Jesteśmy na wczasach...

Jesteśmy na wczasach...

To nieprawda, że wakacje w zalanym deszczem polskim uzdrowisku muszą się zakończyć klapą. Wystarczy dzieciom odpalić laptopa, teściową wysłać do fryzjera, a samemu wybrać się do biblioteki. A potem łapczywie czytać: romansidła Danielle Steel albo kryminały.
W Rabce-Zdroju, małopolskiej mekce rodziców z małymi dziećmi, właśnie wyszło słońce. Niewykluczone, że tylko na chwilę, bo prognozy przewidują, że znów będzie lało. Tak jak w lipcu, kiedy padało przez 21 dni. Ale turystów deszcz nie wystraszył. Bo tu przyjeżdżają amatorzy wczasów zorganizowanych. Zaliczka poszła, przelew zrobiony, nie ma co kombinować. Kalosze do bagażnika i w drogę. Na wczasy. Do ośrodka. Wiecznie żywy jest w Rabce PRL-owski „turnus", termin oznaczający obowiązkowe dwa tygodnie wywczasów. Rodzina Pawła od lat liczy wakacyjne tygodnie według tego klucza. Tak było, kiedy on był dzieckiem i przyjeżdżał tu z rodzicami ze Śląska, i tak jest teraz, kiedy zabiera swojego syna oraz „małżonkę Małgorzatę", jak ją przedstawia. Paweł lubi stałe pory stołówkowych posiłków i atmosferę telewizyjnej sali w domu wczasowym. To mu daje poczucie bezpieczeństwa i przypomina dzieciństwo. Nawet kaowca (w PRL specjalista od organizacji zajęć kulturalno-oświatowych) trochę mu żal.

Minęła połowa turnusu. Przez pierwszy tydzień lało. Ale nikt nie robi tu z tego dramatu. – Dzieciaki i tak nigdy się nie nudzą. Latają najwyżej całą chmarą w kaloszach i szaleją na podwórku albo na korytarzach ośrodka, a my spełniamy kronikarski obowiązek i oglądamy powtórki seriali. No i nabijamy średnią narodowego czytelnictwa. Zwłaszcza żona – dowcipkuje Paweł.

Harlequin na deszcz

Bo jest w Rabce miejsce, gdzie w deszczowe dni zaciera się ręce. Jak pada, do miejskiej biblioteki publicznej przy ul. Orkana 47 potrafi się ustawić kolejka. Letnicy czekają na otwarcie biblioteki i na jej kierowniczkę Annę Gąsior, szarą eminencję uzdrowiska. Tylko ona może schować pod ladę najnowszego Harlana Cobena lub przetrzymać do wieczora świeżego harlequina.

W szare dni pani Anna wypożycza nawet 200 książek dziennie. Głównie kryminały, sensacje i romanse. Kto je bierze? Przede wszystkim kobiety. Średnia wieku uzdrowiskowych czytelników? 40 lat. Najbardziej wzięty autor? Specjalistka od bestsellerowych romansideł Danielle Steel.

Po takim czytelniczym maratonie, kiedy kolejka do biblioteki się w końcu rozładuje, kierowniczka lubi się wybrać na spacer po rabczańskich plantach. Chodzi tak sobie i rozpoznaje siedzących na ławeczkach czytelników. W połowie turnusu kojarzy już większość nazwisk. Wie, co lubią i jak się zachowują. Bo gdy idzie o zachowanie, ma radar w oku. Przepracowała w bibliotekach 20 lat, więc rozgryza człowieka w minutę. I wie, że pozory mylą. Siwy gość o aparycji intelektualisty może rozczarować kompletnym brakiem rozeznania, a ktoś wyglądający mniej reprezentacyjnie – poruszać się biegle „w literaturze". – Tak było na przykład z panią, która wyszła stąd przed chwilą – kierowniczka zniża głos i wskazuje ruchem głowy drzwi. – Świetnie zorientowana w literaturze amerykańskiej. Choć akurat dziś pożyczyła nietypowo: „Wychowanie seksualne nieletnich".

W cenie u kierowniczki są czytelnicy zdecydowani. Nie lubi marud: – Najgorzej, jak ktoś nie wie, czego chce, ale wie, że nie chce tego, co mu proponuję. Czasem naprawdę trzeba mieć cierpliwość... Za to ci „zorientowani" potrafią zaliczyć nawet dwie pozycje dziennie i jeszcze proszą o odłożenie trzeciej. Pod ladą najczęściej lądują harlequiny. Ich wybór w bibliotece jest duży, bo kierowniczka dba, by regularnie domawiać nowości. Co ciekawe, przychodzą po nie także panowie. Chociaż, na oko szefowej, tacy raczej zniewieściali. Prawdziwi mężczyźni biorą jednak głównie książki sensacyjno-wojenne. I w ciemno wszystkie publikacje Bogusława Wołoszańskiego.

