Polskie tabu, czyli o czym się nie rozmawia

Polskie tabu, czyli o czym się nie rozmawia

Szacunek dla prawdy jest w Polsce mniej ważny niż szacunek dla tabu. To w PRL naruszano różne tabu i dlatego sam PRL stał się tabu.
Wstrzemięźliwa i rozsądna wypowiedź Sikorskiego o powstaniu warszawskim jako katastrofie, z której trzeba wyciągnąć wnioski, wywołała burzę. Do  ataku ruszyło PiS, partia, którą bardzo łatwo zranić, gdy mówi się o  narodowych wartościach. Do obrony zabrała się też PO. Przez prasę przetoczyła się fala dziennikarskich komentarzy i wypowiedzi (kombatantów, historyków i muzealników) dotyczących Wielkości Powstania. Pojawiły się argumenty i łzy. Jak zawsze. Być może minister spraw zagranicznych powinien zachować większą wstrzemięźliwość w ocenach dotyczących historii kraju, którego jest reprezentantem. Być może opłaca nam się pokazywać nasz kraj jako niezmiernie bohaterski, nawet jeśli jego bohaterstwo tak tragicznie rozmija się ze zdrowym rozsądkiem. Nie  dlatego jednak minister został zaatakowany, że stał się rzecznikiem zdrowego rozsądku. Sikorski naruszył tabu, a tego nie da się niczym usprawiedliwić.

Co mamy świętego?

Tabu – jak wiadomo – to zakaz, którego przekroczenie wywołuje gwałtowną reakcję, ponieważ jest traktowane jako zamach na strukturę całej kultury. Tabu ochrania to, co święte. Zarówno istota tabu, jak i protest przeciwko jego naruszaniu mają z reguły charakter irracjonalny. Opinia Sikorskiego o powstaniu warszawskim była mniej więcej takim zamachem na polskie tabu jak podanie w wątpliwość zakazu jedzenia wieprzowiny wśród wyznawców judaizmu czy próba rozpętania dyskusji wokół sensowności tabu kazirodztwa.

Tego się nie  robi! Po prostu. W Polsce mamy wiele tabu, chronią one nie tylko przed krytyką, ale też przed racjonalną analizą i publiczną dyskusją. Należą do nich nie tylko niektóre wydarzenia z naszej historii (zwłaszcza powstania), niektóre instytucje (takie jak Kościół), osoby (takie jak papież lub niektórzy inni zmarli), ale również takie kategorie, jak „życie" (zwłaszcza jego początek i koniec), „rodzina" (świętą jest!), „seks" (co oczywiste) i zbiór cnót narodowych.

Tabu historii

Każdy uczeń wie, że polska historia ma swoje nienaruszalne świętości. Należą do nich XVI- -wieczna tolerancja, która pokazuje naszą wielkość i  otwartość, szlachecka wolność, która stanowi wyraz naszej podmiotowości, Konstytucja 3 maja, która dowodzi naszego nowoczesnego rozumienia praw, oraz trzy powstania (listopadowe, styczniowe, warszawskie, w znacznie mniejszym stopniu wielkopolskie, bo w przeciwieństwie do tych pierwszych było wygrane).

W dodatku polska historia jest historią martyrologii i  ofiarnictwa Polaków, którzy z reguły nikogo nie krzywdzili, lecz byli krzywdzeni (w szczególności przez Krzyżaków, Niemców, Rosjan, Ukraińców, Szwedów i Żydów). Nie pamiętam, by w szkole podawano w wątpliwość sens narodowych powstań (w szczególności tego najbardziej kuriozalnego, czyli styczniowego), by analizowano skandaliczne warunki, w jakich doszło do  uchwalenia Konstytucji 3 maja, by pisano o potwornej korupcji w np. Sejmie Czteroletnim, by podawano w wątpliwość średniowieczne korzenie polskiej tożsamości narodowej (tzw. ziemie odzyskane, mimo że przez setki lat zamieszkiwane były w 90 proc. przez ludność niemiecką, były i  są traktowane jako „odzyskane" z rąk Niemców dla potomków Piastów, do  których duchowo rzekomo zawsze należały).

Przekonanie o polskiej martyrologii, a jednocześnie otwartości na innych i ugruntowanej „jagiellońskiej" tolerancji, uniemożliwiają np. refleksje nad książkami Grossa.

