Jakiś numer jeszcze wywinę

Jakiś numer jeszcze wywinę

Tyle razy co on nie upadał w polskiej polityce żaden polityk. Stracił stanowiska premiera, marszałka Sejmu, szefa partii. Prawie zawsze się podnosił. Jak będzie teraz?
To nie będzie tekst pożegnalny? – pyta z niepokojem Józef Oleksy, gdy proszę o rozmowę. Umawiamy się w siedzibie firmy deweloperskiej J.W. Construction, w której jest doradcą prezesa i wiceszefem rady nadzorczej. Gdy przekraczam próg gabinetu, rozumiem, dlaczego tu. Na Rozbrat w sprzedanej niedawno siedzibie SLD Oleksy ma mikry gabinecik i musi dzielić sekretarkę z Leszkiem Millerem. Tu zasiada w obszernym pokoju pełnym lamp, foteli i obrazów. Choć oczywiście to nie gabinet taki jak ma marszałek Sejmu, w którym sam kiedyś urzędował. Zdjęcie właśnie z tamtego okresu jest jedynym, które trzyma na biurku. Pracownicy wiedzą, jak zabiegać o dobry nastrój Oleksego – „panie premierze", „tak, panie premierze”, „już się robi, panie premierze”, „Ja do pana premiera”. Słusznie czynią. Wystarczy spojrzeć na jego wizytówkę : „Józef Oleksy, marszałek Sejmu II i IV kadencji, były premier RP”. Generalnie – „ja jako były”. Oleksy chciał w tym roku wrócić na Wiejską, ale SLD zaproponował mu miejsce na liście gwarantujące porażkę, a nie powrót. Ujął się honorem i ze startu zrezygnował. Czy można już mu pisać polityczny nekrolog?

Partyjne podgryzanie

– Józek jak zwykle hamletyzuje. W życiu towarzyskim stanowi to o jego uroku, ale w polityce bywa uciążliwe. Propozycję Napieralskiego odebrał jako prestiżowy cios – mówi Leszek Miller.

Dla Millera SLD znalazł gwarantującą mandat jedynkę w Gdyni. Oleksemu Grzegorz Napieralski zaproponował bastion PiS, Nowy Sącz, gdzie od lat SLD nie wygrał żadnych wyborów. – Napieralski argumentował ten wybór przedziwnie: tam się urodziłeś i tam byłeś ministrantem – mówi Oleksy. To rzeczywiście kiepska rekomendacja jak dla polityka lewicy.

Oleksy pochodzi, owszem, z Nowego Sącza, ale przez 16 lat posłowania, od 1989 do 2005 r., startował z Siedlec. Jednak teraz na Siedlce Napieralski nie chciał się zgodzić. – Oleksy dzwonił i mówił, że Siedlce należą mu się jak psu buda – mówi jeden ze współpracowników szefa SLD.

– Pewnie łatwiej byłoby Józefowi o te Siedlce zawalczyć, gdyby wcześniej wykazał się chęcią poświęcenia dla partii. W 2009 r., w wyborach europejskich, SLD nie miało kogo wystawić w okręgu mazowieckim, bo prawdopodobieństwo wygranej było tam nikłe. Wtedy głowę dla partii nadstawił Marek Wikiński – tłumaczy wiceszefowa SLD Katarzyna Piekarska. – Oleksy nie wystartuje, dopóki nie ma całkowitej pewności, że wygra. Przeżył chyba fiasko swojego startu w wyborach do Senatu w 2005 r. – dodaje rzecznik partii Tomasz Kalita.

Według młodych w SLD i Miller, i Oleksy to dla partii balast. Ale dla Millera dobre miejsce się znalazło, a dla Oleksego nie. Dlaczego? Bo na Oleksym ciąży piętno szczególne.

Piętno Oleksego

Oleksy ma tego świadomość. „Gdy pojawia się moje nazwisko, od razu zostaje wtłoczone w fałszywy schemat: sprawa Olina i oskarżenie o szpiegostwo, ciągnący się latami proces lustracyjny, afera paliwowa, taśmy Gudzowatego. I tylko za pomocą tych wydarzeń maluje się mój obraz, w którym ginie 20 lat pracy dla kraju. Mój dorobek wciąż jest przyćmiewany przez przyklejone mi sprawy, za które byłem atakowany".