Bywa, że ludzie książek nie oddają. Szefowa tego nie lubi, ale wybacza. Wie, że z piękną historią miłosną trudno się rozstać. Zwłaszcza jeśli w prawdziwym życiu romantycznej miłości brakuje, a za oknem wielodniowa szaruga.

Reset w deszczu

Karol, który do Rabki przyjechał z Łodzi, do miejskiej biblioteki zagląda rzadziej. Ma trzymiesięczne dziecko i raczej mało czasu na czytanie. Są z żoną w Rabce szósty dzień, dziś po raz pierwszy nie włożyli kaloszy. Mimo to wakacje uważają za udane: – Z dzieckiem w mieście przecież nie zostaniemy, a samolotów się boimy, więc zagranica odpada.

Karol odpocząć musi. Skończył pedagogikę specjalną, bo mama mówiła, że z dyplomem żyje się lepiej. Posłuchał mamy i klepał biedę, dopóki nie założył własnej firmy. Teraz z kolei na okrągło spotyka się z klientami i bardzo potrzebuje „letniego resetu". Choćby w deszczu. Na razie czas wypełnia im Rabkoland, czyli taki większy plac zabaw. W Rabkolandzie jest Music Express (inaczej karuzela) i Goldener Western (inaczej strzelnica). Jest też punkt gastronomiczny, na razie nienazwany. Dają tam frytki po góralsku i lody.

Z „wanilowym" w garści siedzi pani Marzena, obok niej 11-letni syn Marcin. Czekają na babcię. Bo pani Marzena przyjechała tu z Pomorza razem z mamą. Mąż odmówił wyjazdu na wczasy i ruszył na Hel. – Ma się uczyć pływać na desce. Skończył czterdziestkę, wszedł w trudny wiek. Ale zacznę się martwić, dopiero jak będzie chciał kupić czerwone porsche – żartuje trochę nerwowo.

Pani Marzena też spokojnie przeczekała deszcze. Zostanie jeszcze przez tydzień, więc ma nadzieję, że odrobi straty. Zresztą bywało gorzej. Kilka lat temu nie wychodziła z kaloszy przez dwa tygodnie. – Nie jest źle. W ośrodku, w którym mieszkamy, mają Wi-Fi, są piłkarzyki, ping-pong i zajęcia z origami. Jest oczywiście bar i siłownia, ale z niej na razie nie korzystam. Za bardzo kojarzy mi się z miastem – opowiada Marzena. Ofertę miejskiej biblioteki zna na pamięć. I przyznaje, w tym roku jest zdecydowanie lepiej. Harlequinów dużo więcej.

Jeszcze przed przyjazdem Marzena postanowiła, że w Rabce muszą odpocząć od miasta, więc codziennie zabierała syna w góry, nawet w deszcz. – Synku, co najbardziej lubisz robić w Rabce? – zadaje ryzykowne pytanie. – Najbardziej to lubię grać na laptopie – odpowiada 11-latek.

Loło i loło

Kierowniczka Rabkolandu Wanda Wiecha w rozrywce dla dzieci „robi" od lat. Ma doświadczenie, wiedziała, że w deszczowe dni też będzie miała klientów, więc biznesu nie zamknęła nawet na godzinę. – Ludzie nie wyjeżdżają do Egiptu, bo strach, to coś muszą z sobą zrobić. Po knajpach przecież z dzieciakami chodzić nie będą. Zwłaszcza że w Rabce karczmy są tylko dwie. I tylko jedna z nich czynna dłużej niż do 22.00. Ale ani bywalcy Rabkolandu, ani parku zdrojowego z tego powodu nie płaczą. To jasne, że amatorzy knajpianych maratonów spędzają wakacje gdzie indziej. Do Rabki przyjeżdża się dla mikroklimatu, dla tężni, a nie żeby szaleć po nocach. Tu spać się chodzi po bożemu i nawet turnusowe imprezy w domach wczasowych kończą się zwykle przed północą.