A wypowiedzi takie jak Bartoszewskiego, że „Żydzi w czasie okupacji Polaków bali się bardziej niż Niemców" ocierają się o herezję. I z taką reakcją się spotykają. Jak to?! Polak – nietolerancyjny wobec Żydów? Polak – zbrodniarz? Przecież już w XVI w. Polacy… Szczególną estymą cieszą się nasze przegrane powstania, bo dowodzą one naszego heroizmu, honoru, godności, niezależności, sprzeciwu wobec zaborców i  okupantów wszelkiej maści. Kto tego nie docenia, nie rozumie, ten nie-Polak. Bo przecież Polacy to naród, który w każdej epoce reprodukuje piękny wzorzec męczeńskiej śmierci. Jej wartości nie można kwestionować.

Tak umierali powstańcy, tak umierano w Katyniu, tak umierano w  Smoleńsku. Najnowszym tabu wyrosłym z tych korzeni jest śmierć prezydenta Kaczyńskiego. Mimo że doprowadził do niej zbieg nieszczęśliwych okoliczności i bylejakość pracy wojskowego lotnictwa, traktowana jest ona jako kontynuacja Wielkich Narodowych Śmierci. A więc jako tabu. O zmarłym prezydencie nie można mówić. Można go tylko chwalić i wielbić. Nie zrozumiał tego np. Andrzej Wajda, który mimo że jak nikt zna polskie tabu, pozwolił sobie na sprzeciw wobec pochówku Kaczyńskiego na Wawelu.

Tabu papieża

Jednak zakaz krytykowania zmarłego prezydenta jest niczym w porównaniu z  zakazem krytykowania Jana Pawła II. Jakakolwiek próba oceny jego działalności inna niż pełna afirmacja wywołuje natychmiastową reakcję znacznie przerastającą intencje sprawcy krytyki. Doświadczył tego prof. Stanisław Obirek, który „śmiał" negatywnie ocenić dorobek intelektualny i duszpasterski Jana Pawła II. A tego się nie robi! Po prostu! Jan Paweł II to „nasz papież", ikona polskości, krynica mądrości, a przede wszystkim – wyzwoliciel.

Coraz powszechniejsza i bardziej ugruntowana jest opinia, że to dzięki Janowi Pawłowi II powstała „Solidarność", runął berliński mur, a Polska dokonała zmiany ustrojowej. To, że papież nade wszystko chciał zakonserwować polski plebejski katolicyzm, że  zależało mu na masowości wiary, a nie na jej intelektualnych walorach, że wspierał (a w każdym razie nie przeciwstawiał się) Radiu Maryja –  jest traktowane jako opinia nie tylko wroga (Żyda, Krzyżaka, Rosjanina), ale po prostu szaleńca. Bo kto inny, jak nie szaleniec, wróg czy  zaprzaniec narusza narodowe tabu?!

Tabu Kościoła

Na straży tabu papieża stoją wszyscy. Dziennikarze, politycy, wierni, no i oczywiście Kościół. Nic dziwnego. Jan Paweł II sporo zrobił, by w  Kościele katolickim w Polsce umilkł rozum, by Kościół stał się ortodoksyjną silną twierdzą oddaną Maryi i ekspansji (co zręcznie nazywa się „ekumenizmem"). Kościół chroniony jest przed jakąkolwiek kontrolą, tak jeśli chodzi o finanse (widać to było w pracach komisji majątkowej), jak i obyczajowość.

Szczególnej, wyjątkowej jak na Europę ochronie podlegają w Polsce uczucia wiernych Kościoła. Nawet to, co teraz piszę, może być zaskarżone jako naruszenie czyichś religijnych uczuć. A co dopiero, gdy jakaś artystka (np. Nieznalska) użyje do swojej pracy krzyża. Nie ma prawa! To tabu bronione prawem. Tabu nietykalności Kościoła broni się, nawet w sprawach mało istotnych. Oto w czasie tegorocznej procesji Bożego Ciała w Łodzi artysta Paweł Hajncel przebrał się za motyla i dołączył do wiernych.