Gdy to mówi, widać, że zżera go poczucie niesprawiedliwości. Przecież tyle ma zasług! Wymienia je jednym tchem: prace w obradach okrągłego stołu; dwukrotne pełnienie funkcji marszałka Sejmu, co udało się dotychczas tylko jednemu politykowi, współprzewodniczenie z Bronisławem Geremkiem sejmowej komisji dostosowującej polskie prawo do unijnego: „Nawet jeśli wypuściliśmy kilka bubli, to w trzy lata dostosowaliśmy 220 ustaw i Polska mogła zameldować w Brukseli, że jest gotowa do akcesji".

– To nie koniec – podkreśla. – Jako premier wprowadzałem telefonię komórkową w Polsce, przeprowadzałem konsolidację banków, reprezentowałem Polskę w pracach konwentu europejskiego przygotowującego konstytucję zjednoczonej Europy. Ale świat mediów wstydliwie powstrzymuje się od mówienia prawdy na mój temat. W sprawie Olina nikomu nie przechodzi przez gardło, że to była prowokacja, w tym rosyjska, że zostałem oczyszczony z zarzutów, i to nie z powodu braku winy, ale z powodu braku jakichkolwiek znamion czynu niedopuszczalnego.

Oleksy macha rękoma. Afera Olina była 16 lat temu, ale dla niego wciąż jest żywa. Mówi, że pisze książkę o Marianie Zacharskim, który zbierał materiały dotyczące kontaktów Oleksego z Władimierem Ałganowem. Posłużyły do oskarżenia Oleksego o szpiegostwo na rzecz Rosji i zmusiły w styczniu 1996 r. do rezygnacji z funkcji premiera. Po latach Oleksy przyznał, że był to najgorszy okres w jego życiu. „Butelka whisky szła wtedy co wieczór". Musiał zalać robaka. Z Andrzejem Milczanowskim, ministrem MSWiA w jego rządzie, który z sejmowej mównicy zarzucił mu współpracę z obcymi służbami, nie zamienił od tamtego czasu ani słowa.

Na wozie i pod wozem

Po dymisji dostał na pocieszenie stanowisko szefa partii, bo dotychczasowy – Aleksander Kwaśniewski – został właśnie prezydentem. Ale Oleksy nie mógł wyjść z cienia Olina. Gdy Leszek Miller przymierzał się do objęcia funkcji premiera, Oleksemu wytoczono pierwszy w Polsce proces o kłamstwo lustracyjne. Proces ciągnął się siedem i pół roku i zakończył kasacją Sądu Najwyższego, ale kolejne wyroki i apelacje zatruwały Oleksemu życie. Najgorzej było w grudniu 2004 r., gdy powtórnie oskarżony o kłamstwo lustracyjne musiał się podać do dymisji z funkcji marszałka Sejmu. Tej, którą tak lubił pełnić. Partyjni koledzy żartowali, że dla „Józka lepiej byłoby, gdyby został księdzem".

Kto wie? Gdy w 1993 r. po raz pierwszy został marszałkiem Sejmu, jego matka zapytana, czy cieszy się z sukcesu syna, odparła: „Gdyby nie porzucił seminarium, mógłby zostać biskupem. A tak kim jest? Nikim".

Utrata laski marszałkowskiej w styczniu 2005 r. nie wyeliminowała go jednak z gry. Tuż przed ogłoszeniem wyroku lustracyjnego przejął ponownie w partii władzę. A wcześniej w brawurowym stylu (z poparciem 97 proc.) został mazowieckim baronem partii. W międzyczasie był też przez trzy miesiące szefem MSWiA w rządzie Leszka Millera. W partii mówiono o nim „Józek choinka", właśnie ze względu na mnogość funkcji. Po Warszawie krążył wtedy dowcip: Oleksy wsiada do taksówki. Na pytanie: „Dokąd?”, odpowiada: „Obojętne. Wszędzie mnie potrzebują”.