Tymczasem wyszło słońce. Mężczyzna, który przez ostatnie tygodnie z powodzeniem sprzedawał parasolki, teraz zwija stragan. Rano było pochmurno, więc miał nadzieję, że jeszcze coś sprzeda, ale cóż. Na pogodę człowiek wpływu nie ma. Na jego miejsce szykuje się już babina z oscypkami. Ona w deszczu nie stała. Teraz sobie odbije. Oscypki od 2 do 15 zł. Za to sprzedawcom pamiątek generalnie wszystko jedno. Słońce czy deszcz, dla nich czas i tak stanął. Oferta ta sama od kilkudziesięciu lat: fujarki, ciupażki, rzeźbione długopisy i skarbonki w kształcie góralskiej chaty. – Kto nie miał tego choć raz w swoim domu? – pyta retorycznie właściciel budki.

Kucyki w parku przestały przysypiać, bo razem ze słońcem zrobił się wokół nich ruch. Na grzbiet pakuje się pierwszy chętny. Góral z obsługi patrzy w niebo. Niepokoją go chmury. Zna się na tym i nie ma zaufania do chwilowej poprawy pogody. Czy dużo stracił w tym sezonie? Na to pytanie nie odpowie. Najpierw będzie chciał wiedzieć, czy opisuję same dobre, czy też złe sprawy. O tych złych miałby więcej do powiedzenia.

Na przykład że cholerni turyści stawiają samochody wzdłuż krawężnika i on z kucykami oraz kolega z bryczką nie mają gdzie parkować. Z braku miejsca koniki stoją po kopyta w błocie. Kolega od bryczki, którą za 150 zł można zrobić kurs wokół Rabki, nie marudzi. W tym sezonie miał tylko kilku chętnych. Poszło raczej słabo, ale rozpaczać nie będzie: – Loło, loło i loło. Kaj ludzie siedzieli w chałpie, bo w Rabce nawet knajpów ni mo. Ale jo narzekać nie będe. Trza robić swoje i cieszyć się życiem. Oby tylko zdrowie było. Bo jak go ni mo, to dopiero jest prawdziwo bido…

Okładka tygodnika WPROST: 32/2011
Więcej możesz przeczytać w 32/2011 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 0

Spis treści tygodnika Wprost nr 32/2011 (1487)