Proboszcz z łódzkiej katedry natychmiast złożył doniesienie do prokuratury o „złośliwe przeszkadzanie w wykonywaniu obrzędu religijnego". Słusznie! Bo w Polsce Kościół, jego autorytet, obrzędowość, nietykalność uczuć są absolutnym tabu. W Polsce uznaje się – jak twierdzi poeta Jacek Dobrowolski – że Chrystus został powieszony na krzyżu i cierpiał ( jak Polska), ale nie dostrzega się, że  po cierpieniach zmartwychwstał, co powinno być przedmiotem radości! Ale  nie! Kościół nie życzy sobie motyli. Woli PiS.

Mimo swego zamiłowania do  martyrologii Kościół mocno angażuje się politycznie. Przy pomocy pośredników startuje w wyborach i ochoczo w miejscach świętych (np. Jasna Góra) prowadzi akcje wyborcze. Nie wolno o tym jednak mówić, o  czym przekonał się biskup Pieronek, gdy skądinąd zgodnie z prawdą zauważył, że „episkopat jest zaczadzony PiS". Szacunek do prawdy jest bowiem mniej ważny niż szacunek do tabu. A Kościół jest przecież nietykalny.

Tabu początku i końca

W Polsce ważnym tabu jest życie i jego ochrona. Nie chodzi jednak o  życie w ogóle czy każde życie. Chodzi przede wszystkim o początek życia i jego koniec. To domena święta. Gdy Alicja Tysiąc oświadczyła, że będąc w ryzykownej dla własnego zdrowia ciąży, chciała dokonać aborcji i  oskarżyła państwo polskie, że jej to uniemożliwiło, podniosła się ogromna wrzawa.

Jak mogła?! Toż to zamach na „życie poczęte". A w Polsce jego status jest znacznie wyższy niż prawa kobiet do autonomii czy  zdrowia. „Życie poczęte" jest znacznie ważniejsze niż „ludzkie życie". W  cywilizowanym świecie od lat toczą się procesy o tzw. złe urodzenie, którym towarzyszą publiczne spory i akademickie dyskusje, na temat tego, czy lepiej żyć życiem niewartym życia, czy nie żyć (nie urodzić się).

Czy przypadkiem nie jest tak, że skoro wysoko cenimy ludzkie życie, to  nie tylko dlatego, że nim jest, ale przede wszystkim dlatego, że jest zdolne do funkcji wyższych niż roślinne? Czy w związku z tym sprowadzanie na świat dzieci, które nie mają szans na to, by cieszyć się „ludzkim życiem", nie jest czymś złym? Może jest, może nie jest. Wartość życia jest przedmiotem dyskusji, ale nie w Polsce. W Polsce jest ona tabu. Tu uznaje się, że życie ma wartość, bo jest „życiem poczętym". Notabene życie to traci na wartości, gdy jest już narodzone, i znów zyskuje na wartości, gdy chyli się ku końcowi, a zwłaszcza wtedy, gdy ktoś pragnie je zakończyć w sposób samodzielny, zgodny z wolą i własnym wyobrażeniem wartości życia. Aborcję i eutanazję w Polsce znacznie łatwiej dokonać, niż o nich mówić.

Tabu rodziny i seksu

Rodzina w Polsce nie jest zjawiskiem socjologicznym czy psychologicznym – jest mitem. Mit rodziny jest jak mit polskiej tolerancji. Legitymizuje go i wzmacnia jakaś bajkowa historia: kiedyś to było pięknie, więc i  teraz być musi. Rodzina świętą jest, a wszystko, co narusza tę świętość, musi być patologią, marginesem lub deformacją spowodowaną działaniem jakichś wrażych sił. Przemoc w rodzinie – nie istnieje, bezradność i  cierpienie kobiet – to fikcja, molestowanie dzieci – zdarza się tylko poza granicami Polski, a w jej granicach niesłychanie rzadko. Jeśli coś zmienia rodzinę, to z pewnością jest to bezbożność.

Jeśli coś ją demoralizuje, to organizacje feministyczne i obywatelskie walczące z  przemocą wobec kobiet, domagające się edukacji seksualnej i wzmocnienia praw dziecka. W większości krajów cywilizowanych rodzina podlega ogromnym przemianom. Mobilne rynki pracy, emancypacja kobiet, kontrola macierzyństwa z jednej strony i większa odpowiedzialność wobec dzieci oraz troska o nie – z drugiej, zmiana roli ojca, akceptacja wartości doczesnych i hedonistycznych przekształca rodzinę w strukturę zmienną, płynną, otwartą, ucieleśniającą wiele form. W Polsce nie sposób o tym mówić. Rodzina to nie tylko mit, ale i tabu.

