał? Lekarze dawali mu tylko sześć lat życia, a dr David Servan-Schreiber przetrwał aż dwie dekady. 74
  • Filozof spekulacji 7 sie 2011, 12:00 Choć światowe media obwieściły, że George Soros, król globalnej spekulacji, odchodzi na emeryturę, to tropiciele spisków, którzy ochrzcili go mianem „wroga ludzkości”, nie stracą pożywki dla swych fantazji. 78
  • Szatan przed emeryturą 7 sie 2011, 12:00 Kiedyś uchodził za największego skandalistę rocka, dziś – za nieco zdziwaczałego staruszka. Ozzy Osbourne 9 sierpnia wystąpi w Ergo Arena w Sopocie. 82
  • Nowy król komedii 7 sie 2011, 12:00 Chłopaki płaczą, dziewczyny piją, wszyscy bez końca gadają o seksie. Tu każdy skrycie marzy o ślubie, lecz wymiotuje na myśl o dorosłym życiu. Witajcie w Apatown, świecie dla ludzi o mocnych… żołądkach. Traficie do niego, oglądając film „Druhny”. 82
  • PolskiObama.pl 7 sie 2011, 12:00 Polscy politycy, którzy zamierzają skopiować internetową kampanię Baracka Obamy sprzed czterech lat, muszą spełnić jeden warunek: cofnąć czas o kilka lat. Wtedy być może im się uda. Tego dnia siedzieliśmy w kawiarni Szparka z panem... 94
  • My, włoska brygada! 7 sie 2011, 12:00 w czasie wędrówek po ojczyźnie uderzyło mnie, że prapolskie krasnale ogrodowe doczekały się godnego rywala. Kraj podbijają dinozaury. A konkretnie parki tematyczne poświęcone tymże. Jedzie człowiek przez Wielkopolskę czy Pomorze, a tu... 95
  • Szanowny Panie Prezydencie 7 sie 2011, 12:00 opowiem panu pewną historię. niedawno przeprowadzałam kolejną rewolucję, tym razem w okolicach mojego ukochanego Nałęczowa. Bajeczna okolica. Wyjątkowa rzeźba terenu połączona z bliskością Wisły wyzwala tęsknotę za nieskażoną... 96
  • Fizyka Nova* 7 sie 2011, 12:00 PRZYZNAJĘ, NIGDY NIE BYŁEM DOBRY Z FIZYKI. Mogę się, owszem, zasłaniać stresem, bo mój nauczyciel nie budował – mówiąc najogólniej – sprzyjających warunków do przyswajania wiedzy. Rzut gąbką o odpowiedniej wilgotności,... 97
  • Warszawskie dzieci idziemy w buu 7 sie 2011, 12:00 WARSZAWIAKU WARSZAWIANKO Jeżeli nie wziąłeś udziału w wojnie polsko-bolszewickiej, powstaniu warszawskim, wojnie obronnej w 1939 r. czy chociażby w strajkach w 1980 r. etc., ale chciałbyś się odznaczyć podczas obchodów polskich rocznic,... 97
  • Pod prysznicem 7 sie 2011, 12:00 Nieodżałowany Zygmunt Kałużyński, zakała polskiego światka filmowego, pogromca nabzdyczonych reżyserów, wiecznie drapiący się po głowie krytyk, złośliwy prowokator i intelektualny muszkieter, cykl swoich felietonów zatytułował... 98

ZKDP - Nakład kontrolowany