  • Nieoczywista oczywistość 7 sie 2011, 12:00 Czy Polacy musieli stracić stolicę i najlepszych ludzi, żeby przenieść nadzieję na wolność? A z żywymi w żywym mieście nie byłoby ciut łatwiej? 4
  • Na skróty 7 sie 2011, 12:00 Wielki Rów Grecki Sposób na nielegalnych imigrantów? Wykopanie głębokiego rowu na granicy. Tak przynajmniej uważają władze Grecji. Opłacona przez nie armia robotników – jak podał ateński dziennik „To Wima" –... 6
  • Buczący bez głowy 7 sie 2011, 12:00 W zeszłym tygodniu byłem na meczu pucharowym Legii Warszawa. Nie widziałem tam mojego naczelnego, znanego kibica, poruszałem się więc śmiało po różnych obszarach stadionu. Na stadionie jest światowo, czyli tak, jak powinno być, to... 9
  • Ulotki hipermarketów i horoskopy 7 sie 2011, 12:00 W przeciwieństwie do Gienka Loski Marek Dyjak nie potrzebował „X Factora", aby pokazać Polsce swoją muzykę i swój głos, które są gorzkie, ciężkie i prawdziwe jak seta taniej wódy. W październiku nowa płyta artysty,... 10
  • Agonia 7 sie 2011, 12:00 Wokół Andrzeja Leppera przez długie lata było głośno. Potem, cztery lata temu, nastał czas tylko niekiedy przerywanej ciszy. Lepper powoli gasł. 12
  • Z PGR na salony 7 sie 2011, 12:00 Od zapoconego buntownika w podkoszulce po wicepremiera w butach robionych na miarę. Od awanturującego się posła po gabinet marszałka Sejmu. Tak wyglądała pierwsza część kariery Andrzeja Leppera. 16
  • Powalony 7 sie 2011, 12:00 Wiele razy mówił ze łzami w oczach, że nie wie, jak spojrzy w oczy żonie i dzieciom. Jak się z tej seksafery wytłumaczy, co powie sąsiadom – wspomina Artur Balazs. 20
  • Polskie tabu, czyli o czym się nie rozmawia 7 sie 2011, 12:00 Szacunek dla prawdy jest w Polsce mniej ważny niż szacunek dla tabu. To w PRL naruszano różne tabu i dlatego sam PRL stał się tabu. 23
  • Nie ulec szantażowi 7 sie 2011, 12:00 Powstanie pokazuje nam, do czego doprowadza patriotyzm nieprzefiltrowany przez głowę – mówi minister Radosław Sikorski. 28
  • Zawsze wierny 7 sie 2011, 12:00 Ludzie mają prawo dyskutować o powstaniu warszawskim. Tylko nie nad grobami w dzień święta. Minister Sikorski jest młody, z Bydgoszczy i w swoim kręgu kulturowym ma prawo mieć poglądy, jakie ma – mówi prof. Władysław Bartoszewski. 30
  • Nic, tylko honor i honor 7 sie 2011, 12:00 – Często słyszę, że walki i tak musiały wybuchnąć. Nieprawda. Armia Krajowa nie była cywilbandą. Działała na rozkaz – mówi Wiesław Chrzanowski. 32
  • Synowie pułku 7 sie 2011, 12:00 Po Smoleńsku politycy i generałowie zaczęli nas traktować jak samobójców. Donald Tusk już rok temu przestraszył się i przesiadł się na embraera. A Waldemar Pawlak raz prawie uciekł nam z samolotu – opowiada pilot specpułku. Czy powinniśmy się dziwić, że po raporcie... 34
  • Jakiś numer jeszcze wywinę 7 sie 2011, 12:00 Tyle razy co on nie upadał w polskiej polityce żaden polityk. Stracił stanowiska premiera, marszałka Sejmu, szefa partii. Prawie zawsze się podnosił. Jak będzie teraz? 38
  • Nie-odpowiedzialność polityczna 7 sie 2011, 12:00 Jakkolwiek paskudny byłby Zbigniew Ziobro, i tak nie ponosi odpowiedzialności politycznej, jeśli jedynie wywierał naciski. 42
  • Czas wirtualnych płatności 7 sie 2011, 12:00 Handel w sieci kwitnie. Płacąc za towary i usługi, klienci coraz częściej i chętniej korzystają z różnych możliwości bezgotówkowego regulowania należności. Firmy oferujące takie usługi zapewniają: robimy to szybko i bezpiecznie. 44
  • Nowe asy w talii 7 sie 2011, 12:00 Mija właśnie 20 lat, od kiedy na polskim rynku pojawiła się pierwsza karta płatnicza. Te dzisiejsze są już zupełnie inne – lepsze, bezpieczniejsze i nowocześniejsze. 46
  • Trzeba pozbyć się gotówki 7 sie 2011, 12:00 O perspektywach obrotu bezgotówkowego, o tym, kto lubi gotówkę, a kto widzi korzyści z jej wyeliminowania, mówi prof. Remigiusz Kaszubski, dyrektor w Związku Banków Polskich. 48
  • Taniec z gwiazdami i kaczkami 7 sie 2011, 12:00 Twórca nieśmiertelnego „Metra” między dojeniem kóz a łowieniem ryb zastąpi nieśmiertelnego Zbigniewa Wodeckiego w jury show TVN. Janusz Józefowicz przyznaje, że robota będzie łatwa, przyjemna i dobrze płatna. 50
  • Całą dobę 7 sie 2011, 12:00 Z przybudówki „Faktów”, dziennika puszczanego na okrągło, TVN 24 wyrosła na stację demiurga. 54