Seks również. Jeśli chodzi o poziom stabuizowania seksu, Polskę można określić jako kraj „przedfreudowski". Ten słynny psychoanalityk pokazał światu, że seks jest elementem kondycji każdego człowieka od narodzin aż po śmierć. Ale  nie u nas. Spytajcie księży, katechetów, polityków, pedagogów i minister edukacji Katarzynę Hall, czym jest seks? Okaże się, że jest atrybutem małżeństwa, które nie ma dzieci. Jak ma, to już nie potrzebuje seksu.

Seks ludzi starych, niepełnosprawnych? Problemy seksualne młodzieży? Edukacja seksualna w szkołach? Sprawy płciowości, transeksualność? A  kysz! Tfu! Nie powinno się o tym rozmawiać, bo to tworzy przyzwolenie. Na wszelkie zło seksu najlepsza jest święta ignorancja i równie święta rodzina. Tylko w PRL jej nie szanowano. Tam bezkarnie naruszano różne tabu, dlatego sama PRL stała się tabu.

Tabu PRL

Tak jak o Kościele nie sposób pisać źle, tak o PRL nie można pisać dobrze, choć przecież pewne podobieństwa między reżimem Polski realnego socjalizmu a miękkim religijnym fundamentalizmem czasów dzisiejszych są bardzo wyraźne. PRL była ustrojem, w którym nie chciałabym mieszkać po  raz drugi. Jednak przynajmniej w połowie jego trwania nie była tak straszna, jak ją malują.

Bo dziś przeciętny młody Polak lub Polka wychowani w wolnej ojczyźnie mają w głowie obraz PRL, gdzie fruwały teczki, ludzie przebywali w salach tortur, donoszenie było czynnością codzienną, wszelkie instytucje społeczne miały na celu wynarodowienie Polaków, a jedynym celem kobiet, które zaszły w ciążę, była darmowa i  powszechna aborcja. Nie wolno więc dziś chwalić nawet systemu socjalistycznych żłobków i przedszkoli, kolonii, świetlic, organizacji wolnego czasu, zasiłków, darmowej służby zdrowia – bo to instytucje peerelowskie, a więc złe z definicji.

Mimo że zadziwiająco dużo osób za  PRL tęskni i nawet reżim Jaruzelskiego ocenia pozytywnie, to nie sposób w dzisiejszej Polsce podjąć poważnej dyskusji nad tym okresem historii. PRL potępiono, ale i na dodatek zredukowano do dokumentów i prac badaczy z IPN. Swobodna dyskusja jest nie tylko utrudniona, ale stanowi zagrożenie; a nuż znajdą na ciebie teczkę.

Tabu wielkich cnót narodowych

Nasze narodowe cechy to też tabu. Lepiej ich nie kwestionować. My, Polacy, jesteśmy patriotyczni, heroiczni, tolerancyjni i wielkoduszni ponad miarę. Dowodem tych zalet są nie tylko powstania i cała nasza historia, ale również przysłowia w rodzaju „zastaw się, a postaw się". Wyrażają one pogardę dla zdrowego rozsądku, cnoty oszczędności i innych mieszczańskich przywar. Nic więc dziwnego, że gdy premier Cimoszewicz miał pretensję do powodzian, że nie ubezpieczyli domów, a więc nie  wykazali się cnotą przezorności, stracił polityczną popularność.

Tak jak zyskają ją zapewne politycy, którzy wypowiedzą wojnę Szwajcarom z powodu wzrostu wartości franka. No bo jak taki Szwajcar może krzywdzić polskiego kredytobiorcę?! W Polsce nie mogą być akceptowalni również ci, którzy narzekają, że my, Polacy, nie przywiązujemy należytej wagi do  higieny (sprawa Żakowski – dr Pilecki). Bo cóż po higienie tym, którzy co roku wyrażają gotowość śmierci za ojczyznę (z okazji 11 listopada robi to 70 proc. Polaków)?!