Mówcie mi książę

– Dowcip o taksówkarzu wypuścił Aleksander Kwaśniewski – mówi dziś Oleksy i dodaje: – Takich historii krążyło po mieście więcej. Grzegorz Miecugow zapytał mnie niedawno, czy pamiętam, jak przeprowadzał ze mną wywiad w radiu, na który wbiegł spóźniony do studia. Potknął się i wyłożył jak długi. A ja powiedziałem mu ponoć: „Panie Grzesiu, nie trzeba, nie trzeba!". Moją otwartość, ufność do ludzi niektórzy brali za zadufanie, co jest mi obce.

Fakt, Oleksy ma poczucie humoru. Brukselscy korespondenci w czasach polskich negocjacji z UE wspominają, że gdy przyjeżdżał jako przedstawiciel konwentu europejskiego, zwykł się z nimi spotykać w hotelowym lobby przy szklaneczce whisky. Raz wchodząc na takie spotkanie, zobaczył na ścianie obraz przedstawiający miasto nocą z wielkim księżycem w pełni. „Boże, jak ja jestem popularny, nawet tu wisi moja podobizna" – westchnął na powitanie.

Gdy w 2003 r. został baronem mazowieckiego SLD, na pierwszej konferencji w Sejmie zwrócił się do dziennikarzy: „Baron? Jaki baron? Do mnie trzeba mówić książę!". Bufonada? Raczej – autoironia.

Oleksy zawsze był frywolny i nigdy nie gryzł się w język. Nieraz go to gubiło. W 2007 r. wybuchła afera z tzw. taśmami Gudzowatego. Oleksy jadł kolację z Aleksandrem Gudzowatym. W cztery oczy, ale w więcej uszu, rozmowę bowiem nagrywano. Oleksy mówił Godzowatemu, że Wojciech Olejniczak to narcyz, Jerzy Szmajdziński – „nadęty buc", Leszek Miller – „dupek zawzięty”, Jolanta Kwaśniewska – „wyfiokowana Jola, która przez 15 minut uczy w telewizji, jak jeść bezy”, a Aleksander Kwaśniewski to „mały krętacz, który za co się brał, zawsze spier…”. Jedna kolacja, cały legion wrogów.

Po tym występie Oleksy wypadł z gry. Wyrzucono go z partii. Aleksander Kwaśniewski nie wchodził wtedy w niuanse. Sprawę taśm skomentował natychmiast: „Oleksy zachowuje się jak kretyn, jak zdrajca, to koniec naszej przyjaźni. Lepiej na razie niech nie pokazuje mi się na oczy, bo mogę dokonać aktu, który każdy sąd usprawiedliwi. W afekcie mogę go udusić". Dziś już rozmawiają. Pogodził ich Jerzy Szmajdziński na zorganizowanym u Aleksandra Kwaśniewskiego spotkaniu pod koniec 2008 r. Kwaśniewski: „Wybaczyłem Oleksemu. Po chrześcijańsku i po socjaldemokratycznemu, dla dobra lewicy”.

Józiolenie

O tym, że Oleksy ma długi język, ludzie lewicy wiedzieli od dawna. Już w 1992 r. Oleksy zelektryzował Wiejską wiadomością, że szykuje książkę „Gry parlamentarne", w której ujawniał kulisy sejmowych rozmów. Wydawca przed wysłaniem egzemplarza do drukarni kontrolnie dał maszynopis kilku politykom do przeczytania. Wszyscy się obrazili. Książki nie wydano.

Drugi raz plotkarska natura Oleksego dała o sobie znać w 2003 r., gdy w programie radiowym u Moniki Olejnik Oleksy zaczął nadawać na Millera, myśląc, że mikrofony są już wyłączone. Nazwał go dramatem SLD, który słysząc krytykę, „rzuca popielniczką w gabinecie". Już wtedy miał Oleksy pecha do mikrofonów. Po latach Miller medialne występy Oleksego nazwał „józioleniem”. Proszony o sprecyzowanie, czym jest owo „józiolenie”, odparł: „Niektórzy ludzie lewicy albo mają zbyt bogatą wyobraźnię, albo nie mają jej w ogóle i nie trzymają się realiów”.