  • Ciąża po polsku: opowieści grozy 7 sie 2011, 12:00 W telewizji i kolorowych pismach ciąża wygląda wspaniale. Celebrytki głaszczą się po krągłych brzuchach, przekonując o blaskach macierzyństwa. Dla przeciętnej Polki dziecko nie jest jednak tylko pasmem rodzicielskich uniesień. 59
  • Jesteśmy na wczasach... 7 sie 2011, 12:00 To nieprawda, że wakacje w zalanym deszczem polskim uzdrowisku muszą się zakończyć klapą. Wystarczy dzieciom odpalić laptopa, teściową wysłać do fryzjera, a samemu wybrać się do biblioteki. A potem łapczywie czytać: romansidła Danielle Steel albo kryminały. 61
  • Tylko jeden kupiony mecz 7 sie 2011, 12:00 Łukasz Piszczek, filar obrony piłkarskiej reprezentacji polski, został ukarany przez PZPN sześciomiesięczną dyskwalifikacją za ustawienie meczu w 2006 r. Czy powinien aż tak surowo płacić za jeden grzech młodości? 64
  • Diabelska kanapka Obamy 7 sie 2011, 12:00 Barack Obama przegrał negocjacje w sprawie cięć budżetowych i limitu zadłużenia usa. Czy na tej „polukrowanej diabelskiej kanapce” – jak określił układ z republikanami kongresman Emanuel Cleaver – prezydent nie połamie sobie zębów? 66
  • Podwójny blamaż USA 7 sie 2011, 12:00 Amerykanie awansowali do czołówki nacji o zapędach samobójczych: rutynową procedurę zamienili w przewlekły dreszczowiec, groźny dla nich i dla reszty świata. Epilog zaserwowali za pięć dwunasta: nie strzelili sobie w skroń, ale tylko w stopę. 69
  • Strzał w plecy 7 sie 2011, 12:00 Adrian Pracon był 22 lipca na wyspie UtØya. Cudem uratował się z krwawej rzezi urządzonej przez Andersa Breivika. 72
  • Jak pan antyrak mierzył się z rakiem 7 sie 2011, 12:00 Człowiek, który udowadniał, że z rakiem można wygrać, umarł z powodu choroby nowotworowej. przegrał czy może wygrał? Lekarze dawali mu tylko sześć lat życia, a dr David Servan-Schreiber przetrwał aż dwie dekady. 74
  • Filozof spekulacji 7 sie 2011, 12:00 Choć światowe media obwieściły, że George Soros, król globalnej spekulacji, odchodzi na emeryturę, to tropiciele spisków, którzy ochrzcili go mianem „wroga ludzkości”, nie stracą pożywki dla swych fantazji. 78
  • Szatan przed emeryturą 7 sie 2011, 12:00 Kiedyś uchodził za największego skandalistę rocka, dziś – za nieco zdziwaczałego staruszka. Ozzy Osbourne 9 sierpnia wystąpi w Ergo Arena w Sopocie. 82
  • Nowy król komedii 7 sie 2011, 12:00 Chłopaki płaczą, dziewczyny piją, wszyscy bez końca gadają o seksie. Tu każdy skrycie marzy o ślubie, lecz wymiotuje na myśl o dorosłym życiu. Witajcie w Apatown, świecie dla ludzi o mocnych… żołądkach. Traficie do niego, oglądając film „Druhny”. 82
  • PolskiObama.pl 7 sie 2011, 12:00 Polscy politycy, którzy zamierzają skopiować internetową kampanię Baracka Obamy sprzed czterech lat, muszą spełnić jeden warunek: cofnąć czas o kilka lat. Wtedy być może im się uda. Tego dnia siedzieliśmy w kawiarni Szparka z panem... 94
  • My, włoska brygada! 7 sie 2011, 12:00 w czasie wędrówek po ojczyźnie uderzyło mnie, że prapolskie krasnale ogrodowe doczekały się godnego rywala. Kraj podbijają dinozaury. A konkretnie parki tematyczne poświęcone tymże. Jedzie człowiek przez Wielkopolskę czy Pomorze, a tu... 95
  • Szanowny Panie Prezydencie 7 sie 2011, 12:00 opowiem panu pewną historię. niedawno przeprowadzałam kolejną rewolucję, tym razem w okolicach mojego ukochanego Nałęczowa. Bajeczna okolica. Wyjątkowa rzeźba terenu połączona z bliskością Wisły wyzwala tęsknotę za nieskażoną... 96
  • Fizyka Nova* 7 sie 2011, 12:00 PRZYZNAJĘ, NIGDY NIE BYŁEM DOBRY Z FIZYKI. Mogę się, owszem, zasłaniać stresem, bo mój nauczyciel nie budował – mówiąc najogólniej – sprzyjających warunków do przyswajania wiedzy. Rzut gąbką o odpowiedniej wilgotności,... 97
  • Warszawskie dzieci idziemy w buu 7 sie 2011, 12:00 WARSZAWIAKU WARSZAWIANKO Jeżeli nie wziąłeś udziału w wojnie polsko-bolszewickiej, powstaniu warszawskim, wojnie obronnej w 1939 r. czy chociażby w strajkach w 1980 r. etc., ale chciałbyś się odznaczyć podczas obchodów polskich rocznic,... 97
  • Pod prysznicem 7 sie 2011, 12:00 Nieodżałowany Zygmunt Kałużyński, zakała polskiego światka filmowego, pogromca nabzdyczonych reżyserów, wiecznie drapiący się po głowie krytyk, złośliwy prowokator i intelektualny muszkieter, cykl swoich felietonów zatytułował... 98

ZKDP - Nakład kontrolowany