Szczególną niechęć, wspartą wielką narodową tradycją, żywimy do praworządności. Pięknie to ostatnio skomentował wielki współczesny patriota J.M. Rymkiewicz, mówiąc: „Musi to na Rusi, a  w Polsce, jak kto chce". Doskonale istotę tego powiedzenia rozumiał również prawnik pierwszego prezydenta III RP Lecha Wałęsy, którego nazwisko przeszło do historii Polski jako nazwa niektórych procesów ustawodawczych („falandyzacja").

Florian Znaniecki twierdził, że Polacy mają szczególne zamiłowanie do wartości fasadowych, dekoracyjnych. Uwielbiamy aksjologiczne deklaracje, znacznie mniej nas interesuję ich znaczenie i konsekwencje. Mamy pogardę dla cnót małych, takich jak uczciwość, czystość, skrupulatność finansowa czy oszczędność. Czy można to zmienić, gdy uznaje się tabu narodowej wielkości?

I czy tak rozumiane tabu rzeczywiście chronią to, co święte w polskiej kulturze i czego wartość nie powinna podlegać dyskusji, czy też – po prostu – ograniczają wolność słowa i debaty, zamykając zarazem naszą tożsamość w wąskim spektrum narodowych przesądów i stereotypów?

Okładka tygodnika WPROST: 32/2011
Więcej możesz przeczytać w 32/2011 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 6
  • asia@lemir.pl   IP
    Wiele jest polskich tabu i większość opisanych w tym artykule została trafnie ujęta. Nie zgadzam się co do jednego ,a mianowicie tabu dotyczącego PRL-u. Mam 36 lat i co nie co pamiętam z tego okresu. I nie wydaje mi się taki różowy i taki przyjazny społeczeństwu jak został przedstawiony przez Panią Srodę. Co z tego że były dostępne przedszkola, jak Panie przedszkolanki nie zajmowały się dziećmi jak należy, a najlepszą zabawą był \"król ciszek\" lub leżakowanie. Co z tego że szpital miał obowiązek leczyć wszystkich (tak jest i dzisiaj) jak nie było lekarstw, sprzętu, a lekarze byli obojętni wobec pacjentów - co zostało do dzisiaj. A kolonie? Pamiętam kolonie mojego dzieciństwa - spanie w szkole, przebieralnia w szatni i łazienka szkolna bez pryszniców a czasem i bez toalet. W te wakacje moja córka tez była na koloniach: w hotelu, w pokoju 4 osobowym z własną łazienką i prysznicem. I tak się zastanawiam - dlaczego ludzie tęsknią do tego PRL -u. Przecież to, że teraz jest dziadostwo jest winą (według mnie) w 80% tego bajecznego PRL-u. Tego że, każdy dostawał pensję - słynne hasło \"czy się stoi, czy się leży 2 tysiące się należy\". Socjalistyczny system tak wykształcił ludzi, że nie ważne co się umiało tylko ważna była przynależność do jednej, jedynej i słusznej partii.
    • helmutss   IP
      Pani Środa zapomiała jeszcze o kilku innych polskich tabu,np.kwestia krytyki Żydów czy środowisk żydowskich w Polsce(od razu etykieta antysemity przy próbie jakiejkolwiek krytyki),następnym tabu jest krytyka czy polemika z afirmacją środowisk gejowskich,tu też od razu jest się homofobem,dodajmy jeszcze tabu w postaci rządku PO i p.Tuska,tu trzeba zawsze mówić dobrze bo inaczej nie wypada krytykowac ludzi rozumnych a nie ograniętnych nienawiścią,jest jeszcze kilka innych tabu,więc artykuł wydaje się niekompletny i pobierzny,a przytaczenie autorytetu p.Pieronka i jego pogladów nie powinno tu miec mijesca,dla mnie i wielu Polaków to żaden autorytet,a lewak(nota bene chyba 5 kolumna kościoła),który mówi o zaczadzeniu PISem kościoła w Polsce to dowód na to jak kościół jest otwarty na różnych ludzi,nawet jesli jego urzędnicy w swoich twierdzeniach wystepują przeciwko naturalnemu porzadkowi boskiemu,co byłoby niedopomyslenia np. w Islamie.
      • Anna Bodzon z Weymouth   IP
        Smieszne to - w Polsce tabu, a na wyspie juz furora:ksiazka Rosjanki Svetlany Savrasovej MASZ TYLKO DZIADKA, LENINA i BOGA, wydanej w czerwcu WAZA-RYTM w nakladzie tysiac sztuk. Empik podobno odmowil spojzec na te ksiazke! Dostrzegl ja tylko Pan Leszek Bugajski w Newsweeku.
        Polonia na Wyspie zas rospisuje wszedzie - Nowy Czas, Kurier, Dziennik, Ekspres, Opinia.
        www.wydawnictworytm.pl/index.php?s=karta&id=500&k=&idd_1=133
        Polecam kazdemu kto zbiera walizki lub poprostu chce zrozumiec o co chodzi w tej calej zadymie emigrantskiej.