A realia Oleksego wyglądają dziś tak: kolejne cztery lata poza polityką. Praca dla dewelopera i profesura w niepublicznej Akademii Finansów, gdzie wykładają także Tadeusz Iwiński, Longin Pastusiak i Jerzy Jaskiernia. Dla Oleksego to smutne realia. Nie martwią one jednak rodziny Oleksego, która obawia się jego powrotu do polityki. – Żona – mówi Oleksy – jest stanowczo niechętna mojej działalności publicznej. Dzieci także mają uraz. Czuję, że z mojego powodu córka pozostaje za granicą. A syn mimo dobrego krajowego i zagranicznego wykształcenia miał kłopoty ze znalezieniem dobrej pracy. Mówi, że ciąży mu garb nazwiska".

Nieoficjalnie mówi się, że Oleksy dogadał się już z Grzegorzem Napieralskim, który miał mu obiecać jedynkę na warszawskiej liście w najbliższych wyborach europejskich, w 2014 r. – Dla Józefa Parlament Europejski to dobre rozwiązanie. Tam będzie mógł robić to, na czym się zna, i zaspokoić ambicje – mówi Aleksander Kwaśniewski.

Tylko że to aż trzy lata. Inna sprawa, że Oleksy potrafi czekać.

A żegnając się ze mną, zastrzega w żartach: – Proszę tylko nie stawiać na mnie krzyżyka. Jeszcze dam o sobie znać. Jeszcze jakiś numer wywinę.

Okładka tygodnika WPROST: 32/2011
Więcej możesz przeczytać w 32/2011 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 0

Spis treści tygodnika Wprost nr 32/2011 (1487)