        http://www.opinia.co.uk/index.php?option=com_content&view=article&id=612:masz-tylko-dziadka-lenina-i-boga-ksiazka-svetlany-savrasovej&catid=15:literatura&Itemid=158
        • leszek   IP
          Słuszna wypowiedż pana Sikorskiego o Powstaniu Warszawskim naruszyła mit.
          Woltaire:\"Mity są rozumem głupców.
          • Mieszkanka Mazur   IP
            Bardzo trafny obraz naszego społeczeństwa.

            Spis treści tygodnika Wprost nr 32/2011 (1487)

            • Nieoczywista oczywistość 7 sie 2011, 12:00 Czy Polacy musieli stracić stolicę i najlepszych ludzi, żeby przenieść nadzieję na wolność? A z żywymi w żywym mieście nie byłoby ciut łatwiej? 4
            • Na skróty 7 sie 2011, 12:00 Wielki Rów Grecki Sposób na nielegalnych imigrantów? Wykopanie głębokiego rowu na granicy. Tak przynajmniej uważają władze Grecji. Opłacona przez nie armia robotników – jak podał ateński dziennik „To Wima" –... 6
            • Buczący bez głowy 7 sie 2011, 12:00 W zeszłym tygodniu byłem na meczu pucharowym Legii Warszawa. Nie widziałem tam mojego naczelnego, znanego kibica, poruszałem się więc śmiało po różnych obszarach stadionu. Na stadionie jest światowo, czyli tak, jak powinno być, to... 9
            • Ulotki hipermarketów i horoskopy 7 sie 2011, 12:00 W przeciwieństwie do Gienka Loski Marek Dyjak nie potrzebował „X Factora", aby pokazać Polsce swoją muzykę i swój głos, które są gorzkie, ciężkie i prawdziwe jak seta taniej wódy. W październiku nowa płyta artysty,... 10
            • Agonia 7 sie 2011, 12:00 Wokół Andrzeja Leppera przez długie lata było głośno. Potem, cztery lata temu, nastał czas tylko niekiedy przerywanej ciszy. Lepper powoli gasł. 12
            • Z PGR na salony 7 sie 2011, 12:00 Od zapoconego buntownika w podkoszulce po wicepremiera w butach robionych na miarę. Od awanturującego się posła po gabinet marszałka Sejmu. Tak wyglądała pierwsza część kariery Andrzeja Leppera. 16
            • Powalony 7 sie 2011, 12:00 Wiele razy mówił ze łzami w oczach, że nie wie, jak spojrzy w oczy żonie i dzieciom. Jak się z tej seksafery wytłumaczy, co powie sąsiadom – wspomina Artur Balazs. 20
            • Polskie tabu, czyli o czym się nie rozmawia 7 sie 2011, 12:00 Szacunek dla prawdy jest w Polsce mniej ważny niż szacunek dla tabu. To w PRL naruszano różne tabu i dlatego sam PRL stał się tabu. 23
            • Nie ulec szantażowi 7 sie 2011, 12:00 Powstanie pokazuje nam, do czego doprowadza patriotyzm nieprzefiltrowany przez głowę – mówi minister Radosław Sikorski. 28
            • Zawsze wierny 7 sie 2011, 12:00 Ludzie mają prawo dyskutować o powstaniu warszawskim. Tylko nie nad grobami w dzień święta. Minister Sikorski jest młody, z Bydgoszczy i w swoim kręgu kulturowym ma prawo mieć poglądy, jakie ma – mówi prof. Władysław Bartoszewski. 30
            • Nic, tylko honor i honor 7 sie 2011, 12:00 – Często słyszę, że walki i tak musiały wybuchnąć. Nieprawda. Armia Krajowa nie była cywilbandą. Działała na rozkaz – mówi Wiesław Chrzanowski. 32
            • Synowie pułku 7 sie 2011, 12:00 Po Smoleńsku politycy i generałowie zaczęli nas traktować jak samobójców. Donald Tusk już rok temu przestraszył się i przesiadł się na embraera. A Waldemar Pawlak raz prawie uciekł nam z samolotu – opowiada pilot specpułku. Czy powinniśmy się dziwić, że po raporcie... 34
            • Jakiś numer jeszcze wywinę 7 sie 2011, 12:00 Tyle razy co on nie upadał w polskiej polityce żaden polityk. Stracił stanowiska premiera, marszałka Sejmu, szefa partii. Prawie zawsze się podnosił. Jak będzie teraz? 38
            • Nie-odpowiedzialność polityczna 7 sie 2011, 12:00 Jakkolwiek paskudny byłby Zbigniew Ziobro, i tak nie ponosi odpowiedzialności politycznej, jeśli jedynie wywierał naciski. 42
            • Czas wirtualnych płatności 7 sie 2011, 12:00 Handel w sieci kwitnie. Płacąc za towary i usługi, klienci coraz częściej i chętniej korzystają z różnych możliwości bezgotówkowego regulowania należności. Firmy oferujące takie usługi zapewniają: robimy to szybko i bezpiecznie. 44
            • Nowe asy w talii 7 sie 2011, 12:00 Mija właśnie 20 lat, od kiedy na polskim rynku pojawiła się pierwsza karta płatnicza. Te dzisiejsze są już zupełnie inne – lepsze, bezpieczniejsze i nowocześniejsze. 46
            • Trzeba pozbyć się gotówki 7 sie 2011, 12:00 O perspektywach obrotu bezgotówkowego, o tym, kto lubi gotówkę, a kto widzi korzyści z jej wyeliminowania, mówi prof. Remigiusz Kaszubski, dyrektor w Związku Banków Polskich. 48
            • Taniec z gwiazdami i kaczkami 7 sie 2011, 12:00 Twórca nieśmiertelnego „Metra” między dojeniem kóz a łowieniem ryb zastąpi nieśmiertelnego Zbigniewa Wodeckiego w jury show TVN. Janusz Józefowicz przyznaje, że robota będzie łatwa, przyjemna i dobrze płatna. 50
            • Całą dobę 7 sie 2011, 12:00 Z przybudówki „Faktów”, dziennika puszczanego na okrągło, TVN 24 wyrosła na stację demiurga. 54
            • Ciąża po polsku: opowieści grozy 7 sie 2011, 12:00 W telewizji i kolorowych pismach ciąża wygląda wspaniale. Celebrytki głaszczą się po krągłych brzuchach, przekonując o blaskach macierzyństwa. Dla przeciętnej Polki dziecko nie jest jednak tylko pasmem rodzicielskich uniesień. 59
            • Jesteśmy na wczasach... 7 sie 2011, 12:00 To nieprawda, że wakacje w zalanym deszczem polskim uzdrowisku muszą się zakończyć klapą. Wystarczy dzieciom odpalić laptopa, teściową wysłać do fryzjera, a samemu wybrać się do biblioteki. A potem łapczywie czytać: romansidła Danielle Steel albo kryminały. 61
            • Tylko jeden kupiony mecz 7 sie 2011, 12:00 Łukasz Piszczek, filar obrony piłkarskiej reprezentacji polski, został ukarany przez PZPN sześciomiesięczną dyskwalifikacją za ustawienie meczu w 2006 r. Czy powinien aż tak surowo płacić za jeden grzech młodości? 64
            • Diabelska kanapka Obamy 7 sie 2011, 12:00 Barack Obama przegrał negocjacje w sprawie cięć budżetowych i limitu zadłużenia usa. Czy na tej „polukrowanej diabelskiej kanapce” – jak określił układ z republikanami kongresman Emanuel Cleaver – prezydent nie połamie sobie zębów? 66
            • Podwójny blamaż USA 7 sie 2011, 12:00 Amerykanie awansowali do czołówki nacji o zapędach samobójczych: rutynową procedurę zamienili w przewlekły dreszczowiec, groźny dla nich i dla reszty świata. Epilog zaserwowali za pięć dwunasta: nie strzelili sobie w skroń, ale tylko w stopę. 69