  • Nieoczywista oczywistość 7 sie 2011, 12:00 Czy Polacy musieli stracić stolicę i najlepszych ludzi, żeby przenieść nadzieję na wolność? A z żywymi w żywym mieście nie byłoby ciut łatwiej? 4
  • Na skróty 7 sie 2011, 12:00 Wielki Rów Grecki Sposób na nielegalnych imigrantów? Wykopanie głębokiego rowu na granicy. Tak przynajmniej uważają władze Grecji. Opłacona przez nie armia robotników – jak podał ateński dziennik „To Wima" –... 6
  • Buczący bez głowy 7 sie 2011, 12:00 W zeszłym tygodniu byłem na meczu pucharowym Legii Warszawa. Nie widziałem tam mojego naczelnego, znanego kibica, poruszałem się więc śmiało po różnych obszarach stadionu. Na stadionie jest światowo, czyli tak, jak powinno być, to... 9
  • Ulotki hipermarketów i horoskopy 7 sie 2011, 12:00 W przeciwieństwie do Gienka Loski Marek Dyjak nie potrzebował „X Factora", aby pokazać Polsce swoją muzykę i swój głos, które są gorzkie, ciężkie i prawdziwe jak seta taniej wódy. W październiku nowa płyta artysty,... 10
  • Agonia 7 sie 2011, 12:00 Wokół Andrzeja Leppera przez długie lata było głośno. Potem, cztery lata temu, nastał czas tylko niekiedy przerywanej ciszy. Lepper powoli gasł. 12
  • Z PGR na salony 7 sie 2011, 12:00 Od zapoconego buntownika w podkoszulce po wicepremiera w butach robionych na miarę. Od awanturującego się posła po gabinet marszałka Sejmu. Tak wyglądała pierwsza część kariery Andrzeja Leppera. 16
  • Powalony 7 sie 2011, 12:00 Wiele razy mówił ze łzami w oczach, że nie wie, jak spojrzy w oczy żonie i dzieciom. Jak się z tej seksafery wytłumaczy, co powie sąsiadom – wspomina Artur Balazs. 20
  • Polskie tabu, czyli o czym się nie rozmawia 7 sie 2011, 12:00 Szacunek dla prawdy jest w Polsce mniej ważny niż szacunek dla tabu. To w PRL naruszano różne tabu i dlatego sam PRL stał się tabu. 23
  • Nie ulec szantażowi 7 sie 2011, 12:00 Powstanie pokazuje nam, do czego doprowadza patriotyzm nieprzefiltrowany przez głowę – mówi minister Radosław Sikorski. 28
  • Zawsze wierny 7 sie 2011, 12:00 Ludzie mają prawo dyskutować o powstaniu warszawskim. Tylko nie nad grobami w dzień święta. Minister Sikorski jest młody, z Bydgoszczy i w swoim kręgu kulturowym ma prawo mieć poglądy, jakie ma – mówi prof. Władysław Bartoszewski. 30
  • Nic, tylko honor i honor 7 sie 2011, 12:00 – Często słyszę, że walki i tak musiały wybuchnąć. Nieprawda. Armia Krajowa nie była cywilbandą. Działała na rozkaz – mówi Wiesław Chrzanowski. 32
  • Synowie pułku 7 sie 2011, 12:00 Po Smoleńsku politycy i generałowie zaczęli nas traktować jak samobójców. Donald Tusk już rok temu przestraszył się i przesiadł się na embraera. A Waldemar Pawlak raz prawie uciekł nam z samolotu – opowiada pilot specpułku. Czy powinniśmy się dziwić, że po raporcie... 34
  • Jakiś numer jeszcze wywinę 7 sie 2011, 12:00 Tyle razy co on nie upadał w polskiej polityce żaden polityk. Stracił stanowiska premiera, marszałka Sejmu, szefa partii. Prawie zawsze się podnosił. Jak będzie teraz? 38
  • Nie-odpowiedzialność polityczna 7 sie 2011, 12:00 Jakkolwiek paskudny byłby Zbigniew Ziobro, i tak nie ponosi odpowiedzialności politycznej, jeśli jedynie wywierał naciski. 42
  • Czas wirtualnych płatności 7 sie 2011, 12:00 Handel w sieci kwitnie. Płacąc za towary i usługi, klienci coraz częściej i chętniej korzystają z różnych możliwości bezgotówkowego regulowania należności. Firmy oferujące takie usługi zapewniają: robimy to szybko i bezpiecznie. 44
  • Nowe asy w talii 7 sie 2011, 12:00 Mija właśnie 20 lat, od kiedy na polskim rynku pojawiła się pierwsza karta płatnicza. Te dzisiejsze są już zupełnie inne – lepsze, bezpieczniejsze i nowocześniejsze. 46
  • Trzeba pozbyć się gotówki 7 sie 2011, 12:00 O perspektywach obrotu bezgotówkowego, o tym, kto lubi gotówkę, a kto widzi korzyści z jej wyeliminowania, mówi prof. Remigiusz Kaszubski, dyrektor w Związku Banków Polskich. 48
  • Taniec z gwiazdami i kaczkami 7 sie 2011, 12:00 Twórca nieśmiertelnego „Metra” między dojeniem kóz a łowieniem ryb zastąpi nieśmiertelnego Zbigniewa Wodeckiego w jury show TVN. Janusz Józefowicz przyznaje, że robota będzie łatwa, przyjemna i dobrze płatna. 50
  • Całą dobę 7 sie 2011, 12:00 Z przybudówki „Faktów”, dziennika puszczanego na okrągło, TVN 24 wyrosła na stację demiurga. 54