            • Strzał w plecy 7 sie 2011, 12:00 Adrian Pracon był 22 lipca na wyspie UtØya. Cudem uratował się z krwawej rzezi urządzonej przez Andersa Breivika. 72
            • Jak pan antyrak mierzył się z rakiem 7 sie 2011, 12:00 Człowiek, który udowadniał, że z rakiem można wygrać, umarł z powodu choroby nowotworowej. przegrał czy może wygrał? Lekarze dawali mu tylko sześć lat życia, a dr David Servan-Schreiber przetrwał aż dwie dekady. 74
            • Filozof spekulacji 7 sie 2011, 12:00 Choć światowe media obwieściły, że George Soros, król globalnej spekulacji, odchodzi na emeryturę, to tropiciele spisków, którzy ochrzcili go mianem „wroga ludzkości”, nie stracą pożywki dla swych fantazji. 78
            • Szatan przed emeryturą 7 sie 2011, 12:00 Kiedyś uchodził za największego skandalistę rocka, dziś – za nieco zdziwaczałego staruszka. Ozzy Osbourne 9 sierpnia wystąpi w Ergo Arena w Sopocie. 82
            • Nowy król komedii 7 sie 2011, 12:00 Chłopaki płaczą, dziewczyny piją, wszyscy bez końca gadają o seksie. Tu każdy skrycie marzy o ślubie, lecz wymiotuje na myśl o dorosłym życiu. Witajcie w Apatown, świecie dla ludzi o mocnych… żołądkach. Traficie do niego, oglądając film „Druhny”. 82
            • PolskiObama.pl 7 sie 2011, 12:00 Polscy politycy, którzy zamierzają skopiować internetową kampanię Baracka Obamy sprzed czterech lat, muszą spełnić jeden warunek: cofnąć czas o kilka lat. Wtedy być może im się uda. Tego dnia siedzieliśmy w kawiarni Szparka z panem... 94
            • My, włoska brygada! 7 sie 2011, 12:00 w czasie wędrówek po ojczyźnie uderzyło mnie, że prapolskie krasnale ogrodowe doczekały się godnego rywala. Kraj podbijają dinozaury. A konkretnie parki tematyczne poświęcone tymże. Jedzie człowiek przez Wielkopolskę czy Pomorze, a tu... 95
            • Szanowny Panie Prezydencie 7 sie 2011, 12:00 opowiem panu pewną historię. niedawno przeprowadzałam kolejną rewolucję, tym razem w okolicach mojego ukochanego Nałęczowa. Bajeczna okolica. Wyjątkowa rzeźba terenu połączona z bliskością Wisły wyzwala tęsknotę za nieskażoną... 96
            • Fizyka Nova* 7 sie 2011, 12:00 PRZYZNAJĘ, NIGDY NIE BYŁEM DOBRY Z FIZYKI. Mogę się, owszem, zasłaniać stresem, bo mój nauczyciel nie budował – mówiąc najogólniej – sprzyjających warunków do przyswajania wiedzy. Rzut gąbką o odpowiedniej wilgotności,... 97
            • Warszawskie dzieci idziemy w buu 7 sie 2011, 12:00 WARSZAWIAKU WARSZAWIANKO Jeżeli nie wziąłeś udziału w wojnie polsko-bolszewickiej, powstaniu warszawskim, wojnie obronnej w 1939 r. czy chociażby w strajkach w 1980 r. etc., ale chciałbyś się odznaczyć podczas obchodów polskich rocznic,... 97
            • Pod prysznicem 7 sie 2011, 12:00 Nieodżałowany Zygmunt Kałużyński, zakała polskiego światka filmowego, pogromca nabzdyczonych reżyserów, wiecznie drapiący się po głowie krytyk, złośliwy prowokator i intelektualny muszkieter, cykl swoich felietonów zatytułował... 98

            ZKDP - Nakład kontrolowany