  • Ciąża po polsku: opowieści grozy 7 sie 2011, 12:00 W telewizji i kolorowych pismach ciąża wygląda wspaniale. Celebrytki głaszczą się po krągłych brzuchach, przekonując o blaskach macierzyństwa. Dla przeciętnej Polki dziecko nie jest jednak tylko pasmem rodzicielskich uniesień. 59
  • Jesteśmy na wczasach... 7 sie 2011, 12:00 To nieprawda, że wakacje w zalanym deszczem polskim uzdrowisku muszą się zakończyć klapą. Wystarczy dzieciom odpalić laptopa, teściową wysłać do fryzjera, a samemu wybrać się do biblioteki. A potem łapczywie czytać: romansidła Danielle Steel albo kryminały. 61
  • Tylko jeden kupiony mecz 7 sie 2011, 12:00 Łukasz Piszczek, filar obrony piłkarskiej reprezentacji polski, został ukarany przez PZPN sześciomiesięczną dyskwalifikacją za ustawienie meczu w 2006 r. Czy powinien aż tak surowo płacić za jeden grzech młodości? 64
  • Diabelska kanapka Obamy 7 sie 2011, 12:00 Barack Obama przegrał negocjacje w sprawie cięć budżetowych i limitu zadłużenia usa. Czy na tej „polukrowanej diabelskiej kanapce” – jak określił układ z republikanami kongresman Emanuel Cleaver – prezydent nie połamie sobie zębów? 66
  • Podwójny blamaż USA 7 sie 2011, 12:00 Amerykanie awansowali do czołówki nacji o zapędach samobójczych: rutynową procedurę zamienili w przewlekły dreszczowiec, groźny dla nich i dla reszty świata. Epilog zaserwowali za pięć dwunasta: nie strzelili sobie w skroń, ale tylko w stopę. 69
  • Strzał w plecy 7 sie 2011, 12:00 Adrian Pracon był 22 lipca na wyspie UtØya. Cudem uratował się z krwawej rzezi urządzonej przez Andersa Breivika. 72
  • Jak pan antyrak mierzył się z rakiem 7 sie 2011, 12:00 Człowiek, który udowadniał, że z rakiem można wygrać, umarł z powodu choroby nowotworowej. przegrał czy może wygrał? Lekarze dawali mu tylko sześć lat życia, a dr David Servan-Schreiber przetrwał aż dwie dekady. 74
  • Filozof spekulacji 7 sie 2011, 12:00 Choć światowe media obwieściły, że George Soros, król globalnej spekulacji, odchodzi na emeryturę, to tropiciele spisków, którzy ochrzcili go mianem „wroga ludzkości”, nie stracą pożywki dla swych fantazji. 78
  • Szatan przed emeryturą 7 sie 2011, 12:00 Kiedyś uchodził za największego skandalistę rocka, dziś – za nieco zdziwaczałego staruszka. Ozzy Osbourne 9 sierpnia wystąpi w Ergo Arena w Sopocie. 82
  • Nowy król komedii 7 sie 2011, 12:00 Chłopaki płaczą, dziewczyny piją, wszyscy bez końca gadają o seksie. Tu każdy skrycie marzy o ślubie, lecz wymiotuje na myśl o dorosłym życiu. Witajcie w Apatown, świecie dla ludzi o mocnych… żołądkach. Traficie do niego, oglądając film „Druhny”. 82
  • PolskiObama.pl 7 sie 2011, 12:00 Polscy politycy, którzy zamierzają skopiować internetową kampanię Baracka Obamy sprzed czterech lat, muszą spełnić jeden warunek: cofnąć czas o kilka lat. Wtedy być może im się uda. Tego dnia siedzieliśmy w kawiarni Szparka z panem... 94
  • My, włoska brygada! 7 sie 2011, 12:00 w czasie wędrówek po ojczyźnie uderzyło mnie, że prapolskie krasnale ogrodowe doczekały się godnego rywala. Kraj podbijają dinozaury. A konkretnie parki tematyczne poświęcone tymże. Jedzie człowiek przez Wielkopolskę czy Pomorze, a tu... 95
  • Szanowny Panie Prezydencie 7 sie 2011, 12:00 opowiem panu pewną historię. niedawno przeprowadzałam kolejną rewolucję, tym razem w okolicach mojego ukochanego Nałęczowa. Bajeczna okolica. Wyjątkowa rzeźba terenu połączona z bliskością Wisły wyzwala tęsknotę za nieskażoną... 96
  • Fizyka Nova* 7 sie 2011, 12:00 PRZYZNAJĘ, NIGDY NIE BYŁEM DOBRY Z FIZYKI. Mogę się, owszem, zasłaniać stresem, bo mój nauczyciel nie budował – mówiąc najogólniej – sprzyjających warunków do przyswajania wiedzy. Rzut gąbką o odpowiedniej wilgotności,... 97
  • Warszawskie dzieci idziemy w buu 7 sie 2011, 12:00 WARSZAWIAKU WARSZAWIANKO Jeżeli nie wziąłeś udziału w wojnie polsko-bolszewickiej, powstaniu warszawskim, wojnie obronnej w 1939 r. czy chociażby w strajkach w 1980 r. etc., ale chciałbyś się odznaczyć podczas obchodów polskich rocznic,... 97
  • Pod prysznicem 7 sie 2011, 12:00 Nieodżałowany Zygmunt Kałużyński, zakała polskiego światka filmowego, pogromca nabzdyczonych reżyserów, wiecznie drapiący się po głowie krytyk, złośliwy prowokator i intelektualny muszkieter, cykl swoich felietonów zatytułował... 98

ZKDP - Nakład kontrolowany